Strona:Swetoniusz - Żywot Nerona (tłum. Ejsmond).djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Cezarem, sprowadził Terpnosa, najlepszego harfiarza swoich czasów i przez kilka dni z rzędu słuchał jego śpiewu po uczcie do późnej nocy.
Powoli rozmyślać począł nad tą sztuką i ćwiczyć się w niej, przedsiębiorąc wszelkie środki ostrożności, jakiemi posługują się tego rodzaju artyści dla zachowania i upiększenia swego głosu. Leżąc, nosił na piersiach swoich arkusz ołowiu. Brał często lewatywy i środki na womity; powstrzymywał się od potraw i napojów, które mogły zaszkodzić jego talentowi.
Na arenie rad ze swoich postępów choć miał głos słaby i matowy — postanowił popisać się publicznie w teatrze, powtarzając greckie przysłowie, iż muzyka jest niczem, o ile nie słyszy się jej publicznie.
Najpierw wystąpił w Neapolu. Gdy zaczął śpiewać nagle rozpoczęło się trzęsienie ziemi. Cała sala runęła w gruzy. Cezar pomimo tego nie przerwał pieśni, którą najspokojniej dokończył.
Śpiewał tam jeszcze kilka razy i to dość długo.
Pragnąc dać wypoczynek głosowi swemu, ale jednocześnie chcąc jaknajprędzej znowu się ukazać na scenie, wrócił do teatru