Apokryfy Judaistyczno-Chrześcijańskie/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Ignacy Radliński
Tytuł Apokryfy Judaistyczno-Chrześcijańskie
Podtytuł Księga wstępna do Literatury apokryficznej w Polsce
Wydawca Polskie Towarzystwo Nakładowe
Data wydania 1905
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Lwów
Ilustrator Jan Bukowski (okładka)
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
IGNACY RADLIŃSKI


Apokryfy Judaistyczno-
Chrześcijańskie

Księga wstępna do Literatury apokryficznej
w Polsce




MCMV
LWÓW - POLSKIE TOWARZYSTWO NAKŁADOWE
SKŁAD GŁ., KSIĘGARNIA NARODOWA, LWÓW.



Odbito czcionkami Drukarni Narodowej w Krakowie.



WSTĘP.
I.

We dwóch czy trzech stuleciach, kończących erę starożytną, i w kilku, rozpoczynających nową, w całym, rzec można, owoczesnym świecie dziejowym, powstawał i rozpowszechniał się pewien rodzaj utworów, ważnych zarówno dla swej treści jak i pochodzenia. Treść — jak wszystkich celniejszych pomników piśmiennych w dziejach powszechnych, była ściśle związaną z biegiem wypadków wytwarzających te dzieje, przedstawiała, grupowała i objaśniała fakty rzeczywiste, lub za rzeczywiste uchodzące i podawane; wyprowadzała z rozbieranych faktów wnioski, wyrabiała o tych faktach, z danego punktu widzenia, pojęcia właściwe, zaprawiała na nich mniej przygotowane umysły do wydania stosownego do danych celów sądu o rzeczy. Pochodzenie — było zawsze ukryte, zagadkowe, tajemnicze. Właśnie, wskutek takiego pochodzenia, dla tych utworów powstała z greckiego języka nazwa »apokryfy«, pod którą, w piśmiennictwie powszechnem, są one wyłącznie znane.
Autorowie, bądź społeczni działacze, bądź też biegu wypadków uważni kontemplatorowie, nie dla własnej przedewszystkiem, ogłaszając te utwory, pracowali wziętości, powagi i sławy. Szło im, jak widać, głównie tylko o ideę, którą wytwarzali, o zwycięstwo pojęć, sądów, zasad, które głosili — nie przywiązywali bowiem swego imienia do ogłaszanych utworów, swoją osobistość, jako autorów, pozostawiali w ukryciu.
Nie uzupełniając swojem imieniem tytułu dzida, autorowie ci, może mieli na względzie dobro samej sprawy, by przez związanie dzieła z imieniem, zwyczajną indywidualizacyą utworu, powszechności sprawy nie szkodzić, ogólnego jej znaczenia nie zmniejszać, powadze jej nieuwłaczać. Pozostając jako autorowie w ukryciu, może dążyli do tem skuteczniejszego zlania swej osobistości ze sprawą, do zespolenia się z nią aż do utraty świadomości siebie, do zatarcia wszelkich swoich w niej śladów, do zupełnego pogrążenia w niej siebie, jakoby unicestwienia.
A może i inne względy na takie ich zachowywanie się wpływały.
Już samo znaczenie apokryfów w czasie przejściowym, pomiędzy dwiema erami, wskazuje, że były one z robotą dnia związane i to silnie. Żywe przejęcie się sprawą również wskazuje, w jakim one stosunku stać mogły do tej roboty. Jeden porządek rzeczy, to jest ludzie, ów porządek przedstawiający, ustępują przed drugim bezwiednie, ale nigdy własnowolnie a nawet w chwili najważniejszej, w chwili przełomu, oba, ustępujący i rozpoczynający się, stary i nowy, posiadać mogą i liczbą i zaciętością równych sobie obrońców i zwolenników. Zwolennikom ustępującego porządku częstokroć nawet zwycięstwo uśmiechać, powodzenie sprzyjać się zdają. W ich rękach bowiem spoczywa to, co stanowi formę siły prawdziwej, co jest ostatnią oporą, ultima ratio, wszelkiej walki. Niebezpieczeństwo zagrożonego stanu rzeczy do obrony zastępy zwolenników powołuje, zwycięstwo — obrońców podnieca. Gwałt i przemoc występują wtedy na scenę, chłoną idee, gmatwają pojęcia, przed oczami skrywają cele właściwe. Apostołowie przekształcają się w sędziów i siepaczy a żołdactwo pozornie walkę rozstrzyga. Obezwładnienie za pomocą śmierci lub odjęcia środków do walki zagraża po kolei zapaśnikom występującym ze stron obu. Groza przeto kary, trwoga przed następstwami ujawnienia swoich osobistości — mogły również nakłaniać autorów apokryfów do pozostawiania swych dzieł bezimiennemi.
Lecz utwór bezimienny — jak i człowiek bezimienny w życiu. Stosunki nawet liczne zawiera, ale przyjaciół, zwolenników, nie znajduje; uwagę na siebie, częstokroć wcale nieodpowiednią do swojej wartości i znaczenia, zwraca, ale ufności nie pozyskuje, posłuchu dla siebie i wiary w siebie niezdobywa.
By od losu człowieka bezimiennego utwory swe uchronić, niektórzy autorowie apokryfów uciekali się do środka, według nich, zaradczego. Utwory apokryficzne nie są przeto wyłącznie bezimiennemi. Owszem, częstokroć noszą przy tytułach imiona a imiona te są zawsze znane, rozgłośne, wsławione, należące do osobistości po części branych ze współczesnej autorom epoki, po części z ubiegłych a nawet bardzo oddalonych stuleci. Osobistości atoli powoływane do życia, użyczające swego imienia utworom cudzym, nic wspólnego nie mają z akcyą współczesną autorom apokryfów, a nadto — zdarzają się wymyślone, bajeczne, żyjące tylko w podaniach i wyobraźni ludowej.
Wówczas autor rzeczywisty apokryfu, tworząc, miał tylko na względzie zawsze, by nie jego, lecz tę osobistość, pod której imieniem zamierzał utwór swój ogłosić, a więc, w której imieniu przemawiał, czytelnicy i ogół za autora poczytywali. Pokazywały się przeto utwory, które za dalszy ciąg, księgi późniejsze, lub części składowe znanych już w czasów poprzednich pomników piśmiennych, przyjąć należało — a przytem nierzadki był i taki utwór, co za pierwsze i jedyne dzieło tej lub owej, dziejowej lub mistycznej osobistości, uchodzić chciał a nawet mógł.
Czerpiąc materyał do swych utworów z życia bieżącego, autorowie apokryfów w trojakim stawali stosunku do ogółu współczesnego sobie. Jeżeli bieżące wypadki przedstawiali i sąd o nich wygłaszali w imieniu osobistości wziętej z czasów ubiegłych, utwory ich przybierały charakter proroczy, wieszczący, gdyż wypadki te, jako proroctwa, a sąd ich jako przepowiednie — wówczas wyglądały. Jeśli oni bieżące wypadki, krążące o nich opowieści i powstające wnet na tle tych opowieści fantastyczne podania grupowali obok jednej osobistości, wybitniejszej niż inne, lub faktu, głośniejszego niż wszystkie, utwór ich przybierał charakter biograficzny i historyczny, gdyż pomimo wyraźnego swego zabarwienia fantazyą, przedstawiał osoby, które ogólnie czczono lub nienawidzono, malował obrazy, w których rzeczywistość ogólnie wierzono, w których możebność nigdy nikt nie powątpiewał. Jeżeli nakoniec, dla utrwalenia danego pojęcia, dla uwydatnienia danego sądu, uciekali się do imienia współcześnie żyjącej i działającej osobistości — utwór ich przybierał charakter polemiczny, apologetyczny, dogmatyczny. Wygłaszał bowiem w oczach współczesnych prawdy, które bądź wypływały z uznanych już za dogmat, bądź nowy dogmat wytwarzały. Tak więc, autorowie apokryfów występowali już to jako wieszczący prorocy, już to jako biografowie i zbieracze podań, już to nareszcie jako polemiści, apologeci, twórcy dogmatu.
Utwory apokryficzne, obejmując prawie wszystkie gałęzie umysłowej działalności ludzkiej, dostarczały tej działalności w okresie najbardziej ważnym ery naszej, gdyż ją przygotowującym i rozpoczynającym, pokarmu dla wyobraźni, faktów dla polemiki, dowodów dla twierdzeń.
Gdy zaś następnie przyczyny dziejowe, które pewne pomysły ubierać niewoliły w formy apokryficzne, rozwiały się i znikły, sama zaś sprawa, którą apokryfy przygotowywały i poruszały, zwyciężywszy, ofiar już nie wymagała a za służbę sobie wierną, hojnie płacić zaczęła znaczeniem, honorami i dostojeństwy, gdy przytem lista osobistości, mogących dostarczyć imion swych pojawiającym się utworom, została wyczerpaną a cykl apokryfów sam z siebie się zawarł: literatura apokryficzna z ukrywającej się, tajemniczej, prześladowanej, stawszy się jawną, uznaną i, co więcej, obowiązującą, nakazywaną, nawet i wtedy żywotnego swego znaczenia nie utraciła, wszystko ogarniającego wpływu nie postradała. Owszem, rzec można, że to jej znaczenie jeszcze się spotęgowało bardziej a wpływ wzmógł i rozszerzył. Nowe utwory nie powstawały, ale powstałe, biegiem czasu, coraz więcej oddalane od swej kolebki, przez co mgłą tajemniczości i urokiem cudowności silniej owiewane, otrzymywały jakby jeszcze więcej powagi.
Wypadki dziejowe powszechnej doniosłości wytworzyły literaturę apokryficzną; również wypadki dziejowe powszechnej doniosłości, po zawarciu się cyklu tej literatury, jeszcze raz ją wyniosły po nad inne i zapewniły jej długie panowanie na szerszych nawet, niż poprzednio, przestrzeniach.
Czasy powstawania literatury apokryficznej były zarazem czasami, w których państwo Rzymskie, unicestwiwszy wszystkie inne na całem owoczesnem scenaryum dziejowem, wciąż rozszerzając granice swoje a tem samem i obręb samego scenaryum, dobiegło do szczytu swej potęgi i wielkości a dobiegłszy, poczęło się chylić ku ostatecznemu upadkowi. Upadek państwa Rzymskiego powołał nowe ludy, żyjące dotychczas na kresach lub nawet po za kresami owego scenaryum, do życia dziejowego w formach samoistnych. Ludy te śpieszyły naturalnie korzystać z nabytków cywilizacyjnych starszych swych braci a wśród innych i z piśmiennictwa, jako dorobku umysłowego. Ci starsi bracia, przyjąwszy na siebie z zupełną gotowością rolę nauczycieli i przewodników na drodze kultury umysłowej, ofiarowali ludziom pożądającym oświaty to, do czego sami doszli, na czem sami swój rozwój umysłowy zakończyli — literaturę apokryficzną. Pełna legend naiwnych i proroctw ziszczonych już, lub mających się ziścić niebawem, cudownych wydarzeń i fantastycznych obrazów, literatura ta okazała się zresztą, jak to łatwo odgadnąć, bardziej niż klasyczna, grecko-rzymska, odpowiednią po części dziecinnemu a po części młodocianemu umysłowi ludów, świeżo do godów cywilizacyi przystępujących. I oto utworami apokryficznemi żyć, na nich się rozwijać umysłowo, z nich czerpać wiedzę i wszystkie wiadomości poczęły miliony ludzi, stanowiących, wśród ogólnej ludności ziemi, najbardziej zawsze ruchliwą, utalentowaną i uzdolnioną jej cząstkę. Świat wytworzony w apokryfach, aczkolwiek zupełnie obcy tym ludom i nieznany, stał się wkrótce ich światem własnym, dla nich rzeczywistym i jedynym. Po za widnokrąg apokryfów nie sięgały one ni wyobraźnią i ciekawością, ni myślą i uczuciem. W apokryfach nowi poeci czerpali natchnienie, siłę — nowi krasomówcy, ducha — nigdy nie wygasający ród proroków. I taki stan rzeczy trwał przez wieków kilkanaście.
Gdy w naturalnem następstwie rozwoju swego, nauka, postawiwszy pytanie, co są istotnie apokryfy, z jakiego czasu pochodzić mogły a gdzie powstawać, jacy być mogą ich rzeczywiści autorowie, jaki stan polityczny i społeczny je wywołał wogóle, jaki stan umysłowy i nastrój psychiczny wytworzył każdy oddzielnie utwór; gdy, odpowiadając na te pytania na podstawie krytyki tekstu, umiejętnego wyzyskania każdej wzmianki chronologicznej i geograficznej, wszelkiej nieostrożności autora, każdego nieprawdopodobieństwa, przez porównania i zestawienia z sobą całości, części i urywków, uchyliła nakoniec zasłonę pokrywającą ich pochodzenie, rozwiała mrok otaczający domniemanych autorów, znaczenie literatury apokryficznej i wtedy jeszcze nie upadło, tylko na inne weszło tory.
Dziejopisarze nieznane dotychczas sobie zjawisko historyczne dostrzegają. Apokryfy bowiem im wykazują, jaką drogą powstają, krzewią się i wybijają na wierzch pojęcia, które nawet erę w dziejach wytworzyć mogą; jak obok piśmiennictwa naukowego i artystycznego, obok literatury, jak nazwać ją możemy, uznanej, oficyalnej, szkolnej, istnieć i rozwijać się mogą utwory, którym napozór brak wszystkiego, co stanowi warunki powodzenia każdego utworu, brak autora, brak formy i treści; autor wymyślony, forma naśladowana a więc zużyta, treść znana, gdyż powtarzająca się setkami razy. Wszak okres powstawania literatury apokryficznej obejmuje rozkwit literatury rzymskiej, wiek Lukrecyusza i Cycerona, wiek Wirgiliusza i Horacyusza. A chociaż wiek złoty literatury greckiej wówczas należał już do przeszłości, wszakże epos, tragika i liryka greckie — budziły ciągle ruch umysłowy i wywoływały naśladowców. A jednakże, czem się okaże w sile oddziaływania na czytelników »Oda« Horacego, w porównaniu z jakimkolwiekbądź apokryficznym hymnem lub psalmem; czem są w stosunku do współczesności a zwłaszcza najbliższej przyszłości, mowa Cycerona, poemat epiczny lub dydaktyczny rzymski, w porównaniu z apokryficznem Widzeniem lub z apokryficznem Opowiadaniem, prostem i naiwnem. Pomniki złotego wieku literatury rzymskiej zalegały w bibliotekach półki i butwiały, jako przeżyty płód przeszłości; apokryfy w tysiącznych odpisach, wędrując po całym świecie dziejowym, wstrząsanym wypadkami właśnie przez nie przygotowywanemi i objaśnianemi, wszędzie budziły życie nowe, energię niezwalczoną, zapał szczery i ognisty. Autorowie pierwszych znali tylko wyższe warstwy społeczne; tylko tym warstwom, dostarczając pokarmu ich estetycznym potrzebom, służyli; łącząc przeszłość z teraźniejszością, ku przeszłości rzymskiej, ci wytworni rzymianie, trochę zgreczeni, o ile na to styl wieku pozwalał, swój wzrok skierowywali; dla przeszłości rzymskiej, z pominięciem przeszłości innych narodów, jakby one wcale nie istniały, poważanie i miłość wytworzyć się silili. Dla autorów drugich przeszłość nie istniała, chyba jako męczące wspomnienie lub ciężkie brzemię; przed nimi rozlegała się tylko przyszłość a rzymianie, według nich, mniej nawet dla swej roli w teraźniejszości mieli praw do niej, niż inne narody i ludy. Mając odwagę spojrzyć w dół, objąć wzrokiem ogół społeczny, mając ciekawość poznać ludy nie-rzymskie i nie-greckie wyłącznie, sami poczęści pochodząc z ogółu, poczęści z tych ludów, autorowie apokryfów byli przedewszystkiem ludźmi nowymi, ludźmi przyszłości. Siłę tych ludzi stanowił ich stosunek do współczesności, zawsze krytyczny i ujemny. Oni burzyli gmach stary. Ale, burząc, zakładali nowy. Oni drażnili, wykazując rany społeczne, ale, drażniąc, zarazem koili ból doznawany w skutek tych ran ułudną pociechą nowej a lepszej przyszłości. Że ich pojmowali ci, do których przemawiali, wskazuje rozwój szybki i niezgłębione bogactwo literatury apokryficznej. Że potrafili słowy swojemi porywać tłumy i wieść je ku wskazywanej przyszłości, dowodzą dzieje tej przyszłości, skoro się stała ona przeszłością...
Nie mniejsze też znaczenie jak dla dziejopisarza posiadają apokryfy i dla etnologa.
Jakkolwiek różnorodne są drogi, prowadzące do badania ludów i narodów, i rozmaite punkty widzenia, z których ich badają, wszakże ostatecznem zadaniem badania zawsze pozostanie: dotarcie do umysłowości każdej większej, czy też mniejszej, całości etnicznej i określenie rodzaju tej umysłowości.
Skoro dany naród wzniósł się po nad pierwsze szczeble życia kulturowego, dla etnologa przedstawia on, zgodnie z takiem założeniem, dwie klasy: oświeconą i nieoświeconą. W klasach oświeconych zaciekawienie wiedzą wykazuje istnienie umysłowości. Stopień owego zaciekawienia staje się wówczas miarą siły i natężenia samej umysłowości. Od siły i natężenia umysłowości zależy stosunek tych klas do nauki i to, nareszcie, co robią one, aby ją posiadać, rozwijać, zastosowywać. W klasach nieoświeconych zaciekawienia wiedzą być nie może, gdyż to zaciekawienie właśnie przetworzyłoby je na oświecone. Zaciekawienie wiedzą jest w nich zastąpione, i to tylko w pewien sposób, przez zaciekawienie się podaniami.
Podania w tym razie przedstawiają się nam jako przeciwstawienie wiedzy. Z wiedzą atoli mają one tyle wspólnego, że jak wiedza objaśniają nam istnienie wszystkiego naokoło nas i nawet dające się ująć zmysłami niewykształconemi i bez pomocy narzędzi zjawiska przyrody.
Dla poznania umysłowości klas oświeconych, w pewnym wypadku, dość przejrzeć katalogi wychodzących druków, przeczytać kilka dzieł, mających tak zwane powodzenie wśród czytelników i kilka, niemających owego powodzenia; a gdzie nie ma wyższych zakładów naukowych oraz, co za tem idzie, ich organów, dość zbadać treść wydawnictw peryodycznych, które w tym razie, oprócz zadania swego specyalnego, mają jeszcze moralny obowiązek zastępowania owych zakładów. Dla poznania umysłowości klas nieoświeconych, potrzeba wsłuchiwać się w mowę ludu i z ust jego chwytać podania.
Znaczenie podań w etnologii jest rzeczą uznaną.
Lud atoli podań swoich sam nie tworzy. Będąc strzępami dawniejszej, pierwotnej wiedzy, przechodzą one z pokolenia do pokolenia, z jednego ludu do drugiego, z jednego szczepu i jednej rasy do drugiego szczepu i drugiej rasy. Z natury okoliczności, wśród których podania krążą i przechodzą od jednych do drugich, przechowują się one nie w piśmie, lecz w pamięci, lud ich nie czyta, tylko powtarza. Ten konieczny warunek istnienia podań wywołuje jedno główne zjawisko: podania się zmieniają. Raz zmieniają się one wskutek braku ścisłości w umysłach nieoświeconych; niejeden inaczej je podaje, niż był wysłuchał, niejeden, słysząc, inaczej je rozumie, niż opowiadający. Podrugie, zmieniają się wskutek tego, że lud je uzupełnia swojemi odkryciami, wnioskami, obrazami. Zmienianie się podań stanowi poniekąd rozwój podań. Rozwój podań świadczy o sile i natężeniu umysłowości samej danego ludu. W zmienianiu podań, to jest w ich rozwoju, uwydatnia się indywidualność ludowa.
Widzieliśmy, że ludy europejskie, czy to wchodzące w skład państwa Rzymskiego, czy też osiadłe po za jego krańcami, po upadku tego państwa, wytwarzając dla siebie własne formy bytu nowego, poznajomiły się przedewszystkiem z literaturą apokryficzną. Znalazłszy w niej na razie proste, jasne a zwłaszcza uspakajające rozwiązanie wszystkich tych zagadnień, na jakie może się zdobyć umysł nieoświecony i nierozwinięty, zatrzymały się na niej. Apokryfy przeto stały się źródłem podań ludów europejskich. One stały się tkaniną, którą wyobraźnia tych ludów barwiła własnemi wizerunkam i obrazami. One dostarczyły przędzy, z której ta wyobraźnia na pozór własne swe tkała wyroby. Dawne, własne podania mniej te ludy już, niż poprzednio, zadawalniać mogły; zapominały więc o nich, lub też je wcielały do nowych, wyższych, prawdziwszych, jak sądziły, gdyż przyjętych od ludów starszych w kulturze.
Otóż dla zbieraczy podań, tak zwanych folklorzystów, poznanie literatury apokryficznej oddać może nieocenione usługi. Dostarczy bowiem gotowych ram, w które mieścić mogą zbierane materyały a nadto, pierwotny, iż tak nazwę, tekst podania każdego. Posiadając zaś tekst pierwotny, porównywać z nim będą mogli teksty zbieranych podań jednego lub kilku ludów. To porównanie odkryje właśnie istotę, siłę i wartość prawdziwą owej indywidualności danego ludu, o którą, przy zbieraniu materyałów etnograficznych, głównie im iść może i powinno.
Tak więc, literatura apokryficzna, jako objaw ducha i dążeń pewnej epoki, posiada swoje dziejowe znaczenie. To znaczenie jeszcze zwiększa okoliczność, że epoka, w której ona powstała, stanowi właśnie przejście pomiędzy dwiema erami, starożytną i naszą, i  na powstanie takiego podziału wpłynęła. Specyalne znaczenie apokryfów dla dziejopisarzy i etnologów jeszcze bardziej podnosi znaczenie ich ogólne.
Ułatwienie przeto poznania literatury apokryficznej może być rzeczą przyjemną, samo zas poznanie — pożytecznem.
Poznanie całości literatury apokryficznej, stać się powinno tylko wynikiem poznania każdego pojedynczego po kolei utworu. Utwory te, jak to wiemy, noszą trojaki charakter: proroczy, biograficzno-historyczny, a właściwie podaniowy, i polemiczny. Grupując apokryfy według charakteru, otrzymujemy trzy grupy tych apokryfów.

II.

Wyrazy apokryf i apokryficzny pochodzą od greckiego czasownika ὰποκρύπτω, oznaczającego ukrywam, zacieniam, łaję, trzymam w ukryciu, oraz od powstałego z tegoż źródłosłowa przymiotnika ὰπόκρυφος — ukryły, ciemny, tajony, tajny, tajemniczy. Wyrazy te, w zastosowaniu do utworów piśmiennych, oznaczają bądź takie, których autorowie zupełnie są nieznani, ukryci, jakoby tajemni lub tający się pod nazwiskami obcemi, lecz znanemi z dziejów lub mitów; bądź też takie, które pod względem swego pochodzenia, układu i treści są ciemne, zawikłane, tajemnicze. Każde więc piśmiennictwo może posiadać i posiada takie utwory. Co więcej, dana ilość utworów apokryficznych w każdem piśmiennictwie świadczy, już to o jego starożytności mniejszej lub większej, gdyż, by autor pewnego utworu mógł się ukryć pod obcym a znanym z przeszłości nazwiskiem, potrzeba na to dłuższego już rozwoju samego piśmiennictwa, niż dające się objąć pamięcią ludzką; już to świadczy o jego żywotności, gdyż w powstawaniu apokryfów bierze zawsze udział ogół, a tylko sprawy iście żywotne poruszyć ów ogół są zdolne.
W piśmiennictwie greckim wojna trojańska obok Iliady i Odysei wywoływała jeszcze przez lat tysiąc po nich różne apokryficzne opowiadania, a ostatnie, przypisywane Daresowi i Diktysowi, znanym tylko z Iliady dwom tej wojny uczestnikom, niechybnie pochodzą z naszej już ery. W piśmiennictwie francuskim czyny Karola Wielkiego i jego towarzyszy wywołały kilka cyklów epicznych, w których pojedyncze utwory pod pewnym względem nazwę apokryfów nosić też mogą.
Z istoty rzeczy wszelkie ruchy religijne, zjawienie się nieznanych dotąd bogów, wyrabianie się nowych dogmatów, przekształcanie się starych, bardziej niż inne sprawy ludzkie zajmują i wstrząsają ogół. Otóż piśmiennictwo apokryficzne religijne w każdym narodzie góruje nad innym tego rodzaju, lub nawet pochłania je całkowicie. Księgi tak zwane święte w każdej religii są przeto właściwie tylko zbiorem pojedynczych takich apokryfów, z czasem dopiero w jedną całość zebranych i zlanych.
W cyklu dziejowym, wynikłym z rozwoju jednego z kilku ognisk kultury pierwotnej na kuli ziemskiej, a który nazwać możemy naszym, wszechświatowe, aczkolwiek do czasu odkrycia nowych światów, świat ten ograniczał się tylko wybrzeżami morza Śródziemnego, otrzymało znaczenie powstanie chrystjanizmu. Okres więc czasu, w którym judaizm przetwarzał się w chrystjanizm, obejmujący dwa wieki przed naszą erą i trzy naszej już ery, jest właśnie czasem powstawania apokryfów judaistyczno-chrześciańskich.
W miarę przedostawania się chrystjanizmu z pierwotnej jego kolebki, Judei, do krajów europejskich, do północnej Afryki, oraz szerzenia się w kierunku Azyi środkowej, w miarę zainteresowywania się w tych krajach osiadłych ludów mitami i legendami chrześciańskiemi, apokryfy judaistyczno-chrześciańskie zostawały początkowo na różne języki tych ludów tłumaczone, a następnie dostarczać poczęły ludom owym treści do samodzielnego już obrabiania i rozwijania tych mitów i legend w językach nowożytnych.
Tą drogą powstawały we wszystkich piśmiennictwach ludów nowożytnych europejskich literatury apokryfi czne. Powstawały zaś jedna od drugiej niezależnie, gdyż wszystkie czerpały z jednego źródła treść swą samodzielnie.
Z chwilą powstania literatury apokryficznej w każdym narodzie europejskim nowożytnym rola wszechdziejowa apokryfów judaistyczno-chrześciańskich została przerwana, powstałe zaś literatury apokryficzne nowożytne otrzymują każda swoje odrębne, ograniczone miejscem i językiem, znaczenie. Ograniczenie to poczęło z czasem stanowić główną i wyłączną wartość tych literatur.
Jak w rozprawach na zadany temat najjaskrawiej, przez porównanie jednej z drugą, uwydatnia się uzdolnienie pracujących nad niemi jednostek; tak też w literaturze apokryficznej nowożytnych narodów europejskich uwydatnia się ich uzdolnienie rasowe czy też plemienne.
Lecz jeszcze nie dość. Samo uzdolnienie stanowi dopiero mechanizm umysłu. Jak w każdym mechanizmie tylko ruch mechanizmu wykazuje doniosłość jego, to jest jakość i wartość prawdziwą, jak w każdym mechanizmie tylko stopień natężenia ruchu świadczy 0  sile rzeczywistej mechanizmu, tak też i w tym wypadku. Bogactwo literatury apokryficznej, świadcząc o zainteresowaniu się ogółu we właściwym czasie kwestyą podówczas ogólnie dziejową, a następnie o mniejszym lub większym przejęciu się tą kwestyą, wykazuje nadto natężenie ruchu umysłowego i daje miarę wysokości, to jest stopnia owego natężenia. Stopień natężenia umysłowego przedstawia siłę umysłu. Siła umysłu stanowi jego wartość bezwzględną. Stąd wypływa znaczenie pojedyńczych literatur apokryficznych dla etnologii, stąd pochodzi słuszne zainteresowanie się etnologów i folklorystów literaturami apokryficznemi.
Apokryfy judaistyczno-chrześciańskie, obejmując kilkowiekowy okres przetwarzania się judaizmu w chrystjanizm, przedstawiają właśnie to przetwarzanie się w akcji samej; służąc temu przetwarzaniu się jako główny organ akcji, a zatem wywołując je poniekąd i tłumacząc, w rozmaitych stają one stosunkach do wypadków, które je spowodowały, do osób, które je dokonywały, do pojęć, które je wyrabiały i wyrażały.
Ponieważ każdy nowy porządek rzeczy może tylko nastąpić po obaleniu dawnego, ponieważ każdy przewrót odbywa się dopiero na gruzach stanu rzeczy przedtym istniejącego, apokryfy stan rzeczy istniejący pod koniec ery starożytnej obalają i w gruzy wedle możności rozsypują. Do obalenia prowadzi tylko krytyka ostra, gwałtowna, nie uznająca żadnych uwzględnień, żadnych kompromisów. Apokryfy taką właśnie krytykę zawierają. Krytyka, dążąca do dodatnich rezultatów, nie może tylko obalać, lecz obalając jedno, stawiać, budować powinna drugie; podkopując, burząc stary porządek rzeczy, głosić jej należy nowy. Stary porządek tonie w przeszłości; nowy, wynurzając się z przeszłości, iści się, staje dopiero w przyszłości. Przyszłość tylko wywnioskowywać, przewidywać, przepowiadać się daje. Przeto apokryfy, zawierające w sobie krytykę współczesnego sobie porządku rzeczy, a głoszące nastąpienie nowego, są w istocie rzeczy przepowiedniami, widzeniami przyszłości i, co więcej, takiemi tylko być mogą. Noszą więc one charakter proroczy.
Idźmy dalej. Ponieważ każdy przewrót odbywa się za pomocą działaczy, przeto apokryfy zwracają główną uwagę na owych działaczy. Dla współczesnych trudną jest rzeczą odróżniać głównych działaczy od podrzędnych. Liczba więc owych działaczy w apokryfach jest znaczną. Główni i podrzędni działacze dopiero w chwili samej akcyi ściągają na siebie uwagę tłumu, zwracają na siebie oczy widzów. Do czasu wystąpienia, życie ich bywa zawsze ukryte, z przyczyny zupełnie naturalnej obojętności dla nich ogółu. Jakkolwiek to wystąpienie trwać może długo, skończyć się jednakże musi zawsze. Lecz jedni i drudzy, ci i tamci, ustąpiwszy z widowni, giną w tłumie, z którego przedtem byli wyszli. Koniec ich życia bywa również nieznany, jak i początek tego życia. Tę obojętność, choć pomimowolną, dla tych działaczy współczesnych wynagrodzić im, i to szczodrze, usiłują pokolenia następne. Z usiłowań owych wynikają również apokryfy. Te zaś przedstawiają już życie i czyny owych działaczy.
Lecz ogół nie zna rzeczy nieznanych, nie uznaje faktów dla siebie zakrytych, cofa się z niechęcią i obojętnością przed tem, co brak danych niedostępnym mu czyni. Ten ogół bowiem posiada dar wyobraźni, który, w każdym takim wypadku, dociekania żmudne a częstokroć bezowocne jednostek zastąpić pozwala zawsze zadawalającym, gdyż zawsze potrzebie podatnym wymysłem. W braku więc nie dających się odsłonić faktów rzeczywistych, stwarza wymyślone i z nich, jakby z rzeczywistych, wyciąga wnioski, które przewyższają fantastycznością fantastyczność samych faktów.
Wyobraźnia w apokryfach stara się zaradzić wszelkim opuszczeniom i brakom w życiorysach. Dla całości obrazu poczyna dorabiać do aktu głównego, przedstawiającego akcyę, stosowny wstęp i epilog, które tem bywają cudowniejsze, im same czyny wbiły się bardziej w pamięć ludzką. Dzieje się to zwykle już w drugiem i trzeciem pokoleniu. W następnych, fantastyczny, do potrzeb chwili utworzony wstęp i epilog, oddziaływują już na samą akcyę; podnoszą jej nadzwyczajność, oświetlają ją legendowym blaskiem, zabarwiają odbłyskiem swej cudowności. Trwa to aż do zupełnego zlania się fikcyi z rzeczywistością. Stąd wypływa w tych apokryfach charakter nadprzyrodzony większości działaczy; ztąd nawet i rzeczywiste fakty z ich życia przybierają cechy mitów, postać legendy.
Nakoniec — każdy czyn podlega sądowi. Każdy sąd wytwarza szeregi pojęć. Jak osoby w epoce przewrotów religijnych zastępują osoby, jak czyny jednych zacierają czyny drugich; tak też sądy i wytwarzane z nich pojęcia, wciąż narastając, wciąż piętrząc się jedne nad drugiemi, walczą z sobą, przeczą sobie, obalając siebie wzajemnie, aż nakoniec, zbliżone bardziej ku sobie duchem i tendencyą, łącząc się, klecą doktrynę jakąś, systematyzują się w pewną naukę, krystalizują się w dogmat już niewzruszony. Apokryfy i dla tej pracy umysłu ludzkiego dostarczają w tej epoce szerokiego pola; dostarczając pola, tę pracę w sobie zawarły, sobą dokonały.
W taki więc sposób wszystkie apokryfy judaistyczno-chrześcijańskie dają się ugrupować w trzech różnych działach. Dział pierwszy zawrze Apokrywy prorocze. Dział drugi — Apokrywy biograficzno-historyczne, a właściwie podaniowe. Dział trzeci — Apokryfy polemiczne.

Każdy z tych działów rozpatrywanym być może jako osobna, mniejsza całość, gdyż taką całość każdy tworzy i ją przedstawia.




KSIĘGA PIERWSZA.

APOKRYFY PROROCZE.

Apokryfy prorocze, jako przepowiadające przyszłość, z natury rzeczy poprzedzały wszelkie inne, podaniowe i polemiczne. One to przeto rozpoczynają szereg apokryfów judaistyczno-chrześcijańskich w historyi i piśmiennictwie powszechnem.
Zawierając krytykę współczesnego sobie porządku rzeczy, apokryfy prorocze przepowiadały jego upadek. Współczesny im porządek rzeczy stanowiło państwo rzymskie. Trwałość tego porządku oparta była na trwałości państwa rzymskiego. Więc apokryfy prorocze przepowiadały przedewszystkiem upadek państwa rzymskiego. Lecz kilkuwiekowy przeciąg czasu (dwa wieki przed naszą erą i trzy naszej już ery), obejmujący okres apokryficznych utworów judaistyczno-chrześcijańskich, był zarazem okresem największej potęgi państwa rzymskiego. Obejmowało ono bowiem podówczas cały świat dziejowy, znany z cyklu dziejów naszych. Istotna przyczyna, przygotowująca upadek tego państwa, przewroty etnograficzne, leżała poza obrębem wiedzy autorów apokryfów proroczych. Wprowadzali więc oni inną, wynikającą z ich przekonań narodowych a następnie religijnych.
Zawarte w apokryfach proroczych przepowiadania przyszłości wypowiadane były w formie obrazów w tej przyszłości widzianych, a za pomocą mowy objawianych. Wskutek tego apokryfy te, ze względu na swą treść i formę, noszą nazwę Widzeń, Objawień, Apokalips (z greckiego). Ponieważ niektóre z tych Widzeń były przytem podawane jako wchodzące w skład innych całości i innych Ksiąg, jako część ich pewna, przeto mogą też nosić one nazwy Księgi takiej to, lub takich to Ksiąg, naprzykład: Księga Czwarta Ezdraszowa, lub Księgi Sybilskie.
Proroctwa wszelkie tym są cenniejsze i bardziej przekonywające o swej istocie nadprzyrodzonej, im je od przepowiadanych wypadków dzieli większy przeciąg czasu. Starożytność proroctwa stanowi zawsze rękojmię jego wartości. Przeto autorowie Widzeń rozmaitych podawali się za osoby, znane z dziejów odleglejszych, nawet pierwotnych, lub z mitów, za dzieje podówczas ogólnie poczytywanych.
Liczne przyczyny wewnętrzne i zewnętrzne, a mianowicie: treść przeciw-państwowa apokryfów proroczych, tendencye ich przewrotowe, duch nieprzyjazny wszystkiemu, co było współczesne, utarte, na czym się opierał porządek społeczny; dalej sprzeczne i ścierające się z sobą doktryny judaistyczne i chrześcijańskie w nich zawarte, z których zwycięskie zacierały i wypierały zwyciężone; nakoniec — wypadki dziejowe, zamieszania, wojny i klęski wszelakie wpływały, że nie wszystkie tego rodzaju utwory ocalały z pogromów politycznych i religijnych i, ocalawszy, przechowały się aż do naszych czasów. Znaczna część tych utworów zaginęła. Takie twierdzenie usprawiedliwiają spotykane u pisarzy greckich i rzymskich, z okresu powstawania apokryfów i z czasów późniejszych, nazwy rozmaitych apokalips, których obecnie nie posiadamy wcale.
I tak u Porfirjusza, filozofa nowoplatońskiego (233—305) w dziele jego pod tytułem Życie Plolyna czytamy: »Było w tych czasach (za życia Plotyna, 205—270) wielu chrześcijan. Wśród nich znajdowali się heretycy (αίρετικοί). którzy się oddalili od filozofii starożytnej; takiemi byli Adelfjus i Akwilinus. Oni, porównywając między sobą dzieła Aleksandra Libijczyka, Filokoma, Demostrata i Lidusa, a przytym powołując się na Apokalipsy Zoroastra, Zostrjana, Nikoteasza, Allogena, Mezusa i innych, wielu w błąd wprowadzali i sami ulegli błędowi, kiedy utrzymywali, że Plotyn nie zgnębił dającego się rozumem pojąć bytu« (τς νοητἤς οὺσίας. Porphyrii De Vita Plotini, c. XVI).
U Epifanjusza, historyka chrześciańskiego (310—403), w dziele jego, poświęconem wyliczeniu chrześcijańskich sekt heretyckich, znajdujemy wzmiankę o dwóch Apokalipsach, Adama (Haer. XXVI) i Abrahama (Haer. XXXIX). Ta ostatnia istniała jeszcze w IX wieku. Dowodzi tego Nicefor (um. 828) w swej Stichometrji, wyliczając ilość jej wierszy. Miało być ich 300.
U Hieronima (331—420), znanego tłumacza na język łaciński zabytków starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego, w liście jego Do Pammachjusza (101) przechowała się wzmianka o Apokalipsie Eljasza. A wzmiankowany powyżej Nicefor w tejże swej Stichometrji podaje, że liczyła ona 316 wierszy. Co dowodzi, że ta apokalipsa istniała jeszcze w IX wieku.
Euzebjusz, pierwszy historyk chrystyanizmu (267—338) w swej Historji podaje o Apokalipsie Cerynta, słynnego gnostyka (Histor. Eccles. III, 28). Teodoret, następca Euzebjusza na tym polu (387—458), tę wiadomość potwierdza (Fabul. Haeret. II, 3).
Dekret papieża Gelazjusza I (492—496) De libris accipiendis et non recipiendis (o księgach, które powinny być przyjęte i które powinny być nie przyjęte) wygłasza następny wyrok: Objawienie, które nosi nazwę Tomasza Apostoła, apokryf; Objawienie, które nosi nazwę Stefana, apokryf; i zalicza je oba do ksiąg, które powinny być odrzucone.
W zmiankowanej po dwakroć już Stojchometrji Nicefora znajduje się wzmianka, oprócz wymienionych powyżej, jeszcze o innych dwóch apokryfach: proroka Zefanjasza (600 w.) i Zacharjasza, ojca Jana Chrzciciela (500 w.).
Nadto, kilku znaczniejszych pisarzy chrześcijańskich, np. Justyn Męczennik (Apol. I, 20), Klemens Aleksandryjski (Stromat. VI, 5), Laktancjusz (Div. Just. VII. 15) powołują się między innemi i na przepowiednię Histaspa co do końca ostatecznego świata. Prawdopodobnie była to też apokalipsa, przypisywana Królowi Medyjskiemu Histaspowi, jak o nim się wyraża Laktancjusz.
Pomimo tylu zaginionych, te, które się przechowały do naszych czasów bądź w mniej więcej uszkodzonej całości, bądź też w urywkach, pozwalających o całości utworu powziąć dokładne wyobrażenie, tworzą listę dość jeszcze pokaźną.
Na czele wszystkich należy postawić zarówno ze względów chronologicznych, jak też i znaczenia dziejowego: Księgi Sybilskie; dalej idą: Księga Enocha; księga czwarta Ezdraszowa; Apokalipsa Mojżesza i inne, bądź z imienien Mojżesza, bądź też z jego osobą związane lub mu przypisywane utwory; Księga Barucha, Wniebowstąpienie Izajasza, Pasterz Hermana, Testamenty XII Patrjarchów. Na koniec Apoponalipsy przypisywane apostołom różnym.
Jakkolwiek lista zaginionych lecz znanych z tytułu i przechowanych apokalips jest znaczna, do trzydziestu, a nadto, żadnego nie może być dowodu, że jakaś część ich nie zaginęła zupełnie, bez żadnego śladu nawet w tytule (przypomnijmy to sobie wyrażenie i innych Porfirjusza, użyte przy wyliczaniu apokalips), te apokalipsy nie wyczerpują wcale całkowitej ilości utworów proroczych. Wchodzą do nich jeszcze Psalmy, przypisywane Salomonowi.
Przy przeglądaniu tytułów zarówno przechowanych, jak i zaginionych tych utworów, uderzają nas nazwy osób, które już to nic wspólnego z judaizmem lub chrystjanizmem mieć nie mogą, jak oto: Sybille, Zoroaster, Histaspes; już to, będąc znane tylko z mitów i legend, nic wspólnego z dziejami i piśmiennictwem nie mają, jak oto: Adam, Enoch, Abraham, Synowie Jakuba.
Jeżeli przyczyny drugiego zjawiska szukać należy w wyczerpaniu już nazwisk hebrajskich, znanych z doby historycznej (na przykład takiemu Mojżeszowi, oprócz przytoczonego powyżej utworu, przypisane były nadto jeszcze i inne apokryfy), lub chęci jedynie większego zmistyfikowania czytających; przyczyna pierwszego kryje się w dążności połączenia dziejów powszechnych z dziejami żydowskiemi, a raczej — podciągnięcia tamtych pod te ostatnie. Rodzący się ten swego rodzaju uniwersalizm nie pozostał bez wpływu i nadal na rozwój takiej gmatwaniny, coraz bardziej z biegiem czasu uwydatniającej się w piśmiennictwie chrześcijańskim. Chociaż apokalipsy Zoroastra, Histaspa i inne, noszące nazwy osób zewnątrz dziejów i mitów żydowskich wziętych, nie doszły, jak wiemy, do naszych czasów, Księgi Sybilskie wymownie rozpoczynają wskazany kierunek.
W wyliczaniu apokalips, przechowanych do naszych czasów, spotykamy tytuły np.: Księga Enocha, Księgi Sybilskie, mylne o zawartości samej księgi dające pojęcie. Sądząc bowiem z tytułu, wnosićby należało, że taka księga przedstawia utwór jeden, stanowiący jedną całość jednolitą, jednego autora i z jednego pochodzącą czasu. Tymczasem — są to w istocie rzeczy zbiory pojedynczych całości, pochodzących z różnych czasów i od różnych autorów, tylko jednym duchem przenikniętych i jednej osobie przypisywanych. Każda przeto taka Księga posiada dzieje swojego powstawania, swoje dzieje, które, jak w tym razie, wewnętrznemi nazwać możemy.
Wszystkie wyliczone apokalipsy, które doszły do naszych czasów, pochodzą z jednego okresu, okresu powstawania apokryfów judaistyczno-chrześcijańskich. Między tym okresem a czasami, w których archeologowie, bibliografowie, teolodzy i historycy nowsi chrystjanizmu zwrócili na nie specjalnie swoją uwagę, upłynęło wieków kilkanaście. Do czasu pierwszego wydania w druku, każdy taki utwór, czy to w oryginale czy też w przekładach, istniał tylko w rękopisach, które przez te kilkanaście wieków gdzieś się przechowywały i w taki lub inny sposób były odnalezione. Otóż te tłumaczenia jego na inne, niż oryginał, języki, to przechowywanie się i odnalezienie, stanowią również jego dzieje. Dzieje te znowu, dla odróżnienia od tylko co wymienionych, nazwiemy zewnętrznemi.
Przed poznaniem przeto treści pojedynczych apokryfów proroczych, zarówno apokalips jak i psalmów, rzeczą staje się nieodzowną poznanie dziejów zewnętrznych, a gdzie się takowe okażą, i dziejów wewnętrznych każdego utworu.
Na tem wszelako nie koniec.
Każdy apokryf proroczy, jakeśmy to widzieli, związany jest z nazwą pewnej osoby mitycznej lub dziejowej. Związek ten wszelako nie jest wyłącznie zewnętrznym, formalnym, nie tyczy się jedynie tytułu i nim się wyłącznie nie ogranicza. Owszem, zachodzi on pomiędzy tą osobą i treścią utworu, zachodząc zaś, wpływa naturalnie na samą jego treść, a jeszcze bardziej na oświetlenie mityczne lub dziejowe tej treści. Poznanie przeto osoby, której ten utwór jest przypisany, poprzedzić powinno poznanie dziejów utworu samego.
Tak więc istota apokryfów proroczych wymaga: przed poznaniem treści danego utworu, poznania jego dziejów, przed poznaniem zaś jego dziejów, poznania osoby, z której imieniem został przez autora związany, zwłaszcza — jeśli ta osoba nie jest znaną z dziejów, tylko z podań.

Jak na czele wszystkich apokryfów judaistyczno-chrześcijańskich stoją, ze względów chronologicznych, apokryfy prorocze; tak też, z tychże samych względów, na czele apokryfów proroczych stoją księgi Sybilskie.




I.
KSIĘGI SYBILSKIE.

Do Ksiąg Sybilskich wprowadza osoba Sybilli. Pomiędzy osobami, którym apokryfy prorocze przez ich autorów są przypisywane, jedne istnieją w dziejach rzeczywistych, inne zaś tylko w dziejach, powstałych w wyobraźni, a więc w mitach, legendach. Pomiędzy grupą osób dziejowych, a grupą osób mitycznych i legendowych stoi jedna, czy też stają mnogie Sybille. Wszystko bowiem, co się jej, czy też ich, tyczy, pokryte jest niedającą się przeniknąć tajemniczością. 1 to począwszy nawet od kwestji czysto gramatycznej, ponieważ rzeczą jest niewiadomą, czy sam wyraz Sybilla jest imieniem własnym, czy też pospolitym; czy przywiązanym był wyłącznie do jednej istoty (pomijam na razie czy dziejowej, czy mitycznej), czy też oznacza raczej stan, zajęcie, niż jedną osobę. Nawet i pochodzenie lingwistyczne tego wyrazu zupełnie jest nieznane. Wszystkie wykłady jego podlegają jednakim zarzutom niepewności.
Z imieniem Sybilli związane utwory, Księgi Sybilskie (Oracula Sibyllina, Libri Sibyllini), będąc apokryfami, przechowały się tylko wśród apokryfów judaistyczno-chrześcijańskich. Poszukiwanie wskazówek co do samej osoby Sybilli w apokryficznych Księgach Sybilskich byłoby pracą z natury rzeczy nie prowadzącą do celu, gdyż stamtąd poczerpnięte wiadomości tylko błędnemi byćby mogły. Pozostają więc jedynie dwa piśmiennictwa: greckie i rzymskie. Źródła greckie przewyższają rzymskie dawnością. Źródła rzymskie przewyższają greckie obfitością. Dawność w tym wypadku jednakże rozstrzyga.

1) Osoba czy też osoby, zwane Sybillami.

Przy zwróceniu się do autorów greckich, jako do źródła najdawniejszych co do Sibilli wiadomości, wzbudza przedewszystkiem uwagę naszą okoliczność następna: niezależnie od tego, że wszyscy autorowie greccy, jacy tylko o Sybilli bądź jednej, bądź też kilku wzmiankują, lub je szczegółowiej już opisują, te Sybille w głębokiej mieszczą starożytności, — wzmianki jednak o tych Sybillach mnożą się, opisy Sybilli bogacieją w szczegóły biograficzne, sama liczba tych Sybilli wzrasta w miarę biegu czasu, to jest — w miarę oddalania się samych utworów od tej starożytności. By jednakże słusznie ocenić wartość i należycie zrozumieć charakter otrzymywanych wiadomości, pamiętajmy o jednem.
Starożytne piśmiennictwo greckie obejmuje co najmniej półtoratysiączny przeciąg czasu. Rozpoczęło się ono od powstawania i zlewania się rapsodów epicznych na lat tysiąc przed erą naszą, a skończyło się pod koniec wieku piątego ery naszej, z chwilą, gdy rozkaz cesarza Justyniana zamknął ostatnią w dziejach szkołę w Atenach, a ostatni przedstawiciele nauki greckiej, w liczbie sześciu, przed prześladowaniem schronić się musieli już nie na Zachodzie, w Europie, lecz na Wschodzie, a nawet nie w granicach państwa Rzymskiego, tylko w Persyi.
Umysłowość narodu greckiego nie mogła naturalnie przez tak długi przeciąg czasu utrzymać się na jednem i tem samem stopniu natężenia. A ponieważ od stopnia natężenia umysłowości zależy jej stosunek do świata zewnętrznego, wyrażający się w mniej więcej dokładnem pojmowaniu go i odtwarzaniu w pojęciach, przeto owo odtwarzanie, owa odtwórczość właściwie umysłu, która jednakże w pewnych wypadkach za twórczość uchodzić może, nie mogła pozostawać zawsze jednaką, również silną, płodną i prawdziwą. Jakoż pod względem owej twórczości umysłowej piśmiennictwo greckie starożytne rozpada się na dwa główne okresy. W pierwszym — epicy, tragicy, politycy, historycy i filozofowie greccy patrzyli naokoło siebie oczyma własnemi, czytali w wielkiej księdze przyrody i tworzyli arcydzieła myśli i czynu. W drugim — księgę przyrody zastąpiło: powiedział, napisano; więc epików, tragików i filozofów zastąpili komentatorowie i retorowie, historyków — biografowie, polityków — monarchowie. Granice pomiędzy dwoma temi okresami stanowią czasy Aleksandra Wielkiego.
Następstwem założonej przez niego wszechświatowej monarchii było utworzenie się na owoczesnym świecie dziejowym kilku ognisk hellenizacyi. Na pozór owo następstwo mogło się okazać, zważywszy wartość i znaczenie w dziejach kultury greków, wielce dobroczynnym dla tak zwanej ludzkości zjawiskiem. Ta hellenizacya wszelako stała się urzędową, lecz nie umysłową, promotorami jej nie byli poeci i filozofowie greccy, tylko nieudolni, kapryśni i zuchwali naśladowcy Aleksandra, prawdziwego typu wielkiego monarchy, oraz ich przydworne otoczenie.
Otóż, gdy w celach zasięgnięcia o danem zjawisku kulturowem lub fakcie dziejowym wiadomości, zwracamy się, jako do źródła, do piśmiennictwa greckiego starożytnego, należy pilnie baczyć, z jakiego to mianowicie okresu tego piśmiennictwa owa poczerpnięta wiadomość pochodzi. Szczegół ten stanowi wiele o wartości rzeczywistej i charakterze naukowym danej a poszukiwanej wiadomości.
I tak — najstarsze źródła podań greckich, jak oto: Homer, Hezjod; dalej logografowie dawniejsi: Hellanikus, Charo, Akusilaus i inni; następnie pierwsi historycy: Herodot, Tucydydes, Ksenofont i inni, których utwory doszły do nas tylko w urywkach (zebrani we Fragmenta Historicorum Graecorum przez Müllera, tom 1-szy), nawet wyrazu Sybilla nie wymieniają.
Pierwszemi autorami greckiemi, którzy wymienili wyraz Sybilla, byli: Heraklit, prawdopodobnie z Efezu, filozof żyjący w VI wieku przed erą naszą i dramaturg Eurypides, żyjący w V wieku. Lecz pierwszego pisma wogóle nie przechowały się do czasów naszych; drugiego zaś nie przechował się ów dramat, Lamia, gdzie miał być wymieniony wyraz Sybilla. O pierwszym, że mówił o Sybilli, dowiadujemy się od pisarza greckiego Plutarcha, żyjącego w pierwszym i na początku drugiego wieku naszej ery De Pythiae oraculis, VI). O drugim — od pisarza łacińsko-chrześcijańskiego Laktancjusza, z III-go wieku ery naszej (Institutiones Divinae, I, 67).
Pierwszymi autorami greckiemi, którzy o Sybilli wzmiankowali i w których pismach, przechowanych do naszych czasów, sami te wzmianki czytamy, są: komedjopisarz Arystofanes (450—388) i filozofowie: Platon (429—348) i Arystoteles (384—322).
Arystofanes w komedji Εὶρήνη, (Pokój), napisanej około 420 r., mieści taki ustęp:
»Hjerokles. Na mocy czyjego rozkazu złożyłeś bogom ofiarę?
Trygeus. Na mocy słów Homera
Hjerokles. Nie pamiętam o tem. Sybilla bowiem nie powiedziała tego (w. 1095).« I dalej, kiedy Hjerokles żąda wziąć udział w pożywaniu resztek ofiary, jemu odpowiadają:
»jedz Sybillę« (w. 1116).
Plato po dwakroć wymienia Sybillę. W Phaedrus’ie czytamy: »Mówić tu o Sybilli i o wszystkich innych wieszczach... byłoby to tracić czas na mówienie tego, co wszystkim wiadomo« (I, p. 710, v. 46, sq. wyd.Didot.) W Theages’ie zaś: »Czy mógłbyś mi powiedzieć, zapytuje Sokrates Teagesa, jaką nazwę noszą Bacis, Sybilla i nasz ziomek Amfilitos?«. Na co zapytany odpowiada: »Jakież inne, jak nie wieszczów (ib. p. 96 v. 53)«. Arystoteles również jak i Plato po dwakroć wymienia Sybillę, jeśli jeden z tych utworów, gdzie tę wzmiankę znajdujemy, mianowicie Problemata, jest jego w rzeczywistości. W księdze De Mirabilibus Auscultationibus', znajdujemy: »W Kumach, na wybrzeżu Italskim, jakąś pokazują jaskinię (άλαμος κατάγειος), w której, jak utrzymują, przebywała wieszczka Sybilla. O niej podają, że chociaż do późnej doszła starości, dziewictwo nienaruszone zachowała. Była ona Erytrejską; lecz przez niektórych mieszkańców Italii Kumejską, przez innych zaś Melankrerą była zwaną« (XCV). W Problemata zaś czytamy: »Wielu wskutek tego, że ogień (wywołujący usposobienia różne) znajduje się w sąsiedztwie siedliska umysłu, wpadają w chorobliwe szaleństwo, co natchnieniu bóstwa przypisują: ztąd Sybillę, Bakidy i wszyscy podnieceni tchnieniem bóstwa (οίἔνδεοι) powstają... (sect. XXX, 1). Na tych wzmiankach, krótkich i pobieżnych, ograniczają się świadectwa pisarzy greckich, pochodzących z okresu starożytnego. Arystoteles ten okres zamyka.
Jeżeli z jednej strony zwięzłość tych wzmianek wykazuje brak zainteresowania się szczególniejszego osobą samą Sybilli, to z drugiej strony ogólny ich ton i potoczny bieg opowiadania lub rozmowy świadczą, że osoba Sybilli tak mogła być znaną powszechnie, że autorowie nie potrzebowali dawać bliższych o niej wiadomości, lub dalszych objaśnień.
Na dalsze wzmianki o Sybilli w piśmiennictwie greckim potrzeba było czekać wieków cztery. Za to przekształcają się one w wiadomości szczegółowsze i opisy wszechstronniejsze.
Pierwszym, po upływie tych czterech wieków, pisarzem greckim jest Plutarchus z Cheronei, żyjący pod koniec pierwszego i na początku drugiego stulecia naszej już ery. Przedstawia on typ ciekawy owoczesnego greka uczonego. Wrodzona wyższym ludom i jednostkom ciekawość umysłowa potrzebowała zaspokojenia. Droga, na którą weszła podówczas nauka grecka, zmusiła Plutarcha zaspakajać ową ciekawość badaniami filologicznemu Objaśniał więc on sobie i innym w swych pismach to, co go uderzało w życiu, ale tylko na podstawie tego, co czytał lub od innych słyszał. Pisma jego przedstawiają ciekawą encyklopedję rzeczy czytanych lub słyszanych. Umysł jego dostarczał mu tylko tematów do rozpraw; kierunek zaś tego umysłu filologiczny chronił go od wszelkich krytycyzmów i wyjaśnień na podstawie spostrzeganych faktów.
W rozprawie pod wiele mówiącym tytułem: Dla czego Pytja nie ogłasza teraz swych wyroczni wierszami? jednej z osób (rozprawa ta bowiem jest w rozmowie ułożona) wkłada w usta, a raczej każe powtórzyć opowiadanie następne: »Kiedyśmy się zbliżyli do skały, wystającej blizko (rozmowa toczyła się w Arkadji), na której, jak powiadają, siadywała Sybilla, gdy tu przybyła z Helikonu, będąc tam przez Muzy wykarmiona (inni mówią, że ta córa Posejdona i Lamji udała się do Maleonu), Serapjo powtórzył jej wiersze, w których wypowiada, sławiąc siebie, o sobie, że śmierć nawet nie położy końca jej wieszczeniu, gdyż będzie krążyła na księżycu, przyjąwszy tę postać, która, jak mówią, na księżycu się okazuje; duch, zmieszany z powietrzem, będzie zawsze rozlegał się w głosach; z ciała, zamienionego w ziemię, wyjdą trawy i inne rośliny, żeby niemi żywiły się zwierzęta, dla wróżb utrzymywane, mające rozliczne kształty, barwy i wnętrzności, z czego właśnie przyszłość ludziom będzie się okazywała...« (De Pythiae oraculis, IX).
Że się przewidywania Sybilli, wyrażone w przytoczonych wierszach, spełniły, dowodzi tego ten sam autor. W innej swej rozprawie, pod tytułem: O tych, którzy późno przez bóstwo byli ukarani, także w postaci rozmowy, w usta jednego z biesiadników wkłada opowiadanie niejakiego Thespiusza o tem, co widział on po śmierci. W tym opowiadaniu ustęp następny znajdujemy: »...Słyszał, przechodząc, kobiecy głos doniosły, wieszczenia głoszący różne, wśród których dowiedział się o dniu, kiedy ma sam umrzeć. Wtedy duch (ό δαίμων, genius) jego oprowadzający, wyrzekł: głos to jest Sybilli, która, po powierzchni księżyca krążąc, przyszłość przepowiada... (De sera numinis vindicta, Xll)«.
Chociaż pierwsze te szczegóły biograficzne, spotkane u pisarza greckiego, nie wiele nas uczą co do osoby Sybilli, wskazują jednakże, w jakiej kategoryi istot szukać jej należy. Istnienie jej pośmiertne odpowiada jej pochodzeniu nadprzyrodzonemu i życiu na ziemi. To zaś istnienie jest dwojakie, jedno w kształtach widzianej na księżycu postaci, której »duch, zmieszany z powietrzem«, rozlega się w przestrzeni, jako głos wieszczący; drugie, w postaci pokarmu przedostającego się do żołądka zwierząt, nadaje tym zwierzętom własności wróżbiarskie.
Przytem Plutarch zna tylko jedną Sybillę, jak jego inni poprzednicy dawniejsi.
Jedyną, zarówno pod względem obszerności, jako też i ilości szczegółów u pisarzy greckich wiadomość o Sybillach znajdujemy u Pauzanjasza. Żył on za czasów Adryana i Antoninów, a więc w środku II wieku ery naszej. Dzieło, któremu pamięć o sobie w piśmiennictwie zawdzięcza, nosi tytuł ή παριήγησις τἥς Έλλάδος; (Opis Hellady). Oto co w niem o Sybillach, już wielu, znajdujemy.
»W Delfach jest skała wystająca nad ziemią. Mieszkańcy twierdzą, że na niej stając, zwykła była Herofile proroctwa wygłaszać. Herofile jest to imię tej niewiasty. Nazywają ją zaś powszechnie Sybillą, na pamiątkę dawniej istniejącej niejakiej Sybilli, o której doszedłem, że była najstarszą ze wszystkich. Grecy utrzymują, że była ona córką Zeusa i Lamji, córki Posejdona, i pierwsza z kobiet posiadła dar prorokowania, a przez Libijczyków Sybillą została nazwaną. Ta zaś, o której teraz mowa, Herofile, wiekiem tamtej ustępuje. Jednakże wiadomo, że i Herofile żyła jeszcze przed wojną trojańską. Przepowiadała w swych proroctwach, że, ku zgubie Azji i Europy, w Sparcie wychowuje się Helena. Mieszkańcy Delosu pomną o hymnach tej niewiasty, na cześć Apollina układanych. Nazywa ona siebie nie tylko Herofilą, ale także i Artemidą w swych poezjach. A nadto mieni siebie już to prawą małżonką Apollina, już to jego siostrą, to znowu córką. Te wszystkie niezgodności wygłosiła ona w uniesieniu, będąc od boga natchnioną. W innym miejscu proroctw wzmiankowanych utrzymuje, że tylko z matki nieśmiertelnej pochodzi, jednej z nimf idyjskich, ojca zaś miała zwykłego śmiertelnika. Tak brzmią te jej słowa:

Pochodzę ja zarówno od śmiertelnego i bogini,
Od Nimfy nieśmiertelnej i ojca rybożerczego.
Ród matki jest idyjskim, ojczyzną moją czerwona
Marpessos, matce poświęcona, i rzeka Aidoneus...

Istnieją w Idach trojańskich zwaliska miasta Marpessos; zamieszkuje je jeszcze około sześćdziesięciu mieszkańców. Wokoło tego miasta grunt cały jest czerwonawy i suchy ogromnie. Rzeka zaś Aidoneus to się chowa pod ziemią, to z niej wypływa, to jeszcze raz się chowa, aż nakoniec znika w niej zupełnie. Sądzę, że przyczyna tego zjawiska leży w tem, że grunt górzysty w Idach jest bardzo rzadki i pełen szczelin podziemnych. Odległość miasta Marpessos od Aleksandrji Trojańskiej wynosi 240 stadjów. Mieszkańcy Aleksandrji utrzymują, że Herofile była dozorczynią świątyni (νεωκόρος) Apollina Smintejskiego i że sen Hekuby tłumaczyła prawdziwie, co z czasem wypadki wykazały. Znaczną część życia Sybilla ta w Samosie i w Klaros Kolofończyków odwiedziła, nakoniec przybyła do Delos, i do Delfów. W Delfach zaś na tej skale, o której wspomniałem, prorokowała. Porwała ją śmierć w Troadzie. W Troadzie zatem, w gaju Smintyjskim, znajduje się jej grobowiec, na którym wyrzeźbione są te słowa: »Jam to Sybilla, nie napróżno Feba zamiary wieszcząca, którą ten kamień oto pokrywa. Dziewica, ongi obdarzona mową, obecnie na wieki zaniemiała, bo więzienie od okrutnego otrzymała losu. Spoczywam jednakże w sąsiedztwie Hermesa i Nimf, nagrodzona, bom Febowi poświęcona była«. W sąsiedztwie grobowca wzniesiony jest kamienny Hermes, w czworokątnej postaci. Z lewej strony wypływająca woda wlewa się do naczynia, a obok znaki Nimf. Erytrejczycy zaś (oni bowiem ze wszystkich greków najbardziej walczą o Herofilę) górę Korykos i w niej jaskinię pokazują, utrzymując, że w niej urodziła się Herofile. Rodzicami jej byli, według nich, miejscowy pasterz Teodor i Nimfa, nosząca nazwę Ida. Ta nazwa zaś nie skądinąd pochodzi, tylko z tego, że wtedy ludzie nazywali Idami gęstwiny leśne. Zgodnie z takiem twierdzeniem, Erytrejczycy ze słów, wypowiedzianych o sobie przez Herofilę (powyżej przytoczonych), wyrzucają wzmiankę o Marpessos i rzece Aidaneus.
Hiperochus, mąż pochodzący z Kum, napisał, że ta, która po niej również proroctwa głosiła, Kumejska, z Opików (lud italski) pochodziła i nosiła nazwę Demo. Lecz kumejczykowie nie posiadają wcale żadnych proroctw tej kobiety, ani ich nie przedstawiają, tylko wskazują w świątyni Apollina na małą urnę kamienną, w której to urnie, jak mówią, złożone są kości tej Sybilli. Na urnie później napisano Demo.
Hebrajczycy posiadają własną wieszczącą niewiastę, którzy powyżej Palestyny mieszkają, imieniem Sabbe. Utrzymują, że Sabbe byłą córką Berozusa i Erymanty. Jedni ją nazywają Sybillą babilońską, drudzy zaś egipską.
Faennida zaś, córka męża panującego w Chaonji, i Pelee u Dodończyków, wieszczyły także, jako przez boga natchnione, Sybillami jednakże przez ludzi nazwane nie były. Faennidy wieszczenia czytać ani też otrzymać wiadomości o tem, kiedy żyła, nie jest rzeczą trudną. Żyła bowiem wtedy, kiedy władzę nad krajem otrzymał Antjochus po uwięzieniu Demetrjusza. Pelee dawniejsze od niej były czasem i pierwsze ze wszystkich kobiet układały wiersze w rodzaju takich:

Zeus był, Zeus jest, Zeus będzie. O wielki Zeusie!
Ziemia dostarcza płodów; matką nazywajcie ziemię (In Phoc. § 12)«.

Do jakichże wniosków co do Sybilli upoważnia to najdłuższe i najszczegółowsze u pisarzy greckich o nich świadectwo? Chyba do następnych tylko: 1) Że wyraz Sybilla jest pochodzenia libijskiego (afrykański przeto, nie grecki), skoro Libijczycy nazwali Sybillą córkę Zeusa i Lamji, która pierwsza z kobiet posiadła dar prorokowania. 2) Że ta nazwa przeszła następnie na niejaką Herofilę, jako określenie jej stanu, czy też właściwości prorokowania. 3) Że ta Herofile, niewiadomego, lecz zawsze boskiego, nadprzyrodzonego pochodzenia, istniała przed wojną trojańską, pochodziła 2 Troady, przebiegała wyspy i lądy greckie, co dało możność nadawania jej różnych następnie nazw okolicznościowych. 4) Że oprócz Herofile istniały jeszcze inne trzy, stosownie do znanych krajów, Sybille: italska, hebrajska, czy też babilońska lub egipska, i owa najpierwsza libijska. 5) Że przepowiadanie przyszłości w natchnieniu od boga nie nadawało jeszcze prawa zupełnego do otrzymania nazwy Sybilli, skoro Faennida i Pelee tej nazwy nie otrzymały. Po nad temi wszystkiemi formalnemi wnioskami góruje wszakże jeden, że jedyny pisarz grecki, który najwięcej zebrał i przekazał nam wiadomości o Sybillach, nic o nich sam rzeczywistego nie wiedział i że to, co powiedział, nie rozwiązuje kwestji istnienia kiedykolwiekbądź w czasie jakiejkolwiekbądź Sybilli, nie naprowadza na wniosek, jaką drogą powstać mógł w umyśle ludzkim sam pomysł Sybilli i nawet nie rzuca światła na pochodzenie samego wyrazu Sybilla, gdyż powiedzenie, że to jest wyraz libijski, oznacza tyle tylko, co powiedzenie, że on nie jest greckim, to jest brzmi dla greka jako cudzoziemski.
Jednakże, porównywając co oba ci pisarze, Plutarch i Pauzanjasz, o Sybillach podali, z temi wzmiankami, które o nich znajdujemy u pisarzy wcześniejszych, zauważyć możemy większe zainteresowanie się samemi osobami. Niby ci pisarze na nowe źródło wiadomości o Sybillach sami natrafili, niby oni, spotkawszy się z nowym prądem ogólnym zainteresowania się Sybillami, sami tym prądem, a zwłaszcza ostatni, uniesieni zostali.
Jakoż rzeczywiście, pomiędzy czasami Arystotelesa, a Plutarcha i Pauzanjasza już się poczęły rozpowszechniać po owoczesnym świecie dziejowym apokryfy judaistyczno-chrześcjańskie, pod nazwą proroctw Sybilli. One to pierwsze głosić poczęły o istnieniu Sybilli hebrajskiej, podając jej utwory. Równocześnie pisarze rzymscy dostarczali o Sybillach wiadomości jeszcze bardziej licznych i szczegółowszych, niż wzmiankowani dwaj pisarze greccy. A przytem, od czasu poznajomienia się Greków z Rzymianami i instytucjami państwowemi rzymskiemi, Grecy patrzyli na sposoby pielęgnowania przez samo państwo Ksiąg Sybilskich, rzecz mniejsza już jakiego pochodzenia, co w ich oczach podnieść tylko mogło znaczenie Sybilli i ich proroctw.
W źródłach greckich czerpane wiadomości o Sybillach zamyka wyliczenie ich, acz zupełnie gołosłowne, podane przez Eljana, żyjącego przy końcu drugiego i na początku trzeciego wieku. Po! mieścił on to wyliczenie w dziele pod tytułem ποικίλη ίστορία (Różne wiadomości — ksiąg XIV). „Wielce jest charakterystycznym ten cały ustęp, gdzie wiadomość tę czytamy. Cytuję go w całości: »Było dwóch Perjandrów, jeden filozof, drugi tyran. Miltjadesów — trzech, jeden założyciel Chersonezu, drugi — syn Kipsela, trzeci — syn Kimona. Sybille cztery: Erytrejska, Samijska, Egipska, i Sardyjska (Σαρδιανή). Niektórzy utrzymują, że jeszcze innych sześć było, więc, że razem wogóle dziesięć, wśród nich Kumejska i Judejska. Bakidów — trzech, pierwszy Eleonios, drugi — Ateński, trzeci — Arkadyjski« (Xl 1, 35). 1 tyle. Jak na różne wiadomości — dostatecznie.
Jednakże i to wyliczenie suche jest ważnem. Po pierwsze, wykazuje ono stałe tendencje do zwiększenia ilości Sybilli. Po drugie, odkrywa sposoby takiego zwiększenia, W wyliczonych niema podanej przez Pauzanjasza Herofili. Mogła ona wejść do owej grupy czterech, o których nazwach autor zamilczał. Ale również mogła wejść do grupy pierwszych czterech, noszących nazwy, i figurować jako erytrejska, ze względów na owych Erytrejczyków, którzy »ze wszystkich greków najbardziej walczą o Herofilę«, jak twierdzi Pauzanjasz; a ponieważ przebywała w Samos, o czem nie zaniedbał wspomnieć tenże Pauzanjasz, może też nosić nazwę Samoskiej. W ten sposób odbywające się zwiększanie ilości Sybilli bardziej się jeszcze uwydatni następnie.
Od greckich przechodzimy do źródeł rzymskich.
Ponieważ wzmiankowane pielęgnowanie Ksiąg Sybilskich przez państwowe instytucje rzymskie sięga czasów dawniejszych, niż zabytki piśmiennictwa rzymskiego, gdzie znajdujemy wiadomości o Sybillach, przeto rozpatrywanie źródeł rzymskich rozpoczniemy od przypomnienia sobie dziejów instytucji religijnej, noszącej w historji rzymskiej nazwę Duum, Decem, nakoniec Quindecim viri sacris faciundis. Instytucja ta dla państwa rzymskiego stała się tem poniekąd, czem dla państewek greckich i podległych kulturze greckiej były rozmaite wyrocznie, a głównie delficka.
Wszelkie przepowiadania przyszłości, jak wiemy, są złączone z krytyką współczesnego porządku rzeczy i z niej wypływają. Dla Państwa przeto każdego takie wieszczenia nie mogą być obojętne. Prosty zakaz badania przyszłości i karanie wieszczących, oraz ściganie wierzących w te wieszczenia, nadają cechy męczeństwa jednym ’ drugim. A wszak dla wzrostu i spotęgowania jakiegokolwiekbądź pomysłu ludzkiego nic nie jest bardziej pożądanym, jak przelewanie krwi ludzkiej w celu jego zatarcia. Z kałuż krwi powstają dogmata, które niby żelazne obręcze potrafią otoczyć i skuć kulę ziemską. W naszym cyklu dziejowym jedno tylko z państw starożytnych, rzymskie, zdołało przez odpowiednie instytucje wytworzyć z różnych pierwiastków ludowych naród rzymski. Instytucje więc rzym skie miały swoje dziejowe znaczenie. Jedną z takich instytucji, którą królowie przekazali rzeczypospolitej, ta zaś cezarom, i która dłużej niż inne pozostawała zawsze tym samym, czem była na początku, była właśnie wspomniana: Viri, mniejsza o liczbę, sacris faciundis.
Z pewnemi instytucjami zdarza się to, co i z pewnymi ludźmi, gdy ci ważnością swych czynów, do chwili wystąpienia nieznani, zwrócą na siebie od razu uwagę ogółu. Jak tych, tak i tamtych przeszłość odtwarza legenda. Oto co czytamy u Dyonizjusza Halikarnaskiego w dziele jego Ρωμαἲκή ἀρχαιολογία (Starożytności rzymskie), które w większej połowie do naszych przechowało się czasów, gdy on, wierny swemu zadaniu, potrzebował wyjaśnić początek instytucji Viri sacris faciundis. »Nieznana a obca niewiasta przybyła do króla Tarkwinjusza Pysznego z IX księgami, zawierającemi proroctwa Sybilskie, by mu je sprzedać. Gdy król żadnej ceny za te księgi zapłacić nie chciał, odeszła i trzy z nich spaliła. Zatem powtórnie do króla przybyła z sześciu pozostałemi i taką samą cenę za nie żądała. Wtedy ją w otoczeniu królewskim wyśmiano, że za mniejszą ilość ksiąg żąda tej samej zapłaty, jakiej za większą król jej nie dał. Ona odeszła, spaliła połowę z pozostałych sześciu, a powróciwszy tylko już z trzema, za nie jeszcze raz zażądała tej samej zapłaty, jak pierwotnie za dziewięć. Tarkwinjusz, zdumiony jej uporem, zawezwał wieszczków i, rzecz całą im wyłożywszy, zapytał ich, co mu należy uczynić. Ci, w znakach szczególnych dostrzegłszy, że to był dar przez bogów przysłany, uznali to za wielkie nieszczęście, że, król ów dar odrzucając, nie nabył wszystkich ksiąg dzięwięciu, rozkazali przeto wyłożyć niewieście żądaną zapłatę i zabrać pozostałe. Ta, wręczając Księgi królowi, zaleciła, by ich strzegł starannie, i wśród tłumu zniknęła bez śladu. Wtedy król wybrał dwóch obywateli ze znakomitszych i im poruczył przechowywanie owych ksiąg tajemniczych (IV, 62)«. Tajemnicze zachowywanie się owej niewiasty i jej cudowne zniknięcie wśród ludzi pozwalało następnie przypuszczać, że nią była sama Sybilla, sprzedająca własne swe księgi. Wzmiankowany historyk zapisał to podanie za panowania Augusta, a więc po upływie wieków pięciu od czasu Tarkwinjusza Pysznego. Nic więc dziwnego, że co do osoby samego króla mogła zajść omyłka. Według świadectwa Varrona, przechowanego u Laktancjusza (Inst. Divin. 1, 6, 10), wypadek ten z Księgami miał miejsce za panowania Tarkwinjusza Starego, a więc o całe stulecie dawniej. Zapisał zaś nietylko wskutek szczególniejszego upodobania do tajemniczych wypadków i cudownych wydarzeń, jakkolwiek to upodobanie dzielił on ze wszystkimi dziejopisarzami starożytnymi, ale jeszcze i dlatego, że sam przedmiot pracy, starożytności rzymskie, tego wymagał, a również, z zadania tej pracy wypływająca konieczność wyjaśnienia i sięgnięcia początków wszelkich instytucyj rzymskich. Za jego bowiem czasów istniało w Rzymie kolegjum państwowe, mające wyłącznie pod swoją opieką, a w danym razie i odczytujące, badające księgi Sybilskie. Więc jeśli księgi same istniały i były przechowywane z pieczołowitością, ktoś i kiedyś je napisać, ktoś i kiedyś je nabyć w pewnym celu musiał; jeśli owe księgi dostojnicy państwowi przechowywali i z nich korzystali, jakaś władza państwowa i w jakimś czasie, w przeszłości, to kollegium niechybnie ustanowić musiała.
Tak więc — początek samej instytucyi sięgał czasów pierwotnych Rzymu; w rozwoju zaś jej dziejowym odbija się rozwój ogólny Państwa. Słowem, nie będąc czemś przygodnem, czasowem, lecz owszem, ściśle wypływając z istoty państwa Rzymskiego, kollegium wzmiankowane stanowiło jeden z pierwszorzędnych organów życia publicznego i funkcyj dziejowych samego państwa. Losy więc tego kollegium, przedstawiając wielce ciekawą kartę z dziejów umysłowości Judzkiej, nierozerwalnie są związane z pojęciami o Sybillach i z rolą przypisywaną im w historyi.
W każdym jednakże razie, za czasów panowania królów w Rzymie utworzona instytucya przetrwała do początku piątego wieku ery naszej. Tysiącoletnie jej dzieje są w rzeczywistości dziejami sławienia i utrzymywania w pamięci ludów europejskich wieszczb różnych, przypisywanych Sybilli. Faktów do tych dziejów dostarczają historycy rzymscy. Oni to przeto, jeśli już nie samą osobę Sybilli, to jej wróżby wprowadzają do historji rzymskiej, a z nią do dziejów powszechnych.
Dwaj mężowie, powołani przez Tarkwinjusza, mniejsza już przez którego z dwóch, do przechowywania Ksiąg Sybilskich, nosząc urzędową nazwę Duumviri sacris faciundis, mieli jeszcze za zadanie, oprócz samego przechowywania, w chwilach klęsk narodowych badania owych ksiąg, w celu znalezienia w nich środka zaradczego na doznawane klęski. Ta druga funkcja ich urzędowania dostarczyła im właśnie nazwy urzędowej. Sacra facere było owem badaniem. Badanie zaś podnosiło same księgi do wysokości jakiejś opatrzności, czuwającej nad narodem rzymskim, podnosiło do znaczenia skarbca narodowego, ztąd dla narodu rzymskiego spływała w każdem niebezpieczeństwie i trwodze rada, pomoc i ratunek.
To przechowywanie atoli przez urzędników państwowych Ksiąg Sybilskich, jako zbioru wróżb, tyczących się przyszłości państwa, właściwiej nazwaćby należało ukrywaniem przed ludem owych ksiąg tajemniczych. Badanie zaś samo było w rzeczywistości zapobieganiem trwożliwem, by sam lud ich nie począł badać, było zręcznem i umiejętnem podsuwaniem temuż ludowi w postaci otrzymanego rozkazu Sybilli urzędowego tłumaczenia danego zjawiska, czy też faktu, zamiast zezwolenia, by on sam dowolnie wyciągał różne wnioski z ciemnych i zawiłych proroctw, by on sam szukał w proroctwach sposobu zaradzenia złemu. Jakoż kara śmierci oczekiwała nieostrożnych, źle ukrywających księgi duumvirów.
Tenże sam Dyonizjusz, a również Valerius Maximus (Dictorum Factorumąue Memorabilium Libri IX; I, 1, 13,) podają, że za panowania Tarkwinjusza, prawdopodobnie tegoż samego założyciela duumviratu, jeden z duumvirów, u V. Maximusa M. Tulljuszem nazwany, został w worek zaszyty i w morzu utopiony za to, że udzielił do przepisania Petronjuszowi Sabinowi księgi, sobie do przechowywania i strzeżenia powierzonej. Wymierzona kara spotykała tylko ojco-bójców.
Takie niedowierzanie proroctwom ze strony państwa było zupełnie usprawiedliwionem. Obawę ujawnienia losów przyszłych nakazywała ostrożność przezorna.
Państwa starożytne, co sama chronologia dostatecznie wykazuje, nie mogły powstawać i rozwijać się, jak to mniemają ludy europejskie, w podniosłych zasadach ogólnej miłości chrześciańskiej, wygłoszonych przez Zbawcę świata, a do życia ludzkości, odradzającej się w świetle ewangelii, dopiero w naszej wprowadzanych erze, początkowo przez apostołów, następnie zaś przez ich na ziemi zastępców, oraz monarchów chrześcijańskich. Dopiero w naszej erze monarchowie chrześcijańscy, na znak swej boskiej na ziemi misyi, na głowach swych ponad koronami pomieszczać zaczęli krzyż, owe godło ofiary, miłości i zbawienia, przez miłość i ofiarę. Tylko w czasach chrześcijańskich na przybytku monarszym mógł zostać wyrytym napis głoszący ludom rządzonym, że »Justitia fundamentum regni«, sprawiedliwość, podstawa panowania, więc rządu, państwa, czytamy na Burgu wiedeńskim.
Nie znając zbawczych zasad Chrystusowej nauki, nie wyznając prawdziwej miłości ewangelicznej, państwa starożytne w stosunkach swych do sąsiadów potężniejszych i słabszych nie zawsze mogły postępować w sposób, któryby niewątpliwie zjednywał im przychylność i uznanie; niezawsze rządziły ludami sobie podległymi prawdą i sprawiedliwością; owszem, częstokroć powodowały się one interesami tylko i korzyścią garstki urzędniczej, a nawet unosiły się zaciekłą ku ludom rządzonym przez siebie nienawiścią, która stawała się dla tych ludów tem zgubniejszą, im same ludy te były słabsze, trwożliwsze a przytem bliższe. Otóż wszelkie zaciekania w przyszłość nie mogły tym państwom być przyjemne, ani też nawet zupełnie dla nich bezpieczne. A jednakże należało szukać przeciw owym zaciekaniom środka zaradczego. Wynalezienie owego środka stawało się koniecznością.
Dostarczyć środka koniecznego nie mogła sama religia, gdyż państwa starożytne, jak to uczą teologowie europejscy, nie znały religii Objawionej przez jedynego, prawdziwego Boga, ludowi przezeń wybranemu. Religia państw starożytnych polegała na usiłowaniach próżnych gwałcenia praw nigdy niezmiennych przyrody, a to za pomocą istnie dziecięcych sposobów, jako to: zaklinań, ofiar, guślarstwa, stosowanych również z dziecięcą naiwnością i zaciętością. Było więc trudno państwu w imię takiej religii zabronić praktykowania cudów i z nich wypływających wróżeń i przepowiadań. Również było trudno a zarazem niebezpiecznie wyrywać z serc ludu wiarę w cuda, gdyż tem pozbawianoby lud jedynie dostępnej mu pociechy w utrapieniach życiowych, a przytem — z wyrwaną wiarą w cuda mogłaby była paść i religia sama, oparta całą swą istotą na cudach i cudownościach. Pozostawało więc rozciągnąć raczej baczną kontrolę nad proroctwami wszelkiemi, niż je prześladować i zakazywać. Pozostawało, występujących natrętnie z tłumów i z ulicy, natchnionych objaśniaczy samych proroctw zastąpić raczej urzędnikami państwowymi i objaśniać je stosownie do potrzeb państwa i rządzącego niem stronnictwa, niż tych objaśniaczy ścinać, wieszać a nawet palić.
Takimi właśnie urzędnikami państwowymi byli Duumviri sacris faciundis. W jasno określonym celu ustanowieni, srogiemi karami w posłuszeństwie przepisom utrzymywani, rozwijali oni przez cały ciąg istnienia swojej instytucyi jeden i ten sam program.
Zmiany, następujące jedna po drugiej form państwa rzymskiego i systematu rządzenia, tryumfy po kolei to demokratycznych, to oligarchicznych haseł, zwycięstwo nakoniec zasady porządku, wcielonej w osobie cezarów, nie wpływały w niczem na ducha i czyny kollegjum Sacris faciundis. Jeśli podlegało ono zmianie, zmiany te były tylko formalne, zewnętrzne. Jeśli wpływ jego i wziętość widocznie się zwiększały lub upadały, zależało to od okoliczności zewnętrznych, od powiewów prądu mniej lub więcej czynnościom kollegjum sprzyjających. Mężowie, składający instytucję samą, pozostawali zawsze wierni celom, dla których ta instytucję powstała.
Gdy plebejusze zaczęli się dobijać udziału w rządzeniu państwem i wciskać się do różnych instytucji państwowych, wtedy wymogli również na patrycjuszach przekształcenie zarazem z innemi i duumviratu Sacris faciundis. Zamiast dwóch, od 387, licząc od założenia Rzymu, kollegjum to składało się z dziesięciu mężów i zwało się Decemviri. Na tych dziesięciu, pięciu przypadało wybranych z plebejuszów. A o godność decemwira poczęli się ubiegać najwybitniejsi mężowie z obu partji.
Do Ksiąg trzech Sybilskich, kupionych, jak chciało podanie, od jakiejś nieznanej niewiasty, którą prawdopodobnie była sama Sybilla, duum i decemviri poczęli z czasem przyłączać i inne proroctwa. Utworzyły one razem z Sybilskiemi Libri fatales, jak je zwać wkrótce poczęto.
Skoro Kartagina wypowiedziała walkę śmiertelną Rzymowi, a Hannibal na czele wojsk kartagińskich stanął w Italji, w charakterze oswobodziciela różnych ludów italskich z pod panowania rzymskiego, niebezpieczeństwo, grożące państwu rzymskiemu, obudziło w jednych trwogę śmiertelną o zdobyte stanowisko, w drugich wskrzeszało nadzieję utraconą polepszenia bytu. Oba sprzeczne nastroje umysłu wyrażać się poczęły w wieszczbach rozmaitych. Treść tych wieszczb i ilość przeraziły rząd rzymski. Senat rozkazał pretorowi M. Atyljuszowi, w roku 541, wyłowić je wszystkie z obiegu. Wśród tych, które padły w ręce pretora, odkryto dwa utwory przypisywane Marcjuszom, przechowywanym w podaniach dwóm wieszczom narodowym. W jednym z nich uderzała przepowiednia porażki rzymian pod Kannami, która zaszła przed laty trzema, w 538 r.; w drugim — zalecenie, dla wypędzenia Kartagińczyków z Italji, corocznych igrzysk na cześć Apollina. Senat Rzymski wyciągnął należytą kopyść z tych utworów. Ponieważ przepowiedziana porażka pod Kannami ziściła się, sądzić należało, że i zalecony środek na wypędzenie Kartagińczyków okaże się skutecznym. Igrzyska więc ustanowił, Carmina zaś Marciana rozkazał oddać decemwirom Sacris faciundis na przechowanie.
W roku 678 ogień zniszczył świątynię Jowisza na Kapitolu, gdzie były przechowane Libri fatales i one pomimo przezornego umieszczenia ich w podziemiach i skrzyniach kamiennych, spłonęły. Jednocześnie sama instytucja wraz ze zniknięciem przedmiotu, który ją do życia powołał, nie znikła. Pożar świątyni przypadł na czasy Wojen domowych, wywołanych przez przedstawicieli dwóch partji w państwie, Marjusza i Sylli. Zwycięzca Marjusza, Sylla, stawszy się dyktatorem w Rzeczypospolitej, zwiększa, prawdopodobnie w celu Wzmocnienia w niej żywiołu oligarchicznego, ilość członków kollegium Sacris faciundis o pięciu i decemviri stali się Quindecemviri w 676 r.; to jest w 78 przed erą naszą. Senat zaś we dwa lata później na wniosek konsula C. Skrybonjusza Kurjana utwarza komisję z trzech członków, którym poleca zebranie proroctw nowych. Komisarze zwiedzać poczęli całą ltalję, Grecję, Afrykę, Azję Mniejszą i zebrali do tysiąca różnych urywków. Działo się to w czasach, kiedy już od lat stu po tych krajach błąkały się pierwsze urywki apokryficznych, judaistyczno-chrześcijańskich Ksiąg Sybilskich. Mogły więc i one wejść do tego tysiąca. Nowo zebrane Libri fatales, po odbudowaniu świątyni Jowisza, zostały w niej złożone i pieczy Quindecimvir’ów, również jak poprzednie, powierzone.
Po czasach Marjusza i Sylli, nastąpiły Pompejusza i Cezara; po nich Antonjusza i Augusta. Świat dziejowy owoczesny stawał się coraz bardziej zależnym od przewrotów politycznych,, zachodzących w Rzymie, i od panów tego Rzymu. Więc, czy to z przyczyny ważności zachodzących wypadków, czy też wskutek popędu, nadanego przez urzędowych zbieraczów proroctw, kartki tajemnicze, zawierające proroctwa poczęły się z całego ówczesnego świata dziejowego przedostawać do Rzymu i, według świadectwa współcześników, literalnie zalewały miasto. Cesarz August, zostawszy w 741 r. Rzymu, więc w J3 przed erą naszą, wielkim kapłanem (Pontifex Maximus), wznowił użyte przed dwoma wiekami przez senat środki na napływ proroctw i ciągłe ich rozszerzanie. Naznaczywszy posiadaczom proroctw termin do złożenia wszystkich obiegających pretorowi, zabronił ludziom prywatnym przechowywania jakichkolwiek bądź innych. Ze zniesionych do pretora przeszło dwa tysiące urywków spalono. Pod pozorem zaś, że przechowywane w świątyni są wskutek starości zniszczone, nakazał Quindecimvir’om je przepisać, co naturalnie pociągnęło za soba nieprzepisanie, a więc pominięcie, a zatem zupełne zniszczenie, niewygodnych dla państwa. Nakoniec przepisane wraz z pozostałemi po spaleniu owych dwóch tysięcy przenieść rozkazał do świątyni Apollina Palatyńskiego i tam, przed posągiem boga, w złoconej przechowywać skrzyni. Jednakże nie zdołał zapobiec zupełnie złemu. We dwadzieścia lat później (772) znowu obiegać zaczęły miasto Rzym i Italję trzy jakieś utwory Sybilli, wieszczące rychły koniec państwa rzymskiego. Tyberyusz, następca Augusta, uciec się musiał do środków, przez Augusta zastosowanych.
Tłumaczem uczuć religijnych i politycznych ogółu rzymskiego z instytucją Quindecimvir’ów związanych, a na Księgach Sybilskich opartych, staje się dla nas poeta Albjus Tybullus, w czasach Augusta żyjący (54—19 przed erą naszą). Gdy jeden z rodu Walerjuszów, który wydał półsetek mężów, na kartach dziejów rzymskich chlubnie zapisanych, a nadto ową Walerję Messalinę, żonę cesarza Klaudjusza, Walerjusz Messalinus, został Quindecimvir’em, poeta z takim hymnem zwraca się do objawiającego swą wolę przez usta Sybilli boga greckiego:
»Febie, spojrzyj! Nowy kapłan do twej świątyni wchodzi, z cytarą go przyjmij, pieśniami powitaj... Przybądź w laurach wieńczących zwycięsko twe skronie, przybądź do przyozdobionych ołtarzy, przybądź do ofiar ci składanych... Ty z daleka rzeczy przyszłe widzisz!... Z twojej przyczyny nigdy Sybillą nie zawiodła Rzymian, wieszcząc im w sześciomiarowym wierszu przyszłość odległą. Febie, dozwól Messalinowi dotykać świętych kart i sam, o to cię błagam, natchnij go, co wieścić on powinien«. Dalej dowiadujemy się, że to mianowicie Sybillą skierowała Eneasza ku Italji, gdy on, unosząc święte wizerunki bogów i ojca zgrzybiałego na swych ramionach, ze zburzonej uciekał Troi. Oto są jej słowa, do Eneasza wyrzeczone, a przez poetę powtórzone: »Nieskalany Eneaszu, bracie pierzchliwego boga miłości... tobie już Jowisz italskie przeznaczył kraje. Tam ciebie jako świętego czcić będą... I ciebie już widzę, Iljo; oblubienicą zostawszy Marsa, opuszczasz ognisko westalskie... Rzymie, twoje imię rządzić będzie światem całym... Prawdę wieszczę, obym tak pożywała laur święty, obym tak wieczne przechowywała dziewictwo (Elegja V, liber II, v. 1— 64)«.
Ten utwór okolicznościowy poety rzymskiego od historyków rzymskich przenosi nas do poetów rzymskich.
Głównym piewcą Sybilli, która Eneaszowi italskie wskazywała kraje, a która już Kumejskiej nosi dodatkową nazwę, był Wirgiljusz, współczesny Tybullowi, aczkolwiek o lat 16 odeń starszy (70—19). Ta dodatkowa nazwa miała odróżniać tę Sybillę od kilku innych znanych Rzymianom i przez poetów wzmiankowanych.
Wizerunek Sybilli Kumejskiej przez Wirgiljusza do piśmiennictwa rzymskiego, a przez to piśmiennictwo do literatury powszechnej wprowadzony, może służyć jako wyraz ogólny pojęć o Sybillach współczesnego poecie temu świata dziejowego, a otrzymanych przez ten świat w spadku po pokoleniach dawno ubiegłych. Sybilla Kumejska, w obrazie Wirgiljusza, staje przed nami, jako typ wogóle Sybilli z zamierzłych czasów dziejowych, wskrzeszony potęgą wyobraźni i urokiem słowa.
Wizerunek Sybilli pomieścił poeta w narodowej epopei rzymskiej Eneidzie. Tylko na tle epopei pozostaje on we właściwym sobie otoczeniu. Tylko ramy poematu bohatersko-mitycznego są dlań właściwemi ramami. Wyrwany ze swojego otoczenia, wykrojony z własnych ram wizerunek Sybilli traci swą istotę, rozpływa się w uroczych dźwiękach wyrazów i ginie, jako całość, niby rozpierzchłe, rozwiane widziadło senne.
Zatrzymamy się wiec na tym poemacie.
Ludy starożytne, uznając możliwość zbliżania się bogów płci obojga do ludzi w bardziej widomy sposób, niż natchnienia i objawienia, szczególniejszą czcią otaczały synów bożych (córki jakoś mniej), powstałych ze związków bogów z kobietami i bogiń z mężczyznami. Każdy naród starożytny szczycił się bądź bezpośredniem pochodzeniem od takiego syna bożego, bądź tem, że wydawał ich po jednemu lub kilku, co niezbicie znowu wykazywało wyższość jego obywateli i obywatelek nad obywatelami i obywatelkami innych narodów, które ich nie wydawały wcale. A ponieważ wszystkie narody starożytne, które żyją w dziejach powszechnych, wydawały synów bożych, lub od nich powstawały, przeto sądzić możemy, że powstawanie od takich istot lub ich wydawanie — było jedynym warunkiem przejścia danego narodu do historyi.
Nim jeszcze Rzym został założony przez Romulusa i Rema, dwojga bliźniąt, synów boga Marsa i dziewicy Rei Sylwii, kapłanki bogini domowego ogniska Westy, już mieszkańcy Lacyum, kraju gdzie Rzym powstał, stanowili lud, jeśli nie wybrany, w ścisłem, przyjętem znaczeniu tego słowa, to w każdym razie wielce przez pewnych bogów ulubiony. Pochodzili oni bowiem, według podania wielce starożytnego, od Trojana ród, do którego należała oblubienica boga Marsa, dziewica Rea Sylwia, pochodził od Eneasza, syna bogini Wenery i trojanina Anchyzesa. Matka Romulusa i Rema była więc w prostej linii tylko w czternastym stopniu potomkiem żeńskim owego Eneasza a przez niego bogini Wenery tylko w piętnastym.
Wirgiljusz, chcąc obdarzyć swój naród godną wielkości jego epopeją, za treść swego utworu obrał wędrówkę owego Eneasza (do którego zwrócone przemówienie Sybilli poznaliśmy już z utworu Tybulla) po zburzeniu Troi przez Greków, z garstką wiernych mu Trojan, z Azji do Europy, następnie przybycie jego do Italji i osiedlenie się w Lacjum, nakoniec początkowe dzieje w taki sposób ocalonych bohaterów w nowej ich ojczyźnie.
Ludy starożytne pożądały cudów i cudowności. Cuda w nich Podtrzymywały głęboką i niewzruszoną wiarę w bogów narodowych. Objawiające się w cudach jedynie istnienie i potęga owych bogów utrzymywały każdy z tych ludów w niezłomnem przekonaniu o swojej nad sąsiednimi ludami wyższości, pochodzącej z wyższości swego boga nad innymi bogami. Nie dość było jeszcze rzymianom, że ród, z którego powstali, pochodził od syna Wenery a założyciel Państwa był synem Marsa. Rzeczy cudowne, według ich pojęć, powinny były w również cudowny sposób być przygotowane, przepowiadane i ogłaszane. Każdym krokiem Eneasza, od chwili zburzenia Troi, kierują widzenia, objawienia i przykazania boże. Cudownościami doprowadzony do Europy, już prawie na progu jej, gdyż był minął zatokę neapolitańską, a podążał on do ujścia Tybru, zapragnął jeszcze raz posłuchać tylekroć już słyszanych proroctw i zapewnień, które go wiodły po nieznanych morzach od brzegów trojańskich do brzegów Lacjum, przeznaczonej mu ziemi obiecanej. W tym celu zbacza on z prostej drogi wiodącej do owej ziemi, wylądowuje na brzeg i udaje się do miasta Kum, gdzie, jak to wiemy już z Arystotelesa, było siedlisko (Θὰλαμος Καταγεἶος) Sybilli, przezwanej od niego Kumejską.
Obok miasta Kum znajdowało się jezioro Awernskie, nad którego brzegami istniało podówczas, według ogólnego wierzenia, wejście do wnętrzności ziemi, gdzie przebywały cienie zmarłych. Ponieważ Anchizes, ulubieniec bogini Wenery, a ojciec Eneasza, zmarł był w drodze, pobożny syn Wenery i Anchizesa, jak go zawsze mianuje poeta, powziął zamiar skorzystania z bytności w Kumach i udania się przez to wejście do przybytku zmarłych, by z ust ojca jeszcze raz o swojej i swego potomstwa dowiedzieć się przyszłości. Oprócz więc zwyczajnego wieszczenia, miał on od Sybilli zażądać ułatwienia sobie wejścia do wnętrza ziemi, uprosić ją o pomoc w odszukaniu wśród tylu cieniów zmarłych ludzi własnego ojca.
I oto Eneasz, jak opisuje poeta, przybiwszy okrętami do lądu, podąża ze swym orszakiem (korzystam z przekładu F. Dmochowskiego)

...do Feba wyniosłej świątyni
I gdzie strasznych tajemnic mieszka prorokini,
Do wielkich dąży lochów: tam ukrytym ruchem
Wieszcz delijski, obcując z jej ogromnym duchem,
Przyszłych wypadków czyni umysł jej świadomy.

Przed świątynią, zapatrzonych na zdobiące ją rzeźby, Sybilla temi budzi słowy:

»Nie takiemi czas każe bawić się obrazy;
Wybranych cielców siedmiu chce ofiara święta,
A w tej liczbie zabij dwuzębne bydlęta...«
Tak rzekła; wódz jej wolę zaraz wykonywa,
Potym kapłanka Trojan do świątyni wzywa.

(Eneida, VI, 9—42).
Eneasz, jeszcze w drodze, gdy wstąpiwszy do Epiru, od wieszcza Helena otrzymywał radę udania się do Sybilli Kumejskiej, dowiedział się zarazem od niego o sposobach wróżenia tej Sybilli. Mieszkała ona w jaskini, opatrzonej wielu otworami. Wieszczby pisała na suchych liściach. Liście zapisane układała kupkami po jaskini. Lada wiatr, wiejący z otworów, liście te porywał, unosił > po pustych rozrzucał przestrzeniach. Prosty przypadek mieścił wtedy jeden liść obok drugiego. Wieszczby więc wychodziły przerywane. Treść ich z konieczności stawała się ciemną, zawiłą, niezrozumiałą, a nawet sprzeczną. Ostrzegał przeto Helen o tym Eneasza i radził, aby, chcąc uniknąć zagmatwanych wieszczb, uzyskał ustne od Sybilli odpowiedzi (Ks. III). Czytamy dalej:

W kształt lochu ogromnego była kuta skała,
Sto szerokich otworów, sto podwoi miała.
Stąd tyleż grzmi odgłosów, Sybilli wyrocznie.
Zbliżyli się do progów, gdy dziewica pocznie:
»Czas prosić o wyroki: a to duch, duch boży«.

Te słowa gdy przemawia, cała twarz się sroży.
Mieni się kolor, włosy żjeżają się kręte,
Pierś podniesiona, serce zjadłością rozdęte.
Zda się większa i głos jej wyższy nad śmiertelny,
Gdy ją napełnił bóstwa blizkiego duch dzielny:
»Co zwlekasz, Eneaszu, do ślubów nieskory?
Lecz wprzód nie rozstąpią się straszliwe otwory«,
To rzekła, a Trojanom w żyłach krew się ścina.

Zmiana, zaszła w postaci Sybilli, świadczyła o gotowości rozpoczęcia wróżenia, byleby tylko Eneasz oświadczył, co za nie zobowiązuje się złożyć w ofierze (vota). Lecz on wstrzymał ją słowami:

...tych, które mi teraz masz zwiastować rzeczy,
Nie kryśl na lekkich liściach, by wiatru powiewy
Zmieszanych nie rozniosły; daj słyszeć swe śpiewy.

To żądanie do nowych ją zmusza wysiłków. By odpowiadać, by ustami wygłosić wyrocznię, ponownie przygotować się winna. Poeta dalej:

...Wieszczka, od Feba jeszcze nie zwalczona,
Miota się, czyli boga nie wyrzuci z łona:
Z tym większym on hamuje zjadłe usta gwałtem,
I dzielnie tłocząc serce swym urabia kształtem.

(Eneida, 43—137).

Była więc Sybilla Kumejska, jak wnosimy z tych słów poety, istotą ludzką, przez łaskę boga wybrana i własną zasługą (dziewictwo) wyniesiona do godności narzędzia dla pomysłów bożych. Apollo, za pośrednictwem Sybilli, oznajmiał swą wolę i objawiał przyszłość, pożądającym tę przyszłość poznać i przez stosowne dary i ofiary poznać ją zasługującym ludziom bogobojnym. Stając się narzędziem boźem, w chwili natchnienia, w akcji przemawiania za jej pośrednictwem boga, doświadczała ona mąk niezwykłych. Tylko w takich przypadłościach głosiła słowo boże. Instynkt samozachowawczy zniewolił ją, jak się wyraża poeta, wyrzucić z łona boga (pectore excusisse deum), co należy rozumieć, opierać się, nie poddawać ogarniającemu ją natchnieniu. Bóg wszelako, rzecz naturalna, zawsze zwyciężał i powolną ją czynił, urobiwszy stosownie do akcji wróżbiarskiej. Wybranka boża atoli nie była tylko narzędziem biernem. Obcowanie z bogiem wyrobiło w niej moc wyższą od ludzkiej, zwyczajnej. Ona to Eneasza wprowadza do przybytku zmarłych.
Głęboki patrjotyzm epika narodowego nie uchronił wszelako Wirgiljusza od przejęcia się panującemi podówczas i w świecie rzymskim, przynajmniej w pewnych kołach, nie mogących być zadowolnionymi z utrwalającego się w polityce nowego porządku rzeczy, pojęciami, będącemi wynikiem rozpowszechnienia się apokryfów judaistycznych, a zwłaszcza, pomiędzy niemi zajmujących naczelne miejsce. Ksiąg Sybilskich. Wyrażeniu tych pojęć poświęca poeta jedną ze swych Eklog, mianowicie czwartą, w której czytamy: »Ostatni już nadszedł wiek wieszczby kumejskiej, nowe pokolenie z niebios zstępuje wysokich«.
Głosząc te słowa Wirgiljusz nie rozumiał, a raczej nie przewidywał ich doniosłości ani dla sprawy rzymskiej, ani dla własnej sławy. Dla Rzymu to nowe pokolenie stanowiło jego upadek. Osobiście zaś im to zawdzięcza swoje znaczenie wśród chrześcijan w średniowiecznej historji europejskiej. One go to postawiły w szeregu Ojców Kościoła, na których powagę, jak to zobaczymy, powoływał się Cesarz Konstantyn Wielki na pierwszym soborze chrześcijańskim, w Nicei zebranym.
Źródło natchnienia Sybilli, znajdowane przez Wirgiljusza w Apollinie, i sposób jej wieszczenia, opisany przez tego poetę, zgadzają się z tym, co o Sybilli wzmiankuje Cycero. Oto są jego słowa: »(wiersze) które ona, jak utrzymują, w szale wypowiada (quos illa furens fudisse dicitur...« (De Divin. II, 54).
Inny poeta rzymski uzupełnia obraz Sybilli, przez Wirgiljusza skreślony.
Chociaż umysł ludzki w swych wierzeniach nie liczy się z możebnością faktu, w który chce mu się wierzyć, ani też nie zastosowuje do tych faktów logiki, chociażby nawet codziennego życia, jednakże w podaniach o Sybilli pozostawał jeden punkt niezupełnie jasny ’ wymagający wyjaśnienia pewnego, a mianowicie chronologia. Pomiędzy przybyciem Trojan z Eneaszem na czele do Lacjum, a panowaniem Tarkwinjusza, chociażby Starszego, upłynęło wieków kilka. Więc należałoby przypuścić, że albo jedna Sybilla Kumejska, którą oni obaj poznali, żyła dłużej, niż żyć mogą ludzie, albo Sybilli Kumejskich było kilka. To drugie przypuszczenie zmniejsza wartość samej osoby. A zatem należało przyjąć pierwsze. Lecz przyjąwszy, potrzeba było wytłumaczyć przyczyny tak długiego życia, cud prawidłowością upozorować. Co wyobraźnia ludzka stworzyła w tym wypadku, przechował właśnie ów inny poeta. Jest nim Owidjusz Naso, autor mitologicznej epopei Metamorfozy (Przemiany).
W XIV pieśni tej epopei Owidjusz opisuje pobyt Eneasza w Kumach i, jak to był uczynił już Wirgiljusz, wejście jego do przybytku zmarłych. I, jak u Wirgiljusza, Sybilla towarzyszy Eneaszowi w jego wycieczce podziemnej. Następujący w niej epizod zawiera właśnie wzmiankowane uzupełnienie obrazu Sybilli.
Wszedłszy do podziemi, »gdy kroczą wśród ciemności po strasznej drodze, Eneasz ułatwia sobie ciężkie zadanie rozmową: czyś ty boginią, czy najmilsza bogom, zawsze dla mnie będziesz bóstwem... Skoro przez twe zasługi ujrzę napowrót światło dzienne, odetchnę wolnem powietrzem, świątynię ci wzniosę, dymem kadzideł twój obraz otoczę... Spojrzała nań wieszczka i, westchnąwszy głęboko, odrzekła: nie, nie jestem ja boginią; dymem kadzideł, pomnij, ludzkiej nie otaczaj głowy. Lecz byś w błędzie, co do mej osoby, dłużej nie pozostawał, słuchaj: światłość mnie wiekuista i istnienie bez końca oczekiwały, jeślibym dziewictwo złożyła Apollinowi w ofierze (Si mea virginitas Phaebo patuisset amanti). Gdy tej ofiary on pożądał, gdy niemniej darami skłonić mię próbował, wyrzekł był: wybieraj, dziewico Kumejska, czegobyś chciała: wybrane posiędziesz. Ja, pokazując mu garść zaczerpniętego piasku, żądałam tylu lat życia, ile ta garść zawierała ziarnek, nieszczęsna zapomniawszy dodać, lat młodzieńczych. Stało się. Długie otrzymałam życie. Apollo za powolność sobie sam mi dawał, o com zapomniała go prosić i obiecywał wieczną młodość. Odrzuciwszy dar, pozostałam dziewicą. Lecz oto już szczęśliwsze dni życia ubiegły. Drżącemi kroki zbliża się starość zgrzybiała. Długo ją jeszcze znosić zmuszona będę. Siedm już wieków przeżyłam, jak mnie oto widzisz. Pozostaje mi jeszcze trzysta żniw zobaczyć, trzysta winobrań, bym naliczyła lat tyle, ile ziarnek piasku było w mej garści. I czas ten nadejdzie, kiedy życie długie mnie, wyniosłą przedtem, drobniutką uczyni; członki zniszczone starością utracą całkowicie swą siłę; nie domyślą się ludzie wtedy, żem była przez boga ukochana, ani nawet, żem kiedykolwiek bądź mu się podobała. Sam Apollo może mnie już nie pozna; może się wyprze, że mnie lubił kiedyś. Stanę się tak dalece zmienioną, że nikt na mnie nie spojrzy; nie z postaci, tylko po głosie poznawać mię będą«. (Met. XIV, (120—152).
Trzysta więc lat życia jeszcze, od chwili tej rozmowy z Eneaszem, wystarczyć miało Sybilli Kumejskiej, by doczekać się mogła panowania króla Tarkwinjusza i osobiście mu sprzedać swe Księgi.
Tę legendę o późnej starości, której się doczekała pomimo swej woli Sybilla, i ostateczne zmalenie jej postaci zapewne Petronjusz ma na myśli, gdy w swym Satyriconie (XLVIII), w opisie Uczty u Trymalchjona, kładzie następne słowa w usta, przechwalającego się swemi czynami gospodarza: »...W Kumach na własne oczy widziałem Sybillę, wiszącą w butelce; a gdy się jej pytali chłopcy: Sybillo, czego żądasz? odpowiadała: »chcę umrzeć«. Zapytanie i odpowiedź brzmią w oryginale po grecku.
Poeci rzymscy wprowadziwszy do podań rzymskich Sybillę Kumejską, zrobili z niej poniekąd własność narodową, wieszczkę rzymską. Zapomnieć jednakże nie mogli sami, oraz też zmusić do zapomnienia lud rzymski, że Apollo był bogiem greckim, Kumy kolon ją grecką, że Sybilla wraz z mieszkańcami Kum przedostała się z Grecji, a językiem Sybilli był język grecki. Na ślad innych wieszczek narodowych, a raczej na dążność wytworzenia z tych wieszczek innych Sybilli, któreby były już zupełnie narodowe, będąc geograficznie i etnograficznie italskiemi, naprowadzają ciż sami poeci rzymscy, oraz historyk rzymski Liwjusz. II tego ostatniego czytamy: »„Wtedy (w czasach ustanowienia igrzysk na cześć Pana i założenia Pallatium na jednem ze wzgórzy, na których następnie powstał Rzym) Ewander, Wychodźca z Peloponesu, bardziej osobistemi wpływami, niż jakąkolwiek bądź uznaną władzą rządził w tej miejscowości. Był to mąż godny podziwu wskutek znajomości pisma, a jeszcze bardziej Wskutek boskości, przyznawanej matce jego Karmencie, którą, jako wieszczkę (fatiloquam), przed przybyciem do Italji te ludy czciły (I, 7)«. Przez Sybillę autor, jak to wogóle było przyjęto, rozumie Sybillę Kumejską. Po przybyciu do Lacjum, Eneasz, co opisuje Wirgiljusz, odwiedza owego Ewandra (Eneida, VIII). Owidjusz zaś o owej Karmencie podaje, że (Fastorum libri I, 473—4)

...simul aetherios animo conceperat ignes,
Ore dabat vero carmina plena dei.

(skoro tylko duszą powzięła ognie powietrzne, ustami wygłaszała wieszczby pełne boga). Nie była jeszcze Karmenta, jako pochodzenia obcego, wieszczką zupełnie narodową, ale była już przynajmniej geograficznie narodową, gdyż zamieszkiwała kraj italski wśród ludności italskiej.

Z inną spotykamy się w Wirgiljuszu.
Gdy Eneasz płynął do Lacjum, panował w tym kraju król Latinus. Posiadał on córkę jedynaczkę, o którą ubiegała się młodzież sąsiednia. Różne atoli cudowne zjawiska przygotowały umysły króla i jego otoczenia do faktu nadzwyczajnego, jakim miało się stać przybycie Trojan do Lacjum. Otóż król

...trwożny do wyroczni ojca (Fauna) się udaje
I bezdennej odwiedza Albunei gaje (lucosque sub alta Albunea),
Co świętym szumi nurtem wśród gęstego drzewa
I z głębi cieni pary zabójcze wyziewa.
Stamtąd ludy italskie i wszyscy sąsiedzi
Zasięgają w niepewnych rzeczach odpowiedzi.
Tam zaniósłszy ofiary, skoro słońce gaśnie,
Gdy na skórach zabitych owiec kapłan zaśnie,
W pośród pomroków nocy, rozmaitej barwy.
Snują mu się pod okiem biegające larwy,
Głosy różne odbiera, rozmów boskich słucha
I wyroki Awernu przyjmuje do ucha.
Słuchając odpowiedzi z przepaści niezgłębnych,
Tam Latynus poświęcił sto bydląt dwuzębnych,
I gdy na rozciągnionych ich runach spoczywa;
Nagle się z głębi gaju taki głos odzywa:
»Nie szukaj wśród Latynów męża twej dziewicy... (Eneida, VII, [83-98).

Horacy w uniesieniu patrjotycznem, wychwalając w odzie: Laudabunt alii claram Rhodon, okolice Rzymu, pisze:

Mnie nie tak Lacedemon cierpliwy zabawia,
Ni mi żyznej Laryssy tak miłe zagony,
Jak brzmiącej Albunei dom ciemno-zielony (domus Albuneae [resonantis)

I Anjo szumiący i tyburskich cienie
Gajów i środkiem sadów rżnące się strumienie (Ody, ks. I, [VII 10—15, tł. J. Minasowicza).

Tak więc bezdenna Albunea (alta Albunea) Wirgiljusza stała się dla Horacjusza domem brzmiącej Albunei (domus Albuneae resonantis). Inni poeci innych jeszcze wskazówek co do tej miejscowości i z nią związanemi wieszczeniami dostarczają.
I tak, znany nam już z przytoczonego hymnu do Apollina, poeta Ty buli us, z natury rzeczy potęgując wszechmoc tego boga, nie mógł się ograniczyć wzmianką, czy też nawet opisem jednej Sybilli, chociaż główne czynności nowego Quindecimvira miał na względzie. Wyliczając więc znane sobie i inne Sybille, taki jeszcze „stęp w hymnie tym mieści: (niechaj z przyczyny Apollina i za jego pomocą Messalinus poznaje) owszystko co tylko Amaltea, co tylko Marpezja rzekły, co Herofile, droga Febowi, zalecała, i święte wieszczby, które przez nurty Anjonu (wieszczka) Tyburska niosła i na suchem łonie (przez wodę nieuszkodzone) doniosła (quasque Aniena sacras Tiburis per flumina sortes portavit, sicco pertulerit sinu, II, V, 67—71)«. Z nazwiskiem Herofile spotkaliśmy się już u Pauzanjasza; wkrótce spotkamy się również z Amalteą. Na powstanie Marpezji naprowadza nas wzmiankowana przez tegoż Pauzanjasza nazwa miasta w ojczyźnie Herofili Marpessos, od którego taż Herofile mogła być nazwana Marpesją. Jako nowa postać występuje tu Tyburska. Wiąże się ona ściśle z Albuneą.
Anjo była to rzeka przepływająca przez Tibur (dzisiejsze Tivoli). W sąsiedztwie właśnie tej rzeki i Tiburu znajdowało się to, co Wirgiljusz nazywa alta Albunea, a Horacy — domus Albuneae resonantis.. Te dane uzupełnia Martialis, inny jeszcze poeta rzymski, Późniejszy o lat kilkadziesiąt od poprzednich. Opisując drogę, prowadzącą z Rzymu do Tiburu, wspomina, że przechodzi ona obok miejsca, gdzie biaława Albula siarczane wydaje wyziewy (canaque sulfureis Albula fumat aquis — Epigrammatum liber 1, i3)«. Albula Martialisa to samo więc, co Albunea poprzednich poetów oznacza.
Jakież z tych wszystkich wzmianek dadzą się wyprowadzić wnioski? Oto chyba takie: Jaskinia (domus Horacego), gdzie było głębokie źródło (alta Albunea Wirgiljusza) wskutek wyziewów białawych (cana — które sulfureis fumat aquis — Martialisa) nazywane białawym, Albunea, Albula, służyła, jak to opisuje Wirgiljusz, do wróżbiarstwa. W szmerze źródła szukano głosów boskich, czy ludzkich, a w głosach — przepowiedni. Otóż te głosy uosobiać zaczęto w postaci niewieściej, postać zaś samą zaliczać do rzędu Sybilli. Sybilla ta, ze względu na miejscowość, nazwana została Tyburtyńską; jako imię — służyła jej nazwa samego źródła, Albunea. Ona to, jako związana pochodzeniem ze źródłem i szmerem jego, według Tybulla, »niosła przez nurty Anjonu i na suchem łonie doniosła« wieszczby, które podania mogły jej przypisywać.
Rzym podbijał mieczem narody. Starczyło mu na to siły fizycznej, brutalnej. Lecz by zapanować nad bogami pobitego narodu, by się otrząsnąć ze strachu przed ich władzą, brakło mu do tego siły moralnej, koniecznej śmiałości umysłu, niezależności przekonań, spokoju, którym obdarza równowaga wewnętrzna. 1 oto każdy z pobitych przez Rzym narodów, po kolei, stawał się widzem i świadkiem, jak zwycięzca nurza się w prochu przed własnym bogiem jego, jak w trwodze dziecinnej wykonywał on bezmyślnie ku czci nowego dla siebie przedmiotu obawy czcze, a częstokroć nawet zdrożne, formalności rytuałowe. Ludy niszczyć i poniewierać, bogów zaś zniszczonych i sponiewieranych ludów czcić i uspakajać ofiarami i wymaganemi modłami i obrzędami, okazało się zasadą polityki rzymskiej. Lista bogów czczonych w Rzymie stała się nakoniec katalogiem ogólnym bogów, owoczesnego świata dziejowego. Babilończycy i egipcyanie, persowie i Syryjczycy, grecy i żydzi, widząc swych bogów wynoszonych po kolei po nad innych, dotychczas wyłącznie czczonych, doświadczali poniekąd uczucia zemsty i łudzili się, że nadchodziła dla nich chwila pokonania przez swego boga zwycięzcy świata i za pomocą tego zwycięzcy zapanowania nad całym światem.
Jak tylu narodowych bogów rzymskich ustąpiło przed bogami greckimi, przez samych Rzymian do państwa wprowadzonymi, tak też wyrocznie narodowe, czy to już ucieleśnione i uosobione w mityczne postacie, jak owa Karmenta, czy też będące dopiero na drodze do takiego uosobienia i ucieleśnienia, jak owa Tyburtyńska Albunea, dla podniesienia do wyższej godności utożsamiane z greckiemi Sybillami i już Sybillami nazywane, ustąpiły przed kumejską a następnie znikły z kultu i z pamięci ludzkiej.
Przytaczani po kolei, prawie chronologicznym ściśle porządku, poeci rzymscy, Wirgiljusz, Owidjusz, Horacy, Tybullus, Martialis, powodowani uczuciem patrjotyzmu, podbudzani chęcią wyosobnienia w ogólnym prądzie kultury powszechnej pierwiastków narodowych, unoszeni zamiłowaniem swojskości, łowili rozwiewające się już w wyobraźni ludowej, a nigdy przedtem jeszcze nie ujęte w kształty wyraźne postaci ludzkiej, Karmenty i Albunei; lecz ich nie ujęli, ani też ożywić ich im się nie udało. Wśród Sybilli italskich jedna tylko Kumejska otrzymała wyraźną postać ludzką w utworach Wirgiljusza i Owidjusza. W każdym razie te ich usiłowania rzucają nieco światła na powstawanie w umysłach ludzkich, a raczej w wyobraźni ludowej, Sybilli.
I tak źródła rzymskie, przedstawiając dokładny obraz jednej Sybilli, pozwalają nadto dojrzeć stawanie się innych kilku; gdy tymczasem źródła greckie z dawniejszej doby stwierdzają jedynie fakt istnienia jakiejś Sybilli, w niedającej się ująć w ramy chronologiczne starożytności odległej, odleglejszej nawet od wojny trojańskiej, owej najstarożytniejszej daty dla greckich umysłów; a też źródła w późniejszej — wykazują mnożenie się tych Sybilli, przez uosobianie nadawanych im nazw różnych w odrębne istoty. Sam zaś fakt, że pierwsze Sybillę, jako ta, starożytniejsza niż Herofile u Pauzanjasza, i sama Herofile uchodziły za córki bogów, wskazuje, że ludzie, przypisując taki początek owym Sybillom, nic w rzeczywistości o nich nie wiedzieli, i Sybilla, jako i inna a tak zresztą liczna dziatwa boża, inne córki i syny boże, rozwiewają się i nikną w tej wyobraźni, która i samych ich rodziców, samych owych bogów, wytworzyła. Dzieje przeto jako rzeczywistość nie znają Sybilli i znać ich nie mogą.
Lecz pozostaje jeszcze i trzecie źródło, a jak w tym wypadku, w ważności obu pierwszym nie ustępujące w niczem, a może, wskutek pewnych okoliczności, a nawet tamte oba przewyższające.
Z dziejów piśmiennictwa powszechnego wiemy, że w kilku pierwszych wiekach ery naszej, dwa, niezależnie od siebie rozwijające się piśmiennictwa narodowe, greckie i rzymskie, zostały powoli zastąpione przez piśmiennictwo żydowskie, które, odjąwszy tamtym obu pierwotny ich charakter, stało się piśmiennictwem chrześcjańskiem. Piśmiennictwo to posługiwało się obu językami świata klasycznego. Więc ze względów zewnętrznych, językowych, może nosić ogólną nazwę grecko-rzymskiego piśmiennictwa chrześcijańkiego. Otóż ono jest owym trzeciem źródłem wiadomości naszych o Sybillach.
Pisarz chrześcijański, Klemens Aleksandryjski (um. 217 r.) w dziele swem Stromata (coś w rodzaju Wiadomości różnych Eljana, το στρὤμα bowiem oznacza podesłanie, materac, kobierzec, dywan) taką wiadomość podaje: »Nie tylko Mojżesz, lecz nawet Sybillą starożytniejszą była od Orfeusza. Wiele opowiadań krąży o jej nazwie i o wieszczbach jej przypisywanych. Była ona Frygijką, nosiła imię Artemidy. Przybywszy do Delfów, wygłosiła:

O Delfy, któremi się opiekuje daleko rażący (έκηβόλος) Apollo,
Przybyłam do was wieścić wam zamiary Jowisza potężnego...

Jest też i inna Sybillą, która zwie się Herofile, Erytrejska. O nich wspomina Heraklides Pontyjski w księdze O wyroczniach. Pomijam Egipską i Italską Karmalę (Karmentę?), która w Rzymie przebywała, której synem był Ewander, ten co w Rzymie świątynie Pana, nazwaną Luperkal, założył...« 1 nieco dalej: » Wiele było wieszczków u Greków, jako to Bacidy prorocy, Hippo, córka Chyrona, Boio, Manto i mnóstwo (το πλἣθος) Sybilli: Samijska, Kolofonijska, Kumejska, Erytrejska, Phyto, Taraksandra, Macedońska, Tessalska, Thesprotis...« (Strom. Lib. I).
Ten urywek potwierdza powyżej z cytaty Eljana wyprowadzony wniosek, że Herofile jest to ta sama Sybillą, co Erytrejska.
Znany z poprzednich wyliczeń zaginionych Apokalips Laktancjusz, w dziele pod tytułem Divinarum Institutionum Libri VII, napisanem na początku 4-go stulecia, pomiędzy 307 a 310 rokiem, opierając się na powadze rzymskiego pisarza Varrona, żyjącego w ]-szym wieku przed erą naszą, którego dzieła do nas nie doszły w całości, twierdzi, że Sybilli było dziesięć. To, co dalej o tych Sybillach podaje Laktancjusz, zasługuje na specyalną uwagę z tego powodu, że autor powołuje się na źródło tych udzielanych o Sybillach wiadomości. I tak czytamy: »Pierwsza była Perska; o niej wspomina Nikanor, który był napisał Historję Aleksandra Wielkiego. Druga — Libissa, o której wspominał Eurypides w prologu do Lamji. Trzecia — Delficka, o której mówi Chrysippus w tej księdze, jaką O wróżbiarstwie napisał. Czwarta — Cymmeryjska, w Italji, o której Newjusz (dramaturg rzymski z III w. przed erą naszą) w księgach o Wojnie Punickiej, i Pizo w Kronikach wspominają. Piąta — Erytrejska, o której Apollodorus Erytrejski twierdzi, że była jego rodaczką. Ona w czasie oblężenia Troji wieściła, że ten gród padnie, a Homer kłamstwa pisać będzie. Szósta — Samoska, o której wzmiankę Eratostenes, jak pisze, znalazł w starożytnych kronikach Samoskich. Siódma — Kumejska, nosząca imię Amaltei, przez innych nazywana Demofilą, czyli Herofilą; ona to dziewięć ksiąg przyniosła do króla Tarkwinjusza Starego. Ósma — Hellesponcka, w kraju trojańskim urodzona, we wsi Marpessus, pod miastem Gergicjum. O niej podaje Heraklides Pontyjski, że żyła w czasach Solona i Cyrusa. Dziesiąta — Tyburtyńska, z imienia Albunea. Czczona jest jako bogini w Tyburze, nad brzegami rzeki Anjo. Posąg jej z księgą w ręku był znaleziony w nurtach tej rzeki. Księgę tę senat złożył na Kapitolium« (Lib. I, cap. 6).
Autor przytoczonej listy jedne z podanych przez Klemensa Aleksandryjskiego Sybille opuszcza, jak oto: Kolofonijską, Phyto, Taraksandrę, Macedońską, Tessalską, Thesprotis. Inne natomiast wprowadza, jak oto: Perską, Libissę, Delficką, Cymmeryjską, Helesponcką, Frygijską, Tyburtyńską. Lecz ponieważ jeszcze dwie inne listy późniejsze posiadamy, do ostatecznych uwag, tyczących się list Sybilli, jeszcze powrócę. Na tem miejscu należy się tylko zatrzymać na przytoczonych przez tego autora pisarzach, którzy, wedle niego, świadectwa o istnieniu wzmiankowanych Sybilli złożyli. Rozpatrzymy ich w podanym przez tego autora porządku. Pierwszym będzie Nikanor, historyk Aleksandra W. Dzieje piśmiennictwa greckiego takiego historyka nie znają. Eurypidesa Lamja, jak wiemy, zaginęła. Chrysippus, filozof stoicki, żył w III-cim wieku przed erą naszą, napisał był 705 rozpraw, które wszakże do nas nie doszły. Lecz czy on był autorem księgi O wróżbiarstwie, tego nie wiadomo. Zresztą ta księga nas nie doszła. Dzieła Newjusza i Pizona, którzy mieli udzielić wiadomości o Sybilli Cymmeryjskiej, zaginęły. Apollodorusa Erytrejskiego dzieje piśmiennictwa greckiego nie znają. Eratostenesa, geografa z III-go wieku przed erą naszą, prace zaginęły. Dyonizjusz Halikarnaski, który pierwszy napisał podanie o sprzedaży ksiąg Tarkwinjuszowi Pysznemu (nie Staremu), nic o tem, jak sobie przypomnieć możemy, że sprzedała je sama Sybilla Kumejska, nie wspomina. Heraklides Pontyjski, który miał świadczyć o Sybilli Hellesponckiej, żył w IV wieku przed erą naszą. Do 50 przypisują mu dzieł, które jednakże zaginęły. Kto miał świadczyć o Sybilli Frygijskiej, nasz autor pomija. O Tyburtyńskiej podanie znamy z Elegji Tybulla. Przytoczone uwagi o niej Laktancjusza stanowią doskonały komentarz do owych wierszy poety rzymskiego. Wogóle, nad czem się zatrzymali poeci, zwycięzko przekroczyli pisarze chrześcijańscy.
Dochodzimy nakoniec do najpoważniejszego świadectwa o Sybillach. Stanowi ono zwrot dziejowy w zapatrywaniu się na znaczenie tych wieszczek; wieszczby ich wnosi do dziejów powszechnych, nadając im podstawowy charakter.
Współczesny Laktancjuszowi i razem z nim przytaczany powyżej Euzebjusz, pierwszy historyk chrystjanizmu, piastujący wielką godność w powstającej tej religji, jako biskup cezaryjski, autor Żywota Konstantyna, za piątą Księgę swojego dzieła podaje mowę tego cesarza, wypowiedzianą Do Zgromadzenia świętych. Niektórzy historycy chrystjanizmu przez owo Zgromadzenie świętych rozumieją sobór nicejski z 325 r. W tej mowie czytamy:
»Za dobre uważam inne jeszcze świadectwo o bóstwie Chrystusa, z obcych poczerpnięte źródeł, przytoczyć. „W taki sposób ci, którzy obelgami i potwarzami go prześladują, w nim boga i syna bożego przyznać będą mogli, skoro tylko zechcą słowom swoich własnych wieszczów zawierzyć. I tak, Sybilla Erytrejska, która w 14-tem stuleciu po potopie była, jak sama twierdzi, kapłanką Apollina, w wieńcu na głowie, na wzór tego boga, którego czciła, nad trójnogiem, przez węża obwiniętym, wygłaszała żądającym wyrocznie. Nędzni rodzice poświęcili ją byli praktykom, z których nic uczciwego i zacnego, tylko szaleństwo, wstydu nieznające, wypływało. Co utrzymują o Dafne jest tego dowodem. Razu pewnego Sybilla, wbiegłszy do świątyni, na nierozważne zabobony oddanej, duchem świętym podniecona, wierszami wszystko o bogu, co się stać miało, przepowiedziała, w pierwszych głoskach tych wierszy oznajmiając przyjście na świat Jezusa Chrystusa. Ten bowiem akrostych (tak się nazywają tego rodzaju wiersze) brzmi: Jezus Chrystus, Syn boży, Zbawca, Krzyż«. W tym miejscu pobożny Cesarz przytacza ten akrostych, wchodzący do Ksiąg Sybilskich (stanowi on w ich zbiorze początek §II, ks. VIII. Jest on jednakże nieco w formie i treści zmieniony) i, skończywszy cytatę, kończy: »] to wszystko wskutek bożego natchnienia, co jest widoczne, przez dziewicę było przepowiedziane. Ja ją wskutek tego nazywam świętą, że Bóg ją wybrał za wieszczkę i głosicielkę swoich względem nas zamiarów. Wiadomo wszystkim, że Cycero, poznawszy te wiersze, przełożył je na łacinę i wśród swych utworów pomieścił. (Przekład ten nie doszedł do naszych czasów). Cycerona następnie Antonjusz, owładnąwszy najwyższą władzę, zabił. Antonjusz zwyciężonym został przez Augusta, który 56 lat panował. Po nim nastąpił Tyberjusz, za którego panowania przyjście na świat Zbawcy świat ten olśniło i tajemnice najświętszej religji otrzymywać znaczenie poczęły i jakoby nowe jakieś pokolenie i następstwo narodu powstały«.
Dotknąwszy Sybilli, chociaż nie kumejskiej, nie mógł dostojny mówca pominąć pierwsze) Sybilli. Więc tak dalej ciągnie: »To pierwszy z poetów łacińskich, jak sądzę, miał na myśli gdy wypowiadał:

Już nowe pokolenie z niebios zstępuje wysokich...

I dalej w innym Bukolik swych miejscu:

Sycylijskie muzy, zaśpiewajmy o bardziej podniosłych przedmiotach...

Czyż jest co bardziej jasnego? A przytem dodaje:

Ostatni już nadszedł wiek wieszczby kumejskiej...«

Przez wieszczbę kumejską rozumie naturalnie Kumejską (Constantini Imperatoris oratio, quam inscripsit »Ad Sanctorum Coetum«, XVIII—XIX. Patrologiae graecae, latine tantum editae, tomus XIII, ed. Migne). Wielki cesarz popełnił tylko tutaj małą niedokładność. Zlał bowiem w jedną osobę Sybillę Erytrejską z Kumejską, tak starannie przez tylu autorów odróżniane.
Po takim do znaczenia wszechdziejowego podniesieniu wieszczb sybilskich przez Cesarza, świętym wskutek zasług dla chrystjanizmu przez chrześcijan nazwanego, czy też tylko przez jednego z dostojników hierarchji chrześcijańskiej (pomijam bowiem autentyczność tej mowy), te wieszczby poczęły nabierać mocy dogmatycznej i powoływanie się na nie i przytaczanie ich stało się zwyczajem ogólnym u pisarzy chrześcijańskich, współczesnych Konstantynowi i Euzebjuszowi i od nich późniejszych. O dwukrotnie wspomnianym Laktancjuszu jeden z badaczy ksiąg sybilskich zapytuje: An non totus ille Sibellinus est? Inny znowu biskup chrześcjański, Augustyn, (354—430) który również jak Konstantyn tytuł świętego ma sobie przez chrześcijan przyznany, w dziele swojem, którego zadaniem było do dziejów powszechnych wprowadzić mity i dzieje żydowskie i z nich zrobić podstawę rozwoju ludzkości, a przytem — to wprowadzenie uzasadnić naukowo i filozoficznie obronić również jak Cesarz Konstanty ucieka do akrosty hu sybilskiego... »Flakcjanus, mąż znakomity, który nawet był prokonsulem, znany z wielkiej nauki i łatwej wymowy, kiedyśmy o Chrystusie rozmawiali, pokazał nam księgę grecką, objaśniając, że to są wieszczby Sybilli Erytrejskiej, w nich zaś wskazał pewny ustęp, którego litery początkowe stanowiły wyrazy: Ίησοῦς Κριστός Θεοῦ υίὸς Σωτήρ, co po łacinie znaczy: Jesus Christus Dei Filius Salvator... (De Civitate Dei, XVIII, 23)«.
Kiedy Cesarz Konstantyn, czy też w jego imieniu Euzebjusz biskup cezaryjski, wygłaszał powyżej przytoczony urywek o wszechświatowem znaczeniu Sybilli, Instytucja Quindecimviri Sacris faciendis jeszcze istniała, a nawet istnieć również mogła, kiedy ów Flakcjanus pokazywał księgę grecką z proroctwami Sybilli Augustynowi. Co więcej, zainteresowanie się rządu i ogółu Księgami Sybilskiemi nie tylko z biegiem czasu nie ustawało, lecz, rzec można śmiało, podnosiło się jeszcze. „W roku 785 od założenia Rzymu (32 e. n.) jeden z Quindecimvir’ów, Caninius Gallus, za pośrednictwem trybuna ludowego Quintilianusa przedstawił Senatowi projekt zwiększenia zbioru jeszcze o jedną Księgę. Tyberjusz zganił senat i zwiększenia zbioru zakazał. Ten fakt dowodzi ciągłego pojawiania się proroctw, przypisywanych Sybillom. W 64 r., po owym historycznym pożarze Rzymu, Neron rozkazał badać Księgi fatales. Quindecimvir’owie uspakajali strwożoną ludność miejską procesjami i modłami, według wskazówek Sybilli urządzanemi, do bogów podziemnych: „Wulkana, Cerery, Prozerpiny, i do bogini niebieskiej, Junony. Współcześnie krążyć poczęły nowe proroctwa, specyalnie przeciw Neronowi wystosowane. W 117 r. władzę cesarską obiecały księgi Adrjanowi. Sławne Igrzyska Stuletnie (Ludi saeculares), urządzane przez Quindecimvir’ów głównie i to według wskazówek poczerpniętych w Księgach, odbywały się w wieku III dwukrotnie, w 204, za Septimusa Sewerusa, i w 247, za Filipa Augusta II. W dwukrotnem trzęsieniu ziemi, za Cesarza Gordjana, w 241 r., i za Galljena, w 262, pochłaniającem całe miasta z mieszkańcami, środków zaradczych dostarczały również Księgi.
Wyjątkowo ważne wskutek swej autentyczności a zarazem obfitości szczegółów dokumenty, tyczące się spraw Quindecimvir’ów, pochodzą z drugiej połowy III wieku, a więc z przedostatnich czasów państwa rzymskiego. Są niemi list Cesarza Aureljana do Senatu i protokół posiedzenia Senatu, odbytego wskutek tego listu. Oba te dokumenty przechował bjograf Cesarza Aureljana, Flawjusz Vopiscus. Oto pierwszy z nich, napisany przez Cesarza w czasie najścia Markomanów na Włochy północne, kiedy on na czele wojska bronił tych krajów.
»Zadziwia mię, ojcowie wybrani, żeście zaniedbali tak długo uciec się do Ksiąg Sybilskich... Weźcie się więc do dzieła i sprawcie, by świętość kapłanów i uroczyste obrzędy ulżyły monarsze, upadającemu pod brzemieniem klęsk publicznych. Niech Księgi będą badane. Co się okaże koniecznem, niech będzie dokonane. Ilekolwiekbądź toby kosztowało, ilu potrzebaby było jeńców i rozmaitych ludów, ile zwierząt cesarskich, nie tylko, że nie odmawiam, ale chętnie łożę. Z pomocą bożą zwyciężyć nigdy nie jest hańbą (neque enim indecorum est diis juvantibus yincere). W taki sposób przodkowie nasi liczne rozpoczynali wojny i liczne kończyli. Rozkaz co do wydatków już wysłałem do prefekta skarbu. Zresztą w waszem jest zawiadywaniu kasa publiczna, którą bardziej pełną znajduję, niżbym sobie tego życzył«.
Posiedzenie senatu odbywało się w taki sposób: sFulwjusz Sabinus, pretor miejski, rzekł: Przedstawiamy wam, ojcowie wybrani, wniosek kapłanów i list Cesarza Aureljana, w którym on rozkazuje, by zbadać Księgi wieszcze (libri fatales), zawierające sposób zakończenia wojny według woli bogów. Sami bowiem wiecie, że ilekroć nastąpiło poważniejsze jakie zamieszanie (gravior motus), księgi te były zawsze rozpatrywane, i że nie prędzej klęski publiczne ustępowały, aż z nich wyszły wskazówki co do koniecznych uroczystości i ofiar. Wtedy powstał Ulpius Syllanus, pierwszy głos mający, i tak mówił: Zbyt późno, ojcowie wybrani, radzimy o zbawieniu rzeczypospolitej, późno do wyroków przeznaczenia uciekamy się, naśladując w tem pogrążonych w niemocy, którzy do najlepszych lekarzy w ostatniej udawać się zwykli już konieczności. Jednakże owym najlepszym lekarzom należałoby pozostawić staranie, w jaki sposób lepiejby było samej zapobiedz chorobie. Przypominacie sobie niechybnie, O. w., com często w tem zgromadzeniu na pierwsze wieści o napadzie Markomanów, powtarzał, że potrzeba radzić się wyroczni Sybilli, korzystać z dobrodziejstw Apollina, wypełnić zlecenia bogów nieśmiertelnych. Niektórzy z was wnioski te odrzucili, wykrętnie na wzór pochlebców powtarzając, »uzdolnienie Cesarza jest tak wielkie, że nie ma potrzeby po radę udawać się do bogów«, jakoby ów mąż wielki bogów sam nie czcił i nadziei w bogach nieśmiertelnych nie pokładał. Cóż więcej obecnie powiem? Wysłuchaliśmy listu. Cesarz uprasza o pomoc bogów, której najdzielniejszemu nawet mężowi pożądać zawsze przystoi. Więc do dzieła, kapłani, czyści, nieskalani, święci, w odzieniu uroczystem ’ nastroju ducha odpowiednim, do świątyni wejdźcie, ławy uwieńczone laurami ustawcie, księgi własnemi rękami zasłużonemi rozłóżcie, przeznaczone wyroki wieszcze rzeczypospolitej rozpatrzcie, dzieciom, posiadającym ojców i matki, śpiewy odpowiednie wskażcie. My koszta poniesiemy, my przygotowania do uroczystości poczynimy, my miejsca na procesje polowe wyznaczymy. Senatorowie, zapytywani następnie, gdy skończył Syllanus, o zdanie, podejmowali w większości głosy, które przytaczać zajęłoby wiele miejsca. Wszyscy nakoniec przyłączyli się do zdania Syllanusa, bądź podnosząc ręce, bądź to cisnąc się obok niego, bądź też nakoniec zgadzanie się swe wypowiadając słowami (Flavii Vopisci Syracusii Divus Aurelianus, XIX, XX)«.
»Wskutek czego, mówi dalej bjograf, zwrócono się do Ksiąg Sybilskich, których pomocy doświadczono tylokrotnie w nieszczęściach publicznych. A w nich znaleziono, w jakich to mianowicie miejscach należało urządzić modły i ofiary (sacrificia), by przez nie barbarzyńcy przejść nie zdołali. Wszystko nakazane dokonane zostało według rozmaitych obrzędów i — kończy autor, barbarzyńcy zostali powstrzymani (O. c. XVIII)«. Szczęśliwa ułuda, pozwalająca niecofhione wyroki historji zwalczać modłami i ofiarami! Najazd Markomanów rozpoczął szereg najść narodów barbarzyńskich na państwo rzymskie, przygotowujących powoli jego upadek.
Quindecimvir’owie przetrwali przez cały wiek IV. Współzawodnik cesarza Konstantyna, Maksencjusz, oblegany przez niego w Rzymie w 312 r„ ucieka się do Ksiąg Sybilskich po radę. Zaszłe za panowania Konstantyna wypadki, mianowicie uznanie chrystjanizmu za religję państwową, nie wpłynęły na istnienie samej instytucji Quindecimvir’ów, ani nawet na jej skład. L. Aurelius Avianus Symmachus, ojciec Q. Aureljusza, znakomitego mówcy i pisarza, były pretor z 364—355 roku był Quindecimvir’em. Cesarz Julian, wskutek trzęsienia ziemi zaszłego w Konstantynopolu w 362 r. i zamierzonej wyprawy na wschód, przeciw Persom, udaje się do wieszczb z Ksiąg Sybilskich. Z pożaru, który pochłonął wkrótce świątynię Apollina Palatyńskiego, drogocenne zabytki przeszłości rzymskiej zostały ocalone.
W wieku V, podczas najścia na północne Włochy Gotów, gdy wódz ich Alaryk, w 402 r., na czele zwycięskiego wojska podążał na zdobycie Rzymu, w ogólnej trwodze i zamieszaniu, zwrócono się, jak to tylekroć w przeszłości miało miejsce, do Ksiąg Sybilskich. Wnosić to możemy ze słów poety Klaudjusza. Badano:
...quid carmine poscat
Fatidico custos Romani carbasus aevi... (co płótno, stróż istnienia Rzymu, w wieszczych pożąda pieśniach. De bello Gothico, v. 229 sq.). Była to jednakże ostatnia w dziejach z nich wróżba.
Głos Sybilli, z pod liści i tkaniny lnianej, przedarł się był wtedy już po raz ostatni i, za pośrednictwem wtajemniczonych w jej mowę mężów dostojnych, już po raz ostatni rozległ się w państwie rzymskiem, gdzie ze czcią zawsze słuchany, a w klęskach pożądany, rozlegał się był bez przerwy prawie przez lat tysiąc[1].
Ostatniego ciosu Księgom Świętym nie zadała wszelako ręka prawego Rzymianina. Spalono je na rozkaz Stylichona, władzę cesarską bez nazwy cesarza sprawującego w Rzymie pod koniec wieku IV i na początku V. Barbarzyński ten Wandal, przyjęty do społeczeństwa rzymskiego i wśród niego wychowany, nie zdołał się jednakże przejąć duchem jego i nie nabył uczuć, cechujących prawdziwego Rzymianina, a głównie się uwydatniających w poszanowaniu przedmiotów i instytucji przez wieki czcią narodową uświęconych. Spalenie Ksiąg Sybilskich mogło nastąpić pomiędzy rokiem 402, datą ostatniego z nich wróżenia, a 408, w którym Stylichon, na rozkaz cesarza Honorjusza, swego zięcia, został zamordowany w pałacu cesarskim w Rawennie.
Sąd dwojaki o wyroku, wydanym przez Stylichona na księgi Sybilskie, odbił się niby echem w utworach dwóch, współczesnych wypadkowi, poetów rzymskich. Obaj ci poeci, również jak i Stylichon, nie byli z pochodzenia rzymianami. Pierwszy Aurelius Prudentius Clemens był hiszpanem urodzonym w 348 r. prawdopodobnie w Saragossie. Drugi, Claudius Rutilius Numantianus, był gallem. Pochodził on z Tuluzy, w Rzymie piastował wysokie urzędy, nawet preturę.
Pierwszy z nich woła, jakby tryumfując w radości:

...non spumat anhelus
Fata Sibillinis fanaticus edita libris...
Mortua iam mutae lugent oracula Cumae.

(Apotheosis, v. 119 Sq.).

Ten anhelus fanaticus, który spumat fata, pomimo zawiłości wyrażenia, nikogo więcej oznaczać nie może, tylko jednego z Quindecimvirów. Ustęp ten w przekładzie mniej więcej tak brzmieć może: już umilkł ciężko z głębi piersi wydobywający się z pianą głos kapłana, wieszczącego wyroki przeznaczenia, czerpane z ksiąg Sybilli... Kumy oniemiałe, opłakują swe znikłe wyrocznie.
Drugiego poety uczucie z boleści i grozy potężnieje a słowa brzmią jak uroczyste złorzeczenia i przekleństwa, gdy rozważając losy i przeznaczenie Rzymu, zbliża się do czynu Stylichona.
»Jeśli uznajemy, że świat był stworzonym z pewnym planem i cały ogrom ten wynikł z zamiarów ułożonych boga... Rzym słusznie został opasanym tylu ogromnemi wałami (Alpy, Apeniny)... Przezornych za sobą bogów od początku miała stolica świata... Tembardziej postępek dzikiego Stylichona jest oburzającym. By Rzym zdobyty został, nie będąc jeszcze wziętym, spalił on księgi Sybilli, ratunek Rzymowi niosące... Nienawidzimy Alteę za śmierć z własnej jej winy jej syna własnego[2]. Nawet ptaki opłakiwały Niza, gdy go córka własna pozbawiła siły[3]. Stylichon wszakże odważył się przerwać nić przez Parki przędzoną i wiecznego panowania Rzymu zniszczyć zadatki (pignora). Ustańcie męki piekielne Nerona. Ognie podziemne zwróćcie się ku bardziej zbrodniczemu cieniowi. Ten w śmiertelnicę, tamten w nieśmiertelną ugodził. Ten własną, tamten ze światów świata matkę zgładził« (Itenerarium, II, 31—60).
Z dwóch zapowiedzianych list Sybilli, pierwsza znajduje się w Przedmowie do Ksiąg Sybilskich w tym układzie, w jakim one doszły rąk naszych. Przedmowa ta pochodzi z VI wieku. Sybille idą w onej liście w porządku przez Laktancjusza wprowadzonym. Spotykają się jednakże w niej pewne uzupełnienia, których pominąć nie można.
Opuszczam w niej to jedynie, co jest dosłownem powtórzeniem Laktancjusza:
»Pierwsza — chaldejska, czy też perska, nosząca imię Sambete; mówią o niej, że przepowiedziała czyny Aleksandra Macedońskiego; wzmiankę o niej zrobił Nikanor, który napisał życie Aleksandra. Trzecia — delficka, w Delfach urodzona. Czwarta — Italska, w Cymmerji italskiej; jej syn Ewander w Rzymie świątynie Pana, zwaną Luperkal, założył. Piąta — erytrejska, która i o wojnie trojańskiej przepowiadała, jak świadczy Apollo Erytrejski. Szósta — samoska, właściwie Phyto zwana (przypomnijmy sobie, że u Klemensa Aleksandryjskiego figuruje Phyto bez przymiotnika Samoska), o niej pisał Eratostenes. Siódma — kumejską, imieniem Amaltea, czy też Herofile (Amaltea i Herofile są to imiona dwóch różnych wieszczek u Tybullusa, cośmy widzieli), czy też, jak niektórzy utrzymują, Taraksandra (przypomnijmy sobie, że w liście Klemensa Aleksandryjskiego Taraksandra figuruje samodzielnie obok Kumejskiej); Wirgiljusz zwie ją Deifobe, była ona córką Glaukusa. Ósma — hellesponcka, urodzona w miasteczku Marmessus, w sąsiedztwie miasta Gergicjum, leżącego w granicach dawnego państwa trojańskiego; żyła ona w czasach Solona i Cyrusa, jak twierdzi Heraklides Pontyjski. Dziewiąta — frygijska. Dziesiąta — tyburtyńska (Oraculla Sybillina, curante C. Alexandre, p. 16—19).
Zamyka wiadomości o Sybillach, czerpane z pisarzy chrześcijańskich, świadectwo o nich Suidasa. Autor ten Słownika Encyklopedycznego, będącego dla świata średniowiecznego jedynem źródłem wiadomości o świecie starożytnym, naturalnie odpowiednio Przerobionych, żył prawdopodobnie w X wieku. Oto co w nim znajdujemy:
»Wyraz Sybilla jest rzymski i oznacza wieszczkę. W taki sposób wszystkie przepowiadające przyszłość kobiety tą jedną nazwą są objęte. Sybilli więc, jak to wielu pisało, w różnych miejscach i czasach było dziesięć...« Następuje lista Sybilli, która z małemi odmianami jest zgodna z listą Laktancjusza i autora Przedmowy. O kumejskiej tylko autor dodaje: »jak powiadają, dziewięć ksiąg własnych wieszczeń przyniosła do Tarkwinjusza Starszego, w Rzymie wtedy panującego, z których dziewięciu, będąc przez niego oddalona, dwie spaliła«. Lecz nie sama lista, tylko objaśnienia do niej i uzupełnienia jej stanowią rzecz ciekawą. Czytamy bowiem:
»Sybilla delficka, nazywana również Artemidą, żyła przed wojną trojańską i wieszczby swe napisała (ἕγραφε) wierszami heroicznemi.
»Sybilli chaldejskiej ojciec miał imię Berozus, matka Erymante.
»Sybilla, Apollina i Lamji córka, lub, jak inni twierdzą, Arystokrata i Hydoli, lub, jak jeszcze inni, Ksynagora, lub, jak Hermippus utrzymuje, Teodora, jest Erytrejską, wskutek tego, że się urodziła w mieście Erytrejczyków, nazywanem Batti... Niektórzy ją Sycylijską, niektórzy Sardańską (Σαρὄάνην), niektórzy Gergicką, niektórzy Rodyjską, lub Libissą (Libijską), Lukańską, Samoską być poczytują. Żyła w 483 lata później od upadku Troi, napisała Księgi podtytułami: O biciu serca, Pieśni liryczne, Wieszczby. Przypisują jej również wynalazek liry trójkątnej.
»Sybilla Elissa napisała wyrocznie i wieszczby wierszem sześciomiarowym.
»Sybilla Kolofońska, imieniem Lampusa, córka Kalchasa, również wyrocznie, wieszczby i inne utwory napisała wierszami epickiemi.
»Sybilla Tessalska, nazwana Manto, od Tyrezjasza pochodziła. (Manto, jako niewchodzącą do liczby Sybilli, podaje Klemens Aleksandryjski).
»Sybilla Frygijska, przez niektórych Sarbis (Σάρβις) niektórych zaś Kassandrą, jeszcze innych Taraksandrą nazywana, też pisała proroctwa.
»Sybilla Kumejską i Sybilla Tesprotis również pisały proroctwa.
»Sybilla Chaldejska również przez niektórych hebrajską, czy też perską nazywana, nosząca znane imię Sambete, pochodziła od wielce błogosławionego Noego. Co opowiadają o Aleksandrze Macedońskim, ona przepowiedziała. O niej wzmiankuje Nikanor, który Żywot Aleksandra napisał. Ona o Chrystusie Panu i o Jego przybyciu wiele rzeczy przepowiedziała« (Suidas, (Σίβυλλα).
Tak więc Suidas, wyliczywszy początkowo, zgodnie z autorem Przedmowy i Laktancjuszem, dziesięć Sybilli w porządku przez nich przyjętym, w komentarzach do tej listy wprowadza jeszcze cztery inne (Elissa, Kolofońska, Tessalska, Tesprotis), z których trzy ostatnie są już znane Klemensowi Aleksandryjskiemu.
Suidas zamyka świadectwa pisarzy chrześcijańskich.
Cóż przeto nowego wprowadzają źródła chrześcijańskie? Oto zwiększenie jeszcze ilości Sybilli i większe zamięszanie w ich wyliczaniu, co należy przyjąć za naturalne następstwo rozwijania się dalszego lengendy o Sybillach, nie opartej na żadnym fakcie historycznym, nie sięgającym żadnej dziejowej rzeczywistości.
Dla przykładu, zatrzymujemy się na takiej nowowprowadzonej przez nich Sybilli.
Według Laktancjusza na czwartem miejscu stoi Sybilla Cymmeryjska. Autor Przedmowy i Suidas na tem miejscu, z małemi tylko co do szczegółów zmianami, ją utrzymują. A ponieważ istniała ona w Cymmerji italskiej, naprzód zjawia się pytanie, gdzie w Italji znajdowała się owa Cymmerya? Prawdopodobnie tam, gdzie mieszkali Cymmeryjczycy. Z nazwą tego ludu, znajomi nas pierwszy Homer. Oto co on o tym ludzie podaje (korzystam z przekładu Bronikowskiego), wkładając opowiadanie w usta Odysseusza:

...Wszystko co potrzeba poopatrzawszy w okręcie,
Siędziem bezczynni a tamten wiater i sternik kierują.
Tak przez całą dnia dobę wionie żaglami głąb krając,
Zaczem słońce zapada, ściemnią się świata wsze drogi,
I łódź kresów dotarła Okeanosa przepaści.
Tutaj naród i miasto Cymmeryjczyków znachodzisz,
Wszystko we mgłę i chmury pozawijane, bo nigdy
Do tych ludzi promieńmi słońce nie wziera świecące,
Ani kiedy wychodzi na ogwieźdżone niebiosa,
Ani gdy znów pod ziemię zwraca się z wyżyn błękitu.
Lecz noc zgubna zawisła nad śmiertelnymi biednymi.

(Odysseja XI, 11—20).

Z Homerem przedtem, gdzieś na krańcach »Okeanosa« szukać Cymmeryjczyków należy, to jest na północy i zachodzie od brzegów Azyi Mniejszej. Jakoż Herodot mieści Cymmeryjczyków i Cymmeryę  w Scytyi (IV, 12), na północy mórz Czarnego i Azowskiego. A późniejszy o stolecie od niego również historyk grecki, Eforus, z dzieł którego doszły do nas tylko urywki, przechowane w pracach późniejszych pisarzy, tak opisuje byt owego ludu: nmieszkają oni w podziemnych budowlach, które argillami zwą i rowami do siebie »  chadzają; posiadają wyrocznię głęboko w ziemi ukrytą... a z nich, którzy wyrocznię sprawują, nigdy, stosownie do dawnych zwyczajów, słońca nie widzą, tylko w nocy ze szczelin ziemi wychodzą. O nich to właśnie Homer powiedział:

Do tych ludów promieńmi słońce nie wziera święcące...

Następnie Cymmeryjczycy byli zgładzeni przez jakiegoś króla, którego czynów wyrocznia nie pochwalała. Ta przeniesiona w inne miejsce dotychczas istnieje« (Ephori Fragmenta 45, Fragmenta Historicorum Graecorum, ed. Firmin. Didot. t. I. pag. 245). Otóż ci Cymmeryjczycy mieli się schronić do Italji i zamieszkać nad brzegami jeziora Awernskiego, w sąsiedztwie starożytnych Kum. Podanie to przechował Plinius (Hist. Nat. III, 9). W taki więc sposób Sybilla Cymmeryjska mogłaby uchodzić za tę samą postać, co i Sybilla kumejska, gdyby nie została nazwaną, przez nieznanego autora Przedmowy, matką Ewandra. Poszukiwania przeto Sybilli cymmeryjskiej w inną stronę zwrócić należy.
Znają Ewandra pisarze rzymscy, historyk Liwiusz, poeci Wirgiliusz, Owidjusz, i myśmy za nimi poznali go, a poznając, dowiedzieliśmy się, że matką jego była Karmenta z Peloponesu. Karmenta więc z Grecji a nie Sybilla z »Cymmerji italskiej« była matką Ewandra. Zarówno przeto określenie miejsca pochodzenia, jak i fakt z życia podany przez autora Przedmowy nie doprowadza do odkrycia w piśmiennictwie rzymskiem Sybilli, pochodzącej z Cymmerji italskiej, która by była zarazem matką Ewandra.
A nadto u ostatniego autora z przytoczonych, Suidasa, zwraca naszą uwagę wysunięcie na pierwszy plan Sybilli Chaldejskiej, »przez niektórych hebrajską, czy też perską nazywanej«. U niego bowiem Chaldejska, nie zaś, jak u Konstantyna Cesarza (a właściwie u Euzebjusza) i Augustyna, Erytrejska »O Chrystusie Panu i o jego przybyciu wiele rzeczy przepowiadała«.
Z tą Sybillą, którą wogóle możemy wschodnią nazywać, zaznajomiliśmy się już w liście podanej przez autora Przedmowy, gdzie figuruje jako »Chaldejska, czy też perska, nosząca imię Sambete«, w liście Laktancjusza, gdzie, pod nazwą perskiej, zajmuje już pierwsze miejsce, następnie u Eljana, który mianuje ją judejską, nakoniec u Pauzanjasza, który nazywa ją Sabbe i wiadomość o niej uzupełnia tym, że była ona córką Berozusa i Erymanty i że jedni nazywają ją jeszcze babilońską, drudzy zaś egipską.
Wiadomość o tej Sybilli podają i rozpowszechniają same księgi Sybilskie, gdyż w źródłach hebrajskich, to jest w zabytkach starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego, i u Józefa Flawjusza, przezwanego Żydowinem, historyka, żyjącego w pierwszym wieku naszej ery, który wszystkie wiadomości o swojej ojczyźnie skrzętnie zbierał zjednoczył w dziełach: Starożytności judejskie i O wojnie judejskiej, nazwy Sybilli nie spotykamy wogóle. Również o Sybillach nic nie znaleziono, dotychczach przynajmniej, w odkrywanych zabytkach starożytnego piśmiennictwa assyro-babilońskiego i egipskiego, ani też w źródłach perskich (w napisach królów perskich z dynastji Achemenów i w Awescie). Wobec tego jedynemi wskazówkami co do Sybilli wschodniej stają się imiona własne, zgrupowane obok tej Sybilli, jak oto: Noe, Berozus, Erymanta, Sabbe, Sambete.
Tymczasem Noe jest to, jak sobie przypominamy, nazwa mitycznego bohatera z podań żydowskich o potopie, odpowiadająca nazwie Izdubara z podań assyryjskich, lub Deukaliona z podań Reckich. Berozus zaś jest to imię historyka babilońskiego, z czasów Prawdopodobnie Aleksandra Macedońskiego i pierwszych jego następców. Berozus napisał po grecku dzieje swojej ojczyzny. Lecz Praca ta naszych czasów nie doszła, tylko we fragmentach i to nielicznych, a głównie uszkodzonych. Żeby on miał być ojcem Sybilli wschodniej, na to żadnych niema wskazówek. Imię Erymanty w żadnych źródłach nie jest znane. Jest Erymantus, ale to nazwa rzeki i góry w Grecji Starożytnej. Również i Sabbe (= Saba, Sabe) jest tylko nazwa geograficzna miasta w Etjopji. Sambete — nazwa zupełnie nieznana. Wskutek tego faktu wszelkie dalsze poszukiwania Sybilli wschodniej stają się niemożebne, wszelkie przypuszczenia i objaśnienia są pozbawione podstawy. Pozostaje to, co sama ta Sybillą o sobie powiedziała (a do czego dojdziemy, poznając treść Ksiąg Sybilskich).
Z badaniem źródeł, mogących nam dostarczyć wiadomości o Sybilli, czy też Sybillach, skończyliśmy. Z samą jednakże osobą Sybilli rozstać się jeszcze nie możemy.
Przez piśmiennictwo chrześcjańskie grecko-rzymskie wprowadzona do podań średniowiecznych rozmaitych narodów europejskich, Sybillą zajęła w nich miejsce, godne wieszczki, która przepowiedziała nowy ów porządek rzeczy, stanowiący istotę życia narodów nowożytnych. W znanej pieśni religijnej

Dies irae, dies illa
Solvet seclum in favilla,
Teste David cum Sybilla...

weszła Sybillą do chrześcjańskiego rytuału obrzędowego. Raz znalazłszy się w świątyniach chrześcjańskich, poczęła je ozdabiać wizerunkami swej postaci. Gdy papież Juliusz II zamierzył wznieść sobie grobowiec i powołał do odnowienia jego Michała Antoniego Buonarottiego, genjalny artysta pomieścił w nim wśród proroków i bohaterów hebrajskich postać Sybilli. I my posiadamy, przez niektórych nawet za epopeję uważany, poemat historyczny: Świątynia Sybilli.




2) Dzieje Ksiąg Sybilskich.

Przy rozpatrywaniu utworów apokryficznych prorocznych, po poznaniu osoby, której dany utwór był przypisywany, należy się zwrócić, jak to sobie przypominamy, do dziejów tego utworu.
Dzieje te opowiadają o sposobie istnienia i powstawania każdego utworu.
Jeżeli wykazują, w jakim powstał pierwotnie języku i na jakie następnie przetłumaczony; dalej, w jakich i ilu rękopisach, gdzie się znajdujących, jak i kiedy odnajdywanych, przechowywał się, aż do czasu pierwszego wydania w druku; nakoniec, jakie główne wydania poprzedzały wydania obecne — będą to dzieje jego istnienia, dzieje jego zewnętrzne. Jeżeli wykazują, z jakich to pojedynczych, pochodzących z różnych czasów i od różnych autorów, tylko jednym duchem przenikniętych i jednej osobie przypisywanych, całości, w jaki sposób i kiedy powstał w postaci tej, w jakiej doszedł do naszych czasów i w jakiej go obecnie posiadamy — będą to dzieje Powstawania tego utworu, dzieje jego wewnętrzne.
Jakkolwiek z natury rzeczy wypływa, że dzieje wewnętrzne poprzedzać powinny dzieje zewnętrzne, gdyż aby istnieć, należy Poprzednio powstać, stać się, jednakże, jak w tym wypadku, zachodzi konieczność odwrotnego porządku, z tego bowiem dopiero co istnieje, wnieść możemy jak powstało.

A) Dzieje zewnętrzne.

Dzieje zewnętrzne Ksiąg Sybilskich są proste i jasne.
Językiem Proroctw Sybilskich jest język grecki; w tym języku one powstały, istniały, jeśli nie wyłącznie, to przeważnie, i do naszych przechowały się czasów. Szatą ich — wiersz bohaterski, epiczny, na wzór Homera i przechowanych do naszych czasów w autorach greckich odpowiedzi wyroczni greckich tkany heksametr. Żadnego tłumaczenia na inne języki (naturalnie, mówię tu o tłumaczeniach dawnych, w okresie powstawania literatury apokryficznej dokonywanych), przynajmniej dotychczas, nie odszukano. Ta okoliczność wykazuje, że głównie w świecie greckim i rzymskim te Proroctwa się rozpowszechniały. Przeto, jeżeli strefa geograficzna, przez nie objęta, była bardziej ograniczoną, niż objęta przez inne apokryfy prorocze, które, jak to zobaczymy, oprócz w greckim i łacińskim, istnieją jeszcze w głównych językach Wschodu klasycznego — za to język oryginału wprowadził je bardziej bezpośrednio do piśmiennictwa powszechnego, ogólnie dziejowego, co stanowi ich znaczenie wyjątkowe w tym piśmiennictwie.
Liczba przechowanych rękopisów, w porównaniu z innymi utworami świata starożytnego, znaczna i stan tych rękopisów poprawny świadczą o zainteresowaniu się niemi w czasach, kiedy je jeszcze przepisywano, i nadto — o pewnej łatwości w ich odnajdywaniu, skłaniającej w razie potrzeby do przepisywania, a również przytym — o poziomie umysłowym wyższym, niż zwyczajny, w otoczeniu przepisujących.
Oto są owe rękopisy. Idą one według swej pełności:
Codex Betuleianus — w Królewskiej Bibljotece monachijskiej.
Codex Antimachi sive Vindobonensis — w Cesarskiej Bibljotece wiedeńskiej. Rękopis ten zawiera nadto Przedmowę nieznanego autora (Anonymi Praefatio) do Ksiąg Sybilskich.
Codex Bodleianus — w Bibljotece oksfordzkiej.
Codex Scoraliensis — w Bibljotecie eskurjalskiej.
Codex Florentinus — w Bibljotece florentyńskiej.
Codex regius parisiensis i Codex Leontarius seu regius 2 — oba w Bibljotece narodowej paryskiej.
Codex Hardtianus sive Monacensis — również jak pierwszy w Bibljotece monachijskiej.
Codex Mediolanensis — w Bibljotece Ambrozjańskiej w Medjolanie.
Codex Vaticanus i i 2 — oba w Bibljotece Watykańskiej.
Te rękopisy służyły w miarę ich odnajdowania, za podstawę różnych wydań, w porządku następującym po sobie idących:
Pierwsze wydanie (Editio Princeps) ukazało się w Bazylei, 1545 r. Dokonał go Xystus Betuleius (Sykstus Birken) według rękopisu monachijskiego 1-go, noszącego jego nazwę. Wślad za tym wydaniem, gdyż już w roku następnym, 1546, pokazał się przekład beksametrami na łacinę, dokonany przez Sebastjana Castalione (Sebast. Châteillon).
Drugie wydanie tekstu greckiego wraz z drugim wydaniem przekładu łacińskiego nastąpiło już 1555 r., więc w dziesięć lat po pierwszym. Dokonał go S. Castalione, ów tłómacz na łacińskie ksiąg Sybilskich. Do tego wydania służył rękopis drugi (C. Antimachi sive Vindobonensis). Mieści ono po raz pierwszy Przedmowę nieznanego autora.
Trzecie wydanie nastąpiło w lat 44 po drugim. Dokonał go Joannes Opsopoeus (J. Koch) w Paryżu 1599 r. Trzeci ten wydawca zużytkował rękopisy paryskie (C. Parisiensis 1 i 2).
Czwarte wydanie we sto lat prawie dopiero ukazało się w Amsterdamie, 1688 r., staraniem Serwacego Galleusza (Servais Galie). Niczym się ono, co się tyczy tekstu greckiego i łacińskiego, nie różni od wydania paryskiego.
Piąte wydanie, a pierwsze krytyczne, nastąpiło w Paryżu, 1841—1856, w dwóch tomach. Dokonał go C. Alexandre. (Χρησμοι Σιβυλλιακοι, Oracula Sibyllina, ed. C. Alexandre, volumen prius, continens octo priores libros, 1841. — Voluminis I pars II, continens libros quattuor ultimos, 1853. — Volumen alterum, continens Excursus et Indices, 1856).
Szóste wydanie, a drugie krytyczne, wyszło w Lipsku 1855 razem z przekładem na język niemiecki; dokonał go J. H. Friedlieb.
Siódme wydanie wyszło w Paryżu w 1869 r. razem z przekładem łacińskim heksametrami, staraniem tegoż C. Alexandre’a. (Χρησμοι Σιβυλλιακοι, Oracula Sybillina, editio altera ex priore ampliore contracta, integra tamem et passim aucta, multisque locis retractata, Parisiis, 1869).
Piąte i siódme wydanie, przez C. Aleksandre’a dokonane na Podstawie porównania wszystkich istniejących rękopisów, nosić mogą, zwłaszcza siódme, nazwę ostatecznych wydań, aż do czasu naturalnie nowych odkryć nieznanych dotąd rękopisów. Dołączony do tych wydań tom Excursus ad Sybillina zawiera encyklopedję wszystkich wiadomości o osobach Sybilli, ich utworach i dziejach tych utworów.

B) Dzieje wewnętrzne.

Jeszcze za czasów Laktancjusza, który, jak to sobie przypominamy, podał był listę Sybilli, a więc w IV w., istniały bądź to zbiory pojedyńcze proroctw, przypisywanych pojedynczym Sybillom, bądź też zbiory ogólne, w których pojedyńcze proroctwa tak były pomieszane, że nie było możności jednych od drugich odróżnić i każdej Sybilli jej własne przypisać, jak tego dowodzą następne słowa tegoż autora: »Harum omnium Sibyllarum carmina et feruntur et habentur, praeterquam Cumaeae... Et sunt singularum singuli libri... suntque confusi, nec discerni ac suum cuique assignari potest...«
Obecnie Proroctwa Sybilskie przedstawiają się nam jako jeden zbiór, jako jedna całość, podzielona na XIV ksiąg, w których wszelkie zewnętrzne ślady pochodzenia z różnych czasów i od różnych autorów są starannie zatarte.
Otóż, pomiędzy Proroctwami Sybilskiemi, które znali i na które się powoływali wyszczególnieni powyżej pisarze greccy i rzymscy, a nami, właściwie zaś czasami średniowiecznemi i nowożytnemi, staje zbieracz tych proroctw i redaktor Ksiąg Sybilskich, a jest nim nie kto inny, tylko nieznany z nazwiska, a nawet z żadnych postronnych i późniejszych wzmianek, bądź własnych o sobie, bądź cudzych o nim, autor wymienionej już raz Przedmowy do Ksiąg Sybilskich w tej postaci i w tym układzie, w jakim one się przechowywały w rękopisach po bibliotekach różnych, a następnie były wydawane w druku.
Przedmowa rzeczona rozpoczyna dzieje wewnętrzne Ksiąg Sybilskich i, co większa, z przyczyny braku źródeł innych do tych dziejów, prawie całkowicie je zawiera i stanowi. Jako więc tak ważny, a zwłaszcza jedyny dokument, zasługuje, abyśmy ją, o ile się tylko dotyka tych dziejów, poznali.
Oto jakiemi słowy autor objaśnia przyczyny, które go do podjęcia się pracy, wyłożonej w Przedmowie, zachęciły: »Jeżeli trud, użyty na poznanie ksiąg greckich, wielką przynosi korzyść, dostarczając zapasu niepośledniego wiadomości ważnych, to o ileż więcej przystoi, by ci, którzy ku temu są uzdolnieni, czas swój poświęcali poznawaniu Ksiąg Świętych, zawierających wiadomości o Bogu ’ o tem, co jest potrzebne do zbawienia duszy. Dwojaką oni stąd odnoszą korzyść i sobie i swoim czytelnikom. Powodując się temi względami, postanowiłem proroctwa, nazwane Sybilskiemi, tyczące się znajomości i poznania Ksiąg Świętych, a dotychczas rozrzucone i pomieszane, w jeden szereg i jedną całość ułożyć. Łatwiej je wtedy czytelnicy jednym rzutem oka obejmą, a to, co one w sobie zawierają ważnego, gdy wskutek tego pełniejszą i zarazem, z przyczyny urozmaicenia, przyjemniejszą stanie się cała księga, silniej czytelnika uderzy...«
Ponieważ autor Przedmowy nic nie wzmiankuje o tym, na ja — podstawie zamierza w jeden szereg połączyć i w jedną całość ułożyć proroctwa Sybilskie, sądzę przeto, że ten ustęp za programat przez niego pominięty służyć nam może. »O Ojcu bowiem, Synu i Duchu Świętym, to jest, o Boskiej i początek wszelki życia w sobie zawierającej Trójcy, jak najzrozumialej rozprawiają, a również o wcieleniu Pana Boga, Zbawcy naszego, Jezusa Chrystusa, Jego, iż tak rzekę, bez materyalnego początku urodzeniu, o chorych Przez Niego uzdrawianych, o ożywiającej (nas) Jego, męce i z martwych po dniach trzech powstaniu, o sądzie przyszłym i sprawiedliwej nagrodzie za wszystko, cośmy w tym życiu uczynili; oprócz tego, co się mieści w pismach Mojżesza i Księgach Proroków, o stworzeniu świata, utworzeniu człowieka, jego poprzednim w Raju Pomieszczeniu, następnie z tegoż Raju wypędzeniu i powtórnym w nim pomieszczeniu, wszystko jasno i dobitnie rozpowiadają, a nadto, o wielu rzeczach już przeszłych wspominają, a w przyszłości zdążyć się mających w sposób rozmaity przepowiadają, co wszystko razem niemało nakoniec korzyści czytającym przynieść może...«
Tak więc autor nieznany Przedmowy powziął zamiar nową tak zwaną przez chrześcijan Historję Świętą ułożyć ze źródeł, jak sądził, greckich. Historyja ta nowa miała być równoległą do oddawna znanej, a poczerpniętej wyłącznie z mitów i podań żydowskich, i zrozumienie tej dawniejszej ułatwić. Naturalnie, mniej lub więcej dokładne urzeczywistnienie zamiaru tego zależało od materyału, który miał pod ręką i z którego jedną całość klecił.
Powzięcie przez autora Przedmowy podobnego zamiaru pozwala przypuszczać, że wiele urywków, czyli też mniejszych całości i pojedyńczych ustępów, które się tylko nie nadawały do takiej całości, były przez niego w pracy redaktorskiej pominięte i do całości przez niego układanej nie weszły, a więc z czasem zaginęły. A nadto — objaśnia tę okoliczność, że chociaż autor Przedmowy wiedział o istnieniu dziesięciu Sybilli, i nawet, jak to sobie przypominamy, listę owych dziesięciu, ułożoną przez Laktancjusza, komentarzami uzupełniał, jednakże zużytkowane przez siebie proroctwa ułożył w jedną całość, jak gdyby według niego tylko jedna Sybilla istniała i wszystkie proroctwa od niej jednej pochodziły. Uznając istnienie dziesięciu Sybilli w rozmaitych czasach, tym samym uznawał pewien porządek kolejnego zjawienia się tych proroctw w czasie. Układając wszakże proroctwa w jeden szereg, nie miał wcale na względzie porządku chronologicznego, w jakim się te proroctwa zjawiały, tylko porządek chronologiczny według przyjętego schematu w Historji Świętej, treści tej historji. Zatarłszy, zlewając w jedną całość, pochodzenie proroctw od kilku osób, zatarł, ułożywszy w jednym szeregu, i pochodzenie różne co do czasu. Ułożone przeto przez autora Przedmowy »Proroctwa Sybilskie« przedstawiają się jakby pochodziły od jednej osoby, powstały w jednym czasie, i, co, najważniejsza, jedną tylko treść miały.
Chociaż wiele rzeczy tłumaczy zamiar autora Przedmowy i wypływające z tego zamiaru tendencje jego, jednakże, zważywszy przytoczone powyżej słowa Laktancjusza o pomieszaniu się jednych z drugiemi proroctw Sybilskich i o niemożebności odróżnienia jednych od drugich i przypisania pojedyńczych właściwym Sybillom, a dalej, świadectwo samego autora Przedmowy, że te proroctwa do jego czasów »były rozrzucone i pomieszane«, — do następnych dochodzimy wniosków. I tak: albo w okresie powstawania piśmiennictwa apokryficznego, obejmującego, jak wiemy, czas przejściowy pomiędzy dwiema erami, naszą i starożytną, autorowie rzeczywiści proroctw Sybilskich o taką ścisłość, jak to, żeby swe utwory jakiejś jednej przypisywać Sybilli, wcale nie dbali, tylko wypuszczali je w świat pod ogólną nazwą »Proroctw Sybilskich«; albo w okresie tym, dotykającym z jednej strony, choć nie bezpośrednio, okresu pierwszego piśmiennictwa greckiego i obejmującym czasy Plutarcha i Pauzanjasza, tak znaczna liczba Sybilli, jak następnie, nie była jeszcze wytworzona; albo nakoniec, że w czasach, kiedy żył autor, Przedmowy i dokonywał wułożenia w jedną całość i szereg rozrzuconych i pomieszanych proroctw Sybilskich«, te wszystkie proroctwa utraciły już były cechy indywidualności Sybilli, to jest cechy indywidualności rzeczywistych autorów proroctw oddzielnych; nadto, utraciły już cechy chronologiczne, to jest cechy czasu, w którym żył autor rzeczywisty każdego luźnego proroctwa, a utraciwszy obie te cechy, zlewały się, aczkolwiek nrozrzucone i pomieszane«, same przez się w jedną całość, i to tak dalece, że już ich rozróżnić jednych od drugich, ze względu na autora lub czas pochodzenia, nie było rzeczą łatwą lub nawet możebną, zwłaszcza bez owego aparatu krytycyzmu, którego naturalnie autor Przedmowy nie posiadał i posiadać nawet nie mógł.
Autor Przedmowy, jak tego dowodzi C. Alexandre, żył w VI w. ery naszej.
Czego nie mógł dokonać autor Przedmowy, redaktor Ksiąg Sybilskich w obecnej ich postaci w VI w., dokonał tego wydawca Ksiąg w w. XIX. Oto jaki Ordo legendi Sibyllina podaje ów wydawca, wielokrotnie już wzmiankowany C. Alexandre. Porządek czytania »Ksiąg Sybilli« oparty jest na porządku zjawienia się tych Ksiąg, lub części Ksiąg obecnych, w czasie. Będzie to więc porządek chronologiczny.
»1—0. Przedewszystkiem przeczytać należy dwie części, §§ 2 i 4, Księgi III, ponieważ części te są z proroctw naszych najstarsze. Są one pochodzenia żydowskiego. Napisał je Żyd aleksandryjski, żyjący w czasach Ptolemeusza Filometora (VI), około 168 r. przed Chr.
»2—0. Następnie Księgę IV. Jest ona najstarsza z Ksiąg Sybilskich chrześcijańskich. Napisał ją Aleksandryjczyk, napoły Żyd, napoły chrześcijanin (semi-judaizans), prawdopodobnie terapeuta, w pierwszym wieku ery naszej, w czasach imperatora Tytusa, lub na początku czasów Domicjana, około 79 roku, lub następnych.
»3—0. Prooeminum (Wstęp) do »Proroctw Sybilskich«, również pochodzenia chrześcjańskiego, także napisane w Aleksandrji w owym czasie, a być może, że i przez tego samego, który napisał Księgę IV, lub przez autora, z tejże szkoły pochodzącego.
»4—0. Księgi VIII § 2, z poprzedniemi dwoma utworami (Księgę IV i Prooemium) związany duchem doktryny terapeutów.
»5—0. Księgi III § 3, czyli część środkową księgi III, pomieszczoną wśród dwóch innych, zupełnie od niej różnych tak czasem, jak i treścią. Część ta nie pochodzi, jak tamte dwie (§§ 2 i 4), z czasów Ptolemeuszów, lecz rzymskich imperatorów, i również niema nic wspólnego z powstającym chrystjanizmem. Napisał ją Żyd, żyjący w czasach Antoninów, o ile to wnioskować się daje z księgi V, także w tych czasach, i jak się zdaje przez tego samego autora napisanej.
»6—0. Księgę V, również, co sama nam wykazuje, pochodzącą z czasów Antoninów, zapewne nawet Antonina Piusa, napisał Żyd aleksandryjski, chociaż nie zupełnie nieobeznany z naszym piśmiennictwem, ponieważ w wielu miejscach ma na względzie Apokalipsę, z czego wnosić się daje, że autor był zbiegiem z naszego obozu katechumenów.
»7—0. Księgi VIII § i, także tego pochodzenia, co dwa poprzednie utwory, i również w tych czasach, lubo nieco później, jednakże zapewne pod panowaniem Antonina Piusa, powstały.
»8—0 i 9—0. Księgi VI i VII, nie o wiele lat od trzech poprzednich utworów młodsze, napisane za panowania Aleksandra Sewera, około 234 r. Nie napisał ich Żyd, lecz chrześcijanin, wszelako bardzo judaizujący (ultra modum judaizans), wskutek czego w wielu miejscach występuje on jako prawowierny wyznawca chrystjanizmu, w niektórych jako heretyk, a po większej części jako schyzmatyk.
»10—0. Księgi I i II są pochodzenia chrześcijańskiego i, pomijając jeden lub dwa ustępy, tchnące orygenizmem, przez co, jak się zdaje, powstać mogły w wieku III, są prawowierne. Ponieważ jednak czas, w którym powstały, nie daje się ściśle oznaczyć, należy z nich korzystać z wielką ostrożnością. (Autor ma na względzie doktryny chrześcijańskie). Mogły przytym te księgi być przerobione, zmienione i uzupełnione przez tego, który zebrał Proroctwa Sybilskie.
»11—0. Księgi VIII dwie ostatnie części, §§ 3 i 4 (które zresztą mogą być złączone w jedno). Wyższe one są wartością od dwóch poprzednich. Powstały w 111 wieku, bądź to w środku, bądź też przy końcu jego. Są to raczej hymny, niż proroctwa.
»12—0. Księgi XI i XIV, najpóźniej powstałe, najpóźniej znalezione i wydane, nie tylko w szeregu ostatnie, lecz i od innych treścią pośledniejsze. Napisał je Żyd aleksandryjski za czasów Odenata cesarza, około 267 r.
»13—0. Za autora § 1 (1—96) księgi III poczytywać należy autora nieznanego Przedmowy. Najmniej przeto ta część jest sybilską. I jeśli do Zbioru całego jest dołączona, przyczyna tego leży w tem, że z niej najlepiej poznać się daje duch całego dzieła« (Oracula Sibyllina, curante C. Alexandre. Introductio ad Sibyllina, p. XLVI — VII).
W tym Ordo legendi wydawca nic nie wspomina o Księgach IX i X. Brakuje ich we wszystkich znanych rękopisach. Ten brak naprowadza więc wydawcę na wniosek, że mogły one wejść do innych Ksiąg, jako ich części składowe. Przypuszcza zatym, że § 2 Księgi VIII (w. 217—429) stanowił niegdyś Księgę osobną IX, a § 3 tej księgi (w. 430—502) księgę X. Zresztą, wskutek luźnej treści utworów, pomimo ich powiązania z sobą i zlania w jedną całość, brak ten nie daje się spostrzegać i szkody całości nie wyrządza.

3. Treść »Ksiąg Sybilskich«.

Wyjątkowe i zwłaszcza poniekąd dziejowe znaczenie »Ksiąg Sybilskich« polega głównie na tym, że one pierwsze w dziejach poczęły zaznajamiać świat grecki i rzymski z Żydami i ich religijnemi pojęciami, z ich bogiem narodowym i ich przeszłością. A ponieważ na religijnych pojęciach żydowskich oparte było przypisywane sobie przez nich posłannictwo dziejowe, przeto »Księgi Sybilli« stały się objawieniem tego posłannictwa różnym narodom, stanowiącym podówczas ludzkość całą na tym kawałku znanego lądu, który za całość świata uchodził.
Z przytoczonego powyżej Ordo legendi Sibyllina widzimy, że najstarsze urywki pochodzą z pierwszej połowy drugiego stulecia przed erą naszą. Otóż, chociaż mogły już podówczas istnieć przekłady na język grecki oddzielnych utworów, stanowiących Księgi Święte Żydowskie, ale przekłady te, dokonane przez Żydów aleksandryjskich dla swego użytku, znaczenia ogólnego nie miały i do piśmiennictwa greckiego nie wchodziły. Najeżone przepisami rytuałowemi, tchnące wyłącznością narodową i religijną, pozostawały zewnątrz ruchu, wytwarzanego przez piśmiennictwo, bez wpływu żadnego na ten ruch. Dopiero »Księgi Sybilskie«, będąc bardziej zastosowane formą i treścią do celu, odpowiedziały swemu zadaniu, a stawszy się środkiem rzeczywistej propagandy, poczęły do niej przygotowywać umysły.
Oto jakie wypadki dziejowe wywołały najwcześniejsze wystąpienie Sybilli. Dwa państwa, powstałe po upadku monarchji wszechświatowej Aleksandra W., Syryjskie i Egipskie, prowadziły z sobą wojnę. Już zwycięzca w tej wojnie Antjochus IV Epifanes, król syryjski, w Egipcie nakładał na swego przeciwnika, Ptolemeusza VI, odpowiednie do powodzenia swego oręża warunki pokoju, gdy zjawia się wysłaniec Senatu rzymskiego, Popilius Laenas, staje przed Antjochem, zakreśla naokoło niego trzymaną w ręku laską krąg i oświadcza mu, że dopóty on z tego okręgu nie wystąpi, aż Senatowi odpowie, co wybiera: ustąpienie z Egiptu, czy wojnę z Rzymem? Antjoch zwycięski z Egiptu ustąpił. Rzymianie rozpoczęli gospodarkę swą na Wschodzie.
Czujny na wypadki, przenikający bystrym umysłem przyszłość nieznany autor §§ 2-go i 4-go Księgi III śle światu swoje ostrzeżenie.
§ 2 rozpoczyna się od wiersza 97. Ale ponieważ myśli i obrazy niejednokrotnie są powtarzane, przeto początek opuszczam i podaję treść od 162: »„W głąb mego uczucia wnikają słowa „Wielkiego Boga; rozkazują one po wszystkich ziemiach głosić wieszczenia, narodom i królom odkryć koniec ich losów, a rozpocząć rzecz od opisu pojedynczych państw ludzkich, które powstać mają w wiekach przyszłych.
»Dom Salomona pierwszy wzrośnie, zapanuje on nad Fenicjanami i mężami Azji, oraz wyspami, które się w sąsiedztwie lądu znajdują. Zatem Grecy pochwycą władzę, twardzi i wyniośli, następnie naród macedoński zapanuje, uciskając pokolenia przyszłe nawałem wojen. Ale Bóg ten naród zniszczy do ostatka.
»Wtedy powstanie inne państwo, naród biały od szat, z wielu głowami, od zachodnich brzegów on podąży, a do wielkiego dojdzie znaczenia, powali liczne potęgi i królów drżących od strachu poruszy. Pożądliwy, wiele złota i srebra po miastach pochłonie. Ale ilość złota i srebra po miastach wzrośnie. Świetność krajów się wzmoże. Naród ten pocznie gnębić śmiertelników. Blizki wszelako koniec nad nim zawiśnie, gdy przez czyny nieprawne mocy nabierać pocznie. Opanują nim wszelki występek i zbrodnia. Mąż męża pożądać zacznie i wprowadzać chłopaków do miejsc sromotnych. ] nastąpi po świecie wielka zagłada ludzi. Na wszystko się ten naród rzuci i wszystko zniszczy. Nic dla niego świętym nie będzie. Ośmieli się na wszystko, czego tylko będzie pożądał, szpetny przez swą chciwość, brudny żądzą zysków plugawych. Gdziekolwiek się pokaże, wszędzie zgubny, ale najzgubniejszy na polach Macedonji. Wiele on tam wzbudzi nienawiści, porodzi wielkie zbrodnie, póki nie zapanuje siódme pokolenie królów, które z Grecji ród swój wyprowadza. Wtedy powstanie Wielkiego Boga sławny naród, pod którego przewodnictwem wszyscy śmiertelnicy, jak dobrze żyć należy, uczyć się poczną...« (162—195).
Narodem »białym od swych szat« są Rzymianie. Narodem »sławnym wielkiego Boga« są Żydzi, którzy stać się mają przewodnikami moralnemi ludzkości. Antiochus Epifanes, »siódme pokolenie królów, które z Grecji ród swój wyprowadza«, po skończeniu przeciw swej woli wojny z Egiptem, rozpoczął w następnym, 167-ym, szereg prześladowań religijnych w Judei, która w skład państwa Syryjskiego podówczas wchodziła. Prześladowania religijne wywołały powstanie Żydów przeciwko Antjochowi; powstanie to doprowadziło do uzyskania swobód politycznych i niezależności państwowej. Okres ten w historji Żydów znany jest jako czasy Makkabeuszów.
Do pytania: skąd dla owoczesnej ludzkości wyjść miało zbawienie? — autor wciąż powraca. O 22 wiersze niżej, poświęcone wyliczeniu po raz trzeci narodów, które na ziemi od czasów Kronosa i Tytanów przeminą, czytamy: »Jest na ziemi miasto w krajach chaldejskich. Z niego to wyjdzie ród najsprawiedliwszych ludzi. Umysł jego skierowany zawsze do dobrego, staranność do rzeczy pobożnych. Nie bawią go ni bieg słońca, ni księżyca obroty, nie zajmują go zjawiska, za ważne na lądach poczytywane, nie sięga on głębin oceanu. Nie czerpie on wiadomości swej o rzeczach przyszłych z kichania, z lotu ptaków, z wieszczb, zamawiań, czarów, ze słów brzuchomówców chorobliwych, ni ze światła i ruchu gwiazd, skąd o przyszłości dowiadują się Chaldejczykowie. Dla tych ludzi cnota i sprawiedliwość są jedynym przedmiotem starań. Unikają oni chciwości, która wiele złego gotuje rodzajowi ludzkiemu, przynosząc wojny i głód. U nich jest wszystko na polach i po miastach dokładnie rozmierzone; nocnych nie popełniają kradzieży, nie porywają sobie stada kóz, owiec i bydła. Sąsiad nie niszczy znaków granicznych sąsiada na polach. Bogaty nie wiedzie sporu z ubogim, nie nęka wdów. Owszem, poszukującym przybiega z pomocą i dostarcza darmo oliwy, wina, zboża. Zamożny wspomaga nędzarzy, część ze swych zbiorów rozdaje tym, którzy nic nie posiadają. W taki sposób spełniają się rozkazy Boga, za święte poczytywane, stworzył on bowiem ziemię, by była wspólną dla wszystkich...« (218—247).
Obraz ten, tchnący idyllą, mógł wzbudzić zazdrość wśród ludów, pozostających pod panowaniem rzymskiem i wierzących w słowa prorocze Sybilli; mógł, zasiewając pewne dążenia, zaciekawić je, skłonić do dociekania przyczyny tak odmiennego od tego, jaki był u nich, stanu rzeczy. Autor nie zaniedbał wykazać tych przyczyn.
»Kiedy naród, z 12-u złożony pokoleń, Egipt porzuci i błąkać się po pustyni pocznie, słuchając wodzów, przez Boga zesłanych, i iść za słupem, nocą czerwonym, w blasku słonecznym ciemnym, podlegnie władzy męża, czerpiącego natchnienia z góry, Mojżesza. Jego wśród wód znalazła była królowa i na prawach matki synem nazwała. Skoro on zbiegów z Egiptu doprowadził (autor od czasu przyszłego przeskakuje na przeszły) pod szczyty Synai, sam Bóg przyniósł prawa, na dwóch tablicach spisane, i rozkazał, żeby to wszystko było spełnione, wszystko sprawiedliwe, co te prawa stanowią. Jeśliby kto słuszne brzemię, które nakładają prawa nadane, odrzucił, ponieść ma karę z rąk ludzkich lub z gniewu wielkiego bóstwa. Stworzył on bowiem ziemię, by była wspólną dla wszystkich, i w piersi włożył swoje prawe czucie i postanowił, by sto ziaren za jedno posiane wróciło, coby było miarą Boga..,« (248—264).
Ale nastąpią ciężkie chwile dla tego narodu, ponieważ on nsłużyć znacznie bałwanom i Bogu odmówi czci, którą składa bałwanom®. Wszelako »dobry koniec po tylu utrapieniach nastąpi«. Gdy chwalić pocznie napowrót Boga, napowrót stan rzeczy daw^ niejszy powróci. Los narodu zależy od tego, czy chwali on Boga i służy mu w taki sposób, w jaki on sobie życzy być chwalonym i obsługiwanym. Na wierszu 294-tym kończy się § 2-gi. Od 489-go rozpoczyna się na 4-ty.
W nim autor po przemówieniu, że nanowo głos wielkiego Boga nakazuje mu rozpocząć wieszczenia, zwraca się do ludów różnych: Fenicjan, mieszkańców Krety, Tracji, do »Goga i Magoga«, do Marsów, Daków, Licjan, Mizjan, Frygijczyków i innych, grożąc im wielkiemi klęskami i przewrotami, i mówi: »Gdy liczny naród barbarzyński wkroczy do Grecji, wielu sławnym mężom głowy zetnie, liczne stada pochwyci owiec na polach, mułów, koni, wołów. Wspaniałe gmachy podpalać będzie, wyprowadzi siłą jeńców mnogich do miast rozlicznych, wylękłych chłopaków, matek z łoża mężów porwanych... Cała Grecja legnie pod jarzmem niewoli. Cały ród śmiertelników zginie od wojen i głodu. Niebo stanie się jako miedź; żelazna ziemia w łono swe deszczu nie przyjmie. Stąd wszyscy ludzie jękną ze strachu wielkiego. Łany bez uprawy, niezorane, dzikim ogniem będą spalone. Stwórca nieba i ziemi zeszłe klęski wszelkie, i zaledwie część trzecia pozostanie ludzi na ziemi...« (520—544)
Autor zatrzymuje się dłużej na Grecji. Silniejszemi barwami maluje oczekujące ją klęski; barwnemi szczegółami urozmaica obraz wojny, głodu i zniszczenia powszechnego. To zatrzymanie się na Grecji odpowiada jego celom, założeniu, planowi. Grecję za godną pomocy uznaje, na Grecję bowiem liczy. Przegląda to ze słów tych: »Grecjo, o czemu ty polegasz na swych książętach, którzy nie posiadają mocy uniknąć przeznaczenia? Na co składasz czcze dary zmarłym? Co ci pomogą twoje posągi, którym przynosisz ofiary? Jakiż to obłąd czynić cię to zmusza, a odwracać oblicze od wielkiego Boga? O, raczej, przypominając sobie, poznaj cześć i imię najstarszego swego rodzica...« (545—551).
Więc Grecy niegdyś znali i wyznawali Boga narodowego Żydów. Wyjaśniają to odkrycie dalsze słowa autora: »Tysiąc i pięćset lat upłynęło, jak nad wami panowali pyszni królowie. Oni to nauczali was, wprowadzając wstrętne obrządki, czcić posągi bogów, nigdy światła nie widzących. Stąd burzy umysły wasze obłęd plugawy. Ale gdy wielkiego. Boga gniew was pobudzi słuszny, poznacie nakoniec Jego oblicze. Wtedy dusze wszystkich śmiertelników, wzniósłszy ręce do nieba głębokiego, w spóźnionych jękach poczną wzywać pomocy najwyższego króla, głosem doniosłym... Ale, Grecjo, trzeba, byś poznała, jakie klęski przyjdą na ciebie w przyszłości, i w pamięci to dobrze chowała... Skoro do ołtarza Wielkiego Boga skierujesz te byki i woły, któremi obecnie napełniasz swe świątynie, unikniesz wojny okropnej, zarazy, wiecznej obawy i szyję z pod jarzma wyciągniesz...« (545—567). I tak naprzemiany: zachęta, obietnice, zapewnienia, obrazy klęsk, śmierci, zagłady...
Zamkniecie tej części (§4-go)> a zarazem Księgi (III) budzi zajęcie innego już rodzaju. Autor przemawia w imieniu Sybilli o niej samej: »Oto jest, co wieszczę, opuściwszy Asyrję, Babilon, zmuszona przepowiadać wszystkim klęski, na Grecję nadchodzące, straszne losy, zgotowane dla rodzaju ludzkiego, tajemnice zaciętości Bożej. Grecja wszelako będzie twierdziła, żem zrodzona w Erytrei, noszę zmyśloną nazwę zmyślonego narodu; drudzy nazwą matkę moją Kirke, ojca — Gnostą, mnie zaś — Sybillą szaloną, kłamliwą. Ale, gdy ziszczą się me przepowiednie, gdy poczną czcić moje proroctwa, już nie obłąkaną, lecz wieszczką wielką Boga nazwana będę...« (808—817). Więc te utwory przypisał autor Sybilli Wschodniej.
Na zakończenie dowiadujemy się jeszcze innych szczegółów: »Wskazane niegdyś moim przodkom, co było i co stać się ma jeszcze Bóg sam mi pokazał i wszystkim ziemiom ogłosić zalecił i dziejami przeszłemi i dziejami przyszłemi napełnić myśl ludzką rozkazał. Cała ziemia zatopioną była, i jeden tylko z ludzkiego rodu pozostawał na niej sprawiedliwy, którego dom drewniany unosił po wodach razem ze zwierzętami i ptakami, by świat nie był bez swoich mieszkańców. Oto ja, jego nimfa[4], powstała ze krwi sprawiedliwego, któremu odkryto rzeczy przyszłe. W taki sposób wszystko Prawdziwe było mi podane« (818—828). Z tego wynika, że Sybilla Wschodnia, inaczej nazywana hebrajską, perską, babilońską i egipską, była blizka pochodzeniem Noego, żyła w czasach przedpotopowych, Przetrwała potop razem z Noem i jego rodziną, wieściła to, co Bóg jej wieścić rozkazał, co było objawione Noemu i ludziom przedpotopowym.
Tak zwane w historji powszechnej czasy rzymskie, wskutek połączenia całego ówczesnego świata dziejowego pod jedno panowanie i w taki sposób zlanie tylu państw i państewek w jedną monarchję uniwersalną, prowadziły również do powstania nowej religji, która, jak ta monarchja, mogła być tylko uniwersalną, naturalnie w tak rozległym tylko pojęciu owego universum, jakie znajomość owoczesna geografji wytwarzała.
Każdy z istniejących ówczesnych ludów i narodów posiadał swego boga narodowego (rzecz mniejsza, czy to był jeden tylko, czy ich było kilku, ale podległych zawsze jednemu). Bóg ten nim się opiekował, potęgą swą i siłą go utrzymywał. Zwycięstwo Rzymian wykazało każdemu takiemu narodowi bezsilność owego boga. Wiara więc w jego wszechmocność, a nawet istnienie, była podkopana. Rzymianie nie zmuszali podbitych przez siebie ludów do przyjęcia ich Jowisza za boga.Ale sama przez się moc Jowisza i jego otoczenia uderzała wyobraźnię ludów, gromionych przez naród tego Jowisza. Zawód na własnych bogach, żal do nich, upokorzenie przez nich, wstyd za ich bezsilność i milczenie oczyszczały w umyśle tych ludów grunt dla przyjęcia nowych bogów. Oczyszczenie gruntu, pustka po dawnych wierzeniach wyrodziła pożądanie, konieczność nawet, nowych. Zwrócić się do Jowisza, uznać go za swego boga — zarówno nienawiść tłumiona Rzymian, jak i własny honor, pozostały szacunek dla siebie, pamięć swej przeszłości, poczucie krzywdy sobie zadanej i swej odrębności — jakoś nie dozwalały. I oto wtedy, w takim nastroju psychicznym, który czegoś nowego pożądał i oczekiwać usposabiał, w takiem położeniu politycznem, które wymagało oparcia się na czemś innem, niż na zawodzących bogach narodowych, w walce z Rzymianami, ludy, stanowiące ówczesną ludzkość, poczęły z »Ksiąg Sybilskich« dowiadywać się, że istnieje dotychczas im nieznany, nowy, wielki Bóg, Jehowa, Bóg narodu żydowskiego. I chociaż położenie polityczne Żydów nie było różne od położenia wszystkich podległych Rzymianom narodów, jednakże położenie Jehowy było inne, niż położenie wszystkich znanych bogów narodowych. W walce jego narodu z Rzymianami on przed Jowiszem nie ustąpił z widowni dziejowej, lecz dopiero w niej na tę widownię wystąpił. ] te Księgi wykazywały sposoby wystąpienia owego i cele. A te cele właśnie były związane z istnieniem narodów, które się dopiero o nim dowiadywały; od ziszczenia się owych celów ich istnienie zależało. Zresztą sam fakt, że kiedy o wszystkich bogach zamilczano, kiedy tylko potęga nienawistnego, jak sami Rzymianie, ich Jowisza, gnębiła świat i umysły, o Jehowie dopiero rozpoczynała się mowa, Jehowa niby począł się objawiać światu — już go inaczej w oczach nieznających go dotyczas ludów postanowił, już go za jedynego współzawodnika Jowisza, a przyszłego jego zwycięzcę poczytywać pozwalał. W zwycięstwie Jehowy leżało już ich zwycięstwo. Potęga zaś Jehowy dowodziła istnienia jakiegoś bardziej pożądanego i przeczuwanego, niż przewidywanego, porządku na świecie. A przytem dzieje Żydów, jakie wytworzyła ich teokracja, tej potrzebie nowego boga odpowiadały. „Wystawiony w nich stosunek Jehowy do swego ludu mógł wzbudzić nawet zazdrość prawdziwą. Dla umysłów, znękanych zawodem we własnych bogach, upokorzonych upadkiem, olśnionych obcą potęgą, porażonych brutalnością faktów, bałamuconych nauką o posłannictwie nowych panów świata całego, pozbawionych wszelkiego oparcia w walce, nie przewidujących już znikąd pomocy i sposobu wyjścia z niej, dzieje te nawet mogły się przedstawiać jako niezbity dowód istnienia takiego boga, który był zarazem ojcem tkliwym i kochającym, panem wszechmocnym i sprawiedliwym dla swoich. Czyż unicestwieni pogromem, osłabieni i podleni niewolą mogli wynajdywać zarzuty i domagać się innych wyjaśnień nad te, które już im dawało nadzieję? Oni brali, chwytali nowe wieści i odkrycia, gdyż ich pożądali; oni zdołali się tylko napawać i upajać słyszanemi słowy, nie zaś je sądzić, roztrząsać, krytykować.
Przytem te słowa miały jeszcze inne znaczenie, ogólno-ludzkie, rzec można nawet: wszechdziejowe. Były to słowa protestu przeciw brutalności, wypływającej z każdego zwycięstwa, wynikającej z procesu powstawania, po pogromie kilku i wskutek tego pogromu kilku, jednego państwa. Żydzi w okresie powstawania literatury apokryficznej, a zwłaszcza apokryfów proroczych, stanęli na wyjątkowej wysokości dziejowej, pomimo położenia politycznego, wspólnego ze wszystkimi narodami upadłymi. Oni jedni tylko protestowali czynem, protestowali słowy przeciwko Rzymianom w imię zdeptanych praw, pogwałconej indywidualności narodów. 1 chociaż ich czyny doprowadzały do coraz większego upadku politycznego i rozproszenia, — słowa, owa literatura apokryficzna, przygotowały upadek Rzymu, gotując nowy stan rzeczy na ówczesnym świecie dziejowym. Protest, wyrażany we wszystkich utworach apokryficznych proroczych, wskutek języka i formy Ksiąg Sybilskich, najszersze z nich obejmował obszary. Ta właśnie okoliczność skłania mnie do przytoczenia dalszej ich treści, aczkolwiek to, co było już powiedziane, daje poniekąd ogólne pojęcie o owej treści. Idę więc dalej.
Pomiędzy dwoma paragrafami (2-m i 4-m) Księgi III, a następującą po niej Księgą IV, upłynęły dwa wieki. Przewidywane w pierwszem wystąpieniu Sybilli zapanowanie Rzymian nad światem dziejowym już się ziściło. Ale zarazem ziszczać się zdawała kara, na Rzym przewidywana. Księga IV powstała około 79 r. ery naszej. Wybuch Wezuwjusza jakby już rozpoczynał szereg klęsk oczekiwanych. Charakter wypadku, ogień z ziemi idący, miasta zalewane lawą, zasypywane popiołem, odpowiadały obrazowi wymarzonemu. Dodajmy do tego oczekiwanie powrotu Nerona, o którym ogólnie twierdzono, że nie był zabity, lecz schronił się na Wschód do Partów i na czele zebranych ludów idzie na Europę, by się zemścić za doznane obelgi i zdrady. Wtakiem więc usposobieniu, pod wpływem takich klęsk i oczekiwań, napisał autor tę Księgę. Zaczyna więc:
»Słuchaj, o ludu dumnej Azji i Europy, słuchaj wieszczb... nie Feba kłamliwego, wyrzucającego z siebie nędzne łgarstwa, a którego śmiertelnicy za wieszcza i boga uważają, lecz powstałych ze słów Wielkiego Boga, którego żadna ręka nie może wyobrazić w marmurze niemym, którego przybytkiem być nie może żaden gmach, ze skał wzniesiony« (1—8). Następuje za tem przegląd wypadków historycznych, jako mających dopiero nastąpić, wyliczenie narodów i państw, które powstawały i znikały w długim szeregu wieków, i autor dochodzi do czasów współczesnych sobie: »I kiedy z wnętrzności rozdartych ziemi Italskiej ogień wybuchnie i sięgnie niebios wysokich, popali miasta mnogie, ludzi pozabija, napełniając powietrze sadzami, popiołem pokrywając pola... Kiedy zbiegły z Rzymu król bezbożny, obnażywszy miecz, przeprawi przez Eufrat niezliczone tłumy ludów i pocznie się zbliżać na narody zachodnie, wielka siła powstanie, straszna wojna grozić im zacznie... Wtedy ludzie poznają, że gniew boży już się okazuje« (130—140).
Przerażając, autor uspokaja zarazem. Tylko słowa jego pojąć, tylko słów jego usłuchać należy: »O nieszczęśni, zmieńcie wasze niyśli, nie zapalajcie gniewu waszego mściciela... Do rzeki wstępujcie, ciało wodą wiecznie płynącą oczyszczajcie. Ręce do nieba wzniósłszy, błagajcie odpuszczenia win dawnych, naprawiajcie bezbożne czyny wasze czynami pobożnemi. Wtedy sam Bóg zmieni swe zamiary. Łatwo dający się przebłagać błaganiem, gniew swój ukróci, jeśli wy przepisy pobożności zachowywać poczniecie...« (161—169).
Tak więc, według autora, od pokolenia ludzkiego, współczesnego wypadkom dziejowym, które go skłoniły do wystąpienia, zupełnie zależało gniew jego wstrzymać. I to pokolenie oczekiwań autora nie zawiodło. Wszystkie ludy zapragnęły stać się, jako Żydzi, ludem Jehowy.
Działo się to wszystko atoli na zgubę Żydów. Naginający do swoich celów umysły ludzkie, zawsze do niespodziewanych i nieprzewidzianych przez siebie dochodzą rezultatów. Żydzi wszystkich używali sposobów, by przekonać inne ludy o swem dziejowem posłannictwie i o opartem na wierze w Jehowę wyjątkowem swem na całem świecie stanowisku, chociaż go podówczas jeszcze sami dokładnie nie znali. Przekonywane ludy poszły dalej. Nietylko w ich Boga uwierzyli, lecz zarazem i w Syna tego ich Boga. Oni jednakże tego Syna za syna prawdziwego uznać nie chcieli i na śmierć na krzyżu skazali.
Dwie te różne stopniami i od siebie niezależne, aczkolwiek z jednego źródła wypływające, propagandy uwydatniły się w dwóch z tych czasów, to jest, z końca I-go wieku przypisywanych Sybilli utworach: w Prooemium (Wstępie) do Ksiąg Sybilskich i w § 2 Księgi VIII, stanowiącym w niej wiersze od 217 do 427. W pierwszym utworze autor wygłasza potęgę samego Jehowy; w drugim — opowiada o wypadkach, zaszłych na początku tego wieku w Judei (w. 287—324) o przyjściu na świat, ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Syna Bożego i o następnych jego na świat powrotach, w celu dokonania nie dokonanych za pierwszego pobytu czynów, które były wszelako celem jego na świat przybycia. Początkowe litery pierwszych 34 wierszy (217—250), razem odczytane, tworzą następne greckie wyrazy: Ίησους Χρειστος θεου υίος σωτηρ σταυρος. Jest to właśnie ów sławny akrostych, o którym wspomina cesarz Konstantyn w swej mowie do Zgromadzenia Świętych.
Po tych dwóch utworach następujące w Ordo legendi Sybillina inne pochodzą z czasów Antoninów, a więc z wieku II, drugiej jego połowy, i z czasów Aleksandra Sewera, z pierwszej połowy wieku 111. Są to § 3 Księgi III (w. 285—483), Księga V, § 1 Księgi VIII (w. 1—216) i Księgi VI i VII.
W wieku II na czele państwa Rzymskiego stawali po kolei ludzie (Trajan, Adrjan, Antoninus Pius, Marek Aureljusz), którzy, jeśliby rządcowie świata mogli zapewnić ludom przez siebie rządzonym spokój i pomyślność, wyjątkowo do zapewnienia tego swoim ludom byli uzdolnieni. Łączyli bowiem w sobie wysoce rozwinięte uczucia ludzkie z instynktem sprawiedliwości, poczucie swych obowiązków z mądrością filozofów i wyrozumiałością mędrców. Jednakże nawet oni nie zdołali uspokoić i ułagodzić dwóch istotnych wrogów państwa swego: Żydów, jako ludu, i chrześcijan, jako części coraz bardziej wzrastającej każdego ludu. Rozrzuceni po całym obrębie państwa Rzymskiego, Żydzi i chrześcijanie stanowili w każdej miejscowości wzajemnie wrogie sobie, jak i całemu otoczeniu, społeczeństwa w społeczeństwie.
Stałe istnienie państwa Rzymskiego, pomimo zapowiadanego od trzech wieków przez autorów proroctw Sybilli jego upadku, a nawet wzmożenie się tego państwa przez podboje Trajana (Dacji, Palmiry, Arabji i Północnej Mezopotamji) i ogólne uspokojenie wewnętrzne i dobry byt za Adrjana i dwóch jego następców, nie uciszyły Sybilli. Głos jej rozlegał się wciąż, nowe proroctwa, zastosowane do czasu i zmienionych okoliczności, powstawały... Pochodziły one z obozu nieprzejednanych wrogów państwa.
Autorem, czy też autorami urywków proroctw Sybilli, pochodzących z czasów Antoninów, był Żyd, czy też Żydzi; pochodzących zaś z czasów Aleksandra Sewera — chrześcijanie.
Szybko następowały po sobie wypadki, które z Żydów, stanowiących jeszcze w pierwszym wieku naród zamieszkały we własnym kraju, zdobytym przed tysiącem przeszło lat, rządzony przez narodową dynastję, potworzyły rozsiane po całym owoczesnym świecie dziejowym, nie wyłączając ich własnej ojczyzny, garstki Przybłędów, pozbawionych wszelkich praw politycznych i społecznych, pogardzanych i nienawidzonych przez ogół ludności, okupujących z dnia na dzień istnienie niewolniczem względem niej zachowaniem się swojem i uległością poniżającą.
Zdobycie przez Tytusa i zburzenie Jerozolimy w 70-ym roku po Chrystusie, pociągnęło za sobą potworzenie się w Egipcie, Cyfenaice, na Cyprze, w Mezopotamji i Syrji znacznych kolonji żydowskich. Wyprawa wojenna w 116 r. Trajana do Mezopotamji stała się hasłem powstania Żydów w tych krajach. Wogóle liczby 2ydów, zamieszkałych w tych krajach, dalej — liczby tych, którzy chwycili za oręż, i nakoniec zaciętości walczących dowodzą cyfry  wymordowanych mieszkańców. W Cyrenaice padło ich do 220.000, na Cyprze do 240.000. Powstanie w Egipcie, gdzie do miejscowej ludności żydowskiej przyłączyli się Żydzi z Cyrenaiki, Pod dowództwem Łukowy, przybrało charakter groźnej wojny. Chory i znękany Trajan, lękając się wybuchu w prowincjach azjatyckich, w Palestynie, Syrji, Mezopotamji, nadał wyjątkowo szelką władzę wsławionym następnie przez swe krwawe czyny dwom mężom: Lucjuszowi Quietusowi, by zapobiegł powstaniu w Azji, i Marcjuszowi Turbo — by zgniótł powstanie w Afryce. Wynikiem działalności owych uspokoicieli było rozrzucenie i obezwładnienie Żydów w Azji, zupełne wyniszczenie — w Afryce.
Adrjan, rządząc światem nietylko w charakterze polityka i mędrca, lecz i artysty, odbudowywał zniszczone przez wojny miasta i gmachy w każdym kraju. Odbudowana Kartagina otrzymała nazwę Colonia Aelia Hadriana, odbudowana Jerozolima nazwę Colonia Aelia Capitolina. Jako symbol odwrócenia się Jehowy od Żydów uchodzić mogło to, że na miejscu, gdzie stała świątynia jego w Jerozolimie, Rzymianie wznieśli nową, poświęconą Jowiszowi, a w sąsiedztwie Golgoty, gdzie był ukrzyżowany przez Żydów nieuznany za Syna Jehowy Jezus, wznieśli drugą, poświęconą Wenerze. Zbezczeszczenie, według pojęcia Żydów, miasta dla nich świętego, było dla nich ciosem boleśniejszym, niż jego poprzednie zburzenie. Odbudowywanie Jerozolimy pod nową nazwą rozpoczęło się w r. 122. W lat dziesięć wybuchło na południu Judei powstanie, ostatnie już w szeregu powstań. Beter przez lat pięć było jego ogniskiem. W niem przebywał i jego bronił Ben Kosiba (Syn Kosiby), przezwany Ben-Kokabą (Synem Gwiazdy), za Mesjasza publicznie uznany, który był stanął na czele ruchu. Zapał budzony wiarą w zwycięstwo, męstwo podtrzymywane rozpaczą, ostatniemu wystąpieniu Żydów nadawało niezwykły charakter i wytrwałość. Chociaż niepodobieństwem było przypuszczać zwycięstwa Żydów, zwycięstwo Rzymian kosztowało ich bardzo wiele. Z Brytanji należało sprowadzić odpowiedniego do znaczenia walki wodza. Był nim Sekstus Juliusz Sewerus. Zdobycie Beteru i zniknięcie Ben Kokaby położyło koniec powstaniu. Ale skutki jego odpowiadały sile naprężenia ze stron obu. Do dwustu tysięcy Żydów zginęło w walce. Rzeź dopełniła poprzedniego zniszczenia. Nakoniec resztki, których jeszcze oszczędził rozpęd w mordowaniu, rosprzedane po miastach, jako niewolnicy, zwiększyły mienie ludzi zamożnych. Judea straciła swoich dawnych mieszkańców, a razem z nimi i pozór ziemi zamieszkanej...
Odgłos tych wypadków zabrzmiał w urywkach proroctw Sybilskich, pochodzących z czasów Antonina Piusa, następcy wskrzesiciela Jerozolimy, Adrjana. Stanowią one § 3-ci Księgi III i Księgę V-tą.
Treść ich nie różni się na pozór od treści dawniejszych Ksiąg, tylko pod temi lub takiemiż obrazami lub allegorjami inne rozumieć należy wypadki, pod zbliżonemi kryptonimami i podobnemi orzeczeniami — innych ludzi sobie wyobrażać, innych władców świata. Więc dziejowe, a następnie wszechludzkie znaczenie tych urywków polega nie na oryginalności ich treści formalnej, nie na nowości pojęć i obrazów, wyrażeń i określeń, lecz leży ono w duchu ożywiającym całość, leży w nieugiętym proteście powalonego, zdeptanego, oplwanego ludu, ludu pozbawionego ziemi, instytucyj społecznych, praw ludzkich, języka, przeciw jednej na całym znanym podówczas świecie, potędze; leży wtem: oto jestem, dźwięczącem nad uszami zwycięzcy, w tem memento mori dziejowem, rozlegającem się w dzień tryumfu, w tym sądzie, wydanym nad państwem którego wielkość, niby tysiące kamieni grobowych, przygniatała umysły i miażdżyła ciała tylu ludów i narodów, którego moc doprowadziła do milczenia i oniemienia wszystkie usta, do odrętwienia wszystkie umysły; leży nakoniec w powadze, sile i w prawdzie tego sądu...
Rzymianie, wznosząc na zwaliskach zburzonej przez siebie świątyni Jehowy nową, a od tamtej wspanialszą świątynię Jowisza, mniemali, że razem ze świątynią Jehowy zniknie jego kult, z kultem — jego imię, z imieniem — obraz w umysłach ludzkich. Wypędzając Żydów z ich ojczyzny, rozpędzając ze wszystkich miejsc, gdzie się oni w większej liczbie skupili, sądzili, że rozproszenie Pozbawi ich łączności, łączność — samowiedzy, samowiedza — istnienia. Tymczasem, oto jakie usłyszeli do siebie zwrócone słowa:
»Narodzie niestały, przewrotny, skazany na ciężkie losy, przyczyno nieszczęść dla rodzaju ludzkiego i koniec ich, wszystko, co istnieje w tobie, ginie, ale i odradza się; ty źródło wszelkich cierpień, a zarazem i ich kresie, jaki, powiedz, człowiek cię pokochał, sprzyja ci, kto na cię nie jest zawzięty? Wszystko zło tyś zgromadził; wszystko dobre tyś zniszczył. Przez ciebie świata powierzchnia wstrząśnień doznaje... Niegdyś przyświecał śmiertelnikom blask słońca na ziemi; był to głos wieszczów... Przez ciebie ucichł. Wysłuchaj, wstrętna zarazo, słów, przyszłość ci odkrywających...« (V, 227—245).
I następuje opis klęsk i upadku, państwo Rzymskie oczekujących. Od upadku państwa tego jest zależne podniesienie się i odrodzenie Żydów, oraz zajęcie przez nich naczelnego na ziemi stanowiska. Czytamy dalej:
»Przestań sobie rozdzierać serce ciągłą trwogą, ludu boży, bogactwo ziemi, ulubiony kwiecie jedynego Boga, światło dobroczynne, roślino wspaniała, źdźble ukochane, Judei pobożne i piękne miasto, dźwięczące pieśnią natchnioną. Już nie zstąpi na twe łany nieczysta noga perska, ni też zawziętość grecka cię obejmie... Lecz otoczy cię czcią pokolenie twej dziatwy zacnej, które, śpiewając świętą Bogu pieśń, wzniesie ołtarz i na nim składać będzie ofiary, przy nim zanosić modły, czynić śluby. Kto ze sprawiedliwych w niedoli przeniesie cięższe cierpienia, wtedy otrzyma i lepsze i więcej. Kto zaś wygłaszał mowę bluźnierczą, zamilknie zawstydzony i skryje się, aż postać zmieni się świata. Z rozpalonych obłoków ognisty deszcz spadnie. Ludzie nie będą żęli kłosów na ziemi, ni orali pola i ziarnem zasiewali, póki nie pozna rodzaj ludzki Boga, który rządzi wszystkiem. Jedynie tylko błogosławiona ziemia Hebreów przynosić będzie wszystko sama z siebie, czego inne ziemie innym ludziom odmówią. Potoki miodu wypływać będą ze skał i źródeł. Ambrozji i mleka pełne dzbany oczekiwać będą sprawiedliwych. Ponieważ oni nie stracili nadziei, z pobożnością gorącą i żywą wiarą w jednego Boga, ojca wszystkich, jedynego, najwyższego...« (259—284).
Takie widzenia wieszczów, dla których nie istniała rzeczywistość, dostarczały ciałom osłabionym i znękanym »mleka i ambrozji...« Żydzi, zostawiwszy przyszłości, chociażby najbardziej oddalonej, rozstrzygnięcie pytania, czy bóg narodowy miał za co od nich się odwracać i czy rzeczywiście od nich się odwrócił, wierzyli niezachwianie w przyszłość i przyszłość sobie zgotowali...
Rzeczywistość nie istniała dla autorów Ksiąg Sybilskich, nie istniała ona również i dla czytelników. Ponad mniemaną dla nich rzeczywistością, pod tą rzeczywistością odbywała się, według nich, akcja niedostępna dla oka zwykłego, nie ułowiona uchem zwykłem. Istnienie tej akcji niewidzialnej i niedostrzegalnej było jedynie prawdą, istotną treścią życia. Ta akcja utajona i tajemnicza przygotowywała przyszłość. Ta przyszłość mogła lada chwila nastąpić, jako ciągle zapowiadana i oczekiwana. Wyglądanie tej przyszłości stało się jedyną mądrością, cnotą, siłą. Nastąpienie tej przyszłości miało zmienić powierzchnię świata i istotę dotychczasową spraw i rzeczy ludzkich na ziemi. Stąd dwojaki charakter wypadków, przyszłość ową wytwarzających. Stać się one miały karą dla jednych, nagrodą dla drugich. Ale dopiero po karze nastąpić mogła nagroda. Stąd w widzeniach autorów te ognie powietrzne i z łona ziemi, trzęsienia ziemi, głody, wojny, mordy, słowem wszelkie klęski znane i dające się wyobrazić. Stąd każde w życiu przyrody i społeczeństwa zjawisko, nadające się do tego programatu, służyło za zapowiedź owych klęsk i z niemi przyszłości. I, rzecz dziwna, to usposobienie do proroctwa się wzmagało, przynajmniej jak wnioskować możemy z tych urywków, które doszły do nas, za rządów ludzkich cezarów, gdy po szeregu łotrów i obłąkanych, po takim Kommodusie, Karakali, Heljogabalu, rządy nad światem objął Aleksander Sewerus, mądry i poważny, i osoba rządcy zapowiadała polepszenie się stosunków. Właśnie z jego to czasów doszły do nas dwie Ksiągi, VI i VII, jak z czasów Antoninów V-a i § 1-szy Księgi VIII-ej.
Autor, czy też autorowie, skorzystali z wyprawy do Persji Cezara. Grożąca wojna stać się miała zapowiedzią oczekiwanych 2 dnia na dzień wypadków...
Stosunek wrogi do państwa Rzymskiego i oczekiwanie przyszłości, — łączyły Żydów z chrześcijanami. Dzieliło zaś ich — małe nieporozumienie, wynikające z pojęcia o osobie, która tę przyszłość przynieść, wprowadzić i rozpocząć miała. Dla pierwszych ta osoba dopiero się zjawić mogła; dla drugich — tylko powrócić miała na ziemię, gdyż nią był właśnie ów zamordowany przez Żydów Syn Jehowy, który po zmartwychpowstaniu wstąpił do Ojca swojego na niebiosa i tam usiadł obok niego po prawicy. Dla Żydów ta osoba, prócz nazwy Mesjasza i celów, nic nie miała określonego. Pokazać się były powinny pewne znaki, po których Mesjasza byłoby można poznać, ale te znaki nie były dość ścisłe i wyraźne, skoro tylu agitatorów, tak społecznych jak i politycznych, za mesjaszów uchodzić mogło. Dla chrześcijan — jasno się ona uwydatniała w wyobraźni, na tle faktów i szczegółów z życia i śmierci. Oczekiwanie powrotu Jezusa budziło tęsknotę do niego, tęsknota wzniecała miłość, pragnienie go, uwielbienie dla niego. Przyszłość załeżała od powrotu Jezusa, więc utożsamiono ją z jego osobą, wcielono w jego postać, we wspomnienia o nim, w obchody pamiątkowe, zawarto w brzmieniu jego imienia, które przybrało najskuteczniejszą moc zaklęcia, w godle jego męki i śmierci, które stało się widomą oznaką jego czcicieli i wyznawców, orężem przeciw złym duchom, symbolem nowego społeczeństwa i nowych czasów. Osoba Jezusa wypełnia pierwotne piśmiennictwo chrześcijańskie, osoba Jezusa jest przedmiotem jedynym VI Księgi Sybilli. Głosi ona o jego urodzeniu, chrzcie, życiu, cudach i przepowiada karę Żydom za śmierć i męki, na które był przez nich skazany.
Księga VII w Syrji, czy też w Fenicji, powstała, zawiera proroctwa o wszystkich krajach, o przyjściu na świat i wniebowstąpieniu Syna Bożego, o karach, oczekujących za nienależyte wypełnianie i rozumienie woli boskiej, nakoniec o zapanowaniu nad światem, po wyniszczeniu złych i bezbożnych, pokolenia pobożnego, które sam Bóg przepisami swymi oświeci i nauczy: »Biada wam, biada, na zgubę skazane fale morza bezdennego! pożre was ogień wszystko chłonący płomieniami swymi; wy zaś, o fale, wodą zalejecie ludzi. Taki bowiem ogień wznieci się na ziemi, jaką jest moc wody ją obejmująca. Spali on grunta do ich głębin, rozsadzi góry, pochłonie źródła, rzeki wysuszy. Świat nie pozostanie światem, narody objęte ogniem poginą, i znikną światła na niebie, płonącem już nie gwiazdami, lecz ogniem prawdziwym. Narody te wszakże nie poginą szybką zagubą. Śmierć ich powolna będzie niszczyła, pożeranych płomiennem tchnieniem przez ciąg wieków. Ginąc zaś, będą doświadczali, że słowa wiecznego Boga zawsze się ziszczają...« (118—128). Tu następuje urywek wtrącony: »Tych zaś, którzy wieszczą rzeczy bezbożne, powodowani wstrętnym zyskiem, i wzmagają występki czasu, rzeczy jeszcze groźniejsze oczekują...« Cóż jednakże nad zapowiedzianą powyżej karę może być wyższego? I dalej: (tych) »którzy odziani skórą owczą, chlubią się niesłusznie nazwą Hebrajczyków, z innej pochodząc krwi; którzy świadomi sztuki mówienia, w niej, dla korzyści swojej sieją zło, którzy psują obyczaje ludzkie... Ale sprawiedliwych, prawdziwe bóstwo pobożnie czczących, oni nie zdołają omamić« (132—138). I jeszcze inna kara: »Gdy trzeci szereg lat nastąpi (wiek), w czasie pierwszej ósemki (dni tygodnia), świat inny powstanie. Noc będzie, wskutek ciemności wielkich, długa. Po świecie wionie powietrze szkodliwe, siarką przejęte, oznaka klęski dla śmiertelników, i poginą od nocy i głodu. Ale wtedy powróci ludziom myśl czysta, powstanie lud, jaki był Przedtem. Już nikt nie będzie krajał ziemi pługiem zakrzywionym; wół, idąc wciąż naprzód, za sobą w bróździe nie pociągnie żelaza; znikną kłosy i winne grona; wszyscy bowiem pożywać zaczną rosą pokrytą mannę niebieską, a Bóg obecny wśród nich, sam ich uczyć Pocznie, jako mię, nieszczęśliwą...« (139—152). Siebie zwie Sybilla nieszczęśliwą, gdyż następnie wyznaje swe przewinienia i mówi o karze. którą za nie oirzyma: gromada morskich rozbójników ma ją ukamienować.
Z charakteru swojego, proroctwa Sybilskie, czyli Księgi, nie mogą jedna od drugiej być zupełnie różne. Przy łatwo wyczerpać się dającej liczbie znanych podówczas krajów na ziemi, przy znanej liście monarchów oraz cezarów, przy sposobie oznaczania tych osobistości kryptonimami, dającemi się jednakże odgadnąć bądź określeniami, dającemi się przeniknąć, przy utrwalonych karach, powtarzać się tylko mogły znane rzeczy. Otóż wcześniejsze stały się wzorem dla następnych. Wprowadzone w Księgach pochodzenia chrześcijańskiego wypadki z życia Jezusa i doktryny teologiczne urozmaicały naturalnie treść późniejszych. Ale i to urozmaicanie wyczerpało się i nastąpiło i w tych Księgach powtarzanie, jak w poprzednich. Dla tych powodów nie zatrzymuję się już ani na Księgach I-ej i II-ej, pochodzenia chrześcijańskiego, ani na §§ 3-im i 4-tym Księgi VIII-ej, będących bardziej hymnami, niż proroctwami, ani też na Księgach XI—XIV, pochodzenia żydowskiego.
Na ostatniem miejscu w Ordo legendi Sibyllina leży § I-szy Księgi III-ciej. Wydawca w XIX wieku tych Ksiąg i redaktor owego Ordo za autora tego paragrafu podaje autora Przedmowy i redaktora zarazem Ksiąg Sybilskich. W urywku tym, zawierającym 96 wierszy (1—96), jeszcze raz powtórzono to, co tylokrotnie powtarzano już we wszystkich Księgach, a powtórzono w czasach, gdy proroctwa Sybilskie z natury rzeczy interes swój żywotny były już straciły.
Istnienie w Rzymie aż do upadku państwu Rzymskiego kolegjum państwowego (duum, decem, quindecimviri Sacris faciundis), ustanowionego w celu utrzymywania, czytania i tłumaczenia Ksiąg Sybilskich, oraz innych proroctw (libri fatales), wciąż, jakeśmy to widzieli, zjawiających się, wpływało na powstawanie i nadawało powagę i znaczenie proroctwom sybilskim, zebranym w naszych czternastu księgach. Prawdopodobnie i one dostawały się pod klucz Quindecimvirów, chociaż spalenie się Ksiąg, zachowywanych w podziemiach świątyni Apollina, nigdy nic stanowczego w tej kwestji wyrzec nie pozwoli. Liczba naszych proroctw sybilskich i znaczenie im przypisywane ułatwiały urzędnikom państwowym ich wyławianie. Treść zaś ich samych i do nich duchem zbliżonych innych, przezorność rządu rzymskiego usprawiedliwia, czujność w wyławianiu tłumaczy.
Dobiegliśmy do końca w zadaniu. Poznaliśmy treść Ksiąg Sybilskich. Rozstać się wszelako z temi Księgami i przejść do innych z kolei apokryfów proroczych, a mianowicie do Apokalips, jeszcze się za pośpiesznem wydaje. Skoro się raz dotknęło Ksiąg Sybilskich, ich pochodzenia i znaczenia w piśmiennictwie powszechnem skoro raz stanęło pytanie, co do istnienia samych Sybilli, to, chociażby już wszystko, coby należało powiedzieć, było powiedziane, jednakże sam przedmiot nie przestaje nęcić i zatrzymywać przy sobie. Uwagi same przez się cisną się, wnioski się nasuwają, i to jedne i drugie, w liczbie nie dającej się rychło wyczerpać. Co większa, sam przedmiot przedstawia się, jakby był dopiero co poruszony, a więc jeszcze daleki od należytego rozwiązania; ciągle przeto zajęcie się nim wzrasta, a z nim związane i z niego wypływające zagadnienia różne się mnożą. Stoimy bowiem wobec zjawiska dziwnie skomplikowanego, powiem więcej: zagmatwanego, — w którem zagadnienia dziejowe stają w sprzeczności z prostemi zasadami etyki, w którem kwestja autentyczności dokumentu nie stanowi o jego znaczeniu i wpływie, a nawet na nie nie oddziaływa.
I tak: Źródła greckie i rzymskie nie wykazały istnienia czy to jednej, czy też kilku Sybilli, a nadto naprowadziły na wniosek, że Sybille należy zaliczyć do rzędu istot mitycznych, jakiemi są nimfy, gracje, muzy, bogowie i boginie, któremi to istotami wyobraźnia ludzka zaludniała mniej dostępne dla człowieka przestrzenie na ziemi, ukryte w jej wnętrzu i ponad nią się unoszące. Dzieje Ksiąg Sybilskich i ich treść wyjaśniły, że chociażby nawet istniała w Grecji lub w Italji jakakolwiek bądź wieszczka, nosząca nazwę osobistą, czy rodzajową Sybilli, to w żadnym razie ta osoba nie jest i być nie może autorką przypisywanych jej utworów. Z tego wynika, że formalnie rzeczy biorąc, mamy do czynienia z wielkiem oszustwem dziejowem, stajemy wobec fałszerstwa, któremu tylko Pewien zbieg okoliczności i gmatwanina ogólna pojęć ułatwiły powodzenie i zapewniły bezkarność.
Czy rzeczywiście atoli to oszustwo jest tem oszustwem, które na taką tylko nazwę zasługuje, a innej nosić nie może? Czy to fałszerstwo jest tem zwykłem i prostem fałszerstwem, którem się brzydzi umysł ludzi i od którego, nie chcąc z niem mieć nic wspólnego, odwraca się każdy czemprędzej?
Także nie. Jeżeli jest tu oszustwo, to je wytworzyła sama natura człowieka, trwożna przed rzeczywistością, żądna ułudy. Jeżeli jest fałszerstwo, wywołały je wypadki dziejowe, przygotował stan umysłów ogólny. Będzie więc to raczej nieporozumienie, wielkie nieporozumienie; ale jak w większości wypadków, nieporozumienie mimowolne, wypływające z natury ludzkiej, z właściwości umysłu człowieka, wytworzone wypadkami politycznymi, stanem ogólnym społeczeństwa ludzkiego, uwarunkowane ograniczonem scenarjum dziejowem, nic więcej tylko — nieporozumienie.
Bądźmy jednakże na nieporozumienia wyrozumiali. Wszak nieporozumienia stanowią istotę naszych dziejów. Na jednej z drobniejszych istniejąc planet, przedstawialiśmy sobie naszą siedzibę za centrum systematu słonecznego i nie podejrzewaliśmy nawet istnienia tylu innych. Zamieszkując szczupły i ograniczony zakątek kuli ziemskiej, łudziliśmy się, że stanowimy główne i jedyne ognisko życia społecznego i dziejów. Były to więc nieporozumienia. Czemże zresztą są mity wszelkie, jeżeli nie nieporozumieniami, a na nich wszelako opierają się religje? Czem filozoficzny i filantropijny buddyzm stał się w Tybecie, czem Dalaj-Lama był i jest jeszcze w Lassie, lub Pontifex Maximus w Rzymie? Czemże innem są podania ludowe? A jednakże stanowią one treść życia umysłowego ludu jeden z ważniejszych przedmiotów badania, prowadzącego do ludoznawstwa. Zewnątrz wiedzy wszystko jest nieporozumieniem, ale i nauka, nim stanie się wiedzą, przechodzi przez nieporozumienia.
Jeżeli nakoniec w fakcie powstania i istnienia Ksiąg Sybilskich potrzeba winnych wynaleźć i przed sąd dziejów postawić, to, czy nazwiemy winnym autora proroctw, będących, jak wiemy, krytyką współczesnego mu stanu rzeczy i protestem przeciwko gwałceniu siłą brutalną utrwalonego, jak się zdawało, porządku na świecie, — tego autora, który dla koniecznego ukrycia swej osoby, a nadto spotęgowania wpływu swego utworu, pod imieniem Sybilli, wierząc zresztą w jej istnienie, ten utwór rozpowszechniał? Czy też powołamy to państwo, które wytworzyło stan rzeczy, potrzebujący proroctw takich? A może zawezwiemy i samo to społeczeństwo, które podane sobie to samo lekarstwo, ale w innej formie, odrzuciłoby, podane zaś w tej, przyjęło, niem się krzepiło, odżywiało, a przedłużając w taki sposób swe istnienie, przyszłość sobie inną gotowało?

Te uwagi zresztą, do których doprowadziły Księgi Sybilskie, dadzą się niebawem zastosować i do innych apokryfów, które, jak to sobie przypominamy, były pod cudzemi imionami w świat przez autorów puszczane i, rozpoczęte przez Księgi Sybilskie dzieło, w dalszym ciągu z zupełnem powodzeniem prowadziły.




II.
APOKALIPSY.

Po Księgach Sybilskich w dziale proroczym literatury apokryficznej następują, jak to sobie przypominamy, Apokalipsy, które razem z Psalmami cały ten dział zapełniają. Otóż, przechodząc od Ksiąg Sybilskich do Apokalips, postawić należy pytanie: czem te ostatnie, będąc treścią i celem do pierwszych zbliżone, a nawet z niemi pod pewnym względem jednakie, różnią się od nich wszelako, skoro stanowią całość?
Chociaż poznanie zawartości Apokalips najlepszej na to pytanie dostarczyłoby odpowiedzi, jednakże, aby ułatwić samo to poznawanie, na cechach, różniących jedne od drugich, poprzednio się zatrzymamy.
Cechy te z natury rzeczy będą bardziej zewnętrzne, niż wewnętrzne. Przedewszystkiem widzenia, stanowiące istotę apokryfów proroczych wogóle, są w Apokalipsach wcielone w więcej zawiłych, skomplikowanych i fantastycznych obrazach, niż w Księgach Sybilskich. Przyczyna tego jest prosta. Autorowie Apokalips mieli do tych obrazów wzory gotowe w Prorokach hebrajskich, zwłaszcza w takim Ezechjelu i autorze Księgi Daniela, którzy w zbliżonych okolicznościach pisali, gdyż w czasach babilońskich i greckich, a więc podczas podobnych prześladowań politycznych i religijnych. Autorom zaś Ksiąg Sybilskich tylko zwięzłe odpowiedzi greckich Wyroczni, lub pisarze greccy, trzeźwi i zrozumiali, wzorów dostarczali. Dalej, autorowie Apokalips, zwłaszcza tych, które do naszych doszły czasów (pamiętajmy bowiem, że Apokalipsy Zoroastra, Zostrjana, Nikoteasza, króla Medyjskiego Histaspa itp. są nam znane tylko z tytułu swego), sami, w większości wypadków Żydzi, przemawiali nadto w imieniu bądź to mitycznych (Adama, Enocha), bądź też historycznych postaci żydowskich; mogli przeto szczodrzej czerpać z mitów i dziejów żydowskich, niż autorowie Ksiąg Sybilskich, którzy, pisząc w imieniu Sybilli, z konieczności świat grecki > rzymski zawsze musieli poniekąd uwzględniać. Nakoniec, Księgi Sybilskie doszły do nas w oryginale, gdy tymczasem większość Apokalips w przekładach, ponieważ oryginały ich zaginęły. Ta okoliczność wzmaga jeszcze te trudności, którychśmy doświadczali przy poznawaniu Ksiąg Sybilskich. Przekłady bowiem dokonywane wobec takich warunków, jakie towarzyszyły wogóle powstawaniu i rozpowszechnianiu się literatury apokryficznej, mogły odstępować od oryginału, a nadto zawrzeć dodatki, których oryginał nie posiadał wcale, przytem obce mu, a nawet sprzeczne pod względem treści.
Poznawać apokalipsy będziemy po kolei, w porządku wskazanym przez znaczenie ich w literaturze apokryficznej. Wskutek tego rozpoczynamy od Księgi Enocha.

I.
KSIĘGA ENOCHA.

Jak dla poznania Ksiąg, czyli proroctw Sybilskich, konieczną było rzeczą poznanie osoby czy też osób Sybillami zwanych; tak też dla poznania Księgi Enocha koniecznem jest poznanie osoby Enocha, jak ją przedstawiają rozmaite pomniki piśmienne z rozmaitych pochodzące czasów.
Zaczniemy od najdawniejszych.

1) Osoba Enocha.

W zbiorze zabytków starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego czytamy: »I żył Adam (pierwszy człowiek przez Jahwę na ziemi »na wyobrażenie swoje« stworzony) sto i trzydzieści lat i spłodził syna na podobieństwo swoje i na wyobrażenie swoje i nazwał jego imię Set. I było dni Adamowych po spłodzeniu Seta ośm set lat... i umarł. A Set żył sto lat i pięć i spłodził Enosa. I żył Set po spłodzeniu Enosa ośm set lat i siedm lat... i umarł. A Enos żył dziewięćdziesiąt lat i spłodził Kenana. I żył Enos po spłodzeniu Kenana ośm set lat i piętnaście lat... i umarł. Kenan też żył siedmdziesiąt lat i spłodził Mahalaleela. I żył Kenan po spłodzeniu Mahalaleela ośm set lat i czterdzieści lat.. i umarł. A Mahalaleel żył sześćdziesiąt i pięć lat i spłodził Jareda. A po spłodzeniu Jareda żył Mahalaleel ośm set lat i trzydzieści lat... i umarł. Żył też Jared sto sześćdziesiąt i dwie lecie i spłodził Enocha. I żył Jared po spłodzeniu Enocha ośm set lat... i umarł. A Enoch żył sześćdziesiąt lat i pięć i spłodził Matuzalema. I chodził Enoch z Bogiem po spłodzeniu Matuzalema trzysta lat... I chodził Enoch z Bogiem a nie było go więcej, bo go wziął Bóg« (Gen. V, 3—24).
Był więc Enoch siódmym na ziemi po stworzeniu Adama, w prostej linii od Adama pochodzącym, jego potomkiem, a przytoczony ustęp, wprowadzając tego siódmego człowieka do Dziejów Powszechnych, zapewnia mu nadto wśród ludzi pierwszych wyjątkowe stanowisko. Skoro bowiem o każdym poprzedniku Enocha czytamy tylko, że żył on tyle a tyle lat, przed narodzeniem się mu syna, i tyle a tyle po tym wypadku, i umarł, sucha i całkowicie schematyczna ta wiadomość zostaje o Enochu uzupełnioną słowami: i chodził Enoch z Bogiem, co wyrażać tylko może, że sposób życia jego był odmienny od sposobu życia jego poprzedników; a przytem dalej słowa: że go wziął Bóg, będące przeciwstawieniem tylokrotnie powyżej powtórzonej formuły: i umarł, niechybnie oznaczają, że go spotkało inne, niż wszystkich poprzednich ludzi zakończenie żywota, związane z zupełnem zniknięciem, przedstawionem w zakończeniu: a nie było go więcej.
Każda z tych dwóch części przytoczonego ustępu o Enochu zasługuje na specyalną rozwagę. Każda bowiem doprowadzała w wyrabiających się pojęciach o nim do rozmaitych wyników.
Jakkolwiek słownikarze i gramatycy w wyrażeniu: i chodził Enoch z Bogiem (waishalech chanoch es haelohim) nadają bardziej przenośne, etyczne, niż literalne, dosłowne znaczenie i zwykle tłomaczą: szedł za Bogiem w życiu i obyczajach[5], więc postępował, jednakże pod koniec ery starożytnej i na początku nowożytnej, to drugie znaczenie, nie obalające zresztą pierwszego, lecz po prostu, jako wynik jego naturalny, zwycięża i nawet w dwojakim sposobie bywa rozumianem.
Chodził Enoch z Bogiem, więc z Bogiem przestawał, obcował, porozumiewał się. Cóż przedewszystkiem mogło być przedmiotem takowego porozumiewania się? Oto niechybnie stan świata. Enoch od Boga dowiadywał się tajemnic wiedzy.
Lecz ku czemu skierowaną była wiedza ludzka w świecie starożytnym; co posiąść ona wówczas pożądała?
Stan obecny nauk historycznych, wskutek odkryć na polu archeologii, pozwala, dostarczając nowych danych, na porównywanie człowieka starożytnego z nowożytnym i do niespodziewanych na pozór doprowadza wyników.
Okres dziejowy w istnieniu ludzi na ziemi rozpoczął się wtedy, gdy człowiek, tworząc zapasy, zdołał zapobiegać głodowi, oczekującemu go nazajutrz, gdy posiadł własność, utworzył rodzinę i państwo, gdy nietylko wzbogacił mowę wyrazami oderwanemi od współczesnego zjawiska, ale nauczył się ją utrwalać w znakach piśmiennych. Od czego rozpoczęły się dzieje, to samo widzimy po upływie kilku, czy też kilkunastu tysiącoleci ich rozwoju. Więc sposób tycia i bieg spraw codziennych, wynikający wogóle z potrzeb ludzkich i usposobienia, nie stanowi głównej różnicy pomiędzy człowiekiem starożytnym i nowożytnym. Potrzeby te bowiem są stałe a usposobienia, nawet na obu krańcach okresu dziejowego, są jednakie. Jednakże okres dziejowy, który zmienił pod wpływem pracy 1 działalności ludzkiej powierzchnię ziemi, nie mógł wpłynąć nie Pozostawiając tylko na samym człowieku żadnego śladu swego trwania długiego. Różnica pomiędzy człowiekiem starożytnym a nowożytnym zachodzi, nawet wielka. Stanowi zaś ją obszar dostępny dla obu wiedzy, oraz wynikające z tego obszaru same zapatrywanie się człowieka na jej istotę i zadanie.
Nie mając oka szkłem, potęgującem siły wzroku, wzmocnionego, ni ręki narzędziem, uzupełniającem jej zręczność i wytrzymałość, uzbrojonej, człowiek starożytny nie zwracał uwagi na zjawiska w otaczającej go bezpośrednio przyrodzie zachodzące. Jeśli zdołał badać, to tylko wznoszące się nad sobą badał przestrzenie powietrzne. Nie pierwiastek przeto chemiczny, niedostępny oku, lecz ciało niebieskie go zaciekawiało. Nie życiu i ustrojowi pełzającego u nóg swoich robaka przypatrywał się on, lecz ruchom, dającym się pochwycić, słońca, księżyca i gwiazd po nad głową jego się unoszących. Astrologia więc skupiała w pojęciach jego całkowitą wiedzę i była dlań jedyną nauką. Jeśli Enoch z chodzenia z Bogiem wynosił wiedzę, wiedza ta mogła chyba tyczyć głównie tego, co najbardziej, a właściwie wyłącznie umysły ludzkie podówczas pochłaniało.
W drugiej połowie drugiego przed erą naszą stulecia żył historyk Eumolpus. Zajmował się on głównie dziejami ludów wschodnich, a prawdopodobnie był grekiem z pochodzenia, skoro historyk żydowski, Józef Flawiusz, przezwany Żydowinem, zarzucając mu niektóre błędy w podawanych wiadomościach o żydach, zarazem go usprawiedliwia i wyjaśnia, że błędy te pochodzić mogą z niedokładnego rozumienia ksiąg napisanych w języku hebrajskim (Contra Apionem, I, 23). Otoż ów Eumolpus twierdził, że »Enoch pierwszy ze wszystkich ludzi wynalazł astrologię, nie zaś Egipcyanie«, jako to powszechnie mniemają. I dalej, że »od aniołów bożych Enoch wszystkiego się nauczył, co tylko do nas i do naszej doszło wiadomości«. Prace historyczne Eumolpusa zaginęły, jak i wielu bardzo historyków starożytnych. Twierdzenia te jednakże o Enochu przechował, czerpiąc z Eumolpusa, młodszy odeń o jedno jakie pokolenie Corneliusz Aleksander Polihistor (Fragmenta Historicorum Graecorum, t. III, p. 212, editione Didot). A ponieważ i dzieła Polihistora uległy losowi, który spotkał dzieła Eumolpusa, dowiadujemy się o tem wszystkiem od Euzebiusza, przezwanego Pamphilus, biskupa cezaryjskiego, żyjącego w wieku trzecim i czwartym (267—338) naszej już ery. Również ów Euzebiusz, z poprzednio udzielonemi o Enochu wiadomościami, podaje, że pierwszy miesiąc u żydów w roku zaczyna się od wiosennego porównania dnia z nocą, co ma wynikać z prawideł astronomicznych w księdze Enocha zebranych (Historia Ecclesiastica, VII, 32).
Tak więc chodzenie z Bogiem wytworzyło z Enocha mędrca. Ze stanu rzeczy w świecie starożytnym wypływało, że mędrzec przedewszystkiem powinien był być astronomem. Zgodnie z wymaganiem pojęć ogólnych, Enoch staje przed nami jako pierwszy astronom. Astronomja była matką wszelkich nauk. Enoch jako astronom stał się inicjatorem wszelkiej wiedzy[6].
To wszystko wszelako tylko w jednej dopiero postaci przedstawia Enocha.
Wytworzenie drugiej postaci Enocha wynikało z innego jeszcze sposobu pojmowania dosłownego wyrażenia i chodził Enoch z Bogiem. Lecz i ten drugi sposób pozostaje w ścisłym związku ze stanem wiedzy w świecie starożytnym.
Dla człowieka nowożytnego, rozumiejącego prawa przyrody i zasady rozwoju społecznego, skoro przypuścimy, że rozwój jego umysłowy odpowiada całkowicie stanowi wiedzy, zupełną zagadką być nie może, w pewnym naturalnie zakresie, przyszłość jego osobista a nadto przyszłość społeczeństwa, które go wydało, lub losy ziemi, która go unosi w przestrzeni...
Działo się inaczej w dobie starożytnej. Dla ludzi wszystko wtedy pozostawało zagadką, jeżeli myśleć się odważali, wszystko Przybierało postać rzeczy znanych i zwyczajnych, jeśli myśleć, co najczęściej się zdarzało, obawiali się lub nie zdołali. Ograniczywszy swą znajomość świata, zewnątrz siebie istniejącego, kilku spostrzeżeniami astronomicznemi, człowiek starożytny, z łona przyrody bezpośrednio powstały, nieprzerwanemi jeszcze węzły z otaczającem go państwem zwierzęcem łączony, instynktami a nie samowiedzą kierowany i pobudzany, świadomości życia społecznego nic posiadał wcale. Tworzył je bez poczucia tworzenia. Wchodził w nie bez rozumienia swego czynu. I to, co on z taką łatwością, bez woli poniekąd i zastanawiania się, dokonywał, pozostać miało przedmiotem badań, niedającym się zresztą nigdy ująć należycie, dla niezliczonych w przyszłości pokoleń. Nie przypuszczając nawet istnienia jakichkolwiek bądź praw społecznych, czy to po za nakazem władzy bądź państwowej, bądź to religijnej, której podlegać był zmuszony, czy to ponad utrwalającemi się obyczajami, których stawał się niewolnikiem trwożliwym; wypadki na ziemi wiązał ze zjawiskami przyrody, głównie uwagę jego zwracającemi, a następnie, poznawszy ciała niebieskie, z tych obrotami, losy swoje i swoich zależnymi czynił od złej lub dobrej woli wyobrażanych sobie mieszkańców tych ciał, oraz przestrzeni nad sobą zawisłych, pod sobą ukrytych.
Ponieważ, według ogólnego pojęcia, świat cały z ludźmi na nim zależał od kaprysów i swawoli bogów różnych, wzajemnie sobie wrogich i sobie szkodzących, poznawanie przyszłości swojej i swojego społeczeństwa było sprawą konieczną, której zaniedbanie prowadziło wprost do zguby. Tylko bowiem poznawanie przyszłości zabezpieczyć jej pomyślność mogło. Klęski przepowiadane stawały się wówczas przyjaznem ostrzeżeniem. To zaś wypływało z tego, że człowiek starożytny, jednocześnie z możnością poznawania przyszłości, zdobywał środki zaradzenia złemu, oczekującemu go w tej przyszłości. Środków tych dostarczały te same jednostki lub instytucye, które odkrywały przyszłość, a powstawały i utrzymywały się tylko z takiego poglądu na świat i bieg spraw ludzkich na nim. Wyrocznie, gdzie człowiek za pomocą sposobów wypróbowanych dowiadywał się od bogów o losach swoich w przyszłości, uzupełniały świątynie, gdzie ten człowiek tych bogów wielbił i sławił, uspakajał i łagodził. W Rzymie, jak to wiemy, przez lat prawie tysiąc, od jednego z Tarkwinjuszów do Honoryusza istniało kolekolegjum państwowe, Duum, Decem, Quindecimviri sacris faciundis, którego członkowie w proroczych księgach Sybilli i w innych tego rodzaju libii fatales szukali zaradczych środków na klęski publiczne. A ponieważ był okres w Dziejach powszechnych, i nawet długi, gdyż kilkuwiekowy, w którym Rzym rządził całym owoczesnym światem dziejowym, więc sprawy wszechświatowej doniosłości w trzech częściach świata zależały od ksiąg proroczych przechowywanych w świątyni Jowisza na Kapitolium, lub Apollina na Palatyńskiem wzgórzu.
Proroctwa regulowały życie człowieka starożytnego, kierowały czynami jego, podbudzały lub hamowały wolę, podniecały usposobienia...
Z tego samego źródła, z którego wypływała wiedza Enocha, mógł pochodzić również i dar widzenia, to jest przepowiadania przyszłości.
Najwcześniejszą wzmiankę o tym darze Enocha, a raczej o skutkach tego daru, znajdujemy w księgach kanonicznych chrześcijańskich. Judasz apostoł, ostrzegając chrześcijan pierwotnych o grożącem im niebezpieczeństwie ze strony własnych ich braci, niewierzących tak, jak oni wierzą, i nie postępujących tak, jak oni postępują, powołuje się na Enocha i przytacza jego słowa. Oto jest ten ustęp z Listu Powszechnego Judasza: »Wkradli się niektórzy ludzie, dawno już Przedtem naznaczeni na potępienie, niepobożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i samego się Boga i panującego Jezusa Chrystusa zapierają... Cić są na świętych ucztach waszych Zmazami... A prorokował też o nich siódmy od Adama Enoch, mówiąc: oto Pan idzie z świętemi tysiącami swojemi, aby uczynił sąd nad wszystkiem i karał wszystkie niezbożności... (List Powszechny SJudasza Apostoła, 4, 14—15)«.
Współczesny prawie z tym Listem utwór, znany jako Testamenty XII Patrjarchów, synów Jakóba, dostarcza kilku ważnych wskazówek do objaśnienia tego wyrażenia Judasza: „Enoch prorokował. „W utworze tym każdy z XlI synów Jakóba w formie ostatniej swej woli przemawia po kolei do pozostającego potomstwa, nakłania je do życia bogobojnego, ostrzega przed zdrożnościami grożącemi, mówi zarówno o przeszłości, jak i o przyszłości, a otwierając przyszłość, powołuje się, jako na źródło wiadomości o niej, na Księgę Enocha[7].
W taki więc sposób Enoch staje przed nami jeszcze i w drugiej postaci, a mianowicie, jako pierwszy w dziejach wieszcz i prorok.
Do niemniej ważnych doprowadza wyników objaśnienie słów: a nie było go więcej, bo go wziął Bóg.
Fakt zniknięcia tego rodzaju, aczkolwiek jest szczególny, w każdym razie nie jest jedyny w dziejach. W podaniach żydowskich zniknął z ziemi, czyli był wzięty przez Boga, prorok Eljasz. W podaniach rzymskich — założyciel państwa rzymskiego — Romulus. I co większa, historyk rzymski Liwjusz, podając wiadomość o tym wypadku, dodaje, jak w relacji o Enochu: nec deinde in terris Romulus fuit (nie było już zatem Romulusa na ziemi).
Ponieważ wyjaśnienia i chodził Enoch z Bogiem, dostarczyło wnikanie w znaczenie słowa chodził, jak je można było rozumieć w duchu czasu; więc i wyjaśnienia tej uzupełniającej o Enochu wiadomości: a nie było go więcej, bo go wziął Bóg, należy również szukać na tej drodze i w tem piśmiennictwie, które go do dziejów powszechnych wprowadziło.
I piśmiennictwo żydowskie starożytne, właściwie hebrajskie, jak i każde inne, w normalnym swym rozwoju przebiegło dwa okresy. Pierwszy, któremu nazwa twórczego przystoi, obejmuje czasy, kiedy naród żył tem życiem, które mu wyrobiło miejsce i stanowisko w dziejach. Skoro, wskutek przyczyn zewnętrznych, czy też wewnętrznych, to życie dziejowe przerwało się, ustało, a jednakże sam naród w tym przewrocie nie zginął, nastąpił długi okres w piśmiennictwie jego: przetwarzający; naród już nie tworzył arcydzieł, lecz przetwarzał, naśladował utworzone a głównie je objaśniał. W tym drugim okresie było to zastąpionem przez powiedział, napisano, co w pierwszym samo przynosiło życie, co było bezpośrednim wynikiem obserwacyi życia, bądź w wielkiej księdze przyrody, bądź we wszechstronnych jego dziejowych objawach.
Pierwszy okres piśmiennictwa hebrajskiego wzbogacił piśmiennictwo wszechświatowe księgą Tora (»Pięcioksiąg«), skąd powyżej przytoczony ustęp, zawierający wszystko, co wiemy o Enochu, pochodzi. Drugi okres — kilkutomowemi komentarzami do »Tory«, zalegającemi półki hebraistów. Jedne z tych kilkutomowych komentarzy, przez prawowiernych żydów za prawowierne poczytywane, nazywają się Midrasz; drugie, o tysiąc lat i więcej późniejsze, noszą nazwę Zohar i są przez prawowiernych odrzucane, jako zawierające pojęcia niezgodne z duchem panującym w Midraszu.
Z charakteru obu tych dzieł, Midrasza i Zoharu, wynika, że one, zawierając tylko objaśnienia tekstu »Tory«, tekstu samego, a więc słów, wyrażeń, faktów zaś samych i samej rzeczy nie poruszają. Fakt i rzecz są o tyle objaśniane, o ile na to pozwala to lub owo znaczenie, przypisywane i podsuwane danemu wyrazowi.
Musimy więc zwrócić się do słów i wyrazów, użytych w tekście pierwotnej wiadomości o Enochu: a nie było go więcej, bo go wziął Bóg (»weenemu kij lokach oso elohim«). Słowo hebrajskie, które się daje na każdy język tłumaczyć w znaczeniu wziął, zabrał, lokach, w starożytnem piśmiennictwie hebrajskiem, używanem bywało w wielorakiem znaczeniu.
W Księgach zwanych Króewskiemi, dlatego, że zawierają dzieje Żydów pod rządem królów, w księdze drugiej, w rozdziale drugim, poświęconym opowiadaniu o ostatnich dniach życia Eljasza, czyńmy: »Stało się, gdy miał wziąźć Pan Eljasza w wichrze do nieba, że wyszedł Eljasz z Elizeuszem z Galgal. I rzekł Eljasz do Elizeusza: Proszę, siedź tu, bo mię Pan posłał aż do Bethel. I rzekł Elizeusz: Ciebie nie opuszczę. I poszli do Bethel. Wtedy wyszli synowie proroccy, którzy byli w Bethel, do Elizeusza i rzekli do niego: Wiesz-że, iż dziś Pan weźmie od ciebie (dosłownie: z nad głowy twojej) pana twego? A on odpowiedział: „Wiem ci, milczcie tylko. Znowu rzekł mu Eljasz: Elizeuszu, proszę, siedź tu, bo mię Pan posłał do Jerycha. A on odpowiedział: Ciebie nie puszczę. A tak przyszli do Jerycha. Wtedy, przystąpiwszy synowie proroccy, którzy byli w Jerychu, do Elizeusza, rzekli do niego: Wiesz-że, że dziś Pan weźmie od ciebie (dosłownie: z nad głowy twojej) Pana twego? A on rzekł: Wiem ci, milczcie. Jeszcze mu rzekł Eljasz: Proszę, siedź tu, bo mię Pan posłał do Jordanu. Który odpowiedział: Ciebie nie opuszczę. I szli obydwa... Stanęli nad Jordanem. A wziąwszy Eljasz płaszcz swój, zwinął go a uderzył nim wody i rozdzieliły się tam i sam, tak, iż przeszli oba po suszy. A gdy przeszli, rzekł Eljasz do Elizeusza: Żądaj, czego chcesz, abym ci uczynił pierwej, niż będę wzięty od ciebie. Tedy rzekł Elizeusz: Proszę, niech będzie dwójnasobny duch twój we mnie. Ale on mu odpowiedział: trudnejś rzeczy pożądał. Wszakże, ujrzyszli mię, gdy będę wzięty od ciebie, tak ci się stanie; ale jeśli nie ujrzysz, nie stanieć się. I stało się, gdy oni przecie szli rozmawiając, oto wóz ognisty i konie ogniste rozłączyły obudwu. I wstąpił Eljasz w wichrze do nieba. Co Elizeusz widząc, wołał: Ojcze mój, ojcze mój. I nie widział go więcej...«
Ciekawości Elizeusza stało się zadość. Zobaczył jaki koniec spotkał Eljasza. Natrętne, jak w tym wypadku, przywiązanie, zostało wynagrodzone. Ponieważ ujrzał, jak był wzięty Eljasz od niego, otrzymał duch Eljasza, to jest możność robienia cudów. Że ten duch był prawdziwy, a możność wielka, dowodzi fakt następny. Czytamy bowiem dalej:
»Potem szedł (Elizeusz) stamtąd do Bethel. A gdy szedł drogą, dzieci małe wyszły z miasta i naśmiewały się z niego i mówiły mu: 1 dźże łysy, idźże łysy! Który obejrzawszy się, ujrzał je i złorzeczył im w imieniu Pańskiem. Przetoż wyszedłszy dwie niedźwiedzice z lasu, rozdrapały z nich czterdzieści i dwoje dzieci. I szedł stamtąd na górę Karmel (II, 1—12; 23—25)«.
W tym wstępie, gdzie czytamy: Pan weźmie od ciebie, dwa razy, i będę wzięty od ciebie, użytem jest słowo lokach, naturalnie w stosownym czasie i formie. Ponieważ Eljasz czynami swojemi, niszcząc tysiącami nieprzyjaciół Jehowy, zasłużyć mógł na jego osobliwszą łaskę, przeto lokach znaczy wziął, uniósł do nieba w znaczeniu nagrody[8].
Lecz z innem, wręcz przeciwnem znaczeniem tego słowa również się spotykamy. Prorok Ezechjel w jednem ze swych widzeń mówi: »I stało się słowo Pańskie do mnie, mówiąc: Synu człowieczy, oto ja od ciebie odejmę żądność oczu twoich... (Ezechjel, XXIV, 15—16)«. I tu jest użyte słowo lokach. Ale widocznie w znaczeniu już odmiennem od poprzedniego. Tu odejmuje się, bierze się przedmiot zły, szkodliwy, więc się wyrządza łaska temu, od którego się bierze, dopomaga się mu, broni się go.
W Midraszu (komentarzach do Genezis, r. 25), znajduje się takie objaśnienie do słów: bo go wziął Bóg, podane na przykładzie w zapytaniu i odpowiedzi: »Heretycy zadali pytanie rabi Abechu: nie znajdujemy przecież u Enocha wyrazu misah (śmierć), a tylko lokoach (zabrał), takież wyrażenie, jakie użyte jest gdzieindziej, dziś Pan weźmie pana twojego z nad głowy twojej. Na to im odpowiedział: jeśli wywód wasz oparty jest na wyrażeniu zabrać, to przecież ono użyte jest także gdzieindziej: Zabiorę ci upragnienie oczu twoich. Rabi Tauchuma odezwał się: Dobrze odpowiedział im rabi Abechu«.
Uderzają nas te słowa. Ta dwuznaczna odpowiedź rabi Abecha, pochwalona przez rabi Tauchuma, a oparta na dwojakiem znaczeniu słowa lokach, wykazuje pewne powątpiewanie w zasługi Enocha, a raczej wyraża, że Bóg, zabierając Enocha, mógł go zabrać z pośród ludzi, skryć przed okiem ludzkiem, sprzątnąć go, niby jaki przedmiot szkodliwy, a dokonywając tego, miał na względzie dobro ludzi, nie zaś nagrodzenie Enocha.
Pogląd ujemny na Enocha, wyrażony w tym ustępie ostrowie, polegający na podsunięciu drugiego jeszcze znaczenia słowa lokach, następny, z tegoż rozdziału tej księgi, uwydatnia zupełnie iasno i dobitnie: »Rabi Choma, syn Hoszei, objaśnił: Nie był on (Enoch) zapisany na kartach mężów cnotliwych, lecz na kartach grzeszników. Rabi Ibo powiedział: Enoch był nieszczerym, czasami cnotliwym, czasami grzesznik; rzekł więc Święty, Błogosławiony On (Jehowa): wówczas gdy trwa w cnocie, zabiorę go. Powiedział jeszcze rabi Ibo: W Nowy Rok go sądził, w czasie gdy sądzi wszystkich, przebywających na ziemi«.
Więcej niż tysiącoletni przeciąg czasu, który upłynął pomiędzy Midraszem a Zoharem, uwydatnił się w zabarwieniu mistycyzmem suchej doktryny talmudycznej wyrażonej w Midraszu. Ów mistycyzm nosi osobną nazwą Kabbalach, co oznacza naukę otrzymaną drogą podań. Więc nie na innym on stoi gruncie, jak czysty talmudyzm, nie z innej on wykwitł łodygi. Wyrazem Kabbały jest właśnie Zohar »Księga Światłości«. Autorstwo Zoharu przypisują obecnie Mojżeszowi ben Szemtobowi z Leonu, żyjącemu w drugiej połowie Xlii stulecia w Guadalaksaro, w Hiszpanji[9]. Lecz co w tym wypadku nazywa się autorstwem, właściwie nazwaćby należało redaktorstwem. Nie utworzyć bowiem tylko zebrać on mógł rozmaite nowe objaśnienia rzeczy starych i znanych, z biegiem długiego czasu pod wpływem nowych prądów życia powstałe. Dowodem czego być może, że jeszcze niedawno o lat tysiąc i sto, cofano powstanie Zoharu i autorstwo jego przypisywano Symonowi ben Jochai, żyjącemu w II wieku ery naszej[10].
Dalsze ustępy z Zoharu przedstawiają odmienny niż w Midraszu pogląd na Enocha, powstały w zabarwieniu kabalistycznego mistycyzmu czasów późniejszych. »Z tego świata wziął go (Enocha) Święty, Błogosławiony On, aby mu usługiwał, jak to jest napisane i wziął go Bóg. Stąd przekazana została księga nazwana »Księgą Enocha«. W czasie gdy odosobnił go Święty, Błogosławiony On, pokazał mu wszystkie skrytości na górze, pokazał mu drzewo życia, w środku ogrodu, liście jego i gałęzie jego... I wszystko to widzimy w Księdze jego. (Zohar Gen. wyd. kremońskie i lubelskie, kol. 114).
Znajdujemy w »Księdze Enocha«, że po tem, jak wziął go Święty Błogosławiony On i pokazał mu wszystkie skrytości na górze i na dole, pokazał mu drzewo życia i drzewo, które zakazane zostało Adamowi, pokazał mu miejsce Adama w ogrodzie Eden«. (Zohar Exod, ed. cit. kol. 96).
Tylko treść księgi Enocha wykazać może przyczyny dwóch tak różnych poglądów na osobę Enocha, powstałych na podstawie objaśnienia tego samego tekstu.

2) Dzieje Księgi Enocha.

Jakkolwiek jest rzeczą trudną do wyjaśnienia, czy istniejący już mit o Enochu, w czasie powstania Księgi Enocha, wpłynął na jej autora, że swój utwór związał z jego istnieniem, czy też odwrotnie, martwy wyraz w starożytnej genealogji dopiero po ukazaniu się Księgi Enocha ożył, powstał mit, począł się rozwijać i, wskutek treści samej Księgi, dwa wyrazy, stanowiące cały żywot Enocha, otrzymywały znaczenia różne, któreśmy poznali, — w każdym razie jest koniecznem zaznaczyć, gdzie i kiedy rozpoczyna się mowa nietylko o osobie Enocha, lecz zarazem i o Księdze Enocha.
Otóż tym dokumentem, gdzie po raz pierwszy znajdujemy Wiadomość o Księdze Enocha, jest utwór wzmiankowany już, a noszący nazwę: Testamenty XII Patrjarchów, synów Jakóba. Ale ponieważ ów dokument jest sam apokryfem, owo kiedy obejmie środkowe Czasy powstawania literatury apokryficznej. Od tych przeto czasów rozpoczynają się dzieje zewnętrzne Księgi Enocha.

A) Dzieje zewnętrzne.

Długość tych dziejów i ich przebieg zmienny wymaga odróżnienia w nich dwu okresów. Pierwszy — ciągnąć się będzie do wieku VIII-go. Rozpoczyna go fakt, stwierdzający istnienie Księgi Enocha, kończy zaś zniknięcie samej Księgi w tej postaci, w jakiej ona istniała w czasie tego okresu.
Zwracamy się do naszego dokumentu.
W Testamencie drugim patrjarcha Symeon podaje: »Strzeżcie się porubstwa... Widziałem bowiem w piśmie (ὲ χαρακτηῆρι γραφῆς, in charactere scripturae) dzieła Enocha, że wy i wasi synowie z wami wpadniecie w porubstwo...« (Testamenta XII patriarcharum, filiorum Jacob, ad fillos suos: Test. Simeonis, V). W Testamencie trzecim patrjarcha Lewi mówi: »Dom, który Bóg wybierze, zwać się będzie Jeruzalem, jak to zawiera Księga (βίβλος; liber) Enocha Sprawiedliwego«. W innem zaś miejscu: »Jednakże, dzieci, dowiedziałem się z pisma (ὰπὸ γραφἤς, ex scriptura) Enocha; że pod koniec niepobożnie działać poczniecie...«. I jeszcze w innym: »I dowiedziałem się w piśmie (ὲν βιβλίῳ, in libro) Enocha, że 70 tygodni błądzić będziecie...«. (Test. Levi, X, XIV, XVI). W Testamencie czwartym patrjarcha Juda twierdzi: »I czytałem w Księgach (ὲν βίβλίοις, in libris) Enocha Sprawiedliwego, jakie to zło pod koniec uczynicie...« (Test. Judae, XVIII). „W szóstym patrjarcha Zabulon oświadcza: »Z przyczyny tej w Księdze Prawa (ὲν γραφᾕ νόμου, in scripturis legis) Enocha napisano: Zwłóczącemu zastąpić brata swego (po jego śmierci żeniąc się z wdową po nim) należy ściągnąć obuwie i naplwać w twarz«. (Test. Zabulon, III). W siódmym, parjarcha Dan wzmiankuje: »Czytałem bowiem w Księdze (ὲν βιβλίῳ, in libro) Enocha Sprawiedliwego, że księciem waszym jest szatan...« (Test. Dan. V). W ósmym, patrjarcha Neftali: »Mówię to, dzieci moje, ponieważ czytałem w piśmie świętem (ὲν γραφᾕ ὰγίᾳ, in scriptura sancta) Enocha, że wy odstąpicie od Boga...« (Test Nephtalim, IV). Nakoniec we dwunastym, Benjamin wypowiada: »że czyny wasze nie będą dobre, dowiaduję się ze słów (ὰπὸ λόγων, a sermonibus) Enocha Sprawiedliwego...« (Test. Benjamin, IX).
Mowa tu więc o Księdze, czy też Księgach Enocha, które wskutek rozmaitości w treści noszą jeszcze nazwę Księgi Prawa, a dla swej powagi i znaczenia wogóle Pisma lub pisma świętego.
Ciekawą kwestję, w jaki sposób tak stara Księga, za jaką poczytywano Księgę Enocha, napisana przez siódmego człowieka na ziemi, mogła przetrwać przez tyle wieków i nawet kataklizmów kosmicznych, jak np. potop, o którym głoszą te same podania co i o Enochu, podejmuje znakomity pisarz chrześcijański, Quintus Septimus Florens Tertulianus (160—216). Niezależnie od kilku wzmianek o samym Enochu i kilku wyjątków z Księgi Enocha, to, co znajdujemy w traktacie tego autora De cultu feminarum (O strojach niewieścich), tę kwestję rozwiązuje. Rozwiązanie jej wszakże jest zależne od jej postawienia, postawienie zaś od całego przebiegu myśli autora. Cytata więc nie może być krótka i ująć powinna wszystkie związane z kwestją okoliczności.
Lecz jaki związek może zachodzić pomiędzy Enochem, potomkiem w siódmem pokoleniu pierwszego na ziemi człowieka, a więc mogącym jeszcze przechadzać się nago zupełnie lub w lekkiej przepasce, oraz proroczemi widzeniami tego siódmego człowieka, jak go nazywa Apostoł Judasz, a kwestją strojenia się i przyozdabiania niewiast na początku ery naszej?
Autor pomienionego traktatu żył w czasach, kiedy, wprowadzany z nowemi poglądami na świat i sprawy na nim, ascetyzm mistyczny podkopywał wykwintną kulturę grecko-rzymskiego społeczeństwa. Ujemne strony tej kultury najwybitniej uwydatniały, co bywa zwykłem zresztą w dziejach zjawiskiem, kobiety. W czemże uwydatniają je one pospolicie jeśli nie w strojach, przyozdabianiu się, oraz we związanym poniekąd z zewnętrzną formą i od niej zależnem postępowaniu? Wprowadzając nowe doktryny społeczne, Przekształcając stare społeczeństwo w duchu tych doktryn, Tertuljan uważał za konieczne zwrócić się również i do kobiet, a zwracając się do nich, przemawiając, dotknąć strony, która dla ich umysłu bardziej niż inne dostępną, dla ich skłonności i upodobań bardziej niż inne żywotną i blizką być mogła.
W pracy wzmiankowanej, przypomniawszy kobietom współczesnym także pierwszą na ziemi kobietę i jej tragiczne przygody, z żalem i oburzeniem woła Tertuljan do cór Ewy: »Kobieto, ty Jesteś wrotami, przez które djabeł przedostał się na ten świat. Tyś pierwsza wyszukała drzewo wiadomości dobrego i złego. Tyś Przekroczyła zakon boży. Tyś uwiodła tego, do którego dyabeł zbliżyć się nawet obawiał. Tyś sponiewierała, nawet bez wielkich wysileń, człowieka, ów obraz boży. Nakoniec, by zniszczyć skutki twojego przestępstwa, to jest śmierć, Syn Boży sam umrzeć był zmuszony, ty zaś wszelako wciąż tylko zajętaś myślą, jak przyozdobić przykrycie swojego ciała«. (De cultu feminarum I, 1).
Po tym, wiele zapowiadającym wstępie, tak dalej przemawia: »Dosyć już dotychczas nakorzystałyście się z waszych bogactw i wdzięków... Nadszedł czas zwrócenia baczności na rzeczy zbawienniejsze. My jesteśmy tym ludem ukochanym, który Bóg zesłał pod koniec wieków... Zresztą, sądzicie, że to Bóg nauczył barwić wełnę sokami pewnych roślin i tłuszczem niektórych ryb? Zapewne zapomniał on na początku świata stworzyć owce błękitne lub różowe i dlatego nauczył następnie sztuki barwienia tkanin... Widocznie sam to Bóg wykonał te przedmioty złote, gdzie błyszczą drogie kamienie... On to sam przekłół końce uszu waszych, by w nie powtykać te perły wspaniałe... Któż jednakże wprowadził te wszystkie na ziemi odkrycia? Oto — zbuntowani aniołowie... Wszelako według świadectwa Enocha, Bóg skazał na wieczne ciemności złych aniołów za wskazanie tych niebezpiecznych przedmiotów, mówię tu o złocie, srebrze, mówię o wyrabianych z tych metalów ozdobach, a przedewszystkiem — za nauczenie malowania twarzy i barwienia tkanin do ubrania służących«. (O. c. 11. 7—10).
Powoławszy się w tak ważnej sprawie, jak ukaranie zbuntowanych aniołów, na świadectwo Enocha, autor wykazuje wartość i autentyczność Księgi Enocha. »Wiem, że pismo Enocha (scriptura E.), które zawiera podział aniołów, przez niektórych nie jest przyjęte (to jest do rzędu świętych, kanoniczych nie zaliczone), ponieważ do skarbca (armarium) żydowskiego (ksiąg kanoniczych żydowskich) nie jest włączone. Żydzi, jak sądzę, tak rozumują: pismo to, wydane (edita) przed potopem (ante cataclysmum), po nastąpieniu owej przygody ziemi (casus orbis), niszczącej wszystko, co tylko na niej istniało, nie mogło ocaleć. Jeśli oni tak rozumują, pozostaje im tylko przypomnieć sobie, że prawnukiem tego Enocha był Noe, który z tego potopu wyszedł cało. Noe ten, zarówno wskutek związków rodzinnych, jako też i spadkowych tradycyj, słyszał i w pamięci przechowywał, że pradziad jego miał u Boga wielką łaskę i że przepowiadał i co przepowiadał. Enoch bowiem nic innego synowi swojemu Matuzalowi nie zalecał, tylko by wiadomość 0 tych przepowiedniach przekazał swojemu potomstwu (autor ma na względzie treść ostatnich kilku rozdziałów Księgi Enocha) Noe przeto, bez wątpienia, otrzymawszy w spadku to zlecenie, nie zamilczał o przepowiedniach nie tylko dlatego, że one dotykały Boga, osobistego jego obrońcy, lecz i dla chwały własnej rodziny. Jeśli wszystkiego nie posiadał w całości, wiele rzeczy przechowało się jednakże w ocalonych częściach dzieła. Nakoniec zniszczone części dzieła przez potop mógł w pamięci na nowo odtworzyć (in spiritu rursus reformare), jak to następnie uczynił był Ezdrasz, który, jak to wiemy, po zburzeniu przez Babilończyków Jerozolimy, wszystkie pomniki piśmiennictwa żydowskiego (omne instrumentum judaicae litteraturae) odtworzył... I chociaż Enoch w tem dziele (scriptura) tylko o Bogu rozprawia, tem niemniej nic z tego, co się nas tam tyczy, odrzucać nie należy. Czytamy bowiem, że wszystko, co zostało napisanem, a prowadzi do podniesienia naszego Boga, jest natchnione...«[11] (l. c. I, 3). Tak więc Tertuljan w odpowiedzi na zarzuty, przez Żydów stawiane przeciw autentyczności Księgi Enocha, stawia i rozwiązuje pytanie, w jaki sposób Przepowiadania Enocha, stanowiące Księgę Enocha, przetrwały potop i z niego ocalały. Następnie jednakże inną jeszcze wynajduje Przyczynę wrogiego usposobienia Żydów dla Księgi Enocha. Przytoczona powyżej, wobec łatwości zbicia jej, wydaje mu się tylko Pozorną. Rzeczywista na czem innem polega. Czytamy bowiem dalej: »Przez Żydów Księga Enocha wespół z innemi tylko dlatego była odrzucona, że ona, jak i tamte, głosiła o Chrystusie. I nic w tem dziwnego, że to, co o Nim napisano, odrzucają, skoro i Jego samego, wśród nich rozprawiającego (loquentem) nie przyjęli. Pałętajmy wszelako, że Enoch w Judzie Apostole posiada swego świadka« (l. c. infra).
Pewna część okresu powstawania literatury apokryficznej jest Współczesna z okresem powstawania Talmudu. Widzieliśmy początkowo powątpiewanie talmudzistów w cnotliwość Enocha, nakoniec stanowcze mu jej zaprzeczenie i zaliczenie go do grzeszników szkodliwych. Mamy więc, przed zwróceniem się do tekstu samej Księgi, wykazaną w tych słowach Tertuljana przyczynę takiego stosunku tych talmudystów do Enocha.
Stajemy wobec nader ważnego zjawiska psychicznego. Chwytamy namacalnie dowód potęgi pewnego zaślepienia, które nawet najbardziej trzeźwe i giętkie umysły ogarnia i pozbawia je poprostu możności sądu. Przebiegli i pomysłowi talmudyści woleli złamać tysiącoletni pogląd na Enocha, naruszyć tradycję widoczną, niż zaprzeczyć autentyczności Księgi na innych podstawach niż te, że z potopu ocaleć nie mogła. Z drugiej strony fakt ten wykazuje, jak wielką powagę miały apokryfy, skoro raczej podkopać utrwalony przez wieki sąd o danej osobistości, której były przypisywane, zdołały, niż zasiać podejrzenie zwykłe co do ich pochodzenia mniemanego.
Oprócz przytoczonych cytat o Księdze Enocha z Testamentu XlI Patrjarchów i z rozprawy Tertuljana De cultu feminarum, znajdujemy wzmianki o niej, a nadto krótkie z niej urywki, prawie u większości wybitniejszych pisarzów chrześcijańskich, bądź poprzedzających Tertuljana, bądź od niego późniejszych. Piszą o niej: Ireneusz, Justyn, Klemens Aleksandryski, Atenagoras, Metodjusz, Cyprjan, Laktancjusz, Orygines, Hieronim, Atanazy, Augustyn. Powołują się na Księgę Enocha autorowie nieznani Listu Barnaby, Objawienia Mojżesza (Apocalipsis Mosis), Wniebowzięcia Mojżesza.
Z kilku urywków przytoczonych powyżej z kabalistycznej Księgi Zoharu, widzieliśmy, że zajęcie się osobą Enocha wskutek Księgi Enocha w społeczeństwie żydowskiem przetrwało do końca wieków średnich. W społeczeństwie chrześcijańskiem ono się przerywa już w wieku VIII. W tem stuleciu żyjący niejaki Grek, Jerzy, wskutek swej godności na patrjarszym dworze w Konstantynopolu nazywany Syncellus, pisząc swe dzieło znane Chronographica, jeszcze czerpie z Księgi Enocha podstawy do swego przedmiotu i dla poparcia przytacza całe z niej rozdziały. Sama atoli Księga w tej postaci, w jakiej istniała do owego czasu, ginie. Zniknięcie to zamyka okres pierwszy dziejów zewnętrznych Księgi Enocha.
Następuje w nich przerwa. Trwa ona wieków dziesięć, do środka XVII-go.
Gdy od końca wieku XV, przez cały wiek XVI i XVII, poczęły się w Europie, wskutek wynalezienia druku, już nie w rękopiśmiennej, lecz w nowej postaci pokazywać po kolei, bądź według zdobytego poprzednio rozgłosu, bądź to z trafu wynalezienia, rozmaite zabytki piśmiennictwa trzech, pod względem czasu najbardziej zbliżonych do naszego, narodów świata starożytnego: Żydów, Greków i Rzymian, — w wielu dziełach wydawanych podówczas, a pochodzących z kilku pierwszych wieków ery nowożytnej, czytano o Enochu i jego Księdze, a nawet wyjątki z tej jego Księgi znajdowano, co o istnieniu w czasach współczesnych tym dziełom samej Księgi dokładnie świadczyło. Wzmianki o Księdze Enocha wzbudzały zainteresowanie się ogólne swą dwoistością. Wyłączenie jej ze zbioru zabytków pierwotnego piśmiennictwa chrześcijańskiego, zwanego Nowym Testamentem, podawało w podejrzenie wartość jej i treść. Z drugiej zaś strony przytaczane urywki z tej Księgi podniecały swą zawartością zainteresowanie się owo.
Zainteresowanie się Księgą Enocha w zaciekawienie przeistoczyło prawdziwe wydanie w r. 1652 w Paryżu Chronografii Syncellusa[12], gdzie, jak wiemy, obszerniejsze niż gdzieindziej znajdują się z niej urywki.
Głucha wiadomość o istnieniu jakichś Ksiąg Świętych w przekładzie na język etjopski w Abisynji, gdzie się wyjątkowo na lądzie afrykańskim przechowywał jeszcze chrystjanizm, skierowała Poszukiwania w tę stronę. Ale Abisynja, przy owoczesnych środach komunikacji, była za daleką, przy owoczesnych stosunkach międzynarodowych — za mało dostępną. Dopiero pod koniec XVII stulecia znany podróżnik angielski J. Bruce (1730—1794), przebywszy lat cztery w tym kraju, zdołał zdobyć w 1769 r. w egzemplarzu Biblji Etjopskiej Księgę Enocha całkowitą, a nadto dwa jej odpisy oddzielne. W Biblji zajmuje ona miejsce tuż za Księgą Joba.
W roku 1790 wyszły Podróże Bruce’a po angielsku, w roku następnym — po francusku. Z nich wiadomość o znalezieniu Księgi Enocha przedostała się do publiczności, a zarazem wskazówki, gdzie znalezionych egzemplarzy szukać należy. Jeden bowiem egzemplarz znalazca złożył w Bibljotece Królewskiej w Paryżu, drugi — w Bibljotece Uniwersyteckiej w Oksfordzie. Biblję zaś Etjopską, zawierającą Księgę Enocha, zatrzymał u siebie.
Najwcześniej skorzystała nauka z egzemplarza paryskiego. Uczony orjentalista francuski, Sylvestre de Sacy (1758—1838) już w roku 1800 w Magasin Encyclopédique pomieścił rozprawę o tym egzemplarzu, a z nią przekład łaciński kilkudziesięciu rozdziałów. W 1821 r. profesor hebrajszczyzny na uniwersytecie oksfordzkim, Rich. Laurence, wydał przekład angielski Księgi Enocha według egzemplarza oksfordzkiego (The book of Enoch, an apocryphal production, Oksford, 2-gie wydanie w 1833, 3-cie w 1838); w 1838 zaś, po raz pierwszy sam tekst etjopski (Libri Enoch prophetae versio aethiopica). Naturalnie, skrzętna i sumienna nauka niemiecka nie mogła nie skorzystać z wynalezienia oddawna poszukiwanego dzieła, oraz z jego wydania. Oprócz rozpraw o Księdze Enocha i przekładu jej na niemiecki, dokonanego przez A. G. Hoffmanna w 1838 roku, i przekładu na łacinę A. F. Grförera w 1840, dwa dzieła A. Dillmanna (Liber Henoch aethiopice ad fidem codicum editus, 1851, i Das Buch Henoch ubersetzt und erklärt, 1853) zawierają wszystko, co o księdze tej wypowiedzieć, a nad tekstem wypracować przy owoczesnych warunkach było można. Z prac angielskich i niemieckich uczonych korzystał Abbe Mignę, wydawca znanej światu uczonemu Patrologji (Patrologiae Cursus Completus) i Encyklopedji Teologicznych (Encyclopédie Théologique, Nouvelle Encyclopédie Théologique) i pomieszczony w Trzeciej i Ostatniej Encyklopedji przekład na francuski Księgi Enocha opatrzył Wstępami i Komentarzami, wyczerpującemi traktowany przedmiot i podnoszone pytania (Troisieme et dernière Enc. Theol., tom XXIII, p. 426—514, Paris, 1856). W ostatnich latach pokazał się drugi przekład na angielski w Ameryce (Schoede: The book of Enoch, Andever, 1892) i, po próbach J. Halevy (Journal Asiatique, 1867: Sur la langage de la redaction primitive du livre d’Enoch), przekład hebrajski (L. Goldschmidt: Sofer Henoch, Berlin, 1892).

Wzmiankowane badania Księgi Enocha odbywały się wyłącznie na przekładzie tej księgi na język etyopski, naturalnie z uwzględnieniem urywków w języku greckim, przechowanych przez Syncellusa. I gdy ostatnie jeszcze przekłady jej, dokonywane na język angielski i hebrajski z tekstu etjopskiego, opuszczały drukarnie, odkrycie w Egipcie na starożytnym cmentarzu chrześcijańskim pod wioską Akmin, w grobie jednego zakonnika, rękopisu, pochodzącego z czasów objętych VII—XII stuleciami, wśród innych pomników tekstu greckiego, Księgi Enocha — wzbogaciło i tak już bogate dzieje tej księgi. Przechowany rękopis nie obejmuje całej Księgi Enocha, tylko jej początkową część, mianowicie I—XXXIII rozdziałów według tekstu etjopskiego. Ów tekst grecki, krytycznie opracowany i objaśniony, wydał Adolf Lods: Le livre Henoch, Fragments grecs, découverts à Akhmim (Haute Egypte). Paris, 1892. Zużytkował go R. Charles w cennej monografji: The book of Enoch, Oksford, 1893. W związku z Księgą Enocha pozostaje odkryta w języku słowieńskim i wydana przez tegoż R. Charles’a Księga tajemnic Enocha (The book of the Secrets of Enoch, Oksford, 1896). W taki sposób jeszcze o jedno dzieło powiększyła się literatura Księgi Enocha[13].
B) Dzieje wewnętrzne.

Księga Enocha składa się ze 105 rozdziałów rozmaitej długości. Rozdziały te nic stanowią jednej całości. Owszem. Takich całości co najmniej ta księga zawiera pięć, mogących stanowić osobnych pięć dzieł, i to jeszcze niezupełnie jednolitych.
Jedną taką większą całość stanowią, razem ze wstępem (I—VI), rozdziały, zawierające opowiadanie o aniołach, którzy zamieszkali na ziemi, o skutkach tego zamieszkania i karze, której podlegali (VII—XXXV). Rozwijają one krótką wzmiankę o tem podaniu, przechowaną w innym zabytku piśmiennictwa hebrajskiego, gdzie czytamy: »I stało się, gdy się ludzie poczęli rozmnażać na ziemi, a córki się im zrodziły, te widząc synowie boty córki ludzkie, iż były piękne, brali je sobie za tony, ze wszystkich, które je sobie upodobali... A byli olbrzymowie na ziemi w one dni...« (Gen. VI, 1, 2, 4)[14].
Drugą większą całość stanowią trzy parabole (XXXVII—LXX). Pierwsza zawiera rozdziałów siedem (XXXVIII—XLIV); druga — jedenaście (XLV—LV); trzecia nakoniec — piętnaście (LVI—LXX). Odpowiednie napisy na początku rozdziałów wskazują przejście od jednej do drugiej paraboli.
Nad rozdziałem LXXI czytamy napis: Księga ruchu świateł niebieskich. Oznacza to początek nowej całości, już trzeciej. Stanowi ją jedenaście rozdziałów (LXXI—LXXXI). Potem następują widzenia alegoryczne, stanowiące właściwą Apokalipsę. Obejmuje ona rozdziałów jedenaście (LXXXII—XCII). Będzie to całość czwarta. Nakoniec piątą tworzą końcowe rozdziały (XCII—CV), już treści przeważnie dydaktycznej. Jest ich trzynaście.
Z kolei każda ta większa całość podległa uzupełnieniom rozmaitym, bądź to przez dodanie uwag, napisów, objaśnień, powtórzeń tego samego tekstu w nieco odmiennej formie, bądź też przez łączenie z nią odrębnych epizodów i opowiadań, mających charakter osobnych całości mniejszych, naprzykład: opowiadania Noego lub o Noem.
Naturalnie, ze wobec tak różnorodnej a skomplikowanej treści Księgi Enocha w teraźniejszej jej postaci, mowy być nie może o jednym jej autorze. Być ich mogło, co najmniej, tylu, ile ta księga zawiera głównych swych części. Przytem obok autorów, których wskutek tego nazywać możemy głównymi, mogli być i pomniejsi, podrzędni, autorowie oderwanych epizodów, włączonych następnie do części głównych. Nadto — znać w tej Księdze ręce komentatorów i redaktorów różnych, jak redaktorów każdej większej całości i całej księgi.
Liczba autorów i rozmaitość, pod względem chronologicznym, treści ksiąg, składających teraźniejszą Księgę Enocha, skłania do przypuszczenia, że powstawanie części składowych tej księgi objęło cały okres powstawania literatury apokryficznej.
Takie dzieje wewnętrzne, dzieje powstania Księgi Enocha, prowadzą do rozwiązania dwóch pytań, które się same przez się następnie nasuwają, a mianowicie: jaki był język oryginału i gdzie ta księga powstała?
Większość krytyków i komentatorów (Scaliger, Laurence, Hoffmann, Langen, Dillmann, Ewald, J. Halévy, I. Derenbourg, Schürer, Schodde) utrzymuje, że był nim hebrajski. Inni, jako to: Volkmar, Philippi, Hottinger i Fabricius, oświadczają się za greckim. Wszakże mogło się tak stać, że w jednym z tych dwóch języków, hebrajskim lub greckim powstała część dzieła, która następnie posłużyła za jądro dla całości późniejszej. Ta część główna, wskutek ogólnego zainteresowania się takiego rodzaju utworami, była wkrótce na drugi z tych języków przełożoną. Otóż zarówno w tym języku, na który ją przełożono, jak i w języku oryginału, o język bowiem w tym wypadku mniej, niż o treść, chodziło, mogły powstawać inne części, które się nakoniec z główną zlały i utworzyły całość obecną. Jeżeli językiem oryginału głównej części, co jest możebne, był hebrajski, do przekładu greckiego już w greckiem były dodawane ustępy późniejsze. W taki sposób pogodzić się da słuszność spostrzeżeń tych, którzy w danych ustępach widzą ślady hebrajszczyzny, ze zdaniem ich przeciwników, którzy znowu w innych czysty grecyzm upatrują. Tego rodzaju uwagi zastosować się również dadzą i do drugiego pytania, tyczącego się miejsca, w którem Księga Enocha powstała. Te ustępy, gdzie widoczna jest dokładna znajomość Palestyny, powstać mogły w Palestynie, jak to utrzymuje większość krytyków i komentatorów. Inne, w których ta znajomość maleje, lub wcale się nie uwydatnia, z przyczyny treści, mogły powstać zewnątrz Palestyny, jak tego dowodzi Faye.
Ale i jeszcze jedno.ciśnie się pytanie: Jakaż to przyczyna wywoływała te odrębne utwory, które następnie zlały się w jedną całość? Jaki cel był tych utworów? Otóż przyczyna nie inną była tylko ta, która wywoływała pieśni Sybilli, to jest: były nią różne wypadki dziejowe i zjawiska przyrody, dające się tłumaczyć w pewnym duchu. Również i cel nie inny był, niż pieśni Sybilli. Mianowicie: konieczność, dla ułatwienia życia, wzbudzenia i podtrzymywania we współczesnych wiary, że stosunki społeczne, które wytworzyły dotychczasową nędzę i doświadczane zło, muszą uledz zmianie zupełnej i to w bardzo niedalekiej przyszłości. Ta wiara ze swej strony miała doprowadzić do uświadomienia sobie nędzy i zła; uświadomienie zaś — do czynów odpowiednich.

3) Treść Księgi Enocha.

Następny ustęp, na początku rozdziału 1-go stojący, odsłania nam cel Księgi i osobę nieznanego przepisywacza, czy też redaktora: »Oto słowa Enocha, któremi błogosławi on wybranych i sprawiedliwych, którzy żyć będą w czasach ucisku, kiedy będą doświadczani źli i bezbożni. Enoch, człowiek sprawiedliwy, który chodził z Bogiem, kiedy mu się oczy otwarły i ujrzał święte w niebie widzenie, mówił i wypowiedział: Oto co mi pokazali w niebie aniołowie«. Po nim idzie opowiadanie w pierwszej osobie. Zawiera ono: zapowiedź mającego się dokonać przez Boga sądu, którego wynikiem będzie, że sprawiedliwi otrzymają pokój, a wybrani, będąc zachowani, poznają łaskę i staną się własnością Boga. On ich napełni szczęściem i błogosławieństwy, a światłość boża ich oświeci; źli zaś będą zniszczeni (I—II); obraz wszechwiedzy istot, zamieszkujących niebiosa, a polegającej na rozumieniu prawidłowości zjawisk przyrody (III—V); zwrot do grzeszników o zatwardziałych sercach, nie wypełniających przykazań bożych, przestępujących zakazy, poniewierających wielkość Boga; zagrożenie im przekleństwem, gdy tymczasem wybrani posiądą światło, radość, spokój, ziemię (VI).
Tych sześć rozdziałów stanowi wstęp.
Dalej następuje opowiadanie, co się na ziemi zdarzyło, gdy zeszli na nią aniołowie i zamieszkali wśród ludzi z córkami ludzkiemi. Ze związków tych powstali olbrzymowie. Ci początkowo żywili się pracą rąk ludzkich. Gdy jednakże produkcja pracy mniej się wzmagała, niż plenienie się olbrzymów, ci rzucili się na samych ludzi, pożerali ich, oraz wszystkie inne twory na ziemi. Atoli ludzie zawdzięczali aniołom wiele. Azarjel nauczył ich wyrabiać broń (miecze i noże), a zarazem jak unikać cięć tej broni, nosząc puklerze i zbroje; nauczył wyrabiania i używania ozdób, wydobywania i zastosowywania barw do barwienia nietylko tkanin różnych, lecz i własnego ciała. Amazarak — nauczył czarodziejstwa, sztuki zaklinania i odkrył im własności roślin i ich korzeni. Armar sztukę przeciwdziałania ciosom (szermierkę) wyłożył. Barbajal, Tanjel i Azaradel — podstawy astronomji. Wszelako, jak zawsze, ludzie niewdzięczni, gdy pożarcie grozić im poczęło, podnieśli krzyki, a te aż do niebios dosięgły. Wtedy inni aniołowie: Michał, Gabrjel, Rafał, Surjal, Urjal, na wdzięki cór ludzkich odporniejsi (Gabrjel — do swego tylko czasu), spojrzeli z nieba ku ziemi i ujrzeli potoki krwi ją oblewające i niesprawiedliwości na niej dokonywane. Rzekli więc do siebie: To są odgłosy krzyków ludzkich... 1 oto Bóg przemówił: Wysłał Arsajalaljura do Syna Lamecha (Noego, prawnuka Enocha), by mu mówił, ale się skrył od oczu jego. Mówić miał mu o potopie i podać zarazem sposoby uniknięcia go. Wysłał następnie Rafaela, żeby pochwycił Azarjela, związał go i rzucił w ciemności. Wysłał Gabrjela, by wzbudziwszy wojnę pomiędzy olbrzymami, sprawił, by sami ze swych rąk wyginęli. Wysłał Michała, by o wyroku wydanym na olbrzymów uwiadomił aniołów, ich ojców, a gdy olbrzymowie w oczach tych wyginą, by samych, powiązawszy, zepchnął w podziemia (VII—X). Rozdziału XI brakuje.
I znowu słowa: »Przed spełnieniem się tych wszystkich rzeczy, Enoch był z ziemi porwany, i nikt nie wiedział, dokąd on był porwany i coby się z nim stało. Wszystkie dni swe przepędził on ze świętymi (aniołami) i czuwającymi« — wskazują rękę redaktora. Za niemi następuje ponownie opowiadanie w pierwszej osobie.
Enoch odbiera rozkazy od Boga udania się na ziemię i obwieszczenia aniołom, na niej pozostającym, wyroku zagłady, na nich wydanego (XII). Udaje się na ziemię. Przemawia do aniołów. Wzbudza w nich trwogę i rozpacz. Uproszony przez nich pisze, wstawiając się za nimi, pokorną prośbę do Boga. Opuszcza aniołów. Idzie w dalszą drogę, niosąc i odczytując, co napisał. Zasypia i otrzymuje widzenia (XIII). Podniesiony do nieba, dosięga przybytku bożego (XIV) i słyszy głos Boga, by ponownie przedstawił aniołom istotę ich występku i niezmienny wyrok potępienia (XV, XVI). Unoszony w przestrzenie, widzi kamień, który podtrzymuje podstawy ziemi; widzi wiatry, które obracają niebo, słońce, gwiazdy, a nad ziemią unoszą obłoki; przygląda się wodom wszystkim zebranym, nakoniec — pustyni, bez firmamentu nad nią, bez ziemi pod nią, bez wody, nic nie mającej na prawo, nic na lewo, a siedem gwiazd błyszczało jako siedem wielkich ogni na tej pustyni. Było to miejsce kary dla gwiazd, które zboczyły z drogi, przez Boga im zakreślonej (XVII, XVIII). Po wtrąconej wzmiance o aniołach złych (XIX), wyliczeniu imion dobrych (XX) widzi Enoch górę wysoką, skałę urwistą i cztery urocze zagłębienia, gdzie przebywają dusze ludzi zmarłych (XXI, XXII). Dalej, wciąż unoszony, napotyka ogień, pozostający w ciągłym ruchu, i od anioła Raguela otrzymuje objaśnienie, że to jest ogień oświecający niebo (XXIII). Przybywa w inne miejsce i widzi górę ogniem buchającą; przypatrzywszy się, odróżnia ich siedem; wyglądały one niby tron, a wierzchołki ich były pokryte woniejącemi drzewami. Pomiędzy drzewami było zwłaszcza jedno, wspanialszą niż inne woń wydające; liście na niem nie więdły, owoce, na wzór palmowych, były bardzo piękne. Zdumiony obrazem, od Michała otrzymuje objaśnienie, że ogląda tron, na którym osiądzie Bóg, gdy w dobroci swej zwiedzi ziemię, a po dniu sądu owocami tego drzewa zaczną się żywić sprawiedliwi i nędzarze (XXIV). Pośrodku ziemi, obok gór, dolina głęboka była przygotowana na miejsce wiecznej kary, jak objaśnił anioł Urjel, dla tych, którzy złorzeczą Bogu (XXV—XXVI). I nastąpiły inne góry, skąd spływały rzeki, gdzie rosły drzewa, aż jedno uderzyło Enocha swą pięknością. Było to, jak mu objaśnił Rafael, drzewo wiedzy, z którego owoce pożywali jego ojciec stary i stara matka. Owoce te ich oświeciły, oczy się im otworzyły i poznali, że są nadzy, i byli wypędzeni z raju ziemskiego (XXVII—XXXI). I dotarł Enoch do krańców ziemi na wszystkich czterech stronach świata i poznawał, co na tych krańcach się znajdowało, a wynikiem poznawania było, że podniósł głos i zaczął chwalić Boga, który stworzył ciała niebieskie, aby umysłom ludzkim i anielskim wystawić wspaniałość swych dzieł, by ludzie i aniołowie sławili cuda jego potęgi, pracę rąk jego, a wielbili samego na wieki (XXXI—XXXV). Rozdziału jednego brak (XXXVI). A może wszedł on do poprzedniego, stanowiąc jego zakończenie, jak to widzimy z XI w urywku greckim, znalezionym niedawno.
Taką jest pierwsza większa całość (I—XXXVI).
I jeszcze raz tok opowiadania w pierwszej osobie przerywa niby napis: »Oto inne widzenie, drugie widzenie mądrości, które miał Enoch...«I jeszcze raz powraca Enoch do słowa i zapowiada, że mądrość, otrzymaną w widzeniach, zawarł w trzech przypowieściach (parabolach), które czuje się w obowiązku podać mieszkańcom tego świata (XXXVII).
Pierwsza przypowieść. W niej Enoch powtarza w skróceniu, co był poprzednio powiedział o ludziach, aniołach i sądzie nad nimi, o budowie i rozkładzie świata. Uderza swą nowością to, co mówi o mądrości, uosabiając ją w alegorycznej postaci. Zstąpiła ona z niebios na ziemię, ale nie znalazłszy miejsca, gdzieby spocząć mogła, powróciła z niej napowrót, skąd była wyszła. Ale gdy na ziemi pokazała się niesprawiedliwość, ludzie ją przyjęli, jak pustynia przyjmuje chętnie deszcz, sucha ziemia — rosę. Gwiazdy noszą nazwy powstałe z imion ludzi sprawiedliwych na ziemi (XXXVIII—XLIV).
Przypowieść druga. Wchodzi w niej na widownię świata Syn człowieczy, wybrany, który ma sprawować sąd, a kończy ją widzenie wielkiej liczby wozów, napełnionych wojownikami, nadciągającymi ze wschodu, zachodu i południa (XLV—LV).
Przypowieść trzecia. Przedmiotem jej jest opis szczęśliwości, przygotowanej dla sprawiedliwych, tajemnice gwiazd, grzmotu, błyskawic; sąd nad świętymi, królami potężnymi i aniołami zbuntowanymi. W rozdziale LXIV zadziwia nadpis. Oto co on głosi: »W czasy owe Noe ujrzał, iż ziemia się chyli i grozi jej upadek.I wyruszył w drogę i skierował swe kroki ku krańcowi ziemi, w stronę przodka swego Enocha. I Noe zawołał po trzykroć głosem strwożonym: Wysłuchaj! — i powiedział mu: Rzeknij, co to się dzieje na ziemi, cierpieć się ona zdaje i być wielce wzburzoną; zapewne zginę razem z nią...« I Noe aż do końca przypowieści przemawia już od siebie, streszczając i powtarzając rzeczy od początku Księgi tej powtarzane i streszczane (LVI—LXX). Na tem się kończy większa całość druga. Następuje trzecia.
Rozdział LXXI nosi nadpis: »Księga ruchów świateł niebieskich według ich porządku, epok, imion, miejsc, skąd rozpoczynają swój bieg, i rozmaitych stanowisk, wszystko co Urjel, święty anioł, który był ze mną i rządzi niemi, objaśnił mi po kolei«. Ta księga składa się z rozdziałów jedenastu (LXXI—LXXXI). Nadpis nad rozdziałem LXXVIII: »Teraz, mój synu, Matuzalu, wszystkom ci dał poznać«, świadczy, że Enoch powraca do opowiadania.
Wielce ciekawe z punktu widzenia historycznego są podstawy astronomji, wyłożone w tej księdze. Mówi Enoch tak: »Oto pierwsze prawo świateł (ciał niebieskich). Słońce, pochodnia dzienna, wychodzi z bram nieba, położonych na wschodzie, a zachodzi (kryje się, wychodzi z horyzontu) naprzeciwko, przez bramy, które s^ na zachodzie. Widziałem sześć bram, od których słońce rozpoczyna swoją drogę, i sześć innych, przez które bieg kończy (wychodząc). Przez te same wrota księżyc wychodzi i wchodzi również... Wiatr porusza wóz, na którym słońce spoczywa... Wszystkie te wrota znajdują się jedne obok drugich, na jednej linji, a z prawej i lewej strony, mieszczą się okna... W pierwszym miesiącu roku wchodzi przez czwarte wrota, które są na wschodzie, i przez czwarte Wrota na zachodzie ono wychodzi... Dnie dłużeją, noce krócieją Przez dni trzydzieści. Wtedy dzień jest o dwie częście dłuższy niż noc. Następnie wchodzi przez piąte i zachodzi przez piąte. Wtedy dzień jest jeszcze dłuższy a noc krótsza... »LXX, 1—16). I dalej prowadząc opowiadanie, tłumaczy różną długość dnia i nocy w rozmaitych porach roku, wychodzeniem przez coraz insze wrota i insze wchodzeniem. Potem następuje opis wchodzenia i zachodzenia księżyca, miesięcy księżycowych, wrót, przez które wchodzą i wychodzą wiatry, a z nimi rosa, deszcz, lód, chłody, śnieg, susza, zburzenie, śmierć. Wszystko to, co Enoch opisuje, nietylko widział sam i słyszał tłumaczenie, ale jakby dla utrwalenia w pamięci widzianego i słyszanego, otrzymuje od Urjela księgę, z tem napomnieniem: »0 Enochu, przechowuj tę księgę, która pochodzi z nieba; czytaj, co zawiera, i staraj się zrozumieć wszystko, co zawierać! (LXXX, 1). W tym sensie przemawia nakoniec Enoch do swego syna: »Więc, mój synu, Matuzalu, wszystkom ci powiedział, wszystkom napisał, wszystkom objawił, dałem ci wyjaśnienie rzeczy każdej. Przechowuj, mój synu, księgi napisane ręką twego ojca i przekaż je przyszłym pokoleniom. Dałem ci mądrość, tobie, twoim dzieciom, potomstwu twemu, by oni przekazali tę mądrość, wyższą od wszelkich ich myśli, swemu potomstwu« (LXXXI, 1—3).
Po Księdze ruchu świateł niebieskich idą dwa widzenia, stanowiące nową jeszcze całość, z kolei czwartą.
Widzenie pierwsze zajmuje dwa rozdziały (LXXXII—LXXXIII). Zwraca ono przedewszystkiem uwagę domowemi, iż tak rzekę, okolicznościami, towarzyszącemi widzeniu. Było to jeszcze przed ożenieniem się Enocha. Enoch przebywał w domu swego dziada Malaleela. Usnął i widział niebo ogniste i promieniejące. Upadł i zobaczył ziemię rozpadającą się w wielką przepaść. Góry zawieszały się na górach, pagórki padały na pagórki. Drzewa najwyższe łupały się wzdłuż, padały w przepaść i pogrążały się w ciemnościach. Na ten widok wykrzyknął: »Koniec ziemi!« Wówczas dziad jego Malaleel obudził go i rzekł: »Czego krzyczysz, mój synu? czego ty jęczysz?« Wtedy Enoch opowiedział dziadowi, co widział. »Coś widział, rzecz ważna. Widzenie twe mię zdumiewa. Widocznie stosuje się ono do grzechów ziemi, którą przepaść ma pochłonąć. Tak, wielka nadejdzie katastrofa«. Miał to być potop.
Widzenie drugie (LXXXIV—LXXXlX) ma znaczenie alegorji dziejowej, ze wstępem mitycznym. Enoch spał. I widzi: wół biały wychodzi z ziemi, za nim wnet jałowica i cielaków dwa, czarny i ryży. Czarny uderza ryżego i pognał go. I ryżego nie stało. Jałowica, nie widząc ryżego, jęczeć poczęła, aż się zbliżył do niej wół. I porodziła cielaka białego. Biały cielak stał się wołem białym, i z niego powstały inne woły do niego podobne. I oto gwiazda spadła z nieba i zaczęła razem paść się z wołami. I inne gwiazdy spadać zaczęły i przyłączać się do pierwszej. Woły niby w ogniu płonęły, a jałowice poczęły rodzić słonie, wielbłądy i osły. Słonie pożerały woły. Woły bodły rogami słonie. Ziemia z przerażenia jęczała. I pokazał się człowiek biały w towarzystwie trzech innych. Ten ze czterech, który pierwszy się był pokazał, schwytał gwiazdę, związał jej ręce i nogi i rzucił w przepaść, a drugi ze czterech dał miecz słoniom, wielbłądom i osłom, i mordować same siebie te poczęły, a trzeci ze czterech zgromadzał i łowił gwiazdy, wiązał je i rzucał w przepaść. Wtedy ostatni ze czterech zbliżył się do wołów, obwieścił im tajemnicę, drżeć poczęły woły. Powstał człowiek inny. Pobudował wielki okręt. Wody zalały ziemię. Człowiek z temi, których zabrał na okręt, pływał po wodach. Wody opadły. Wtedy wół biały, który stał się był człowiekiem, wyszedł z okrętu, a z nim trzy cielaki: biały, czarny i ryży. Biały odłączył się od nich... I zwierzęta polne i ptaki poczęły się rozmnażać, rozmaite gatunki zwierząt — gromadzić. A pośród nich powstał wół biały. Zwierzęta poczęły wzajemnie się mordować. Wół biały spłodził wołu białego i osła. Ów wół biały — dzika czarnego i owcę białą. Dzik — wiele innych dzików. Owca biała zrodziła owiec białych dwanaście. Kiedy owce podrosły, te sprzedały jednę z pośród siebie osłom. Osły ją sprzedały wilkom. 1 owca wzrastała wśród wilków...
Przytoczony ustęp powtarza więc rzeczy znane z początkowych rozdziałów Księgi. Gwiazdy są to aniołowie, którzy z niebios zeszli na ziemię i zamieszkali wśród ludzi. Słonie, wielbłądy, osły to olbrzymi. Czterech ludzi — to inni aniołowie, niszczący ślad pierwszych na ziemi. Człowiek powstały z wołu — Noe. Biały cielak, odłączający się od innych dwóch — Sem. Wół biały — to Abraham. Spłodzony przezeń wół biały — to Izaak. Owca biała — to Jakób. Dwanaście owiec białych to 12-u jego synów. Sprzedana owca — to Józef. Osły — Madjanici. Wilki — Egipcjanie.
To, co następuje w dalszej części widzenia, przedstawia w sposób podobny dzieje Żydów, upostaciowanych w białych owcach i jagniętach. Ludy i narody, z którymi Żydzi wchodzili w stosunki i pod których władzę w różnych okresach czasu podpadali, są wyobrażane w postaciach rozmaitych zwierząt dzikich i krwiożerczych, lub w postaciach ptaków. Wprowadzony na widownie akcyi właściciel owiec, symbolizuje Boga narodowego Żydów; pasterze — panujących nad Żydami monarchów; pisarze, zapisujący czyny pasterzy i liczbę zabijanych owiec, są to historycy i poeci narodowi. I częstokroć właściciel owiec, mając sobie przedstawiony stan rzeczy przez pisarzów, sam zaradzał złemu i zmieniał pasterzy. Ostatni występ tego właściciela, stanowiący ostatni obraz, wykazuje cel całego widzenia. »I widziałem, mówi autor, że właściciel owiec przychodzi do nich. Trzymał on w ręku miecz swojego gniewu. Uderzył nim ziemię, i ta się rozwarła. Zwierzęta i ptaki przestały mordować owce, a wpadły w otchłań ziemi, która się za nimi zawarła. I wielki miecz dał on owcom, a te też rzuciły się na dzikie zwierzęta i tępiły je... I widziałem tron, wzniesiony pośrodku ziemi szczęśliwej. Na tronie zasiadł on i wziął księgi wszystkie i je otworzył. Wtedy zawołał siedmiu pierwszych ludzi białych i rozkazał im, by przywiedli pierwszą gwiazdę, która poprzedziła inne, gdy spadały na ziemię, i przywiedli ją... Rozpoczął się sąd nad gwiazdami. Były za winne uznane... i rzucono je do przepaści napełnionych ogniem. Z kolei 70 pasterzy było sądzonych. Uznano ich za winnych i rzucono w przepaść ognistą. Tam były rzucone owe ślepe, za winne również uznane... I widziałem, że się owce palą, a kości ich ogień pożera... I widziałem, że właściciel owiec wznosi dom większy i wyższy, niż dawniejszy, tylko na tem samem miejscu. Wszystkie słupy były nowe, kość słoniowa nowa i w większej ilości. I zamieszkał wewnątrz. I wszystkie zwierzęta dzikie, wszystkie ptaki powietrzne kłaniały się owcom, które pozostały, wielbiły je, do nich zwracały swe prośby i słuchały ich we wszystkiem... Owce były wszystkie białe, wełna na nich długa i czysta. I  wszystkie te, które zginęły i które wymordowano, wszystkie dzikie zwierzęta, wszystkie ptaki powietrzne zebrały się w tym domu. A właściciel owiec drżał z radości, widząc, że owce wróciły do owczarni. I widziałem, że owce złożyły miecz, który im był dany, do owczarni go przyniosły, zapieczętowały w oczach właściciela... owce były zebrane w domu, zaledwie mieszczącym je wszystkie. A oczy im się otworzyły i widziały Dobrego, i nie było między niemi żadnej, któraby go nie widziała... I oto urodził się cielak biały, togi jego były duże, wszystkie zwierzęta dzikie, wszystkie ptaki Powietrzne wielbiły go i czciły bezustanku. „Wtedy widziałem, że Przyroda wszystkich owiec się zmienia; wszystkie stawały się cielakami białymi. A pierwszy wśród nich stał się słowem, i słowo stało się wielkiem zwierzęciem i nosiło na swej głowie wielkie rogi czarne...« (LXXXlX, 26—47).
Po dwóch widzeniach Enoch zwraca się do Matuzala ze słodami: »Zbierz wszystkie dzieci twej matki, gdyż głos wewnętrzny Unie ożywia, a duch z góry owłada mną«. Gdy się zebrały, Enoch Począł je nakłaniać, by szły »drogą sprawiedliwych«, i obwieszcza im sąd nad wszystkimi ludźmi (XC). Potem następuje wzmianka o tem, co Enoch napisał (XCI). Nakoniec jeszcze przepowiada z książki: »Urodziłem się siódmego dnia w pierwszym tygodniu... W trzecim tygodniu będzie wybrany człowiek, by stał się pniem narodu silnego i sprawiedliwego... W czasie szóstego tygodnia, Wszyscy, którzy się tylko znajdują, będą osłonieni ciemnością... a pokolenie wybranych będzie rozproszone po całej ziemi... Następnie w siódmym powstanie pokolenie przewrotne, którego czyny będą czynami niesprawiedliwości... Przyjdzie dalej tydzień inny (ósmy), tydzień sprawiedliwości... Wtedy grzesznicy będą oddani w ręce sprawiedliwych, którzy, w czasie tego tygodnia zasłużą sobie na przybytek swoją sprawiedliwością i pobudują dom dla króla wielkiego. Po tym tygodniu przyjdzie dziewiąty, w czasie którego nastąpi sąd powszechny. Czyny niezbożne znikną z oblicza ziemi. Świat będzie skazany na zniszczenie, a wszyscy ludzie chodzić będą drogą sprawiedliwości. Zatem, w siódmym dniu dziesiątego tygodnia odbędzie się sąd wieczny... Pierwsze niebo będzie uniesione i zniknie. Drugie się ukaże, a wszystkie potęgi niebieskie zajaśnieją wspaniałością, siedem razy większą. Zatem nastąpią inne tygodnie, których liczba nie da się policzyć, a przechodzić będą w świętości i sprawiedliwości. Nie będzie już grzechu wtedy... Kto wśród dzieci ludzkich usłyszy głos świętego i nie zadrży? Kto może zliczyć myśli jego? Kto pojąć dzieło stworzenia niebios, zrozumieć cuda? Może zdoła dojrzeć duszę jego, ale nigdy jego ducha. O nim nie potrafi mądrze rozprawiać, ani się wznieść do wysokości jego. Niechaj spojrzy na granice niebios, a zobaczy, że mu niepodobna dosięgnąć ich ogromu. Kto z dzieci ludzkich zmierzyć potrafi szerokość i długość ziemi? Komu jest dane poznać rozmiary wszystkich rzeczy? Czyż istnieje choćby jeden człowiek, któryby zdołał w swym rozumie objąć niebiosa, zbadać ich głębokość, wnijść do ich podstaw? Kto wie, jaka jest liczba gwiazd? Kto wie, gdzie miejsce odpoczynku wszystkich tych świateł?« (XCII).
Ten ustęp liryczny, przypominający Psalmy, zamyka tę czwartą całość większą.
Wychodząc z tych poglądów, przeniknięty temi uwagami, w trzynastu kończących Księgę rozdziałach (XCIII—CV) autor napomina wciąż, by pamiętano o jego słowach, dlatego, ostrzegając przed temi, którzy inaczej i inne uczyć prawdę zechcą, przypomina wyrzeczone przepowiednie i zapewnia ziszczenie się ich. Jest to pożegnanie z dziećmi dobrego ojca, któremu jedynem leży brzemieniem na sercu, by go oni posłuchali. Są to słowa na rozstaniu się ze słuchaczami gorliwego a natchnionego propagatora, któremu o nic więcej nie idzie, tylko by mu jak najusilniej wierzono, a jak najmniej rozstrząsano słowa jego; więc wciąż zapewnia o ich prawdziwości, ostrzega przed innemi, a powtarza ciągle nieraz już powiedziane i nieraz już powtórzone.
Rozdział przedostatni (CIV, b) składa się z następnego ustępu: »W te czasy Pan rozkaże sprawiedliwym zebrać swe dzieci z ziemi całej, aby wysłuchały słów mądrości jego, i rzeknie im: Pokażcie ’m te mądrość, boście ich nauczyciele i wodzowie. Pokażcie im nagrodę, która powinna przypaść tym wszystkim, którzy podążą za przepisami mądrości. Ja bowiem i mój syn uczynimy z nimi wieczny związek na drogach sprawiedliwości. Pokój wam, dzieci sprawiedliwości, radość i szczęśliwość«. Rozdział ostatni (CV), stanowiący niby epilog, zawiera opowiadanie następne: »Po upływie pewnego czasu, Matuzal, mój syn, dał żonę synowi swemu, Lamechowi. Ta, zostawszy brzemienną, zrodziła syna, którego skóra była biała niby śnieg, a różowa jako róża, włosy były białe i długie jak runo... Zaledwo wyszedł z łona matki, zaczął sławić Boga...« Przerażony niezwykłem zjawiskiem ojciec, biegnie do dziada. Ten do swego ojca. Enoch, dowiedziawszy się, co się stało, wyrzekł: »Bóg zamierza dokonać nowego dzieła na ziemi...« I począł opowiadać o nastąpić mającym potopie... Kiedy Matuzal usłyszał słowa ojca swojego Enocha... powrócił upewniony i nazwał dziecię imieniem Noe, ponieważ ono miało stać się pociechą ziemi po takiem zniszczeniu. Zamyka rozdział wiadomość o jeszcze jednej Księdze, którą napisał Enoch dla syna swojego, Matuzala. Księga ta zawiera tylokrotnie powtarzane proroctwa. Napis: »Koniec widzenia proroka Enocha...« kończy księgę Enocha.
Z poznanej treści widzimy, że tylko dwa ustępy: pierwszy, o cielaku białym, którego »wszystkie zwierzęta dzikie, wszystkie Ptaki powietrzne wielbiły i czciły bezustannie« i od którego zjawienia się owce »wszystkie stawały się cielakami białymi«, jakimi były na początku dziejów, i drugi, że »w siódmym dniu dziesiątego tygodnia odbędzie się sąd wieczny« — dają pewne wskazówki co do czasu, w którym te ustępy powstać mogły. Ale oba one nie jednakowej wartości przy zastosowaniu. Gdy w drugim niema Punktu wyjścia dla odmierzenia czasu, w pierwszym klucz się kryje w symbolu białego cielaka. Należy tylko pod ten symbol podstawić osobę historyczną. Tu atoli dotykamy ogólnej właściwości wszystkich Apokalips. Wykład symbolów może być rozmaity. I tak, w tym wypadku, pod tym symbolem może się ukrywać Joannes Hyrkanus, syn Szymona Makkabeusza, zwycięski bohater z walki o  niepodległość, prowadzonej przez Żydów z królami syryjskimi, jak również ukrzyżowany przez Żydów syn Jehowy. Ten ostatni wykład, wprowadzony w pierwotnych czasach chrystyanizmu przez chrześcijan i wzmocniony wtrąconym ustępem, w którym Jehowa mówi: »Ja i mój syn« (CIV, 6) uczynił właśnie z Księgi Enocha, a właściwie z osoby, której autorstwo jej formalnie było przypipisane, przedmiot nienawiści Żydów z czasów talmudycznych, uwydatnionej w przytoczonych ustępach z Midraszu. Ten wszakże szczegół znaczenia całej Księgi lub tego ustępu nie zmniejsza. Owszem, nawet potęguje, gdyż wprowadza ją do piśmiennictwa chrześcijańskiego, w którem do Ksiąg Świętych była zaliczoną i  przez to właśnie zaliczenie do naszych przechowała się czasów. I nie mogło być inaczej. Wszak w Księdze tej wiedza płynie bezpośrednio z jej źródła, według pojęć owoczesnych. 1 chociaż autor nie skorzystał wyczerpująco z wyrażenia: »i chodził Enoch z Bogiem«, lecz między Jehową a Enochem postawił aniołów, którzy mu wszystko, co widział — a widział on wszystko, co tylko we wszechświecie istniało, będąc niesiony przez tych aniołów po przestworzach — dokładnie i stanowczo objaśniali i tłumaczyli. Aniołowie zaś ci nie byli to aniołowie zbuntowani, lecz Jehowie posłuszni, więc posłowie jego, narzędzie rąk, tłumacze myśli, wykonawcy jego woli. Wśród wielu Ksiąg objawionych Księga Enocha wskutek swej treści uchodzić powinna za księgę jakby wyłącznie objawioną.

II.
KSIĘGI CZWARTE EZDRASZOWE.

Według przyjętego a po dwakroć już praktykowanego powyżej zwyczaju, przystępującym do nowego utworu apokryficznego poprzednio poznać należy osobę, której autorstwo tego utworu jest przypisanem. Poznawanie to wszelako nie zawadzi o piśmiennictwo greckie i rzymskie, jak to miało miejsce przy poszukiwaniu Sybilli, i również nie doprowadzi do pierwszych ludzi na ziemi, wśród których z konieczności poszukiwaliśmy Enocha.
Ezdrasz jest postacią dziejową.

1) Osoba Ezdrasza.

Dzieje starożytne, zwłaszcza zaś monarchji wschodnich, uczą sposobów urządzania krajów przez oręż podbitych. Sposób ten wynikał z niewielkiego zaludnienia owoczesnego świata dziejowego. Zwycięski monarcha wszystkich przedniejszych mieszkańców zdobytego kraju przenosił w głąb swoich posiadłości dawniejszych.
Gdy Nebukadnezar, Nabu-kudur-usur — według napisów klinowych — król babiloński w 586 r. przed erą naszą, pokonał Judeję, zdobywszy poprzednio jej stolicę, Jeruzalem, przeniósł przedniejszych kraju całego i miasta mieszkańców nad brzegi Eufratesu, do Babilonji, pozostawiając na miejscu, jak się wyrażają Kroniki hebrajskie, otylko z ubogich onej ziemi, aby byli winiarzami i oraczami« (II Król. 25, 12). Gdy z kolei rzeczy, w lat pięćdziesiąt, Cyrus, król perski, pokonał państwo babilońskie i zdobył jego stolicę Babilon (w 537 r.), również i on zastosował do tego kraju znany sposób urządzenia go i uspokojenia. W tym wypadku dość było sprowadzonym siłą kolonistom pozwolić powracać do swych ziem ojczystych. Skorzystali z możności powrotu do Judei i Żydzi, nagnani do Babilonii przez Nebukadnezara. Ale powrót ciągnął się opieszale. Trwał całe prawie stulecie. Korzystający bezpośrednio z pozwolenia Cyrusa, opuścili Babilonję pod dowództwem Zorababela i Jesua. Druga, przynajmniej ze znaczniejszych, Partja Żydów, powracających do Judei, opuściła Babilonję według kronik hebrajskich, w lat 80 po pierwszej (458 r.). Na czele jej stał Ezdrasz. Nakoniec ostatnia, w Kronikach zapisana, w lat ośm Po drugiej, pod dowództwem Nehemjasza (445).
Przewodnictwo w sprawie narodowej powrotu wygnańców do kraju i następnie wybitny udział w zbieraniu pomników piśmiennictwa ojczystego i w urządzeniu teokratycznem rządu krajowego zapewniły Ezdraszowi naczelne stanowisko w dziejach żydowskich. To stanowisko w miarę oddalania się od wypadków wzrastało ciągle. Więc, gdy w zbiorze pomników starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego tylko jedna księga treści historycznej związana jest z imieniem Ezdrasza, Księga Ezdrasza pierwsza, w późniejszych zbiorach pomników piśmiennictwa żydowsko-greckiego znajdujemy już związanych z imieniem jego, a więc jemu przypisywanych, cztery, i to treści rozmaitej. W piśmiennictwie zaś grecko-chrześcijańskiem, jak to zobaczymy, jeszcze innych trzy, wśród których jedna nosi nawet tytuł: Słowo i Apokalipsa świętego proroka Ezdrasza, ulubieńca bożego.

2) Dzieje Księgi czwartej Ezdraszowej.

Żydzi na tej podstawie mogą nazywać księgę historyczną, w przekładzie zwaną Księgi pierwsze Ezdraszowe, napisaną po hebrajsku i po aramejsku (IV, 8—VI, 18) Księgą Ezdrasza, że do niej weszła część pewna (VII, 27—IX, 15), której autorstwo może być przypisywane samemu Ezdraszowi, lub co najmniej, że ta część jest oparta na bezpośrednio od Ezdrasza pochodzących źródłach, np. jego zapiskach.
Nazwę Księgi drugiej Ezdraszowej otrzymała następnie Księga historyczna, w zbiorze pomników starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego nosząca tytuł Księgi Nehemjasza. Nosi ona ten tytuł na tej samej zasadzie, na jakiej poprzednią nazwano Księgą Ezdrasza.
Nazwę: Księgi trzecie Ezdraszowe nosi zbiór fantastycznych opowiadań, przyczepionych do nazwy Darjusza, króla perskiego. Były one zebrane, niby jako uzupełnienie Księgi (I) Ezdrasza, przez Żyda, helenistę, prawdopodobnie w ostatniem stuleciu ery starożytnej, kiedy Żydzi, rozpocząwszy krzewienie kultu swego Boga narodowego, na podstawie tego kultu usiłowali wejść do dziejów powszechnych i zająć w nich naczelne wśród wszystkich ludów i narodów stanowisko.
Księgi czwarte Ezdraszowe zawierają Apokalipsę.
Oto jakie wypadki dziejowe wywołały Apokalipsę Ezdrasza.
Poznający dzieje Rzymu i pod panowaniem Rzymu pozostających narodów nie mogą nie zwrócić uwagi swej na to zjawisko, że panowanie każdej dynastyi, czy też domu, trwało dość krótko, że jeśli taki dom wydał człowieka lub dwóch uzdolnionych do rządu, po nich następowali szaleńce i zbrodniarze, których czyny przerywały panowanie lub nawet istnienie domu całego; nakoniec, że zbrodniczość i szaleństwo ciągle się w panujących wzmagało, co naturalnie skracało panowanie domu i życie jednostek dom składających. Ograniczając się już tylko dwoma pierwszymi wiekami, widzimy dom Augustów przy władzy 97 lat, dom Flawiuszów już tylko 27. Jeśli Antoninowie panują 95 lat, to panowanie długie zawdzięczają usynowianiu sobie następców. Nerwa nie spłodził lecz usynowił swego następcę Trajana, Trajan swego Adrjana, Adrjan swego Antonina, Antonin swego Marka Aureljusza. Po śmierci Marka Aureljusza, człowieka, który nietylko wśród panujących stanowi chlubę rodu ludzkiego, władza przeszła do jego syna, Komnaodusa. I oto czyny Nerona, ostatniego z Augustów, czyny Domicyana, ostatniego z Flawiuszów bledną w porównaniu z jego czynami.
Obecnie stan wiedzy socyologicznej i psychologicznej te straszne zjawiska jak Neron, Domicyan i Kommodus na szczycie władzy nad światem, wyjaśnia. Dla współczesnych tym zjawiskom, a zwłaszcza nie patrzących na wypadki oczami rzymianina, dla Żydów i chrześcijan, panowanie takiego Nerona lub Domicyana oznaczać się zdawały zbliżanie się tylokrotnie zapowiadanego, wciąż oczekiwanego, zawsze odkładanego przewrotu kosmiczno-społecznego, wcielonego w pojęcie i obraz sądu Jehowy, zesłania przez niego Mesyasza, lub powrotu syna jego własnego.
Uczucia u Żydów, a z czasem i chrześcijan, ich sąd nad ludźmi j wypadkami, ich trwoga i nadzieja, oburzenie i pogarda znajdowały wyraz nietylko w pieśniach Sybilli ulotnych. Stan rzeczy wzbudzał pytania domagające się odpowiedzi, stawiał zagadnienia oczekujące rozwiązania. Zapowiedzenie przewrotu wraz z rzuconem złorzeczeniem Rzymowi, przekleństwem głównych działaczy nieraz już nie wystarczało potrzebom chwili, nie odpowiadało ogólnemu nastrojowi umysłów. Pojawiały się więc Apokalipsy.
Różne w objawach zewnętrznych a i w istocie swej jednakie, gdyż z jednego źródła wypływające, wypadki dziejowe w dwóch poprzedzających erę naszą stuleciach i w dwóch ją rozpoczynających rozwijające się, wywoływały »widzenia«, które razem zebrane wytworzyły »Ksiegę Enocha«. Zgładzenie ze świata Nerona w r. 68 po Chrystusie wywołało »Apokalipsę Jana«. Zgładzenie ze świata Domicyana w r. 97 wywołało »Apokalipsę Ezdrasza«, znaną pod nazwą »Księgi czwartej Ezdraszowej«.
Twierdzą to Corodi, Gfrörer, Volkmar, Ewald, Colani, Renan, Vernes, Langen, Holtzmann, Kein, Tischendorf, w sprzeczności ze zdaniem A. Hilgenfelda, który wcześniejszy jej przypisuje początek (r. 33 przed erą naszą). Napisał ją Żyd po grecku i prawdopodobnie w Rzymie. Treść jej, odpowiadająca potrzebom chwili, duchowi czasu, była przyczyną, że przetłumaczono ją na język łaciński, syryjski, etjopski, arabski i armeński. Przetłómaczenie na tyle języków spowodowało mniejszą dbałość o oryginał. Jakoż ten z biegiem czasu zaginął.
Odkrycie w bieżącym stuleciu wszystkich czterech przekładów na języki wschodnie pozwala uczonym badaczom na podstawie tych przekładów i przez porównywanie ich z przekładem łacińskim, od najdawniejszych czasów znanym, przytaczanym i przechowywanym w licznych rękopisach i w druku aż do naszych czasów, na odtwarzanie pierwotnej postaci Księgi Ezdrasza. Dokonał tego z zupełnem powodzeniem Adolf Hilgenfeld, i odtworzenie tekstu greckiego, przekład łaciński, oraz przekłady na łacinę przekładów: syryjskiego, etjopskiego, arabskiego i armeńskiego, pomieścił między innymi apokryfami w dziele p. t. Messias Judaeorum, libris eorum paulo ante et paulo post Christum nalum conscriptis illustratus, Lipsiae, 1869. Otóż w tej postaci odtworzonej składa się Księga Ezdrasza z rozdziałów dwunastu.
Najbardziej od pierwszej postaci Księgi Ezdrasza oddala się przekład jej na łacinę. A to nie ze względu samego przekładu, który wskutek charakteru obu języków, z którego i na który był dokonany, może być nawet bliższy oryginału, niż przekłady, dokonane na języki wschodnie (syryjski, armeński, arabski i etjopski), lecz dla czego innego. Obecny przekład łaciński składa się z rozdziałów szesnastu. Otóż porównanie z przekładami innymi wykazało, że do łacińskiego przekładu weszły dodatkowe dwa rozdziały (I—II) na początku księgi i dwa rozdziały (XV—XVI) na końcu księgi. Więc pierwotna Księga Ezdrasza składa się z rozdziałów III—XIV obecnego jej przekładu na łacinę. Dodatkowe cztery rozdziały utworzono w III wieku naszej ery; I—II na jego początku, około r. 201; XV—XVI w drugiej jego połowie, około 263 roku.
Następnie, porównanie z sobą przekładów: łacińskiego, syryjskiego, arabskiego i armeńskiego, wykazało, że liczba wersetów w pojedynczych rozdziałach w każdym z tych przekładów, z wyjątkiem jednego rozdziału, jest jednaka. Ten wyjątkowy rozdział jest VII. Otóż w tym to rozdziale, po 1—35 następują w przekładach syryjskim, etjopskim, arabskim i armeńskim 83 wersety, których niema w przyjętym i drukowanym przekładzie łacińskim. Po wtrąconych tych wersetach (1—83) idą w dalszym ciągu wersety 36—67, aż do końca rozdziału. Tak więc na łacinę bądź to środkowe wersety oryginału greckiego nie były przetłumaczone, bądź też z czasem z tego rozdziału je wyrzucono. Istnienie tych wersetów w przekładach na języki wschodnie, które to przekłady, jak tego dowodzą krytycy, prawdopodobnie dokonywane były z oryginału, świadczy, że one w oryginale się znajdowały, i tylko wyjątkowo brak ich w przekładzie łacińskim obecnym. W przekładzie etjopskim liczba wersetów w każdym rozdziale jest o kilka większa, niż w czterech innych przekładach.
W wieku XVI po Chrystusie, kiedy na zachodzie Europy Powstało dążenie zreformowania niektórych wierzeń i podań dotychczasowego chrystjanizmu, główni na tem polu działacze zwrócili przedewszystkiem uwagę na podstawę i źródło tych wierzeń i podań, to jest na Księgi chrześcijańskie. Wówczas to z pośród wielu i Księgi Ezdrasza, trzecie i czwarte, z szeregu Ksiąg świętych były wyjęte. Zatrzymali je jednakże w swych Księgach świętych ci chrześcijanie, którzy zostali przy dawniejszych wierzeniach i podaniach. A napis, jaki nad Księgami Ezdrasza trzecią i czwartą kłaść poczęli we wszystkich zbiorowych wydaniach swych Ksiąg świętych, świadczy, jakie znaczenie Księgom Ezdraszowym nadawano z początku ich istnienia... »Dwoje Księgi, które pod imieniem trzecich i czwartych Ksiąg Ezdraszowych udawają (w łacińskim oryginale: circumferuntur, więc: krążą, obiegają), tu na końcu, na stronie... położone są, aby do końca nie zginęły: ponieważ je niektórzy święci ojcowie czasem wspominają i w niektórych bibljach łacińskich, tak ręką pisanych, jako i drukowanych, się znajdują«. (Biblja... we Wrocławiu, R. P. 1740; z niej biorę cytaty następne).
W Paryżu, w Bibljotece Narodowej, pomiędzy rękopisami greckimi znajduje się jeden, zwany Codex Colbertinus, nr. 729 oznaczony, na którym położony napis głosi, że zawiera: Słowo i Objawienie świętego Proroka Ezdrasza, ulubieńca Bożego.
Przez czas długi miano ten rękopis za tekst grecki Księgi czwartej Ezdraszowej. To mniemanie dzielił z z innymi nawet zasłużony badacz i wydawca Apokryfów, J. K. Thilo. Nakoniec z rękopisu tego rzeczoną Apokalipsę wydał K. Tischendorf, w zbiorze pod tytułem; Apocalypses Apoctyphae Mosis, Esdrae, Pauli, Johannis, item Mariae Dormitio, Lipsiae', 1866 i w ten sposób rozstrzygnął pytanie o stosunku tego utworu do czwartej Księgi Ezdrasza. Zaznaczywszy w Przedmowie (Prolegomena, XII sq.) odrębność jej od znanej już nam Apokalipsy Ezdrasza, wydawca twierdzi, że ani pod względem starożytności, ani wartości nie należy z nią porównywać. Jednakże dodaje, że autor Ezdrasza Paryskiego (tak bowiem ten utwór nazywa) w wielu razach naśladował autora Księgi czwartej Ezdraszowej. I tak, według niego, »w obu w jednaki i również gwałtowny sposób zwraca się prorok do Stwórcy i Sędziego i z takichże powodów wyrzuca mu jego niepowściągliwość. W obu powątpiewa w jego niesprawiedliwość i temiż grzechami, popełnionemi przez Adama, tłumaczy jej podstawy. W obu jednakowo uskarża się Ezdrasz, że Adam nie był dostatecznie od grzechów zabezpieczony. W obu ludzie, podlegli sądowi, za nieszczęśliwszych od zwierząt, wolnych od tego sądu, są poczytywani, a niezrodzeni — od zrodzonych... W obu prorok dla grzeszników, powołując się na obietnice, poczynione Abrahamowi, uprasza o miłosierdzie. W obu wiedzieć pożąda, jakie znaki poprzedzą sąd powszechny«.
Oprócz tej drugiej Apokalipsy, przypisywanej Ezdraszowi, R. Lücke, powołując się na Lambecjusza, podaje wiadomość jeszcze o dwóch innych utworach charakteru apokaliptycznego, jak o tem świadczą napisy, jemu również przypisywanych, a znajdujących się w Bibljotece Wiedeńskiej. Jeden z tych rękopisów nosi tytuł: Ezdrasza proroka o ciężkich dniach w dwunastu miesiącach; drugi: Dni szczęśliwe, które wskazał Bóg Ezdraszowi Świętemu[15]. Oba te utwory odnalazł K. Tischendorf także w Bibljotece Paryskiej i taki sąd o nich wygłasza: »Są one pozbawione wszelkiej wartości i tylko świadczą, że imię Ezdrasza mnichom średniowiecznym do takiego Podobało się stopnia, że poczęli go nadużywać, pokrywając jego Powagą to, co sami dla podtrzymania przesądów ludzkich wymyślili[16].

3) Treść Księgi czwartej Ezdraszowej.

»Roku 30-go po zburzeniu miasta, byłem w Babilonie, pisze autor, a frasowałem się, leżąc na łożu mojem... iżem widział opuszczenie Syjonu, a mnóstwo tych, którzy mieszkali w Babilonie. A chwiał się duch mój bardzo, i począłem mówić do Najwyższego słowa bojaźliwe...«, w których myśl zawierała się taka, że jeśli Żydzi od stworzenia świata postępowali według żądania i wskazówek jego, więc dlaczego podał on miasto swe w ręce nieprzyjaciół swoich... »I odpowiedział mi anioł, który był do mnie posłań, któremu imię Urjal:...Idź, zważ mi wagę ognia, albo pomierz mi wianie wiatru, albo wróć mi nazad dzień, który przeminął... I odpowiedziałem mu: Któż z urodzonych to uczynić może, że mię o  to pytasz? I rzekł mi: Ty co jest twego, co z tobą zrosło, poznać nie możesz, a jako naczynie twoje (vas tuum, głowa, umysł) będzie mogło ogarnąć drogę Najwyższego? I rzekłem: lepiej nam było nie być, niźli jeszcze żyjąc żyć w niezbożnościach i cierpieć, a nie wiedząc dlaczego... Proszę cię, Panie, aby mi był dan umysł ku wyrozumieniu... I odpowiedział mi: Jeśli będziesz wiele badał, często się będziesz dziwował... A o co pytasz, powiem« (III—V). Wynik pierwszego tego widzenia nie zadowolnił Ezdrasza, ani go uspokoił. Dowiedział się bowiem tylko tyle, że »nasiało się złości i  jeszcze nie przyszło skażenie (destructio) jej, bo ziele nasienia złego wsiane jest w serce Adamowe od początku«, i po jakich znakach wnioskować można o zbliżaniu się sądu Jehowy.
W drugiem widzeniu (V, 14—VI, 31) nastąpiło wyliczenie znaków tych i opisanie mającego rozpocząć się złotego wieku.
Trzecie widzenie Ezdrasz wywołuje przypomnieniem Jehowie stworzenia świata. Wykład ów kosmologji stał się podstawą wiedzy geograficznej w wiekach średnich. Twierdzenie, że woda tylko siódmą część świata zajmuje, weszło do dzieła Rogera Bacona: Opus majus, do dzieła Piotra d’Ailly: Imago mundi, nakoniec do listu K. Kolumba z Haiti do hiszpańskiego monarchy z roku 1498. »A trzeciego dnia rozkazałeś zebrać się wodom na siódmą część ziemi, a sześć części osuszyłeś i zachowałeś... A po tych Adama... I z niego wychodzimy my wszyscy i lud, któryś obrał... Dla nas świat stworzyłeś. A inne narody, które poszły z Adama, powiedziałeś, że nic nie są i że są podobne ślinie, a do kropli z naczynia porównywałeś dostatek ich. A teraz, Panie, oto narody te, które były za nic poczytywane, poczęły panować nad nami i pożerać. A my, lud twój, któryś nazwał pierworodnym, jednorodnym, miłośnikiem (aemulatorem carissimum) twoim, poddaniśmy są w ręce ich. I jeśli świat jest dla nas stworzon, przecz-że nie mamy dziedzictwa ze światem? A pókiż to?« (VI, 42—59).
Na to, konsekwentnie z teokratycznych poglądów żydowskich wypływające zagadnienie polityczno-społeczne, niełatwo było odpowiedzieć. Anioł, znany z poprzednich widzeń, na takie się zdobywa porównanie: »Jest miasto zbudowane, a w polu położone, a jest wszego dobra pełne. Wejście do niego ciasne i na przykrem miejscu, tak, iż po prawej stronie ogień, a po lewej woda głęboka. A tylko jedna ścieżka leży między niemi, to jest między ogniem a wodą, tak, iż może się na ścieżce zmieścić tylko stopa człowiecza. A jeśli miasto będzie dane człowiekowi w dziedzictwo, jeśliby nigdy przed sobą położonego niebezpieczeństwa nie przeszedł, jakoż weźmie dziedzictwo swoje?... Tak jest i cząstka Izraelowa (sic est et Izrael pars.). Bom dla nich stworzył świat. A gdy Adam przestąpił rozkazanie moje, osądzono jest co się stało (judicatum est quod factum est). I stały się wejścia tego świata ciasne i bolejące i pracowite...«
W chwili, gdy Żydzi utracili swą ziemię, a z nią i wszelkie Prawa polityczne, gdy stali się wygnańcami rozproszonymi po świecie, twierdzenie, że stworzył świat cały i że stworzył go dla nich wyłącznie ich Bóg narodowy, nie pozostawało bez skutku. Z mieszkańców pewnego zakątka ziemi stawali się oni mieszkańcami całej kuli ziemskiej, a ich Bóg narodowy Bogiem całego świata.
I dalej anioł otwiera przyszłość: »Oto czas przyjdzie i będzie, kiedy przyjdą znaki, którem ci powiedział... i okaże się syn mój> Jezus (w przekładach syryjskim, etjspskim i arabskim: Mesjasz, w armeńskim — pomazaniec boży) z tymi, którzy są z nim, i będą się weselili, którzy pozostali (przy życiu) przez 400 lat. I będzie po tych leciech i umrze syn mój Chrystus i wszyscy ludzie, którzy dech mają. I obróci się świat w stare milczenie przez siedem dni, jako i za pierwszych sądów (initiis, początków, w łacińskim przekładzie), tak, iż żaden nie pozostanie (przy życiu). A będzie po siedmiu dniach, i wiek, który jeszcze nie czuje, będzie wzbudzon i umrze skażony; i ziemia wróci to, co w niej śpi, i proch (wróci tych), którzy w nim milcząc mieszkają, a gmachy (promtuaria, składy, przybytki, gdzie dusze sprawiedliwych ludzi zmarłych, oczekując sądu, przebywały) wrócą dusze, które im są zwierzone. I zjawi się Najwyższy na stolicy sądowej i przeminą nędze i będzie cierpliwość nagrodzona. A tylko sąd zostanie, prawda stać będzie i wiara się wzmocni i czyny nastąpią, a zapłata się pokaże i czuć będą sprawiedliwości, a nieprawości panować nie będą...« (VII, 1—35).
Następują wersety opuszczone w łacińskim przekładzie. Biorę je z syryjskiego, który zdaniem krytyków jest dokładniejszym od innych; a tylko w razie zupełnego zagmatwania myśli, posługuję się innymi przekładami.
»I okaże się miejsce mąk, a naprzeciw niego schronienie spokoju; otworzy się przepaść piekielna, a obok niej raj szczęśliwości, i rzeknie wtedy Najwyższy do ludów wskrzeszonych: Patrzcie i rozważajcie, kogoście to zaniedbali, komuście to czci odmówili, czyjeście to przykazania odrzucili; oto tu rozkosze i upojenia, tam ogień i męki... „Wtedy rzekłem: Panujący Panie... któż jest z tych, którzy przyszli na ziemię, którzyby nie grzeszyli? Któż ze zrodzonych nie przestąpił przykazania Twojego? A teraz się okazuje, że tylko dla niewielu nastąpił wiek rozkoszy, dla wielu zaś wiek cierpień. W sercu naszem jest zło, które przeszkadza iść za przekonaniami twemi, a skłania do zepsucia... Wtedy mi odpowiedział: Rzeknij do ziemi: zrodziłaś złoto i srebro, miedź i żelazo, ołów i glinę; więcej jest srebra niż złota, miedzi niż srebra, żelaza niż miedzi, ołowiu niż żelaza, gliny niż ołowiu; porównaj to wszystko i uważ, co jest cenne i drogie: czy to, czego jest więcej, czy to, czego mało?... I odpowiedziałem: Czego jest wiele, nie jest to najlepsze i najcenniejsze; czego jest mało, jest drogie i pożądane. I rzekł mi: Każdy, kto posiada mało, cieszy się tem, czego posiada więcej, niż ten, kto posiada tego bardzo dużo... Ja cieszę się i weselę niewielu, którzy są zbawieni. Oni to są, którzy moją sławę podniosą, z ich przyczyny moje imię jest czczone. A wcale się nie dręczę tem mnóstwem, które ginie. Oni są niby para wodna, niby dym, który się unosi; jest to ogień, który się pali i, sam siebie niszcząc, ginie. Wtedy powiedziałem: O ziemio, cóżeś ty uczyniła... z ciebie powstali ci, którzy idą na wieczne zatracenie... jeśli umysł (intellectus) z prochu powstał, jak wszystko stworzenie lepiejby było, żeby prochem pozostał... teraz umysł z nami wzrasta, i wskutek niego skazaniśmy na męki, gdyż kiedy rozumiemy, giniemy; rodzaj ludzki płacze, cieszą się zwierzęta; wszyscy ludzie zrodzeni boleją, stada i trzody wyskakują z radości, — ponieważ daleko im lepiej niż nam, że nie czekają sądu i nie znają męczarni, a życie po śmierci nie jest im obiecane; cóż nam z tego przychodzi, że żyjąc żyjemy, ale mękami zmęczeni być mamy? jeślibyśmy po śmierci na sąd nie stawali, dalekoby to lepiej nam było...« Wymowne swą prostotą, straszne grozą rozpaczy są te słowa protestu, walczącego z przeznaczeniem ducha ludzkiego, niemocy swej świadomego, w bezradności tonącego. To, co dalej usłyszał, wzmaga tylko grozę przeznaczenia. Jeszcze się zwraca do Najwyższego i mówi: »Jeślim znalazł łaskę w oczach Twych, powiedz mi, słudze Twojemu: czy w dniu sądu sprawiedliwi mogą się wstawiać za bezbożnymi i błagać za nimi Najwyższego, ojcowie za synów swoich, synowie za swoich ojców, bracia za braćmi, krewni za krewnymi, Przyjaciele za przyjaciółmi? I odpowiedział i rzekł mi: Ponieważ posiadłeś łaskę w moich oczach, nawet i o tem ci powiem... Jako nie mogą ojciec syna swego, syn ojca, pan sługi, przyjaciel przyjaciela swego posłać, by za nich spali, jedli, leczyli się — tak również nikt nie będzie mógł wstawiać się, błagać za kogokolwiek bądź w dzień sądu, ani też jeden drugiego obwiniać; za swoje tylko czyny będzie nagradzany, za swoje tylko karany«. (1—83).
Na tem się kończy ustęp pozostały w przekładach na język wschodni, a wytrącony z łacińskiego. Skoro rozważymy zawarte w nim pojęcia, łatwo będzie zrozumieć przyczyny tego wytrącenia.
Słowa wypowiedziane przez panującego Pana — jak swego Boga narodowego nazywa autor Księgi czwartej Ezdrasza, a które, jak to sobie przypominamy brzmią: »Ja się cieszę i weselę niewielu, którzy są zbawieni, a wcale się nie dręczę tem mnóstwem, które ginie« — wykazują, że ze wszystkich ludzi istniejących na ziemi tylko część i to stosunkowo bardzo drobna, może być zbawiona, to jest istnieć wiecznie i istnieć w szczęśliwości. Większość ludzi jest: »niby para wodna, niby dym, który się unosi, niby ogień, który się pali i, sam siebie niszcząc, ginie«.
Otóż ten wyrok nad większością ludzi, nad każdą jednostką tę większość stanowiącą, jest niecofniony, nieodwołalny. A grozę jego podnoszą jeszcze słowa: »jako nie mogą ojciec syna swego, syn ojca, pan sługę, przyjaciel przyjaciela swego posłać, by za nich spali, jedli, leczyli się; tak również nikt nie będzie mógł wstawiać się, błagać za kogokolwiekbądź w dzień sądu... każdy za swoje tylko czyny będzie nagradzany, za swoje tylko karany...« Z nich bowiem wynika bezużyteczność modlitwy za kogokolwiekbądź innego, oprócz siebie. Skoro zaś zważymy, jak wielkie znaczenie w obrzędach religijnych tych ludów, dla których Księga czwarta Ezdrasza stała się Księgą świętą, mają ofiary składane przez jednych za drugich, przez żyjących za zmarłych, to przyczyny wytrącenia z rozdziału VII Księzgi owej ustępu powyżej streszczonego okażą się zbyt nawet jasne.
Nadaremnie Ezdrasz w dalszym ciągu rozmowy powołuje się na Abrahama, który »pierwszy modlił się za sodomczyki«, na Mojżesza, Dawida, Eljasza — innej odpowiedzi nie uzyskuje. Powraca więc do swego narzekania, które stopniowo coraz to więcej mocy nabiera. »0 Adamie, woła w boleści, cóżeś ty uczynił? bo i żeś ty zgrzeszył, nie stał się upadek twój ciebie samego, ale też i nas, którzyśmy z ciebie poszli. Bo a cóż nam za pożytek z tego, że nam obiecan jest czas nieśmiertelności, a myśmy śmiertelne sprawy czynili? I że nam ukazują raj, w którym trwa owoc nienaruszony, w którym jest bezpieczeństwo i uleczenie, a my nie wnijdziemy?... I że oblicza tych, którzy powściągliwie żyli, będą jaśniejsze, niż gwiazdy, a twarze nasze będą ciemniejsze niż ciemności?« (VII, 30—55).
Po rozmowach, które zajmują jeszcze dwa rozdziały (VII, 55—IX, 37) i są poświęcone temuż przedmiotowi, to jest sądowi i znakom mającym ten sąd poprzedzać, następują widzenia, które następnie anioł tłomaczy.
»Pojrzałem oczyma swemi i ujrzałem niewiastę, a oto ona płakała i narzekała głosem wielkim i frasowała się bardzo na umyśle i rozdarte szaty jej, a popiół na głowie jej... i rzekłem jej: czemu płaczesz, a czemu żałujesz... I rzekła mi: mam wielką gorzkość na sercu i jestem bardzo poniżona... byłam niepłodna a nie rodziłam, mając męża przez trzydzieści lat... I stało się, że po trzydzieści lat Bóg wysłuchał służebnicę swoją i obaczył poniżenie moje i miał wzgląd na utrapienie moje i dał mi syna: i ucieszyłam się z niego bardzo, ja i mąż mój, i wszyscy sąsiedzi moi i chwaliliśmy wielce Mocnego. I wychowałam go z wielką pracą. I stało się, gdy dorósł i przyszedł do pojęcia żony, sprawiłam dzień wesela... gdy syn wszedł do łożnicy swej upadł i umarł... I myślę już nie wrócić do miasta, ale tu mieszkać. I ani jeść, ani pić, ale płakać bez przestanku i pościć aż umrę... I odpowiedziałem jej z gniewem: Głupia nad wszystkie niewiasty i cóż nie widzisz żałości naszej i co się z nami dzieje. Gdyż Sion, matka nasza, wszelkim się smętkiem smęci i poniżeniem poniżana jest i ciężko i płacze. A teraz, gdy wszyscy żałujemy i smętni jesteśmy, bośmy wszyscy zasmuceni, ty się frasujesz o jednego syna?... I stało się, gdym z nią mówił, wnet rozjaśniła się twarz i piękność jej a wejrzenie jej błyskało się tak, iżem się jej bardzo lękał i myślałem coby to było. A oto wnet wydała wielki głos strachu pełny, że się wzruszyła ziemia od głosu niewiasty. I widziałem: a oto nie było więcej widać niewiasty, ale miasto budowane było i miejsce ukazowano z fundamentów wielkich...« A anioł Urjel objaśnił Ezdraszowi: »Ta niewiasta, którąś widział, jest Sion... którą 1 teraz ujrzysz jako miasto budowane. A co opowiedziała, że Przez trzydzieści lat niepłodną była: dlatego, iż trzydzieści lat Mo, gdy jeszcze w niem ofiara nie była sprawowana. I stało się po trzydzieści lat, Salomon miasto zbudował i ofiary sprawował: tedy był, kiedy niepłodna syna porodziła. A coć powiedziała, iż go wychowała z pracą, toć było mieszkanie w Jeruzalem. A iżci rzekła, iż syn mój, wszedłszy do łożnicy swej, umarł i trafił mu się przypadek, ten jest upadek, który się stał w Jeruzalem... (IX, 38—X, 48)«.
Po widzeniu jednem, zapewniającem odbudowanie Jerozolimy (IX, 38—X, 48), drugie losy państwa Rzymskiego obwieszcza. »I widziałem sen: a oto orzeł wychodził z morza, który miał skrzydeł dwanaście z pierza i trzy głowy. I widziałem: a oto z pierza jego wyrastało pierze przeciwne, a one się w drobne a w małe pióreczka obracały. Bo głowy jego stały z pokojem, a średnia głowa była większa niż inne głowy, lecz ona z niemi spokojem stała. I widziałem: a oto orzeł latał a królował nad ziemią i nad tymi, którzy mieszkają na niej. I widziałem, że wszystko pod niebem było mu poddano, a żaden mu się nie sprzeciwiał, ani jeden ze stworzenia, które jest na ziemi. I widziałem: ano orzeł wstał na paznogty swoje i puszczał głos do pierza swego, mówiąc: Nie wszystkie społu czuwajcie, śpijcie każdy na miejscu swem, a na czas (po kolei) czuwajcie; a głowy niech ku ostatkowi zachowane będą... I policzyłem przeciwne pióra jego: a oto ich było osiem. I widziałem: a oto po prawej stronie powstało jedno pióro i królowało nad wszystką ziemię. I stało się, gdy królowało, a przyszedł mu koniec, i nie było znać miejsca jego. I nastało drugie i królowało, to było przez długi czas. I stało się, gdy królowało, a przyszedł koniec jego, że nie znać było jako pierwszego. A oto głos przypuszczony do niego mówiąc: Słuchaj ty, któreś przez tak długi czas trzymało ziemię. To oznajmuję tobie pierwej, niż poczniesz nie być widziane. Żaden po tobie nie będzie trzymał czasu twego, ale ani połowicy jego. I wzbiło się trzecie i otrzymało państwo jako pierwsze, i samego też nie było widać. I tak się przydawało wszystkim innym, każdemu z osobna państwo mieć, a potem nigdzie się nie ukazować. I widziałem: a oto za czasem i drugie pióra podnosiły się po prawej stronie, aby i one trzymały panowanie, a z nich było, które trzymały, wszakże prędko nie widać ich było. Bo i niektóre z nich podnosiły się, ale nie panowały. I obaczyłem potem: a oto nie widać było dwanaście piór i dwu piórek. A nic nie zostało na ciele orłowem, jedno dwie głowie odpoczywające i sześć piórek. I ujrzałem: a oto z sześci piórek oddzieliły się dwie i zostały pod głową, która była na prawej stronie, bo cztery z nich zostały na swem miejscu. I widziałem: a oto podskrzydlne piórka chciały się podnieść i otrzymać panowanie. I obaczyłem: a oto się jedno podniosło, ale go wnet widać nie było. I drugie prędzej ustały, niż pierwsze. I widziałem: a oto dwie, które były pozostały, myśliły z sobą (apud semetipsas cogitabant), aby i one królowały. O czem, gdy myśliły, oto jedna głowa z odpoczywających, która była w pośrodku, ocuciła się, bo ta była większa, niż dwie inne głowy. I widziałem, że się spoiły dwie głowy z nią. A oto głowa obróciła się z drugiemi, które z nią były, i zjadła dwie podskrzydlne pióra, które myśliły królować. A ta głowa przestraszyła wszystką ziemię i panowała na niej nad tymi, którzy na ziemi mieszkają z wielką pracą dzierżąc państwo wszego świata, dłużej niż inne skrzydła, które były. I widziałem potem: a oto średniej głowy z prędka widać nie było, a to jako skrzydeł. A dwie głowy pozostały, które też także królowały nad ziemią i nad tymi, którzy mieszkają na niej. I ujrzałem: a oto głowa po prawej stronie pożarła oną, co była z lewej strony. I widziałem: a oto jako lew prędko bieżący z lasu, rycząc, i widziałem: iż głos człowieczy puszczał do orła i rzekł, mówiąc: Słuchaj ty, a będę mówił do ciebie, a będzieć Najwyższy mówił: Izaliś nie ty jest, któryś pozostał ze cztereeh zwierząt, którem postanowił, aby królowały na moim świecie, i aby przez nie przyszedł koniec czasów ich? A czwarty, przyszedłszy, zwyciężył Wszystkie zwierzęta, które minęły, i państwem dzierżał świat ze drżeniem wielkiem i wszystką ziemię z ciężkim uciskiem i mieszkał tak długo ze zdradą na świecie. Iż nie według prawdy sądziłeś ziemię. Gdyżeś ciche trapił, a spokojneś obrażał, kochałeś się w kłamcach i psowałeś mieszkania tych, którzy owoc czynili, a poniżąłeś mury tych, którzyć nie szkodzili... I wejrzał Najwyższy na pyszne czasy, i oto dokończyły się... A dlategoż ty, orle, więcej się nie ukazuj i groźne skrzydła swoje i złośliwe pierze twoje I głowy twe i paznogty najgorsze i wszystko marne ciało twoje, aby ochłodła wszystka ziemia i wróciła się wolna od gwałtu twego, a spodziewała się sądu i miłosierdzia Tego, który ją uczynił. I stało się, gdy lew mówił te słowa do orła, i widziałem: a ono głowa, która była pozostała, ale one skrzydła, które k’niej przystały, a podniosły się były, aby królowały, zniknęły; i było panowanie ich maluczkie, a zamieszania pełne. 1 widziałem: a oto ich nie było widać, a wszystko ciało orłowe gorzało, a ziemia się lękała...« (Xi—XII, 3).
A gdy Ezdrasz »z trwogi i od wielkiej bojaźni ocucił się... i rzekł: »Panujący Panie... oznajmij słudze twemu wykład i rozdział tego strasznego widzenia...« usłyszał głos: »Orzeł, któregoś widział, to jest Królestwo, które Danielowi, bratu twemu w widzeniu jest okazane... A w niem królować będą królów dwanaście jeden po drugim. Bo wtóry pocznie królować a on dłużej trzymać królowanie będzie niż dwanaście. A tenci jest wykład dwanaście skrzydeł, któreś widział... A żeś widział ośm piór pod skrzydły jego tkwiące, ten jest wykład, nastaną w niem ośm królów, a których czasy lekkie będą i lata prędkie a dwa z nich zginą... ale dwa zachowani będą do końca. A iżeś widział trzy głowy w pokoju stojące, ten jest wykład: Najwyższy wzbudzi trzy królowania w czasy ostateczne jego (tego królestwa)... one zgromadzą niezbożności jego i dokonają ostatków jego. A iżeś widział, że większej głowy nie widać było, to znaczy, iż jeden z nich (królów) ma umrzeć na łożu swem a wszakże z mękami; dwa, którzy pozostaną, miecz ich pożre; jednego pożre, tego który z nim, a wszakżeż i ten na ostatek od miecza upadnie. A żeś widział, iż dwa pióra podskrzydlne przeszły do głowy... ten jest wykład: ci są które zachował Najwyższy ku końcowi... karać je będzie i wyrzuci im na oczy drapieztwa ich, bo je postawi na sądzie żywo... i pokarze je. Ostatek ludu mego wybawi przez trapienie... a rozweseli je aż przyjdzie koniec, dzień sądny...« (XII, 3—34).
Widzimy, że ów wykład owego widzenia zamiast postaci i przedmiotów alegorycznych, przedstawia państwa i królowania, czyli królów. Dla współczesnych to wystarczało. Ponieważ dla nas do zrozumienia wykładu tego za mało, na podstawie prac różnych krytyków i komentatorów, zamiast państw, królowań i królów, podstawiamy imiona własne.
Orzeł jest to symbol państwa Rzymskiego. Już w księdze Daniela, na którą, jak to widzieliśmy, powołuje się autor Księgi Ezdrasza, w szeregu czterech państw oznaczonych przez postacie alegoryczne, orzeł symbolizuje to państwo. Cesarze rzymscy panowali nad Wschodem i Zachodem, więc każdy z nich podwójną staje się postacią. W widzeniu przeto na jednego cesarza składają się dwa skrzydła. Sześć par skrzydeł przedstawiają sześciu cesarzy, z domu Juliusza Cezara, z których druga para »królowała przez długi czas (August) i żaden nie trzymał czasu jego, ale ani połowicy jego«. Ośm piór podskrzydlnych — czterech chwilowo tylko panujących uzurpatorów i niby cesarzy (Galba, Otto, Witeliusz, Nerwa). Trzy głowy oznaczają z domu Flawiuszów trzech cesarzy. Po panowaniu po kolei sześciu z domu Juljusza (Cezar, August, Tyberjusz, Kaligula, Klaudjusz, Neron), następuje trzech chwilowo panujących (Galba, Otto, Witteljusz), po nich zaś nastąpił Wespazjan, »głowa, która przestraszyła wszystką ziemię... a ma umrzeć na łożu swem a wszakże z mękami« (krążyło podówczas wśród Żydów podanie o wielkich cierpieniach przedśmiertnych Wespazjana, mających być karą za zburzenie Jerozolimy). Po śmierci jego »dwie głowy pozostały (Tytus i Domicjan) i oto głowa po prawej stronie (Domicjana) pożarła onę co była z lewej strony (Tytusa, Domicjan M obwiniony o bratobójstwo). Ale i owa głowa, która była pozostała (Domicjan) zniknęła. I owe dwie pióra podskrzydlne, które były zachowane do końca (Nerwa) przeszły do głowy, to jest zastąpiły ją (Domicjana) w panowaniu. Ale panowanie ich miało być maluczkie i zamięszania pełne...« Za dni więc Nerwy miały się ziścić wszelkie obietnice czynione Żydom przez ich boga narodowego.
W jaki zaś sposób one ziścić się miały, przedstawia widzenie trzecie (XIII): »I śnił mi się sen w nocy. A oto wiatr powstawał 2 morza, że wzruszył wszystkie nawałności jego. I widziałem: a oto zmacniał się on człowiek z tysiącmi niebieskimi, a gdzie obrócił twarz swoją ku wejrzeniu, trzęsło się wszystko, co pod nim widać było. A gdziekolwiek głos wychodził z ust jego, rozpalali się wszyscy, którzy słuchali głosu jego, jako się pali ziemia, gdy ogień poczuje. I widziałem potem: a oto się zgromadzał wielki lud, któremu liczby nie było, od czterech wiatrów niebieskich, aby zwalczyli człowieka, który był wyszedł z morza. I widziałem: a ono sam sobie wykopał górę wielką i wleciał na nią, a gdy ujrzał gwałt przychodzącego mnóstwa, nie podniósł ręki swej, ani dzierżał miecza, ani żadnej broni wojennej, tylko, jakiem widział, iż wypuszczał z ust swych jako parę ognistą, a z warg swoich dech płomienisty, a z języka swego wypuszczał iskry i burze; i pomieszało się pospołu wszystko: ta para ognista i dech płomienisty, i wielkość burzy; i spadło z trzaskiem na wielki lud, który był gotów walczyć, i popaliło wszystko, tak, iż natychmiast z wielkości niezliczonej nic nie zostało, jedno proch a smród dymu. Potym widział człowieka onego, iż z góry zstępował, a wzywał ku sobie innej wielkości ludu spokojnego. I przychodziły do niego osoby wiela ludzi, niektórych weselących się, niektórych smęcących się, a niektórzy związani, a inni wiodąc te, którzy się im nagadzali (qui offerebantur)«.
Ciekawym jest wykład tego widzenia. Anioł, który od początku tych widzeń stawał przed nim, i w tym razie go nie zawiódł i tak mu widziane rzeczy wykłada: »Żeś widział męża, wychodzącego z serca morza, tenci jest, którego Najwyższy chowa od wiela czasów, który sam przez się wybawi stworzenie swoje... A żeś widział, że z ust jego pochodzi jakoby duch i ogień i niepogoda, a iż nie miał w ręku ani miecza ani broni wojennej... ten jest wykład: Oto dni przychodzą, gdy Najwyższy pocznie wybawiać te, którzy mieszkają na ziemi... I będą myśleć jedni drugich zwojować, miasto — drugie miasto, miejsce — drugie miejsce (et locus — locum), naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. A gdy się to dziać będzie... na ten czas się okaże syn mój (tu anioł poczyna mówić niby sam Jehowa; filius meus w przekładach łacińskim, syryjskim i arabskim, ille vir — w etjopskim i armeńskim), któregoś widział jako męża wychodzącego. I będzie, gdy usłyszą wszyscy narodowie głos jego, i opuści każdy walkę swą w krainie swojej, którą wiodą jedni przeciw drugim, i zbieży się w kupę lud niezliczony, jako chcący przyjść i zwalczyć go, ale on stanie na wierzchu góry Syjonu, a Syjon wystąpi i pokaże się wszystkim gotowy i zbudowany... a ten syn mój (ipse autem filius meus w przekładach łacińskim, syryjskim, arabskim; is filius — w etjopskim; wprost ille — w armeńskim) będzie karał, a potraci je bez pracy, przez zakon, który jest ogniowi podobny...[17]. A iżeś widział, że ku sobie zbierał inny lud spokojny, te są dziesięcioro pokolenia, które zagnane są w niewolę z ziemi swej za czasów Ozeasza króla, którego Salmanasar, król asyryjski, wziął w pojmanie i przeniósł je za rzekę, i przeniesieni są do obcej ziemi... Stanie się tedy, gdy pocznie gubić mnóstwo narodów tych, które się zebrało, obroni tych, którzy pozostali z ludu. Tedy im okaże bardzo wiele cudów « (XIII, 1—50).
I jeszcze jedno widzenie, a Księga skończona. Ma ono na celu wyjaśnić początek mądrości Ezdrasza: »Oto głos wyszedł ku mnie ze krza i rzekł: Ezdraszu, Ezdraszu! I rzekłem: Owom ja, Panie... I rzekł do mnie: Znaki, którem pokazał, i sny, któreś widział, i wykłady... zachowaj w sercu twojem... A ty sobie nagotuj wiele bukszpanów (buxos multos, piór do pisania), a weźmij z sobą... Pięciu, którzy gotowi są na pisanie prędkie... I wziąłem z sobą Pięciu mężów, jako mi rozkazał, i szliśmy na pole i tameśmy zostali. A nazajutrz oto zawołał mię, mówiąc: Ezdraszu, otwórz usta twoje, a pij to, czem cię napoję... A oto mi podano kubek pełny. Ten był pełny, jakoby wody, ale barwa jego była ogniowi podobna. I wziąłem i wypiłem. A gdym ono wypił, serce moje męczyło się rozumem, a w piersiach moich rozrastała się mądrość, bo duch mój był w pamięci zachowań (spiritus meus conservabat memoriam). I otworzyły się usta moje, a więcej nie były zamknione. Najwyższy dał rozum pięciu mężom i pisali zachwycenia nocne, które były powiedziane, a których nie rozumieli. A w nocy jadali chleb, a jam mówił we dnie, a nie milczałem w nocy. A przez 40 dni napisane są 204 ksiąg. I stało się, gdy wypełnili 40 dni, mówił Najwyższy, rzekąc: Pierwsze, któreś napisał, wydaj na jawie, a niech czytają godni i niegodni. Ale te 70 późniejszych zachowasz, abyś je podał mądrym z ludu twego. Bo w tych jest źródło zrozumienia i zdrój mądrości i rzeka umiejętności. I takem uczynił« — kończy autor (XIV). Podział ów piśmiennictwa żydowskiego na dwie części, dla ogodnych i niegodnych« i dla »mądrych«, wykazuje istnienie współczesne nauki ezoterycznej i egzoterycznej. Czyżby to miała być Kabbała? Czy tylko mniej dostępne dla ogółu doktryny talmudystów? Trudno zawyrokować wobec braku dalszych w piśmiennictwie tem wskazówek, co do tego przedmiotu.
Dwa rozdziały, podane na początku Księgi Ezdrasza w łacińskim przekładzie (I— II), i dwa na jej końcu (XV—XVI) zawierają, jak głoszą napisy na nich — nad I: Ezdrasz, posłany od Pana, wielkie dobrodziejstwa boże, Żydom niewdzięcznym uczynione, na oczy wyrzuca; nad II: Bóżnicę pod figurą matki odwodzi od złości jej ku lepszemu żywotowi; nad XV: opowiada wiele ciężkości, które przyjść mają na świat; nad XVI: Straszne spustoszenie świata, które być ma na końcu. Treść ich przeto stanowi powtórzenie rzeczy znanych i niejednokrotnie powtarzanych.
Pomimo tych uzupełnień późniejszych, Księga Ezdrasza z trzech poznanych dotychczas Ksiąg apokryficznych proroczych, jest jednakże najbardziej jednolita. Przeróbka wymienianego Mesjasza na Syna Bożego, co nadaje jej pozór chrześcijański, dokonana przez chrześcijan, nie zmienia jej charakteru wyłącznie żydowskiego. Wszystkie, mające zajść przewroty polityczno-kosmiczne, stać się miały tylko przez Żydów i dla Żydów. Te jednakże cechy wyłączności i bezwzględności nie odbierają tej Księdze wielkiego jej znaczenia społecznego, jako śmiałego protestu przeciw współczesnemu stanowi rzeczy.
Jak tylokrotne przepowiadania Sybilli nigdy się nie ziszczały, tak też i owym Ezdrasza rzeczywistość nie odpowiedziała. Po Domicyanie zabitym przez spiskowców, cesarzem rzymskim został Nerwa. Krótkie panowanie Nerwy rozpoczyna w cyklu naszych dziejów stuletni okres, w którym rządy nad światem należały do ludzi światłych, mądrych i zacnych. Sprawiła to wprowadzona przez niego zasada usynowiania, to jest, wybierania za życia przez monarchę następcy sobie. Zacny człowiek umiał wybrać również zacnego. I nastąpił szereg cezarów wyjątkowo długi, bo aż ze czterech złożony, którzy pozwolili narodom i ludom przez siebie rządzonym, zaznać, co to jest pewność jutra, jaką dać może tylko dobry rząd, a to w dobie, kiedy wyjątkowo w swym rozwoju posunięte kultura umysłowa i estetyczna dostarczały jedynego zadowolenia, jakie dać może istnienie.
Nie myliły się wszakże owe Sybillę, Enochy, Ezdrasze. Dotychczasowy rozwój umysłowy i estetyczny tak zwanej ludzkości, dokonywający się pod przewodnictwem Greków i Rzymian, miał być przerwany, cofnięty, zaniedbany. Leżało to w naturze rzeczy ludzkich a co owe Sybillę, Enochy i Ezdrasze przeczuwały i przewidywały.
Zewnątrz owoczesnego scenarjum dziejowego, na wschodzie jego i północy, zbierały się groźne żywioły etniczne, które ruszyć z miejsca, niby uragan, przejść przez owo scenarjum i zburzyć miały wszystko po drodze. Wewnątrz, w samem jego ognisku, judaizm pozostający w swej pierwotnej postaci i przeistaczający się w nową, w chrystyanizm, podkopywał istnienie państwa Rzymskiego, jedynej zapory przeciwko temu uraganowi. Tylko wzmacniany, lecz nie nurtowany wewnątrz, Rzym mógł stawić skuteczny opór zbliżającej się nawałnicy i nie dopuścić, by ślepe i brutalne siły żywiołowe przerwały rozwój tylowiekowej kultury.

Czyż jednakże Żydzi zapomnieć mogli, że to Rzymianie zburzyli im Jerozolimę i rozproszyli ich po świecie, jako wygnańców wszędzie prześladowanych, zewsząd wypędzanych? Czyż same wypadki dziejowe nie podniosły Żydów do wysokości przedstawicieli i rzeczników pognębionych politycznie i zubożonych ekonomicznie przez Rzymian ludów i narodów? Ich przeto Bóg narodowy stał się Ojcem wszystkich cierpiących prześladowanie i nędzę; przez nich oczekiwany w przyszłości bohater narodowy, który miał im powrócić polityczną niezależność i byt państwowy, Mesjasz, stał się istniejącym już w przyszłości synem owego ojca i zbawcą wszystkich prześladowanych i nędzarzy.




III.
APOKALIPSY PRZYPISYWANE MOJŻESZOWI.

Zaprzątnięcie się przyszłością i wyprowadzenie tej przyszłości z krytyki współczesnego sobie wogóle stanu rzeczy na świecie nie przeszkadzało wcale autorom apokryfów proroczych zwracać uwagę i na przeszłość, pamiętać o niej i w niej się zagłębiać; a to tembardziej, że wszystkie zjawiska dziejowe im współczesne, według rozwijanego przez nich samych światopoglądu, od owej przeszłości były zależne i bezpośrednio z niej wypływały.
Z autorów poznanych już dzieł najdalej w przeszłość cofnął się autor Księgi Enocha, gdyż do czasów, gdy na ziemię zeszli byli synowie boży i zamieszkali na niej, łącząc się z córkami ludzkiemi. W tej przeszłości wszelako był czas, kiedy na owej ziemi nie było jeszcze ludzi, z których córkami ci synowie boży łączyćby się mogli; gdy nie było jeszcze owych synów bożych na niebie, z którego zeszli oni na ziemię, gdy również nie było nawet samego nieba, ani też ziemi nie było jeszcze.
Lecz skąd autorowie apokryfów o tej przeszłości odległej i pierwotnej przy owoczesnym stanie wiedzy geologicznej i geograficznej, astronomicznej i antropologicznej dowiadywać się mogli? Oto jedynie z podań.
W świecie, w którym przebywali i z którego głównie pochodzili autorowie apokalips, wyłącznie panowały podania hebrajskie, pochodzące z ogólnego źródła semickiego, uzupełnione narodowemi żydowskiemi.
Część tych podań zapewne krążyć mogła jeszcze podówczas w luźnych urywkach. Część atoli była już zebrana w jedną całość i wcielona do Tory (Zakonu) czyli Pięcioksięgu Mojżesza, gdzie stanowiła Księgę pierwszą (Genezis). Przekład jej na język grecki ułatwiał poznanie samych podań szerokiemu kołu zaciekawionych.
Lecz dość jest poznać ów zbiór, żeby zrozumieć konieczność uzupełnienia jego. Konieczność ta wypływała z dwojakich przyczyn. Jedna przyczyna leżała w sposobie samego opowiadania. Druga wynikała z braków i opuszczeń bardzo ważnych w tych opowiadaniach.
Skąpe, suche, a zwłaszcza urywkowe, mało rozwinięte, unikające szczegółów, tak zawsze drogich dla prostych umysłów, opowiadania o stworzeniu przez Jehowę, narodowego boga żydowskiego, nieba i ziemi i pierwszej pary człowieczej, a zatem o losach tej pary tragicznych, które wpłynęły tak stanowczo na życie i byt późniejszy ludzi na ziemi, i nakoniec o początkowych dziejach Żydów, które coraz bardziej stawały się dziejami ludzkości, nie mogły zadowolnić bardziej rozwiniętej wyobraźni, potrzebującej stosownego pokarmu.
Pomiędzy czasami, w których te opowiadania powstały, a czasami autorów apokalips różnych, upłynęły dziesiątki wieków. Powstały więc nowe zagadnienia, nowe wymagania, co do ich rozwiązywań. Żydzi z pod wpływów potężniejszych od siebie i starszych semickich narodów (Babilończyków, Asyryjczyków i Fenicjan), przeszli pod wpływy Persów i Greków. Zwłaszcza ulegli perskim. Perskie wpływy wycisnęły na ich umysłach piętno głębokie i niezatarte. Od Persów ich ostateczny monoteizm przyjął zabarwienie dualistyczne. Aniołowie i szatani z mazdeizmu wkraczają do judaizmu i przenikają do późniejszych utworów piśmiennictwa hebrajskiego (Job, Danjel, Tobjasz, Ecclesiasticus).
Zresztą i wyobraźnia ma swą logikę i ona jest zdolna zapytać: a skąd wiadomo, a dlaczego?
We wzmiankowanym zbiorze podań nie znajdujemy wcale wzmianki o stworzeniu aniołów, których następnie tak znaczna okazała się ilość, a przytem i różnice co do ich dostojeństwa; niema tam też wytłumaczenia, dlaczego część aniołów stała się szatanami; jeśli to przeistoczenie miało być karą zesłaną na nich przez Jehowę, jak wogóle przypuszczają, to czemże aniołowie na taką karę zasłużyli? Napróżno również szukalibyśmy wskazówki, w czem leży źródło nienawiści szatanów do ludzi i stała chęć ciągłego im szkodzenia. Przytem w zebranych w tym zbiorze podaniach nie trafiamy na wzmiankę, skąd pochodzą wiadomości w nich zawarte. Dla poznających te podania pierwszej wagi jest rzeczą dowiedzieć się, skąd sam opowiadający wie o tem wszystkiem, o czem opowiada jako o faktach, kiedy z natury przedmiotu żadnego świadka te wypadki mieć nie mogły.
Odpowiedzi na te zasadnicze i wieje jeszcze innych drug- i trzeciorzędnych pytań dostarczają apokryfy noszące głównie tytuły: Mała Genesis albo Księga Jubileuszów, będąca wskutek swej formy również Apokalipsą, i Apokalipsa Mojżesza albo Życie Adama i Ewy; ponieważ oprócz wymienionych, a pod którymi przeważnie są znane, jeszcze inne posiadają te utwory.
Któż zaś bardziej zasługiwał na przypisanie mu autorstwa tych dzieł, lub przynajmniej połączenia ich z jego imieniem, jak Mojżesz, ów mityczny bohater żydowski, którego życie całe było Szeregiem cudów, począwszy od przygód dzieciństwa i młodości, aż do chwili zgonu; ów czarodziej, który zjawiskami różnemi nadprzyrodzonemi, gubiącemi Egipt i stąd nazwanemi plagami, zmusił króla tego kraju do ustępstw sobie, a skinieniem laski rozdzielił Wody morza Czerwonego, by po dnie jego uciekający z niewoli lud suchą mógł przejść nogą; ów prawodawca, który na górze Synaj rozmawiał z Jehową wśród trzasku piorunów i szumu nawałnicy, a owa rozmowa, zapisana w trzynastu rozdziałach jednej Księgi (Exodus, XIX—XXXI), a nadto streszczona na »dwóch tablicach świadectwa, tablicach kamiennych, pisanych palcem bożym«, otrzymanych przezeń z rąk tegoż Jehowy (Ex. XXXI, 18), stała się prawem obowiązującem dla jego narodu; ów wódz, który, mogąc tylko przejść przez pustynię, wodził w wiadomych tylko sobie celach po niej przez lat czterdzieści Żydów: ów Mojżesz, z którego imieniem był już związany najważniejszy zabytek w piśmiennictwie hebrajskiem [Tora, Pięcioksiąg), z którego nakonieć widzeń i opowiadań przedśmiertnych miał powstać jeszcze inny tegoż rodzaju, co dwa poprzednio wymienione.

1) Dzieje tych Ksiąg.

O utworze, noszącym wogóle tytuł Apokalipsa Mojżesza, wspomina Jerzy, mnich grecki, żyjący w VIII w. naszej ery, a dla swej godności na dworze patryarchy Konstantynopolitańskiego nazwany Syncellus, w dziele swojem Chronografia. Według niego, te dwa ustępy w liście Pawła do Galatów: »Bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezka nic nie waży, ani nieobrzezka, ale wiara przez miłość skuteczną« (V, 6), i: »Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezka nic nie waży, ani nieobrzezka, ale nowe stworzenie« (VI, 15) — miały być wzięte z tej Apokalipsy.
Utwór ten przechował się głównie w czterech rękopisach: dwu — znajdujących się we Włoszech, dwu — w Wiedniu. Z włoskich pierwszy, Codex Venetus Nanianus LXIII, jest papierowy i pochodzi z trzynastego wieku. Drugi — pergaminowy, Mediolanensis C. 237, z wieku jedenastego. Dwa wiedeńskie: papierowy — z wieku XIII lub XIV, pergaminowy — z XII.
Na podstawie tych rękopisów wydał ową Apokalipsę K. Tischendorf we wzmiankowanym już zbiorze: Apocalipses Apocryphae Mosis, Ezdrae, Pauli, Johannis, item Mariae Dormitio, Lipsiae, 1866. Według wydawcy, stanowić ona mogła część jakiejś większej całości i pochodzi z czasów powstawania literatury apokryficznej wogóle. W wydaniu tem czytamy nad nią napis następujący: Żywot i czyny (Δυήγεσις καὶ πολιτεία) Adama i Ewy, pierwszych ludzi, objawione przez Boga Mojżeszowi, słudze swojemu, który tablice ustaw prawnych z rąk Pana otrzymał, nauczony przez archanioła Michała.
Lecz jeszcze niedość. Ten sam utwór, z dość znacznemi wszakże stosunkowo odstąpieniami i wtrąceniami, tylko pod innym tytułem, już prosto jako: Życie Adama i Ewy — Vita Adae et Evae — jest znany z licznych rękopisów łacińskich. Na podstawie dwunastu takich rękopisów wydał Wilhelm Meyer ów tekst łaciński z objaśnieniami i możebnie obszerną historją przeróbek i przekładów: Vita Adae et Evae, herausgegeben und erläutert, w wydawnictwach Akademii monachijskiej za 1879 r.[18].
Inny utwór znany jest pod tytułem Mała Genesis, λεπτὴ γένεσις, Epifanjusz, sławny pisarz chrześcijański z IV stulecia, w dziele swojem Πανάριον (półka na chleb), zwanym jeszcze inaczej Contra Haereses, przypisując ten utwór Mojżeszowi, nazywa go jeszcze λεπτογένεεσις; a również τὰ Ιωβηλαία, Księga Jubileuszów. Wzmiankowany Syncellus, a następnie Cedrenus, mnich grecki z XI wieku, autor innej Chronografji, utożsamia Małą Genesis z Apokalipsą Mojżesza. To utożsamienie było powtarzane przez wszystkich badaczy apokryfów aż do środka bieżącego stulecia, a mianowicie do czasu, kiedy misjonarz chrześcijański Krapff odszukał w Abisynji rękopis w języku etjopskim, zawierający właśnie ową Małą Genesis. Jej całkowity tytuł, tłumaczący zarazem drugą jej nazwę: Księga Jubileuszów, tak się w tym rękopisie etjopskim przedstawia: »Oto jest podział czasu stosownie do zakonu i świadectwa, a również Wydarzeń zaszłych na tygodnie i jubileusze dla wszystkich lat świata, według słów, które był wyrzekł Bóg do Mojżesza na górze Synai«.
Znaleziony w Abisynji rękopis, przechowywany w bibljotece w Tybindze, krytycznie wydał Dillmann[19], poprzednio pomieściwszy jego przekład na niemiecki w Jahrbücher der biblischen Wissenschaft (1849—1851). Według tego wydawcy, przekład etjopski był dokonany z przekładu greckiego tekstu oryginalnego, powstałego w języku hebrajskim lub aramejskim w pierwszym wieku przed erą naszą lub, co być bardziej może, w pierwszym tej ery; w każdym zaś razie w czasach ubiegłych, pomiędzy powstaniem Księgi „Enocha i Czwartej Ezdrasza, które autor Małej Genesis już zna, a powstaniem Testamentów XII Patiyarchów, których autor zna już Małą Genesis.
Niezależnie od owego przekładu na etjopski, odszukane urywki bardzo wczesnego przekładu na łacinę tego utworu wydał Ceriani w Monumenta Sacra[20], zużytkował zaś je Herman Roensch w swem wydaniu: Das Buch der Jubiläen[21].
Trzeci utwór, związany z imieniem Mojżesza, nosi nazwę Άνάληψις Μωυσέως, Assumptio Mosis, Podniesienie lub Wniebowzięcie Mojżesza.
Ciekawe są okoliczności, które dały początek temu ostatniemu utworowi. W Księdze piątej Mojżeszowej, zwanej w łacińskim przekładzie zbioru starożytnych zabytków piśmiennictwa hebrajskiego Deuteronomium, w ostatnich rozdziałach tej Księgi czytamy: »Przyszedłszy tedy, Mojżesz opowiedział te słowa wszystkiemu Izraelowi i rzekł do nich: Sto i dwadzieścia lat jest mi dziś; nie mogę więcej wychodzić i wchodzić; a też mi Pan powiedział: Nie przejdzież za ten Jordan. Pan, Bóg twój, sam pójdzie przed tobą, on wytraci narody te i posiądziesz je; Jozue, ten pójdzie przed tobą... Tedy przyzwawszy Mojżesz Jozuego, rzekł do niego przed oczyma wszystkiego Izraela: Zmocnij się, a mężnie sobie poczynaj, bo ty wnijdzież z ludem tym do ziemi, o którą przysiągł Pan ojcom ich, że im ją da, a ty im ją w dziedzictwo podzielisz, a Pan, on pójdzie przed tobą, on będzie z tobą, nie odstąpi cię, ani cię opuści, nie bójże się, ani się lękaj... Tedy napisał Mojżesz ten zakon (zawarty w tej i w czterech pierwszych księgach Mojżeszowych) i oddał go kapłanom, synom Lewiego, którzy nosili skrzynię przymierza pańskiego (otrzymane przez Mojżesza od Jehowy na górze Synai tablice), i wszystkim starszym Izraelskim... Zatym rzekł Pan do Mojżesza: Oto przybliżyły się dni śmierci twojej; przyzówże Jozuego, a stańcie w namiocie zgromadzenia, a przykażę mu. Szedł tedy Mojżesz i Jozue, a stanęli w namiocie zgromadzenia. Tedy się ukazał Pan w namiocie w słupie obłokowym, i stanął on słup obłokowy nade drzwiami namiotu, i rzekł Pan do Mojżesza: Oto ty zaśniesz z ojcy twojemi... Wstąp na tę górę Nebo, która jest w ziemi Moabskiej naprzeciw Jerychu, a oglądaj ziemię Chananejską, którą ja dawam synom Izraelskim w osiadłość i umrzesz na tej górze... Tedy wstąpił Mojżesz z onych równin Moabskich na górę Nebo, na wierzch pagórka, który jest naprzeciwko Jerychu... I umarł tam Mojżesz... I pogrzebł go Pan w dolinie ziemi Moabskiej, a nie dowiedział się nikt o grobie jego aż do dnia tego« (XXXI—XXXIV).
Tak się przedstawiają najstarsze podania o śmierci tego bohatera narodowego. Na nową warstwę, utworzoną już w czasach późniejszych, naprowadza tekst następny. W liście Judy Apostoła czytamy: »Lecz Michał Archanioł, gdy z dyabłem się rozpierając, wadził o ciało Mojżeszowe, nie śmiał podnieść przeciwko niemu sądu bluźnierczego, ale rzekł: Niech cię zgromi (9)«.
Oto zarówno pierwotne, jak i późniejsze podania wybornie się nadawały do utworu apokryficznego. Przechowane w tekście Deuteronomium przemówienia Mojżesza można było uzupełnić nowemi w duchu nowej epoki, a późniejszemi podaniami ubarwić wcześniejsze. Jakoż i powstała apokalipsa, znana jako Wniebowzięcie Mojżeszowe.
Treść tego utworu była przyczyną wielkiego jego znaczenia w pierwotnem piśmiennictwie chrześcijańskiem. I tak, wzmianki o nim lub cytaty znajdują się w dziełach Klemensa Rzymskiego i apokryfach jemu przypisywanych, w dziełach Klemensa Aleksandryjskiego, u Orygenesa, Didymusa, Apolinarjusza Laodyceńskiego, Epifanjusza, Augustyna, Gelazjusza Cyzyceńskiego i u innych.
Prawdopodobnie językiem pierwotnym tego apokryfu był hebrajski, czy też aramejski. Wcześnie dokonany przekład na łacinę posiada obecnie powagę oryginału, który zaginął. Ale i tego nie posiadamy w całości, tylko początkowe jego rozdziały (I—XII). A. Hilgenfeld, twierdząc, że oryginał był napisany po grecku, odtworzył tekst grecki, jak sądzi, tekst pierwotny znalezionego urywku łacińskiego i, pomieściwszy przekład łaciński, krytycznie opracowany, w zbiorze pomników pierwotnego chrystjanizmu, znanym pod tytułem: Novum Testamentum extra Canonem receplum (I—IV, 1866—1881), jako editio princeps, odtworzony tekst grecki pomieścił w cytowanem już dziele Messias Judaeorum libris eorum paulo ante et paulo post Christum nalum iltustratus, 1867 (str. 435—468). Wzmiankowany włoski uczony A. Cerani wydał przekład łaciński jeszcze w roku 1862 (»Monumenta sacra et profana...«). Atoli Hilgenfeld przypisuje sobie pierwsze wydanie na tej zasadzie, że Cerani wydał kodeks łaciński, tekst nieopracowany, on zaś księgę, tekst opracowany. Oprócz Ceraniego i Hilgenfelda, wydawali jeszcze tekst łaciński G. Volkmar 1867, M. Schmidt i A. Merx — 1868, M. Haupt 1867, H. Roensch — 1868, już w oddzielnych księgach, już to w czasopismach specjalnych.
Aczkolwiek wskazówki chronologiczne, rozsiane w Assumptio Mosis, nie mogą doprowadzić do ścisłego określenia czasu powstania tego apokryfu, w każdym atoli razie dowodzą, że powstał on w czasach takiego prześladowania i ucisku Żydów, jakie mogło nastąpić tylko po przyłączeniu Judei do państwa Rzymskiego, a więc na początku ery naszej. Na tej zasadzie A. Hilgenfeld, upatrując przytem ślady znajomości tego apokryfu w listach Pawła[22], Apokalipsie Jana[23] i Ewangelii według Mateusza[24], przez ich autorów, rok 44 podaje. Inni krytycy znacznie opóźniają datę jego, podając czasy cesarza Adrjana, a mianowicie — pogrom Żydów po uśmierzeniu ostatniego już powstania w Judei, wznieconego przez Bar-Kokabę, co, jak się zdaje, potwierdza ogólny nastrój ducha w tym utworze panujący.

2) Treść tych Ksiąg.
A. Mała Genesis.

Utwór ten obejmuje przeciąg czasu od powstania nieba i ziemi do pierwszego roku po wyjściu Żydów z Egiptu. Czas ten jest podzielony na pięćdziesiąt lat jubileuszowych. A ponieważ każdy rok jubileuszowy zawiera siedem tygodni jubileuszowych, każdy zaś tydzień jubileuszowy — siedem lat zwyczajnych, przęto 56 lat jubileuszowych wynosi 2450 lat zwyczajnych[25]. Tyle to lat upłynąć miało, według autora, pomiędzy stworzeniem świata przez Jehowę i opuszczeniem przez Żydów Egiptu, czyli wystąpieniem Żydów na widownię dziejową w charakterze narodu; wszedłszy bowiem oni do Egiptu jako kilkanaście rodzin, utworzonych przez synów Jakóba, opuszczają ten kraj jako lud miljonowy, uświadomiony co do swej odrębności, związany ciężką niewolą, doświadczaną w obcym kraju, podążający do wspólnego celu, jakim było zdobycie sobie własnej swej ojczyzny.
Wyszedłszy Żydzi z Egiptu, państwa urządzonego na podstawie praw i zwyczajów utrwalonych przez kilka dziesiątków stuleci, znaleźli się raptem na pustyni bezludnej, w kraju sobie obcym, nie mając nad sobą żadnego rządu, żadnych ustaw społecznych, nie podlegając żadnym prawom, a sposób nowy życia, nowe warunki i okoliczności bytu mogły dopiero w przyszłości wytworzyć odpowiednie zwyczaje i urządzenia. Nieodzowną przeto dla nich stało się koniecznością zdobyć sobie takie ustawy, wytworzyć na ich powadze swe własne urządzenia i zwyczaje.
W Pięcioksięgu Mojżesza trzy środkowe księgi (II—IV, Exodus, Leviticus, Numeri) zawierają właśnie takie ustawy. Otóż autor Małej Genezis poczęści je streszcza, poczęści je objaśnia, a na jedne z nich większy niż na drugie położywszy nacisk, łączy je w jedną całość. To stanowi prawodawczą część tego utworu. Lecz ta część, jak i w Pięcioksięgu, jest wpleciona w opowiadanie, rozwinięta na tle dziejowem. Otóż większe dla nas ma znaczenie ta część dziejowa. Ona to właśnie uzupełnia i wyjaśnia pierwszą Księgę owego Pięcioksięgu, Genezis, na niej się przeto skupia główne zainteresowanie się wzbudzone tym utworem. Przekład samego tekstu lub jego streszczenie podaję według tłumaczenia niemieckiego, dokonanego, jak wiemy, przez A. Dillmanna z przekładu tej księgi na język etjopski[26].
Oto, co tam znajdujemy: »Roz. I. Działo się to w roku pierwszym po wyjściu dzieci Izraela z Egiptu... rozmawiał Bóg z Mojżeszem, zatem mu rzekł: wstąp do mnie na górę, żebym ci mógł wręczyć dwie tablice kamienne praw i wszystkie ustawy, którem napisał... Mojżesz wstąpił na górę Pana, a wspaniałość Pana przebywała na górze Synai... i zobaczył Mojżesz wspaniałość boską jako płonący ogień na górze Synai... I przebywał Mojżesz na górze 40 dni i 40 nocy, i Pan go uczył, co było i co będzie w przyszłości... I rzekł do anioła z przed swego oblicza: napisz dla Mojżesza, (co było) od pierwszego dnia stworzenia aż do czasu, kiedy moja świątynia wśród nich zbudowaną będzie... i każdy pozna, żem ja Bóg Izraela i ojciec wszystkich synów Jakóba i król na górze Sion od wieczności na wieczność. I Sion Jeruzalemu będzie świętym«. Anioł spełnia rozkaz Boga, zapisuje co się działo i jak się działo od początku świata, a to, co napisał i to co opowiedział, stanowi tekst naszej księgi. Wiemy już więc, skąd się wzięło to opowiadanie, na czyjej powadze polega jego prawdziwość. Czytamy dalej, w rozdziale II: »Pierwszego dnia stworzył On niebo, które jest w górze nad nami, i ziemię i wodę i wszystkich duchów, które mu służą, i aniołów z przed swego oblicza i aniołów sławienia i aniołów duchów ognia i aniołów duchów wiatrów i aniołów duchów obłoków, ciemności, gradu, szronu, i aniołów grzmotów, błyskawic, i aniołów duchów chłodu i gorąca, zimy i wiosny, jesieni i lata, i wszystkich duchów dzieł swoich na niebie i ziemi, dolin, ciemnic, światła, jutrzenki, wieczora, które on uczynił według swego rozumienia...« Początek tworzenia odpowiada opowiadaniu z Genezis, ale uzupełniony licznymi szczegółami. I nawet jak w Genezis dwukrotne znajdujemy stworzenie człowieka i niewiasty. Czas wprowadzenia pierwszych ludzi do raju i ich pobytu w raju jest ściśle obliczony. Bóg do stworzonych aniołów oblicza przemawia, ale nie do siebie samego, jak w Genezis, i ci aniołowie pomagają mu w niektórych jego czynnościach. Tak naprzykład, anioł mówi: »przyprowadziliśmy na rozkaz Pana do Adama wszelkie zwierzęta... wprowadziliśmy ich, Adama i Ewę, do raju...« Sprawy w raju zajmują rozdział III.
Zaludnienie ziemi i początek na niej nauki i nauczania zwraca bardziej uwagę autora Małej Genezis niż Wielkiej. Czytamy bowiem już w rozdziale XVIII: »W trzecim tygodniu drugiego Jubileuszu (roku jubileuszowego) urodził się Kain, w 4-ym Abel, w 5-ym córka Awan. W pierwszym trzeciego Jubileuszu zabił Kain Abla... W 4-ym roku 5-go tygodnia urodził się Set... W 6-ym tygodniu córka Azura. I pojął Kain siostrę swą Awan za żonę i zrodziła mu syna Enocha przy końcu 4-go Jubileuszu. W 1-ym roku 1-go tygodnia piątego Jubileuszu poczęto domy budować na ziemi. I Kain pobudował miasto i nazwał je od imienia swego syna Enoch. I Adam poznał swoją żonę Ewę i ta porodziła mu jeszcze 9-ciu synów. W 5-ym tygodniu pojął Set swoją siostrę Azurę sobie za żonę i ta w 4-ym roku porodziła mu syna Henosa... W siódmym jubileuszu w 3-cim roku 5-go tygodnia pojął Henos swoją siostrę Noambę za żonę i ta porodziła mu syna w 3-cim roku 5-go tygodnia i on nazwał go imieniem Kainan. I w ósmym Jubileuszu przy końcu Kainan pojął sobie za żonę swoją siostrę Mualetit i ta porodziła mu w dziewiątym Jubileuszu, w 1-ym tego tygodniu, a w 3-im roku tygodnia syna i on nazwał go imieniem Malalel. I w drugim tygodniu dziesiątego Jubileuszu pojął sobie Malalel za żonę Dinę, córkę Borakihel, córki si ostry swego ojca; i porodziła mu syn na 3-cim tygodniu w 6-ym roku, i nazwał go imieniem Jared. Za jego to dni zstąpili na ziemię aniołowie Pana, którzy to stróżami nazwani zostali, żeby synów ludzkich uczyć, prawa i sprawiedliwości na ziemi pilnować. W jedynastym Jubileuszu pojął sobie Jared żonę imieniem Barekę, córkę Razuzaili, córki siostry swego ojca, w 4-ym tygodniu tego Jubileuszu. I ta porodziła mu syna na 5-ym tygodniu 4-go roku, i nazwał go imieniem Henoch. Był ów Henoch pierwszym z synów ludzkich na ziemi zrodzonych, który pisma, nauki i mądrości uczył... i to, co się stało już, i to, co się miało stać jeszcze, widział on w widzeniach... i opisał na świadectwo... dla wszystkich synów ludzkich i ich potomstwa[27] W dwunastym Jubileuszu, na 7-ym tygodniu, pojął on żonę imieniem Adni, córkę Dani al i, córki siostry swego ojca. Ta w 6-ym roku tegoż tygodnia porodziła mu syna i nazwał go imieniem Metuzalah. I przebywał Henoch u aniołów bożych lat sześć i nauczyli go ci Wszystkiego, co się dzieje na ziemi i na niebie... i on to opisał... W czternastym jubileuszu pojął Metuzalah Adinę, córkę Azraeli, córki siostry swego ojca, sobie za żonę, na 3-cim tygodniu 1-go roku tygodnia, i porodziła ona mu syna i nazwał go imieniem Lamech. W piętnastym Jubileuszu na 3-cim jego tygodniu pojął Lamech sobie żonę imieniem Bitanos, córkę Barakeli, córki brata swego ojca, i porodziła w tymże tygodniu (jubileuszowym, złożonym, jak sobie przypominamy, z lat 7 zwyczajnych), porodziła mu syna i nazwał on go imieniem Noah... A przy końcu dziewiętnastego Jubileuszu, na 7-ym jego tygodniu, w roku 6-ym tego tygodnia (to jest roku 930 od stworzenia świata), umarł Adam i wszyscy jego synowie pogrzebali go w ziemi, na której był stworzony. On był Pierwszy pogrzebany w ziemi. Żył on o lat 70 mniej niż 1000. Lat 1000 według znaków niebieskich stanowi rok jeden, przeto było napisanem na drzewie wiadomości: »w dniu, w którym z niego owoce jeść będziesz, umrzesz«. Nie skończył on więc tego dnia, tylko w nim umarł. Przy końcu tego jubileuszu, w tymże samym roku, był Kain zabity. Zawalił się był nad nim dom, w którym on mieszkał, i zginął on zabity przez kamienie. Zabił on Abla kamieniem, i od kamienia sam musiał poledz, według sprawiedliwego wyroku; ponieważ na niebieskiej tablicy praw jest powiedziano: narzędziem, którem człowiek zabije bliźniego swego, ma on i sam zostać zabitym; jako on zranił swego bliźniego, tak i sam ma zostać zraniony. W Jubileuszu dwudziestym piątym pojął sobie Noah żonę imieniem Emzarak, córkę Rakieli, córki swojej siostry, w 1-ym roku 5-go tygodnia. W roku 3-cim tegoż tygodnia zrodziła ona mu syna Sema, w 5-tym — syna Chama; w 1-ym roku 6-go tygodnia — syna Jafeta«. Przy porównaniu treści tego rozdziału (IV) z treścią rozdziału V. w Wielkiej Genezis dojdziemy, że główna różnica pomiędzy temi dwoma opowiadaniami polega na wprowadzeniu imion żon przedstawicieli dziesięciu pokoleń od Adama do Noego, na wykazaniu rodzinnego pochodzenia tych żon, oraz na oznaczeniu dat główniejszych wypadków w życiu tych patryarchów, lecz zawsze związanych tylko z życiem ich rodzinnem.
Od rozdziału V. rozpoczyna się w naszej Księdze opowiadanie równoległe do zawartego w rozdziałach VI—L Wielkiej Genesis, oraz I—XX Exodus, rozwinięte drobnymi szczegółami mitycznego charakteru, a głównie oparte na ścisłej chronologji. Na naszą uwagę głównie zasługują te ustępy w opowiadaniu, w których wchodzą szatani na scenę, oraz parę wzmianek, tyczących się piśmiennictwa, a raczej pomników dziejowych.
Szatani występują już w charakterze zawziętych nieprzyjaciół rodzaju ludzkiego, lecz jeszcze przyczyna ich wrogiego usposobienia i zawziętości nie jest wyjaśniona.
Oto pierwsze ukazanie się ich na scenie: w rozdziale X. czytamy: »W 3-cim tygodniu trzydziestego trzeciego Jubileuszu, rozpoczęły duchy nieczyste na złą drogę naprowadzać synów Noaha, by ich zwieść i zgubić. I synowie Noaha przyszli do swego ojca i opowiedzieli mu o tych duchach, które ich synów zwodzą, ogłupiają i zabijają. Noah począł się modlić do swego Boga... I nasz Bóg rzekł do nas (przypomnijmy sobie, że to jest opowiadanie włożone przez autora do ust anioła), żeśmy ich wszystkich powiązać powinni. Wtedy nadszedł Mastema (we fragmentach łacińskich Misterna[28], najstarszy z duchów, i rzekł: czyż niema żaden z nich pozostać, żeby usłuchać mojego głosu i wykonać, co rozkażę... Dziesiąta część ich niech zostanie ze mną, a dziewięć zaprowadzić na miejsce kary! Wtedy jeden z nas (aniołów) rzekł: my nauczymy Noaha środków zaradczych na złe duchy...« I stało się według propozycji Mastemy. Część dziesiąta złych duchów pozostała przy nim na wykonywanie jego rozkazów. Aniołowie podali Noemu sposoby przeciwdziałania złym duchom, które on zapisał i przekazał potomstwu swojemu.
A oto drugie: w rozdziale XVII czytamy: »I stało się w 7-ym tygodniu (czterdziestego pierwszego Jubileuszu), w 1-ym roku jego[29], że w niebie zaszła rozmowa o Abrahamie, że on wierzy we wszystko, co tylko mu Pan powie, że on kocha Pana i wszelkie rozkazy jego gotów jest wypełnić. Wtedy nadszedł najstarszy z duchów Mastema i rzekł do Boga: »patrz, Abraham kocha nadewszystko i ceni Izaaka«. Wtedy to Bóg rozkazał Abrahamowi złożyć sobie na ofiarę tego malca. »Gdy ten gotów był to już uczynić i stanął nad położonym na ołtarzu synem z nożem ofiarniczym w ręku, wtedy, mówi anioł dalej, ja stałem przed Bogiem i Mastemą i Bóg rzekł: rzeknij mu, niech on nie kładzie ręki na swego syna... I Mastema został zawstydzony...« Niechybnie jest to naśladowanie Prologu i Epilogu w Księdze Joba.
Każdego, czytającego z pewną rozwagą Exodus, uderzą te słowa: »I stało się w drodze (gdy Mojżesz wracał z ziemi Madyańskiej na rozkaz Jehowy do Egiptu, by z niego lud swój wyprowadzić), w gospodzie, że zabieżał Jehowa Mojżeszowi i chciał go zabić. Tedy, wziąwszy Zefora (żona Mojżesza) krzemień ostry, obrzezała nieobrzezkę syna swego i porzuciła przed nogi jego (Jehowy) i rzekła: zaprawdę ulubieńcem krwi jesteś mi. I odszedł od niego Jehowa. Tedy go nazwała ulubieńcem krwi dla obrzezaniaa. (IV, 24—26). Otóż autor Małej Genezis nie Jehowie przypisuje chęć zabicia Mojżesza, co wielce dziwnemby było, lecz Mastemie (Rozdz. XLVIII). Jehowa więc od zarzutu krwiożerczości został uwolniony. W walce pomiędzy Jehową a Faraonem o pozwolenie wyjścia Żydów z Egiptu Mastema stoi po stronie Egipcjan i dopomaga im radą i uczynkami (ibid.).
Co się tyczy wzmianki o piśmiennictwie to, według autora Małej Genezis, wszyscy piszą: Jehowa — ustawy, anioł — dzieje, Enoch i Noe — co się od aniołów dowiadywali, pierwszy z dziedziny astronomji, drugi ze sztuki przeciwdziałania szatanom. Ale oto jeszcze inna wiadomość o pomnikach piśmiennych, na skałach rytych. Czytamy w rozdziale VIII: »W dwudziestu dziewiątym Jubileuszu, w 1-ym jego tygodniu, w 1-ym roku tygodnia, Arfoshad (syn Sema) pojął żonę imieniem Rasuja, córkę Zuzany, córki Elama, ta zrodziła mu syna w 3-cim roku tegoż tygodnia, i nazwał go imieniem Kainam. Syn ten rósł; ojciec jego nauczył go pisma, i poszedł on poszukiwać miejsca, gdzieby mógł sobie zdobyć miasto. I znalazł on jeden napis, który praojcowie na skale wyryć kazali, i zostawił go na miejscu i przełożył go i dowiedział się, że on głosi tę naukę, której uczyli stróżowie (aniołowie...) I przepisał on ten napis...«
W wiadomościach tego rodzaju, udzielanych przez autora, odbija się wiek oświaty. Powszechniejszą ona była, niż przed kilkuset laty, w wieku zbierania podań zawartych w Genezis (wielkiej).

Jehowa jednak zamiaru swego nie spełnia, obietnicy wyjawienia przyszłości, aż do zamieszkania w świątyni na górze Sion, nie dotrzymuje. Mała Genezis urywa się na tem, od czego się rozpoczyna, a mianowicie, na ustawach, otrzymywanych od Jehowy na górze Synai.
B. Życie Adama i Ewy (Apokalipsa Mojżesza).

Autor Małej Genezis uzupełnił Genezis (wielką), ale jeszcze nie całkowicie. Zwróciwszy uwagę przedewszystkiem na chronologję, zaniedbał strony anegdotycznej, co zwłaszcza się uwydatniało w życiu pierwszych ludzi; wyjaśnił pochodzenie aniołów, lecz zaniechał wyjaśnień, co do pochodzenia szatanów; chociaż ich wprowadził na scenarjum dziejowe w niebie i na ziemi i okazał ich akcyę, nie wytłumaczył wcale przyczyny ich stosunku tak wybitnego do ludzi. Pozostawało przeto jeszcze wiele dokonać na tem polu, jeszcze kilka zagadnień podjąć i je rozwiązać. Uczynił to autor »Życia Adama i Ewy«.
Oto treść tego utworu. Podaję ją według wzmiankowanego powyżej wydania W. Meyera.
Autor pomija stworzenie pierwszych ludzi i pobyt ich w raju i rozpoczyna: »Kiedy wygnani zostali z raju, zrobili sobie schronisko i w niem przebyli dni siedem, bolejąc i płacząc w wielkim smutku. Po siedmiu atoli dniach poczuli głód i szukali jadła, by pożyć je, ale nie znaleźli. Rzekła wtedy Ewa do Adama: panie mój, jeść chcę; idź i poszukaj, cobyśmy pożyć mogli. Może ujrzy nas i zlituje się nad nami Pan Bóg i weźmie nas do powrotu na miejsce, gdzieśmy przebywali poprzednio. I powstał Adam i chodził przez dni siedem po wszystkiej ziemi, a nie znalazł jadła, które mieli w raju«. Wtedy Ewa zażądała od Adama, by ją zabił, jako przyczynę wypędzenia z raju. Adam nawet o tem i mówić jej zabraniał. Zatem poszli szukać jadła oboje. A napróżno poszukując go przez dni dziewięć, musieli się nakoniec począć żywić tem, czem się żywią zwierzęta. To im myśl podało pokuty, w celu zmiękczenia gniewu bożego. I wymyślił Adam takową, i rzekł do Ewy; »Ja będę 40 dni pościł, a ty wstań i idź do rzeki, którą zowią Tygrys, a weźmij jeden kamień, a stój na nim w onej wodzie aż do gardła, a niechaj nie wychodzi z ust twoich mowa, albowiem nie jesteśmy godni prosić Pana... a bądź tam w onej wodzie przez dni trzydzieści siedem, a ja będę w wodzie Jordanu czterdzieści; może też Pan Bóg nad nami się zmiłuje...« I uczynili jako wyrzekł Adam.
Zamierzona przez pierwszych ludzi pokuta, po której mogłoby nastąpić zmiłowanie się nad nimi Boga, zaniepokoiła szatana. Wchodzi na scenę, okazuje się obojgu. A ze słów jego, wyrzeczonych do Adama, dowiadujemy się nakoniec, jaka jest przyczyna nienawiści jego do ludzi i nieustanna chęć szkodzenia im ciągłego.
Czytamy dalej: »Gdy tedy Adam był wszedł w onę wodę Jordan, rzekł: wodo Jordanie, mówią tobie, żałuj ze mną, a niechaj się gromadzi wszystko stworzenie, które jest w tobie, okrąży mnie i ze mną żałuje dla grzechu mego. A natychmiast wszystkie się zwierzęta zgromadziły i ogarnęły zewsząd Adama i wespół z nim żałowały wielkim żalem, a woda Jordanu stanęła od owej godziny, w której w nią Adam wszedł... i przeszło dni 18. Wtedy się szatan rozgniewał, a przemieniwszy się w jasność anielską, szedł do rzeki Tygrys do Ewy i znalazł ją płaczącą. Wtedy sam djabeł, jakoby ją żałując, zapłakał i rzekł do niej: wyjdź z rzeki i przestań płakać ze smutku i żałości. O coście prosili ty i Adam mąż twój? Usłyszał Pan Bóg jęki wasze i przyjął pokutę waszą! I my wszyscy aniołowie prosiliśmy za was, modląc się do Pana. I posłał mię Pan, abym wyprowadził was z wody i dał wam pożywienie, jakie mieliście w raju i którego żałowaliście. Wyjdź przeto z wody, a poprowadzę cię na miejsce, gdzie jest przygotowane pożywienie wasze. Usłyszawszy to Ewa uwierzyła mu i wyszła z wody. A ciało jej było niby trawa od chłodu wody. A skoro wyszła, upadła na ziemię. I porwał ją djabeł i przywiódł do Adama. A gdy ujrzał ją Adam i djabła z nią, z wielkim płaczem zawołał: o Ewo, Ewo, gdzie jest pokuta twoja, jakoś się powtóre dała zwieść wrogowi naszemu, przez którego jesteśmy wygnani z raju i pozbawieni radości duchowej? Kiedy to usłyszała, poznała, że to djabeł poradził jej wyjść z wody, padła na oblicze swoje na ziemię i podwoiła się jej żałość, jęki i płacz. I zawołał (Adam): biada ci, djable, czemu nas zwalczasz bez przyczyny? Co tobie do nas? Cóżeśmy ci uczynili, że nas tak podstępnie prześladujesz?... Czy to myśmy ci sławę odjęli i sprawili, że bez czci jesteś? Czego nas aż do śmierci prześladujesz, wrogu bezbożny i zawistny? Zajęczał djabeł i odpowiedział: O Adamie, cała ma nieprzyjaźń, zawiść i ból zwrócone są na ciebie, ponieważ z przyczyny twojej jestem wypędzony i pozbawiony chwały swojej, którą miałem w niebie wpośród aniołów; z przyczyny twojej jestem wygnany na ziemię. Odpowiedział Adam: cóżem ci uczynił, jaka jest to moja wina względem ciebie? Jeśli nie jesteś przez nas obrażony, ani od nas nie doznałeś krzywdy, więc dlaczego nas prześladujesz? Djabeł odrzekł: Cóż ty mi mówisz, Adamie? Z twojej to przyczyny jestem wyrzucony stamtąd; skoroś ty został ulepiony, ja oddalony zostałem od oblicza Boga i wypędzony z towarzystwa aniołów. Gdy dech żywota Bóg w ciebie tchnął i postać twoja i oblicze na podobieństwo boże utworzone, przyprowadził Michahel ciebie i kazał ci się kłaniać przed oczyma Boga, a Pan Bóg wyrzekł: oto Adam, zrobiłem cię na obraz i podobieństwo nasze. I wystąpił Michahel i zwołał wszystkich aniołów, mówiąc: uczcijcie obraz Pana Boga, jako rozkazał Pan Bóg. I sam Michahel pierwszy cię uczcił i mię pozwał i rzekł: uczcij obraz Boga Jehowy. Jam odrzekł: nie będę ja czcić Adama. A gdy mię zmuszał bym czcił, powiedziałem mu: dlaczego mię zmuszasz? nie będę się kłaniał gorszemu i młodszemu od siebie; ja dawniejszy niż on; przedtem niż on jam już był; on mi ma się kłaniać. Słysząc to inni aniołowie, którzy pod mą władzą zostawali, też nie chcieli kłaniać się Adamowi. Wyrzekł Michahel: uczcij obraz Boga; jeżeli nie uczcisz, rozgniewasz na siebie Pana Boga. Odpowiedziałem: jeżeli rozgniewam, siedzibę sobie na gwiazdach nieba założę i będę równy najwyższemu. I rozgniewał się na mnie Pan Bóg i odegnał mię z aniołami mojemi od naszej chwały. Z twojej to więc przyczyny na ten świat jesteśmy z naszych dawniejszych siedlisk wygnani i na ziemię zrzuceni. Przebywamy w bólu, ponieważ pozbawieni jesteśmy naszej chwały. Że ciebie widzieliśmy w takiej wesołości z uciech, wielceśmy boleli: otóż chytrze podszedłem twoją niewiastę i tego dosięgłem, żeś ty z przyczyny jej rozkoszy swych z uciech został Pozbawiony, jak ja chwały mojej. Słysząc to od djabła Adam zawołał z wielkim płaczem: Panie Boże mój, w rękach twych jest życie moje! Spraw, by ów nieprzyjaciel mój precz odszedł, albowiem mojej duszy szuka, aby ją zatracił. Użycz mi chwały jego, którą on posiadał. I znikł djabeł z przed niego. Adam zaś przebył 40 dni stojąc na pokucie w Jordanie«.
I jeszcze raz odeszła Ewa od Adama, w tym razie na Zachód. I tam zrobiła sobie schronisko, »niosąc w żywocie płód trzech miesięcya. Gdy nadszedł czas wydania go, poczęła wielce jęczyć i modlić się gorąco. Adam usłyszawszy znowu jej jęki, bojąc się, by to znów nie był djabeł z nią, by ją kusił, wyszukał ją. Znalazłszy ją, widział jej boleści i płacz i modlił się za nią. I oto 12 aniołów przybyło i dwie cnoty, które stanęły po lewej i prawej stronie Ewy. Michahel stanął po prawej, dotknął się Ewy i rzekł: błogosławioną jesteś z przyczyny Adama... I porodziła syna. Wnet dziecię to biegać poczęło i chwytać rękami zioła i matce przynosiło. Był to Kain. Potem porodziła Ewa Abla. Gdy Kain zabił Abla, Adam miał już lat 130. Po urodzeniu się mu trzeciego syna Seta żył Adam lat 800 i miał trzydziestu synów i trzydzieści córek. Razem — 63 dzieci i »rozmnożeni są po ziemi w narodach swych«.
I opowiedział Adam Setowi widzenie swóje: że był do nieba porwany przez Michahela i usłyszał z ust Boga zapowiedź swej śmierci, ale zarazem zapewnienie przyszłości potomstwa swemu. Gdy zaś nadeszła chwila zapowiedzianej śmierci, a miał już wówczas 930, zebrał na około siebie swe potomstwo i opowiedział mu całe swe przeszłe życie w raju i po wypędzeniu z niego. A ponieważ był zmęczony wielkimi bólami, wysłał Ewę z Setem do bramy rajskiej, by mu stamtąd przynieśli pokrzepienia jakiego. Po drodze wąż ukąsił Seta, ale oddalił się na rozkaz jego, a rana znikła. Pod wrotami raju otrzymuje Set od Michahela proroctwo o przyjściu na świat po upływie 5500 lat Jezusa, o chrzcie jego w Jordanie i o wprowadzeniu przez niego do raju umierającego obecnie Adama.
Gdy Adam ducha wyzionął »zciemniło się słońce i księżyc przez dni 7... i oto Michahel anioł stanął przy głowie Adama i rzekł do Seta: ...przyjdź do mnie i zobacz, co o nim postanowił Pan Bóg; tworem jest jego i zlitował się nad nim. I wszyscy aniołowie, przygrywając na trąbach, mówili: błogosławionyś Panie, ponieważ się zlitował nad tworem swoim. Wtedy zobaczył Set rękę Bogą, wyciągniętą i trzymającą Adama, i oddał go Bóg Michahelowi, mówiąc: niech pozostanie w twej opiece aż do dnia przebaczenia... i rzekł do Michahela i Urihela: przynieście mi trzy płótna cienkie i rozłóżcie nad Adamem, a trzy inne nad Ablem, synem jego, i pogrzebajcie Adama i syna jego... i pochowali Adama i Abla Michahel i Urihel aniołowie w części raju, co widzieli Set i matka jego, a oprócz nich zaś — nikt, i rzekli Michahel i Urihel: jakoście widzieli, grzebcie tak zmarłych waszych«.
Ponieważ Adam był pierwszym człowiekiem, który zmarł na ziemi, jego pogrzeb był lekcją daną przez aniołów, jak grzebać zmarłych należy. Wkrótce mieli możność korzystania z nauki otrzymanej: »Po upływie dni sześciu od śmierci Adama, Ewa, czując śmierć swoją, zebrała wszystkich synów swoich i córki... i rzekła... Michahel archanioł powiedział nam: z przyczyny przestępstwa waszego nad potomstwem waszem odbędzie się sąd boży przez wodę i przez ogień... przeto słuchajcie mię, synowie moi, zróbcie tablice kamienne i gliniane i napiszcie na nich cały żywot mój i żywot ojca waszego, jak to od nas słyszeliście i sami widzieliście; jeśli przez wodę będzie sądzonym rodzaj ludzki, tablice gliniane się rozpuszczą, kamienne pozostaną; jeśli przez ogień, kamienne zniszczeją, gliniane się wypalą na cegłę... i dzięki składając Bogu i chwaląc go wyzionęła ducha. Zatem z wielkim płaczem pogrzebali ją wszyscy synowie jej. Gdy się wielce smucili, dnia czwartego pokazał się im Michahel archanioł i rzekł do Seta: człowieku boży, nie opłakuj dłużej nad dni sześć zmarłych swoich, ponieważ dzień siódmy to znak zmartwychwstania przyszłych pokoleń i dnia siódmego odpoczął był Pan po wszystkich czynnościach swoich. Wtedy Set uczynił był tablice« (37—59). Na tem się kończy ta księga.
Jakkolwiek dostarczone w tym utworze szczegóły są zbyt nieliczne na lat tysiące objętych jego ramami, a za szczupłe co do treści, by mogły przedstawić obraz wierny życia pierwszych ludzi, jednakże dowiedzieliśmy się nakoniec, skąd wypływa zawziętość szatanów do rodzaju ludzkiego i jaka była przyczyna wypędzenia aniołów, którzy się stali szatanami, z przybytku ich twórcy, Jehowy. Jak widzimy, przyczyna ta była bardzo prosta: nie chcieli schylać czoła przed pierwszym człowiekiem, wychodząc z zasady pierwszeństwa w pochodzeniu.
Ich ten upór straszne wywarł wpływy na losy wszechświata i stworzeń na ziemi. Zmienił całkowicie postać rzeczy, plan przyszłości odmienił, wywrócił, uniemożebnił.
Przed człowiekiem zapowiadał się szczęśliwy los i istnienie rozkoszne i wieczne. Jaka była postać pierwej niż człowiek stworzonych aniołów — nie wiemy. Milczą o tem nasze źródła tych wiadomości. Ale Jehowa, stwarzając człowieka na obraz i podobieństwo swoje, chyba chciał mu zapewnić świetniejszą, niż poprzednim tworom, przyszłość. Dowodzi tego zamilczenie o postaci aniołów, a położony nacisk na postać człowieka. Dowodzi tego urządzanie dla niego specjalnego przybytku — raju i wprowadzenie do tego raju jego uroczyste. Nakoniec — dowodzi tego ów nakazany przez Jehowę akt składania mu hołdów przez aniołów.
Szatan nie posłuchał, pomimo ostrzeżeń, rozkazów swego stwórcy. Nie złożył, ufając w swe starszeństwo i czcząc jego prawa, hołdu człowiekowi. Został więc sromotnie wypędzony z górnych przybytków Jehowy, pozbawiony chwały, skazany na cierpienia. Znienawidził więc człowieka i postanowił zemścić się nad nim. Jakżeż inaczej mógł się zemścić, jak ściągając i jego z raju, jak i jego pozbawiając chwały, rozkoszy życia, istnienia ciągłego.
Ale cóż, mszcząc się bezpośrednio nad Adamem, zmuszając jego stwórcę do wypędzenia go, jak i jego poprzednio samego, z przed oblicza swego, szatan zemścił się pośrednio i nad samym Jehową. Zepsuł mu bowiem poprzednie jego plany co do człowieka, przymusił go ulubiony swój twór, swój obraz i podobieństwo, skarać i to na razie skarać tak srogo, by następnie samemu pożałować tej swej srogości, by ją naprawiać w bardziej jeszcze ryzykowny sposób, przez zesłanie na tę ziemię syna swego jednorodzonego, na męki, na pohańbienie; co wszystko doprowadziło do przeklęcia i odwrócenia się ostatecznego od wybranego przez si ludu, do otoczenia swoją opieką nowych narodów, nakoniec ludów zamieszkałych w nieznanych dotychczas częściach świata. Tak więc fatum, ciążące nad bogami greckimi i rzymskimi, zawisło i nad hebrajskim Jehową.
Prawa logiki, właściwość umysłu ludzkiego, rządzą i płodami wyobraźni.
Wydawca Vita Adae et Evae, W. Meyer, to swoje wydanie uzupełnił w tekście trzema urywkami, wziętymi z Apokalipsy Mojżesza, zawierającymi opowiadania dodatkowe, oraz tylut — z innych rękopisów, zawierającymi równoległe, tylko bardziej rozwinięte, a nadto podał jeszcze tekst całkowity jeszcze innego, podług jeszcze innego rękopisu. Wskutek tego to jego wydanie nabrało szczególniejszego znaczenia i wartości[30].

C. Wniebowzięcie Mojżesza.

Z tego utworu posiadamy tylko początkowych rozdziałów dwanaście (I-XII). Autor rozpoczyna rzecz swą, zgodnie z przytoczonym ustępem z Deuteronomium, od przemówień Mojżesza do Jozuego (w tekście: Jezusa). Umierający Mojżesz kreśli przyszłe dzieje narodu żydowskiego w postaci widzeń. Niczem się one wszakże, zarówno treścią jak i formą, nie różnią od dziejów, tylekrotnie przez tylu autorów nakreślonych. Są jednakże szczegóły, mogące wzbudzić zainteresowanie ogólniejsze. Oto, naprzykład, jest obraz Heroda: »Po nich (rodzinie Hasmodeuszów) nastąpi król zuchwały, który nie będzie pochodził z rodziny kapłańskiej, człek niebaczny i występny i zapanuje nad nimi (Żydami) w sposób, w jaki zasługują. Przedniejszych w narodzie on wytępi mieczem, a ciała zabitych zagrzebie w miejscach nieznanych, by nikt nie wiedział, gdzie są te ciała. Będzie on mordował starszych wiekiem i młodszych i nie oszczędzi nikogo. Wtedy powstanie wielki strach przed nim; a on będzie sprawował sądy nad nimi (Żydami), jako sprawowali Egipcjanie, i będzie ich karał... i spłodzi synów, którzy czas niedługi będą panowali po nim« (r. VI).
Po tych czasach nastąpią jeszcze groźniejsze. I zapanują nad nimi (Żydami) ludzie nieczyści i bezbożni (Rzymianie), którzy jednakże twierdzić będą, że są sprawiedliwi... Będą to ludzie podstępni, w sobie zamiłowani, w każdej godzinie oddani zabawie, obżarci... i powstanie nad nimi król królów ziemi i mocny potęgą wielką, król, który wyznających konieczność obrzezania na krzyżu zewieszać pocznie i powiązanych do więzienia pod strażą odeśle, a żony ich rozda narodom; synowie ich czyści będą przez lekarzy operowani (et filii eorum puri sacabuntur a medicis — jest już bardzo niejasne, wszelako druga część zdania: pueri inducere acrobistiam illis — jeszcze mniej jasne...). Oni (Żydzi) będą karani przez nich mękami i ogniem i mieczem i zmuszani odkrycie do dźwigania bałwanów (pałam bajulure idola eorum...)« (VIII). Będą to więc czasy wielkiego prześladowania religijnego, jakiemu Żydzi wielokrotnie za panowania nad światem Rzymian, pod koniec pierwszego i przez cały wiek drugi ery naszej, podlegali. Brak jednakże bliższej wskazówki chronologicznej.
W myśli autora miał jej zapewne dostarczyć ustęp następny: »Wtedy mąż jeden z pokolenia Lewi, którego imię Taxo, mający siedmiu synów, do nich rzeknie: — Patrzcie, synowie, oto nastała kara nad narodem jeszcze inna, sroga, nieczysta, wytępienie bez miłosierdzia i groźne panowanie. Jakiż bowiem lud, jaki kraj, czy też jaki przed Panem naród bezbożny, który liczne popełnił zbrodnie, przenosił nieszczęścia takie, jakie na nas spadły? Obecnie jednakże, synowie, usłuchajcie mię. Patrzcie i wiedzcie, że nigdy jeszcze nie pogardzali Bogiem rodzice i praojcowie ich aż do tego stopnia, by przekraczać przykazania jego. Wiecie bowiem, że one stanowią siłę naszą. Więc tak uczynimy: pośćmy dni trzy, czwartego wejdźmy do jaskini, która jest na polu, i raczej umrzyjmy, niż przekroczymy przykazania Pana Panów, Boga rodziców naszych. To gdy uczynimy i pomrzemy, krew nasza wstawi się za nami przed Panem« (IX).
Ów Taxo, nadaremnie poszukiwany przez komentatorów w szeregu działaczy dziejowych, zapewne ukrywa postać jakąś, znaną tylko współczesnemu pokoleniu z pietyzmu i kwietyzmu. Już nie akcja ogólnie dziejowa ma przeto sprowadzić, w pojęciu autora tego apokryfu, sąd boży, to jest, ostateczny wymiar sprawiedliwości i naprawę stosunków ludzkich na ziemi, lecz akt prywatnej pobożności, determinacja, nakoniec samobójstwo polityczne i życiowe.
Czytamy bowiem zaraz potem: »I tedy nastąpi panowanie jego (Boga) nad wszystkiemi stworzeniami jego. Wtedy nastąpi koniec djabła i z nim zniknie z ziemi wszelka troska. Wtedy napełnią się ręce posła, który na wysokościach jest ustanowiony, który wnet wybawi ich (Żydów) z rąk ich nieprzyjaciół. Powstanie bowiem niebieski mieszkaniec z tronu królestwa swego i znijdzie ze swego przybytku świętego ze wzburzeniem i gniewem z przyczyny (niedoli) swych synów. I zadrży ziemia, do krańców swoich poruszona, i góry wysokie poniżą się i wstrząsną, doliny zapadną, słońce nie wyda blasku, w ciemnościach księżyc zawróci swe rogi, pokruszy się cały i w krew się zamieni; zamiesza się krąg gwiaździsty, i morze od swych podstaw ustąpi, źródła wodę utracą i rzeki poschną, ponieważ Bóg najwyższy, wieczny, jedyny powstanie i jawnie przybędzie, ażeby ukarać narody i zetrzeć wszystkie bóstwa tych narodów... «(X). Pod posłem autor rozumie pomazańca boskiego, Mesjasza; pod Bogiem najwyższym, wiecznym, jedynym, swego boga narodowego, Jehowę.
Nasz urywek nie zawiera opowiadania o śmierci Mojżesza. Ale według świadectwa wymienionych wyżej pisarzów niektórych, podanie o wadzeniu się Michała archanioła z djabłem o ciało Mojżesza, o czem, jak wiemy, wspomina Juda apostoł, miało również być zapisane i w tym apokryfie.

IV.
APOKALIPSY, PRZYPISYWANE BARUCHOWI.

Jedynem żródłem do poznania osoby Barucha są Księgi Jeremjasza. Oto co w nich o nim czytamy: »Wezwał Jeremjasz Barucha, syna Nerjaszowego, i napisał Baruch w Księgi z ust Jeremjeszowych wszystkie słowa Pańskie, które mówił do niego. Potem przykazał Jeremjas Baruchowi, mówiąc: Ja, będąc zatrzymany, nie mogę wniść do domu Pańskiego, przetoż ty idź, a czytaj na tych Księgach, coś napisał z ust moich, słowa Pańskie, przed oczyma ludu w domu Pańskim w dzień postu... a Gdy Baruch, spełniwszy polecenia Jeremjasza, odczytał przed ludem i książętami Księgi jego i gdy następnie Księgi te z rozkazu króla judzkiego Joachima spalono, a Jeremjasza i Barucha poszukiwano, aby »byli pojmani«, »tedy Jeremjasz wziął Księgi inne i dał je Baruchowi, pisarzowi, który na nich spisał z ust Jeremjaszowych wszystkie słowa owych Ksiąg, które był spalił Joachim, król judzki, a nadto przy dano do owych słów wiele rzeczy tym podobnych« (Jer. XXXVI, 4—32.) Po zdobyciu przez Nabuchodonozora, króla babilońskiego, Jerozolimy i przesiedleniu do Babilonji znacznej części 2ydów razem z ich królem Sedakjaszem, Jeremjasz z Baruchem byli zostawieni w kraju. Po zabiciu jednakże Gadaljasza, rządcy Judei z ramienia Nabuchodonozora, obaj oni uciekają do Egiptu z tą garstką Żydów, którzy bojąc się kary, musieli kraj swój opuścić (Jer. XLIII, 6, 7, sq.). Na tem się kończą fakta. Był przeto Baruch sekretarzem Jeremjasza i dzielił z nim jego losy burzliwe. Dla powstania legendy dość było tych danych, a legendy do wytworzenia apokryfów, związanych z imieniem Barucha. Powstały więc: trzy Księgi Barucha, Apokalipsa Barucha i Listy Barucha. Wszystkie te utwory jednakże, pomimo różnych nazw, są charakteru apokaliptycznego i krążą w obrębie tych samych podań.
Księga Barucha we wcześniejszych zbiorach pierwotnego piśmiennictwa chrześcijańskiego zajmuje miejsce pomiędzy Księgami Jeremjasza i Ezechjela[31]
Druga Księga Barucha była znana przez czas długi tylko z przekładu etjopskiego, dokonanego z greckiego tekstu, wydanego przez Dillmana w Chrestomatia aethiopica, 1866 r. p. 1—15, oraz z dwóch przekładów na niemiecki tego tekstu przez Koeniga i Praetoriusa. Ceriani wydał wkrótce jej tekst grecki w Monumenta sacra et profana, t. V. fasc. I, 1868 r. Nakoniec Réné Besset w zbiorze pod tytułem: Les apocryphes éthiopiens traduits en français, t. I, 1893 r. pomieścił jej przekład na francuski.
Apokalipsa Barucha przechowała się tylko w tekście syryjskim. Ceriani wydał przekład tego tekstu na łacinę w Monumenta sacra et profana, I, fasc, II, 1866 i V. fasc. II, 1871. Renan zaś w dziele swem Origines du Christianisme, V, Les Evangiles (str. 517—530), podaje jej treść szczegółową. Pochodzi ona według niego ze środka drugiego stulecia ery naszej. Treścią swą zbliża się wielce do Księgi czwartej Ezdraszowej.
Trzecia Księga Barucha w urywkach została przechowana przez nieznanego autora dzieła pod tytułem Φιλοσοφούμενα, przypisywanego po kolei Oryginesowi i Hippolitowi. Wszystkie te urywki zebrał i przetłumaczył na język francuski R. Basset w wymienionym powyżej zbiorze: Les apocryphes éthiopiens, gdzie one uzupełniają drugą Księgę Barucha (tom I, p. 30—39).
List Barucha przechował się również tylko w tekście syryjskim; w łacińskim przekładzie wydał go Fabricius w zbiorze pod tytułem: Codex pseudepigraphus Veleris Testamenti, t. II. Przekład na francuski znajdujemy w Dictionaire du Apocryphes Migne’a, t. II, p. 161—168. Jest on powtórzeniem, niby streszczeniem, Apokalipsy Barucha. Celem jego, według fikcji autora, obwieścić dziewięciu i p6ł pokoleniom żydowskim, przeniesionym nad Eufrat, treść widzeń Barucha, podanych w Apokalipsie.

V.
WNIEBOWSTĄPIENIE IZAJASZA.

Izajasz, którego przemówienia rozpoczynają w Zbiorze pomników starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego Księgi Proroków późniejszych (Prophetae Posteriores), żył, jak głosi napis nad rozdziałem I-ym tych jego przemówień, »za dni Ozeasza, Jonatana, Achaza i Ezechiasza, królów judzkich«, a więc w VIII i na początku VII wieku przed erą naszą.
Znaczenie, do którego doszedł Izajasz na dworze ostatniego z wyliczonych królów, Ezechjasza, reakcyjne pod każdym względem a więc — nieprzyjazne otoczeniu tego króla, rządy syna i następcy jego Menasesa, a przytem, nieznany koniec tycia i okoliczności, towarzyszące starości samego proroka, wybornie się nadawały do podniecenia wyobraźni przy dociekaniu przyczyn i rodzaju śmierci jego, a następnie — do wytworzenia się legendy o niej. Otóż w utworze noszącym tytuł Άναβατίκὸν Ήσαίου, Ascensio Isaiae, złożonym z rozdziałów II, rozdział II, 1—12 wersetów III-go i 2—14 w. V-go zawierają opowiadanie, na jaki rodzaj śmierci Manases skazał Izajasza. Zredagowanie tego opowiadania mogło nastąpić na początku I-go wieku przed erą naszą. Dokonał tego Żyd prawowity. W drugiej połowie tego stulecia nieznany judeochrześcijanin do tego opowiadania dodał wersety 6—13 rozdziału I, 18—31 III-go, rozdział IV i 1, 15, 16 wersety V-go. Dowodzą tego słowa następne: »Gdy to się stanie, zejdzie Belial, monarcha możny, król świata, nad którym panuje od czasu jego istnienia; on zejdzie ze swych wysokości pod postacią króla niesprawiedliwego, zabójcy swej matki; będzie on królem tego świata« (IV, 2). Oznaczają one Nerona, w którego śmierć nie wierzono i którego zjawienia się w Rzymie na czele Partów powszechnie oczekiwano w owych czasach. W taki sposób powstała część 1 tego utworu.
Część II jest zupełnie od niej niezależna. Zawiera ona rozdziały VI, VII, VIII, IX, X i wersety 1—40 X-go, i opowiada o wzniesieniu się Izajasza do siódmego nieba i o widzeniu jego, tyczącem się posłannictwa Jezusa. Część ta powstała prawdopobnie w II-em stuleciu ery naszej. Autorem jej był już chrześcijanin.
W III lub IV stuleciu obie te części nieznany kompilator zlał w jedną całość i uzupełnił wersetami 1—15 rozdziału I i 41—43 XI-go, stanowiącemi prolog i epilog.
Tekst oryginalnego tego utworu zaginął. Pozostał tylko przekład z greckiego na etjopski całości, na łacinę zaś każdej z osobna części. Z przekładów łacińskich przekład części I doszedł do nas w całości, z części II dwa urywki. Tekst etjopski razem z przekładem na łacinę, przez siebie dokonanym, wydał Laurence: Ascensio Isaiae Vatis, opusculum pseudepigraphus multis abbinc seculis, ut videtur deperditum... Oksford, 1819. Do tego wydania służył Laurence’owi jeden tylko rękopis, znajdujący się w Bibljotece Bodlejańskiej. Gdy nowe dwa przybyły do muzeum Brytańskiego, już na podstawie trzech przedsięwziął nowe wydanie Dillmann: Ascensio Jsaiae aethopice et latine (Lipsk, 1877). Przekład łaciński Laurence'a wydał Gfrörer w Prophetae veteres pseudepigraphi, 1840 Z niego — na niemiecki Jolowicz: Die Himmelfahrt und Vision des Prophetes Jesaia, Lipsk, 1854, i R. Clemens: Die Himmelfahrt des Sehers Jesaias, Sztugart, 1850. Na francuski — Tempestini w Migne’a Dictionnaire des Apocryphes, I. Według wydania Dillmanna dokonał przekładu nowego na francuski R. Basset i pomieścił go w Les Apocryphes Ethiopiens. L’Ascension d’Isaie (1894 r.).
Co się tyczy wzmiankowanych przekładów na łacinę każdej z osobna dwu części tego utworu, to przekład części 1 był wydany w Wenecji jeszcze w 1522 r., a następnie przez Gieselera w 1832. Gfrörer i Dillmann dołączyli go do swoich wydań. Urywki z przekładu części II wydał Mai w Nova collectio scriptorum veterum, 1828. Przekładu na niemiecki tych przekładów dokonał Jolowicz; przekład na francuski wszedł jako dodatek do Ascension du Prophète Isaie w Dictionaire des Apocryphes.
Znaczenia w pierwotnem piśmiennictwie chrześcijańskiem tego apokryfu dowodzą liczne o nim wzmianki i powoływania się nań przedniejszych pisarzów z owych czasów.
Justyn, pisarz chrześcijański z II w., w znanem dziele pod tytułem: Rozmowa z Żydem Tryfonem (CXX), wzmiankuje o śmierci Izajasza według podania, zapisanego w tym apokryfie, kiedy twierdzi, że obył on piłą drewnianą przecięty na dwie części«. Tertuljan, żyjący pod koniec owego wieku, w traktacie swoim De patientia (XV), wśród wielu przykładów pobożności i cierpliwości, powołuje się na Izajasza i mówi: »His patientiae viribus secatur Esajas et de Domino non tacet«. Te słowa jego stosują się do następnych z tego utworu: » Wówczas, kiedy go piłowano, Izajasz nie krzyczał i nie płakał; głosem wciąż przemawiał do Ducha Świętego, aż został na dwie części przepiłowany« (V, 14). Orygines, w III stuleciu, utrzymuje, że Paweł apostoł, pisząc te słowa: »Drudzy zasie, pośmiewisk i biczowania doświadczyli, nadto i więzów i więzienia; byli kamionowani, piłą przecierani, kuszeni, mieczem zabijani, chodzili w owczych i kozich skórach: byli w niedostatku, w ucisku, w niewczasach« (Do Żydów, XI, 36, 37) — miał na względzie nasz apokryf, jako zawierający opis śmierci Izajasza (In Matthaeum, XV, i Epistola ad Africanum).

Również o tym utworze znajdują się wzmianki w Epifanjuszu (Adversus haereses, XL: De Archonticis; LXVII: De haeresi Hieracitarum), u Ambrożego, Jana Chryzostoma, Potamjusza, Hieronima. W wiekach średnich Cedrenus, cytując z niego kilka wierszy, nazywa go Testamentem Ezechjasza, a Eutymjusz — Widzeniem Izajasza.




VI.
PASTERZ HERMASA.

Doszliśmy z kolei do Księgi wielce ciekawej wskutek swoich dziejów, a zarazem stanęliśmy wobec faktu, rzucającego nieco światła na powstanie ksiąg apokryficznych.
W liście Pawła Apostoła do Rzymian czytamy: »Pozdrowcie Asynkryta, Flegonta, Hermasa (᾽Σρμῆν, Tiermam), Patrobę, Hermesa i bracią, którzy są z niemi« (XVI, 14). To pozdrowienie, przesyłane nieznanemu skądinąd Rzymianinowi jakiemuś, zapewniło mu znaczenie wśród współczesnych, gdyż go zaliczono do tak zwanych mężów apostolskich, to jest — pierwotnych chrześcijan, współczesnych jeszcze apostołom, a nadto wyrobiło mu sławę pisarską wśród potomnych.
Utwór, noszący tytuł Pasterz (Ποιμήν, Pastor) zawiera widzenia, które miał autor jego i o których sam w pierwszej opowiada osobie; dalej polecenia (έντολαί, mandata), które był ten sam autor otrzymał od anioła, przedstawiającego mu się w postaci pasterza (stąd tytuł), i nakoniec przypowieści (παραβολαί, similitudines), które dla wyjaśnienia poleceń ów pasterz był mu powiedział. Autor nazywa siebie Hermasem.
Otóż, wskutek wyjątkowego trafu, doszła do nas wiadomość, kto był autorem owego »Pasterza«.
Znany archeolog włoski, Ludwik Muratori (1672—1750), odnalazł w Medjolanie, w Bibljotece Ambrozjańskiej, i wydał w »Antiquitates Medii Aevi«, t. III, 1740, urywek z większej jakiej całości, nazwany od jego nazwiska Muratorianum.
Owo »Muratorianum«, jak się okazało, stanowi nadzwyczajnie ważny zabytek piśmienny z wieku II ery naszej. Zawiera bowiem najstarszą ze znanych listę pierwotnych utworów chrześcijańskich. Brak mu początku i końca, składa zaś je 85 wierszy uncjalnego pisma łacińskiego. O »Pasterzu« czytamy słowa następne: »Pastorem vero nuperrime temporibus nostris in urbe Roma Herma conscripsit, sedente cathedra urbis Romae ecclesiae Pio episcopo, fratre ejus« (v. 71—77)[32].
Mamy więc wymienionego autora »Pasterza«: jest nim Hermas, brat biskupa rzymskiego Piusa. Mamy podany czas powstania »Pasterza«: rządy Piusa, 140—155, a więc środek drugiego stulecia.
Ale ów Hermas, brat biskupa Piusa, nie życzył sobie, by jego »Pasterz« uchodził za jego utwór. Dla nadania swej pracy większego znaczenia i zapewnienia jej obszerniejszego wpływu, korzystając z tożsamości imion, tak rzecz prowadzi, takim przemawia językiem, takie wskazówki chronologiczne podaje, że ją, zwłaszcza przy dobrych chęciach i usposobieniu po temu, można było przypisać owemu przez Pawła pozdrawianemu Rzymianinowi, a właściwie Grekowi, w Rzymie zamieszkałemu, Hermasowi. Jakoż ta niewinna mistyfikacja, ta pia fraus, jak powszechnie tego rodzaju podstęp jest nazywany, całkowicie się udała.
Orygenes, znakomity pisarz chrześcijański z pierwszej połowy III stulecia, piętnaście razy w swych dziełach wzmiankując o »Pasterzu« zawsze powołuje się na ten utwór, jako na rzecz natchnioną przez Boga i mającą znaczenie nie pośledniejsze od innych, tego pochodzenia utworów, stanowiących Pismo Święte; w komentarzach zaś swych do Listów Pawła (»Libri Explanationum in Epistolas«), przy objaśnianiu Listu do Rzymian (Liber X), gdy dochodzi do Rozdziału XVI, wersetu 14, wyraźnie twierdzi, że pozdrawiany przez Pawła Hermas jest właśnie autorem »Pasterza«.
Pierwszy historyk chrystjanizmu, Euzebjusz, biskup cezaryjski, nieco późniejszy od Orygenesa, w swych »Historiae Ecclesiasticae libri X«, po trzykroć wspominając o Pasterzu (III, 3, 25; V, 8), również powtarza to, co Orygenes był już powiedział, że ów Hermas, pozdrawiany przez Pawła, był jego autorem.
Znany tłumacz na łacinę i komentator zabytków starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego, Hieronim, żyjący w IV stuleciu, także autorstwo »Pasterza« przypisuje pozdrawianemu przez Pawła Hermasowi (De viris illustr. X).
Tylko w jednem dziele: Liber pontificialis, w rozdziale »Vita Pii I«, jest powtórzona wiadomość w Muratorianum podana, że »sub hujus episcopatu frater ipsius Hermas librum scripsit, in quo mandatum continetur, quod ei praecepit Angelus Domini, cum venit ad eum in habitu pastoris...« (Liber Pontificialis, »Vita Pii I«, num 2). Z tych słów widać, że mowa tylko o »Pasterzu« być może. Widocznem jest przeto, że tylko w jednem, i to bardzo ograniczonem kole, a mianowicie w Rzymie, przechowywało się podanie o rzeczywistym autorze »Pasterza«. Ówczesny zaś świat chrześcijański cały, zewnątrz Rzymu, poczytywał, jako tego dowodzą świadectwa Afrykańczyka Orygenesa, Azjaty Euzebjusza i Galla Hieronima, za autora »Pasterza« tego, którego chciał, by poczytywano, autor rzeczywisty. W taki sposób o stulecie w przeszłość cofnięty utwór i przypisany jednemu z tych, którzy tworzyli Chrystjanizm, zyskiwał na powadze i wpływach. Odbijająca się w nim, jak w każdem źywotnem dziele piśmiennem, współczesność otrzymywała znaczenie przepowiadania przyszłości. Dlatego więc, chociaż z treści bardziejby się nadawał do umieszczenia w dziale polemicznym i dogmatycznym, mieszczą go wśród Apokalips. Umieszczony zaś wśród Apokalips, oznaczy nam zwrot w nich umysłu w inną już stronę i połączy apokryfy prorocze z innemi apokryfami współczesnemi.
Wzmiankowani powyżej Orygenes, Euzebjusz i Hieronim nie są jedynymi pisarzami chrześcijańskimi, którzy o »Pasterzu« pisali. Powołują się na ten utwór, uznając jego powagę, jako Pisma Świętego (Scriptura): Ireneusz z II stulecia w dziele »Contra Haereses« (IV, 20); Klemens Aleksandryjski, również z II stulecia, w dziele »Stromates« (Στρωματεῖς) razy dziewięć (I, 17, 20; II, 1, 9, 12 trzy razy; IV, 9; VI, 15); autor Homilii »De aleatoribus«; Athanasius, Didymus i inni. Z drugiej zaś strony treść dogmatyczna i wynikające z niej zastosowania i przepisy praktyczne życia stały się przyczyną, że wielu odmawia temu utworowi przyznawanej mu przez tamtych powagi. W »Muratorianum« powyżej przytoczona wzmianka 0  nim jest zakończona uwagą następną: »Et ideo (jako utwór brata biskupa rzymskiego) legi eum (Pastorem) quidem oportet, se publicare vero in ecclesia populo neque inter profetas, completo numero, neque inter apostolos in finem temporum potest« (77—80)[33]. Gorliwy zaś i zacięty Afrykańczyk, Tertuljan (160—245), w jednem miejscu powoławszy się na »Pasterza« jako powagę (De oratione, 12), w drugim nazywa to dzieło utworem, który sola moechos amat[34], albo dalej: Pastor Moechorum[35].
Apokryf ten, napisany w oryginale po grecku, wcześnie był przekładany na inne języki. Doszły do nas dwa przekłady na łacinę i dwa na etjopski.
Pierwszy przekład na łacinę, dokonany jeszcze w II stuleciu i w licznych przechowywany rękopisach, wydał w Paryżu, w 1515 r. J. Lefèvre d’Etaples (Jacobus Faber Stapulensis) w dziele pod tytułem: »Liber triumvirorum et trium spiritualium virginum«. Drugi, późniejszy od pierwszego co najmniej o trzy wieki, z kodeksu, zwanego Palatyńskim, pochodzącego z XIV wieku, wydał Albin Dressel, w Lipsku, w 1857. Przekład etjopski wydał Ant. d’Abbadie, również w Lipsku w 1860 r.
Oryginał grecki przechował się: 1) w »Codex Sinaiticus« alef, rękopisie z IV w.; 2) w »Codeks Lipsiensis«, rękopisie z XIV—XV w., znalezionym na górze Atos i przywiezionym do Lipska przez Konstantego Simonidesa; 3) w dwu urywkach w Papirusie z V w. w., znalezionym pod Fajum w Egipcie, a obecnie znajdującym się w Berlinie. Wydano zaś go dopiero w drugiej połowie XIX w. w »Bibliorum codex Sinaiticus Petropolitanus... edidit A. F. C. Tischendorf Petropoli, 1862«, tudzież w »Novum Testamentum Sinaiticum« przez tegoż, Lipsk, 1863; następnie przez A. Hilgenfelda: »Hermae Pastor, graece«, Lipsk, 1871.

VII.
TESTAMENTY XII PATRYARCHÓW.

Znane jest powszechnie wśród chrześcijan podanie żydowskie o Jakóbie i jego dwunastu synach, z których. według tego podania, powstało dwanaście pokoleń, stanowiących naród żydowski. Otóż nieznany autor, w pierwszej połowie II w. ery naszej tyjący, prawdopodobnie Żyd, który wszakże w wielki cud narodzenia się syna Jehowie za przykładem chrześcijan uwierzył, w utworze noszącym tytuł: Αί διαθῆκαι τῶν ιβ᾽ Πατριαρχῶν, napisanym po grecku i w kilku rękopisach do naszych czasów przechowanym, przedstawia po kolei owych synów Jakóbe, jak przed śmiercią, zalecając narodowi swemu specjalny sposób życia, wielką mu przyszłość przepowiadali. Ten zaś specjalny sposób życia był na to potrzebny, by wśród Żydów mógł wskutek niego narodzić się Jehowie z matki Żydówki syn, który następnie zapewnić im miał panowanie nad innymi narodami na ziemi.
Forma tego utworu apokaliptyczna wprowadza go do Apokalips; treść zaś przeważnie dydaktyczna zbliża, jak i »Pasterza«, do innych apokryfów. Że zaś był napisany nie później, niż w drugiem stuleciu. dowodzą wzmianki o nim u Orygenesa (185—253); a że nie wcześniej — cytata z Pawła o zburzeniu Jerozolimy, które nastąpiło w 70 roku ery naszej wskutek powstania Żydów przeciw Rzymianom.

Testament XII Patryarchów wydał Grabe w »Spicilegium Patrum«, t. I; a następnie Fabricius w »Codex pseudepigraphus Veteris Testamenti«, t. I, i Migne w »Patrologiae graeco-latinae«, t. II.
VIII.
APOKALIPSY PRZYPISYWANE APOSTOŁOM.

1. Pawłowi. W Liście Pawła Do Koryntów czytamy: »Wprawdzieć mi się chlubić nie pożyteczno, jednak przyjdę do widzenia i objawienia Pańskiego. Znam człowieka w Chrystusie przed czternastą lat (jeśli się to działo w ciele, nie wiem, jeśli zewnątrz ciała, nie wiem. Bóg wie), który zachwycony był aż do trzeciego nieba. A znam takiego człowieka... iż był zachwycony do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których się człowiekowi nie godzi mówić. Z takiego człowieka chlubić się będę, ale z siebie samego chlubić się nie będę, tylko z krewkości moich... A iżbym się zacnością objawienia nader nie wynosił, dany mi jest bodziec ciała, anioł szatan, aby mię policzkował, iżbym się nad miarę nie wynosił« (II, XII, 2 i nast.). Słowa te wykazują, że Paweł miewał widzenia, które stanowiły właśnie apokalipsy, ale czy sam je opisał, z pozastałych szczątków pierwotnego piśmiennictwa chrześcijańskiego nie daje się nic wywnioskować. Nawet na to, że ich nie zapisał, naprowadza świadectwo Euzebjusza Cezaryjskiego, który w »Historia Ecclesiastica« wyraźnie mówi, że »chociaż Paweł w Listach nieco o swoich widzeniach wzmiankuje, jednakże ich w pismach swoich nie podaje« (VII, 25). Pomimo to, za czasów Augustyna, to jest w IV wieku, istniała już Apokalipsa, przypisywana Pawłowi; wskazują to słowa pisarza: »...Vani quidam apocalypsim Pauli, quam sane non recipit ecclesia, nescio quibus fabulis plenam stultissima praesumtione finxerunt, dicentes hanc esse unde dixerat raptum se fuisse in tertium coelum et illic audisse ineffabilia verba, quae non licet homini loqui« (Tract. in Evang, Joan. 98)[36]. Prawdopodobnie o niej to pisze następnie Sozomenus, drugi po Euzebjuszu historyk pierwotnego Chrystjanizmu, żyjący w V wieku, w swojej »Historia Ecclesiastica« (stanowiącej dalszy ciąg, od 324 do 439, Historji Euzebjusza), że nie jest wcale tak starożytną, za jaką uchodzi, lecz przez mnichów utworzona, za znalezioną za panowania Teodozjusza Wielkiego (379—395) w Cylicji, w Tarsie, w domu Pawła, była podawaną (VII, 19).
Tej to Apokalipsy, której istnienia dowodzą ci dwaj pisarze chrześcijańscy, a którą za jeden utwór poczytywać zresztą należy z innym, znanym jako Άναβατικόν Παύλου, ginie nakoniec wszelki ślad aż do naszych czasów. Dopiero w 1843 roku wzmiankowany tylokrotnie wydawca i krytyk, tłumacz i restaurator tekstów apokryficznych, K. Tischendorf, w czasie swej podróży po Włoszech, w jednym ze zwiedzanych klasztorów znalazł rękopis grecki, nad którym nadpis: »Objawienie (Apokalipsa) świętego apostoła Pawła, któremu się objawiło, gdy wstąpił aż do trzeciego nieba i był zachwycony do raju i słyszał niewypowiedziane słowa« — wykazują, że jest właśnie tym samym utworem, o którym wspominają Augustyn i Sozomenus.
Znalazca tekst grecki, opatrzony należytemi przedmowami i objaśnieniami, wydał w »Apocalypses Apocryphae Mosis, Esdrae, Pauli, Johannis, item Mariae Dormitio«, Lipsk, 1866.
Oprócz oryginału greckiego był również odnaleziony współcześnie prawie przekład tej Apokalipsy na język syryjski, tego zaś przekładu przekład na angielski wydany pod tytułem: »The Revelation of the blessed Apostle Paul. Translated from an ancient Syriac Manuscript, by Rev. Justin Perkins (reprinted from the Journal of the American Oriental Society) w The Journal of Sacred Literaturę and Biblical Record. Ów przekład dołączył prawie całkowicie Tischendorf w przypisach do swego wydania oryginału greckiego.
Treść błaha nic nam jeszcze nieznanego nie przynosi.
2. Janowi. Oprócz Apokalipsy, przypisywanej Janowi, a umieszczonej w zbiorze pomników piśmiennych peirwotnego Chrystjanizmu, zwanym Nowy Testament, w wydaniach apokryfów, np. w Auctarium Codicis apocryphi Fabriciani, fasc. I, 243—260, 1804 r. przez Andrzeja Bircha, a następnie w poprzednio przytoczonym: Apocalipses Apocryphae Tischendorfa, znajdujemy utwór, noszący tytuł: »Apokalipsa świętego apostoła i ewangelisty Jana Teologa« (70—94). Najwcześniejsza wzmianka o tym utworze sięga zaledwo IX wieku[37].
Jak poprzedniej treść błaha; same powtarzanie rzeczy znanych.
3. Piotrowi. Oprócz dwu Listów, które weszły do Zbioru zwanego Nowym Testamentem, i kilku innych utworów, wskutek swej treści należących do innych działów apokryfów judaistyczno-chrześcijańskich, przypisują Piotrowi jeszcze Apokalipsę.
Dzieje tego utworu są również długie, ważne i ciekawe, jak innych niektórych, powyżej już podanych.
Muratorianum zna już Apokalipsę Piotra i oto co o niej wyrokuje: »Apocalipses etiam Johannis et Petri tantum recipimus, quam quidam ex nostris legi in ecclesia nolunt« (71—73). Klemens Aleksandryjski zna również Apokalipsę Piotra, ceni i zaleca. W dziele swym »Hypotyposes«, zaginionym, ale z treści znanym przez Buzebjusza, mieści ją wśród wszystkich innych utworów pierwotnego chrystjanizmu (»Hist. Eccl.« VI, 14). W »Eclogae ex scriptis propheticis« trzy razy o niej wspomina i powołuje się na nią (§§ 41, 48, 49). Również Euzebjusz wspomina ją po dwakroć już od siebie (»H. E.« III, 3; 25) i Hieronim (»Viri ill.« I).
W »Liście ksiąg świętych« łacińskich, którą podaje Codex Claromontanus (D), tak zwanej »Stichometria«, czytamy, że »Revelatio Petri« zawiera CCLXX wierszy. W tejże Liście, greckiej, ułożonej przez patryarchę konstantynopolitańskiego Nikeforosa (zm. 828 r.), czytamy, że »Apokalipsa Piotra« ma wierszy 300.
Pomimo takiego znaczenia, utwór ten jeszcze przed kilku laty znany był wyłącznie tylko z nieznacznych urywków, gdyż żaden z rękopisów, dotychczas znalezionych, nie zawierał ani oryginału, jak sądzić należało, greckiego, tego utworu, ani jego przekładu na jakikolwiek inny język.
Szczęśliwy przypadek zmienił taki stan rzeczy. Opowiadając dzieje księgi Enocha, wspomniałem o znalezionym w 1887 roku w Egipcie, pod wioską Akhmim, na cmentarzu, w grobie, rękopisie greckim, zawierającym początek tej księgi. Otóż obok tego urywku nieznany również przepisywacz pomieścił dwa inne jeszcze urywki, z których jeden, jak się to okazało z porównania cytat z »Apokalipsy«, znajdowanych u pisarzów, którzy ten utwór przytaczali, z tekstem odnalezionego urywku, stanowił właśnie część »Apokalipsy Piotra«. Stanowi ją XXXV wersetów. Następnie oba te urywki wydał Adolf Lods: »Evangelii secundum Petrum et Petri Apocalypseos quae supersunt, ad fidem codicis in Aegypto nuper inventi, edidit cum latina versione et dissertatione critica«, Paryż, 1892.
Ważność tego urywku i nowość skłania mię do pomieszczenia go całkowitego w przekładzie. Opuszczam tylko kilka (5) wersetów, stanowiących zakończenie poprzedniego ustępu.
»Udawszy się z nim (Jezusem), my, dwunastu uczniów, prosiliśmy, żeby nam pokazał jednego ze sprawiedliwych braci naszych ze świata zeszłych, byśmy zobaczyć mogli, jaka jest ich postać, i sami nabywszy otuchy, udzielić jej nadto mogli ludziom, którzy słuchać słów naszych będą. Gdyśmy jeszcze prosili, oto pokazują się dwaj mężowie, stojący obok Pana (Jezusa)... nie mogliśmy patrzeć na nich, z ich oblicza promień niby słońca wychodził, i świecące było ich ubranie, jakie jeszcze oko ludzkie nigdy nie widziało. Godności, jaką przybrała ich postać, i piękności jej żadne usta opisać nie mogą, ani serce wyobrazić jej sobie bo gdyśmy ujrzeli, zdrętwieliśmy, ciała ich bowiem były bielsze od wszelkiego śniegu, a rumieńsze od róży wszelakiej. Zmieszana była w nich barwa biała z różową... włosy ich kędzierzawe i młodzieńcze (ὰνθηρά), a ozdabiały im twarz i ramiona niby wieniec, z kłosów nardu (ὲκ ναρδοστάχυος) i z rozmaitych kwiatów spleciony, niby tęcza z obłoków... Kiedyśmy przeto zobaczyli owych mężów, zdumieliśmy się niemi, ponieważ nagle się zjawili. Skoro zaś zbliżyłem się do Pana i zapytałem: Kto są ci? — odrzekł mi Pan: Są to bracia nasi sprawiedliwi, których postać ujrzeć pożądałeś. I rzekłem ja: I gdzie są wszyscy sprawiedliwi i jaka jest przestrzeń, gdzie przebywają ci, którzy taką posiadają chwałę? I Pan mi pokazał ogromną krainę zewnątrz tego świata, światłem wielkim jaśniejącą, a powietrze krainy owej promieniami słońca było oświecone, ziemia zaś sama kwiatami niewiędniejącemi pokryta była i napełniona wonią i roślinami, przynoszącemi kwiaty piękne i wydającemi nigdy nie psujące się owoce błogosławione. Tak silnym był zapach kwiatów, że aż do nas stamtąd dochodził. Mieszkańce zaś krainy tej ubrani byli w szaty aniołów jasnych, a aniołowie w okrąg ich się unosili. Jednakową też była godność wszystkich tych, którzy tam mieszkali, jednym głosem Panu Bogu chwałę głosili, ciesząc się z przybytku swego. I rzekł do nas Pan: Oto jest miejsce przedniejszych ze sprawiedliwych waszych.
»Zobaczyłem zatym i inne naprzeciw miejsce zaciemnione; to było miejsce męczarni, i ci, którzy tam karę ponosili, i ci, którzy karali, czarną odzież nosili, stosownie do powietrza tego miejsca. I niektórzy byli tam na języku zawieszeni: to byli ci, którzy zniesławili drogę sprawiedliwości, a ogień pod niemi gorzał, paląc ich. I staw wielki się rozciągał, napełniony mułem gorącym, w którym stali ludzie, którzy sprawiedliwość obalali; nad niemi czuwali aniołowie kaci (ἂγγελοι βασανισταί). Byli tam i inni: kobiety za skręcone włosy zawieszone nad owym mułem palącym. One to, co się do cudzołóstwa stroiły. Współuczestnicy w hańbie cudzołóstwa ich, za nogi zawieszeni, głowy w tym mule trzymali... 1 powtarzali: Nic sądziłem, bym do tego doszedł miejsca. Widziałem także zabójców i biorących udział w ich knowaniach; byli oni wrzuceni do ciasnych przestrzeni, napełnionych żmijami jadowitemi; kąsani przez żmije, wili się oni w męczarniach wielkich, a nad niemi zbierały się robaki, niby chmury ciemności. Dusze zaś zabitych stały i patrzały na męki tych zabójców i powtarzały: O Boże, sprawiedliwe są sądy Twoje.
»W sąsiedztwie miejsca tego widziałem inne miejsce ciasne, do którego posoka i smrody karanych spływały i tam niby staw tworzyły. I w nim siedziały kobiety, w tej posoce po szyję zanurzone, a naprzeciw nich pomieszczone były dzieci przedwcześnie zrodzone; siedzące płakały, a płomienie wychodziły z ognia i porażały je w oczy. To te były... i płody sobie spędzały. I inni mężczyźni i kobiety, wpół ciała paleni, leżeli w miejscach ciemnych i byli smagani przez złych duchów, a wnętrzności ich pożerało robactwo ruchliwe. To byli ci, którzy męczyli sprawiedliwych i ich zdradzali. A tuż przy nich znowu mężczyźni i kobiety, którzy żuli wargi swe i karę cierpieli, a żelazo rozpalone w oczach im sterczało. To byli ci, którzy źle i obelżywie mówili o drodze sprawiedliwości. A naprzeciw nich znowu mężczyźni i kobiety, którzy żuli swoje języki, a rozpalone żelazo trzymali w ustach. Byli to fałszywi świadkowie. W ciemnym zaś miejscu skały się wznosiły ostre, włóczniami i mieczami wszelkiemi najeżone, kobiety i mężczyźni, w brudne płachty odziane, tarzali się na nich, karę ponosząc. To byli bogacze, którzy, opierając się na swoich bogactwach, nie uczuli nigdy litości nad sierotami i wdowami i zaniedbali przykazań bożych. W innym obok miejscu mężczyźni i kobiety stali po kolana pogrążeni w stawie wielkim, napełnionym posoką, krwią i błotem płonącym. Oni to zajmowali się lichwą i procenty od procentów pobierali. Inni zaś mężczyźni i kobiety, z wysokiej, a stromej góry spędzani, staczali się na dół i napowrót byli gnani przez tych, którzy nad niemi czuwali, na stromą górę. ] znowu na dół spychani, nie znali nigdy w tej karze wytchnienia. Mężczyźni ci swe ciała splugawili, oddając się zamiast kobiet, te zaś kobiety, które wśród nich były, jedna drugiej za mężczyznę służyły. A w sąsiedztwie tej góry znajdowało się miejsce ogniem napełnione. W nim stali ludzie, którzy własnemi rękoma sobie bóstwa za Boga tworzyli. A w ich sąsiedztwie inni mężczyźni i kobiety bicze w ręku trzymali i niemi wzajemnie się razili, nie zaniedbując nigdy wymierzania sobie tej kary. I znowu inni obok mężowie i kobiety, którzy paleni i ziębieni, tarzali się. Ci to z drogi zeszli Boga«. (5—35).
Apokalipsa Piotra zamyka, przynajmniej jak dotychczas, listę Apokalips, znanych nietylko z imienia autora, któremu były przypisywane, lub z imienia głównej w nich osobistości, której widzenia i czyny opowiadały, lecz i z treści, wskutek przechowanego przez szczęśliwy zbieg okoliczności do naszych czasów tekstu samego, już to całkowitego, już to w urywkach, mogących wszelako dać wyobrażenie o uszkodzonej całości. Na niej przeto kończymy nasz przegląd Apokalips, na niej w zaznajamianiu się naszym z Apokalipsami apokryficznemi zatrzymujemy się ostatecznie. Część więc naszego zadania już dokonana. A ponieważ Apokalipsy stanowią niby jądro apokryficznej literatury proroczej, dokonana praca ma swe określone znaczenie w przedsięwziętej całości.
Rzućmy wszakże pomimo to jeszcze raz okiem po za siebie i spójrzmy na przebieżoną drogę. Może w czymkolwiek uzupełnić jeszcze zdołamy rzecz, za skończoną na pozór poczytywaną; może to uzupełnienie pozwoli z innej poniekąd strony poznać pracę ducha ludzkiego, w tej wyjątkowo ważnej w naszym cyklu dziejowym dobie życia ludzkości, na tym drobnym zakątku kuli ziemskiej. Wszak z tego zakątka wychodząca akcja objąć miała z czasem tę kulę w całości, wszak ten zakątek miał z czasem stać się na niej wyłącznie ogniskiem życia kulturowego.
Poznawaliśmy Apokryfy w porządku chronologicznym, o ile ten porządek mógł być zachowany przy szeregowaniu utworów, których daty dopiero z treści ich samych dochodzić należało, których treść złożoną się okazywała z różnych drobniejszych całości, mających każda osobne swe z innego czasu i z innego kraju pochodzenie. Poznaliśmy jedne Apokalipsy, opis dziejów ich zewnętrznych i wewnętrznych, z ich treści chociaż skróconej, ale obejmującej całość (Księgę Enocha, Księgę czwartą Ezdrasza, Apokalipsy Mojżesza), i inne tylko z tych dziejów, nakoniec wyjątkowo jedną w całkowitym przekładzie (Apokalipsę Piotra Apostoła). Przy podawaniu treści wpływał wzgląd na doniosłość samego utworu.
Otóż te cztery Apokalipsy, z któremi bliżejśmy się poznali, pomimo wspólnego wszystkim tego rodzaju utworom założenia i celu, pomimo jednakich prawie co do wątku i kolorytu obrazów, z których się składają, pomimo powtarzania tych lub takich samych orzeczeń, symbolów i porównań, zaznaczają jednakże pewne zwroty w kierunku myśli, wynikłe z większego zaprzątnienia się jednym jakim ponad wszystkiem pytaniem. Wskutek tego te właśnie cztery Apokalipsy za typy Apokalips przyjąć możemy i, według uwydatnionego w nich zwrotu, inne wszystkie obok nich grupować.
Ponieważ w Apokalipsach cały interes żywotny polegał na wskazaniu czasu, kiedy odbyć się miał ów przewrót kosmiczno-polityczny, który powinien był postawić Żydów na czele wszystkich znanych w tym zakątku kuli ziemskiej ludów rozmaitych, wszystko skierowane w nich było do wzbudzenia wiary w te przewroty, podtrzymywanie tej wiary, a następnie do ułatwienia oczekiwania owych przewrotów — przez wskazanie najlepszego, a więc odpowiedniego i skutecznego sposobu samego oczekiwania.
W pierwszym wieku naszej ery, gdy sprawy polityczne w Judei, gdzie wynikł i skąd się rozprzestrzeniał cały ten ruch społeczno-religijny, którego wyrazem stała się literatura apokryficzna wogóle, pozwalały, chcącym, jeszcze się łudzić, co do ostatniego wyniku podjętej wojny pomiędzy Żydami a pochłaniającemi cały owoczesny świat dziejowy Rzymianami; kiedy nadto — w uszach tych, którzy w posłannictwo wyższe Jezusa uwierzyli, dźwięczały jeszcze słowa włożone mu w usta, czy też przez niego nawet wypowiedziane, że te przewroty odbywać się mają za dni współczesnego jeszcze pokolenia[38], i kiedy wskutek tego właśnie owych przewrotów oczekiwać można było lada chwila — myśl wyłącznie była skierowana ku owej blizkiej, tuż, tuż nadchodzącej chwili. Przeto nad sposobami oczekiwania jej ludzie już się nie zastanawiali; już zasługiwać na nadejście jej nie widzieli żadnej potrzeby i w żadne też refleksje, co do jej nadejścia, i powątpienia się nie wdawali.
Ten kierunek bezwzględnej pewności w urzeczywistnienie oczekiwanych przewrotów w najbliższej przyszłości przedstawiają Apokalipsy: Księga Enocha, Księga czwarta Ezdraszowa, Księga Barucha, po części Apokalipsa Mojżesza, Wniebowstąpienie Izajasza, — naturalnie, o ile różne późniejsze wtrącenia, przeróbki i uzupełnienia owych głównych cech nie zatarły.
Gdy wypadki, zaszłe pod koniec I i II wieku, z jednej strony zburzenie Jerozolimy i jej odbudowanie, ale jako miasta rzymskiego, następnie rozpędzenie Żydów po znanym podówczas świecie dziejowym; z drugiej zaś, wymarcie owego pokolenia, które miało oglądać »Syna człowieczego, idącego w królestwie swoim, i Królestwo Boźe«, lecz i drugiego po nim, wykazały, że ów wyglądany przewrót może nie nastąpić już w tak blizkiej przyszłości, Apokalipsy poczęły podawać sposoby skuteczne oczekiwania jego, a nawet przyśpieszenia — w specjalnym urządzeniu życia. Ten kierunek wyrażać poczęły: Wniebowzięcie Mojżesza, Testamenty XII Patryarchów, Pasterz Hermasa.
Ale współcześnie z tym przystosowywaniem się do okoliczności począł uwydatniać się pomiędzy Żydami a chrześcijanami, wskutek przypisywania przez tych ostatnich coraz to większego znaczenia osobie Jezusa, coraz to większy rozłam, a nawet sprzeczność. Otóż wyrazem jeszcze innego kierunku myśli, wyłącznie tylko już w chrześcijańskim społeczeństwie, stała się Apokalipsa Piotra, a za nią Pawła, Jana i prawdopodobnie jeszcze wiele innych, które nie doszły do nas, lub nieznane — spoczywają jeszcze gdzieś w zakamarkach klasztornych.
Gdy Piotr razem z innemi apostałami ujrzał Jezusa w otoczeniu dwu mężów, »z których oblicza promień niby słońca wychodził, i których ubranie świecące było, jakiego jeszcze oko ludzkie nie widziało«, już nie zapytuje go o rzeczy ziemskie, doczesne, już nie żąda wytłumaczenia niedających się pojąć dla prostego umysłu bieżących wypadków politycznych i zagadnień dziejowych, o  co głównie szło zawsze poprzednim apokaliptykom, takim autorom ksiąg Enocha i Ezdrasza — lecz bada go o życie pozagrobowe. I tak — polepszenie bytu ludzkiego i stosunków wśród ludzi z życia na ziemi powoli przenoszono na życie pozagrobowe, aż w nim ostatecznie je umieszczono. Jak się ten byt i te stosunki przedstawiają w życiu pozagrobowym, wyobraźnia ludzka przez lat tysiąc z górą dociekała. Apokalipsa Piotra rozpoczyna szereg wysiłków na tym polu. Boska Komedja Dantego, również rodzaj apokalipsy, stanowi punkt kulminacyjny tych wysiłków.
Zwrot w społeczeństwie żydowskim, wyrażony we Wniebowzięciu Mojżesza, do wręcz przeciwnych doprowadza rezultatów. Słowa niejakiego Taxo, do synów swoich wyrzeczone: »Przykazania boże stanowią siłę naszą... raczej umrzyjmy, niż je przekroczmya — stały się programatem tego społeczeństwa. Już bowiem nie żaden bohater z rodzaju Makkabeuszów, lub Bar-Kokby, staje jako ideał przyszłości w tej Apokalipsie, lecz Taxo, który zamierza pościć i udać się do jaskini, by w niej umrzeć, byleby tylko wytrwać przy swoim, to jest — w wierze w przyjście Mesjasza na ziemię, wytrwać w oczekiwaniu zmiany na lepsze bytu ludzkiego i stosunków ludzkich na ziemi i w pracy przygotowawczej dla owej zmiany... I Żydzi przez długi szereg stuleci umierali raczej, niż się wyrzekali owej wiary.
Opierając się na tych dwu Apokalipsach, sądzićby należało o dobrowolnym jakoby podziale przestrzeni wszechświatowej pomiędzy Żydami a chrześcijanami. Pierwsi — wytrwałością swoją, z garstki mieszkańców drobnej Palestyny stawszy się obecnie mieszkańcami całej kuli ziemskiej, zdobywają sobie królestwo boże na ziemi; chrześcijanie, o ile chcą pozostać w zgodzie z sobą, cnotami ewangelicznemi i naśladowaniem Jezusa — Królestwo Boże w niebiesiech.

Ale wzniósłszy się ponad te waśnie i sprzeczności, zapytać siebie możemy: który z tych dwu systematów przyczynił się bardziej do wytworzenia ze szczupłego zakątka nadśródziemnomorskiego — wyłącznego ogniska cywilizacji na ziemi? Który to sprawił, że z tego tylko ogniska wychodząc, cywilizacja ta obejmuje całą kulę? Który, czy też żaden? Lub — czy to wszystko, co się w tym zakątku stało, nie stało się raczej niezależnie od nich obu, pomimo nich nawet? Czy tylko im nie zawdzięczamy, że dopiero za dni naszych cywilizacja poczęła obejmować światy nowe i najnowsze?

III.
PSALMY.

Na początku wieku XVII wyszło dzieło następujące: Adversaria Sacra. Opus varium... Accessit Psalterii Salamonis ex graeco M. S. codice pervetusto latina versio. Lugduni. 1626. Wydawcą tego dzieła był Ludwik de Cerda. Głównym nabytkiem dla piśmiennictwa apokryficznego był w tym dziele po raz pierwszy wydany Psałterz Salomona, którego tekst grecki, jak mówi wydawca, był wynaleziony przez Andrzeja Schotta w Bibljotece Augsburskiej, przez niego zaś tylko wydany, objaśnieniami i przekładem łacińskim opatrzony. Manuskrypt augsburski z czasem zaginął.
Gdy wzmiankowany tylokrotnie A. Hilgenfeld przystępował do wydania dzieła swego pod tytułem Messias Judaeorum, już rękopisu, służącego za podstawę do wydania pierwszego Psalmów Salomona (inaczej Psałterza), nie mógł odszukać. Ale przypadek dozwolił mu wynaleźć inny jeszcze rękopis Psalmów w Bibljotece wiedeńskiej. Uzupełniając pierwsze wydanie rękopisem wiedeńskim, przygotował Hilgenfeld nowe wydanie Psalmów i pomieścił je w przytoczonym powyżej i tylekroć przytaczanym dziele: Messias Judaeorum[39].
W przedmowie (Prolegomena) nowy wydawca wylicza mnogie wzmianki o owych Psalmach, spotykane u pierwszych pisarzów chrześcijańskich, dokładnie świadczące, że owe Psalmy były znane i używane w pierwszych wiekach Chrystjanizmu. Nawet skrzętny wydawca zebrał i wykazał liczne wyjątki z Księgi Ezdrasza, z których widocznym się staje, że autor znał Psalmy Salomona i z nich korzystał.
Tak więc w okresie literatury apokryficznej obok Psałterza czyli Psalmów Dawidowych, znanego z czasów poprzednich, staje nowy Psałterz czyli Psalmy Salomonowe.
Poznanie drugiego wymaga chwilowego zatrzymania się na pierwszym.

1) O psalmach w ogóle.

Psalmy należą do poezyi lirycznej.
Poezya liryczna powstawała w każdym narodzie współcześnie z opisową. Gdy bowiem wypadek jaki dziejowy lub podanie o nim, pewne zjawisko w przyrodzie lub tłumaczenie jego, dało początek opowiadaniu historycznemu albo legendzie — wrażenie, wywołane przez ten wypadek lub zjawisko, budząc uczucie podziwu, czy też trwogi, żalu czy też radości, uzewnętrzniało się w słowach, wylewało w pieśni.
Przerzucając karty w księgach historycznych narodu żydowskiego, znajdujemy wymowne dowody takiego powstawania pieśni i wśród Hebreów starożytnych, a zarazem natrafiamy na ślady bardzo licznych utworów lirycznych. Do każdego bowiem faktu, do każdego podania przywiązywano pieśń odpowiednią.
W pieśni Jakób umierający błogosławi zebranych u łoża swego synów (Genesis, XLIX). W pieśni Mojżesz wynurza uczucie swej radości, skoro ujrzał morze pomiędzy gromadą uciekających z Egiptu Żydów, a goniącemi ich hufcami egipskiemi (Exodus, XV). Również pieśnią żegna zgromadzone naokoło siebie pokolenia żydowskie, gdy nadszedł czas mu umierać (Deuteronomium, XXX, et sq). Pieśń poprzedzała zbrojne najście Hebreów na Kanaan (Numeri, XXI, 27 — 31). Jozue, chcąc wyzyskać zwycięstwo swoje nad nieprzyjaciółmi, w pieśni wzywa słońce, by się zatrzymało, księżyc, by mu przyświecał (lozue. X, 12 — 13). W pieśni wypowiada Debora swój sąd o walczących, w pieśni głosi zasługi pojedynczych pokoleń, gdy przy zajęciu Kanaanu Hebreowie tępili pierwotnych jego mieszkańców (Księga Sędziów, V). Słysząc niewiasty, śpiewające hymn pochwalny na cześć Dawida, zagorzał Saul gwałtowną ku niemu nienawiścią (I. Samuel, XVIII, 7—9). Pieśń podnosiła następujące po zwycięstwie uroczystości; w pieśni zgon bohaterów opłakiwano (II. Samuel, t. 18; III, 33).
Obok pieśni okolicznościowych, którym dały początek podania narodowe, lub wypadki historyczne, znane były jeszcze i inne. Gdy Jefte, podobnie jak Agamemnon grecki, złożył bogu w ofierze na całopalenie swą córkę, »na każdy rok schodziły się córki izraelskie, aby porozmawiać z córką Jeftego Galaadczyka, przez cztery dni w roku« (Księga Sędziów, XI, 40). Porywaniu dziewcząt na żony również pieśń towarzyszyła (Księga Sędziów, XI, 22). Były to więc pieśni obrzędowe, obyczajowe.
Izajasz prorok, zapalony gniewem przeciwko Tyrowi, w jednym ze swych przemówień politycznych, porównawszy to miasto do kobiety nierządnej, woła w uniesieniu: »Weźmij lutnią, obchódź miasto, o nierządnico w zapomnienie podana! Graj dobrze, długo śpiewaj, abyś na pamięć przyszła« (XXIII, 17). Dramatyczna idylla, znana jako Pieśń nad pieśniami, jest niby echem tych pieśni erotycznych, o których wspomina Izajasz. Amos prorok, grożąc Żydom gniewem Jehowy, upomina zwłaszcza tych, którzy pędzą życie w rozkoszach i na biesiadach i »śpiewają przy lutni, wymyślając sobie naczynia muzyczne« (VI, 5).
Gdy uprzedzeni temi świadectwami o istnieniu poezyi lirycznej u Żydów i o rozmaitości u nich pieśni wszelakich, zwrócimy się do zbioru zabytków starożytnego piśmiennictwa hebrajskiego, uderzy nas przedewszystkim ta okoliczność, że znalezione w tym zbiorze pozostałości poezyi lirycznej nie odpowiadają zupełnie wyrobionemu sobie pojęciu o bogactwie tej poezji u Żydów na pod stawie wyżej przytoczonych świadectw.
Poezja liryczna w tym zbiorze jest zawarta w trzech księgach. Pierwsza z nich nosi nazwę Tehillim (Psalmy); druga — Szir ha szirim (Pieśń nad pieśniami); trzecia — Ejkoh (dosłownie ten tytuł oznacza: w jaki sposób, quo modo; jest to początkowy wyraz tekstu, i w przekładach ta księga nosi nazwę Treny).
Właściwym zbiorem pieśni jest księga pierwsza[40], Tehillim[41].
Księga ta składa się ze 150 różnych co do długości utworów lirycznych. Większość ich nosi nad sobą jeszcze nadpisy, złożone z dwu lub więcej wyrazów. W napisach, złożonych z dwu wyrazów, pierwszy określa bliżej charakter utworu. Spotykamy więc: dumania, modlitwy, elegje, pieśni śpiewane przy towarzyszeniu instrumentów muzycznych; pieśni pochwalne, dziękczynne, żałobne, pieśni pielgrzymów lub okolicznościowe, jak oto: na dzień odpoczynku, na poświęcenie domu bożego. Drugi wyraz podaje imię autora danego utworu. Nadpisy kilkuwyrazowe rozpoczyna wyraz lamnaceach (co znaczy: przewodnikowi chóru), a za nim idzie zwykle inny, oznaczający nazwę chóru, lub melodję Psalmów. Do tego celu użytym jest tylko początek jakiej dobrze znanej pieśni.
Nadpisy rzeczone dwojaką oddają usługę. Świadczą, po pierwsze, o wykształceniu muzycznym i umiejętnym traktowaniu muzyki, skoro urządzone były chóry specjalne, skoro znano tyle melodji, tyle pieśni było popularnych, że dość było wspomnieć początek jakiej, by nauczyć, jak nową śpiewać należy. Podrugie, nadpisy, wykazując autorów, pozwalają określić datę psalmu, co, wiążąc pieśni z życiem rzeczywistym, pozwala odszukać w pieśni odblask onego życia.
I tak: Mojżesz jest podany za autora Psalmu XC; król Dawid za autora 74 psalmów; Salomon za autora dwu (LXXII i CXXVIII); Asaf, syn Berchjasza, wieszcz współczesny Dawidowi — dwunastu; synowie Koracha — jedenastu. Tak więc na podstawie nadpisów połowa Psalmów jest utworem Dawida, a na ogół znani są autorowie dwu trzecich części pieśni. Przytem te, które nie są Dawidowe, lecz których autorowie są znani, pochodziły z jego czasów, lub blizko po nim idących.
Na rezultatach atoli, wypływających z napisów, poprzestawać nie należy. Bliższe rozważanie zbioru do odmiennych doprowadza wniosków.
Na początku samym tego rozważania uderza ta okoliczność, że pomimo określenia charakteru każdej pieśni i jej przeznaczenia, melodji jej i autora, wszelako w Tehillim brak wszelkiej podstawy w układzie całości. Układając Psalmy w porządku chronologicznym, wypadałoby psalm Mojżesza postawić na czele, po nim pomieścić 74 Dawidowe, następnie współcześników jego, Salomona i dopiero inne późniejszych, czy też tylko nieznanych autorów. Tymczasem Psalm Mojżesza, pomieszczony jest na 90-m miejscu, a 74 Dawidowe poprzekładano rozmaitemi innemi — znanych i nieznanych autorów. Zachowując inny porządek, możnaby było ułożyć je bądź według chórów, bądź też według charakteru utworów. Tymczasem, za pieśnią Dawida idzie dumanie Asafa, za chórem Machalat — chór Neginot!
Gdy przejdziemy z kolei do treści Psalmów, znajdziemy, że w niektórych Psalmach, przypisywanych Dawidowi (XX, XXI, LX), autor mówi o królu w trzeciej osobie, lub też bezpośrednio zwraca się do niego, przytem — spotykają się wyrażenia, których autor sam do siebie nie mógłby zastosować: »Wielka chwała jego w pomocy Twojej, sławę i świetność włożyłeś nań« (XXI, 6). Następnie w innych, również Dawidowi przypisanych Psalmach, autor zwraca się do Jehowy z następnemi słowy: »Obdarz w łasce swojej Syon, odbuduj mury Jerozolimy« (LI, 20). Dalej autor upewnia, że Jehowa »odbuduje miasta Jehudy, i osiądą tam (w Judei) i odziedziczą ją, a potomkowie sług jego posiadać ją będą; a miłujący imię Jego, zamieszkają w niej« (LXlX, 36, 37). Zwroty te wyraźnie świadczą, że, za czasów autora, Jerozolima była zburzoną, a więc, że autor żył w czasach, kiedy Judea wchodziła w skład państwa Babilońskiego (586—587 pr. n. Chr.). Nadto zaś, inny w tym samym psalmie ustęp, brzmiący tak: »Obcym się stał braciom moim i nieznanym dla synów matki mojej«, lub ten: »Ty znasz hańbę moją, przed tobą wszyscy ciemięzcy owi« (9, 20), — pozwalają zaliczyć autora do rzędu tych synów Judei, których okrutna polityka królów babilońskich wygnała z ojczyzny. Autorem więc ich nie mógł być Dawid, najpotężniejszy monarcha żydowski. To samo spostrzegamy również w Psalmach, noszących nazwy autorów.
Nakoniec porównanie z sobą kilku Psalmów wykazało w jaki sposób niektóre z nich powstały. I tak: Psalm CVIII jest utworzony z dwu: z LVII (8—12) i z LX (7—14). W Psalmie CXLlV odkrywamy kilka wersetów z VIII i XVIII. Psalm LIII to lekka przeróbka XIV. A jednakże wszystkie te Psalmy podane są jako utwory Dawida.
Poznawana treść Psalmów dostarcza dwojakiego rodzaju wskazówek. Wzmiankowane fakty polityczne, kreślone obrazy dziejowe —  stanowią jeden rodzaj. Drugim rodzajem wskazówek będzie styl i język. Według pierwszych. Psalmy się rozpadają na dwie główne grupy: na pochodzące z czasów niezależności politycznej i swobodnego rozwoju kultu Jehowy oraz na pochodzące z czasów upadku politycznego i prześladowania religijnego. Według wskazówek drugiego rodzaju, w obu tych grupach dadzą się wyróżnić Psalmy wcześniejsze od późniejszych, oryginalne — od naśladowanych.
Kombinując tak podzielone Psalmy ze znanymi z dziejów faktami, krytycy dochodzą do wniosku, że na czasy Dawida (1047—1007) wypada zaledwo 10-ta część ogólnej liczby Psalmów, które mogą być zarówno jego utworami, jak i jego współcześników. Reszta zaś pochodzi z czasów późniejszych. I tak: Na dobę dziejową, od podziału Królestwa Dawida do końca panowania Hiskii (947—687), wypada Psalmów 19. Na ostatnie lata niezależności państwowej przypada 29. Okres dziejowy, ciągnący się od czasów odbudowania świątyni do wystąpienia na widownię polityczną rodziny Makkabeuszów (515—167), wydał 40. Nakoniec z epoki ostatnich walk narodowych, poprzedzających czasy Heroda — 24. Tak więc Księga Psalmów obejmuje utwory z okresu tysiącletniego dziejów żydowskich (1047—40).
Nadto pamiętać należy, że w ten Zbiór Psalmów wcale nie wchodzą utwory, na których ślady naprowadziły wzmianki w kronikach historycznych.
Takie są dzieje Psałterza Dawida.

2) Psalmy przypisywane Salomonowi.

W okresie literatury apokryficznej, gdy umysł ludzki wyszukiwał różnych form dla wypowiedzenia wszelkich palących go pomysłów, gdy w utrwalone formy piśmiennicze z czasów dawniejszych, nawet obce poniekąd narodowi żydowskiemu, naprzykład przemówienia Sybilli, wcielał nowe pojęcia, byłoby rzeczą dziwną, gdyby zamilkła pieśń, gdyby nowy potok uczucia nie znalazł dla siebie utartego łożyska w starożytnym psalmie. Więc nie to może dziwić, że liryka odżyła w tych czasach; więcejby dziwić mogło, gdyby ona zamarła zupełnie.
Że odżyła — dowodzi tego zbiór utworów, noszących ogólną nazwę Psałterza Salomona. Pod czyjeż bowiem skrzydła łacniej się było uciec lirykom z tego nowego okresu piśmiennictwa, niż tego monarchy, któremu podania już były przypisały autorstwo Pieśni nad pieśniami, Księgi przypowieści i Kaznodziei (Kohelet)?
Prawdopodobnie w dziejach Psałterza Salomona powtórzyły się dzieje Psałterza Dawida. Jak pierwszy, Dawida, obejmuje utwory liryczne, odpowiadające poglądom zbieracza i duchowi czasu, w którym ów zbiór powstawał, a pochodząc z całego tysiącletniego okresu starożytnej literatury hebrajskiej, tak prawdopodobnie i ten drugi, Salomona, tak samo obejmuje utwory liryczne, odpowiadające poglądom zbieracza i duchowi czasu, w którym ów zbiór powstawał, a pochodzące z okresu literatury apokryficznej. Że zaś mieszczą ten Psałterz wśród apokryfów proroczych, wynika to z tego, że autorowie psalmów przypisywanych Salomonowi, odrywając oczy od bolącej teraźniejszości, skwapliwie, na wzór autorów Ksiąg Sybilli i Apokalips, ku przyszłości je zwracali i ową przyszłość tak samo jak i tamci przedstawiali.

3) Treść tych Psalmów.

Jest ich XVIII.
Zdaniem większości krytyków, były one napisane pierwotnie po hebrajsku, czy też po aramejsku. Tylko A. Hilgenfeld utrzymuje, że pierwotnym ich językiem był grecki, że zatem przechowany do naszych czasów tekst grecki nie jest przekładem, jak inni twierdzą, lecz oryginałem samym.
Poznajmy niektóre z nich.
Psalm drugi może dostarczyć pewnej wskazówki chronologicznej co do czasów, w których powstał. Oto on:
»Grzesznik zhardział w swej potędze. Podstąpił pod miasto z narzędziami, by rozbijać mury. A tyś mu nie stanął na przeszkodzie.
Narody obce wlazły na twój ołtarz, chodziły po nim pysznie; ich obuwie deptało twój przybytek.
Ponieważ synowie Izraela zbrudzili świątynię Pana; zmarnotrawili dary Boga w swej nieprawości.
Dlatego też wyrzekł on: Odrzućcie daleko odemnie te ofiary, nie mają one woni słodyczy, piękność chwały Pańskiej nie bije z nich.
Są oni (synowie Izraela) w proch starci przed Panem; ostatek ich dni jest zbeszczeszczony.
Synowie i córki będą wprowadzone do drugiej niewoli; na ich głowach spocznie klejmo, by wyróżnić ich od narodów.
Bóg postąpił z niemi według ich nieprawości; oddał ich bowiem w ręce silnych.
Odwrócił swą twarz od miłosierdzia, które miał nad niemi; młodzieniec, starzec i jego syn są pospołu skarani.
A niezboźni zgodnie postępowali, by nie zważać na Pana.
I niebo się oburzyło; a ziemia wdrygała się od ich dźwigania.
Żaden jeszcze człowiek nie postępował tak, jak oni postępowali.
I ziemia pozna twoje sądy; pozna twą niesprawiedliwość, o Boże; z synów Jerozolimy uczyniłeś przedmiot do podziału, a to z powodu wszeteczeństwa, które odbywało się w jej ścianach.
Każdy człowiek, który chodzi w nieprawości, chodzi przeciw słońcu. A oni szydzą ze swych postępków.
To, czego oni dokonywają przeciw słońcu, będzie służyło za podstawę do ich ukarania; córki Jerozolimskie będą skarane stosownie do sądu Twego.
Ponieważ one same się zbrudziły przez zetknięcie się z obcemi.
Będę sławił Twą sprawiedliwość, o Panie, w prostocie mojego serca; Twoją sprawiedliwość w Twych sądach, o Panie!
Postąpiłeś bowiem z grzesznikami według ich postępków; według ich grzechów, które są ogromne.
Wykazałeś ich grzechy, aby Twój sąd nastąpił.
Zgładziłeś pamięć o nich z powierzchni ziemi, Panie, który sądzisz ze sprawiedliwością, i nie zrobiłeś wyjątku dla nikogo.
Starł on (Izrael) blask swój ze swego tronu; ponieważ narody, depcąc swojemi nogami Jerozolimę, naigrywali się z niej.
Odział się on w wór, jako w odzież świąteczną; przepasał głowę powrozem, jako niegdyś koroną.
Zerwał z niej koronę sławy, którą na nią Pan był nałożył.
Piękność nurzała się po ziemi w bezwstydzie.
A jam widział te rzeczy, i błagałem przed obliczem Pana i rzekłem: Niech Ci wystarczy, Panie, gnieść Twą ręką Jerozolimę w niewolnictwie u narodów.
Ponieważ narody naigrywać się będą z Jerozolimy; a w swym gniewie, w swej zaciętości nie oszczędzą jej.
I one ją zniszczą, jeżeli Ty, Panie, nie powstrzymasz ich w swym gniewie.
Nie dokonywają one tego z gorliwości (dla Ciebie), ale z pożądliwości swej duszy.
Żeby one nie rozpościerały swego gniewu w grabieży, nie odwlekaj, Panie, zawiesić karę nad ich głowami.
Niech zaznają pychy drakona spadłego na bezsławę.
I ja nie czekałem, aż Bóg pokaże mi jego poniżenie. Otrzymał on (prawdopodobnie Rzym) ciosy w górach Egiptu i zniknie wkrótce z powierzchni ziemi.
Trup jego, stawszy się łupem gnicia, będzie igraszką dla fal; pokryty hańbą, nie znajdzie nikogo, by go zagrzebał.
Ponieważ Pan doprowadził go do nicości w bezwstydzie; zapomniał bowiem on, że jest człowiekiem, i nie myślał o swoim końcu.
A twierdził: Ja będę Panem ziemi i morza; a nie wiedział, że Bóg wielki jest potężnym w swej sile.
On jest królem na niebiosach; on sądzi królów i władców.
On mię wskrzesi w sławie, a uspokoi hardych w zagubię wiecznej i hańbie, gdyż Go nie poznali.
Teraz to, wielcy tej ziemi, spójrzcie na sąd Pański; On jest królem sprawiedliwym i wielkim, który sądzi pod niebem.
Błogosławcie Boga, wy, którzy się lękacie Pana, i którzy wiecie, że miłosierdzie Pańskie rozprzestrzenia się nad temi, którzy się go boją w sądzie Jego.
On bowiem rozróżnia między sprawiedliwym a grzesznikiem; on oddaje grzesznikom na czasy wieczne stosownie do ich dzieł.
On bowiem uczuwa litość nad sprawiedliwym, baczy na poniżenie grzesznika, postępuje z grzesznikiem według tego, jak ten ze sprawiedliwym postępował.
Ponieważ Pan jest pełen dobroci dla tych, którzy wzywają Go w cierpliwości, oby postąpił według swego miłosierdzia z temi, którzy stoją zawsze przed obliczem Jego.
Niech będzie błogosławiony Pan na wieki wobec sług swych«.
Więc, jak to mówiliśmy, rozpatrując księgi Sybilli i Apokalipsy, skoro Judea podpadła pod obce panowanie, najmniejsze niepowodzenie owego państwa, które władało Judeą, budziło nadzieję w Żydach, że się zbliża dzień sądu Jehowy, to jest dzień oswobodzenia Judei z pod obcego panowania i powrót do tego kraju czasów Dawida i Salomona. Jakieś niepowodzenie w Egipcie Rzymu natchnęło nieznanego autora tego Psalmu do wyrażenia tych nadziei. Widoczne tylko naśladownictwo Psalmów dawniejszych krępowało polot uczucia i wyobraźni poety.
Nie we wszystkich jednakże to jednakowo uderza. Oto jeszcze jeden, a jak się zdaje, będzie on swobodny od tego zarzutu:
»Nie oddalaj się od nas, o Boże mój, boimy się bowiem, że ci, którzy nas nienawidzą, rzucą się na nas.
Tyś już ich był raz oddalił, Panie, by nogi ich nie deptały dziedzictwa, które jest poświęcone świętości Twojej.
Ukaraj nas według swej woli, ale nie oddawaj nas obcym narodom.
Nie posyłaj na nas śmierci z rozkazem, by nas wydusiła; oszczędź nas, Panie, gdyż Tyś miłosierny, a twój gniew nas nie pożera.
Skoro Twe imię zamieszkało wśród nas, my doświadczymy Twego miłosierdzia.
I narody obce nie zmogą nas, Tyś bowiem naszym obrońcą.
My Cię wzywać będziemy i Ty nas wysłuchasz.
Ponieważ będziesz miał litość nad Jeruzalem na wieczne czasy, nas nie odrzucisz, zatrzymasz nas wiecznie pod jarzmem swoim, pod ciosami Twego bicza.
Ty rządzisz nami w czasach, gdy przychodzisz nas wspomagać, mając litość nad ludem Jakóba w dniu, któryś mu zapowiedział« (VII).
Jest to psalm, gdyż jest psalmem, ale mniej w nim zużytych wyrazów, myśl szybciej biegnie drogą jaśniejszą.
Następnemu trudno jest odmówić pewnej grozy w obrazach, rzewności w błaganiach, natarczywości naiwnej w prośbie:
»Ucho moje usłyszało najście i głos wojny; usłyszało ono dźwięki trąby, powołującej do rzezi i mordów.
Usłyszało głosy licznego ludu, niby wiatrów, których prądy są niepowstrzymane w swej gwałtowności, niby trzask wielkiego ognia, który przebiega pustynię.
I rzekłem: Chodzą drogami sprawiedliwości, którzy rozważają sądy Boże; ja rozważałem sądy Boże od stworzenia nieba i ziemi.
Bóg wyprowadził grzechy winowajców na słońce; cała ziemia poznała sprawiedliwe sądy Boże.
On odkryje w swym gniewie nieprawości złych, które były przechowywane w ciemnościach podziemi.
Syn łączył się z matką, ojciec zaś z córką.
Wielu popełniało cudzołóstwo z żonami sobie blizkich; wchodzili w umowę przeciw wiary w przysięgę.
Grabili rzeczy poświęcone Bogu; nie znali spadkobierców, by im je wydarli.
Deptali nogami ołtarze Boga, kalając je wszelkiemi nieczystościami, a w rozlewie krwi, bryzgali nią ofiary jako rzeczy zwyczajne.
Nie było występku, któregoby popełnić zawahali się.
Oto, dlaczego Bóg pomieszał ich umysł z błędami; aż do opijanienia napełniał ich kielichy winem.
On (nieprzyjaciel Żydów) je (wojsko, ludy obce) sprowadził z krańców ziemi, bijąc je mocno.
Postanowił wojnę przeciw Jerozolimie i na jej ziemi.
Książęta ziemi zbiegli się naprzeciw jego; rzekli mu radością: Droga twa rozszerzona, przychodź, wnijdź w pokoju.
Oni rozszerzyli drogi, które były trudne i wązkie; odkryli wrota Jerozolimy; ozdobili wieńcami jej mury.
On wszedł jako ojciec do domu swoich synów; w bezpieczeństwie oparł w niej nogi swoje.
On zdobył mury Jerozolimy i jej baszty.
Ponieważ Bóg utrzymywał stale w jego zaślepieniu.
Stracił on książęta swoje w radzie; przelewał krew mieszkańców Jerozolimy jako wodę nieczystą.
Uprowadził on synów ich i córki, ponieważ ci zrodzili ich w grzechu.
Postępowali oni bezbożnie, jako ich ojcowie.
Skalali Jerozolimę i rzeczy święte poświęcone Bogu.
Bóg był usprawiedliwiony w sądach swoich wśród narodów ziemi.
A święci i Bóg będą jako owce niewinne wpośród nieprzyjaciół.
Chwała Panu, który sądzi całą ziemię w swej sprawiedliwości.
Ich oczy widziały Twoje sądy, o mój Boże! Myśmy sławili Twoje imię, godne hołdów we wszystkich wiekach.
Ponieważ Ty jesteś Bogiem sprawiedliwości, który sądzi Izraela i jego poprawia.
Zwróć, Panie, Twoje miłosierdzie ku nam i miej litość nad nami.
Połącz Izraela wskutek swego miłosierdzia i dobroci, rozproszonym on jest bowiem.
Twa wiara jest w nas, ale zatwardziliśmy głowy nasze, a ty nas poprawiłeś.
Nie gardź nami, Panie, by narody nieprzyjazne nie pogardziły nami i nie znalazły nas pozbawionych swego Zbawcy.
Ty jesteś naszym Bogiem od początku, i myśmy ufali Tobie, o Panie.
I będziem Cię sławili, gdyż sądy Twe są pełne dobroci dla nas.
Dla nas i dla naszych dzieci bądź zawsze łaskawym, o Panie, nasz Boże, a nie będziemy strwożeni w wieczności.
Pan jest chwalony w swych sądach przez usta świętych.
A ty, Izraelu, ty jesteś błogosławiony przez Pana przez wszystkie wieki« (VIII).
W niektórych autorowie ich jasno wypowiadają ideały mesjaniczne; i tak jeden woła:
»Spójrz, Panie, i zwróć ludowi Twemu jego króla, — syna Dawida; Ty ześlesz swego syna, by panował w Izraelu,
Opasz jego siłą, by mógł powalić książęta niesprawiedliwe...« (XVII, 23, 24).
Drugi powtarza:
»Oczyść, Panie, Izraela w dniu Twego miłosierdzia; daj mu Twe błogosławieństwo w dniu, któryś wybrał dla panowania Mesjasza (Chrystusa w tekście greckim, co jest dosłownym przekładem tego wyrazu hebrajskiego).
Szczęśliwi ci, którzy się porodzili w czasie, który im pozwoli zobaczyć wszystko dobre, które uczyni Pan dla pokoleń przyszłych.
Mesjasz (Chrystus w tekście greckim) będzie rządził Izraelem w bojaźni Bożej, w mądrości ducha, w sprawiedliwości i mocy.
Skierowywać będzie ludzi na drogę sprawiedliwości, natchnie im we wszystkiem bojaźń Bożą« (XVIII, 6—9).

Psalmy Salomona zamykają Apokryfy prorocze.




Dobiegliśmy do przystanku. Jest nim, jak to widzimy, koniec Apokryfów proroczych.
Spójrzmy na przebytą drogę, by tem łatwiej nabrać pojęcia o pozostałej jeszcze do przebycia.
Rozpocząwszy od ogólnego określenia istoty literatury apokryficznej i od rozważania jej znaczenia, wykazałem, na jakie grupy dadzą się podzielić utwory apokryficzne, stanowiące ową literaturę, jak, poprzedzone apokryfami proroczemi, powstały apokryfy biograficzno-historyczne, właściwie podaniowe, a z nich wynikły apokryfy polemiczne.
Rozpatrując apokryfy prorocze, po kolei poznawaliśmy składające te apokryfy oddzielne całości. Księgi Sybilli, Apokalipsy i Psalmy; a w tych całościach — składające każdą z nich oddzielne utwory. Od Ksiąg Sybilli przeszliśmy do Apokalips, od Apokalips do Psalmów. Psalmy stanowią ostatnie karty w apokryfach proroczych.
Ale jeszcze daleko jesteśmy od zamierzonego celu.
Niemniej są bogate i zajmujące, a nadto więcej istotnego znaczenia i wpływu posiadają, jako oparte na bardziej przedmiotowej rzeczywistości, dwie pozostałe grupy Apokryfów: biograficzno-historyczne, zawierające Ewangielje i Dzieje Apostołów, i polemiczne, złożone z Listów i różnych rozpraw dogmatycznych i etycznych.
Apokryfy biograficzno-historyczne, czyli podaniowe stanowić będą część drugą pracy.




Przypisy

  1. W źródłach rzymskich do 90-ci u razy powtarza się wzmianka o księgach Sybilli, bądź to z przyczyny o nakazanych przez zawiadujących niemi publicznych modłach, procesjach i ofiarach, bądź to z jakiegokolwiek innego powodu; a to od panowania Tarkwinjuszów, więc od VI-go wieku przed erą naszą, do V-go ery naszej, czyli prawie przez lat tysiąc; co wynosi przecięciowo mniej więcej jedną wzmiankę: lub badanie ksiąg i uroczystość religijną przez badanie to wywołaną na lat dziesięć. Ilość wypadków nieopisanych, naturalnie przewyższać tylko może ilość zapisanych.
  2. Paląc głownię, z której spłonięciem zgasnąć miało życie Meleagra, sprowadziła Altu w gniewie śmierć na syna.
  3. Wyrywając z głowy ojca włos, który nadawał mu siłę, Scylla była przyczyną jego śmierci.
  4. Wyraz nimfa po grecku znaczy: narzeczony, narzeczona, oblubieniec, oblubienica, pan młody, panna młoda; następnie — dziewica, panna, małżonka, panna, mężatka kobietka; nakoniec bóstwo żeńskie niższe (Węclewski, Sł. grec pol., str. 472). Z treści tekstu nie mogąc wnosić, czem dla Noego była Sybilla, wolałem pozostawić wyraz oryginału. W łacińskim przekładzie nimfa przetłumaczono na nurus, we francuskim na bru.
  5. Cum Deo ambulavit i. e. eum securus est in vita et moribus: G. Gesentus, Thesaurus linguae hebraeae, et chaldaeae, pod pierwiastkiem hlk (I, 380).
  6. Do takiego przedstawienia Enocha nadawało się samo jego imię. Pochodzi ono bowiem od pierwiastku chnk, który, jako czasownik, oznacza: napełnił, nauczył, wtajemniczył. Chanach więc oznacza initiatus vel initians, jak twierdzi G. Gesenias (o. c. I, 498).
  7. Powrócę do tego źródła, mówiąc o Księdze Enocha.
  8. Deus auffere dicitur hominem, quem e medio sublatum in coelum recipit. Gesentus, o. c. II, 760.
  9. Karpeles, Geschichte d. Jud. Litteratur. II, 685.
  10. A. Franck, La Kabbale, Ch. III, Authencité du Zohar. Passim.
  11. Prawdopodobnie Tertuljan słowa następne Pawła apostoła miał na względzie. »Wszystko pismo od Boga jest natchnione i pożyteczne ku nauce, ku strofowaniu, ku naprawie, ku ćwiczeniu, które Jest w sprawiedliwości« (II Ad. Tim. III, 16).
  12. Editio Princeps. Georgii Monachi et S. P. N. Tarasii Patri archae ep. quondam Syncelli Chronographia ab Adamo usque ad Diocletianum, etc., cura et studio Jacobi Gvar, Parisiis, typogr. regia, 1652. 2 wyd. w Wenecji 1729.
  13. Według notatki bibljograficznej, pomieszczonej przez tłumacza na język hebrajski L. Goldschmidta, w przedmowie do tego tłumaczenia, wszelkich przekładów tej Księgi, oraz dzieł i artykułów, rozsianych po czasopismach i osobno wydanych, a jej wyłącznie poświęconych, było od r. 1650 do 1892 sto siedem.
  14. Z ksiąg, tak zwanych religijnych, podanie o aniołach, którzy, z niebios zstąpiwszy, zamieszkali dla cór ludzkich na ziemi, przedarło się i do literatury nadobnej. Znanym jest powszechnie poemat dramatyczny Byrona, przez autora a mistery nazwany, pod tytułem: »Haeven and earth« (»Niebo i ziemia« w doskonałym przekładzie A. E. Odyńca). Poeta napisał to piękne dzieło myśli i sztuki pod koniec 1821 r. w październiku. W tym samym roku wyszło tłomaczenie na angielskie księgi Enocha przez R. Laurence'a. W poemacie »Niebo i ziemia« nic nie wskazuje, by autor znał Księgę Enocha. Poznanie bowiem tej księgi wzbogacićby mogło znacznie treść poematu pod każdym względem, a nawet dać inne rozwiązanie [poetae, discitel]. Od Anglii, gdzie wyszedł w Oxfordzie przekład Księgi Enocha, do Italji, gdzie przebywał (w Rawennie) poeta, przestrzeń przy ówczesnych środkach komunikacji, znaczna, a przytem mógł poeta nie tak już zbyt interesować się nowościami na obcem dla siebie polu. Lecz poznać tę księgę mógł bądź z Syncellusa, obejmującego właśnie parę rozdziałów z tej części (VII—X, 15), bądź z przekładu S. de Sacy. Jej wszelako nie poznał. A jednakże nadanie aniołom imion: »Samiasa« i »Azaryel«, przechowywanych tylko w Księdze Enocha, może wzbudzić pytanie, skąd Byron poczerpnał te imiona? W przytoczonym wstępie Genezis, na którym właśnie, jak sam zeznaje, oparł swoją mistery’ę, imion tych nie znajdujemy przecież. A tylko ten wstęp i Księga Enocha przedstawiają jedyne źródła do tego o aniołach podania. To pytanie, jak obecnie, pozostaje nierozwiązanem.
  15. Versuch einer vollständigen Einleitung in die Offenbarung des Joannes. Bonn, 1852, str. 150 sq.
  16. Apocalypses Apokryphae, XIII.
  17. Uderza tu myśl, we wcześniejszych przechowana zabytkach: „Nie mniemajcie, żebym przyszedł, mówi Jezus do uczniów swoich, Puszczać pokój na ziemię: nie przyszedłem puszczać pokoju, ale miecz. Bom przyszedł rozłączyć człowieka przeciw ojcu jego i córkę Przeciw matce jej i niewiastę przeciw świekrze jej. I będą nieprzyjaciele człowieka domownicy jego«. (Mat. X, 34—36). Lub w innym: »Przyszedłem, mówi także Jezus, puścić ogień na ziemię: a czego chcę, jedno, aby był zapalon?...« (Łuk. XII, 49 i nast.).
  18. To wydanie Meyera Vita Adae et Evae posłużyło za punkt wyjścia V. Jagićowi, w rozpoczętem dziele Slavische Beiträge zu den Biblischen Apocryphen (Denkschriften der K. Akadamie der Wissenschaften in Wien, Band XLII, 1893) do I. jego części: Die altkirchen-slavischen Texte des Adamsbuches.
  19. Kufale sive Liber Jubilaeorum, qui idem a Graecis ή λεπτὴ γένεσις inscribitur, versione graeca deperdita nunc nonnisi in Geez linqua conservatus, nuper ex Abyssynia in Europam allatus. Aeliopice... ed. Dr August Dillmann. Kiliae et London, 1859.
  20. Tytuł całkowity tego wydawnictwa tak brzmi: Monumenta sacra et profana ex codicibus praesertim bibliotbecae Ambrosianae, opera collegii doctorum ejusdem... Medjolan, 1861.
  21. Das Buch der Jubiläen oder die kleine Genesis. Unter Beifügung des Textes der in der Ambrosiana aufgefundenen lareiniechen Fragmente sowie einer von dr A. Dillman aus zwei äthiopiechen Handschriften gefertigten lateinischen Übertragung... Leipzig. 1874.
  22. W Asumptio Mosis Mojżesz po dwakroć (I, 3 i III, 11) jest nazwany pośrednikiem. Paweł w liście do Galatów (III, 19) również Mojżesza nazywa pośrednikiem.
  23. W Asumptio Mosis cztery godziny mają oznaczać cztery panowania: Augusta, Tyberjusza, Kajusa i Klaudjusza (VII, 20) W Apokalipsie Jana (XVII, 10) autor mówi: »Pięć ich (królów) upadło«, do czterech wymienionych panowań, dodając piąte — Nerona.
  24. U Mateusza (XII, 3) czytamy: »A to ukazali się im Mojżesz i Eljasz« w opowiadaniu o przemienieniu się Jezusa. Eljasz, według podania, był wzięty do nieba; to samo spotkało Mojżesza, według autora Wniebowzięcia Mojżesza.
  25. W tłumaczeniu etjopskiem Mała Genesis nie podlega żadnemu podziałowi. Tłumacz na ntemiecki Język wprowadza podział stosowny do lat jubileuszowych: więc ile jest lat, na tyle dzieli ją rozdziałów, chociaż rozdziały nie zawierają przeciągu jednego roku jubileuszowego.
    Co się tyczy samego podziału czasu na lata i tygodnie jubileuszowe, wynikł ten podział z ustawy następnej: »Gdy wnijdziecie do ziemi, którą ja wam daję, mówi do Mojżesza Jehowa, tedy święcić będzie ziemia Sabbat Pana. Przez sześć lat osiewać będziesz pole twoje i przez 6 lat winnicę twoją obrzynać będziesz, zbierając urodzaje z niej, ale roku 7-go Sabbat odpocznienia mieć będzie ziemia; pola twego nie będziesz osiewał, ani winnicy twojej obrzynał. Co się samo przez się zrodzi, zboża twego, nie będziesz żął, i jagód zaniechanej winnicy twojej nie będziesz zbierał; rok odpocznienia będzie miała ziemia. I będzie, co się urodzi w czasie odpocznienia ziemi, tobie na pokarm, i słudze twemu, i służebnicy twej, i najemnikowi twemu, i przychodniowi (gościowi) twemu, który mieszka z tobą. Także bydłu twemu, i zwierzowi, który jest w ziemi twojej, będzie wszystkim urodzaj jej na pokarm. Naliczysz też sobie siedem tygodniów lat, to jest 7 kroć 7 lat; i uczynią ci one dni 7-u tygodniów lat 49. Tedy każesz zatrąbić w trąbę huczną... po wszystkiej ziemi waszej, i święcić będziecie rok 50-ty, a obwołacie wolność, na ziemi wszystkim obywatelom jej. Lato miłościwe mieć będziecie; i wróci się każdy do osiadłości swojej i każdy do rodziny swojej wróci się. To miłościwe lato pięćdziesiątego roku miewać będziecie. Nie będziecie siać i nie będziecie żąć tego, co się samo przez się zrodzi, ani zbierać będziecie gron z winnic zaniedbanych, bo miłościwy rok jest, święty wam będzie« (III, Leviticus, XXV, 3—15).
    W kronikach hebrajskich nie znajdujemy żadnego śladu wprowadzenia do życia i zachowywania tego przepisu. Otóż autor Małej Genezis, chcąc przypomnieć ów przepis i na niego szczególniejszy nacisk położyć, w ten swój utwór wprowadza podział czasu na lata jubileuszowe i tygodnie jubileuszowe. Było to przypomnienie atoli nieco zapóźnem. Żydzi utracili możność urządzania sobie życia i swoich potrzeb.
    Wyrazy: jubileusz, jubileuszowy pochodzi od słowa hebrajskiego jabal, oznaczającego według Geseniusza: 1) undavit, fluctuavit (aqua); poet.: ivit, incessit (de homnibus), maxime in populi undis fluctuantibus atque in pompu solemni; 2) jubilavit (onomatopoet. clamavit io, ejulavit, ululavit). Thes-ling. hebr. et chal. II, 560—561.
  26. Jahrbücher der Biblischen Wissenschaft, von H. Ewald; II—III Jahrbücher 1450—1851; 230—256, 1—96.
  27. Widocznie autor tej księgi znał już Księgę Enocha, lub Przynajmniej ważniejsze jej części.
  28. Wyraz hebrajski oznaczający złego ducha, pochodzi od słowa n t s, prześladował, czyhał, robił zasadzki; szatan przeto oznacza nieprzyjaciel, wróg, specyalnie zaś wróg rodzaju ludzkiego, szatan, djabeł. Mastema imię, zwłaszcza w tym wypadku, od tego samego pochodzi pierwiastku, gdyż n często się na m zamienia.
  29. Autor dla ścisłości dodaje jeszcze: 1-go miesiąca tegoż roku, w 12-ym dniu tegoż miesiąca.
  30. Vita Adae et Evae przełożone zostało w XVI stuleciu na język polski i wydane w Krakowie 1551 r. pod tytułem: Krzysztofa Pussmana Historyja bardzo cudna o stworzeniu nieba i ziemi. To tłumaczenie jest uzupełnione wieloma dodatkami. Ze znalezionych paru egzemplarzy tego wydania Dr. Zygmunt Celichowski zrobił nowe i pomieścił w Bibijotece Pisarzy Polskich, 1890 r. W związku z tem tłumaczeniem ścisłym pozostaje inny apokryf, znany pod tytułem: Postępek prawa czartowskiego przeciwko rodowi ludzkiemu, 1570, wydał dr. Artur Benis w r. 1892 r. również w tej Bibljotece.
  31. Przekład jej na nasz język znajduje się we wszystkich przekładach wcześniejszego zbioru tych pomników.
  32. »Pasterza zaś bardzo niedawno za naszych czasów w mieście Rzymie Hermas napisał, gdy siedział na biskupim tronie Kościoła miasta Rzymu brat jego Pius«.
  33. »W skutek czego czytać (tę księgę) należy (domyślać się można: w kółkach ograniczonych, prywatnie); publicznie zaś w kościele narodowi czytaną być nie powinna ni pośród (utworów) proroków, których lista jest jut zamknięta, ni wśród (utworów) apostołów, (gdyż powstała) pod koniec czasów (apostolskich)«.
  34. »Sed cederem tibi, ei scriptura Pastoris, quae sola moechos amat, divino intrumento meruleset incidi...« De Pudicitia, 10.
  35. »Et utique receptior apud Ecclesias Epistola Barnabe illo apocrypho Pastore Moechorum...« (De Pudicitia, 20).
  36. »Niejacy ludzie próżni napisali Apokalipsę Pawła, którą Kościół odrzuca, napełnioną wskutek najniedorzeczniejszego domysłu nawet nie wiem jakiemi bajkami; twierdzą oni, że to jest widzenie, o którym powiedział był, że otrzymał, gdy był zachwycony do trzeciego nieba i tam słyszał niewypowiedziane słowa, których się człowiekowi nie godzi mówić«.
  37. Fr. Lücke: Versuch einer vollständigen Einleitung in die Offenbarung des Johannes, 1852, § 17, »Die Apokryphische Apckalypse des Johannes«, 302—308. Autor podaje jej treść.
  38. »Tedy rzekł Jezus do uczniów swoich: Jeżeli kto chce iść ze mną, niechajże samego siebie zaprze, a weźmie krzyż swój i naśladuje mię... Albowiem syn człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z Anioły swojemi, a tedy odda każdemu według uczynków jego. Zaprawdę powiadam wam: są niektórzy z tych, co tu stoją, którzy nie ukuszą śmierci, ażby ujrzeli Syna człowieczego, idącego w Królestwie swoim«, (Mat, XIV, 24—18).
    »I mówił im: Zaprawdę powiadam wam, iż są niektórzy z tych, co tu stoją, którzy nie ukuszą śmierci, ażby ujrzeli, że Królestwo Boże przyszło w mocy« (Mar. IX, 1).
    »Aleć wam powiadam prawdziwie, są niektórzy z tych, co tu stoją, którzy nie ukuszą śmierci, aż oglądają Królestwo Boże« (Łuk. IX, 17).
  39. Drugie wydanie Psalmów pomieścił Fabricius w znanym dziele: Codex Pseudepigraphus Vet. Test. 1713 i 1722. Trzecie: Fritsche w Libri veteris testamenti pseudepigraphi selecti. 1871. Z natury rzeczy wypływało, że wszyscy krytycy i historycy którzy opracowywali pomniki piśmienne pierwotnego Chrystjanizmu wypowiadali swe zdania i o Psalmach Salomona bądź w osobnych rozprawach, bądź w toku głównych swych prac. Z osobnych rozpraw wyróżnić należy — A. Carriera: De psalterio Salomonis. 1870.
  40. Księga druga, Pieśń nad pieśniami, stanowi osobną całość, w formie dramatu poemat erotyczny. Księga trzecia Treny, przy_ pisaną została j eremjaszowt. Miał on wyśpiewać te pidni po zbu rzeniu Jerozolimy przez Babilończyk6w w 586 r. przed n. Chr.
  41. Wyraz ten pochodzi od słowa halal (błyszczał, świecił, zrobił błyszczącym, sławił) i oznacza dosłownie: chwała, pochwała, pieśń chwaląca. W przekładzie na język grecki brzmi psalmoi, stąd nasze psalmy, księga psalmów, psałterz.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Ignacy Radliński.