Strona:Swetoniusz - Żywot Nerona (tłum. Ejsmond).djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tego rodzaju nieraz narażał się na utratę życia lub przynajmniej wzroku.
Jeden z senatorów, którego żonę znieważył, o mało go nie zatłukł. Odtąd kazał iść za sobą trybunom swej gwardji. Nawet dniem kazał nosić się w zamkniętej lektyce do teatru i z przedniej części sceny obserwował i podsycał walki wzbudzane przez pantomimy. Gdy doszło do pięści i gdy rzucano na siebie kamieniami i ławkami — Cezar nie pozostawał bezczynnym: miotał na zebrany lud ławki i kamienie. Raz ranił w głowę jednego z pretorów.
XXVII. Niezadługo wady jego zaczęły się potęgować. Począł je mniej taić i ważył się na śmielsze niegodziwości.
Przy stole siedział od południa do północy. Następnie brał ciepłe kąpiele lub (latem) zimne (ze śniegiem).
Nieraz ucztował w miejscu publicznem, np. w Naumachii[1] na polu Marsowem lub w wielkim Cyrku. Usługiwały mu do stołu kurtyzany i fleciści.

Ilekroć jechał do Ostji na Tybrze albo do zatoki Bai, na brzegu budowano małe

  1. gdzie odbywały się przedstawienia morskich bojów.