Przejdź do zawartości

Pocieszne wykwintnisie (1926)/Całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Molier
Tytuł Pocieszne wykwintnisie
Pochodzenie Bibljoteka Narodowa Serja II Nr. 43
Wydawca Krakowska Spółka Wydawnicza
Data wyd. 1926
Druk Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł orygin. Les Précieuses ridicules
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii




  1. ↑ Przypuszczenie, iż Molier chciał imionami temi wskazać Katarzynę de Rambouillet i Magdalenę de Scudéry, mniej jest prawdopodobne.
  2. ↑ Współczesny opis sztuki tak go maluje: „Wyobraźcie sobie panie, perukę miał tak wielką, iż zamiatał podłogę za każdym razem kiedy chciał się ukłonić, a kapelusz tak mały, iż łatwo było poznać, że markiz częściej go musiał nosić w ręku niż na głowie. Rabat był wielkości istnej peleryny, a w krezkach u spodni mogły się chować dzieci grając w ciuciubabkę... Trzewiki były tak pokryte wstążkami, że niepodobna orzec, czy były ze skóry cielęcej czy z safjanu, tyle wiem, że miały pół stopy wysokości, i że trudno mi było zgadnąć, w jaki sposób tak wysokie i delikatne obcasy mogły unieść ciało markiza, jego wstążki, jego krezki i puder.“
  3. ↑ Por. Przedmowa do Świętoszka („Bibljoteka Narodowa“ ser. II, Nr. 40).
  4. 1 2 przysłowia. Molier robi aluzję do franc. przysłowia, które mówi o kobiecie: „Przy świeczce ładna, ale jasny dzień psuje wszystko“; nie pragnąłem wcale... Wszystko to nie jest tutaj kokieterją autorską, ale istotną prawdą.
  5. ↑ Pałacowej Galerji... Miejsce gdzie znajdowały się księgarnie z nowościami.
  6. ↑ autorzy, obecnie moi koledzy... Pod tym ironicznym zwrotem czuć wszakże i dumę Moliera: istotnie od wędrownego komedjanta do „drukowanego“ autora skok wielki a zwłaszcza szybki!
  7. ↑ wynalazłbym sobie możnego pana... Ironicznie wyszczególnia tu Molier obyczaje epoki.
  8. ↑ pochwała w języku greckim... Molier, ten samouk, który wiedzę swoją czerpał przeważnie w księdze życia, zawsze pozostanie wrogiem wszystkiego, co mu trąci pedantyzmem.
  9. ↑ najdoskonalsze rzeczy... Jak zauważyliśmy we Wstępie, Molier poprzez kopje dobrał się i do oryginałów!
  10. ↑ pan de Luynes, księgarz paryski.
  11. ↑ La Grange, du Croisy, Jodelet, to były poprostu nazwiska (przynajmniej sceniczne) aktorów grających te role. Było to przyjęte w niższej farsie. Magdusia, Kasia, to imiona aktorek Magdaleny Béjart i Katarzyny La Brie. Mimo to dopatrywano w tych imionach złośliwości pod adresem Katarzyny de Rambouillet i Magdaleny de Scudéry.
     Mascarille, tradycyjne miano dla roli komika, którą w starym teatrze grywało się w masce, tak iż imię Mascarille pozwalało już widzom zgadywać, z kim mają do czynienia. Już w dawniejszej komedji Moliera Wartogłów lokaj nosi miano Mascarille. Zdaje się, iż Molier, który grał tę rolę, też występował w masce. Spotykamy je u Moliera w poprzednich jego farsach: Zazdrość Kocmołucha, Latający Lekarz, oraz jeszcze raz później w Rogaczu z urojenia. Później porzuca je, w miarę jak marjonetki komedjowe zmieniają się w indywidualne typy.
  12. ↑ Zatruła swemi wyziewami... Z tego wyrażenia możnaby wnosić, iż mimo wszelkich ostrożności Przedmowy, Molier dobiera się nietylko do naśladowczyń ale i do wzorów.
  13. ↑ mleczko panieńskie, rodzaj blanszu, który się przyrządzało wedle skomplikowanej recepty. W XVII w. używały kobiety niesłychanej ilości kosmetyków, przy wielkiem zaniedbaniu elementarnej czystości.
  14. ↑ I jakiż oddźwięk... Od pierwszych słów zaznacza Molier pretensjonalną sztuczność tej pannicy, która w kuzynce swojej znajduje posłuszne echo. W ten sposób ta, która sama jest kopją, staje się znowuż dla innej wzorem; i oto naocznie widzimy, jak się szerzy zaraza.
  15. ↑ Powiadam, że małżeństwo... Aby pognębić Wykwintnisie, Molier staje tu jedyny raz po stronie starego obyczaju i małżeństwa z ręki ojcowskiej, które przez całą swoją twórczość tak będzie podkopywał.
  16. 1 2 Cyrus, Aroncjusz — bohaterowie powieści panny de Scudéry (1607 — 1701), które były biblją Wykwintniś. Każda z tych dwóch powieści, Klelja i Artamenes czyli Wielki Cyrus, ma po dziesięć grubych tomów, wypełnionych perypetjami dążących ku sobie i napotykających przeszkody kochanków.
  17. ↑ Trzeba, by kochanek... Mimo iż pedantycznie i śmiesznie wyrażone, marzenia te są to marzenia każdego prawie dziewczęcego serca! W owej epoce zwłaszcza były one protestem przeciw narzuconemu zazwyczaj w kwiecie młodości prozaicznemu małżeństwu.
  18. ↑ dowcip całego zebrania... Potrzeba zaprawy intelektualnej w miłości, oto co stało się jedną z podwalin francuskiego salonu.
  19. ↑ które kosztuje nas tak wiele... Porównajcie analizę „miłości romantycznej“ w Kuzynce Bietce Balzaka, który to styl zajął miejsce stylu brutalnych miłostek z epoki wojen Cesarstwa.
  20. ↑ wykradzenie... W Wielkim Cyrusie Mandanę wykradają conajmniej cztery razy.
  21. ↑ nie widzieli Mapy Czułości... Ta słynna „Mapa Czułości“ znajduje się w Klelji, powieści pani de Scudéry. Miejscowości tej mapy znaczyły fazy uczuć. Czułe starania była to wioska, którą trzeba było przebyć, aby przez Świeżą przyjaźń dojść do Czułości nad Wdzięcznością (rzeką) etc. Po drodze trzeba się strzec, aby nie zboczyć do jeziora Obojętności etc. W ten sposób opracowano całą psychologję miłości. Analizy takie wyrodziły się oczywiście w śmieszność, ale są one wyrazem tej tendencji psychologicznej ducha francuskiego, która wydała Maksymy La Rochefoucaulda. Zaznaczmy, iż dla wielu ówczesnych rycerzy analizy te były taką samą rewelacją, jaką byłyby dla naszych Maćków i Bartków na wsi.
  22. ↑ w gładkich pończochach... t. zn. bez t. zw. canons, rodzaju krezek zapiętych pod kolanem, które u elegantów dochodziły do olbrzymich rozmiarów.
  23. ↑ To można życiem przypłacić... Jedną z cech języka Wykwintniś było nadużycie najsilniejszych wyrażeń dla lada błahostki. Wiele z tych wyrażeń zresztą utrwaliło się w języku, straciwszy tylko swoją barwę. (Por. Wstęp).
  24. ↑ więcej niż dobre pół stopy... Znamiennem jest, że te damy, tak bujające po obłokach, notują z drobiazgowym pedantyzmem wszystkie najtrywialniejsze nawet szczegóły stroju, o ile się odchylają od ostatniej mody.
  25. ↑ tych dziwacznych imion... Wszystkie Wykwintnisie miały przybrane imiona, które często były anagramem prawdziwych. Margrabina de Rambouillet miała na imię Katarzyna, otóż sam wielki poeta Malherbe z drugim poetą Racanem strawili kilka godzin na szukaniu anagramu. Znaleźli Arthenice, Eracinthe i Carinthée: Pierwsze zyskało uznanie i pani de Rambouillet nosiła odtąd miano Arthenice.
  26. ↑ z mężczyzną zupełnie nagim... Molier zaznacza tu, jak bardzo wszystkie te mizdrzenia dalekie są od prawdziwej wstydliwości i delikatności serca i jak bardzo te emancypantki były otrzaskane (w myśli przynajmniej) z realnościami życia.
  27. ↑ Owe: droga moja, moja droga, dziś tak spospolitowane, były wymysłem Wykwintniś; tak dalece nadużywały tego zwrotu, że oznaczano je wręcz słowem, „droga“.
  28. ↑ głęboko ugrzązł w materji... Przypomina to mocno wysłowienie Heleny w Panu Jowialskim; bo też romantyzm, zwłaszcza u nas, odtworzył niejako na własną rękę atmosferę Wykwintniś.
  29. ↑ tajemnicę zaszczytniejszego pochodzenia... Rys ten świadczy, do jakiego stopnia pannice miały przewrócone romansami w głowie. Znowuż połączenie pretensji do wykwintu z gruboskórnością.
  30. ↑ Wielki Cyrus, którego Maryśka tak przekręca, to tytuł głośnej powieści panny de Scudéry.
  31. ↑ Markiz... markiz... Przygrywka do wojny, którą Molier wyda markizom, ośmieszając doszczętnie pod tem mianem typ dworskiego złotego młodzieńca. (Krytyka Szkoły żon, Improwizacja w Wersalu, Podziękowanie Królowi Jegomości, Mizantrop, etc.). Panny nie dziwią się tej nieoczekiwanej wizycie; było zwyczajem Wykwintniś, zwłaszcza na prowincji, że pozostawały o pewnych godzinach w domu i przyjmowały każdego, kto zechciał je odwiedzić.
  32. ↑ Dwóch tragarzy... Lektyka weszła w owym czasie świeżo w modę, posługiwano się nią zwłaszcza w tej myśli, aby nie jawić się zabłoconym przed oblicze dam. Paryż w owej epoce tonął w błocie.
  33. ↑ zaszczycał błoto uliczne... Mascarille, jak widzimy, przemawia od pierwszej chwili tym samym żargonem co dwie panny.
  34. ↑ dając mu policzek... Mimochodem Molier wprowadza ten rys, który maluje brutalność kryjącą się pod tym rzekomym wykwintem manier, zwłaszcza w stosunku do człowieka z ludu. Toż samo Magdusia, ucząc pokojówkę „wykwintnego wysłowienia“ mówi do niej: ty błaźnico.
  35. ↑ Dalej, płacić zaraz... Śmiałość tych rysów przekraczała ramę prostej farsy; można też zrozumieć, że komedja ta nie podobała się wielu osobom.
  36. ↑ aby mnie zanieść do Luwru... Król mógł się uśmiechnąć z tego zakończenia sceny, ale niejednemu z dworaków musiała ona być bardzo nie w smak. Od Wykwintniś zaczyna się też owa kampanja molierowska, która zawiedzie nas aż do Świętoszka i Mizantropa. (Por. Wstęp do Świętoszka).
  37. ↑ król bezemnie spaćby się nie położył... Chwila, w której król udawał się na spoczynek (le petit coucher i le grand coucher), była momentem, w którym pozostawali przy nim najzaufańsi dworacy.
  38. ↑ nie na naszych ziemiach... Rozciąganie użytego porównania stanowiło jedną z ujemnych cech języka Wykwintniś. Porównania zaczerpnięte ze sfery myśliwstwa były podówczas bardzo w modzie.
  39. ↑ pik, repik... Gra w karty należała do edukacji złotego młodzieńca, a porównania wzięte z tego zakresu były również bardzo używane. Pik, repik, kapota, są to wyrażenia z gry w pikietę.
  40. ↑ wygódki duchowego obcowania... Tak istotnie w języku Wykwintniś nazywały się fotele; w ówczesnem zaś życiu towarzyskiem rodzaj ofiarowanego siedzenia (fotel, krzesło, taburet) wyrażał stopień szacunku, jakiego gość zażywa w oczach gospodyni domu.
  41. ↑ Kradzieży mego serca... Była to ulubiona przenośnia ówczesnej galanterji.
  42. ↑ Hamilkar z powieści Klelja, Kartagińczyk dwornego i wesołego usposobienia, typ kochanka w stylu wesołym, w przeciwstawieniu do kochanka porywczego i posępnego.
  43. ↑ Zbioru wybranych utworów... Zbiór utworów najbardziej wziętych ówczesnych pisarzy, w znacznej części należących do koterji „Wykwintniś“. Zbiór ten ukazał się w r. 1653. Takie zbiorki były wówczas bardzo w modzie.
  44. ↑ Bywają u mnie wszyscy... Pozować na protektora sztuk należało do dobrego tonu. Któryż zresztą z ówczesnych pisarzy mógł się obejść bez możnego protektora? Zarazem ustęp ten świadczy, jak Paryż ówczesny był już przesiąknięty kulturą literacką i ambicjami w tej mierze, widocznemi nawet z tych śmieszności.
  45. ↑ Wie się najdokładniej... Molier wyszydza tu zdrobnienie ówczesnej literatury pod wpływem salonów. Powróci do tej kwestji w I. akcie Mizantropa, w scenie sonetu Oronta.
  46. ↑ zapadłabym się ze wstydu... Typowy rys snobizmu, ale czy bez tego snobizmu mogłaby wyżyć literatura i sztuka?
  47. ↑ w salonach... Właściwie w sypialniach (ruelles). Ruelle było to miejsce między łóżkiem a ścianą. Damy przyjmowały w sypialni siedząc na łóżku.
  48. 1 2 Epigram krótki wierszyk, najczęściej dwuwiersz o charakterze ucinkowym. Madrygał, misternie zapleciony wierszyk kryjący myśl pełną galanterji. Wszystkie te rodzaje salonowej poezji były wówczas bardzo w modzie. Voiture, nadworny poeta pałacu Rambouillet, im zawdzięczał swą sławę.
  49. ↑ portretach... Portrety wprowadziła w modę księżniczka de Montpensier, która zachęciła wszystkie osoby swego kółka, aby skreśliły własny portret fizyczny i moralny. Od tego czasu stało się to ulubioną zabawą wykwintnego towarzystwa. Trzeba znów stwierdzić, jak bardzo tego rodzaju zabawy przyczyniały się do wyrobienia powszechnej kultury literackiej. Galerję takich „portretów“ znajdziemy w II. akcie Mizantropa.
  50. ↑ namiętnie lubię... Słowo namiętnie, wówczas karykaturalne, dziś stało się prawie potocznem.
  51. ↑ w madrygały całą historję... Satyra na dziwolągi, jakie lągł ówczesny pedantyzm literacki. La Fosse przełożył n. p. Tacyta w oktawach, a Benserade przełożył Metamorfozy Owidiusza w ronda.
  52. ↑ nie godzi się z mojem stanowiskiem... Wielki pan, który zniżał się do literatury, starannie nibyto ukrywał swoje nazwisko, zaspakajając w ten sposób i dumę rodową i ambicję literacką, ponieważ nazwisko autora i tak było wiadome. Tak n. p. Książę de la Rochefoucauld wydał swoje Maksymy bezimiennie, i to uciekając się do lichych wybiegów, aby umotywować oddanie ich do druku. (Por. rzekomą Przedmowę Księgarza do Maksym La Rochefoucaulda).
  53. ↑ Och! och! to znaczy etc. Wierszyk ten jest, jak sonet Oronta w Mizantropie, parodją mizdrzenia w literaturze, które doprowadziło do nieszczerości i złego smaku. Zły ten smak przeszedł nawet do poezji religijnej, np. w owej kantyczce (księdza Pellegrin):

    Au voleur! au voleur!
    Jesus me dérobe le coeur,
    Et je ne saurais le reprendre.
    Ah! ah! ah! que me sert de crier?
    Il entend si bien son métier
    Que l’on ne sauroit s’en defendre.

    („Złodziej! Złodziej! Jezus kradnie mi serce, i niema sposobu go odebrać. Och! och! Na co zda mi się krzyczeć? On tak dobrze zna swoje rzemiosło, że niepodobna mu się obronić“).
     W obronie prostoty i smaku schodzi się tu Molier z Pascalem (Prowincjałki). Pascal z oburzeniem piętnuje ton alkowianej galanterji, który się wkradł w literaturę religijną ówczesnych jezuitów.
  54. ↑ więcej niż na dwa tysiące mil... Jakiż pedantyzm w tej pochwale braku pedanterji!
  55. ↑ ależ pani ma wytrawny gust... Tak właśnie zawiązują się bractwa wzajemnej adoracji, że chwalący znajduje w pochwałach zadowolenie swojej miłości własnej.
  56. ↑ Ludzie dobrze urodzeni umieją wszystko... To zdanie stało się przysłowiem. Przypomniał je sobie Beaumarchais w Cyruliku sewilskim.
  57. ↑ pojęta bardzo chromatycznie... Ta techniczna uwaga jest, jak bywa u salonowych znawców, zupełnym nonsensem.
  58. ↑ Na niczem... Wyznanie to wyrwało się pannie Kasi dość naiwnie! Ale bo też zaznaczyliśmy, że ta kuzyneczka jest większą gęsią z nich obu.
  59. ↑ jeśli przyrzeknę poparcie... Do jakiego stopnia dochodziła zaciekłość koterji i przejęcie się kwestjami teatralnemi, świadczy fakt, że, kiedy Racine miał wystawić Fedrę, pewna wielka dama, jego przeciwniczka, zamówiła u lichego poety Pradona drugą Fedrę, kazała ją wystawić w tym samym dniu i wykupiła miejsca w obu teatrach, zostawiając teatr Racina świecący pustkami, a gromadząc całą koterję na sztuce Pradona. Walka o Szkołę Żon Moliera również daje tego przykład.
  60. ↑ nim jeszcze świece pozapalają... Teatry ówczesne oświecone były łojowemi świecami, których knoty obcinali w antraktach specjalni do tego posługacze.
  61. ↑ naszym wielkim artystom... Pałac Burgundzki była to siedziba konkurencyjnego teatru, poświęconego przeważnie tragedji. W wycieczkach Moliera przeciw niemu była niewątpliwie spora doza niechęci „konkurencyjnej“; była zarazem jednak i walka o pojmowanie sztuki dramatycznej, w której Molier, jak w literaturze, dążył do ideałów prostoty i prawdy. Nieprzyjaźń ta z „Pałacem Burgundzkim“ miała Molierowi przyczynić wiele zgryzoty, gdyż ci jego rywale nie przebierali w środkach, gdy chodziło o to, aby mu szkodzić. Odbicie tych walk znajdziemy w Improwizacji w Wersalu.
  62. ↑ Tamci drudzy to nieuki... „Tamci drudzy“, to znaczy aktorzy teatru Moliera. Zabawne jest, że dzisiaj często można się spotkać z podobną satyrą odnośnie do sposobu deklamowania wierszy w Komedji Francuskiej, tej spadkobierczyni Moliera.
  63. ↑ Co sądzicie o moich pomponach... (W oryg. petite-oie). Cały strój ówczesnych elegantów usiany był pęczkami wstążek, tak iż liczba tych pęczków, zwanych galants wciąż rosnąca, dochodziła około r. 1656 do pięciuset i sześciuset.
  64. ↑ Perdigeon, najmodniejszy ówczesny sklep galanteryjny.
  65. ↑ Krezki u spodni (canons), które Molier nieraz tak wyszydza (Szkoła mężów, Mizantrop), był to rodzaj krochmalonych mankietów, które się zapinało nad kolanem, a od których rozchodziły się pęki koronek, czasem tak długich i obfitych, iż wręcz utrudniały chodzenie. Była to ozdoba i duma ówczesnej złotej młodzieży.
  66. ↑ Daje im wąchać... Czyż potrzeba zwracać uwagę, ile chamstwa jest pod tym wykwintem, który każe obwąchiwać perukę, wyszczególnia cenę każdego piórka etc.
  67. ↑ Strasznie, szalenie, słowa dziś spospolitowane, wówczas stanowiły specjalność języka Wykwintniś, używane w okolicznościach nie mających nic strasznego (terrriblement). Interesujący dokument ścierania się języka. (Patrz Wstęp).
  68. ↑ aż do samych skarpetek... Skarpetki (chaussettes) oznaczają tu rodzaj płóciennych pończoch bez stopy, które kładło się pod pończochę jedwabną: były zatem zupełnie niewidoczne.
  69. ↑ wykrzykując nagle. Wedle tradycyj molierowskich cała rola Maskaryla grywana jest bardzo jaskrawo. Owo: au! au! au! to jest ryk tak nagły i silny, że obie panny uciekają przerażone i drżące w kąt pokoju; po słowach jego „jakto, obie naraz etc.“ wracają uspokojone i uśmiechnięte, a po słowach: „atakować na dwa fronty“ mówią: „jaki on czarujący“...
  70. ↑ ściskając się z nim... Było wówczas u modnisiów rzeczą dobrego tonu, aby przy każdej okazji rzucać się sobie na szyję z przesadnemi objawami radości. Rys ten wyszydzi Molier w Natrętach, w Mizantropie etc.
  71. ↑ Nie dziwcie się panie... Jodelet, stary aktor trupy Moliera, był w tej epoce schorowany i blady: nieraz Molier wciąga w ten sposób do gry właściwości fizyczne swoich aktorów. A może Jodelet występował, jak był wówczas zwyczaj u aktorów komicznych, z umączoną twarzą i stąd ta aluzja do jego bladości?
  72. ↑ jednego z najmężniejszych rycerzy... Satyra nie byłaby kompletna, gdyby w osobie Maskaryla nie mieścił się i żołnierz-samochwał. Jesteśmy tu po wojennej epoce Frondy, i niejeden obecny pięknoduch mógł się chełpić wczorajszemi czynami wojennemi (Por. Wstęp do Maksym La Rochefoucaulda).
  73. ↑ pułkiem kawalerji na galerach... Koncept o „kawalerji na galerach“ przywodzi na myśl owego „szwajcarskiego admirała“ z operetki. Trzeba w istocie takich gąsek jak Kasia i Magdusia, aby się na nim nie poznały.
  74. ↑ oblężenie Arrasu... w r. 1640.
  75. ↑ Tallemant des Reaux opowiada o naiwności, którą przypisywano margrabiemu de Nesle; kiedy mu proponowano sprawienie szyku w półksiężyc, odpowiedział. „Panowie, nie róbmy nic w połowie dla służby króla, zróbmy cały księżyc“.
  76. ↑ zabrać na jelenie... Aby „markiz“ de Mascarille był kompletny, brakowało mu aby był myśliwym. Porówn. Mizantrop, II, 5

    Wciąż wymienia stosunki swoje niebosiężne,
    Zawsze ma w ustach tylko książęta i księżne;
    Jego rozmowa, jeśli ma być w dobrym tonie,
    Muszą być jej przedmiotem psy albo też konie...

  77. ↑ Dalej, ściągnąć wszystko... Komentatorzy wzmiankują tu następującą tradycyjną scenę: Draby zdzierają z obu pożyczone ubranie. Jodelet, aby ukryć swą chudość, pokrył ją mnóstwem kamizelek, które ściągają zeń kolejno, wreszcie pokazuje się w stroju kucharza: wyciągnąwszy z za pasa białą czapkę i włożywszy ją na głowę, klęka z szacunkiem przed Kasią, która odpycha go ze wstrętem. Caillava dodaje, iż za jego czasu zaostrzano tę scenę jeszcze jaskrawszem błazeństwem: Jodelet, odarty z kamizelek i drżący z zimna, biegł do rampy, aby sobie ogrzać ręce. Wielu komentatorów potępia te dodatki jako zbyt jaskrawe.
  78. ↑ A wy, co jesteście przyczyną... Trudno dobitniej wyrazić swoje intencje, niż Molier to czyni w tej końcowej apostrofie.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Molier i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.