Żywot Nerona

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Swetoniusz
Tytuł Żywot Nerona
Data wydania 1925
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze „Rój”
Druk Drukarnia „Grafia”
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Julian Ejsmond
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
Nr. 4 BIBLJOTECZKA Nr. 4
HISTORYCZNO-GEOGRAFICZNA


JULJAN EJSMOND
ŻYWOT NERONA
PRZEKŁAD ZE SWETONJUSZA


Nie kłamać —
bawiąc.
Towarzystwo Wydawnicze Rój logo.jpg
Nie nudzić —
ucząc.



T-wo Wyd. „Rój“, Warszawa, Kredytowa 1.
Konto czek. P. K. O. 9880.





Utalentowany poeta i świetny tłumacz Ovidjusza oraz łacińskich poezji Kochanowskiego i Sarbiewskiego, p. J. Ejsmond, pociągnięty został niesamowitością tego najegzotyczniejszego, najpotworniejszego z żywotów. Dzięki też p. Ejsmondowi po raz pierwszy wogóle przyswojony zostaje polskiej literaturze Swetonjusz, ów pisarz tak pełen polotu i temperamentu, że czytając jego opowiadania, chwilami zdaje się, że czytamy „Quo Vadis“. Pomimo daleko idącego liberalizmu, redakcja musiała niektóre ustępy opuścić gwoli współczesnym pojęciom przyzwoitości, co czytelnicy zechcą wybaczyć.

REDAKCJA.



W wolnej Polsce spotykamy najczęściej dwie rzeczy wolne: przekłady i żołądki. Wolny przekład ma przytem tę niewątpliwą wyższość nad żołądkiem, iż niestrawność jego mniej szkodzi zdrowiu: można go poprostu nie czytać.
Niewątpliwie niestrawną rzeczą w tłomaczeniach są natomiast komentarze, w których tłomacz, zdaniem własnem zawsze mędrszy od autora, a tembardziej od czytelników, stara się tym naiwnym stworzeniom wytłomaczyć, wyłożyć i udostępnić, co tamto naiwne stworzenie kiedyś, gdzieś o czemś napisało.
Rzecz polega na gruntownem nieporozumieniu: tłomacz rzadko kiedy mędrszym jest od czytelnika, chyba jedynie pod tym względem, że mu za przekład płacą, podczas gdy czytelnik musi za przekład płacić.
Tłomaczenie autorów starożytnych poprzedza zazwyczaj tłomaczenie się tłomaczów przed publicznością, dlaczego tych autorów przełożyli. Jeżeli chodzi o mnie, to przekładam tych pisarzy, których przekładam nad innych.
Dzieła klasyczne „uzupełnione“ komentarzami rozpoczyna zazwyczaj „słowo wstępne“, które nierzadko jest całym szeregiem słów występnych. Pisarzowi, klepiąc go po ramieniu, wybacza łaskawie szanowny tłomacz, iż urodził się tyle a tyle wieków temu, a następnie dobrotliwie wyjaśnia, iż nie owego pisarza w tem wina, lecz jego rodziców a właściwie matki i jej przyjaciela. Następnie tłomaczy nam naukowo, gdzie i jak się urodził starożytny pisarz, kiedy i dlaczego.
Komentarz stara się ożywić przebrzmiale dzieło, obojętne dla współczesnego czytelnika, usiłuje zgalwanizować trupa i dać mu sztuczne rumieńce. Najczęściej się to nie udaje. Sztuczne rumieńce rumienią się wprawdzie, ale nieboszczyk pachnie doprawdy nieładnie.
Aby tego uniknąć, nie należy dawać czytelnikom do czytania nieboszczyków. Niech spoczywają w trumnie bibljotek.
Można być autorem starożytnym, a jednocześnie nawskroś młodym, tak jak najmłodszy nawet autor może być jednocześnie starym idjotą.
W piśmiennictwie starożytnem pociągała mię zawsze właśnie jego młodość i bujna żywiołowość. Swetonjusz, choć żył między 65 a 135 r. naszej ery, ma styl tak barwny i porywający, tak młody i rozkoszny, iż nazywanie go autorem starożytnym zakrawa na przemiły paradoks.
Z „Żywotów dwunastu Cezarów“ wybrałem żywot Nerona mocno aktualny w chwili, gdy każdy z nas pyta siebie i innych „Quo vadis?“
Okrucieństwo krwawe wieków minionych przesłoniła lekka mgła. Gdyby dziś żył Neron, niewątpliwie nie popełniałby dawnych morderstw.
Zamiast urządzać nieludzkie walki dzikich zwierząt z chrześcijanami, obłożyłby tych biednych ludzi szeregiem podatków: majątkowym, dochodowym, rozchodowym... Otrzymawszy wezwanie do zapłacenia podatku państwowego od magistrackich, chrześcijanin sam udałby się do klatki zgłodniałego lwa.
W starożytnej Romie „w czasach złych“ gladjatorzy byli na arenie goli; przyglądali im się obywatele ubrani. Czyż może scena taka robić wrażenie dziś „w czasach dobrych“, gdy wszyscy obywatele są goli?
Przodek Nerona — jak mówi Swetonjusz — dowodził potężną flotą. Dziś Neron niewątpliwie dowodziłby, że mu brak floty.
Swetonjusz, chcąc zaimponować nam, opowiada, iż młodziutki Neron miał węża w kołysce. A my tu mamy dziś węża w kieszeni — i nic!
Niektóre rzeczy się przedawniły. Rzymski władca sądził, że rozrzutność jest jedynym sposobem zużytkowania bogactw. „Aby uchodzić za skąpca w jego oczach wystarczało robić rachunki. Nigdy nie włożył jednego ubrania dwukrotnie“. Dziś by oszczędzał.
Neron wymordował, jak wiemy, tysiące wyższych i niższych urzędników Imperjum. Dziś by ich zredukował.
Neron wygłaszał deklamacje. Dziś by wygłaszał deklaracje.
Miał przytem, według Swetonjusza, do ostatniej chwili wiernych Wyzwoleńców...

Juljan Ejsmond.



NERON.

I. Dwie najsławniejsze gałęzie rodu Domicjuszów stanowiły rodziny Kalwinów i Aenobarbów. (Miedzianobrodych).
Aenobarbowie uważają za swego protoplastę Lucjusza Domicjusza.
Wracając z pola bitwy, spotkał, razu pewnego dwóch młodzieńców o boskiem obliczu; kazali mu zawiadomić senat o zwycięstwie, które podówczas było jeszcze wątpliwem; na znak boskiego posłannictwa zmienili mu kolor brody z czarnego na miedziany. Wszyscy potomkowie Lucjusza byli miedzianobrodymi (skąd poszło miano Aenobarbów). Wszyscy nosili imiona Knejusz lub Lucjusz.
Warto poznać ich cnoty, z których tak się wyrodził Neron, i wady, które po nich odziedziczył.
Knedjusz Domicjusz, przodek Nerona, będąc konsulem, pobił Arwernów i Allobrogów i przejechał w tryumfie na koniu przez prowincję, którą rządził, otoczony tłumem żołnierzy.
Mówca Krassus wyrażał się o nim, iż nic dziwnego że posiada miedzianą brodę, mając usta z żelaza, a serce z ołowiu.
Syn jego, jako pretor, pragnął oskarżyć Juljusza Cezara przed senatem o bezprawia i bezbożności, popełnione w czasie konsulatu.
Będąc zaś konsulem, starał się pozbawić Cezara dowództwa legjonów Gallijskich, naznaczony na jego miejsce przez stronnictwo Pompejusza, został wzięty do nie» woli na Korfu na początku wojny wewnętrznej. Obdarowany swobodą udał się do obleganej Marsylji, którą jednak wkrótce opuścił. Zginął pod Pharsalą.
Zbyt mało miał stanowczości, zbyt wiele surowości.
Raz, w chwili rozpaczy pragnął sobie odebrać życie i zażył trucizny. Ale natychmiast pożałował tego, wziął odtrutkę i obdarzył wolnością przewidującego lekarza, który przygotował truciznę w ten sposób, by osłabić jej skutek.
Skoro Pompejusz zastanawiał się, jak należy traktować tych, co pozostaną neutralni w czasie walki między nim a Cezarem, on jeden jedyny był za tem, by ich traktować jako wrogów.
III. Pozostawił po sobie syna, najlepszego z Domicjuszów. Na skutek prawa „lex Pedia“, skierowanego przeciw mordercom Cezara (do których nie należał), wycofał się razem z przyjaciółmi swymi Kassyuszem i Brutusem, a po śmierci ich zachował i wzmocnił potężną flotę, którą dowodził. Oddał ją dobrowolnie Markowi Antonjuszowi po klęsce swego stronnictwa. Przez wdzięczność pozwolono mu na powrót do ojczyzny i obsypano zaszczytami (mimo że skazany był przez lex Pedia).
Podczas wojny wewnętrznej był jednym z wodzów Antonjusza. Żołnierze, którzy wstydzili się słuchać rozkazów Kleopatry, chcieli obwołać go wodzem, ale, nie czując się na siłach do przeprowadzenia tego, ani do odmowy z powodu złego stanu zdrowia — przeszedł do Augusta.
I on jednak nie był pozbawiony wad. Antonjusz twierdził, że Miedzianobrody opuścił go tylko dlatego, by znaleźć się przy swej kochance Serwilji Nais.
IV. Synem jego był Domicjusz, egzekutor testamentu Augusta. Znany w młodości swej ze zręcznego kierowania rydwanem i oznak zaszczytnych, zdobytych w wojnie germańskiej. Był dumny, rozrzutny i okrutny...
Będąc konsulem i pretorem, urządzał widowiska-pantominy, w których występowała szlachta i damy z rzymskiego towarzystwa. W cyrku i we wszystkich dzielnicach miasta urządzał walki dzikich zwierząt i gladjatorów tak nieludzko okrutnie, iż August po zrobieniu bezskutecznych wymówek musiał zabronić tego rodzaju „zabaw“ specjalnym edyktem.
V. Z Antonji Starszej miał on syna, którego życie było haniebnem. Syn ów, a ojciec Nerona, w młodości zabił jednego z niewolników za to tylko, że ten nie mógł pić tyle, ile mu kazał. Miało to miejsce na Wschodzie, na dworze Kajusa Cezara.
Wydalony za tę zbrodnię nie zmienił sposobu postępowania. Rozjechał umyślnie małe dziecko na via Appia, rozpędziwszy galopem swoje konie, wykłuł oko jednemu z rycerzy rzymskich, który publicznie ganił jego czyny; wiarołomstwo jego dochodziło do niebywałych granic: odmawiał płacenia należności i nagród na wyścigach. Dopiero drwiny jego siostry i skargi przedsiębiorców zmusiły go do obietnicy, iż na przyszłość zwycięzcy otrzymają umówioną zapłatę.
Pod koniec panowania Tyberjusza oskarżony był o zbrodnię zniewagi majestatu, o cudzołóstwo oraz o kazirodcze stosunki z siostrą swoją Lepidą. Zmiana panującego oswobodziła go od niechybnej kary. Umarł na puchlinę wodną w Pyrgos, pozostawiając z Agryppiny (córki Germanikusa) syna imieniem Neron.
V. Neron przyszedł na świat w Ancjum w 9 miesięcy po śmierci Tyberjusza, 15 grudnia o świcie. Promienie słońca oświeciły go — nim dotknął ziemi.[1] Pomiędzy wielką ilością niemożebnych prognostyków zacytować jeszcze można słowa Domicjusza-ojca, gdy składano mu życzenia z powodu narodzin syna: „z Agryppniny i ze mnie może przyjść na świat tylko potwór, bicz ludzkości!“ W dzieciństwie swojem skazany był na różne braki. Po wygnaniu Agryppiny wychowywał się u ciotki swej Lepidy pod kierunkiem tancmistrza i fryzjera.
Za rządów Klaudiusza otrzymał spadek po ojcu, a następnie i po teściu Kryspusie Passienusie. Matka jego, zawezwana z powrotem do Rzymu, doszła do takiego wpływu, iż, według pogłosek, Messalina kazała udusić Nerona podczas snu (jako niebezpiecznego rywala Britannikusa). Mordercy jednak umknęli, przerażeni widokiem węża, który wypełznął z łóżka Nerona. Źródło tej bajki leży w tem, iż znaleziono przy poduszce kawałki skóry węża. Agrypina oprawić kazała skórę tę w złotą bransoletkę, którą Neron nosił czas jakiś na prawym ręku.
Odrzucił potem bransoletę, która mu przypominała dzieje smutnej pamięci. A gdy jej szukał — w ostatnich chwilach swoich — nie mógł nigdzie znaleźć.
VII. Mając lat 11 został adoptowany przez Klaudjusza i oddany pod kierownictwo Seneki (będącego senatorem). Seneka miał sen, że wychowuje Kaligulę. Neron wkrótce dowiódł proroczego znaczenia tego snu, zaznaczając na każdym kroku złe cechy swego charakteru.
Gdy brat jego Britannikus nazwał go przez przyzwyczajenie Miedzianobrodym (już po jego adoptacji), Neron starał się wmówić w Klaudjusza, że Britannikus nie był jego synem, a dzieckiem podstawionem przez Messalinę. Oskarżał ciotkę swą Lepidę, by się przypodobać matce swojej Agryppinie.
Wkrótce wstąpił w związki małżeńskie z Oktawją i urządził w cyrku igrzyska za pomyślność Klaudjusza.
VIII. W chwili śmierci Klaudjusza miał lat 17.
Ukazał się przed gwardją między godziną 12 a 1. Obwołany został Cezarem na stopniach pałacu i zaniesiony w lektyce do obozu. Tam szybko zgromadził żołnierzy, a następnie udał się do senatu, skąd wyszedł dopiero wieczorem. Nie odmówił żadnego zaszczytu, jakim go obdarzono, za wyjątkiem tytułu ojca ojczyzny, który nie licował z jego wiekiem.
IX. Urządził wspaniały pogrzeb Klaudjuszowi. Wygłosił na jego cześć mowę i zaliczył go w poczet bóstw.
Złożył hołd pamięci ojca Domicjusza. W ręce matki oddał władzę bezgraniczną. Pierwszego dnia swych rządów jako hasło w pałacu dał oficerowi służbowemu słowa: „najlepsza z matek“. Nieraz widziano go z matką w jednej lektyce.
X. Aby dać o sobie jaknajlepsze pojęcie, oświadczył, iż rządzić będzie według zasad Augusta. Starał się na każdym kroku zaznaczyć swą wolnomyślność, łagodność i słodycz. Zniósł lub zmniejszył podatki. Zmniejszył do ¼ opłatę dla delatorów (donosicieli), oznaczoną przez lex Papia.
Rozdał ludowi po 400 sestercyj na głowę.
Dla niezamożnych senatorów, pochodzących z wysokich rodów, przeznaczył pensje dochodzące do 500 wielkich sestercyj. Co miesiąc kazał rozdawać zboże żołnierzom gwardji pretorjańskiej.
Podpisując ukaranie zbrodniarza, powiedział pamiętne słowa: „O jakżebym pragnął nie umieć pisać.“
Każdego z obywateli witał jego nazwiskiem. Gdy Senat składał mu za coś podziękowanie, odparł: „Będziecie mi dziękować, gdy na to zasłużę“.
Lubił publicznie popisywać się wymową, wygłaszając t. zw. deklamacje. Mówił wiersze u siebie i w teatrze, co wywoływało taką radość, iż składano dziękczynienia bogom, a utwory Cezara rzeźbiono złotemi literami, poświęcając je Jowiszowi Kapitolskiemu.
XI. Urządzał widowiska, igrzyska tak zw. juvenalia, zabawy w cyrku, gry dramatyczne, walki gladjatorów.
Dopuścił na juvenalia starców konsularnych i matrony. W wielkich igrzyskach na intencję wieczności cesarstwa wzięła udział szlachta obojej płci. Jeden ze znanych rycerzy rzymskich popisywał się jazdą na słoniu. Grano komedję Afraniusa p. t. „Pożar“. Aktorom zezwolono na rabunek domu, który miał zostać spalony w owej sztuce.
Rozdawano ludowi w ciągu kilku dni w wielkiej ilości zapasy i dary różnego rodzaju, ptaki, zboże, odzież, złoto, srebro, perły, klejnoty, obrazy, niewolników, zwierzęta, wreszcie okręty, wyspy, ziemie.
XII. Kazał zbudować w przeciągu roku drewniany amfiteatr naprzeciw Pola Marsowego. Urządził tam igrzyska gladjatorów, w których nikt nie został zabitym, nawet ci co grali role przestępców.
W przedstawieniu brało udział 400 senatorów i 300 rycerzy. Wielu obywateli, należących do tych dwu stanów, występowało na arenie, walczyło z dzikiemi zwierzętami bez ujmy dla swej reputacji i karjery.
Cezar urządził Naumachję w kanale morza, gdzie zobaczono pływające różne potwory morskie.
Małe dzieci cudzoziemskie popisywały się tańcem pyrrhejskim, poczem z rąk Nerona otrzymywały dyplomy obywatelstwa rzymskiego. Tematem jednego z tych baletów była historja Pasiphae. Kobieta zamknięta w drewnianej krowie grała rolę tytułową. Prawdziwy byk gwałcił ją w oczach zebranej publiczności (przynajmniej tak sądzili widzowie).
Ikar spadł po nieudanym wzlocie koło Nerona i obryzgał go krwią. Cezar bowiem rzadko kiedy zajmował miejsce honorowe. Przyglądał się najczęściej wprost przez odsłoniętą balustradę.
Ustanowił co pięć lat igrzysko „potrójne“ na podobieństwo greckich (które nazwał „neronowemi“), składające się z muzyki, wyścigów konnych i ćwiczeń gimnastycznych. Kazał poświęcić miejsce ćwiczeń i łaźnie, rozdać oliwę senatorom i rycerstwu. Obywatele konsularni ciągnęli losy, komu przypadnie zaszczyt przewodniczenia na igrzysku i zajęcia miejsca pretora.
Neron zeszedł w orkiestrę, gdzie otrzymał koronę zaszczytną za wymowę i za rzymską poezję, według jednogłośnego zdania współubiegających się najznakomitszych obywateli rzymskich. Koronę, otrzymaną od sędziów, poświęcił przed posągiem Augusta.
Podczas igrzysk gimnastycznych na Polach Marsowych złożył w czasie nabożeństwa pierwszą brodę swoją w złotej puszce, ozdobionej klejnotami, ofiarowywując ją Jupiterowi Kapitolskiemu.
Zaprosił westalki na zapasy atletyczne (ponieważ kapłanki Ceres obecne były na igrzyskach olimpijskich).
XIII. Słusznie wymieniają śród najwspanialszych widowisk uroczystości złączone z przybyciem do Rzymu Tyrydata króla Armenji. Król ów miał ukazać się ludowi w dniu zapowiedzianym przez edykt. Ale niepogoda stanęła temu na przeszkodzie.
Neron pokazał się ludowi w najkorzystniejszy dla niego sposób. Kohorty pod bronią ustawione były na placu publicznym. Cezar zasiadł na trybunie na tronie z kości słoniowej, w tryumfalnym stroju, otoczony godłami wojskowemi i rzymskiemi orłami.
Tyrydates wszedł po stopniach i klęknął u jego stóp. Neron podniósł go, ucałował, wysłuchał jego próśb, zdjął czapkę, którą król miał na głowie i zastąpił ją djademem.
W czasie tego pretor powtarzał ludowi komplementy Tyrydata.
Stamtąd Neron zaprowadził króla do teatru, gdzie ten umieszczony został na jego prawicy.
Zamknąć kazał świątynię Janusa, nie troszcząc się o to, czy była wojna czy pokój.
XIV. Czterokrotnie był konsulem: pierwszym razem przez dwa miesiące, drugim — przez 6, trzecim zaś razem przez 4. Dwa pierwsze konsulaty były kolejnemi; dwa następne w przerwach.
XV. Na prośby odpowiadał nazajutrz i to pisemnie. Co do wydawania wyroków, zamiast sądzić zwyczajem trybunałów jedną tylko sprawę na raz, zwykł był sądzić kilka spraw kolejno.
Pragnąc powziąć decyzję nie naradzał się nigdy publicznie; żądał od każdego z zainteresowanych opinji pisemnej, odczytywał to z uwagą, a, powziąwszy decyzję, wydawał wyrok taki, jakby stanowił on wynik ogólnej dyskusji.
XVI. Ułożył nowy plan budowania domów w Rzymie. Kazał na własny koszt wystawić portyki naprzeciw każdego domu, ażeby z nich można było z łatwością gasić pożary.
Pragnął rozszerzyć granice Rzymu aż do Ostji i wprowadzić tam morze za pomocą kanału.
Było za jego rządów wiele nadużyć skarconych i ukaranych. W karczmach wolno było sprzedawać z potraw gotowanych tylko jarzyny. Dawniej sprzedawano tam najróżniejsze potrawy.
Szalał przeciwko chrześcianom, to jest przeciw gatunkowi ludzi hołdujących przesądom, zabobonom i bezprawiom.
Położył nareszcie kres harcom woźniców, którzy bezkarnie potrącali i przejeżdżali wszystkich przechodniów. Zabronił tego rodzaju wyścigów.
XVII. Aby przeszkodzić oszustwom fałszerzy rozkazał przybijać tabliczki w kilku miejscach i spajać je nicią przechodzącą trzykrotnie przez dziurki.
XVIII. Nigdy nic porzucił nadziei ani pokusy powiększenia Imperjum.
Zamierzał wycofać legjony z Anglji, ale zaniechał tego, nie chcąc narażać na zniszczenie pomników chwały swego ojca.
Zmienił na prowincje rzymskie: Królestwo Pontu, które mu oddał król Palemon oraz alpejskie Królestwo Cottiusa, po śmierci tego panującego.
XIX. Przedsięwziął dwie podróże: jedną — do Alexandrji, drugą — do Achai.
Podróż do Alexandrji nie doszła do skutku. W świątyni Westy (po odwiedzeniu innych świątyń), zaplątał się w szatę swoją w chwili gdy wstawał. Wzrok zamglił mu się nagle, tak iż przestał odróżniać otaczające go przedmioty.
W Achai pragnął przebić przesmyk Koryncki. Chciał użył do tej pracy kohort pretorjańskich. Dano sygnał trąbką. Neron pierwszy zaczął kopać i na własnych plecach wyniósł pierwszy kosz napełniony ziemią.
Zamierzał urządzić wyprawę wojenną nad morze Kaspijskie; w tym celu stworzył t. zw. legję indyjską, złożoną ludzi na 6 stóp wysokich; legję tę nazywał falangą Alexandra Wielkiego.
Zebrałem wszystkie te szczegóły, z których jedne godne są pochwały, a inne nie zasługują na naganę, aby oddzielić je od nikczemności i zbrodni, o jakich wkrótce opowiem.
XX. Muzyka była sztuką, której uczono go od wczesnej młodości. Skoro został Cezarem, sprowadził Terpnosa, najlepszego harfiarza swoich czasów i przez kilka dni z rzędu słuchał jego śpiewu po uczcie do późnej nocy.
Powoli rozmyślać począł nad tą sztuką i ćwiczyć się w niej, przedsiębiorąc wszelkie środki ostrożności, jakiemi posługują się tego rodzaju artyści dla zachowania i upiększenia swego głosu. Leżąc, nosił na piersiach swoich arkusz ołowiu. Brał często lewatywy i środki na womity; powstrzymywał się od potraw i napojów, które mogły zaszkodzić jego talentowi.
Na arenie rad ze swoich postępów choć miał głos słaby i matowy — postanowił popisać się publicznie w teatrze, powtarzając greckie przysłowie, iż muzyka jest niczem, o ile nie słyszy się jej publicznie.
Najpierw wystąpił w Neapolu. Gdy zaczął śpiewać nagle rozpoczęło się trzęsienie ziemi. Cała sala runęła w gruzy. Cezar pomimo tego nie przerwał pieśni, którą najspokojniej dokończył.
Śpiewał tam jeszcze kilka razy i to dość długo.
Pragnąc dać wypoczynek głosowi swemu, ale jednocześnie chcąc jaknajprędzej znowu się ukazać na scenie, wrócił do teatru po kąpieli, spożył posiłek w orkiestrze, na oczach zebranego ludu, mówiąc po grecku, iż po wypiciu zaśpiewa coś przepięknego.
Mile ujęty pochwałami mieszkańców Alexandrji, którzy, jako handlarze produktów spożywczych, przyjechali do Neapolu, sprowadził ich tam większą ilość.
Kilku młodych rycerzy postawił na czele pięciu tysięcy młodych a silnych plebejuszów, ażeby rozdzieleni na oddziały nauczyli się objawiać zachwyt swój i podziw za pomocą najróżniejszego rodzaju oklasków.
Podczas gdy śpiewał — wystrojone i uperfumowane dzieci usługiwały mu na scenie: kierownik ich miał jako wynagrodzenie 400 tysięcy sestercyj.
XXI. Tak wysoko cenił talent swój pieśniarski, iż postanowił urządzić w Rzymie „igrzyska Nerona“ jeszcze przed oznaczonym czasem. Wszyscy bowiem dopominali się, by móc usłyszeć jego boski głos. Odpowiedział, że rozkosz tę da ciekawym śpiewu w swoich ogrodach. Ale gdy gwardja jego dołączyła prośby swe, do próśb ludu, postanowił wystąpić na scenie i kazał umieścić natychmiast imię swe na liście muzyków, stających do popisu. Ciągnął los, jak inni i wystąpił, gdy przyszła na niego kolej. Dowódca straży pretorjańskiej niósł jego harfę. Za nim szli trybunowie, żołnierze i najbliżsi przyjaciele.
Po preludjum Cluvius Rufus, obywatel konsularny oznajmił, iż Cezar śpiewać będzie „Niobe“. Cezar śpiewał do 4 godziny pp. Następnie zaś odłożył nagrodę muzyczną i dalszy ciąg konkursu do następnego roku, aby mieć częściej sposobność śpiewania.
Wkrótce jednak gdy termin ów wydał mu się zbyt odległym, począł występować na różnych widowiskach i w rozmaitych teatrach. Jeden z pretorów dał mu miljon sestercji zapłaty.
Grywał rolę bogów i bohaterów w tragedjach. Grywał również role bogiń i bohaterek. Nosił maskę wyobrażającą bądź to jego twarz bądź też twarz którejś z jego kochanek. Między innemi grał role Orestesa Ojcobójcy, Ślepego Edypa i gniewnego Herkulesa. W ostatniej z wymienionych sztuk młody żołnierz stojący na warcie u wejścia do teatru, widząc władcę swego wiązanego w łańcuch, przybiegł, by go wybawić i oswobodzić.
XXII. Od dziecka rozmiłowany był w ćwiczeniach konnych i wbrew zakazom często mówił o wyścigach w cyrku. Raz gdy przed towarzyszami swemi żałował zielonego[2] woźnicę, ciągnionego przez konie, nauczyciel zgromił go. „Mówię o Hektorze“. — tłomaczył się Neron.
Na początku swego panowania bawił się małym wózeczkiem z kości słoniowej, który woził po stole.
Na każdą wieść o przedstawieniu w cyrku udawał się tam najpierw potajemnie, następnie zaś otwarcie i ku powszechnej wiadomości. Powiększył ilość nagród: w ten sposób widowisko przedłużyło się aż do wieczora. Ilość biegów pomnożyła się: niebiescy i zieloni postanowili ścigać się cały dzień.
Sam Neron pragnął popisać się prowadzeniem rydwanu. Wpierw próbował w ogrodach swoich przed niewolnikami i ludem. Następnie wystąpił w całej okazałości w cyrku.
Nierad z występu w Rzymie, zdecydował się na wyjazd do Achai, ponieważ miasta jej, gdzie odbywały się przedstawienia muzyczne, postanowiły przesłać mu korony zwycięskie. Tak mu to pochlebiało, iż posłowie, przywożący owe korony, mieli posłuchanie przed wszystkimi, a następnie zaproszeni bywali do stołu Cezara. Niektórzy z nich błagali, aby zaśpiewał coś po uczcie. Zachwycony oklaskami, rzekł, iż tylko Grecy umieją słuchać muzyki, tylko Grecy godni są jego talentu.
Ruszył bez zwłoki. Przybywszy do Kassyope śpiewał przed ołtarzem Jupitera Cassiusa.
XXIII. Wkrótce zaczął pojawiać się i brać udział we wszystkich widowiskach. W tym celu zgromadził w jednym roku najrozmaitsze igrzyska (zwykle odbywające się w dużych przerwach) niektóre z nich były nawet powtarzane. Wbrew zwyczajowi podczas igrzysk olimpijskich odbył się turniej muzyczny.
Ażeby się nie odrywać od tych zajęć odpisał na wezwanie z Rzymu następujące słowa; „Choć pragniecie mego powrotu i uważacie, iż winienem wracać jak najprędzej, przypuszczam, że pragnąć musicie przedewszystkiem, ażebym wrócił godny siebie“.
Gdy śpiewał, nie wolno było opuścić zgromadzenia z najpoważniejszych nawet przyczyn. Kilka kobiet powiło niemowlęta. Niektórzy słuchacze, znudzeni słuchaniem i zmęczeni klaskaniem, przeskakiwali przez mur miasta, ponieważ bramy były zamknięte, ażeby uciec od popisów Cezara.
Niektórzy udawali, że umierają, aby móc wydostać, się z teatru pod pozorem, iż trzeba ich zakopać.
Wyobrazić sobie trudno z jakim lękiem, z jakim niepokojem, zawiścią i nieufnością odnosił się Neron do sędziów.
Szpiegował swoich przeciwników; wymyślał im przy spotkaniu. Niszczył tych, którzy go przewyższali talentem. Z sędziami mówił z szacunkiem; twierdził, że zrobił wszystko, co można było zrobić, wynik jest wypadkowy nieraz, wszelki przypadek należy wykluczyć. A gdy dodawali mu otuchy, uspakajał się nieco, ale nie całkowicie, przypisując złościwości i złemu humorowi milczenie niektórych z pośród nich, pochodzące ze wstydu. Mówił o nich, iż są podejrzanymi.
XXIV, Poddawał się prawom, obowiązującym w teatrze, do tego stopnia, że nie śmiał splunąć, ani obetrzeć ręką potu z czoła.
W jednej tragedji, upuściwszy na ziemię pałeczkę, schylił się podnieść ją z lękiem i nieśmiałością, drżąc, aby zato nie został wykluczony poza konkurs. Aby go uspokoić, jeden z aktorów musiał przysiąc, iż ruch ten nie został zauważony przez rozradowany i zachwycony lud.
Neron sam obwoływał się zwycięzcą.
Nie chcąc, aby pozostały ślady i wspomnienia czyichśkolwiek innych zwycięstw, rozkazał obalić i wynieść precz pomniki wystawione innym zwycięzcom w igrzyskach.
Starał się również osiągnąć nagrodę w wyścigach wozów. Powoził jednym z nich, zaprzężonym w dziesięć koni, choć zarzucał to samo Mithrydatesowi.
Spadłszy z rydwanu, nie mógł już powozić dalej z powodu dotkliwego potłuczenia. Nie dokończył więc jazdy. Mimo tego jednak otrzymał pierwszą nagrodę. Dał za to wolność całej prowincji, sędziom zaś wielką ilość pieniędzy oraz obywatelstwo rzymskie. Nagrody te proklamował sam podczas igrzysk istmijskich.
XXV. Po powrocie z Grecji udał się do Neapolu, pierwszej areny swych występów, na rydwanie ciągnionym przez białe rumaki. Kazał zrobić wyłom w murze, tak jak to czynią dla zwycięzców w igrzyskach. Tak samo wjechał do Ancyum, do Alby i Rzymu.
Przy wjeździe do Rzymu jechał w owym rydwanie, który służył do tryumfalnego wjazdu Augusta. Miał na sobie purpurę i płaszcz usiany złotemi gwiazdami. Na głowie koronę igrzysk olimpijskich; w prawym ręku — koronę igrzysk pytyjskich. Inne korony niesione były uroczyście przed nim z objaśnieniami, gdzie je otrzymał i co podówczas śpiewał.
Tłum entuzjastów posuwał się za rydwanem Cezara, wołając, iż towarzyszyli oni jego triumfom. Po zwaleniu bramy wielkiego cyrku Neron przejechał przez plac publiczny ku świątyni Apollina Palatyńskiego. Podczas wjazdu jego zabijano ofiary dla bóstw, rzucano do nóg Cezara wonności, ptaki, wstęgi i ciastka...
Korony zwycięskie umieścił w swojej sypialni dokoła łoża. Umieścił tam również swój posążek w stroju artysty muzyka. Wybito równocześnie monetę na której wyobrażony był w podobnym stroju...
Tak był daleko od zaniechania swoich upodobań, iż aby zachować głos, do żołnierzy swoich przemawiał za pośrednictwem oficera służbowego.
Cokolwiek robił, zawsze miał przy sobie swego nauczyciela śpiewu, który zwracał mu uwagę na oszczędzanie płuc oraz na zasłanianie ust chusteczką.
Nienawiść swoją lub przyjaźń kierował wyłącznie ilością pochwał i uwielbieniem dla jego talentu.
XXVI. Najpierw stopniowo tylko i z ostrożnością pogrążał się w odmęcie nierządu, rozpusty, zbytku, skąpstwa i okrucieństwa.
Ale choć usprawiedliwiano wady te młodością Cezara, nikt nie wątpił, że pochodzą raczej z charakteru jego niż z wieku.
O zmroku zasłaniał twarz kapturem i biegał po spelunkach i rozdrożach, narażając osobę swoją na różne niebezpieczeństwa. Rzucał się na przechodniów, ranił ich w razie stawiania oporu. Rozbijał i rabował małe sklepiki ubogich ludzi. Zdobycz z rabunku rozprzedawał u siebie. W utarczkach tego rodzaju nieraz narażał się na utratę życia lub przynajmniej wzroku.
Jeden z senatorów, którego żonę znieważył, o mało go nie zatłukł. Odtąd kazał iść za sobą trybunom swej gwardji. Nawet dniem kazał nosić się w zamkniętej lektyce do teatru i z przedniej części sceny obserwował i podsycał walki wzbudzane przez pantomimy. Gdy doszło do pięści i gdy rzucano na siebie kamieniami i ławkami — Cezar nie pozostawał bezczynnym: miotał na zebrany lud ławki i kamienie. Raz ranił w głowę jednego z pretorów.
XXVII. Niezadługo wady jego zaczęły się potęgować. Począł je mniej taić i ważył się na śmielsze niegodziwości.
Przy stole siedział od południa do północy. Następnie brał ciepłe kąpiele lub (latem) zimne (ze śniegiem).
Nieraz ucztował w miejscu publicznem, np. w Naumachii[3] na polu Marsowem lub w wielkim Cyrku. Usługiwały mu do stołu kurtyzany i fleciści. Ilekroć jechał do Ostji na Tybrze albo do zatoki Bai, na brzegu budowano małe domki pełne kobiet publicznych, które wzywały Cezara i prosiły, by je raczył odwiedzić.
Często zapraszał się sam na ucztę do swoich przyjaciół. Na jednej z takich uczt korona z klejnotów kosztowała do 4 miljonów sestercji. Na innej różane olejki przeszły w cenie i tę sumę.
XXVIII. Nie mówiąc o stosunkach haniebnych z mężczyznami i o jego cudzołóstwach, zaznaczyć należy, iż zgwałcił westalkę Ruhrię. Miał zamiar ożenić się z wyzwoloną niewolnicą swoją Akte. Rozkazał mężom konsularnym, aby przysięgli, że pochodzi ona z królewskiego rodu.
Zrobił rzezańcem młodzieńca imieniem Sporus, twierdził, że zmienił go na kobietę i poślubił go jaknajuroczyściej.
Ktoś złośliwy powiedział, iż ród ludzki bardzo byłby szczęśliwy, gdyby Domicjusz taką miał ongi żonę.
Ubrać kazał owego Sporusa, jako Cesarzową, i w towarzystwie jego w lektyce objeżdżał Grecję i Rzym. Całował go przytem, ile się zmieści.
Jest rzeczą niewątpliwą, iż pragnął posiąść względy matki swej Agryppiny i że od tego zamiaru odwiedli go jej nieprzyjaciele, bojąc się, by przez ten nowy dowód łaski nie zyskała zbyt wielkich wpływów. Między nałożnicami swemi umieścił kurtyzanę bardzo podobną do Agryppiny.
XXIX. Prostytuował się w tak haniebny sposób, iż nie posiadał części ciała, któraby nie była splamioną. Wynalazł nowy rodzaj zabawy: okrywał się skórą dzikiego zwierzęcia i z loży rzucał się na mężczyzn i kobiety przywiązane do słupów. Zaspakajał na nich swoje żądze — a następnie sam służył za przedmiot do zaspokojenia namiętności wyzwoleńcowi swemu Diryforesowi, którego wreszcie poślubił, tak jak Sporusa. Wydawał przytem krzyki, jakgdyby go pozbawiano dziewictwa.
Słyszałem od paru osób, iż był przekonany, że niema człowieka na świecie, któryby nie miał splamionych wszystkich części ciała. Przeważna część, według niego, umiała zręcznie ukryć wady swoje. Przebaczał więc wszystkim, którzy się do nieczystości przyznawali.
XXX. Sądził, że rozrzutność jest jedynym sposobem zużytkowania bogactwa. Aby uchodzić za skąpca w jego oczach — wystarczało robić rachunki. Aby być wspaniałomyślnym — należało się rujnować. W wuju swoim Kajusie podziwiał najbardziej to, iż ten w tak krótkim czasie przehulał olbrzymie skarby Tyberjusza.
Nie zakreślił więc żadnych granic wydatkom swoim. Z trudem uwierzyć można, że Tyrydatesowi podczas pobytu jego w Rzymie dawał po 80 tysięcy sestercji dziennie, a w dniu wyjazdu dał mu przeszło miljon. Muzykowi Menekratesowi i gladjatorowi Spicinusowi dał majątki i domy takie, jakie daje się obywatelom, którzy dostąpili zaszczytów triumfu. Urządził nieomal że królewski pogrzeb lichwiarzowi Cereopithekus’owi Panerotesowi, dawszy mu poprzednio najwspanialsze posiadłości na wsi i w mieście.
Nigdy nie włożył jednego ubrania dwukrotnie. Grał w kości licząc za punkt 500 sestercji. Łowił ryby siecią z purpury i haczykami ze złota. Nigdy nie podróżował mniejszą ilością powozów od tysiąca. Muły jego podkute były srebrem, mularze zaś ubrani w piękną wełnę z Kanuzy, woźnice i gońcy — przystrojeni wspaniałemi bransoletami.
XXXI. Nic go nie kosztowało drożej od budynków. Rozszerzył pałac swój od wzgórza Palatyńskiego do Eskwilinu. Najpierw dodatki poczynione przez Nerona nazywano Domem Przechodnim. Pożar zniszczył ów budynek.
Zbudował wówczas pałac, który nazwał Złotym Pałacem. Aby mieć pojęcie o rozmiarach jego i o wspaniałości, wystarczy powiedzieć, że w przedsionku olbrzymi pomnik Nerona wznosił się na 120 stóp w górę; portyki w trzech rzędach ciągnęły się na milę długości; wewnątrz pałacu znajdował się staw podobny do morza, budynki które zdawały się tworzyć miasta, wsie, pola, winnice, pastwiska, lasy pełne stad i dzikich zwierząt.
Całe wnętrze Złotego Pałacu było wyzłocone i ozdobione klejnotami oraz perłową macicą.
Sufit sal jadalnych zrobiony był z ruchomych płyt z kości słoniowej, które obsypywały biesiadników kwiatami i wonnościami.
Główna jadalnia miała ruchome sklepienie; obrotem swoim dniem i nocą naśladowało ono obroty ciał niebieskich.
Były tam zbiorniki wody z Alby i wody morskiej. Ukończywszy budowę tego pałacu, oświadczył, iż rad jest z niego i uważa, że mieszka nareszcie jak człowiek.
Nosił się z zamiarem wybudowania krytej łaźni od Mireny do jeziora Awerneńskiego, otoczonej portykami i zawierającej wszystkie wody Bai. Zaś od jeziora wyżej wymienionego aż do Ostji zamierzał przeprowadzić kanał 160 mil długi, a dość szeroki, aby dwie galery o 5 rzędach wioseł mogły się minąć.
Aby dokonać tych prac, kazał otworzyć wszystkie więzienia Cesarstwa, polecając, by wszyscy przestępcy skazywani byli wyłącznie na przymusowe roboty.
Manję wydatków podsycała w nim poza ufnością w potęgę również i nadzieja na odnalezienie ukrytego skarbu. O olbrzymim tym skarbie mówił mu pewien rycerz rzymski, zapewniając, że znajduje się on w jaskiniach Afryki, gdzie złożyła go królowa Dydona, uciekając z Tyru. Wydobycie owego skarbu miało być bardzo łatwe i proste.
XXXII. Zawiedziony jednak w swoich nadziejach, wyczerpany i pozbawiony środków pieniężnych (do tego stopnia, że musiał zmniejszyć płacę żołnierzy i weteranów) począł uciekać się do konfiskat i rabunku.
Przedewszystkiem postanowił, iż zamiast połowy majątku swoich wyzwoleńców, która mu dziedzicznie przypadła, należeć do niego będzie 5/6 ich majątku, jeśli nosić będą miano jednej z rodzin spowinowaconych z nim; dobra zaś tych, którzy się okazali niewdzięcznymi w stosunku do niego zostawały skonfiskowane na rzecz skarbu. Wystarczyło być oskarżonym o słowa i czyny, będące zniewagą majestatu, ażeby być traktowanym jak ktoś co majestat znieważył.
Wymagał od miast Cesarstwa opłat za korony zaszczytne, które otrzymał na różnych igrzyskach.
Zabronił używania koloru purpurowego i ametystów.
Ograbił świątynie i kazał stopić posągi bóstw, między innemi posągi penatów, które dopiero nanowo uświęcił Galba.
XXXIII. Co dotyczy morderstw i zabójstw — pierwszą jego próbą było zgładzenie Klaudjusza. Neron był bezwątpienia wpólnikiem morderców, jeśli nie głównym autorem zabójstwa. Zresztą tak mało się tem ukrywał, iż zwykł był nazywać „boskim pokarmem“ grzyby, któremi otruto Klaudjusza. Znieważał jego pamięć, oskarżając go bądź to o okrucieństwo, bądź o szaleństwo.
Unieważnił wiele dekretów Klaudjusza, uważając je za objaw głupoty lub warjactwa. Grobu zaś jego nie otoczył ani wspaniałością, ani nie zapewnił mu trwałości.
Otruł następnie Britannikusa, o którego był z wielu powodów zazdrosny. Britannikus miał piękniejszy głos od Nerona. Poza tem wspomnienie ojca mogło kiedyś zwrócić ku niemu serce narodu. Lokusta, która zadenuncjowała wielu trucicieli, będąc ich wspólniczką, dostarczyła najpierw Neronowi trucizny zbyt słabej: Britannikus zażywszy jej nie umarł, zaniemógł jedynie na silny rozstrój żołądka. Neron sprowadził Lokustę, obił ją i obsypał zarzutami, iż dała lekarstwo zamiast jadu. A gdy tłumaczyła się, że pragnęła ukryć zbrodnię tak straszliwą, rzekł: „Zapewne — muszę się lękać lex Julja“[4]. I zmusił ją by w jego oczach przygotowała najszybciej działającą truciznę. Trucizny tej spróbowała na koźlęciu, które zdechło dopiero w godzinę później. Kazał jad wzmocnić. Dał do zażycia warchlakowi, który zdechł natychmiast. Wówczas polecił truciznę ową zanieść do jadalni i podać przy wieczerzy Britannikusowi.
Młody książę zmarł natychmiast po skosztowaniu. Neron oświadczył współbiesiadnikom, że była to epilepsja, na którą Britannikus cierpiał już od dłuższego czasu. Nazajutrz w niepogodę pochowano Britannikusa bez żadnej pompy dworskiej, bez żadnych honorów.
Lokusta została wynagrodzona za oddaną usługę: miała zapewnioną bezkarność i otrzymała rozległe dobra. Założyła szkołę trucicielstwa.
XXXIV. Neron zaczynał być coraz bardziej znużony istnieniem swej matki, która robiła mu dość ostre wyrzuty z powodu jego słów i czynów.
Najpierw starał się, by ją znienawidzono. W tym celu powtarzał od czasu do czasu, że nosi się z zamiarem oddania jej rządów Imperjum i wycofania się na wyspę Rhodos.
Wkrótce pozbawił ją zaszczytów i potęgi, zniósł jej przyboczną gwardję rzymską i niemiecką; wreszcie wypędził ją z pałacu.
Ale na tem się nie ograniczył. Prześladował ją dokąd pozostała w Rzymie, podnosząc przeciwko niej różne oskarżenie. A skoro wycofała się do siebie na wieś, posyłał umyślnych gońców, by ją zbezczeszczali i szkalowali i niepokoili przejeżdżając kolo jej siedziby lądem i morzem.
Zaniepokojony jednak groźbami jej i gwałtownością charakteru, postanowił ją zgładzić. Spróbował trucizny i spostrzegł, że matka ma się na baczności.
Obmyślił a następnie kazał zbudować specjalną maszynę, która miała zawalić na Agryppinę sufit podczas jej snu. I ten podstęp ofiara spostrzegła.
Wtedy Neron uciekł się do okrętu, wspartego na sprężynach, który miał rozbić się i utopić lub zmiażdżyć Agryppinę.
Udał, że się z nią godzi. Tkliwemi listami zaczął ją prosić, by przybyła do Bai spędzić z nim święta Minerwy. Długo ją trzymał przy stole, by dać czas sternikom na zniszczenie galery, którą matka jego przybyła. A gdy pragnęła odjechać — dał jej, zamiast zniszczonej i niezdatnej do użytku galery, statek zbudowany na zagładę nieszczęśliwej.
Odprowadził ją z oznakami radości i czule ucałował jej pierś na pożegnanie. Część nocy czuwał, czekając na wieść o powodzeniu zamachu.
Otrzymawszy wiadomość, iż zamach się nie udał i Agryppina uszła śmierci, przebywając wpław rzekę — nie wiedział co ma robić.
W owej chwili Lucjusz Agerinus, wyzwoleniec Agryppiny, przybiegł z radością donieść Neronowi, że matka jego uratowała się od śmierci. Neron podrzucił mu sztylet, a następnie kazał go zakuć w kajdany, jako mordercę nasłanego przez Agryppinę. Natychmiast wydał rozkaz, aby matkę zabito. Rozpowszechniał pogłoskę, że odebrała ona sobie życie po wykryciu planów jej zbrodni.
Świadkowie dorzucają straszliwe szczegóły: Neron przybył sam zobaczyć trupa matki. Dotykał rękami wszystkich części jej ciała jedne z nich chwalił, inne ganił. Poprosił wreszcie, aby mu dano pić.
Ale nie miał już odtąd ani chwili spokojnego sumienia. Przyznawał się, iż obraz matki ścigał go bezustannie, a furje pokazywały mu mściwe bicze swoje i płonące głownie. Starał się przebłagać jej cienie za pomocą magicznej ofiary. Podczas jednej z podróży do Grecji nie mógł wejść na misterja eleuzyjskie przerażony głosem kapłana, który kazał oddalić się nikczemnikowi i zbrodniarzowi.
Wkrótce po matkobójstwie nastąpiła śmierć jego ciotki. Chorą była na rozstrój kiszek. Poszedł ją odwiedzić. Staruszka głaszcząc mu pieszczotliwie brodę, rzekła: „Gdy broda ta spadnie wówczas dopiero powiem, że dość już mam życia“. Neron powiedział obecnym, iż każe sobie natychmiast brodę zgolić, doktorowi zaś dał rozporządzenie, by nadmiernymi środkami przeczyszczającemi dobił starą ciotkę. Jeszcze przed jej śmiercią przywłaszczył sobie cały jej majątek i (aby nic nie stracić) unieważnił testament.
XXXV. Po za Oktawją żonaty był z Poppeą, córką kwestora (zamężną poprzednio z jednym z rzymskich rycerzy) oraz ze Statilią Messaliną, wnuczką cioteczną Taurusa, dwukrotnie zaszczyconego konsulatem.
Aby poślubić tę ostatnią, zgładził uprzednio męża jej, konsula Atticusa Vestinusa.
Mając dosyć już Oktawji powiedział przyjaciołom, którzy mu czynili wyrzuty, że dość jest dla niej posiadania oznak cesarzowej. Chciał ją udusić kilkakrotnie; wreszcie rozwiódł się z nią pod pozorem jej bezpłodności. Ale gdy lud potępiał jego postępowanie — najpierw skazał Oktawję na wygnanie, wkrótce kazał stracić za rzekome cudzołóstwo. Potwarz była tak oczywistą, iż nikt z branych na tortury nie chciał dać kłamliwego świadectwa: wszyscy stwierdzali zgodnie niewinność Cesarzowej. Wówczas Neron kazał jednemu z nauczycieli, niejakiemu Anicetusowi, złożyć zeznanie, iż udało mu się pozyskać względy Oktawji.
W 12 dni po wypędzeniu poślubił Poppeę, którą kochał wiernie. Nie przeszkodziło mu to jednak zabić ją kopnięciem, ponieważ będąc chorą w stanie poważnym czyniła mu raz ostre wymówki, gdy zbyt późno wrócił z wyścigu wozów.
Miał z niej córkę Klaudję Augustę, która we wczesnem dzieciństwie umarła.
Nie było żadnych więzów, które mogłyby chronić przed jego zamachem. Oskarżył o spisek Antonję, córkę Klaudjusza, ponieważ ta nie chciała zająć miejsca Poppei i skazał ją na śmierć.
W taki sam sposób postępował ze wszystkimi krewnymi, powinowatymi i przyjaciółmi.
Małego Auljusza Placjusza zgwałcił, a następnie posłał na stracenie mówiąc: „Niech moja mateczka pójdzie teraz uścisnąć mego następcę“, ponieważ twierdził, że Agryppina kochała go i pragnęła wznieść na tron.
Poppea przed wyjściem za Nerona miała syna imieniem Rufinus Crispinus. Dziecko bawiło się w wojsko. Wystarczyło to, by Neron kazał niewolnikom utopić je, gdy łowiło ryby.
Skazał na wygnanie Tuskusa, swego brata mlecznego, ponieważ będąc wielkorządcą Egiptu wykąpał się w łaźni, przeznaczonej dla Cezara.
Zmusił wychowawcę swego Senekę, by odebrał sobie życie. Filozof ten nieraz prosił Nerona, aby go zwolnił z zajęć i przyjął cały jego majątek. Ale Neron oświadczył mu, że obawy jego są pozbawione wszelkich podstaw. Wolałbym umrzeć, rzekł Cezar, jak zrobić ci jakąkolwiek krzywdę.
Obiecał Burrkusowi, prefektowi pretorji, lekarstwo na ból gardła. Posłał mu truciznę.
W tenże sposób stracił kliku wyzwoleńców, którzy doradzili Klaudjuszowi, by go adoptował, i którzy byli jego doradcami oraz zwolennnikami.
XXXVI. Równie okrutnym był wobec obcych. Kometa o długim warkoczu (gwiazda groźna dla mocarzy) pojawiała się w ciągu kilku nocy. Przestraszony tem zjawiskiem dowiedział się od astrologa Babilosa, iż książęta mają zwyczaj odwracać tę ponurą wróżbę przez masowe ofiary celem przebłagania bóstw. W ten sposób nieszczęście spada na głowę znaczniejszych osób w państwie.
Neron postanowił natychmiast zgubić wszystko co było znakomitszego w Rzymie. Ażeby zaś uzyskać ku temu sposobność, wykryto dwa sprzysiężenia: Pizona — w Rzymie i Winicjusza — w Benewencie. Sprzysiężeni zostali przyprowadzeni przed jego oblicze w potrójnych kajdanach. Niektórzy przyznali się do planu, niektórzy oświadczyli, iż Cezar przez śmierć tylko może być obmyty z hańby, która go okryła. Dzieci sprzysiężonych zostały wygnane z Rzymu i zmuszone do zadania sobie śmierci za pomocą trucizny lub głodu. Wiele dzieci zostało zarżniętych razem z wychowawcami i niewolnikami podczas uczty: inne pozbawione były wszelkiego pokarmu.
XXXVII. Odtąd mordować zaczął pod różnemi pozorami wszystkich tych, których pragnął się pozbyć.
Poczytywano za zbrodnię Salvidienusowi Orfitusowi, iż wynajął cudzoziemcom trzy sklepy w domu swym na placu publicznym i Kasyuszowi Longinusowi, iż umieścił podobiznę Kasjusza, mordercy Cezara, między portretami swych przodków; Paetusowi Trasel — iż ma surowe czoło cenzora.
Skazanym na śmierć dawano czasu jedną tylko godzinę. Aby zaś uniknąć wszelkiej zwłoki, posyłano im razem z wyrokiem śmierci specjalnego „lekarza“, aby przecinał żyły.
Neron chciał dostarczyć żywych ludzi do pożerania pewnemu Egipcjaninowi, który jadał surowe mięso.
Dumny, że tyle śmiał czynić bezkarnie, utrzymywał, iż nikt przed nim nie wiedział czego można dokonać na tronie.
Nieraz dawał do zrozumienia zupełnie niedwuznacznie, że nie oszczędzi reszty senatorów, zniweczy cały ten stan i odda dowództwo armji szlachcie rzymskiej i wyzwoleńcom.
Nigdy nie pocałował ani się nie ukłonił żadnemu senatorowi. A w modlitwie, którą wypowiadał z okazji pracy przy Istmie — prosił o pomyślność dla siebie i dla ludu rzymskiego, pomijając świadomie senat.
XXXVIII. Zresztą nie oszczędził ani ludu rzymskiego, ani murów samego Rzymu.
Gdy ktoś przypomniał greckie przysłowie: „Po śmierci mojej niechaj wszystko zginie“ — Neron odparł: „Niech wszystko zginie za mego żywota“. I począł działać w myśl tej dewizy.
Raził go, jak mówił, zły smak dawnych budynków, małość i nieprawidłowość starych uliczek. Podpalił więc miasto publicznie, tak publicznie, że obywatele konsularni nie śmieli powstrzymać niewolników Cezara, których znaleźli w domach swoich z podpałkami i pochodniami.
Spichrze, sąsiadujące ze Złotym Pałacem, których teren budził jego pożądliwość, zostały spalone i zniszczone maszynami wojennemi (ponieważ zbudowane były z kamienia).
Pożar trwał 6 dni i 7 nocy. Lud podczas tego krył się w grobowcach.
Poza nieskończoną ilością domów prywatnych, ogień zniszczył wiele pałaców dawnych wodzów rzymskich, które zdobne były w trofea, zdobyte na nieprzyjaciołach, świątynie zbudowane jeszcze za czasów królów rzymskich lub podczas wojen Gallijskich i Punickich, wreszcie wszystkie najwspanialsze pomniki z czasów Rzeczypospolitej.
Neron patrzał na to widowisko z wysokości wieży Mecenasa, zachwycony pięknością ognia, opiewając w stroju komedjanta pożar Troi.
Obiecał przynajmniej, iż pozwoli czynić poszukiwania w pogorzelisku. Ale pragnąc wzbogacić się ogólnemi klęskami, zabronił zbliżać się do zgliszcz. Otrzymał i wymógł kontrybucję za naprawę miasta. Zrujnował w tym celu naród i prowincje.
XXXIX. Do nieszczęść i poniżeń, które cierpieć trzeba było pod rządami takiego władcy — dołączyły się jeszcze i inne klęski: zaraza, która jesienią wytępiła 30 tysięcy ludzi, krwawa porażka w Anglji, po której nastąpiło zdobycie i ograbienie dwóch najznaczniejszych fortec; pogrom haniebny w Armenji, gdzie legjony musiały przejść pod jarzmem i o mało co nie utraciły Syrji.
Jest rzeczą ciekawą, jak cierpliwie Neron znosił wszelkie straty i obelgi. Nigdy nie był słodszym, jak gdy miał do czynienia z tymi, którzy go szarpali prozą i wierszem.
Ogłoszono przeciw niemu wiele epigramatów greckich oraz łacińskich, np.
„Trzech ludzi popełniło matkobójstwo: Neron, Orestes i Alkmeon“.
„Neron jest godnym potomkiem Eneasza: Eneasz przeniósł swego ojca, Neron zaś matkę... na tamten świat“.
„Rzym niezadługo stanie się... jednym domem. Rzymianie chrońcie się do Wei. Oby tylko dom ten nie objął i Wei“.
Neron nie prześladował autorów tych docinków i zabronił karać surowo tych z pośród nich, którzy zostali zadenuncjowani przed Senatem.
Cynik Izydor powiedział mu: „Ślicznie opiewasz nieszczęścia Naupliusa i zjadasz swoje dochody“. Datus, aktor farsowy, zaczynając piosenkę od słów: „Dzieńdobry, ojcze... Dzieńdobry matko“ uczynił gest naśladując picie, a następnie pływanie, chcąc odmalować śmierć Klaudiusza i Agryppiny. Zaś kończąc piosenkę przy słowach „Niezadługo pójdziecie do Plutona“ wskazał na senat. Neron ograniczył się na wydaleniu z Rzymu i Italji filozofa oraz aktora.
XL. Świat, który przez 14 lat znosił tego potwora, dopełnił wreszcie aktu sprawiedliwości. Vindex, propretor Gallii, dał znak do powstania, buntując swoją prowincję.
Przepowiedziano ongi Neronowi, iż będzie on zrzucony z tronu. Z tego powodu powtarzał on nieraz: „Artysta żyje wszędzie — aby we władcy jaśnieć talentem, który kiedyś przyda się zwykłemu śmiertelnikowi“.
Ale obiecywano mu, że po utracie tronu otrzyma on Cesarstwo Wschodnie, bądź też królestwo Jerozolimy; niektórzy przepowiadali nawet całkowity powrót do władzy.
Skłonny do ufania w tę ostatnią przepowiednię po straceniu i odzyskaniu Anglji oraz Armenji, sądził, że los grożący mu dopełnił się w ten sposób. A odkąd wyrocznia Delficka ostrzegła go, by miał się na baczności przed 77 r., sądząc, że umrze w tym roku, a daleki od myśli o wieku Galby, swego następcy, pewien był, że ma zapewnioną długą starość i trwałe szczęście. Ufał w dobrą swoją gwiazdę do tego stopnia, iż utraciwszy kosztowności w katastrofie morskiej, był pewien, że ryby odniosą mu owe klejnoty.
W Neapolu otrzymał pierwszą wieść o powstaniu Gallii w dniu, w którym ongi polecił zamordować swoją matkę. Okazał taki spokój, iż sądzono, że rad jest ze sposobności nadarzającej się do ograbienia tak bogatej prowincji. Obecny był przy walce atletów i brał żywy udział w tym widowisku. Przy stole otrzymał wieści bardziej niepokojące. Uniósł się gniewem przeciw buntownikom. Ale przez osiem dni nie wydał żadnego rozkazu, ani żadnego zarządzenia, jakby o wszystkiem zapomniał.
XLI. Wreszcie wzburzony licznemi obraźliwemi manifestami Vindexa napisał do Senatu, każąc pomścić Cesarstwo i tłomacząc się, że z powodu bólu gardła nie może osobiście przybyć do Rzymu.
Ale najboleśniej dotknięty był nie samym buntem, a tem, że Vindex nazwał go: „Miedzianobrodym kiepskim muzykantem“.
A tymczasem gońcy przybywali jeden po drugim. Przerażony Neron ruszył do Rzymu.
Przygodna wróżba dodała mu po drodze otuchy. Oczy jego padły na płaskorzeźbę na pomniku, wyobrażającą Galla zwyciężonego przez rzymskiego rycerza. Uradowany Neron złożył dzięki niebiosom, uniesiony wdzięcznością za opiekę bogów.
Przybywszy do Rzymu nie zwołał ani ludu ani senatu. Odbył naradę z kilku obywatelami, wezwanymi do siebie. Resztę dnia spędził na próbach nowej maszyny hydraulicznej. Obiecywał ją pokazać niezadługo w teatrze... o ile mu na to pozwoli Vindex.
XLII. Ale na wieść o buncie Galby i powstaniu Hiszpanji stracił całkowicie otuchę, padł na ziemię i pozostawał tak bardzo długo bez znaku życia. Próżno go pocieszała stara piastunka: podobne klęski spotykały już i innych Cezarów. Odparł na to, że jego nieszczęścia nie miały sobie równych, ponieważ traci tron przed utratą życia.
Otrzymawszy nieco pomyślniejsze wiadomości, wydał olbrzymią ucztę, na której odczytywał wiersze swoje satyryczne skierowano przeciwko przywódcom powstania. Odczytywał je z błazeńskimi gestami, a następnie kazał rozrzucać wśród Rzymian.
Był na przedstawieniu teatralnem. Posłał gońca do jednego ze znakomitych aktorów z ostrzeżeniem, że dobra gra uszła mu na sucho... ponieważ Cezar ma inne zajęcie.
XLIII. Mówią, że na pierwszą wieść o buncie powziął okrutne zamiary celem zdławienia rozruchów. Pragnął zwołać i kazać zarżnąć wszystkich wielkorządców prowincji i dowódców armji, oskarżając ich o sprzyjanie Vindexowi; wymordować wszystkich Gallów znajdujących się w Rzymie; pozwolić legjonom na dokonanie grabieży Gallii; otruć cały senat podczas uczty, podpalić Rzym i wypuścić na lud dzikie zwierzęta, aby nie dopuścić do obrony przeciw płomieniom. Ale zaniechał planów tych: bynajmniej nie przez zgrozę, ale raczej przez niemożność wykonania.
Ruszył w drogę. Odebrał władzę konsulom i stanął na ich miejscu. Sądził, że Gallję konsul tylko może poskromić.
Znalazłszy się przy uczcie wśród przyjaciół oświadczył im, iż skoro przybędzie do Gallii, zjawi się bez broni przed zbuntowanemi i łzy pocznie przelewać w ich obecności. Skrucha musi ich wzruszyć. Nazajutrz śród powszechnego wesela zadziwi cały świat pieśnią zwycięską, którą ma zamiar ułożyć.
XLIV. Wśród przygotowań do odjazdu pierwszym jego staraniem było spakowanie narzędzi muzycznych, następnie kazał kochankom swym ostrzydz włosy i przywdziać stroje amazonek uzbrojonych w topory i tarcze.
Wezwał pod sztandary lud rzymski — ale nikt tego wezwania nie usłuchał. Wówczas zażądał od każdego obywatela pewnej ilości niewolników. Wymagał natychmiast zapłacenia podatków. Odmówiono mu również. Pragnął dostać monety świeżo bitej, najczystszego srebra i złota. I tu spotkał odmowę: mówiono, iż jeśli Cezar chce pieniędzy, niechże zabierze te, które rozdał donosicielom.
XLV. Drożyzna przyczyniła się w dużej mierze do znienawidzenia utrzymywanych przez Nerona atletów. Gdy okręt z Aleksandrji przywiózł dla nich piasku, wszystkie umysły wzburzyły się przeciw Cezarowi. Obrzucono go przekleństwami.
Za jego pomnikiem umieszczono wózek z napisem greckim: „Oto nadszedł dzień walki; pora już ciągnąć“...[5]
Przywiązywano worek do innego pomnika Nerona z następującemi słowami: „Zasłużyłeś na worek“.[6]
Cytowano na kolumnach, iż koguty (Gallii) obudziły go pianiem swoim ze snu. Nocą zaś wielu obywateli (udając, że karcą służbę swoją) wzywało mściciela (Vindex).
XLVI. Pojawiły się groźne wróżby. Neron zaczął miewać straszliwe sny. Po zamordowaniu matki śniło mu się, iż wyrywa mu ktoś z rąk wiosło okrętu, na którym płynął. Śniło mu się, że żona jego Oktawja ciągnie go w ciemność... Innym razem miał złudzenie, iż ciało jego pokrywają roje uskrzydlonych mrówek. To znowu śnił, że ulubiony koń jego asturyjski zmienił się w małpę za wyjątkiem głowy, która rżała żałośnie.
Wrota mauzoleum na polu marsowem otworzyły się same i straszliwy głos począł wołać Nerona. W dniu Kalend styczniowych bóstwa poprzewracały się w chwili, gdy im składano ofiary. A gdy odczytywano w Senacie pismo Cezara, w którym zapowiadał, iż „winni zostaną nakoniec ukarani za zbrodnie swoje“, wszyscy groźnie zawołali:
„Ty pierwszy — Cezarze“! Zauważono również, że w roli Edypa ostatni raz występując na scenie, Neron padł zemdlony po słowach: „Matka, żona, rodzina — wszyscy chcą, bym zginął...“
XLVII. Wkrótce dowiedział się, że cała armja łączy się ze zbuntowanym Vindexem. Na tę wieść podarł list, który mu przyniesiono podczas uczty, przewrócił stół, zbił dwie wazy, które niesłychanie cenił i nazywał homerowemi (ponieważ na nich rzeźbione były sceny z dzieł Homera); rozkazał Lokuście, aby dała mu truciznę; truciznę ową zamknął w złotą puszkę i udał się do ogrodów Serwiljusza.
Podczas, gdy najwierniejsi z jego wyzwoleńców ruszyli do Ostji, by przygotować okręty, on sam pragnął namówić trybunów i centaurjonów gwardji pretorjańskiej, aby mu towarzyszyli w ucieczce. Ale jedni z nich wytłomaczyli się, iż nie mogą tego uczynić, inni zaś wręcz odmówili. Jeden zawołał: „Czyż to tak trudno umrzeć?“
Wówczas Neron począł namyślać się, czy ma zbiedz do krainy Partów, czy paść do nóg Galbie, czy pojawić się na trybunie w szacie żałobnej i błagać o przebaczenie dawnych zbrodni. Gdyby zaś nie chciano mu zostawić władzy Cezara, prosić będzie o rządy nad Egiptem. Znaleziono w jego papierach opracowaną na ten temat mowę.
Ale odradzano mu to, twierdząc, że zostanie rozszarpany przez tłum, nim zdoła przybyć na plac publiczny.
Odłożył więc do następnego dnia powzięcie postanowienia. Obudziwszy się jednak o północy zauważył, iż straż opuściła go. Zerwał się z łoża i posłał kolejno do wszystkich swoich przyjaciół. Nie otrzymawszy jednak ani słowa odpowiedzi, udał się do nich osobiście. Wszystkie drzwi zastał zamknięte. Nikt go nie wpuścił.
Wrócił do siebie. Warty pouciekały, zrabowawszy przedtem wszystko, nawet złotą puszkę z trucizną. Prosił, by mu przysłano gladjatora Spicillusa lub kogokolwiek innego, aby go zarżnął.
Nie znalazłszy nikogo, zawołał: „Nie mam więc ani przyjaciół — ani wrogów“. I wybiegł rzucić się do Tybru.
Zatrzymał się jednak i postanowił szukać gdzieś ucieczki. Wyzwoleniec Phaon prosił go, by udał się do jego willi między via Salaria a via Nomentana, o 4 mile od Rzymu.
Siadł na koń tak jak się znajdował, boso, w tunice, owinięty w płaszcz, ze spuszczonym kapturem. Zanim podążało czterech jeźdźców: wśród nich Sporas.
Cezar miał wrażenie, że ziemia drży, przed oczyma latają mu błyskawice. Przejeżdżając koło obozu pretorjanów słyszał przekleństwa, skierowane przeciw sobie i okrzyki na cześć Galby.
Ktoś z przechodniów zawołał: „Oto ludzie, którzy gonią Nerona“. Ktoś inny zapytał: „Co tu mówią o Neronie?“ Woń trupia przeraziła konia Cezara. Cofnął się. Kaptur spadł z głowy Nerona; jeden z pretorjanów, Missicus, poznał go i wymówił głośno imię jego.
Przybywszy do willi Phaona, Cezar odesłał konie i zaczął przekradać się niepostrzeżenie przez zarośla od tyłu muru. Phaon radził mu wejść do jaskini, ale Neron odmówił, nie chcąc być pogrzebany żywcem.
Zaczerpnął ręką wody ze strumienia i wypił, mówiąc: „Oto jak gasi pragnienie Neron“. Wyrwał ciernie, które poszarpały mu ubranie i przedostał się przez otwór wygrzebany pod murem. Tak doszedł do małej izdebki. Tam rzucił się na tapczan i okrył starym płaszczem. Uczuł głód i pragnienie. Dano mu słonego chleba, nie chciał jeść. Dano mu letniej wody, której się nieco napił.
XLIX. A potem przynaglony przez otaczających kazał kopać dla siebie dół na swoją miarę. Prosił o kilka odłamków marmuru. Prosił również, aby przyniesiono wody i drew celem oddania mu ostatniej posługi. Płakał przytem nieustannie i powtarzał ze łzami:
„Co za los tak wielkiego muzyka!“
Podczas tego goniec wręczył list Phaonowi. Neron schwytał ten list i odczytał. Senat uznał go za wroga ojczyzny i rozkazał pojmać, celem wymierzenia sprawiedliwości „według dawnego obyczaju“.
„Jakiż to obyczaj?“ — spytał Neron.
Odpowiedziano mu, że przestępca zostaje rozebrany do naga, schwytany za szyję w widły, a następnie zasmagany na śmierć.
Przerażony, pochwycił dwa sztylety, spróbował ostrza ich na swem ciele, odłożył je wreszcie, mówiąc, iż godzina jego jeszcze nie nadeszła.
Raz błagał Sporusa, by ten płakał i rozpaczał, to znów żądał, aby ktoś dał mu przykład, jak należy odebrać sobie życie.
Żałował swej podłości. Wołał, iż żywot jego był bezwstydny i nikczemny. „To co teraz robię — nie jest godne Nerona. Trzeba coś postanowić w takiej chwili. Neronie! duch niechaj w ciebie wstąpi:“
Wtem rozległ się tentent jeźdźców, którzy mieli rozkaz wziąć go żywcem. Usłyszał — i drżąc zadeklamował grecki wiersz:
„Oto słyszę wielki tentent rumaków...“
To powiedziawszy, wbił sobie sztylet w gardło.
Sekretarz jego, Epaphroditas, dopomógł mu... Dyszał jeszcze, gdy zjawił się centurjon i chciał przewiązać ranę, jak gdyby przybył na ratunek. „Zapóźno... Oto wdzięczność...“ wycharczał Neron.
Z temi słowy umarł. Oczy miał otwarte a tak straszne, iż nikt bez zgrozy nie mógł w nie spojrzeć. Ostatnią prośbą Nerona było, aby głowy jego nie oddać wrogom, lecz spalić ją. Zgodził się na to Icelus, wyzwoleniec Galby, świeżo uwolniony z więzienia, gdzie go wtrącono na wieść o powstaniu.
L. Pogrzeb Nerona kosztował 200 tysięcy sestercji. Ubrano go w białą szatę złoto haftowaną, którą miał na sobie w styczniowe kalendy.
Eglope i Alexandra, piastunki jego, oraz Akte, kochanka Nerona, przeniosły prochy Cezara do grobowca Domicjusza, który spostrzegamy z pól marsowych śród ogrodów na wzgórzu.
Widzimy w tym pomniku podstawę z porfiru, na której wzniesiony jest ołtarz z marmuru hiszpańskiego, otoczony balustradą z Hiazyjsklego marmuru.
LI. Neron był szatynem średniego wzrostu. Ciało miał pokryte plamami, nieczyste. Oczy błękitne, wzrok krótki, szyję szeroką i brzuch gruby, nogi małe, temperament gwałtowny.
Mimo nadmiaru rozpusty chorował tylko trzy razy podczas 14 lat. I wówczas nawet nie kazano mu powstrzymywać się od wina ani zachowywać dyety.
Fryzował włosy swoje w szczeble, a podczas podróży swej do Grecji nosił długie kędziory, spadające na ramiona. Zjawiał się publicznie w kurtce, z chustką dokoła szyi, bez paska i boso.
LII. Probował wszelkiego rodzaju sztuk pięknych. Matka odradzała mu studjowanie filozofji, która, jej zdaniem, na nic władzy przydać się nie może. Wychowawca jego Seneka oddalił z przed oczu Nerona wzory dawnych mówców, aby na sobie ześrodkować cały podziw ucznia.
Neron zwrócił się do poezji i z łatwością począł tworzyć wiersze. Nie jest prawdą to, co mówiono, iż podawał cudze poezje za swoje.
Widziałem osobiście oryginały kilku jego wierszy bardzo znanych, pisane są jego ręką i pełne poprawek, tak jak utwory komponowane, nie zaś pisane pod czyimś dyktandem.
LIII. Miał również wielkie upodobanie do malarstwa i rzeźby. Ale zazdrosny o zachwyty ludu, zły był na każdego, kto zwracał uwagę w jakikolwiek sposób.
Chodziły słuchy, iż nie wystarcza mu występowanie w teatrze: pragnie zejść na arenę i brać udział w zapasach atletów podczas igrzysk olimpijskich.
Istotnie ćwiczył się gorliwie w walce, a podczas igrzysk gimnastycznych zajmował miejsce śród sędziów, siadając na ziemi tak jak i oni.
Zbliżał ku sobie walczących, którzy się oddalali. Rywal Apollona w śpiewie, a rywal Słońca w prowadzeniu rydwanu, zapragnął zostać i rywalem Herkulesa. Przygotowano lwa, z którym pragnął walczyć nago na arenie, mając zamiar ubić go maczugą lub udusić w uścisku swoim w oczach całego ludu.
LIV. Pod koniec życia złożył ślub, iż w razie zwycięztwa grać będzie w teatrze na flecie i na kobzie i tańczyć Turnus wergiljański.
Mówią, że kazał stracić histrjona Parysa jako niebezpiecznego antagonistę.
LV. Chęć zdobycia nieśmiertelności była u niego ślepą manją prześladowczą. Zmienił nazwy wielu rzeczy i wielu miejscowości, dając im swoje imię.
Miesiąc kwiecień nazwał Neronem, a Rzym pragnął nazwać Neropolis.
LVI. Lekceważył wszelkie religje, za wyjątkiem kultu syryjskiej bogini Izydy. Potem i ją zlekceważył do tego stopnia, iż posążek bogini polewał swą uryną.
Jeden jedyny miał kult i zabobon, do którego był stale przywiązany. Był to portrecik młodej dziewczyny, który mu kiedyś dał nieznajomy człowiek z ludu, jako talizman do odkrywania spisków. Wykryto sprzysiężenie Pizona — i odtąd portret ów stał się jedynym bóstwem Nerona. Trzy razy na dzień obrazowi owemu składał ofiary. Pragnął, aby wierzono, iż zgaduje stąd przyszłość.
Na kilka miesięcy przed śmiercią począł badać wnętrzności ofiar i nigdy nie mógł wyciągnąć stąd dobrej wróżby.
LVII. Zginął w 32 roku życia, tegoż dnia, w którym kazał stracić Oktawję.
Radość powszechna była tak wielka, iż lud biegał ulicami miasta — nosząc na głowie czapkę wolności.
Lecz byli również obywatele, co długo jeszcze po śmierci Nerona chodzili kornie samotny grobowiec przybierać kwieciem wiosennem i letniem. I obnosili potem po trybunach posągi jego w purpurowych szatach oraz edykty, w których tak przemawiał, jak gdyby jeszcze był między swymi i jakby wkrótce miał się znów pojawić, mszcząc się okrutnie na nieprzyjaciołach.
Gdy Wologezjusz, król Partów, słał gońców, aby w senacie odnowić przymierze z narodem rzymskim, żądał aby czczono po wszystkie czasy wspomnienie Nerona.
Pamiętam dobrze, gdym był małem dzieckiem i lat 20 przeszło od tych czasów, o których teraz skończyłem opowieść — zjawił się pośród Partów awanturnik, który podawał siebie za Nerona. Będąc przyjęty przez nich jaknajlepiej, otrzymał od nich pomoc sutą i z wielkim trudem został nam wydany.

KONIEC.


Wydawca:
ow. Wyd. „Rój“
Redaktor odp.:
Jadwiga Rychlińska.

Tłoczono w Drukarni GRAFIA“, Warszawa

Przypisy

  1. U Rzymian noworodek dotykał ziemi. Należało to do obrządku religijnego, celem polecenia dziecka Bóstwu Ziemi.
  2. Podczas wyścigów w cyrku było kilka partyj, które różniły się za pomocą kolorów. Była więc partja zielona, błękitna i t. d.
  3. gdzie odbywały się przedstawienia morskich bojów.
  4. Prawo przeciw trucicielom.
  5. Aluzja do ciągnięcia trupów zbrodniarzy.
  6. Aluzja do kary na ojcobójców. Zamykano ich w worku i rzucano do morza.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Swetoniusz i tłumacza: Julian Ejsmond.