Strona:Swetoniusz - Żywot Nerona (tłum. Ejsmond).djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wództwo armji szlachcie rzymskiej i wyzwoleńcom.
Nigdy nie pocałował ani się nie ukłonił żadnemu senatorowi. A w modlitwie, którą wypowiadał z okazji pracy przy Istmie — prosił o pomyślność dla siebie i dla ludu rzymskiego, pomijając świadomie senat.
XXXVIII. Zresztą nie oszczędził ani ludu rzymskiego, ani murów samego Rzymu.
Gdy ktoś przypomniał greckie przysłowie: „Po śmierci mojej niechaj wszystko zginie“ — Neron odparł: „Niech wszystko zginie za mego żywota“. I począł działać w myśl tej dewizy.
Raził go, jak mówił, zły smak dawnych budynków, małość i nieprawidłowość starych uliczek. Podpalił więc miasto publicznie, tak publicznie, że obywatele konsularni nie śmieli powstrzymać niewolników Cezara, których znaleźli w domach swoich z podpałkami i pochodniami.
Spichrze, sąsiadujące ze Złotym Pałacem, których teren budził jego pożądliwość, zostały spalone i zniszczone maszynami wojennemi (ponieważ zbudowane były z kamienia).