Strona:Swetoniusz - Żywot Nerona (tłum. Ejsmond).djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


długą starość i trwałe szczęście. Ufał w dobrą swoją gwiazdę do tego stopnia, iż utraciwszy kosztowności w katastrofie morskiej, był pewien, że ryby odniosą mu owe klejnoty.
W Neapolu otrzymał pierwszą wieść o powstaniu Gallii w dniu, w którym ongi polecił zamordować swoją matkę. Okazał taki spokój, iż sądzono, że rad jest ze sposobności nadarzającj się do ograbienia tak bogatej prowincji. Obecny był przy walce atletów i brał żywy udział w tym widowisku. Przy stole otrzymał wieści bardziej niepokojące. Uniósł się gniewem przeciw buntownikom. Ale przez osiem dni nie wydał żadnego rozkazu, ani żadnego zarządzenia, jakby o wszystkiem zapomniał.
XLI. Wreszcie wzburzony licznemi obraźliwemi manifestami Vindexa napisał do Senatu, każąc pomścić Cesarstwo i tłomacząc się, że z powodu bólu gardła nie może osobiście przybyć do Rzymu.
Ale najboleśniej dotknięty był nie samym buntem, a tem, że Vindex nazwał go: „Miedzianobrodym kiepskim muzykantem“.
A tymczasem gońcy przybywali jeden po drugim. Przerażony Neron ruszył do Rzymu.