O prostytucji/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Maurycy Kamiński
Tytuł O prostytucji
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1870
Druk J. Psurski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
O PROSTYTUCJI
NAPISAŁ
Jan Maurycy Kamiński
Magister Prawa i Administracji.
Nie ukrywajmy ran społecznych,
lecz starajmy się je goić.
Jan Maurycy Kamiński - O prostytucji page005.png
WARSZAWA.

Skład Główny w Księgarni Gebethnera i Wollfa,
Krakowskie-Przedmieście Nr. 415.

1870.
ДОЗВОЛЕНО ЦЕНЗУРОЮ.
Варшава 22 Января 1870 года.
Drukiem J. Psurskiego.






A w zakonie rozkazał nam Mojżesz takie kamienować.......
Gdy tedy pytając Go oczekiwali, podniósłszy się rzekł im: „Kto z was bez grzechu jest, niech na nią pierwszy rzuci kamień.“
(Jan roz. VIII w. 5 i 7).

Rozpatrując nieliczne w naszym języku prace dotyczące prostytucji, widzimy iż badano ją dotąd u nas prawie wyłącznie ze stanowiska lekarskiego, pomijając zupełnie lub zbywając ogólnikami jej charakter moralnej społecznej choroby. Istnieje w publicystyce naszéj pewnego rodzaju źle zrozumiana przyzwoitość, która niepozwalała dotąd wydobyć na jaw spraw cienia i nocy. Wielu wreszcie sądzi, iż ta paląca na zachodzie kwestya mniéj może mieć interessu u nas, gdzie moralność i prostota obyczajów, nierównie lepiéj dochowane. Nie łudźmy się zbytecznie. Jakkolwiek rzadsze są u nas przykłady wyuzdania i excentrycznych lubieżnych praktyk, niemniéj jednak prostytucja nurtuje i nasze społeczeństwo. W dzisiejszéj Europie nie ma państw i narodów isolowanych. Podobieństwo ekonomicznych warunków, wychowania i sposobu życia, rodzić musi, acz z pewnemi modyfikacjami, podobne choroby społeczne. Nie godzi się ich zbywać milczeniem, ani traktować jednostronnie.
Tam, gdzie siły jednostek nie wystarczają do przeciwstawienia się szkodliwym dla społeczeństwa wpływom, tam wystąpić musi państwo, administracja, policja. Lecz przedstawiciele władzy muszą mieć grunt przygotowany przez naukę i jeśli można przez wyrobienie się opinji publicznej. W tych to właśnie celach, zagraniczni publicyści badali prostytucję, podając rezultaty swych prac, o jakich na właściwem miejscu mówić będziemy. Idąc za ich przykładem i studjując kwestję z uwzględnieniem miejscowych warunków, nie uwodzimy się nadzieją wyczerpania przedmiotu. Ramy niniejszej pracy, obszar dziedziny i trudności napotykane przy badaniu życiowych szczegółów w praktyce, stają tu na przeszkodzie. Z tem wszystkiem jestem poniekąd przekonany, iż znajdą się moraliści, którym i ta praca wyda się za obszerną, a szczegóły z życia czerpane, za rażące i poniekąd uwłaczające badaczowi. Darujcie panowie, lecz jakiż postęp robiłaby terapja, gdyby się patologji na manekinach uczono? Kwestyi życiowéj nie można zbyć abstrakcyjną frazeologją, lecz trzeba sięgnąć do życia, choćby się tam przyszło spotkać z brudem i dotknąć zgnilizny.
Prostytucja była od wieków i od wieków mylnie się na nią zapatrywano, bo z małymi wyjątkami widziano złe jedynie w tych nieszczęśliwych istotach, które rzec można, są tylko biernemi jego narzędziami.
Nauka dzisiejszego wieku analizując społeczeństwo, do innego przyszła rezultatu: widzi ona główne złe w warunkach społecznego ustroju i w tych jego składowych częściach, które dotąd stały zwykle zewnątrz wszelkiego zarzutu.
Nie przeczymy że i dziś są ludzie, co obrzucając wzgardą nierząd i jego objawy, nie chcą się zastanawiać ani nad jego doniosłością, ani przyczynami, ani zaradczymi środkami, obawiając się ubliżyć swej godności lub narazić swe nerwy na niemiłe emocje; inni znowu wprost przeciwnie, w objawach prostytucji widzą tylko materjał do zabawnych skandalicznych historyjek i opowieści, — jednakże, ani jedni, ani drudzy nie są wyrazem nauki, która z poważném, a jednak jasném obliczem stara się widzieć wszystko i ocenić wszystko.
Ten zwrot w nauce odnośnie do naszego przedmiotu, datuje się jakeśmy wyżéj powiedzieli, od czasu, gdy wejrzano bliżéj w składowe części społeczeństwa. Z chwilą gdy wszystkim przyznano uprawnienie przy wielkim stole korzyści państwowego uspołecznienia, gdy zrozumiano iż nie ma, a przynajmniej być nie powinno, klass odrzuconych i wzgardzonych, a z drugiéj strony, że każda z nich rzeczywiste usługi społeczeństwu oddawać winna, spojrzano się i na prostytutki. Czém jest ten liczny zastęp, poczynający się od modnéj eleganckiéj lwicy, a kończący się na opuchłéj, odrażającéj, cuchnącéj karczemnéj włóczędze? Jaki cel, jaki pożytek lub szkoda z całéj téj ludności? Zkąd ona się bierze i dla czego, gdzie ginie i czy istnieć powinna? oto pytania, jakie zadawano sobie ze stanowiska etyki i ekonomji, populacjonistyki i prawa.
Lecz i na innéj zupełnie drodze przychodzono do podobnych pytań, a mianowicie ostatniego. Rozwój chorób wenerycznych i syfilitycznych powstający z nierządu, zwrócił w tę stronę uwagę światłych lekarzy, którzy nie poprzestając na leczeniu, zaczęli się zastanawiać nad sposobami ustrzeżenia się choroby, nad możliwością ścieśnienia jéj źródła, innemi słowy, nad potrzebą ograniczenia lub uregulowania prostytucji. — Tu medycyna zwrócić się musiała do administracji, proponując szemata urządzeń lekarsko-policyjnych. Patrzcie, mówili lekarze do mężów stanu, nasza młoda generacja nosi już w sobie dziedzictwo choroby, a na swoją rękę dobija się jeszcze do reszty, nasze armie zdziesiątkowane, proletarjat miejski skancerowany, kobieta splugawiona. Patrzcie, mówili daléj, rekonwalescent nie wraca nigdy do pierwotnego zdrowia: wraz z siłą fizyczną ginie w nim i moralna, ginie energja czynu i poczucie obowiązku, ginie miłość rodziny i kraju, giną szlachetne porywy serca: zniechęcony a często znikczemniony, wlecze nędzny żywot, podając owoc swego błędu czwartemu pokoleniu. — Wszakże warto tu przedsięwziąść cóśkolwiek! My dajemy wam gotowe projekta urządzeń wiodących do celu, — czyż powinniście się ociągać z ich zaprowadzeniem? Administracja chwiejnym jednak poszła krokiem za wskazówkami medyków. I nic dziwnego. Trzeba było zerwać z rutyną, z tradycjami i wreszcie co najważniejsza, trzeba było wziąść w rachubę wiele jeszcze rzeczy pominiętych przez medycynę, jako w jej sferę niewchodzących. Zaczęto tedy pracować celem wypełnienia tych braków i pojawiło się w téj materji, szczególniej we Francji i Niemczech, wiele prac poważnych, których autorowie, jak to poniżéj wskażemy, dadzą się podzielić ze względu na swe prawno-administracyjne wymagalniki, na trzy główne obozy żarliwie swych zasad broniące.
Dopóki teorja nie wyrzecze ostatniego swego słowa, a praktyka administracyjna w czyn go nie wprowadzi, dopóty zdaje się, iż każda choćby najmniejsza na tém polu praca, nie będzie pozbawiona interesu i pożytku. Z tém przekonaniem przystępujemy do niniejszego studjum.





I

Chwila obecna zrozumianą być może tylko w związku z przeszłością, — elementa składowe dzisiejszego społeczeństwa są dziećmi minionych wieków, — dla tego badając prostytucję dzisiejszą, musimy śledzić za jéj historycznym rozwojem i choć w ogólnych rysach podać jéj obraz u wszystkich narodów. Metoda historyczna przyjęta we wszystkich społecznych umiejętnościach, zdaje nam się być tutaj tym więcéj na swojem miejscu, iż odnośnie do rozpusty i nierządu, najróżnorodniejsze panują opinje. Jedni sądzą, iż wieki dawne odznaczały się czystością obyczajów, stanowiącą zupełny kontrast z dzisiejszym i ztąd biorą pochop do rzewnych jeremiad nad zepsuciem czasów obecnych, nad demoralizacją dzisiejszego pokolenia i t. p., inni znowu bliżej, a jednak powiedziałbym nie gruntownie z historją obeznani, sądzą, iż byt prostytucji po wszystkie czasy, dowodzi jéj bezwzględnéj konieczności, a tém samem że o jéj zniesieniu, a nawet zmniejszeniu ani marzyć można, i że wszelkie co do tego stawiane wymagalniki, do nierozsądnych utopij zaliczyć należy.
Postaramy się przedstawić rzecz jaką jest w istocie, t. j. przedstawimy byt prostytucji od najdawniejszych czasów, ale nie pominiemy i przyczyn jakie ją wytworzyły i utrzymywały. Czy przyczyny te mogą być usuniętemi i do jakiego stopnia i czy można złe ścieśnić do pewnych granic, to będzie przedmiotem następnych rozdziałów.

∗                ∗

U narodów stojących na najniższym stopniu społecznego rozwoju, nie ma prostytucji. Ciągła praca fizyczna, żywienie się mniej posilnymi przeważnie roślinnymi pokarmami i to ciągłe przestawanie z kobietą, nieprzedstawiającą prawie żadnych zewnętrznych różnic, nie sprzyja wytwarzaniu się nadmiernych popędów płciowych, które załatwiają się wtedy bardzo prosto, rzec można zupełnie po zwierzęcemu, ale w każdym razie naturalnie: każdy mężczyzna ma, gdy potrzebuje kobietę, która go w zupełności zadawala.
Ze wzrostem materjalnego dobrobytu, rozwojem międzynarodowych stosunków i co główna wytworzeniem się niewolnictwa, składającego ciężar pracy z karku szczęśliwych uzurpatorów, zjawia się u tych ostatnich lenistwo, myśl o uciechach i co za tem idzie, żądanie na rozpustę. Prócz tego cywilizacja i porządkujący się ustrój społeczny, tworzą instytucję małżeństwa, która dla pewnej mniéj lub więcéj licznéj liczby indywiduów, nie mogących lub niechcących ponosić związanych z niem ciężarów, stanowi tamę do załatwiania potrzeb płciowych; a natura nie zna tamy dla swych praw nieubłaganych i manifestują się one w ten lub ów sposób. Pojęły lub odczuły konieczność téj potrzeby ludy głębokiéj starożytności i widzimy jak ustały przechodzień, cudzoziemiec, kupiec, znajduje pod gościnnym dachem namiotu pokarm, napój i kobietę, — zwykle żonę, córkę lub siostrę gospodarza. Te stosunki możnaby uważać tylko za pewien rodzaj poligamji, gdyby nie ta okoliczność, że pobudki wyżéj wzmiankowanéj gościnności, częstokroć są egoistyczne. Niemożna niezauważyć, że podróżny obdarowywa częstokroć za swoje ugoszczenie, że kupiec przybywający z towarami, uważany za dobroczyńcę, przyjmowany z otwartemi rękoma, jest zachęcany tym środkiem do powtórnego przybycia. Tak więc obyczaj gościnności, a z drugiéj strony potrzeba i rachuba, wytwarzają rodzinną prostytucję, którą znajdujemy w Azyi, Afryce, u dawnych europejskich barbarzyńców, u dzisiejszych Grenlandczyków i syberyjskich Tunguzów. — Często prostytucja ta nosi już na sobie zupełny charakter przemysłu exploatowanego przez rodziców lub męża, albo też przez same kobiety zarabiające na swoją rękę skrycie przed familijną władzą, a niekiedy i z jéj dozwolenia. Mamy to np. na wyspach południowego oceanu i u amerykańskich Indjan. Domowa prostytucja stopniowo rozszerza koło swego działania w miarę wzrostu żądania, z wytworzeniem się i pomnożeniem klass próżniaczych, bogatych i silnych.
Nakoniec źródłem prostytucji w niemowlęcéj epoce narodów, bywa niekiedy i zabobon, w skutek którego kobiety oddają się podróżującym po ziemi bogom i pół-bogom (prawdopodobnie cudzoziemcom), ciesząc się niejednokrotnie znakomitym rezultatem tych związków. Mythy i legendy o podobnych przygodach, napotykamy zarówno u narodów starożytnego wschodu, jak i u północnych Normandów.
Tym sposobem widzimy najprzód prostytucję w rodzinie, następnie w miarę wzrostu żądania, powoli przechodzi ona z rodzinnéj w publiczną, a następnie państwową i religijną. Nie będziemy tu w ślad za innymi sprzeczać się o to, co wyrodziło tę legalną, prostytucję: czy była ona wyłącznym wynikiem chęci exploatowania zyskownego handlu, czy też płynęła z zamiaru sprowadzenia do pewnych granic, do pewnego regularnego koryta tego wylewu rozpusty. Naszém zdaniem żadna z tych przyczyn nie była ani wyłączną, ani jedyną. — Trzeba tu wziąść w rachubę wszystkie warunki klimatyczne i etnologiczne, aby zrozumieć tę religję natury, która wyżéj nad uporządkowanie niedawno co utworzonéj rodziny, stawiała ogólną cześć dla bóstw rozkoszy i płodności.
Religijną prostytucję napotykamy w Chaldei, w Armenji, Syrji, Fenicji, Babilonji, na Cyprze, w Egipcie, Grecji i Italji; wszędzie widzimy świątynie poświęcone bogini miłości, do których skwapliwie podążają dziewczęta i kobiety, aby złożyć w ofierze to, co najwięcéj podobać się może jej męzkim czcicielom i administrującym te orgje kapłanom.
U Izraelitów, tego od innych odosobnionego narodu, którego instytucje społeczne i państwowe przesiąknięte na wskróś religijnemi monoteistycznemi ideami, niepozwalały wziąść nad sobą stanowczéj przewagi prądowi rozzmysłowionéj natury, zapewne czystsze nieco były obyczaje, a jednak i tam widzimy rzeczy okropne. Pominąwszy kazirodztwo, onanizm, pederastję, bestjalizm i cały szereg sodomji autoktonicznego lub cudzoziemskiego pochodzenia, których byt świadczą pierwsze karty ksiąg Mojżesza[1], zwracamy uwagę na to, że prostytucja zwykła, publiczna, sprzedajna, istniała już za czasów patryarchów, a ton w jakim o niéj mówią święte księgi, dowodzi, iż miała ona już wtedy zupełne prawo obywatelstwa. Tamora przebrana za nierządnicę, bez ceremonji targuje się z Judasem synem Jakóba, o cenę swych wdzięków, a gdy ten nie ma przy sobie zaofiarowanego koźlątka, daje w zastaw pierścień, chustkę i laskę: zupełnie jak u dzisiejszych kapłanek Wenery. Cały ten rozdział Genezy, dobrze charakteryzuje pojęcia ówczesnéj epoki i wskazuje, że jak dziś, tak i wtedy, mężczyznie było wolno wszystko, a kobieta podlegała srogiemu sądowi; bo oto tenże sam czcigodny patryarcha, wdający się z nierządnicami i odsyłający im zapłatę ciała przez swego towarzysza, posłyszawszy iż synowa jego zbłądziła, nie namyśla się ani na chwilę, jak te rzeczy osądzić; „wywiedźcie ją aby była spalona.” (Genesis XXXVIII, 24).
Byli jednak i pobłażliwsi mężowie w Izraelu i to w kapłańskiém pokoleniu, bo gdy pewnemu Lewicie żona, która się „przy nim nierządem bawiła,” uciekła do ojca — małżonek idzie za nią „aby ją ubłagawszy zasię przywiódł.”[2] Była to ta sama niewiasta, która umarła potem od zbytecznych uścisków mieszkańców miasta Gabaa, a któréj śmierć pomszczono wprawdzie na Benjaminczykach, lecz przebaczono im rychło i poradzono w dość oryginalny sposób zaopatrywać się w żony, jak o tém obszerniéj czytać można w Księdze Judicum rozdział XXI.
Mimo to wszystko, Izraelici byli moralniejsi od sąsiadów i chociaż w teorji potępiali rozpustę, uważając ją zawsze za cudzoziemską naleciałość i srogie kary na nią przepisując[3]; a jakkolwiek pozwalano brać sobie nałożnice z branek wojennych[4], i zabijając zwyciężonych zachowywano panny do swego użytku[5], przecież pomiędzy wiernemi srodze karano cudzołoztwo, uwiedzenie zaręczonéj, zgwałcenie i brak niewinności znaleziony po ślubie[6]. «Nie będzie nierządnica z córek Izraelskich, ani będzie nierządnik z synów Izraela, — nie wnoś zapłaty nierządnicy, ani zapłaty psa w dom Pana Boga twego za jakikolwiek ślub, bo obrzydliwością u Pana Boga twego jest to oboje.” (Deuter XXIII, 17, 18).
Nie mogły jednak poskromić i najsurowsze ustawy tego, co wytworzyły warunki społecznego ustroju i zły przykład sąsiadów. Mimo zakazów i zagrożeń cytowanych wyżéj, mimo mądrych rad Salomona[7] i innych moralistów, wszetecznice w właściwych sobie ubiorach „chodziły o wieczornym zmroku po ulicach miasta i po wszystkich kątach zasadzki czyniły, świegotliwe i nieukrócone łagodnością warg swoich zniewalały”[8]; jednem słowem robiły to wszystko, co i nasze czarne kamelje.
Zły przykład szedł z góry. — Widzimy rozpustne zgorszenie Dawida z Betsabą żoną Uryasza[9], widzimy Amnona gwałcącego własną siostrę[10], Absalona obcującego z nałożnicami ojca swego[11], a w seraju mądrego Salomona znajdujemy 700 żon i 300 nałożnic[12] różnéj narodowości. Nie lepiéj postępowali królowie najezdni. Dworzanie dostarczali im „dzieweczek pięknej urody,” które częstokroć raz tylko były uszczęśliwiane łaską monarszą[13] Spodlony lud nie czuł już swej hańby i obojętnie patrzył na spełnienie się proroctw Samuela, który przewidział w swym czasie wszystkie wymacania królewskiego majestatu[14]. Nie dziw że demoralizacja owładnęła massy i patrząc na ogólne zepsucie, woła Jeremiasz prorok: „Iżali znajdziecie męża, coby czynił sąd i szukał prawdy.” (Jer. V, 1).
Jakeśmy wyżéj nadmienili, rozpuście téj sprzyjał pewien stopień materjalnego dobrobytu, którego w chwilach moralnego upadku lepiéj użyć niepotrafiono, „jakom je jedno nakarmił zaraz cudzołożą, a do domu wszetecznicy hurmem się walą. Rano wstawając są jako konie wytuczone, każdy z nich rży do żony bliźniego swego” (Jer. V. 7, 8). Takich to rozpróżniaczonych i rozzmysłowionych mężów kokietowały córy syońskie, o których mówi Izajasz: „iż chodzą wyciągnąwszy szyję i mrugając oczyma, przechodzą się, a drobno postępując nogami swemi szelest czynią.” (Izajasz III, 16).
Zepsucie szerzyło się coraz bardziéj, a wraz z naleciałościami pogańskiego kultu, weszły w zwyczaj i prostytucyjne religijne praktyki i płodzono nierząd „pod każdem drzewem i na każdem pagórku,” jak mówią prorocy[15], używając plastycznego (zapewne dobrze wówczas wszystkim znanego), obrazu nierządnicy do wyrażenia i innych narodowo-religijnych grzechów, jak np. Ezechiel, za którego były już pobudowane „domy nierządne na rozstaniu gościńców“ i „wszystkim nierządnicom dawano zapłatę“ (Ezech. XVI, 31, 33), z wyjątkiem tych, które się same z amatorstwa oddawały „ludziom wielkiego ciała,” jakiem się szczególniéj odznaczali mieszkańcy Egiptu. (Ezech. XXIII, 20. XVI, 26).
Takim był lud, wpośród którego jeszcze za czasów Salomona wyśpiewano pieśń nad pieśniami, ów cudny poemat w którym, pominąwszy tu jego mistyczne znaczenie, znajdujemy obok dziwnie miłych idylicznych obrazów, wściekłą gwałtowność i palący żar namiętności. — Krok jeden daléj, a ta ognista szalona fantazja zmysłów, musi przejść w rozpasanie: krok ten był zrobiony.
Bądź co bądź, to pewna, iż pogańscy sąsiedzi wybranego ludu, przewyższali go jeszcze w rozpuście.
Egipcyanie oddawali się jej na publicznych processjach, na których obnoszono Phallus, t. j. wyobrażenie rodnego męzkiego organu, jako godło rozkoszy i płodności. Religijne prostytutki gromadziły się u licznych ołtarzów Izydy, a ówczesne Messaliny wyczerpnąwszy cały arsenał rozkoszy, szukały ich u poświęconego Mendosowi kozła, (Herodot lib. II). I na tronie Egiptu zasiadały prostytutki, a piękna Kleopatra, o której amatorstwie świadczą historycy, używała nieraz swych gościnnych wdzięków do politycznych celów.
W bogatéj Fenicji nie z mniejszym zapałem były czczone Adonis i Astarta, a Babilońska Millitta w myśl krajowych ustaw, od każdéj mieszkanki na rzecz cudzoziemców, hołd odebrać musiała.
Z Azji, wraz ze stosunkami handlowemi, przechodzi nierząd do klassycznych krajów Europy. Morze Śródziemne ta kolebka starożytnéj cywilizacji jest zarazem, jak dobrze mówi jeden z autorów, kolebką Europejskiéj prostytucji. Sama Wenera bogini miłości, piękności, a jak późniéj zobaczymy i sprzedajnéj prostytucji wyszła według starożytnych mythów z wód tego morza, nad którego gościnnemi falami w handlowych i przemysłowych portowych miastach gromadziła się liczna, ruchoma, bezżenna ludność potrzebująca prostytucji. Ta ostatnia zjawia się na żądanie, parta siłą nie zmiennego prawa sformułowanego przez dzisiejszą ekonomję w słowach: „towar idzie tam, gdzie go potrzebują.“
I w Grecyi zużytkowano koloryt religijnéj przystojności na rzecz najsprośniejszych praktyk. Prostytutki w charakterze czcicielek i kapłanek Wenery cieszyły się zupełną swobodą swéj professji w wielu miastach handlowych, a mianowicie też w Koryncie, gdzie było ich przeszło 1000 i gdzie nawet istniały odpowiednie szkoły cieszące się wziętością w całéj Grecyi. Dziewczyny poświęcone bogini przez rodziców (internae) cały swój zarobek kładły na jéj ołtarzu, zaś kobiety nie związane ślubami (externae) pewną część takowego. Niektóre biedne dziewczyny mianowicie mieszkanki Cypru i Lidji zarabiały w świątyniach Wenery dopóty, dopóki nie uzbierały sobie dostatecznego posagu z którym jaknajspokojniéj wychodziły za mąż.
Obok prostytucji religijnéj mamy w Grecji dość wcześnie i państwową. Solon sądził, iż daleko lepiéj jest uregulować wybryki rozpusty, niż pozwolić, im przez naganne niedbalstwo i skrupuły niegodne prawodawcy, rozszerzać się nad miarę. Uporządkowanym sposobem czyniąc zadość potrzebom i zachciankom mężczyzn chciał zabezpieczyć od zgubnych wpływów rodzinę. Prócz tego miał zapewne na myśli i względy fiskalne, chcąc sprowadzić do kassy państwa dochody exploatowane dotąd wyłącznie przez kapłanów Wenery i Bachusa. Mieszkankami domów założonych przez Solona, były niewolnice zakupione u cudzoziemców i utrzymywane kosztem państwa.
Prócz wspomnionych powyżéj, widzimy w Grecji prostytutki wyższego polotu, hetery, które dawały ton towarzystwu, przyjmowały u siebie monarchów, posłów, dowódzców wojsk, poetów, artystów, filozofów, kobiety u których się najlepiéj bawiono i które wywierały wpływ nietylko na modę, zabawy i sztukę, lecz i na administrację i politykę. Piękne i dowcipne, wesołe i wykształcone, wytworzyły one nawet filozofję rozpusty, dzielącą się na 4 sui generis szkoły: lesbijską, sokratyczną, cyniczną i epikurejską. Imiona tych kobiet przeszły do potomności. Saffo wsławiła się niemniej przez swe lubieżne postępki jak i poetycki talent, który w części zużywa na opiewanie wyuzdanych rozkoszy wraz z swym kochankiem i rodakiem Alceuszem z Mityleny. Aspazja piękna kochanka Peryklesa gromadziła w swym domu cały świat literacki i artystyczny owego złotego wieku i nawet poważny Sokrates wiele uroku znajdował w jéj towarzystwie. Lais, któréj wdzięki drogo cenił surowy zkądinąd Demostenes, bogactwami swemi równała się z królami. Phryne uwiodła cały Areopag z wyjątkiem Xenokratesa. Leontia przyjaciołka Epikura, Glicerja, Tais że pominę wiele innych, wszystko to są kobiety wpływowe i wielkiemi rozporządzające środkami.
Jednakże mimo grzeczności i pobłażania jakiem odznaczali się grecy dla swych heter, którym nieraz znakomitą nawet pozwolono odgrywać rolę i mimo protektoryatu niższych prostytutek ze strony państwa i kościoła, były one ograniczone w prawach i napiętnowane infamją. Dzieci z nich urodzone pozbawione były tytułu obywateli, nie mogły przemawiać do ludu i zapozywać do sądu; jakkolwiek reguła ta uległa późniéj wyjątkom, których świetny przykład mamy na Temistoklesie. Daléj prostytutkom niewolno było brać udziału w pewnych uroczystościach religijnych, chociaż wstęp do świątyń nie był im wzbroniony mianowicie też do świątyń Wenery, pod któréj protekcją, jak to wyżéj nadmieniliśmy, oddawały się swym nieczystym misteryom. Był także czas że przeznaczono im pewien uniform zabraniając używać ozdób złotych, a poprzestawać na garnirowaniu z kwiatów; zdaje się jednak iż przepis ten nie zbyt ściśle i nie do wszystkich był stosowany.
Przejdźmy do Rzymu gdzie rozpusta dosięgła swego zenitu, z zastrzeżeniem sobie prawa powrócenia do Grecyi ile razy nastręczy się sposobność porównania, lub uchwycenia wspólnych rysów.
Rzymianie nieodznaczali się nigdy zbyteczną czystością obyczajów. Niechcemy tu cytować ani porwania Sabinek, ani zamachów przeciwko Lukrecji i Virginji: pierwszy z tych faktów był prostym gwałtem dzikiego nieobuzdanego tłumu rozbójników, dwa inne zuchwałym wybrykiem tyranów których naród w szlachetnem swem oburzeniu ukarać potrafił; ale zauważyć musimy, iż naród co na wyprawach wojennych życie pędził, niemógł swych płciowych popędów ująć w regularne karby. Raz wstrzemięźliwy może do zbytku, drugi raz wylaniem się na rozpustę przypominał mythyczne pochodzenie swych protoplastów, dzieci nieprawego łoża karmionych przez wilczycę.
Od najdawniejszych czasów obchodzono uroczystości lupanarjami zwane, ale stanowczy zwrot ku gorszemu poczyna się od wojen z Azją. Przykład azjatyckich orgji podziałał na zwycięzców, a bogactwa nagromadzone w ich ręku dostarczały środków. Rozwój niesłychanej w dziejach rozpusty stoi w ścisłym związku z rozwojem uniwersalnej władzy wiecznego miasta, władzy opartej na sile. Armie jak zwykle demoralizowały ludność podbitych krajów, i wojenne kolonje Rzymian propagowały rozpustę między okolicznemi barbarzyńcami. Rzym otrzymywał zewsząd nietylko ogromne summy na swą rozpustę, lecz także napełniał swe domy publiczne gromadami pięknych branek wojennych. Za dawnych bohaterskich czasów, jeszcze za Scypionów, czystość obozowego życia ściśle była przestrzeganą, lecz przy końcu rzeczypospolitéj i za cezarów za armią włóczyły się ambulansowe gromady prostytutek, a obyczaje jakie się wytworzyły w czasie wojennych pochodów, aklimatyzowały się z łatwością i między mieszkankami rodzinnéj Italji. Kult Izydy publicznie założony w r. 711 po założeniu Rzymu ściąga już do siebie najpoważniejsze matrony. Flora kurtyzanka zbogacona przez rozpustę, testamentem legowała fundusz na obchód igrzysk z lubieżnemi oznakami i cynicznemi tańcami. Będziemy mieli sposobność zastanowić się nad tem co pchało zamożne Rzymskie obywatelki na drogę rozpusty; przyznać bowiem musimy, iż początkowo oddawały się jéj tylko niewolnice i biedne plebejki dla kawałka chleba.
Nie można z pewną dokładnością oznaczyć kiedy zaczęto urządzać w Rzymie domy publiczne, to jednak pewna, że były one tolerowane przez państwo w widokach zachowania nieskażenia rodziny. Pominąwszy wiele świadectw usprawiedliwiających to zdanie, przypomniemy, iż sam Katon sądzi, że lepiéj gdy młodzi ludzie chodzić będą do prostytutek, niż coby mieli włóczyć się za cudzemi żonami. Mężczyźni zepsuci do szpiku kości, oddając się po za domem najwyuzdańszéj rozpuście, chcieli obok tego kosztować w jego ścianach słodyczy cnót domowych. Zamknęli swe żony, odosobnili od publicznego życia i srodze karali każdego chcącego gwałcić ich prawa podtrzymywane przez religję i ustawy. Horacyusz i inni owego czasu poeci wspominają o wypadkach w których cudzołożnicy napadnięci przez mężów, umierają pod rózgami, są zrzócani z dachów, narażają się na okaleczenia, oberznięcie nosa, uszów lub części rodnych. „Nie trzeba ruszać matron, mówi cytowany poeta, a lepiéj mieć do czynienia z prostytutkami: gdy z niemi miłość czynię, to nieboję się że oto wróci się mąż, zaskrzypią wrota i pies zaszczeka i będę musiał uciekać i nago i boso, bo biada temu kogo mąż matrony zastanie.”
Sławne prawo Cesara „lex Julja de adulterio“ srogie za cudzołóztwo wymierza kary zaliczając to przestępstwo do występków publicznych (crimen publicum), a następni władzcy w tymże działają duchu.
Lecz ani prawo, ani łatwość prostytutek niezdołały powstrzymać ogólnego zepsucia. Te ostatnie rekrutowały się prócz niewolnic i z wolnych biednych zdemoralizowanych obywatelek. Rodzice często sprzedawali swe dzieci, aby „nieumrzeć z głodu” jak mówi Plaut, a często także aby mieć się za co upić, lub innych przyjemności módz sobie pozwolić. „Czyż można żądać, powiada Juvenalis, aby niebyła rozpustnicą młoda dziewczyna, która nigdy niemogła wyliczyć jednem tchem kochanków swéj matki.” Bieda dostarczała najliczniejszy kontyngens prostytutek, mianowicie też najniższego rzędu. Wielu z nich oddawało się nierządowi dla tego „iż nie mają nic innego do roboty” (Horacyusz) wiele „aby utrzymać siebie i rodzinę” (Plaut) i „mieć kawałek czarnego chleba” (Terencyusz).
Rzymscy pisarze z czasów cesarstwa, mimo wyżéj przytoczone własne ich słowa, za ostateczną przyczynę plebejskiej prostytucji uważają lenistwo, a Dr Jeannel idzie po części za tymi arystokratycznymi kaznodziejami moralności, lecz jak dobrze mówi p. Szaszkow, ci panowie niezwrócili uwagi na tę okoliczność, że i lenistwo rodzi się z exploatacji mass przez wybrane jednostki, że exploatacja ta zabija w ludzie wszelką energję i co zatem idzie, że jeśli dla zarobienia kawałka chleba trzeba wysilenia, to zabraknie i tego kawałka.
W Rzymie, jak i na wschodzie, rozpustę protegowało to wszystko, co było bogate, próżniacze, samowładne. Dwory Daryuszów, Sardanapalów, Salomonów, dwory tyranów greckich, królów macedońskich, nakoniec dwory rzymskich imperatorów dosięgające zenitu rozpusty, gangrenowały całe społeczeństwa, których ostateczną przyczyną upadku i rozkładu była rozpusta i prostytucja.
Julius Cesar, najlepszy z Cezarów, ten sam który wydał prawo przeciwko cudzołóztwu, w życiu prywatnem jest rozpustnikiem, uwodzi i gwałci niewinne dziewczęta, a chociaż dobry finansista płaci z narodowéj kassy za jedną wizytę złożoną Serwilji około 450,000 rsr. licząc na naszą monetę. Augustowi dostarczają przyjaciele ze wszystkich stron kobiet i niewinnych dziewcząt, rozdziewają je do naga, a poczciwa żona Livia wiedzie je do swego męża na przegląd. O córce tegoż Augusta Julji pisze Velejus Paterculus „iż upodobanie brała za wolność działania, a wielkość swojego stanu dowolnością sromów mierzyła”[16]
Pijak Tyberyusz tak surowo karzący innych za niemoralne postępki, skazuje na śmierć niechcących być powolnemi jego bydlęcym zachceniom. Kaligula utrzymywał na swym dworze całą bandę sodomitów, uwodził i gwałcił najznakomitsze rzymianki zapraszane na bankiety i nakoniec otworzył formalny dom nierządu, którego goście płacić musieli daleko drożej, niż gdzieindziéj, a to celem napełnienia wyczerpanej na zbytki kassy imperatora.
Heliogabal zgromadzał niekiedy wszystkie prostytutki do swego pałacu i jeździł po mieście wozem ciągnionym przez nagie kobiety, a za nim postępowało do 600 ekwipażów napełnionych stręczycielami, sodomitami i prostytutkami najprzeróżniejszych kategorji. Nie chcąc zbytecznie przedłużać tego wstrętnego opisu pomijamy czyny Kommoda i Nerona w niczem nieustępujące wyżéj przytoczonym.
Władcy Grecyi niedochodzili nigdy do takich potworności jak Cesarowie Rzymu, nie mieli bowiem tak ogromnych środków i siłą wypadków zginęli wprzód, zanim dojść zdążyli do szczytu rozpusty; przyczyna przecież tu i tam jedna i ta sama. Dwory i arystokracja zbałamucone bogactwem i powodzeniem obracają na służebnice swych rozkoszy massy łaknącego i nagiego narodu.
Rozpusta wyciągnęła z narodu wszystkie soki żywotne i przedstawiciele władzy widzieli się zmuszonymi dla zaspokojenia zbydlęconego tłumu dostarczać mu „chleba i widowisk” by nie miał czasu poczuć w sobie siły i woli, by nie wyciągnął ramion Samsona i nie zdruzgotał gniotącéj go budowli.
Prócz niewolnic, wyzwolenic i biednych plebejek były między prostytutkami i kobiety z średnich i wyższych klas rzymskiego społeczeństwa. Nie przeczymy że często ciągnęła je na tę drogę namiętność do strojów i blasku, lecz często przyczyny były głębsze i całkiem innéj natury. Była to reakcja przeciw społecznym prawom i wyobrażeniom. W świecie klassycznym gdy wolna obywatelka była niewolnicą męża, była zamykaną, strzeżoną, odsuniętą od życia w świecie i zagrożoną karami, ex-niewolnica prostytutka wyzwolona z pod władzy familijnéj korzystała z pełnéj swobody. Prostytutki wyższego rzędu dawały prawa modom, błyszczały na zebraniach, wpływały często na ważne interesa państwowe. Wspominaliśmy o tem mówiąc o Grecyi, to samo dzieje się w Rzymie i oto w ostatniéj epoce jego potęgi stają przed edilami gromady matron żon i córek znakomitych patrycyuszów, zapisują się do ksiąg prostytucyjnych i drogą występku dochodzą do swobody, o jakiejby i marzyć nie mogły pełniąc ciche cnoty domowe. I nakoniec w tem społeczeństwie w którem wszystkie klassy zlały się dla wspólnych orgji, musiano wydawać prawa niedozwalajace prostytutkom wznosić się za wysoko, a matronom spadać za nisko. Tyberyusz nie pozwolił tych ostatnich zapisywać w księgi edylskie „ne questum corpore faceret cujus pater aut maritus eques Romanus fuisset“ (Tacit Ann. II 85) i zagroził im karą wygnania. Z drugiéj strony zabroniono senatorom, a następnie i innym rodowym (ingenui) żenić się z nierządnicami i wyzwolenicami z domów publicznych[17].
W zasadzie prostytutki, byleby tylko zameldowały się u urzędnika policyjnego edila i uzyskały licentia stupri, za swe rzemiosło karanemi niebyły, w niem bowiem samem dostateczną karę mieć miały, jak mówi Tacyt wspominając o Vestilji[18], jednakże infamia jaką te nieszczęśliwe okrywano, ograniczała je niezmiernie w prawach i wydawała na samowolę administracji. Prostytutki arystokracji zapewne wynagradzały sobie swe poniżenie innemi drogami, lecz one straciwszy wdzięki i pokup spadały często w niższe szeregi, w świat głodu i nędzy stanowiącéj główne tło tak starożytnéj, jak i dzisiejszej prostytucji.
Zobaczmy jak żyją te odrzucone istoty. Większość ich mieszka w najnędzniejszych najbłotnistszych zaułkach miasta między szynkami i garkuchniami gromadzącemi ich zwykłą klientellę. Te które żyją w lupanariach zostają, pod zarządem utrzymających (leno, lena) i ich pomocnika dozorcy (villicus puellarum) mającego bezpośredni i bardzo szczegółowy nadzór. Lupanaria otwierają się wieczorem: zawierają one w sobie pewną liczbę pokoików na drzwiach których wypisane są imiona i ceny mieszkanek. Zewnątrz domu siadają pensionarki i zapraszają przechodzących: od czasu do czasu zamykają się drzwi jednej z celek i można na nich dojrzeć napis: occupata. Z początku lenones (utrzymujący) zadawalali się przyzwoitą opłatą za wynajmowane przez siebie pokoiki nie biorąc nic więcéj od prostytutek, wkrótce jednak przewaga kapitału wzięła i tu górę nad wolnym zyskiem: nakupili niewolnic na prowincji i miejscowa ludność musiała wytrzymywać konkurencję. Zyski exploatujących musiały być dość znaczne, prócz bowiem właściwych lenones wzięli się wkrótce do podobnego przedsiebierstwa szynkarze, utrzymujący garkuchnie, cyrulicy, piekarze i łaziennicy.
Towar zepsuty wyrzucany był na ulicę. Pod portykami świątyń lub pod gołem niebem, bez należytej odzieży i stałego zamieszkania, włóczyły się te nieszczęśliwe praktykując na swoją rękę i zwabiając, dopóki mogły, najnędzniejszy proletaryat.
Może nie bez interesu będzie zapoznać się z kategorjami na jakie się dzieliły. Było ich kilka. Piekarzówki (alicariae) siedziały zwykle u drzwi piekarni i sprzedając pieczywo gorszącéj formy zapraszały przechodniów: były one zwykle na służbie u właścicieli piekarń.
Cmentarzówki, których miejsce zwykłego przebywania wskazuje nazwa, najmowały się także za pogrzebowe płaczki.
Żmindy (blitidae)[19] idiotki ze szkaradną twarzą, pogardzane przez wszystkich nieśmiały się nawet pokazywać na ulicach miasta, a błądząc po okolicznych polach polowały na pijanych włóczęgów.
Chałupniczki mieszkające w chałupach (casae) były arystokratkami w porównaniu do poprzednich.
Karczmarówki (copal) przebywające w szynkowniach.
Dwuobolówki tak nazwane od swéj ceny (dwa-obole).
Wilczyce bez względu na swój źródłosłów (lupae), odpowiadały mniéj więcéj naszym szychtówkom.
Piękna nomenklatura i piękne warstwy spółeczne które ona oznacza! Cóż robiła administracja aby zmniejszyć to złe tak widocznie rzucające się w oczy? Prawie to samo co dzisiaj: brała podatek i starała się niekiedy usunąć je ze środka miasta.
Kalligula pierwszy nałożył w Rzymie podatek na rozpustę. Alexander Severus niechcąc go mieścić w skarbie Państwa przeznaczył na budowle miejskie i kloaki. Za Teodozyusza i Valentiana zniesiono taksę, przywrócona potem na nowo, trwała do czasów Anastazego, który rozkazał znieść jej regestra.
Zabraniano im mieszkać w środkowych dzielnicach miasta, lecz widzimy iż z czasem mieściły się znowu w najpiękniejszéj jego części około cyrków, teatrów i rynków. Administracja nie działała tu z winną energją, tak jak niewglądała w nadużycia gospodarzy tyranizujących swe pupilki zostawione na łaskę i niełaskę.
Jaka była liczba tych nieszczęśliwych, widzimy z urzędowego spisu sporządzonego za Trajana. Spis ten obejmował 32,000, lubo należy wziąść jeszcze w rachubę, iż wiele zdołało się usunąć od téj rewizji dokonywanéj w celach fiskalnych.
Los prostytutek starożytnych tak jak i dzisiejszych niebył godnym zazdrości. Nie mówiąc już o wysokich podatkach które często exekwowane były z okrucieństwem i pozbawiały je ostatniego kawałka chleba, cierpieć one musiały wiele przez wyjęcie ich niejako z pod praw cywilnych i przez rozmaite nadużycia administracji, którym właśnie w skutek braku praw przeciw stawić się nie mogły.
Niewolno im było ani dziedziczyć, ani testować[20], ani sprawować opieki, ani świadczyć, ani przysięgać, ani wytaczać skargi, a nawet jak utrzymywali niektórzy i zarządzać majątkami, lubo to ostatnie zdanie niema należytéj podstawy[21].
Nie wolno im było wychodzić za mąż, nawet gdy porzucą swe rzemiosło. Przeznaczono im osobną odzież: perukę białą, tunikę krótką, togę rozciętą z przodu, dla której zwano je togatae[22]: kolor ubioru miał być żółty symbolizujący rozpustę i hańbę.
Ograniczone przez prawo, wyzyskiwane przez przedsiębiorców wlokły życie w największéj pogardzie i uciemiężeniu. Jak pogodzić tę wzgardę i nienawiść nierządnic (zapytuje wyżéj cytowany p. Szaszkow)[23] ze starożytną tolerancją a nawet miłością prostytucji, z doktryną o jéj konieczności, z demoralizacją społeczeństwa i wielkim wpływem heter? Odpowiedź łatwa. Najprzód taka rozmaitość sądów i orzeczeń zależy od osobistości i partji wydających je; powtóre, pogardzano i ścigano tylko tę massę biednych, nędznych prostytutek, zabłoconych, odartych, szpetnych i cuchnących, rażących wzrok i powonienie patrycyusza; nakoniec dla wyjaśnienia sobie tych kontradykcji należy zwrócić uwagę, iż w owych czasach kobieta była tylko narzędziem: narzędziem rozkoszy, pracy, zachowania rodu: prostytutka w szczególności była narzędziem rozpusty. Cel osiągnięty i niemamy nic wspólnego z narzędziem.
Biedna parjo społeczna, czyż ciągle będziesz obracać się w tem zaczarowanem kole występku i brudu, czy nigdy niebędzie ratunku dla ciebie i związanego z tobą całego świata nędzy i zbrodni, czy nie zjawi się choć jeden głos za odrzuconemi i skalanemi i nie podniesie idei płodnej w następstwa choćby w odległej przyszłości? Przyszła ta chwila nareszcie: stary świat się przeżył i powstały nowe idee, nowe elementa. Zobaczymy jak one się pojawiły i czy zdołały się wcielić w życie społeczne.
„W tym czasie kiedy starożytne społeczeństwo wyprawia przedśmiertne bankiety, bawi się zgubą tysiąca narodu w cyrkach i upaja się zapachem krwi człowieczéj, kiedy grabi wszechświat, zakłada domy publiczne w pałacach cezarów, zabija swym despotyzmem massy narodu i ze zwykłym pośpiechem grubego despoty depcze nogami i tratuje wzgardą, wszystkich ograbionych, zbitych, zdemoralizowanych, przywiedzionych do szaleństwa, zbydlęconych; wtedy z nad brzegów Jordanu daje się słyszeć łagodny, pełen miłości głos: „pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni, a ja was ochłodzę.“ Wszyscy odrzuceni i przygnieceni starą cywilizacją idą na głos mistrza poniżającego pysznych, wywyższającego pokornych, ogłaszającego równość i braterstwo. Żebracy, rybacy, niewolnicy, wyzwoleńcy, rzymscy grabarze, którzy w swych katakumbach nigdy nie widzieli słońca, nadzy wyrobnicy, najbardziej zabłocona czerń, wszyscy odrzuceni zbiegają się do reformatora i wodą chrztu zmywają piętno swego odrzucenia. Prostytutki były gorącemi prozelitkami ewangelji i gorliwemi wyznawczyniami czystego Jezusa okazującego im taką pobłażliwość i tak łagodnie przebaczającego im dawne grzechy.“[24].
Szalone i zatrważające orgie pogańskiego Rzymu minęły bezpowrotnie: szlachetniejsze cele nakreślono ludzkości i wznioślejsze ogłoszono zasady; lecz czy w rzeczywistości świat się o wiele poprawił? Historja odpowiada przecząco. Świat zmienił tylko formę, łecz nie porzucił wystepku. Tym smutniej jeszcze, gdy się zwróci uwagę na surowe zasady jakie miały rządzić życiem i na cynizm z jakim je gwałcono.
[...] Monarchowie[25] Byzancyum chcieli zupełnie znieść prostytucję. Konstantyn, Teodozyusz, Valentynian Młodszy zakazali zupełnie domów publicznych i skazywali na kary pieniężne właścicieli dających schronienie prostytucji i urzędników zaniedbujących wymiaru kar za to przestępstwo, a stręczycielom grozili chłostą, karą kopalń, i konfiskatą majątku, a nawet śmiercią. Justynian potwierdził te środki i obostrzył kary, rozkazując nadto wszystkim prośrednikom rozpusty „tym złodziejom kosztownego daru skromności“ opuścić granice państwa w jak najkrótszym czasie, a to pod karą śmierci. Wszystko to nie prowadziło do celu. Sam Teodozyusz przyznaje, że rozpusta i prostytucja toczy państwo pomimo wszystkie zakazy i kary. (Nov. 14 authent. col. 2 tit. 1 de lenone). Co mogły poradzić kary w kraju zepsutym przez despotów i arystokrację, która nie rumieniąc się słuchała piorunujących mów Złotoustego śmiało wyrzucającego jéj wszelkie występki i zbrodnie. Prowincje ginęły przez anarchję, marły z głodu i czyż dziwić się można, że wiodły swe córki na rynek Bizancyum, gdzie żądano tego towaru i gdzie zań płacono.
Przechodząc z kolei naszego studyum do tak zwanych w starożytności barbarzyńskich narodów, widzimy u nich pierwiastkowo nieskażoną czystość obyczajów. Germańscy pisarze cytują tutaj nie bez dumy ustęp Tacyta w którym tenże mówi o ich starożytnej ojczyźnie. „Sera iuvenum Venus; eoque inexhausta pubertas nec virgines festinantur; eodem juventa, similis proceritas, pares validaeque miscentur: ac robora parentum liberi referunt“ (Taciti Germania cap 20). Choćbyśmy na chwilę niedowierzali starożytnemu historykowi chcącemu być może przedstawieniem cnót sąsiadów moralizować swych zepsutych ziomków, to zupełne milczenie prawa w przedmiocie nas zajmującym potwierdza i tak już poważne świadectwo. Jeżeli prawo milczy o pewnych występkach, to dowód że ich nie ma w danem społeczeństwie. Kobieta rzeczywiście miała inne, podnioślejsze miejsce u domowego ogniska tych ludów północy, aniżeli w greckich lub rzymskich gynaceach: była ona towarzyszką mężczyzny, a nie biernem narzędziem jego przyjemności i igraszką kaprysu.
Po zetknięciu się jednak z rzymianami zepsucie udzieliło się germańskim plemionom, a jeżeli jeszcze czas jakiś nieznajdujemy co do tego śladu w ich prawodawstwach, to z łatwością przypuścić możemy, iż wyręczano się tutaj prawem rzymskiem wchodzącem jak wiadomo w użycie. W krótkim czasie znajdujemy w kodeksie Wisygotów dekret króla Recareda zakazujący prostytucji pod ciężkiemi karami (Lex Visigot. lib. III, tit. IV, cap XVII). Teodoryk król Gotów wydał także prawo w którem na wzór dekretów cesarskich karał śmiercią tych, co przez namowy lub dawanie schronienia, wykonywali lub protegowali rozpustę.

Zanim przystąpiemy do historji prostytucji w właściwych wiekach średnich, musimy pokrótce zdać sobie sprawę z wpływu, jaki na nią wywierał kościół, gdyż jak we wszystkich instytucjach i wypadkach owych czasów, tak i tutaj, wpływ ten od czasu do czasu wyraźnie się przebija.
Dotykając tej drażliwej materji, prawie wszyscy autorzy hołdują z góry przyjętej zasadzie i swemu naprzód względem kościoła oznaczonemu stanowisku. — Jedni uznając nieomylność jego orzeczeń, uznają za bezwzględnie dobre wszystko co działał lub stanowił, a w wypadkach widocznej nielogiczności, sztukują mistycznym sentymentalizmem i bijące w oczy fakta zbywają milczeniem lub naciąganem usprawiedliwieniem; inni widzą znowu wszystko w czarnych kolorach, a chcąc gwałtem wcisnąć się pod chorągiew modnego nihilizmu, uciekają się często do oklepanych szykan, przypominających zwłaszcza dzisiaj, stare nasze przysłowie: „na pochyłe drzewo to i kozy skaczą.” Naszém zdaniem, kościół, przez który rozumiemy i dogmata i hierarchję, wpływał i dodatnio i ujemnie na prostytucję: wpływ dodatni przeważał w duchu jego nauki, ujemny w wadliwéj sprzyjającéj nadużyciom organizacji. — Co do pierwszego, kościół nie zapomniał nigdy, że nierządnica otarła Chrystusowi nogi swemi włosami i że Zbawca odpuścił jéj grzechy, oblane łzami pokuty w słowach, uznających nawet w najnieporządniejszej miłości, ślady jéj boskiego pochodzenia: „Multa remittuntur ei peccata quia dillexit multum.” (Lucas VII, 47). Nowa wiara ogłasza wciąż swe prawdy w duchu przebaczenia: „Nie pytamy się chrześcian, powiada Sty Hieronim (Epistola ad Euriam), jak zaczynają, ale jak kończą.” Przez całe średnie wieki, od Hieronima i Augustyna, do Tomasza z Akwinu, od konsylium w Elwirze, do konsylium w Medyolanie, kościół powstawał zawsze przeciw nieczystości i prostytucji, lecz uznając je za zło nieprzezwyciężone, tolerował je w pewnym stopniu, a jednocześnie wskazywał błądzącym możność powrotu na drogę cnoty, otwierając wrota przebaczenia. Kiedy Cycero (Oratio pro Cael. cap. 20), nie przypuszczał nawet, aby można zabraniać młodzieży uczęszczania do nierządnic, Sty Cyprjan (Epistola IX), utrzymuje, iż rozpustnicy kalając ciało uświęcone obecnością Boga, są występniejsi od słabych chrześcian wyrzekających się wiary; lecz z drugiéj strony, gdy prawa żydów i rzymian, piętnowały wieczną hańbą kobietę publiczną i zamykały przed nią drogę poprawy nie pozwalając nawet wyjść jéj za mąż, chrześcijanizm widzi w niej tylko grzesznicę, którą chce poprawić, obiecując przebaczenie: między innemi koncilium w Elvirze i Akwizgranie, zapewnia oczyszczenie każdej kobiecie zepsutej, jeśli tylko porzuci swe występne życie i wyszedłszy za mąż, dochowywać będzie wiary małżeńskiéj.
Powiedzieliśmy że kościół tolerował prostytucję. — Było to ustępstwo zrobione konieczności: „Jeśli zniesiecie publiczne kobiety, to sprowadzicie bezwstyd powszechny, ” powiada Sty Augustyn (De ordine lib. II. cap. 12), a z dwojga złego, wybierając mniejsze, dowodzi tém samém, iż nie zapatrywał się na tę kwestję jednostronnie. Był przecież występek, dla którego kościół był zawsze nieubłaganym i którego sprawców potępiał z całą surowością. Mówimy tu o nędznikach, kupczących żywém cudzém ciałem człowieczem, żyjących i wygodnie żyjących z tego handlu. Koncilium w Elvirze, odmawia przebaczenia nawet w godzinę śmierci, tym, którzy popełniają lenocinium (canon XII). Kaznodzieja Menot[26] w gorącem swem oburzeniu sądzi, iż kara piekieł nie będzie dla nich wystarczającą. „Credis tu cum maledicta anima tua damnata fuerit in poenas aeternas Deus sit contentus? Non, non, augebitur poena tua.” (Serm. Paris cyt. p. Labitte. Etudes litteraires t. I. p. 290). Reasumując to, co się wyżéj powiedziało, widzimy, że kościół w zapatrywaniu się na prostytucję, zgodny jest z wymaganiami uczucia sprawiedliwości i co za tém idzie, że musiał wywierać dobroczynny wpływ na publiczną opinję i prawodawstwa tych wieków, o jakich mówimy; z drugiéj jednak strony, przedstawiciele kościoła nie zawsze godzili stronę faktyczną, z wymaganiami dogmatu i często jedni z nich niszczyli to, co siali drudzy. Biskupi i opaci ówcześni, byli przedewszystkiem panami feodalnymi. Nie do nas należy wykazywać tutaj wszystkie wady tej społecznej organizacji, o ile jednak dozwolą ramy niniejszego studjum, nie pominiemy wybitniejszych faktów, dotyczących naszego przedmiotu i nie krępując się żadnemi skrupułami, postaramy się ocenić ich znaczenie.

Jak zawsze, tak i w wiekach średnich, główną przyczyną rozpusty i prostytucji, było nagromadzenie dostatków i władzy w rękach jednych klass, z pokrzywdzeniem drugich. Dwory, szlachta, kupcy i duchowieństwo, oto główne czynniki tak starożytnej, jak i średniowiecznej prostytucji. Duchowieństwo naturalnie nie ma tutaj pogańskiego charakteru oficjalnych wyzyskiwaczy nierządu, lecz instytucja celibatu powiększa żądanie na związki nieprawe, żądanie i tak już znakomite u wszystkich klass uprzywilejowanych.
Od bardzo dawnego czasu, znajdujemy na dworach europejskich setki prostytutek. Już na konciljum Nanteńskiém (r. 660), uskarżali się prałaci, iż kobiety ówczesnych władzców, uczęszczały na zgromadzenia publiczne, zamiast siedzieć w swych gynaceach. Nie ma wątpliwości, że w IX w. te gynacea, były już formalnemi miejscami prostytucji przeznaczonemi dla użytku samych właścicieli, a niekiedy nawet i exploatacji. Karol Wielki kapitularzem z r. 800, rozkazał wypędzić kobiety publiczne ze swego pałacu, co dowodzi, iż się tam znajdowały. Za Ludwika VII, żona tego monarchy wychodząc z kościoła, dała pocałunek pokoju jednéj z nierządnic królewskich (meretricem regiam), co wywołało potém ordonans, dotyczący ubrania nierządnic. Wilhelm IX hrabia Poitou, w końcu XI w. żałożył w swém hrabstwie rodzaj haremu, dając mu dla parodji pewną formę klasztornej organizacji. Na dworze francuzkim, dziewczęta królewskie miały nawet aż do czasów Ludwika IX, oddzielnego nadzorcę (Roi des Ribauds), sprawującego nad niemi władzę policyjną. Godność ta przeszła potém na damę i cała instytucja przybrała w następstwie więcéj elegancką formę, co głównie zawdzięczyć należy Franciszkowi Imu, temu protektorowi sztuk pięknych i zwolennikowi wesołego damskiego towarzystwa. Dziewczęta publiczne dworskie dawnego pokroju, na coraz niższe schodziły stanowisko, a na ich miejsce zjawiły się damy przyzwoicie wychowane, które jednak w zupełności spełniały rolę swych poprzedniczek. Ciekawąby tu była historja stręczycielek i stręczycieli wielmożnych i jaśnie-wielmożnych, a niekiedy i przewielebnych, których pełno było tak na francuzkim, jak i berlińskim dworze, gdzie jak mówi Scherr[27], nawet znakomite szlachcianki były stręczycielkami, gorszyły dziewczęta i uczyły je, jak mają zapobiegać brzemienności. I same prostytutki dworskie należały nieraz do znakomitych rodzin. Łaska pańska, tytuły i bogactwa, sprawiały, iż niejeden magnat miał sobie za szczęście, widzieć swą żonę lub córkę, nałożnicą królewską. Te piękne i wpływowe panie mięszały się wprost lub z pomocą rozmaitych intryg, do polityki, a Katarzyna de Medicis, uorganizowała z nich cały zastęp i na rozmaitych dworach powierzała im najdelikatniejsze missje. Pomimo pięknej ich formy i znakomitego stanowiska, nazwalismy te panie prostytutkami i nie cofamy tego, handlowały bowiem one sobą tak i te, co stały na najniższym szczeblu drabiny społecznej, oddawały się bez wyboru temu, kto większe przedstawiał korzyści, kto dawał pensje, tytuły, urzędy dla protegowanych, co także nieraz pewien czyniło dochodzik, często nawet brały i za oddzielną, wizytę. W gruncie rzeczy, między niemi, a dziewczętami ulicy, ta tylko różnica, iż ostatnie tłómaczyć mogła nędza, a pierwszych nic nie usprawiedliwia.

Przejdźmy do tej prostytucji klass niższych, prostytucji głodnéj i prześladowanéj, wiecznie nieszczęśliwéj i wiecznie walkę toczącéj. Zgorszenie jak zawsze szło z góry. Już prawo pierwszéj nocy (jus primae noctis), biorące początek od Cesarza Maksymiana, stanowiącego; iż niewolnik nie może się żenić bez pozwolenia pana: „ut ipse in omnibus nuptiis praegustator esset,” bluźniąc chrystjanizmowi i godności człowieka, musiało demoralizować klassy niższe. Wiele mówiono o tém prawie. To pewna, że biskupi i opaci, którym ono, jako panom feodalnym, także przysługiwało, związani celibatem, pobierali w zamian od każdej wychodzącej za mąż, daninę w płodach natury; lecz gdyby nas nie posądzono o złośliwość, przypuścilibyśmy wraz z innymi, iż często zdarzać się tam musiał obrachunek na podwójną kredkę. Gorszące życie klass wyższych, kaziorodztwa, zgwałcenia, cudzołoztwa, wszystko to było znane w owych romantycznych wiekach, jak świadczą poważni historycy i niepozostawiające wątpliwości wyroki sądowe, — i wszystko to oddziaływać musiało na massy, między któremi równolegle rozwijała się i wzrastała prostytucja publiczna, popierana prócz powyższych, przez inne jeszcze czynniki.
I tak: ludzie handlujący, przy ówczesnych trudnych kommunikacjach, przez czas długi zdala od rodziny pozostając, potrzebowali kobiet publicznych, a nadto, przenosząc się z miejscowości bardziéj, do mniéj zepsutéj, byli często nauczycielami rozpusty. Uwzględniano nawet poniekąd ich wyjątkowe położenie, np. we Francji, w czasie największych prześladowań nierządu, dozwolono go kupcom włoskim.
Innym także silnym czynnikiem prostytucji były średniowieczne uniwersytety. W epoce odrodzenia nauk bywało w nich po kilkanaście tysięcy studentów, w ówczesnym np. Paryżu, w dzielnicy łacińskiéj, mieszkało ich do 15,000. Charakterystyczném jest, iż prawnicy owego czasu, między dowodami, z mocy których kobietę za publiczną uznać należy, przytaczają uczęszczanie jej do studenckich mieszkań, gdyż jak mówi jeden z nich, nie można przypuścić, aby tam chodziła dla odmawiania pacierza, (ut dicat Pater noster). Tenże sam autor sądzi, iż gospodarz wynajmujący mieszkanie studentowi nie może kazać wypędzać wizytującej go prostytutki, gdyż, dodaje: „gospodarz powinien był przewidzieć, że studenci są rozpustnikami i że ze swéj natury, (natura sua), poszukują kobiet”[28].
Co się tyczy wojska, nie było ono nigdy tak rozpustne, jak w średnich wiekach. Armje złożone z niekarnych tłumów, chciwych rabunków i nieporządku, włóczyły za sobą całe tabory nierządnic. Pod czas oblężenia Saint-Jean-d’Acre w r. 1189, w obozie francuzkim było 300 kobiet i zwyczajowi temu dziwili się muzułmanie, co dowodzi, iż nawet u nich podobny nieporządek nie był tolerowanym[29]. W kilka lat późniéj, po wzięciu Damietty, Ludwik uskarżał się, że nawet urzędnicy jego pałacu pozakładali domy rozpusty: „jusques à ung gect de pierre près et à l'entour de son paveillon.” — W r. 1325 generał Castruccio Castracani, po zwycięztwie odniesioném nad Florentczykami, sprawił rodzaj tryumfalnych igrzysk w okolicach Pizy: między innemi zabawami, widzimy tam wyścigi dziewcząt publicznych, biegających o paljo (sztuka monety),[30]. Za Karola VIII. r. 1429, Joanna d’Arc, czyniąc przegląd wojska w Sancerre, znalazła ze zgrozą kobiety publiczne w środku szeregów: oburzona bohaterka, połamała miecz o ich karki i kazała je natychmiast wypędzić[31]. Marszałek Strozzi (r. 1555), dał surowszy, przykład karności wojskowéj, lecz zarazem i dzikiego okrucieństwa, rozkazawszy wrzucić do Loary 800 tych nieszczęśliwych, włóczących się za jego obozem[32]. Srogi książę Alba, był pod tym względem pobłażliwszy, miał bowiem w swéj wprawie przeciw Gwezom, na 10,000 żołnierzy, 1,200 nierządnic bardzo nawet pięknych, jak utrzymywali współcześni, a nadto, gdy panie te mimo swą liczbę, trzymały się w cenie rujnującej zapewne kieszenie szlachetnych wojaków, wódz wydał publiczny rozkaz, zobowiązujący każdą do oddawania swéj nocy za 5 soldów[33]. W r. 1579, Henryk III, w art. 311 ordonansu wydanego w Blois, zabronił kobietom publicznym znajdować się w obozie pod karą chłosty[34].
Zdaje się że przytoczone fakta, dostatecznie malują obyczaje ówczesnych armij i każą się domyślać ich wpływu na całą ludność.
Co do duchowieństwa, demoralicacji jego nie mogła poprawić przedsiębrana od czasu do czasu karność kościelna, gdy z kolei najwyżsi nawet przedstawiciele herarchji, sprośnéj oddawali się rozpuście. Idąc porządkiem chronologicznym, już w IX wieku napotykamy rozporządzenia synodów, zabraniające klasztorom szynkować wina, utrzymywać błaznów i nierządnice. Zgorszenie udzielało się nawet żeńskim zgromadzeniom zakonnym, jak tego mamy dowód w statutach synodalnych Sgo Bonifacego, kładących na biskupów obowiązek wizytowania klasztorów dla kontrolowania tego rodzaju nadużyć[35]. Zepsucie szerzyło się na wschodzie i zachodzie. Raumer w swojéj historyi Hohensztaufów powiada: iż nie było występków i zbrodni, o jakie nie obwinialiby wschodnich chrześcijan ich współcześni historycy, a we wszystkiem przodowali duchowni. Mnisi nie wstydzili się z publicznemi nierządnicami do publicznych chodzić łazienek, a najgorszy przykład dawał sam patryarcha Heraclius (1180 r.), żyjący w cudzołożnych stosunkach z żoną kupca Rivieri, którą nawet przez szyderstwo powszechnie patryarchynią nazywano[36]. W tym samym czasie, paryzkie duchowieństwo oddawało się pederastji i sodomji, jak świadczy Jacobus de Vitraco[37]. I w kilka wieków potém, nie lepsze widzimy rzeczy. Na koncilium w Konstancji (1414 r), zjechało się do tego miasta około 1,400 „gemeine Frauen,“ z których każda zarabiała mniéj więcéj 800 guldenów, co w każdym razie świadczyć może o dobrym pokupie towaru. Z jakiem lekceważeniem przyzwoitości i opinji publicznej, postępowano sobie w owe czasy, możemy domyślać się z tego, iż Nordlingski magistrat widział się zmuszonym w r. 1472, zakazać duchownym chodzenia do domów publicznych w dzień[38]. Lecz cóż może się równać z wyuzdaną rozpustą dworu Alexandra VI (Borgia). Oto co pisze w swym dyarjuszu Burchardus Argentinensis, Mistrz ceremonji na dworze tego papieża: „Dominica ultima mensis Octobris in sero fecerunt coenam cum duce Valentinensi in Camera sua.... quinquaginta merstrices honestae... quae post coenam chorearunt cum servitoribus et aliis ibidem existentibus, primo in vestibus suis, deinde nudae. Post coenam posita fuerunt candelabra per terram castaneae, quas meretrices, ipse super manibus et pedibus nudae candelabra pertranseuntes colligebant, Papa, Duce et Lucretia sorore sua praesentibus et adspicientibus; tandem exposita dona ultima, diploides de serico, paria caligarum et alia pro illis, qui plures meretrices agnoscerent; que fuerunt ibidem in aula publice carnaliter tractatae, arbitrio praesentium et dona distributa victoribus[39].
Zdaje mi się, iż po takiej próbce ówczesnych obyczajów, zbytecznem byłoby cytować więcéj faktów dowodzących szkodliwego wpływu duchownych. Gdy tak było na górze, nie mogło być lepiéj na dole. I cóż więc dziwnego, że prostytucja toczyła wszystkie warstwy społeczne, że liczbą swoją i potwornością dziś nas, także nie aniołów, nieraz zgrozą przejmować musi.
Cóż zrobiła władza i w jakim stosunku stała do prostytucji? Rozpatrując przepisy w rozmaitych krajach wydawane, widzimy, iż przez całe średnie wieki rządy nie mogły się stanowczo zdecydować, co robić z tym fantem. Z jednéj strony chrześcijański rygoryzm, trzymanie się zasad surowej moralności, zdawały się niepozwalać na formalne legalizowanie występku, co więcéj, skłaniały do naznaczania zań kar okrutnych; z drugiéj strony niezbędna konieczność niwecząca skuteczność wszelkich kar i zagrożeń, zmuszała do tolerowania i do pozwalania zakładania domów publicznych, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie gromadziła się liczna, bezżenna ludność.
Od Karola Wgo zabraniającego nierządu absolutnie, aż do Ludwika Śgo, nieznamy żadnego postanowienia odnośnie do tego przedmiotu, to jednak pewna, że w tym czasie anarchji i często zupełnego braku policji, w pośród gwałtownej, na wpół-barbarzyńskiej, a już zepsutéj ludności, niemoralność wzrastała z dniem każdym. We Francji nie było nigdy tyle nierządnic, jak w epoce od Filipa-Augusta do Ludwika IX[40]. W r. 1073 Grzegorz VII Papież, w liście pisanym do Roberta hr. Flandrji, użala się gorzko na niemoralność jego poddanych, a Jakób de Vitraco przytacza nam opis nadzwyczajnego zepsucia w Paryżu, gdzie kobiety publiczne zaczepiały i ciągnęły prawie gwałtem do swych lupanariów i gdzie często mieściły się w jednym domu szkoły dla młodzieży i zakłady nierządu.
Postanowienia Ludwika Sgo (IX), co do prostytucji, odznaczają się szczególniej tą chwiejnością, o jakiej mówiliśmy wyżéj. Ordonansem z r. 1254, zakazuje prostytucji absolutnie, lecz gdy ta sta wszy się tajemną, nie z mniéjszyła się bynajmniéj, dozwala jéj nowym ordonansem z r. 1256, usiłując jednak zamknąć złe w najciaśniejszych granicach, wymienia ulice, na których nierządnicom mieszkać wolno i rzuca infamię, na tych, którzy do nich uczęszczają. Ta połowiczna tolerancja trwała lat 13, albowiem w r. 1269, w liście pisanym do Mateusza Opata Saint—Denis i do Szymona de Nesle, poleca znieść ją zupełnie. W tym ostatnim duchu mamy ordonans Filipa Śmiałego zr. 1272 i Ludwika XI z r. 1462. Nakoniec Stany Jeneralne, zwołane w Orleanie, w wielkim edykcie promulgowanym 1560 r., wyrzekały także zakaz bezwzględny.
Wszystkie te rozporządzenia nie prowadziły do celu i dziwić się przychodzi, iż po tylu próbach, znajdują się jeszcze dzisiaj nowi ich proponenci. Prostytucja istnieć musi, dopóki istnieją tworzące ją przyczyny. Jeśli prawodawca nie potrafi zawładnąć przyczynami, to uznawszy w nich vis major, starać się tylko winien o uczynienie skutków jaknajmniej szkodliwemi. O ile może, niech znosi przyczyny.

I w średnich wiekach, nie mogąc zniszczyć prostytucji, musiano poprzestać na pewnem jéj ograniczeniu i regulowaniu. Ordonans prewota m. Paryża z dnia 18 Września 1367 r. wymienia 10 ulic, na których nierządnicom mieszkać wolno, a ordonanse tegoż urzędnika z dnia 17 Marca 1374 i 20 Czerwca 1395 r. przepisują; iż prostytutki nie mają mieszkać w domach, w których się oddają swemu rzemiosłu, lecz przychodząc rano dla przyjmowania amatorów, mają wychodzić wieczór, a to pod karą 10 su paryzkich. Widocznie administracja miała tu na uwadze spokój nocny, potrzebny dla zdrowia mieszkańców. Już w r. 1347, władza municypalna Avignionie (ówczesnej rezydencji Papiezkiéj), wydała dla domów publicznych regulamin potwierdzony przez Joannę I Królowę Obojga Sycylji i hrabinę Prowancji. Ciekawy ten dokument wymienia ulice, na których mają mieszkać prostytutki, przepisuje szczegółowo pewne wyróżnienia w ich ubraniu, poddaje je pod władzę mianowanej przez rząd przełożonej (Abadesso ou Baylonno art. 4), nakazuje co Sobota odbywać wizytę lekarską, zapewnia opiekę tym, któreby zaszły w ciążę. Prócz tego art. 7 cytowanego prawa, nakazuje prostytutkom unikać sprzeczek i zazdrości, lecz żyć w miłości i zgodzie; art. 6 zabrania przyjmowania wizyt w Wielki Piątek, Wielką Sobotę i święto Wielkiéjnocy; — nakoniec w 9 i ostatnim artykule czytamy, zgodnie z duchem ówczesnych pojęć, surowy zakaz przyjmowania żydów. Tylko prawowierni mają monopol rozpusty; niedowiarkom nie wolno być wszetecznikami! W Avignionie w tym czasie było 11 domów nierządu, dozwolonych i opodatkowanych, lecz prócz nich oddawano się rozpuście i w innych miejscach, a mianowicie w łazienkach, jak o tém przekonywa statut synodalny z r. 1441, zabraniający duchownym uczęszczać do łazienek około mostu Troucat, a to pod karą 10 marek srebra za przekroczenie popełnione w dzień i 25 w nocy[41]. Podobny zakaz wydany był przez magistraturę świecką odnośnie do osób cywilnych żonatych.
Co do edyktu Joanny I, o którym mówiliśmy wyżéj, p. Rabutaux (l. c. p. 78), idąc za Juljuszem Courtet, wątpi o jego autentyczności. Nie mamy pod ręką materjałów potrzebnych do przesądzenia tej kwestji, lecz sam edykt nie dziwi nas wcale, gdy weźmiemy pod uwagę podobne urządzenia *w innych miejscach, w tymże samym czasie wydawane. W r. 1300 senat Wenecki, zapobiegając publicznemu zgorszeniu, dozwolił zakładać domy nierządu. Południowe miasta Francji żądały podobnych urządzeń w w. XIII, a rozporządzenia Karola V i VI zabraniające, lub dozwalające nierządnicom mieszkać na pewnych ulicach Paryża i Tuluzy i regulujące inne ich prawa i przywileje, dowodzą iż uznawano ich legalne istnienie. Ludwik XI, powołuje się już w téj mierze na starożytne zwyczaje Langwedocji. W Królestwie Neapolitańskiem prawa dotyczące prostytucji wydane przez królów Rogera i Wilhelma[42], zostały zatwierdzone i rozszerzone przez Fryderyka II w r. 1221.
W Norymberdze prostytutki stanowiły osobny cech z oddzielnemi zwyczajami i formami, a Rada miejska tego miasta w r. 1508, sankcjonowała nawet monopol prostytucji, dozwoliwszy dawnym i zorganizowanym prostytutkom zburzyć wdzierający się w ich prawa nowy dom publiczny. W Sisteron w w. XV, prostytutki płaciły po 5 soldów na rzecz żeńskiego klasztoru Séj Klary. W Strasburgu magistrat zatwierdził regulamin dla kobiet publicznych w r. 1455 i przeznaczył im pewne ulice na mieszkanie. Snać było im tam za ciasno, bo w r. 1521 trzeba było oczyszczać zabudowania i dzwonnice kościołów z tych jaskułek (jak je nazywano), gnieżdżących się, gdzie tylko pomieścić się mogły[43].
W wielu miejscach przełożone domów publicznych były przez rząd mianowane. Nazywano je zwykle metresami lub opatkami; w Genewie, kobiétę spełniającą ten urząd, nazywano królową: była ona także wybieraną przez magistrat i w dniu instalacji składała uroczystą przysięgę na wierne spełnianie obowiązków. W Wenecji, w któréj rozpusta cieszyła się oddawna świetnym rozwojem, obowiązkiem przełożonej było pobierać opłatę aurum lustrale i dzielić ją między podwładne. Zdaje się iż duch stowarzyszenia łatwo się tłómaczący w tém handlowém mieście, udzielając się i prostytutkom, wyrodził między niemi tę równość zarobku. W Schelestadcie obowiązki przełożonego sprawował mężczyzna (Töchterwirth).
W Hiszpanji domy publiczne w XV w. były już porządnie uorganizowane. W Walencji naprzykład, dzielnica przeznaczona dla nierządnic była otoczona murem i tworzyła jakby oddzielne miasto, w którém mieszkało od 200—300 dziewcząt, podlegających tygodniowej lekarskiej wizycie. Prócz nich były i oddzielnie mieszkające, zapewne dość dobrze uposażone, gdyż do nich odnosi się pragmatyka Filipa II zr. 1575, zabraniająca im trzymać służącej (nie mającéj lat 14), i prowadzić za sobą lokaja. Filip IV. przez dekret z r. 1623, kazał znowu znieść prostytucję w całem państwie.
W Anglji przepisy mające obowiązywać kobiety publiczne były w formie parlamentarnéj przyjęte przez Izbę Gmin i Lordów i sankcjonowane w r. 1161. Potwierdzono one były potém kilka razy, między innemi za Edwarda III., r. 1345 i za Henryka VI, w pierwszéj połowie XV wieku. Przepisy te noszą na sobie cechę dokładnej rozwagi i zabraniają utrzymującym domy rozpusty (byli wówczas niemi łaziennicy) przyjmowania w swych zakładach zakonnic i kobiet zamężnych, oraz otwierania zakładów w dnie świąteczne. Daléj, i co nas głównie dziś obchodzić może, przewidując nadużycia i chęć exploatacji, prawo zabrania zatrzymywać w zakładzie dziewczęta wbrew ich woli, brać za wynajęcie pokoju więcéj niż 14 pensów tygodniowo, a nadto nie pozwala utrzymującym sprzedawać ani chleba, ani mięsa, ani piwa, ani drzewa, ani węgla, ani żadnej prowizji potrzebnej dziewczętom. Przy rozbiorze dzisiejszego stanu rzeczy zobaczymy ile ważnym jest ten przepis.
Henryk VII kazał w r. 1506 zamknąć domy publiczne, lecz pokazało się iż musiał je znowu otworzyć i istniały one z dozwolenia władzy aż do r. 1546 w którym Henryk VIII, ten dla innych surowy władzca, polecił je zamknąć rozkazawszy wśród dźwięku trąb ogłosić przez heroldów, iż jego wolą jest, aby wszyscy poddani prowadzili życie uczciwe i porządne. Więcej nie mógł uczynić.
Trzeba przyznać iż w średniowiecznym Rzymie prostytutki cieszyły się większą niż gdzieindziéj tollerancją, a nawet protekcją rządu i dopiero w ostatnich czasach w skutek doktryn do którychby się zapewne nieprzyznali niektórzy z dawnych książąt kościoła, dziwna skromność zamknęła domy publiczne; z drugiéj strony dawna tollerancyjna organizacja nie była też bez błędu, a rozpusta wiecznego miasta o wiele przewyższała dzisiejszą. Benedykt IX bullą z r. 1033 dozwolił założyć w Rzymie dom publiczny w okolicach kościoła Śgo Mikołaja. W pięć wieków późniéj za pontifikatu Pawła II-go, ogłoszono bardzo szczegółowy statut dotyczący prostytucji, z którego widzimy do jakiego stopnia dochodziło zepsucie obyczajów i jaki był duch prawa karnego w owym czasie. Według tego statutu sprzedający dziewczynę na użytek rozpusty miał być skazany na skargę każdego obywatela na karę pieniężną 200 liwrów w monecie prowanckiéj, a jeżeli jéj nieujścił miał mieć odciętą nogę. Ponieważ się zdarzało bardzo często iż rozpustnicy tak z klassy niższéj jak i ze szlachty, dopuszczając się wszelkich możliwych szaleństw w domach nierządu na wychodnem wybijali okna i drzwi, a niekiedy na domiar wesołej zabawy podkładali nawet ogień pod dom zamieszkany przez nierządnice (qui ad ostia meretricum ignem immitunt) prawo więc chcąc ukrucić te nadużycia groziło za nie karami, a mianowicie: człowiek z gminu obwiniony o podobne przestępstwo, miał być brany na tortury, chłostany, piętnowany, lub na zawsze z kraju wyganiany, szlachta zaś i obywatele wolni od chłosty i piętnowania, podlegali samej tylko torturze i karze więzienia lub wygnania podług uznania sędziego: w każdym razie ponosić mieli koszta szkód i strat w summie cztery razy większej od realnie wyrządzonej szkody. Pomijając dalsze rozporządzenia Pawła II-go, zaznaczamy iż następca jego Syxtus IV, kazał kosztem skarbowym wybudować dom publiczny, który następnie puszczono w dzierżawę. Juliusz II-gi dla położenia tamy ciągłym napadom na domy nierządu, jak również chcąc zgorszenie zamknąć w pewnych granicach, bullą swą z r. 1510 wyznaczył prostytutkom na mieszkanie osobną dzielnicę. Leon X wydał rozporządzenie dotyczące utrzymania porządku, a Klemens VII chcąc z mniejszyć zyski kobiet publicznych, postanowił, iż gdyby chciały dysponować swym majątkiem między żyjącemi lub na wypadek śmierci, połowa tego majątku ma przechodzić na korzyść klasztoru Santa Maria de la Penitenza. W r. 1542 pobrano nadto w Rzymie podatek od 4500 prostytutek, w téj liczbie naturalnie nie mieściły się prostytutki arystokracji, która pamiętając niedawne tradycje Borgiów nie odznaczała się jak wiadomo zbyteczną czystością obyczajów.
Kończąc ten krótki przegląd przepisów dotyczących prostytucji w wiekach średnich, musimy nadmienić, iż wiele rzeczy jest tu pominiętych, wiele bardzo ogólnie przedstawionych, Chcąc wyczerpać przedmiot trzebaby pisać dzieło kilkotomowe; sądzę jednak iż nie idzie tu tyle o nagrodmadzenie faktów ile o uchwycenie ogólnego charakteru. Dla tego w uzupełnieniu tego co się wyżéj powiedziało należy dodać, iż wszędzie istniały przepisy wyznaczające nierządnicom pewne dzielnice miasta; tak było w Paryżu, Tuluzie, Marsylji, Avignionie, tak było w całéj Francji, Hiszpanji, Portugalji, Anglji, Niemczech i Włoszech. Wszędzie także mamy bardzo szczegółowe przepisy wskazujące jakiego ubrania i ozdób nie wolno nosić prostytutkom, lub jakimi znakami odróżniać się mają, a to aby na każdym kroku oddzielić je od reszty ludności i przypomnieć gniotącą je hańbę. Do jakiego stopnia pogardzano niemi możemy brać miarę z tego, iż w wielu miejscach istniało prawo nakazujące prostytutce kupić to wszystko czegoby na placu targowym ręką swą dotknęła, przedmiot bowiem taki uważał się za nieczysty. Jednakże ani srogie kary, ani ograniczenie w prawach cywilnych, ani ogólna pogarda nie wytępiły złego. Stręczyciele byli ciągle, bo ich zarobek był wielki. Konfiskowano im majątki, chłostano rózgami, obrzynano uszy, piętnowano, skazywano na śmierć; byli jednak, bo pokusa zarobku zwyciężała, a zepsute społeczeństwo dla własnej wygody starało się łagodzić surowość prawa. Prostytutkom nie dobrze się działo, w niższej ich sferze nie cieszyły się dostatkami, wyzyskiwane i ograbiane, pogardzane na każdym kroku, — były jednak. Dla czego? Życie pełne cierpień i udręczeń prześladowań i wzgardy nie mogło zachęcać do tego rzemiosła, musiała być przyczyna tłocząca, zmuszająca, była nią… nędza. Nakarmiwszy się, a może i pohulawszy z bogatymi rozpustnikami którzy ją zbałąmucili, prostytutka spadała coraz niżej, niżej: cofnąć się nie było sposobu, nikt nie przyjął, każdy pogardzał. W najniższych tylko warstwach narodu wśród włóczęgów i zbrodniarzy, te siostry po wspólnej matce-nędzy, znajdowały oparcie i protekcję. Z pomiędzy tej sfery wybierały sobie ostatnich kochanków, pędząc resztki swéj karjery w najbłotnistszych i najnędzniejszych dzielnicach miasta, w owym „pałacu cudów“ jaki nam po mistrzowsku odmalował V. Hugo w „Notre Dame de Paris.“
Zanim przystąpimy do przedstawienia dzisiejszego stanu rzeczy, gdzie przeważnie miejscowe stosunki uwzględnić zamierzamy, musiemy się nieco rozpatrzeć i w naszej przeszłości.
W dawnem prawodawstwie polskiem nie natrafiamy na żaden ślad istnienia nie tylko legalnych, — lecz i nielegalnych domów prostytucyjnych. Tłomaczy się to patryarchalnem życiem przodków naszych, brakiem handlowych stosunków i stałej armji. Nadużycia jednak szczególniej też szlachty względem poddanek trafiać się musiały, gdy Kazimierz Wielki w ustawie z r. 1347 za zgwąłcenie chłopki przez pana, pozwala wszystkim poddanym tej wioski opuścić go natychmiast,[44] a Statut mazowiecki (od r. 1377) do r. 1576 obowiązujący, mieści w sobie — kary na gwałcicieli.[45] Najciekawszym jednak dla naszego przedmiotu jest artykuł Statutu litewskiego (statut II. i III roz. 14) stanowiący iż „wszystkie zwodnice lub zwodnicy dla utrzymania sprosności i namawiania kobiet do rozpusty, cierpianemi być nie mają, owszem, nos i uszy mają być takim ludziom oberznięte, a gdyby jeszcze po otrzymanej karze takie popełniali, gardłem winy karanemi będą.“ Zasługuje także na uwagę inny ustęp tegoż statutu (stat. II roz. 5 art. 7) kładący między przyczynami za które można było wydziedziczać wszeteczeństwo córki. Czacki świadczy iż wciągu dwóch wieków prawo to tylko 4 razy zastósowanem było.[46] Była więc i u nas rozpusta, lecz śmiało powiedzieć możemy, iż nie znajdujemy źródła, któreby jéj tak jak gdzieindziej ogólny dawało charakter. Dziejowe opowiadanie o niewiastach za Bolesława Śmiałego przytaczane jako dowód wielkiej powszechnej rozpusty, nie wytrzymuje krytyki: było to tylko złamanie wiary małżeńskiej przez niektóre wielkie panie (supanowe żony) a i między niemi znalazła się jeszcze cnotliwa Małgorzata z Zębocina. Fraszki Kochanowskiego i satyry innych pisarzów, świadczą już o wielu rozpustnych wybrykach, lecz jeszcze ogólnego zepsucia nie dowodzą. Jeżeli gdzie, to u dworu najwcześniej, wytworzyło się rozwolnienie obyczajów, a im bliżej nowszych czasów, tym wybitniéjszy charakter frymarku nosi ono na sobie.
Oto fakta. Kazimierz Wielki miał dwie słynne nierządnice: Rokiczanę Czeszkę i Esterkę żydówkę z Opoczna z którą miał dwóch synów: Niemirę i Pełkę. Zygmunt pierwszy miał Kościelecką, która mu powiła syna Janusza, późniéj biskupa Poznańskiego. Zygmunt August jeszcze zamłodu „nahulawszy się do syta w fraucymerze pieściwego dworu lubieżnej Bony“ po śmierci Barbary oddał się znowu kochankom. Pierwszą z nich i zapewne największym cieszącą się wpływem była Giżanka z Mazowsza, którą, wynalazł i przywiódł Królowi żyd Edidzi, mieszkała ona w Bronowie, król przysyłał jéj kosztowne dary: między innemi raz 13,000 dukatów ówczesnych; nadał jéj nawet swym przywilejem szlachectwo. Po śmierci króla poszła za Woronieckiego, który za to wymazany został z koła sejmujących. (Podobnego przykładu nie znajdujemy w żadnej innej historji). Drugą ulubienicą Augusta, była Zuzanna Orłowska, trzecią Zajączkowska wspaniale w Witowie utrzymywana, czwartą Korycka, piąta z imienia tylko znana Dorota.[47] Zygmunt III Waza miał swoją Urszulę, a syn jego Jan Kazimierz mimo swego pobożnego nastroju nie odznaczał się wcale surową moralnością. Jak wiadomo wypędził Radziejowskiego z kraju za to, iż tenże nie dozwolił mu romansować z swą żoną. „Przyjrzawszy się jego fizognomji mówi Dr. Plebański[48] zdołalibyśmy ze samych rysów wyczytać ślady niezwyczajnej zmysłowości, choćby nam ani Noyers[49] ani Jan Sobieski[50] w listach swoich przerażających prawie dowodów tego zjawiska nie byli zostawili.“ August silny Sas słynnym był w całej Europie z siły, opilstwa i rozpusty. Miał podobno 17 kochanek z których znaczniejsze były: Hr. Königsmarch, ks. Lubomirska podkomorzyna koronna, Manzera hiszpanka, Fatyma turczynka, Henryeta Duval córka kupca z Warszawy, a matka Anny Orzelskiej późniejszéj ks. Holsztyńskiéj, Denhoffowa podkomorzyna litewska i inne.[51] Już wtedy za przykładem dworu psuły się obyczaje magnatów i dostatniej szlachty, weszły w zwyczaj intrygi miłosne niezbyt platonicznej natury, których opis znajdujemy w pamiętnikach ks. Kitowicza.[52]
Epoka Stanisława Augusta i obyczaje jego dworu, zanadto są wszystkim znane, abyśmy je opisywać mieli, zaznaczymy tylko, iż od tego czasu zaczynają się u nas rozszerzać choroby weneryczne. Znane one wprawdzie były i poprzednio i to oddawna, czytamy już bowiem w kronice Bielskiego: „tegoż czasu (t. j. r. 1493), franca naprzód do Polski przyniesiona, przyniosła ją jedna białogłowa z Rzymu do Krakowa co tam na odpust chodziła;” wiadomo także iż kardynał Fryderyk syn Kazimierza Jagielończyka, umarł na wenerję[53] i w XVI w, już u nas dzieła lekarskie o niej pisano[54], lecz w każdym razie zdarzała się tylko wyjątkowo i dopiero w końcu w. XVIII ta niemoc dworska jak ję. nazywano, rozgościła się u nas na dobre. Nadworny lekarz Stanisława Augusta Dr de la Fontaine, w dziele swém p. t. Chirurgisch-medicinische Abhandlungen verschiedenen Inhalts Polen betrefend (wydaném w Wrocławiu 1792 r. w formie listów), maluje nam dokładnie ówczesny stan rzeczy. Oto ustęp z tego dzieła w tłomaczeniu polskiem Dra Józefa Orkisz[55]: Zepsucie obyczajów, a z niem połączona rozwiązłość, spostrzegać się daje w Warszawie również jak we wszystkich miastach stołecznych, daleko w większym stopniu aniżeli na prowincji. Z tego łatwo sobie wyobrazić możesz, że tutaj nie większy brak spostrzegać się daje panien lekkomyślnych, aniżeli w innej jakiej stolicy Europy. Nietylko ze wszystkich okolic Królestwa zbiega się co rok znaczna liczba nowo-zaciężnych westalek, ale jeszcze natrafić tu można stworzenia z różnych narodów, które ze swoich wdzięków spekulacje prowadzą… podzielić je można na dwie oddzielne gruppy. Panien na utrzymaniu jest tu dosyć, odznaczają się one szczególnie ubraniem czystem, gustownem, zyskując oklaski po wszystkich spacerach i teatrze. Panny takie rzadko kiedy przechodzą na użytek publiczny, aż dopiero wtedy, gdy albo wielbiciel ich wdziękami przesycony zupełnie je odstąpił, albo też jeżeli jawne przeniewierzenie się zupełnie ich rozłączy. Drugi rodzaj panien, które do chorągwi włóczących się należą, Venus vulgivaga, zostają albo pod zwierzchnictwem makarelli, (Kupplerinn), albo pracują na swój rachunek. Inne znowu panienki najmują sobie mieszkania w ulicach dogodnych i przesiadują cierpliwie całemi, dniami w oknach, pomyślnego oczekując skutku swych wdzięków, albo też wychodzą wieczorami na ulice szukając zdobyczy. Trudno uwierzyć aby przy zupełném zaniedbaniu dozoru policyjnego, wszystkie te kobiety, prędzéj lub późniéj nie podpadły zarazie wenerycznéj. Jest jeszcze niższy rodzaj kobiet, które tak dalece są zepsute, że opisywać je jest niepodobieństwem. One to przesiadują w szynkach piwnych i wódczanych, a podczas nocy wałęsają się po ulicach. Każdy zaułek służy im za miejsce zaspokojenia popędu płciowego za małą zapłatę, za kieliszek wódki…”[56].
Z powyższéj przydługiéj może, lecz ile nam się zdaje, interesującéj cytaty, widzimy, iż nasza prostytucja z końca zeszłego wieku, miała już te same formy co dzisiejsza, formy zresztą w głównych swych przejawach kosmopolityczne, ze wspólnemi ich przyczynami i skutkami[57].





II

Przystępujące do rozpatrzenia prostytucji w epoce dzisiejszej, gdzie dotykalność faktów, związek ich z innemi życiowemi objawami, a nadewszystko żywotność wymagalników społecznych, prawnych i policyjnych, jasnych wymagają określeń, przedewszystkiem zadamy sobie pytanie: kogo właściwie za prostytutkę uważać należy? Opinja publiczna, jeślibyśmy ją tu za normę przyjąć chcieli, nie daje, nam ścisłych i stałych definicji. — Każden rozszerza lub ścieśnia pojęcie nierządu w miarę ogólnych swych poglądów lub chwilowego widzi mi się. Takie określenia nie mogą wystarczać badaczowi i prawodawcy, ani też być wskazówką dla urzędnika, mającego stosować prawo lub rozporządzenie. Przyznajemy, że definicja ścisła i dokładna w téj materji, tak jak we wszystkiem co dotyczy porządku moralnego, przedstawia niepokonane trudności. Tysiączne okoliczności obciążające lub łagodzące doniosłość i znaczenie faktu, prawie nie pozwalają go zamknąć w prawnéj formule. Rzymscy prawnicy usiłowali to uczynić. Podług definicji Ulpiana, nie tylko ta kobieta jest nierządnicą, która oddaje się w domu publicznym, ale i każda któraby w innem miejscu wstydu swego niezachowywała i oddawała się bez wyboru choćby nie biorąc pieniędzy; ta zaś któraby się nawet za pieniądze oddawała nie będzie nierządnicą, gdy w tem utrzymania swego nie szuka. (Ulpian fr. 43 D. lib. XXIII t. 2. de ritu nuptiarum. „Palam quaestum facere dicemus non tantum eam quae in lupanario se prostituit, verum etiam si qua ut assolet in taberna cauponia, vel qua alia pudori suo non parcit § 1. Palam autem sic accipimus, passim, hoc est sine delectu; non si qua adulteris vel stupratoribus se committit, sed quae vicem prostitutae sustinet § 2. Item, quod cum uno et altero pecunia accepta commiscuit, non videtur palam corpore quaestum facere § 3. Octavenus tamen rectissime ait, etiam eam quae sine quaestu palam se prostituerit, debuisse hic connumerari.“) Definicja rzeczywiście rozsądna i oględna: stawia ona pewne zasady zostawiając umiejętnej praktyce wypełnienie tego, czego prawo z góry przewidzieć nie mogło; prawnicy średniowieczni nie chcieli jednak na niej poprzestać i starali się ją udokładnić i uzupełnić. Zobaczymy jak im się powiodło. Niektórych przedewszystkiem uderzała łatwość kobiety, wielość jéj amatorów, tę więc cechę uważali za najgłówniejszą i stanowczo czyn charakteryzującą. Pierwszy Sty Hieronim interpretując § 2 cytowanego ustępu, do uznania prostytucji wymagał udziału wielu (multorum) rozpustników.[58] Wielu powiedział ten doktór kościoła, lecz ilu pytali glossatorzy, których nie zadawalała ta nieścisła rachuba. Następowały najdziwaczniejsze opinje: ten proponował 40, ów 60, inny, rzecz do uwierzenia niepodobna, do uznania prostytutki za taką, wymagał (już chyba żartem) aby miała stosunki z 23 tysiącami mężczyzn.[59] Ta śmieszność kazuistyki wyda nam się mniéj dziwną, gdy sobie przypomniemy, iż było to w czasach kiedy poważnie dysputowano o tem, ilu aniołów pomieścić się może na końcu szpilki. Bądź co bądź szkoła o jakiéj mówimy za główną cechę prostytutki uważała jéj łatwość w oddawaniu się wielu amatorom. Inni prawnicy zwracali szczególniejszą uwagę na przyjmowanie zapłaty i uważali ją za niezbędny warunek, a zarazem i za stanowczy probierz prostytucji. Warunek ten zdawał się być nawet wskazany samą etymologją łacińskiéj nazwy meretrix[60], lecz ta zasada prowadziła do równych, co i poprzednia niekonsekwencji, których rzymski prawnik słusznie uniknąć usiłował. Czyż podobna bowiem przypuścić, aby kobieta, która raz uległa słabości i parta może potrzebą, przyjęła pewną pieniężną pomoc od swego protektora, miała już być piętnowana infamją. Kilku doktorów mniéj konsekwentnych, lecz rozważniejszych zwróciło na to uwagę; wymagali oni do uznania istoty czynu, dwukrotnego przyjęcia zapłaty. Takie były cechy, po których rozróżniać miano prostytutki od innych kobiet i z mocy których prawo i opinja ścieśniać i karać je miały. Zdaniem naszem, komentatorzy, zwracając raz uwagę na wielość amatorów, drugi raz na sprzedajność kobiety i wytwarzając stosownie do swego doktrynerskiego kierunku dwa wzajem się wyłączające systematy, byli w błędzie. Ani wielość, o jakiej mowa ani sprzedajność nie mogą być oddzielone w traktowanej tutaj materji. One się wzajem uzupełniają i dopełniają: połączone razem, stanowią dowód zupełny, który każda z nich, osobno wzięta, początkuje. Jest jeszcze jedna cecha, którą komentatorzy, niejako na drugim postawili planie, lecz którą rzymscy prawnicy i nowsi autorzy za których idziemy zdaniem, za najbardziej charakterystyczną uważają; cechą tą trudną wprawdzie do rozpoznania w konkretnych wypadkach lecz najzupełniej stanowczą, jest bezwyborowość, oddawanie się każdemu kto zażąda; przez nią kobieta staje się kobietą dla wszystkich, innemi słowy publiczną. Prawdziwa prostytutka podług nas jest ta, która się oddaje bez wyboru, bez pociągu (sine delecto), bez żadnej choćby w najgrubszem znaczeniu wziętej miłości. Jak tylko będzie pewien wybór człowieka dla niego samego, choćby motywa tego wyboru były najdziksze, najgrubsze, najdziwaczniejsze, kobieta może być nieskromną, zalotnicą, rozpustnicą, lecz nie będzie prostytutką. Brak wyboru wreszcie wzięty za normę i stanowczą cechę do oznaczenia prostytucji, odpowiada, zdaje się nam, najdokładniej jéj charakterowi i uogólnia zasadę, da się bowiem zastosować do każdej formy prostytucji. W prostytucji patryarchalnej, religijnej, państwowéj i tajemnéj jest on zarówno, podczas gdy wielość i sprzedajność nie w każdej zarówno być mogą. W dzisiejszym stanie rzeczy uporządkowalibyśmy wyżéj wymienione cechy w tej formule: bezwyborowość jest koniecznym warunkiem prostytucji, sprzedajność stanowi drugi rząd dowodu, wielość stwierdza go, lecz nieuzupełnia. Czy jednak te cechy mają być wskazówką dla urzędnika, które indywidua pociągać ma do właściwej kontroli? Odpowiadamy stanowczo: nie. Dzisiaj nie idzie nam o to, kogo ograniczyć w prawach cywilnych, lub komu dać na nogi czerwone trzewiki. Urządzenia policyjne mają cel jasno sformułowany: usunąć zgorszenie i ustrzedz od chorób. Tam więc, gdzie kobieta przez sposób zachowywania się swego jest przyczyną zgorszenia, mianowicie też nieletnich, lub gdzie oddaje się tylu i takim mężczyznom, iż rodzić może presumpcję łatwego rozszerzenia zarazy, tam administracja jest w obowiązku podciągnąć ją pod przepisy ogół prostytutek obowiązujące. Cała zaś wyżéj przytoczona analiza wewnętrznej strony prostytucji ma nie policyjne, lecz przeważnie moralne znaczenie i służyć będzie za wskazówkę przy dalszej djagnozie tej choroby społecznej, któréj leczenie w samym zarodzie należy do moralisty, ekonomisty, prawodawcy.

∗             ∗

Społeczeństwo dzisiejsze, mimo powierzchownego uporządkowania przedstawia wiele nienormalnych stosunków i dalekie jest jeszcze od zadosyćuczynienia wymaganiom wskazanym przez naturę i prawa człowieka. Cywilizacja wraz ze wszystkiemi swemi cennemi darami przyniosła i poronione płody. W najbardziéj podstawowych, w genetycznych stosunkach widzimy pewną nieprawidłowość. Liczba zawieranych małżeństw stopniowo się zmniejsza. Powstają całe klassy nie mogących lub niechcących się żenić i proporcjonalnie do tego objawu wzrasta żądanie na nieprawe związki. Zaofiarowanie, nad którego przyczynami zastanowimy się niżej, zjawia się natychmiast. Tłumy nierządnic roją się po ulicach każdego większego miasta, gnieżdżą się po wszystkich jego zaułkach i świadczą do jakich rozmiarów dochodzi złe, którego korzenie tkwią głęboko we wszystkich wadach społecznego ustroju. Trudno dać statystyczny obraz liczby prostytutek, bowiem tylko pewna ich część jest zapisana i śmiało powiedzieć można, iż jest ich trzy razy więcéj w rzeczywistości, niż na wykazach. Oto cyfry po większéj części z r. 1858, dla braku późniejszych.

Londyn 
 30,015
Wiedeń (1868) 
 20,000
New-York 
 13,000
Paryż 
 6,500
Liverpol 
 2,900
Moskwa 
 2,000
Petersburg (1867) 
 1,823
Glasgow 
 1,475
Marsylja 
 1,229
Madryt 
 1,175
Berlin (1867) 
 1,100
Lyon 
 1,060
Hamburg (1867) 
 874
Bruxella 
 866
Gdańsk (1868) 
 850
Warszawa (1869) 
 825
Wrocław (1868) 
 813
Edymburg 
 800
Manchester 
 710
Lipsk 
 564
Bordau 
 563
Nante 
 498
Strasburg 
 497
Roterdam 
 365
Kopenhaga 
 250
Żadnéj z tych cyfr dowierzać nie można. Podług obliczenia Talbota, w Londynie jest do 90,000 prostytutek, prawie takąż cyfrę podają, niektórzy w Paryżu; w podobnej proporcji są i w innych miastach[61]; — w Warszawie jest ich do 2,000, mimo iż w myśl położonej zasady, pojęcia prostytucji nie rozszerzamy bynajmniéj do kobiet mniéj surowych obyczajów. Tajna prostytucja jest wszędzie, gdyż jak łatwo domyśleć się można, wiele powodów skłania kobietę do ukrywania swego niezaszczytnego rzemiosła.

Patrząc na te kolosalne cyfry, mimowolnie zadajemy sobie pytanie: zkąd one się brać mogą? Jakiemi drogami tak wielka liczba kobiet dochodzi do wyzucia się z uczuć swéj płci właściwych i do wystawienia na targowisko publiczne własnego swego ciała? Przyczyny nie są nowe i środki, t. j. ta cała, jeśli tak rzec można, przejściowa procedura występku, znana także oddawna, jakkolwiek zmienia swą formę względnie do miejsca i czasu. Postaramy się przyjrzeć tym zgubnym czynnikom, między którymi nędza i brak oświaty jako źródło, a stręczycielstwo, jako środek pomocniczy, najważniejsze zajmują miejsce.
Dość jest zwrócić uwagę na płacę roboty kobiecej, aby się przekonać, iż często nie wystarcza ona na zaspokojenie najniezbędniejszych potrzeb. Nie mówiąc już o ludności fabrycznéj nagromadzonej w przemysłowych miastach zachodniej Europy, ludności zależnej w codziennym swym zarobku od niespodziewanych polityczno-ekonomicznych przesileń, — widzimy jak małym jest zarobek po magazynach mód i szwalniach. We Francji wiele szwaczek nie zarabia więcéj jak 75 centimów, robotnice koronek biorą po 30 centimów za 16 godzin dziennej pracy. Weźmy jeszcze w rachubę czas bezrobocia zjawiający się perjodycznie, np. u robotnic kapeluszy słomkowych, a łatwo domyśleć się możemy, iż niechcąc umrzeć z głodu, innego szukać muszą zarobku. To też statystyczne dane wykazują, iż prawie wszystkie kobiety publiczne pochodzą z klassy roboczej. W Lyonie na 3,884 prostytutek, zajmowało się poprzednio szyciem 1,554, robotami fabrycznemi 775, robotami przy fabryce jedwabiu 410, handlem różnego rodzaju 228, obrabianiem pola 161, ex-służących, bufetowych i t. p. było razem 732, reszta zaś, t. j. 54, przypada w powyższym wykazie na aktorki, śpiewaczki, nauczycielki i córki zbankrutowanych rodziców. — W Edymburgu na 1,160 prostytutek, podług ich poprzedniego zajęcia było: robotnic 660, służących 300, wdów i żon porzuconych przez mężów 200.
Godném jest uwagi, że na 3,322 prostytutek paryzkich, które okazały kopje swych metryk w prefekturze policji, znalazło się 34 córek nauczycieli elementarnych, lecz dziwny ten na pozór fakt łatwo się objaśnia nędzną płacą ich ojców niepozwalającą ani mieć podrastających córek pod swém okiem, ani dać im przyzwoitego wychowania, ani zapewnić przyszłości. Francuzcy rozkrzewiciele oświaty ludowej mogą mieć tę smutną pociechę, iż nietylko oni są w tak rozpaczliwem położeniu.
U nas w Warszawie większość nierządnic rekrutuje się ze służących i wyrobnic; z ex-szwaczek mamy stosunkowo bardzo mały procent i dla tego co do tych ostatnich, poczytujemy sobie za obowiązek sprostować, o ile zdołamy, krzywdzącą je publiczną opinję. Wiele mówią o demoralizacji szwaczek warszawskich, — jest w tém cóś prawdy, ale więcéj dowolnej przesady. Rozpatrując bezstronnie warunki życia tej pracowitej klassy, dziwić się raczej należy, iż jest ona jeszcze i tak moralną. Rzadką jest tutaj surowa cnota, lecz jeszcze rzadszą prostytucja. Przy powszechnem ekonomicznem kryzys, szwaczkami jest wiele dziewcząt dość przyzwoicie wychowanych, którym już przez to samo nie spieszy się bardzo wyjść za mąż a prostego robotnika, od którego sfery, odbiegły pojęciami i nawyknieniami; z drugiéj strony, młody człowiek, który podobać się im może, urzędnik, kupiec, student, wykształceńszy rzemieślnik, zamożniejszy przemysłowiec, lub wreszcie jaki farys brukowy, poluje chociaż na skromny posag, lub żenić się wcale nie myśli. Czujnéj opieki nie ma, natura dopomina się o swe prawa, cóż więc dziwnego, że młoda kobieta po dłuższym lub krótszym romansie, oddaje się wybranemu, bardzo często (kładziemy na to nacisk), brzydząc się jakimkolwiek ztąd zyskiem. Mniej skrupulatne prawda, przyjmują dość chętnie honorarja w postaci prezentów, lub spacerowych kosztów, lecz czy możemy się temu tak dalece dziwić obliczywszy ich dzienny zarobek. Przecięciowo szwaczka zarabia dziennie złoty i obiad, lub dwa złote bez obiadu. Mieszkanie i śniadanie, choćby najtańsze kosztuje miesięcznie 3 ruble sr., zostaje się tedy 1 rub. 50 kop. na ubranie, pranie, obuwie, światło, opał i kolację! Kto z moralizatorów przy takim stanie go budżetu nie przyjąłby zaprosin na gorącą herbatę? I kto mówi o demoralizacji? Oto ten sam jegomość, który z niej korzysta, lub co częściej, którému z niej nie udaje się korzystać i te same skromne panie płacące po 15 kop. za haftowanie negliżów, w których niekiedy odbierają wizyty niezbyt platonicznych wielbicieli. Słuchając nieraz zdań nacechowanych niewyrozumiałą surowością, przychodzi na myśl piosnka Wieniarskiego[62]:

Hardo w górę wznoszą czoła nasze piękne panie,
Że cnotliwe, bo dokoła sto ócz patrzy na nie.
Strzedz sieroty nie ma komu, bo biedna, bo biedna,
Bo na świecie, jak i w domu jedna, sama jedna!

Biedna, często samotna, bez opieki, zwalczać musi pokusy z męztwem i wytrwałością godną podziwienia; a jeśli kto zarzuci, że autor Szwaczki Warszawskiej zidealizował swą bohaterkę, odpowiemy cyfrą: na 100 prostytutek mamy tylko 4 ex-szwaczki.
Cyfra tak stosunkowo mała przekonywa nas, że bieda potrafi się jeszcze oprzeć zepsuciu, byleby tylko miała jakiekolwiek poparcie moralne, czy to w żyjącej rodzinie, czy w jéj uczciwem wspomnieniu, czy wreszcie w otoczeniu ludzi dobrej woli. Niestety! nie zawsze to znajduje. Brak oświaty, spodlenie się pewnych klass społecznych, sprawiają nieraz, że sami rodzice sprzedają swe córki rozpuście. Autorzy studjujący prostytucję przytaczają wiele autentycznych przykładów takiego handlu we Francji, w Anglji, Włoszech, a nawet w mniéj proletarjatem obarczonej Rossji. U nas w Warszawie, widzieliśmy także podobne wypadki.
Niekiedy całe rodziny oddają się prostytucji. Parent Duchatel powiada, iż w posiadanych przez siebie wykazach, znalazł 16 razy matkę i córkę, 4 razy ciotkę i siostrzenicę, 22 cioteczne siostry, — prócz tego na 5,183 prostytutek, figurują. 164 razy po dwie siostry, 4 razy po trzy siostry, 3 razy po 4 siostry. W Edymburgu podług Dra Tait, było: 2 matki z 4ma córkami każda, 5 matek z 3 córkami, 10 matek z 2ma, 24 z jedną córką każda. W temże samem mieście zapisano w ciągu jednego roku: jeden raz 6 sióstr, jeden raz 5 sióstr, trzy razy po 4 siostry, 10 razy po 3 siostry, 18 razy po 2 siostry.
Widzimy z tego, jak słabo zabezpiecza kobietę zdemoralizowana rodzina; w każdym razie są to wyjątki i położenie sierot jest jeszcze daleko gorsze. W Lyonie z 3,884 prostytutek, było 3,484 sierot lub z jakichkolwiek przyczyn niemogących żyć z rodzicami. W liczbie tych sierot znajduje się wiele dzieci nieprawego łoża, nieprzyznanych przez rodziców, lub wcale ich nieznających, wychowanek domu podrzutków i t. p. Na 1,183 prostytutek urodzonych w Paryżu, o których policja miała dokładne wiadomości, było 946 prawych, a 237 nieprawych dzieci. Trzeba jeszcze wziąść w rachubę, iż właśnie o nieprawych najtrudniej mieć wiadomość i że zatem w liczbie tych, o których urodzeniu nie miano urzędowych świadectw, stosunek nieprawych musiał być jeszcze większy.
U nas nie mogliśmy zebrać jakichkolwiek cyfr w téj mierze, lecz podczas ogólnego spisu ludności w r. 1864, gdy każdy mieszkaniec obowiązany był zaopatrzyć się w świadectwo urodzenia, mieliśmy sposobność osobiście zauważyć, iż bardzo wiele prostytutek zgłaszało się po swe metryki do kancellarji domu podrzutków (Szpital Dzieciątka Jezus). Prócz tych opuszczonych sierot, spotykaliśmy między prostytutkami pewną liczbę wychowanek i innych zakładów dobroczynnych. To dowodzi, że i po za zakładem potrzeba nad niemi rozciągnąć opiekę i że wreszcie sam kierunek i sposób wychowania, nie był może właściwy. Nie uwłaczam bynajmniej świętemu i wielkiemu wpływowi religji, ale czy w danych okolicznościach, moralność tylko na religji oparta wystarczy? — Dziewczęta w zakładach dobroczynnych mają z rana pacierz z dość długą modlitwą, w południe pacierz lub czytanie rzeczy pobożnych, — wieczór modlitwy i pacierz: prócz tego msze, koronki, różańce i ciągłe nauki na temat prawie wyłącznie religijny. Pominę, iż u niektórych modlitwa formułkowa, regularna, podług dzwonka, wyradza pewne zobojętnienie, a czasem i wstręt, przyznaję że u większości wyrabia się exaltacja religijna, lecz jaki jej wpływ za furtą instytutu? Przy spotkaniu się z dość płytką nawet doktryną, a nasłucha się ich od ludzi, których w pokorze swojej (o pokorze mówiono jej nie mało), uważa za wyższych, których przewagę umysłową dostrzega, — przy spotkaniu się, mówię, z taką doktryną, runie odrazu cały system religijno-moralny wypielęgnowany w murach zakładu; a choć nawyknienie niepozwala jej rzucić form, z któremi wzrosła, choć klęka przed ołtarzem i mówi dawne pacierze, pod nogami jej usunął się już grunt moralny. W chwilach pokus, a zdrowa i ładna dziewczyna ma je w sobie i zewnątrz siebie, nie znajduje już nici przewodnej: „Oni mędrsi odemnie powiadają że P. Bóg się za to nie gniewa, że księża tak sobie tylko wymyślili, a może to i prawda?” Dziewczyna nie słuchała teologji i filozofji, — argumentu argumentem nie odeprze, praktycznych zaś wskazówek na drogę żywota nie dano jej w zakładzie. A zewnątrz niego, tu, na świecie, czy myślicie że jéj kto dopomoże? Gdybym wiedział, że praca moja dostanie się w ręce kobiet, powiedziałbym w tem miejscu: Moje panie i damy wielkiego świata, kwestujecie dla tych sierot po kościołach, urządzacie koncerta i loterje, gracie teatra i pozujecie w żywych obrazach, w których tak pięknie wyglądacie; czy też która pomyślała co one robią po wyjściu z zakładu? Czy macie nad niemi prawdziwą opiekę wtedy nawet, gdy one pracują u was jako służące, szwaczki, garderobiane i t. p. Czy uważacie co do nich mówi wasz synek, braciszek, officjalistą? Czy rozmawiacie z niemi tak, jakby mówiła matka gdyby żyła, bo przecież wy ją macie zastępować? Co się stało z waszej protekcji, ze społecznego kapitału, z pracy nauczycieli? Oto dziewczęta te szyją czepki i haftują spódnice makarelom, a o ściany domu publicznego obijają się melodje śpiewów kościelnych, jakich się w zakładzie dla służby Bożej wyuczyły.
Sieroty i nieletnie są najliczniejszym towarem dostarczanym entreprenerom przez stręczycieli, wiedzących dobrze gdzie szukać swéj zdobyczy.
Stręczycielstwo, o którém obecnie mówić będziemy, jest to przemysł zupełnie zorganizowany, z wielkim zbytem i ustalonemi cenami, z mnóstwem intryg i podstępów, a nawet z gazeciarskiemi ogłoszeniami[63]. Przemysł rozpowszechniony po całym cywilizowanym świecie, proporcyonalny do potrzeb rozpusty danego kraju. Na rynek Londynu i Paryża stręczyciele zwożą prostytutki z całej Europy. Jeżdżą po prowincjach i zwabiają dziewczęta, ofiarując im korzystną robotę i dając duże zadatki. Inni czatują na swą zdobycz w kantorach dyliżansów i na dworcach dróg żelaznych, a pod pozorem przewodniczenia upatrzonym przez siebie prowincjonalistkom w dostarczeniu im roboty i mieszkania, wkradają się w zaufanie, a potém najczęściej podstępem oddają je rozpustnikowi, lub utrzymującym domy publiczne. Ci ostatni płacą we Francji od 10 — 15 franków za sztukę.

Nieletnie i niewinne, najcenniejsze dla stręczycieli, dostają się im najłatwiej kuszone łakociami i drobnemi podarunkami. W Londynie np., gdzie skutkiem zepsutego smaku wyuzdanej rozpusty, najlepiéj popłacają nieletnie, a niewinność płaci się od 500—1,500 franków, stręczyciele starają się sprowadzać ich jak najwięcéj. Połów udaje się im najlepiéj w niedzielę, gdy wiele dzieci klassy uboższej chodzi po mieście, idąc do szkoły niedzielnej. Zwabioną do domu rozpusty dziewczynkę zatrzymują siłą, a niekiedy, gdy jest jeszcze bardzo młodą i naiwną puszczają do domu, zachęciwszy za pomocą ciastek i cukierków do powtarzania wizyt. W Anglji i wielu innych krajach, są jeszcze dwa sposoby wciągnięcia do rozpusty: wróżby i handel gorszącemi rycinami i książkami. Pierwszy sposób prowadzi bezpośrednio do celu. Wróżbici kabalarze, korzystając z przesądu zgłaszających się do nich dziewcząt, każą im oddawać się, dla zapewnienia sobie szczęścia, wskazanemu przez siebie amatorowi, który zwykle ukryty w drugim pokoju, przez mały otwór zrobiony w ścianie, upatruje sobie przedmiot rozpusty przypadający mu do gustu. Książki i ryciny działają pośrednio. Przed utworzeniem się w. Londynie towarzystwą dla ścigania wydawnictw gorszących, przemysł tego rodzaju przybrał nadzwyczajne rozmiary[64]. Zakłady naukowe męzkie i żeńskie były zalane występną, jego produkcją. Dziś jeszcze w Anglji, Francji i Niemczech wychodzi wiele takich wydawnictw, służących nietylko dla przyjemności zepsutych starców, lecz także gorszących młodzież, która przez ich wpływ, przy współdziałaniu jeszcze i innych czynników, tym łatwiej decyduje się sprzedawać lub kupować rozpustę.
Wracając się do właściwego stręczycielstwa, nie będziemy opisywać wszystkich jego podstępnych sposobów wykazanych przez zagranicznych pisarzów w wielu interesujących i zgrozą przejmujących przykładach, dodamy tylko, iż stręczycielstwo ma swych agentów płci obojéj wpośród wszystkich klass społecznych, zarówno w brudnych łachmanach, jak w atłasach i frakach.
W Warszawie stręczeniem do nierządu trudnią się przeważnie, lubo nie wyłącznie, kobiety. Odpowiednio do zakresu działania, można je podzielić na dwie kategorje. Należące do pierwszéj stręczą wprost samym amatorom, inne stręczą zwykle do domów publicznych. Pierwsze są agentkami tajnej i zarazem eleganckiej prostytucji: ich pupilki najczęściej nie figurują w wykazach nierządnic i rekrutują się niekiedy nawet z pomiędzy kobiet przyzwoicie wychowanych. Stręczycielka pierwszorzędna stara się zabierać jaknajwięcéj znajomości z pannami mającemi niezbyt troskliwą opiekę rodzinną, lub nie mającemi jéj wcale; zawiązuje np. rozmowę w publicznym ogrodzie z nauczycielkami, bonami lub innemi młodemi osobami, przyjemną konwersacją zyskuje sobie pewien stopień zaufania, z pomocą którego bada stosunki i wewnętrzny nastrój przyszłej ofiary, zwolna wystawiając niewdzięczność pracy i potrzeby młodego wieku, ukazuje najprzód w oddali, a następnie coraz wyraźniej, środek korzystnego i przyjemnego spożytkowania się. — Proces taki najczęściej nie załatwia się jednego dnia, lecz szanowne przewodniczki są dość cierpliwe, zwłaszcza jeśli miarkują, że te zachody opłacą się należycie. Zyskawszy sobie raz nową klientkę, stręczycielka wzywa ją potém do siebie, ile razy potrzebuje, a to bądź osobiście, bądź przez korrespondencję. Mamy przypadkiem w oryginale parę takich zapraszających listów: odznaczają się one naturalnie ostróżnym lakonizmem. (Co do puszczania towaru w obieg, rozmaite także, niekiedy nawet dość złożone bywają sposoby. I tak, prócz dostarczania na żądanie, zdarza się, iż jaka podupadła wdowa w towarzystwie ładniutkiej kuzynki, chodzi prosić o wsparcie młodych ludzi znanych z dobrego serca, a zarazem z zamożności i gustu. Inną razą jakiś ojciec lub matka, załączając robótkę swéj córki, upraszają listownie o jéj kupno: naturalnie, nabywca robotki może powziąść chęć poznania zręcznej i cieniem osłoniętej robotnicy i t. p.). Stręczycielki drugiéj kategorji, t. j. stręczące do domów publicznych, są to zwykle żydówki roznoszące po domach towary łokciowe lub owoce. Robiąc znajomości ze służącemi, z posługującemi w restauracjach, bawarjach i t. p., dając im nawet na kredyt, do stanowczego zwerbowania wyczekują, zwykle chwili nieporozumienia się służącej z panią i co za tem idzie, zniechęcenia się do służby. Kręcą się one także około kantorów stręczenia służących, wchodząc w stosunki z zostającemi bez służby. Zdaje się, iż nawet niektóre kantory, o jakich mówimy, zanim rozciągnięto nad nimi baczniejszą uwagę policji, miały także podejrzany charakter. Za dostarczenie kobiety do domu nierządu stręczycielka pobiera zwykle od 2—4 rubli.
Można śmiało powiedzieć, iż ¾ nierządnic nie weszłoby nigdy na tę drogę, gdyby nie pośrednictwo stręczycielstwa. — Oddawna pojmowano całą haniebność i zgubną doniosłość tego występku, jak świadczą srogie kary przez wszystkie prawie prawodawstwa na stręczycieli naznaczane, lecz pominąwszy już rozmaite okoliczności przeciwstawiające się ścisłej realizacji prawa, ono samo nie zawsze traktowało przedmiot z należytą gruntownością.
Rozpatrując się w odpowiednich artykułach prawa obowiązującego, zauważyć musimy pewne niekonsekwencje, które koniecznie wytworzyć się musiały przy kazuistycznym kierunku redakcji. I tak: gdy artykuł 716 K. K. G. i P. grozi gospodarzom utrzymującym hotele, restauracje, kawiarnie, traktjernie, garkuchnie, winiarnie, łazienki i inne publiczne zakłady, którzyby w nich świadomie sposobność do nierządu dawali, karę pieniężną od 10—20 rubli, a służącym w tychże zakładach, za podobne przestępstwo, aresztem od 3 tygodni do 3 miesięcy; art. 729 za stręczenie do nierządu (w ogóle), naznacza karę od 5—10 rubli sr. W praktyce widzimy, iż dopuszczający się przestępstwa przewidzianego art. 716, np. służący w hotelach i łazienkach, sprowadzają zwykle do tych zakładów kobiety publiczne i pominąwszy niemoralność i nikczemność tej przysługi, ostatecznie nie wyrządzają społeczeństwu wiele złego, które i bez nich stać się może; gdy tymczasem pod art. 729 mniéjszą zagrożony karą, podciągają się i ci, którzy zupełnie niewinne dziewczęta wprowadzają na drogę występku. Za mało tu więc jest uwzględniona przedmiotowa strona przestępstwa i stopień szkody wyrządzonej bezpośrednio jednostce i pośrednio społeczeństwu. Tę samą wadę widzimy przy porównaniu art. 729 z następnym 730, który zdaje się faworyzować tych „którzyby ze stręczenia do nierząd i rzemiosło sobie czynili,” naznacza im bowiem karę w miastach od 3 do 10, a na wsiach od 1-3 rs., zatém mniéjszą od kary art. 729. Tymczasem widzimy w praktyce, że osoba, która nie z rzemiosła stręczy, działa najczęściej pod wpływem danych okoliczności, ułatwia występną tranzakcję tam, gdzie znajduje zwykle gotowe już materjały, gdzie ma częstokroć obustronne, jasno sformułowane świadome siebie przedsięwzięcia, gdzie znajomość sposobu życia, usposobienia, zachcianek danego indywiduum, upoważniły ją niejako do zrobienia występnej propozycji. Inaczéj rzecz się ma z fachowym stręczycielem: ten wyszukuje ofiary, z systematycznie obmyślanym planem, z całą metodą, jeśli tak rzec można, przystępuje do rzeczy: łechce wyobraźnię, stwarza prawdziwą lub fikcyjną potrzebę, działa całym arsenałem środków nagromadzonych przez doświadczenie, a wydoskonalonych przez ciągłe użycie i częstokroć wprowadza na drogę występku dziewczynę, któréj inaczej ani by się o tem marzyło. I ci to właśnie umiejętni stręczyciele z rzemiosła, stają w obec ustawy karnej w korzystniejszem od innych położeniu, a to tém więcéj, iż wytworzenie tej kategorji musi zarazem skutkować podciągnięcie jéj pod pojęcie przestępstwa ciągłego (delictum continuatum), wiadomo zaś, że w przestępstwach tego rodzaju skazanie wyrokiem, ma być skazaniem za cały szereg przestępnych czynów przed wyrokiem spełnionych i co za tem idzie, iż winnego nie można pociągać do odpowiedzialności za czyny pojedyncze przed wyrokiem spełnione. Innemi słowy, że kto kilka razy stręczy do nierządu będzie mniéj ukarany, (niż ten co raz), byleby był człowiekiem fachowym. — Prawdziwy monopol występku! Wprawdzie wyrażenie artykułu 730: „za pierwszym razem” mogłoby rodzić wątpliwość czy może tu być delictum continuatum, którego główną cechą jest częstotliwość, lecz z drugiéj strony „czynienie sobie rzemiosła” nie może być przecież inaczej nawet dowodzone, jak przez zebranie pewnej liczby faktów, wiadomo bowiem, iż nikt nie otwiera takiego kantoru z oficjalną uroczystością i gazetowemi reklamami. Tak więc robienie sobie rzemiosła ze stręczenia do nierządu jest z samej swéj natury przestępstwem ciągłem, lecz właśnie też dla tego należałoby zań karę (w stosunku do art. 716 i 729), powiększyć nie tylko za drugim, jak to ma miejsce i w kodeksie, lecz i za pierwszym stawieniem winnego przed sąd.
Ustopniowanie tedy kary za przestępstwa cytowanemi artykułami przewidziane, powinno naszem zdaniem iść zupełnie w odwrotnym niż dotąd porządku, t. j. najmniéj karanemi winni być dający sposobność do nierządu, wymienieni w art. 716, czyli jak to się zwykle po hotelach i łazienkach dzieje sprowadzający nierządnice, daléj następować powinna kategorja stręczycieli bez obciążających okoliczności (art. 729), a następnie kategorja stręczycieli z rzemiosła (art. 730), z pozostawieniem naturalnie kar najsurowszych dla stręczycieli mających szczególne obowiązki opieki, t. j. rodziców, mężów, nauczycieli, dozorców i t. p., jak to słusznie ma miejsce i w prawie obowiązującem art. 718, 726, 727, 728. Najwłaściwszem jednak byłoby, aby unikając kazuistycznych szczegółów, zamknąć przepis w jednym artykule, a dając obszerny przedział między minimum, a maximum kary, pozostawić sędziemu możność jéj ustosunkowania odpowiednio do tysiącznych mogących się w praktyce przedstawić łagodzących lub obciążających okoliczności, których prawo nigdy a priori przewidzieć nie może[65].
Lecz i prawodawstwa najlepiéj zredagowane nie będą nigdy dość silne, aby położyć tamę występkowi, którego społeczeństwo żąda, potrzebuje, za który płaci i w obec którego indywiduum będące jego ofiarą stoi moralnie bezbronne, zdemoralizowane, nieoświecone.
Widzieliśmy wyżéj, że w gronie prostytutek nie wielki jest procent kobiet należących mniéj więcéj do zamożnej i wykształconej klassy, nie stanowią one nawet 1%. One nie są zwykle bezpośrednim produktem stręczycielstwa, lecz przyczyny, jakie je popchnęły na drogę zepsucia nie mniéj są godne pogardy. Są to istoty opuszczone przez swych kochanków, skuszone podarunkami włóczącej się za niemi młodzieży, a częściej jeszcze uwiedzione obietnicami i.przysięgami i porzucone wtedy, gdy rzeczywistej potrzebowały pomocy Młodość jest lekkomyślna! lecz jeżeli nie wymagając od ludzi idealnej doskonałości, sam błąd można jeszcze nazwać lekkomyślnością, to rzucenie na łup uliczny ofiary tego błędu, pozostawienie jéj bez opieki, bez poparcia, już chyba innem ochrzcić by należało mianem. A przecież rzeczy te dzieją się codzień: palcami na ulicy pokazać by można tych romansowych bohaterów, których kochanki zniesławione, wyśmiane, porzucone, przeklinając dzień pierwszéj miłości, tarzają się w błocie spodlenia… „Mężczyzno, powiemy tu słowy znakomitetego pisarza,[66] królu stworzenia, utworzony na podobieństwo boskie, jesteś zadowolonym, oto twoje dzieło! To stworzenie przyszło na świat jak twoja siostra, jak twoja matka, jak twoja córka, jak twoja żona; płakało, śmiało się, miało nadzieje, było dzieckiem, było niewinne, było dziewicą; ale ty byłeś tam mój chłopcze, byłeś młodym, nie chciałeś się jeszcze żenić, chciałeś się zabawić, przecież trzeba żeby się młodość wyszumiała: twój ojciec i twoja matka poczciwi zresztą ludzie nauczyli cię moralności, t. j. że nie trzeba kraść, ani zabijać, ani fałszować podpisu przyjaciela, ani oszukiwać w grze, ale zapomnieli ci powiedzieć, że to jest zbrodnią zbezcześcić dziewicę, lub porzucić dziecko. A jednak napisano to w przykazaniach Boga, w imię którego opatrzyli cię sakramentem chrztu i kommunji, oczekując na sakrament małżeństwa i na formułkę „opatrzony świętemi sakramentami,” konieczną w plakacie oznajmującej śmierć twoją pogrążonym w smutku przyjaciołom. Więc ponieważ twój papa i mama opuścili ten szczególik, ty, wolny mężczyzno, wyborco, obrońco własnościj, widząc że nie będziesz za to karany, wziąłeś tę istotę zamkniętą, chciałeś zobaczyć co tam jest wewnątrz, więc wysączyłeś roskosz i przez czas jakiś szukałeś jeszcze wrażeń jakie ci dawała, a gdy ich już zabrakło, odstąpiłeś ją innemu, który ją oddał trzeciemu i tak z ręki do ręki, z przyjemności w przyjemność, z nędzy w nędzę, twoja ukochana znajduje się w domu o zapuszczonych zawsze firankach, w uliczce ciasnej, pod hańbiącym znakiem.” I nie łatwo jéj wyjść z tego zaklętego domu. Zobaczymy jak tysiąc przyczyn wiąże prostytutkę i przykuwa do miejsca, po za którém nikt jéj przyjąć nie chce, każdy nią pogardza, każdy pamięta jéj przeszłość, każdy jéj unika. A kto tu najmniéj winien? Ona sama. „Kobieta nie mogąca na sobie polegać, któréj siła jest w innych, która potrzebuje dla kierowania się w życiu ojca, męża, kochanka, dziecka, księdza, — kobieta dzisiaj więcéj niż kiedykolwiek błądzi na los, pośród tego co my nazywamy cywilizacją i postępem. Mężczyzna ją popycha, przyjemność ją obłąkiwa, praca od niej ucieka, rodzina jéj się wypiera, prostytucja ją woła, a policja ją zabiera. Urodziła się kobietą, stała się maszyną. Miała stanowisko w społeczeństwie, teraz ma kartę; miała nazwisko, teraz ma numer.”
I nie są to żadne deklamacje. Bezstronne studjum prawie ze ścisłością potrafi oznaczyć doniosłość tych wszystkich przyczyn prostytucji o jakich mówiliśmy. Oto wykaz sumiennego badacza przedstawiający w jakim stosunku na 5183 paryzkich prostytutek działały następujące przyczyny:

Bieda i głód 
 1441
Strata rodziców, wygnanie z domu, samotność, 
 1255
Konieczność żywienia starych rodziców 
 37
młodego rodzeństwa 
 29
Wdów i mężatek z dziećmi porzuconych przez mężów 
 23
Przybyłych z prowincji w celu godziwego zarobku 
 280
Przywiezionych i porzuconych przez żołnierzy, oficerów, studentów, komisantów handlów itp. 
 404
Służących zniesławionych przez panów, a potem wygnanych 
 289
Porzuconych utrzymanek 
 1425
 
Razem5183


Przy objaśnieniu przyczyn wlokących prostytutkę do jej haniebnego rzemiosła może nie bez interesu będzie przypatrzeć się w jakim wieku wchodzą one na tę drogę. Niektóre zaczynają bardzo wcześnie. W Anglji, gdzie jak to wspomnieliśmy wyżej, gust do młodych dzieci jest silnie rozwinięty, stosunek tych ostatnich do ogólnej liczby prostytutek jest znaczny. W Londynie istnieje nawet kilka zakładów w których nietrzymają dziewcząt starszych nad lat 14. Z liczby 2196 obserwowanych w tem mieście prostytutek 3 miało mniej niż 15 lat, 414 od 15—20 lat; 872 od 20-25; 525 od 25—30; 273 od 30—40; 88 od 40—50; 19 od 50—60. W jednéj z tablic Parent Duchatela widzimy, iż na 4284 Paryzkich prostytutek miały one przy zapisie lat:


10 lat
11  „ 
12  „ 
13  „ 
14  „ 
15  „ 
16  „ 


2
3
3
6
20
51
111


17 lat
18  „ 
19  „ 
20  „ 
21  „ 
22  „ 
23  „ 


149
279
322
389
303
300
215


24 lat
25  „ 
28  „ 
35  „ 
40  „ 
49  „ 
62  „ 


179
136
101
26
11
12
1


Policja często niechce zapisywać nieletnich, lecz widzi się zmuszoną, gdy te którym odmówiono zapisu, łapane są potém na tajemnym nierządzie: policja nie może wreszcie mieć wielkich skrupułów, gdy zgłaszające się do zapisu, mimo swego młodego wieku, okazują nieraz fachową znajomość całej praktyki ohydnego rzemiosła, ze wszystkiemi jego stosunkami i szczegółami. W skrytości w wielkich miastach żyją z prostytucji dzieci 9, 8 i 7 letnie! Przy życiu zawsze dniem dzisiejszym, przy odurzeniu trunkiem i stępieniu pamięci, niektóre z nich w przyszłości literalnie niepotrafiły by powiedzieć kiedy straciły niewinność. Zdaje się, iż porodziły się nierządnicami.
Wiadomości statystyczne z niektórych miast nie przedstawiają tak strasznego obrazu rzeczy, lecz jeżeli w jakim przedmiocie, to w rozbieranym tutaj, statystyka bardzo jest niedołężną i z samej natury rzeczy nigdy nie będzie doskonałą. W Petersburgu większa połowa nierządnic jest w wieku od 20—26 r., jak jednak wcześnie rozwija się zepsucie w niektórych klassach proletarjatu możemy wnosić że sprawozdanie Specjalnej Komisji, która między włóczęgami i karczemnemi rozpustnicami znajdowała dziewczęta 9—14 lat zarażone jeśli nie przez rzeczywiste spółkowanie, to przez bardzo do prostytucji zbliżone rozpustne żarty z mężczyznami[67].

W Wilnie wiek prostytutek mieszczących się w kontroli roku zeszłego 1869 wypada przecięciowo około 22 lat, a mianowicie na 131 jest:

16 
letnich 
 6
17 
 
 10
18 
 
 23
19 
 
 10
20 
 
 19
21 
 
 4
22 
 
 12
23 
 
 10
24 
 
 9
25 
 
 3
26 
 
 6
27 
 
 3
28 
 
 3
29 
 
 4
30 
 
 4
Starszych nad 30 lat 
 5

W Poznaniu podług wiadomości z roku zeszłego prostytutki są od 14—35 lat. Wiek przecięciowy podobnie jak w Wilnie około 22 lat. W Warszawie o ile w braku urzędowych wiadomości z własnych obliczeń wiedzieć możemy, wiek prostytutki wypada przecięciowo na lat 21, zapisujących się zaś jest najwięcéj w 17 roku.
Co się tyczy uprzedniego wychowania i umysłowego wykształcenia prostytutek, mieliśmy sposobność wspomnieć wyżéj, iż z małemi wyjątkami jest ono bardzo nędzne, W Paryżu na 4470 prostytutek urodzonych w tém mieście 2332 nie umiały się podpisać, 1780 podpisywało się lecz bardzo źle, 110 podpisywały się dobrze, co do pozostałych 248 nie zebrano wiadomości. W Londynie z prostytutek aresztowanych między 1849—1854 r. było: nie umiejących czytać i pisać 2306; umiejących czytać i pisać lecz nędznie 7447, czytających i piszących dobrze 212, z wyższem wykształceniem 39. W Wilnie większość jest niepiśmiennych; jedna z wyższem wykształceniem. W Poznaniu stopień wykształcenia między prostytutkami „zaledwie elementarny,“ W Warszawie mniéj-więcéj połowa nie umie czytać, lecz o ile nam wiadomo jest kilkanaście ze średniem, a kilka nawet z wyższem szkolnem wykształceniem. Historja tych ostatnich wartą by była osobnego studjum.
Pod względęm ekonomicznym prostytutki dzielą się na dwie klassy: t. j. są zarabiające na swoją rękę i exploatowane przez utrzymujących domy publiczne. Pierwszych położenie jest znośniejsze: życie ich bywa trochę pracowitsze i porządniejsze: czasami zdarza się iż robią sobie nawet małe zaoszczędzenia, z pomocą których wracają do porządnego życia. Trzeba jednak dla prostytutki wiele sprzyjających okoliczności, aby mogła być przy swym przemyśle samodzielną. Po tem co się wyżéj powiedziało o nędzy i o intrygach prowadzących kobietę do nierządu, łatwo zrozumieć, że większość zależną jest od entreprynerek. Sama nawet władza sprzyja niekiedy więcéj tej drugiéj formie prostytucji, a to dla ułatwienia sobie kontroli, która rzeczywiście jest tu możebniejszą.
Prócz zwykłych domów publicznych, istnieją jeszcze w większych miastach maisons de passe, lokale oddawane w najem na kilka godzin lub minut komukolwiek z żądających płci obojéj, gdzie przychodzą te, które dla jakichkolwiek przyczyn nie mogą przyjmować u siebie i maisons à parties ou maisons de randez vous (domy schadzek) gdzie wyższego rzędu entreprynerki wydają wieczory i bale, na które się gromadzą doborowe prostytutki należące często zewnątrz tego zebrania do przyzwoitych klass społecznych.
W Warszawie prostytutki dzielą się officjalnie na cztery kategorje: 1-sza, kobiety w domach publicznych, 2-ga, kobiety w domach schadzek v. tolerowanych, 3-ia, kobiety mieszkające oddzielnie, także zwane tolerowanemi i 4-a, kobiety podlegające lekarskiej rewizji dwa razy na miesiąc.
Co do 1-go, domy publiczne dzielą się znowu na cztery rzędy, opłacające wedle tego podziału podatek, na zasadzie § 110 obowiązującej jéj Ustawy i pobierające od swych gości opłatę, któréj stopa wyrobiła się zwyczajowo.
2. Domy schadzek dzielą się na dwa rzędy, lecz od czasu, jeśli się nie mylimy, śmierci przedsiębierczyni znanej pod pseudonimem baronowej P. t. j. od roku 1868 nie ma w Warszawie domu schadzek 1-go rzędu, domy zaś schadzek 2-go rzędu urządzeniem swojem nie odpowiadają nazwie. Powstały one w r. 1865 z rozporządzenia b. Komitetu Czasowego, dla pomieszczenia w nich, celem ułatwienia kontroli, kobiet oddzielnie mieszkających na zasadzie obustronnej zgody z utrzymującą zakład. Wistocie domy te nie różnią się w niczem od publicznych 1-go rzędu, lecz sama nazwa (schadzek v. tolerowanych) zachęciła prostytutki do zapisywania się tutai, gdzie uważają się niby za coś lepszego od publicznych i skutkiem tego liczba tych zakładów zaczęła szybko wzrastać: w pierwszym zaraz roku otworzono ich 19-cie.
3. Kobiety tolerowane oddzielnie zamieszkałe (обиночки) różnią się wybitnie od poprzednich kategoryj tém, iż prowadzą interes na swoją rękę.
4. Kobiety podlegające lekarskiéj rewizji dwa razy na miesiąc rekrutują się zwykle z wypisanych z listy publicznych i tolerowanych, lub ze złapanych na rozpuście przez policję, lecz niechcących się zapisać do kontroli. W rzeczywistości wiele z nich co do sposobu swego życia zupełnie nie różni się od kobiet 3-éj kategorji. Z téj przyczyny jeden z tutejszych lekarzy wykazując wady miejscowéj organizacj. nierządu oświadcza się stanowczo przeciw istnieniu 4-éj kategorji, jako szkodliwéj dla zdrowia publicznego[68].
Co do domów publicznych ze wszystkiemi ich podziałami, wiadomości z kilku lat ostatnich przedstawiają następujące cyfry:

Domów schadzek
Domów publicznych
1-go rzęd. 2-go rzęd. I r. II r. III r. IV r.
  w r. 1863 było 4 4
  „ przybyło 4 1 10  
  „ ubyło
  w przybyło 2 4
  „ ubyło 5 1 4
  na r. 1865 zostało 3 2 17  
  w przybyło 19   1 5 5
  „ ubyło 3 2 2 1 6
  na r. 1866 zostało 16   2 4 16  
  w przybyło 1 13   9
  „ ubyło 8 2 1 8
  na r. 1867 zostało 1 21   3 17  
  w przybyło 3 2
  „ ubyło 2 2 4
  na r. 1867 zostało 1 21   3 17  
  w przybyło 3 2
  „ ubyło 2 2 4
  na r. 1868 zostało 1 22   1 15  
  w przybyło 8 2
  „ ubyło 1 7 7
  na r. 1869 zostało 23   1 10  


Chcąc zapoznać się z wewnętrzną organizacją tych zakładów, zaczniemy od osób grających tu najważniejszą rolę, t. j. utrzymujących. Entreprynerki, gdyż zwykle są to kobiety, ze względu na swe pochodzenie, dałyby się na kilka klass podzielić. Większość ich są to ex-prostytutki, obdarzone przez jakiego amatora, lub zaopatrzone w potrzebny do założenia fundusz przez jakiego spekulanta-wspólnika niefigurującego w urzędzie policyjnym Inne były poprzednio szynkarkami, lub pożyczającemi na fanty, a obok tego zajmowały się pokątnem stręczeniem. Inne nareszcie należały do klass przyzwoitych. W Edynburgu jedna z tych kobiet była wdową po sekretarzu pieczęci, dwie po urzędnikach zarządu skarbowego pobierające emeryturę, a jeden dom publiczny według świadectwa Richelota i Taira, był utrzymywany przez pastora protestanckiego z żoną (!). W Paryżu, jak świadczy Parent Duchatel jest kilka familij, które w ciągu wielu pokoleń utrzymują domy publiczne — obejmują je spadkiem.
Pomimo rożnie i poprzedniego towarzyskiego położenia i stopnia wykształcenia, entreprynerki, pospolicie makarelami zwane, mają ogólne charakterystyczne cechy. Są to kobiety energiczne, samowładne, z prostytutkami obchodzą się. jak z towarem, a bezczelność z jaką traktują wszystkie pomocnicze sposoby wyzyskiwania, przejmuje zgrozą każdego, kto się w te rzeczy choć w części wtajemniczyć potrafił. Mimo tego moralnego spodlenia cieszą się one uprzejmością, a nawet szacunkiem pewnych klas błyszczących, a jednak zdemoralizowanych. Pewnego razu bogaci zwykli goście pierwszorzędnego domu tolerowanego w Edynburgu, należący do najpierwszych rodzin Szkocji, wyprawili na cześć entreprynerki formalną owację i ofiarowali jéj kosztowny upominek w dowod swego uznania „za wzorowy zarząd zakładem i uprzejmość, z którą zadość czyniła żądaniom gości.” Co innego ludzie niższéj klassy, ten prosty lud roboczy, ci znając z własnego doświadczenia cały ciężar exploatacji, nienawidzą makarel i dają im to nieraz uczuć w sposób, jeśli nie legalny, to jednak czyniący mniéj przykrego wrażenia na myślącym spostrzegaczu, niż ów szacunek oddawany im przez utrefioną głupotę.
Przyzwyczajone do szacunku pewnych osób, z któremi mają zetknięcie i do uległości prostytutek, makarele uważają to za należną sobie monetę: przewraca im się zupełnie w głowie i nawet w stosunku do władzy przybierają niekiedy ton zupełnie niezgodny z nikczemnym charakterem swego zatrudnienia. W dziele Parent Duchatel’a[69] czytamy wiele próbek ich próśb do prefektów. Oto kilka: „Dożywszy do lat 82 i będąc matką licznéj rodziny, błagam pana, panie prefekcie o pomoc i opiekę! Pan jesteś ojcem biednych, obrońcą wdów i sierot, podporą cierpiących, ucieczką nieszczęśliwych, pan nie odmówisz zapewne mojéj prośbie. W zgrzybiałym swym wieku, czując zbliżanie się godziny, w któréj oddawszy ducha mego Bogu, będę musiała stanąć przed swym Stwórcą, powinnam pomyśleć o zabezpieczeniu losu mych dzieci.” Pisząca prosi tu o pozwolenie przepisania swego konsensu na imię córki i wnuczki. — Inna pisze: „Chcąc zachować niesplamioną, swą reputację, jaką sobie zaskarbiłam w naszéj dzielnicy, zmuszona jestem dla wypełnienia mych najświętszych obowiązków i długu honoru, otworzyć dom tolerowany.” Wiele z nich mówią w swych prośbach: iż „zawsze cieszyły się szacunkiem dobrych ludzi.” Jedna pisze że: „już 14 lat zdobywa sobie tym sposobem środki dla uczciwéj egzystencji.” Nie mieliśmy sposobności zaobserwować u nas takich dowodów dobrego o sobie rozumienia; jest ono jednak także w wysokim stopniu. Między innemi przypominamy sobie jedną z tutejszych makarel rezonującą w ten mniéj więcéj sposob: „........ ja mam bardzo krótką pamięć: w początkach (swego zawodu) nieraz wielu z gości kłania mi się na ulicy, a ja nie mogę sobie przypomnieć kto to taki i nie odkłaniwam się, ale późniéj myślę sobie, że to trochę niegrzecznie, więc teraz kiwnę tam zawsze głową.”
Musimy dodać, iż wiele entreprynerek jest zamężnych. Mężowie ich najczęściéj nie, mieszkają razem, lecz trzymają w pobliżu szynki lub garkuchnie, albo trudnią się lichwiarstwem, żyją zwykle z nałożnicami, żony zaś w swoją koléj mają kochanków, między którymi można zauważyć ludzi najróżnorodniejszych klass i zajęć.
Powodzenie domu zależy często od gustu i zręczności gospodyni. Idzie przedewszystkiem o to, aby ściągnąć jak największą liczbę mężczyzn. W Anglji rozdają adresa i reklamy o zakładach tego rodzaju. Toż samo robią i w Paryżu. Bywa także w użyciu zapraszanie przechodniów przez służbę, lub co częściéj jeszcze przez same prostytutki, które w tym celu wysyłane bywają przed sień i na ulicę, z zastrzeżeniem jednak, aby nie chodziły zbyt daleko, a to dla przyczyn, o których poniżéj mówić będziemy. Wyglądanie przez okno jest także jednym ze sposobów zwabiania w dzień. Dla charakterystyki podajemy szczegóły tego sposobu jako bardzo często będącego u nas w użyciu. W domach, które mają okna od frontu, a prawie w każdym ma to miejsce, prostytutki mimo zakazu policji pełnią koleją dyżura przy oknie. Przełożona siedzi także dla przepędzenia czasu przy jednem z okien, lecz nieco wgłębi i nie będąc widzianą widzi przechodniów, a w miarę tego jak który z nich zdaje jéj się być stosownym kandydatem, wydaje dyżurnéj prostytutce, rozkaz kalśnięcia, chrząknięcia, kiwnięcia lub uśmiechu. Prostytutka mniéj zepsuta żenuje się niekiedy i wypełnia rozkaz cofnąwszy się wgłąb’, a gdy złapana na tém przestępstwie i srodze monitowana tłomaczy się, iż przechodzień zdawał jéj się za poważny, gospodyni lepiéj od niéj znająca ludzi, objaśnia, że na takich właśnie kiwać trzeba i kończy zwykle: „już ty (tu następuje jaki smaczny epitet), nie mądrzyj, tylko się słuchaj.”
Dochody w domach publicznych są znaczne i ostatecznie bez względu na rodzaj umowy z prostytutką, przechodzą wszystkie w ręce gospodyni. Więcéj nadto, bo chociażby najwięcéj zarabiała, zawsze jest u swéj gospodyni w długach. Ważna to bardzo kwestja, ten bowiem stan rzeczy przykuwa prostytutkę do miejsca i niepozwala jéj porzucić swego zatrudnienia i dla tego dla wy kazania sposobu niegodziwéj exploatacji, wejdziemy tu w szczegóły. Jako przykład, bierzemy rachunki z tak zwanego u nas domu tolerowanego. Prostytutki wchodzą do tego zakładu j na następujących warunkach: za mieszkanie mają oddawać gospodyni połowę swego całego zarobku, czyli, jak zwykle mółgią, połówkę, z drugiéj połowy mają jéj płacić od 20 — 30 kop, dziennie za stół, i za inne dostarczane im artykuły wracać koszta po cenach rzeczywistych. Rachunki mają być utrzymywane porządnie i dla zapobieżenia nadużyciom dwa razy na miesiąc przez właściwego urzędnika kontrolowane. Każda z prostytutek téj kategorii o jakiéj mowa, zyskuje miesięcznie przecięciowo około 70 rs., t. j. około 840 rs. rocznie: życie, i ubranie nie może kosztować więcéj jak 250 rs. mimo to po każdym obrachunku pokazuje się, iż prostytutka nie tylko nic u gospodyni niema, lecz jest jest jéj jeszcze dłużną od 50 — 200 rs. Rezultat taki zdaje się być dziwnym wobec umowy zawieranéj z gospodynią przy wejściu i przy opiece policyjnéj kontroli; lecz rozwiązanie zagadki leży w tém, iż gospodyni radzić sobie potrafi. Pominąwszy, iż i wobec urzędnika oszukuje prostytutkę na każdym dostarczanym jéj szmacie, czego uniknąć prawne niepodobna; — jak tylko dostrzeże że zarobek téj ostatniéj przenosi passiva i że skutkiem tego przyszedłszy do gotówki mogła by nabywać sobie ubranie z pierwszéj ręki, a nadto uzyskać niezależność, natychmiast wszelkiemi sposobami wpływa na nią, albo jak technicznie mówią „naciąga ją” na robienie rozmaitych wydatków: że zaś urzędnik policyjny wydatków naciąganych zaakceptować nie zechce, potrzeba więc obejść czujność władzy i powstają rachunki tak zwane „pod książką,” t. j. z rzeczywistego dochodu prostytutki część tylko pewna zapisuje się do książki, a z reszty robią się wydatki, których już nikt nie kontroluje. Rachunki pod książką, to ekonomiczne i moralne zabójstwo każdéj mieszkanki domu publicznego. Dla lepszego wyjaśnienia rzeczy przedstawiamy modo exempli autentyczny rachunek j&daéj z tolerowanych. Wchodząc do zakładu bez należytéj odzieży, jak to się zwykle dzieje, zrobiła na samem wejściu długu za dostarczone jéj ubranie 35 rsr. W pierwszych dwóch tygodniach zyskała tylko 24 rs: z tego połówka wynosiła 12 rsr. z pozostałych zaś 12 opłata za stół, podatki, na lekarza, pranie i t. p. 9 rs. za okrycie letnie używane 5 rs. razem 14 rs. Dług więc powiększył się o 2 rs. i wynosił 37 rs. Do drugiego porachunku prostytutka czy to szczczęściem, czy przez oznajmienie się z miejscowemi stosunkami, wyrobiwszy sobie liczniejszą i zyskowniejszą klientellę, miała przychodu 68 rs. Zdaje się, iż z pomocą téj summy powinna była umorzyć sobie chociaż część poprzedniego długu, tymczasem rzecz się ma inaczéj. Najprzód gospodyni wpisuje jéj do książki tylko 26 rs. a pod książkę 42. Oto oryginalny rachunek obu tych pozycij.

Zapisano do książki Przychodu ...... 26 rs.
Z tego przypadająca gospodyni połowa 13 rs.
Za stół, opłatę podatków, pranie i t. p. 9   „  
Trzewiki z niebieskiemi kokardkami
(rzeczywistéj wartości rs. 2) ....   3   „  
Chustka w kraty (rzeczywista
wartość 3 rsr.) .........  5   „     =   30 rs.

____________________________
zatem dług nowy .... 4
dawny .... 37
____________
Wogóle dług ... 41

Rachunek „pod książką.”
Przychodu ............ 42 rs.
Z tego połówka (zawsze połówka) 21 rs.
Kalosze (wartości 1 rs. 20 kop.) 3   „  
Ciastka z bufetu (wart. 18 kop.) —   60 kop.
Trzy bilety do teatru, t. j. dla siebie,
gospodyni i jéj kuzynki 3   „  
4 chustki do nosa (wart 80 kop.)   1   „     80   „  
6 papierosów z bufetu ......   —   15   „  
Za dorożkę na Pragę gdzie jeździła wraz
z gospodynią i w jej interesie .....   —   75   „  
Za to, że gospodyni tańczyła z nią
kontredansa (!) .......... —   30   „  
Za przegrany zakład, uczyniony o to
czy przyjdzie wieczór p. X. (NB. gospodyni
dobrze wiedziała, iż p. X jest téj nocy
na służbie) ..........    1   „     —  
Kolczyki z czarnéj massy ....    1   „     40 „
Suknia szkocka używana (wart 4 r.) 9   „    razem 42 rs.

____________________
pozostaje ... 0

W ten sposób rachując się ze swą przełożoną, prostytutka mająca w ciągu 6 miesięcy swéj praktyki 460 rs. dochodu, zrobiła w tym czasie długu 147 rs.
Odwiedzający domy publiczne dobrze wiedzą o tych rachunkach i dają naddatki, tak zwane „na szpilki” lub według nowszéj, więcéj szczeréj nomenklatury „na kawę:” gospodyni i ten fundusz stara się wszelkiemi sposobami ściągnąć do siebie. Rządząc w swym zakładzie z despotyzmem i okrucieństwem dochodzącem do barbarzyństwa, jeśli nie podstępem, to gwałtem pod pozorem fikcyjnych pretensij, potrafi wydobyć każdy większy zwłaszcza datek. Szturganie, bicie, odjęcie pokarmu, wszystko to się praktykuje celem wzbudzenia przestrachu i uległości. Prostytutki nienawidzą swych opiekunek, lecz często schlebiają im w widokach korzyści, a raczéj celem wyjednania sobie pewnego sfolgowania i pozyskania dobrego słowa. To dobre słowo dostaje się jednak tylko téj, która najwięcéj przynosi dochodu; gospodyni w dowód szczególnéj łaski, częstuje taką wybrankę fortuny jabłkiem lub piernikiem i czule nazywa swoją „kochaną zarobnisią.” Zapobiegając wyrobieniu się między prostytutkami solidarności mogącéj krzyżować jéj zamiary i uszczuplać wszech władztwo, gospodyni stara się zręcznie rozdmuchiwać między niemi niechęć, zazdrość i ciągłe swary dające jéj rękojmię, iż nic się w zakładzie stać nie może, o czem by nie wiedziała i z czegoby w miarę możności nie odniosła korzyści. Divide et impera! Jeśli która z prostytutek podejrzaną jest o zamiar ucieczki, co się bardzo często zdarza, gospodyni nie wydaje jéj ubrania, aż dopiero wieczorem, gdy ma iść na salę; wychodzącéj na ulicę, celem zwabienia gości, nie pozwala brać kapelusza. Środek ten ma zarówno na celu zapobiedz zbyt odległym przechadzkom i zarobkowi na własną rękę.
Mówiliśmy już, że entreprynerki obchodzą się z nierządnicami jak z towarem. Rzeczywiście, gdzie tylko mogą się spodziewać dobrego zbytu nie zasypiają sprawy. Domyślając się np. która z dziewcząt i w jaki sposób danemu indywiduum podobać się może, słowem lub gestem wskazują jéj sposób przymilenia się lub rodzaj grubéj kokieterji, jakiego ma użyć celem oddziałania na chęć pokupu. Niekiedy wychwalają tą lub ową ze swych kobiet przed niemogącym się zdecydować gościem, przyczem wchodzą w najdrobniejsze anatomiczne szczegóły. Jeżeli, co się często zdarza, numerowy z hotelu, lub inny jaki fachowy stręczyciel, przychodzi do publicznego domu po jedną lub kilka kobiet, z nadmienieniem, iż żądający, najczęściéj jaki prowincjonalny amator, nieżyczy sobie nierządnicy, lecz panny trudniącéj się szyciem, osoby mieszkającéj przy familji, lub też tajemnie udzielającéj się mężatki, gospodyni delegując żądaną ilość swych podwładnych, daje im szczegółową informację jak mają pozować w przybranéj roli. Zabawne tu dzieją się sceny. Prostytutki kładą w kieszeń tasiemki, nici, nożyczki, naparstek, nakłuwają sobie igłą palce, przebierają się w stosowne do swéj roli sukienki, a gospodyni przez ten czas daje im całą lekcję zachowania się i uczy mogącéj się przydać szczegółowéj opowieści o ich fikcyjnych domowych stosunkach. Zaznaczamy nawiasowo, iż ten sposob sprzedawania rzeczy gorszych za lepsze nie mało się przyczynia do zdyskredytowania opinji kobiet klas pracujących.
Jeśli w jednym domu publicznym zabraknie kobiet na miejscową potrzebę, gospodyni zapotrzebowywa ich od swéj handlowéj koleżanki, lub sprowadza czasowo odpowiednią liczbę niezależnych prostytutek. Zdarza się to szczególniéj wtedy, gdy miejscowe zaangażowane zostaną na noc do hotelów lub mieszkań prywatnych, albo gdy naraz kilka, zbiegnie, lub zachoruje.
Entreprenerki zaopatrują się w kobiety nie tylko przez stręczących, lecz biorą je także i z innych domów publicznych: przy téj ostatniéj operacji, dawna gospodyni ceduje nowéj swoją na prostytutce ciążącą wierzytelność, biorąc za to gotówkę z odstąpieniem pewnego procentu, którego stopa jest w stosunku odwrotnym do wielkości przewidywanych z zadłużonéj dziewczyny korzyści. Niekiedy gospodynie mieniają między sobą prostytutki, rządząc się w téj mierze chęcią trafienia do gustu zwykłych swych gości. Nie wszędzie jednakowy towar popłaca. Przy zamianach takich trafiają się dopłaty.
Widzieliśmy jeszcze w historji dawniejszych wieków, iż gdzie tylko objawiła się potrzeba nierządnic, spieszyły one ze swemi usługami. Toż samo dzieje się dzisiaj Na wszelkiego rodzaju wystawy, jarmarki, kongressy, entreprynerki podążają ze swemi kobietami, spotykając się zarazem i z konkurencją nierządnic samodzielnych rozmaitego gatunku i rzędu. Wspominaliśmy o zjeździe prostytutek do Konstancji w r. 1415; toż samo miało miejsce na kongressie Wiedeńskim 1815 r., toż samo podczas powszechnéj wystawy w Londynie w r. 1862 i Paryżu 1867 r., a nawet jak piszą zagraniczne gazety, podobne zbiegowisko pociągnęło w roku zesz. do Rzymu, spodziewając się w tém mieście, z okoliczności Soboru, wielkiego zjazdu cudzoziemców: niektóre z nich miały nawet podrodze wracając z Kairu, gdzie znajdowały się podczas otwarcia Suezkiego kanału. U nas prostytutki z Warszawy wyjeżdżają na jarmark do Łowicza, Łęczny, Skaryszewa i t. p., lecz nie może tu być mowy o żadném porównaniu ze zjazdami prostytutek na sławne europejskie jarmarki naprzykład do Lipska lub Niżnego Nowogrodu[70]. W miastach tych w czasie jarmarków roi się tysiące prostytutek, już to prowadzących interes na własną rękę, już też zwiezionych i exploatowanych przez gospodynie.
Zwracając się do exploatacji, napotykamy ją zarówno w publicznéj, jak i tajnéj prostytucji. Pomijając przykłady cytowane przez zagranicznych autorów, tu w Warszawie można znaleźć np. sklep z cygarami, którego właścicielka pobiera do własnéj ręki opłatę za wdzięki swéj sklepowéj. Przed parą laty, przypominamy sobie na jednéj z ulic w środku miasta położonych, małą restauracyjkę administrowaną przez ex-utrzymującą dom publiczny, która poszedłszy za mąż za kucharza, chciała połączyć naraz rzemiosło męża ze swém własném, t. j. dziewczyny przyjmowane do usługi, najczęściéj jeszcze nie zepsute, za staraniem szanownéj gospodyni przechodziły z kolei na nierządnice. Dziś podobnych zakładów stosunkowo jest nie wiele, odkąd władza baczniejsze na nie zwróciła oko. W ciągu jednego r. 1863 zamknięto 58 kawiarń, bawaryj, restauracyj, sklepów i t. d., a za ułatwienie i stręczenie do nierządu, przedstawiono do ukarania osób 75. W latach następnych ukrócono także wiele podobnych nadużyć. Zakłady tego rodzaju, pominąwszy już względy sanitarne, są tym szkodliwsze, iż w łatwy sposób zwabiają swą przyzwoitą formą wiele dziewcząt poszukujących uczciwéj pracy.
Widzieliśmy przyczyny wytwarzające prostytucję, zauważaliśmy pokrótce jéj główniejsze formy, wypada nam teraz przypatrzeć się bliżéj saméj prostytutce. — Przypatrzeć się, — to łatwo, ale kto zdoła zupełnie dobrze zrozumieć ten zagadkowy wytwór zepsucia, płód wszyskich działających nań wpływów przeszłości i teraźniejszości, kto przeniknie do wnętrza zatraconéj, aby zrobić dokładną analizę jéj ducha? Z nieporządnie formułujących się i często sprzecznych z sobą objawów, z mieszaniny najróżnorodniejszych faktów, trudno zaiste przyjść do stanowczych i jasnych wywodów; a jednak prostytutka ma duszę podlegającą téj ogólnéj prawidłowości, o któréj mówią uczeni psychologowie. Bądź co bądź, prostytutki nie są jeszcze w ogóle tak zepsute, jakby się to sądząc po podłości ich rzemiosła, zdawać mogło. — Prawda, że chęć zysku, za którym gonią, a z którego ostatecznie nigdy nic nie mają, zdaje się pochłaniać w nich wszystkie inne względy, lecz częstokroć i szlachetniejsze odzywają się tam uczucia. Mając pieniądze prostytutka z lekkomyślnością wydaje je na fraszki i łakocie, ale z drugiéj strony, gdybyśmy chcieli wtajemniczyć się w szczegóły, zobaczylibyśmy jak często dzieli się ostatnią dziesiątką z potrzebującym jéj wsparcia żebrakiem, jak sama lub wspólnie z towarzyszkami niesie pomoc, żywność, opał, mieszkającym w sąsiedztwie starcom, chorym, całym rodzinom. Nie potrzebujemy cytować przykładów przytaczanych przez Parent-Duchatel’a, widzieliśmy je na własne oczy. Powie kto może: „łatwo przyszło, łatwo poszło.” Zgoda, lecz czemu tego nie robi np. szuler lub jaki inny żyjący z cudzéj kieszeni spekulant, wszakże i jemu łatwo przyszło.
Mylnie sądzą niektórzy, iż prostytutki znaj luja przyjemność w rozpuście, zdarza się to tylko niekiedy w początkach, lecz późniéj nadużycie popędów płciowych wyrabia nawet zupełny wstręt do spółkowania. Prostytutki oddają się tylko z rzemiosła, a eo dziwniejsza, przy tym wstręcie do rozpusty z pierwszym lepszym, mają zawsze pociąg do trwałego związku osnutego na uczuciu. Charakter i stan tych kochanków jest bardzo rozmaity. U nas zauważaliśmy w ich liczbie: kupców, rzemieślników, urzędników cywilnych i wojskowych. W domach najniższego rzędu, w roli téj występują: żołnierze, tragarze, woziwody, czyściciele i t. p. Trudno opisać namiętność prostytutek do swych kochanków. W niższych sferach kochankowie ci są zwykle pijacy, grubijanie, awanturnicy i zwolennicy bijatyk. Zdarza się często, iż odwożą do szpitala nierządnicę zbitą przez swego kochanka; nie przestaje go jednak kochać nie mając w dodatku nic za to w zysku, trzeba bowiem dodać, iż prostytutki, jeśli tylko mogą, nie biorą od swych kochanków żadnego honorarjum, a nawet często wspierają ich swemi funduszami. Cały zysk, jaki od nich mają, jest obrona w chwili gdy jéj potrzebują. Praktykuje się to szczególniéj w domach publicznych niższego rzędu, gdzie gospodynie zawsze z pewnego rodzaju bojaźnią patrzą na barczystych kochanków. Drugim objawem skłonności do życia rodzinnego jest dość częste u prostytutek życzenie zostania matką. Jeśli któréj z nich zdarzy się zajść w ciążę, co zwykle przypisują swym kochankom, inne otaczają ją szczególną troskliwością i pewnego rodzaju szacunkiem[71].
Prostytutki, mimo, iż to się dziwnem wydać może, są dosyć religijne, jakkolwiek wiele z pomiędzy nich nie ma wyobrażenia o kardynalnych zasadach wiary, przecież zwykle szanują jéj formy, np. większa część katoliczek zachowuje posty, do kościoła jednak zwykle nie chodzą, uznając swoją niegodność[72].
Zarzucają prostytutkom. biorą za dowód ostatecznego ich zepsucia ten cynizm w słowach i gestach, jakim się większa część ich odznacza. Nierządnice używają całego słownika najobrzydliwszych wyrazów i frazesów i obrzucają nimi tych, którzy sobie tego życzą, lub którym nie chcą pozwolić sobie bezkarnie dokuczyć: zdaje się że im to nawet sprawia pewien rodzaj zadowolenia, zdaje się, że zgubiona kobieta tam, w duchu, doświadcza wtedy rozkoszy odwetu, przypominając słowa nieznanego nam autora melodji brukowych:

Za wzgardą im płacą bezwstydem i śmiechem,
Bo grzech mój jest wielkim i ciężkim ich grzechem.

Jakże wreszcie możemy wymagać od publicznych wszetecznic skromności, gdy są mężczyźni, do przyzwoitych nawet sfer towarzyskich należący, którzy jeszcze w domu publicznym demoralizują kobiety, lubują się w bezeceństwach i sami wywołują cynizm, który u nierządnic bywa często sztucznym i chorobliwym. Przypominamy sobie prostytutkę, która łatwością miotania nieskończenie rozmaitych plugawych wyrażeń wprawiała w podziw nawet swoje koleżanki. Była to jéj specjalność. Pewnego razu, gdy na żądanie męzkiéj publiki popisywała się ze swą umiejętnością, nagle jakąś tajemną myślą rażona, zatrzymała się w środku frazesu i niechciała go dokończyć, uciekła od natrętów na drugi koniec sali i schyliwszy głowę na piersi przyjaciółki-prostytutki, wyszeptała z cicha: „coby na to powiedziała nieboszczka panna Ł. gdyby słyszała.” Panna Ł. (objaśniamy tutaj), była to zacna i powszechnie szanowana ochmistrzyni zakładu, w którym prostytutka pobierała kiedyś wychowanie. Tak wiec, w téj skalanéj duszy odezwało się jeszcze wspomnienie niewinnéj przeszłości, cień świętéj zamknął jéj usta i pijana gawiedź nie dosłuchała cynicznéj opowieści. Jest rzeczą godną uwagi, iż wpośród przyzwoitego otoczenia, każda prawie prostytutka zachowa się przyzwoicie i to bez żadnego krępowania się, zdaje się nawet, iż swobodniéj wtedy oddycha i odzyskuje lepszą swą połowę. Taż sama, która przed godziną wymawiała najobrzydliwsze wyrazy i za danym przez gospodynię znakiem, naprzykrzała się gościowi o kupno łakoci z bufetu, w prywatnem mieszkaniu uczuwszy się w innéj atmosferze, nie widząc koło siebie twarzy rozpustnych i pijanych, będzie się zachowywać stosownie i o wiele delikatniéj, niżby się ze względu na jéj zaniedbane wychowanie i nizki stopień wykształcenia, pominąwszy już obecne stanowisko, spodziewać można było. — Są tacy, którzy w téj skromności chcą koniecznie widzieć udanie, lecz nam się zdaje, iż naodwrót udanie jest tam, gdzie kobieta publiczna występuje z cynizmem. Nieprzyzwoite wyrazy mogą wreszcie wejść w przyzwyczaj jenie, ale rozmowy na temat scen lubieżnych koniecznie sztuczne być muszą, broniąc naszego zdania pomijamy, iż prostytutka nie miałaby interesu pozować przed człowiekiem, o którym wie iż zna ją dobrze i wie co potrafi, pytamy się tylko, czy może się kochać w sprośnych obrazach ta, która się nimi przesyciła? Może się to zdarzyć jako objaw chorobliwy, lecz kłaść coś podobnego za normę, jest to nie znać natury ludzkiéj. Młoda, zamknięta, nieudzielająca się, lecz już moralnie zepsuta, trawiona żądzą dziewczyna, ma silniéj rozbudzoną imaginację, niż zwykła prostytutka, która zobojętniawszy na stosunki płciowe, nie myśli o tém co mówi i co za tém idzie, nie potrzebuje sobie zadawać przymusu, aby o tém nie mówić[73].
Prostytutki, jeśli im się pozostawi dowolność obrania przedmiotu rozmowy, mówią tylko o rzeczach potocznych i drobnostkach dotyczących teraźniejszości; pytane o przeszłość kłamią uporczywie i tylko ze zbiegu okoliczności można tu dojść do jakiegoś wątku prawdy. Przyczyny téj kłamliwości tłumaczą się łatwo: prostytutce idzie o to aby nie zniesławić swój rodziny, lub nie dać możności dowiedzenia się o swéj hańbie dawnym swym znajomym, a także aby dać korzystniejsze o swéj przeszłości wyobrażenie. Między sobą rozmawiają chętnie o dawnych stosunkach, zachowując jednak i tutaj dyskrecję co do nazwisk osób i miejscowości. Resztę czasu, pozostałego od snu, (sypiają bowiem zwykle w dzień me mając czasu w nocy), spędzają na graniu w karty, lub co częściéj jeszcze, na kładzeniu sobie pasjansów i kabały, albo też pozostają w zupełnéj apatycznéj bezczynności. Większość tych kobiet, mianowicie też w domach publicznych, nic nie robi. Zupełne zniechęcenie się i niemożność wyjścia z zaklętego koła w którem się obracają, wyradza tak powszechne u prostytutek lenistwo, nieochędostwo i niegospodarność. Zbytek stosunków płciowych i nadużycie mocnych trunków skutkują ostatecznie ociężałość i zupełne osłabienie charakteru, jakie zauważyć można szczególniéj u oddających się przez czas dłuższy swemu rzemiosłu; początkowo bowiem prostytutki są zwykle bardzo wrażliwe, ruchliwe, le kkomyślne i niestałe. Ruchliwość ta, jak twierdzą myślący obserwatorzy, jest wypływem instyktu zachowawczego, w skutku którego, tonące w społecznem morzu istoty, chwytają się rade każdéj słomki, każdego zwodniczego cienia: zmieniają ustawicznie miejsce swego pobytu przeprowadzając się z ulicy na ulicę, z domu do domu, przejeżdżając z jednego miasta do drugiego. Kontrole policyjne wykazują ciągłą ruchomość cyfry prostytutek. Bywają lata, w których liczba przybywających i wybywających zdaje się wykazywać, iż cały kontyngens zastąpiony został nowozaciężnemi. Nie znaczy to jednak aby większość ich opuszczała swe zatrudnienie, — bynajmniej; przenoszą się one tylko z jednego miejsca do drugiego, wypisują się i wpisują na nowo, giną z oka policji i po jakimś czasie wracają znowu. Pominąwszy wykazy z miast zagranicznych, w Warszawie według wiadomości jakie mamy z lat ostatnich, znajdujemy bardzo ruchome cyfry:

Było dnia
W ciągu roku
Zostało na
1 Stycznia
przybyło
ubyło
rok następny
1863 publicznych  85 135 —  220
tolerowanych  132 119 78 173
1864 publicznych 220 295 285 230
tolerowanych 173 176 147 202
1865 publicznych 230 724 678 276
tolerowanych 202 326 245 383
1866 publicznych 276 223 264 235
tolerowanych 383 192 176 299
1867 publicznych 235 400 454 181
tolerowanych 299 198 174 323
podlega rew.
(patrz 4 kat.)
—   232 9 223
1868 publicznych 181 134 206 109
tolerowanych 323 264 244 343
podlega rew. 223 289 139 373
razem na rok 1869 pozostało 825[74].


Wypisujące się, o ile mieć można o nich wiadomość, przedstawiają bardzo mało gwarancji powrotu do uczciwego życia. Jakież bowiem dane w téj mierze może przedstawiać cyfra wybyłych np, w Warszawie w roku 1865, gdy z pomiędzy nich wypisano jako zbiegłe 557, z tych zaś, które wyjechały za pasportami, a było ich 129, zapewne także znaczna liczba oddawała się dawnéj praktyce w mnych tylko miejscowościach. W Paryżu na 10,175 prostytutek wypisanych od 1845—1854 r.:

Wyszło za mąż 
 205
Znalazło środki do życia 
 141
Zajęło się pracą 
 1,091
Osądzono na więzienie 
 153
Wyszło do przytułków poprawy 
 89
Otrzymało livre de tolerance 
 91
Zmarło 
 953
Zginęło z pod oka policji 
 7,452


Rozpatrzywszy się w tych cyfrach, łatwo domyśleć się możemy jak wiele musi wracać nazad z każdéj z tych pozycij; jakoż z wyliczonych w powyższym wykazie było zapisanych na nowo w samym Paryżu 4507, nie licząc tych, które zdołały uniknąć kontroli lub też zapisały się w innych miastach.
Niektóre idą na utrzymanie, u nas np. w r. 1863 wyszło ich 35. W Paryżu wielu gałganiarzy i czyścicieli żyje na wiarę z takiemi kobietami. Pewna część idzie na utrzymanie i do arystokratów w których liście figurują u P. Duchatel’a, między innemi 16 bogatych francuzów, 8 anglików, 9 amerykanów, 3 półkowników i „3 osoby zajmujące tak znakomite stanowisko i z tak znanemi imionami, że ich nie można tu wymienić.” Zapewne coś w rodzaju ministrów lub książąt krwi. Wypadki podobne są jednak bardzo rzadkie, równie jak i szczęśliwcze zamąż pójścia; zwykle zaś prostytutki dostają się za żony markerom z hotelów, lub publicznych domów, albo też wyrobnikom. W Paryżu bywa takich wesel od 20 — 25 rocznie. U nas stosunkowo do ogólnéj ludności i liczby prostytutek, jest takich związków daleko więcej: — przypisać to należy stałemu napływowi cudzoziemców, którzy pozbawieni innych stosunków, kontentują się i takim nabytkiem, niepodobna jednak nie zauważyć, iż między amatorami biorącemi żony z publicznych domów, trafiają się dość często ludzie nie grzeszący wprawdzie zbytkiem inteligencji, lecz mający przyzwoite, a niekiedy nawet bardzo przyzwoite stanowisko w świecie. Od r. 1863 do 1868 włącznie poszło za mąż w Warszawie prostytutek 72,

a mianowicie: roku 1863, 64, 65, 66, 67 i 68.
w tymże samym czasie
poszło do służby lub
innego uczciwego
9 5 23 19 7 9
zajęcia: ......
22 25 141 113 40 39

Nie robimy tu żadnych wywodów z wpadającéj w oko różnicy ilości wychodzących zamąż w pewnych mianowicie latach, zwracamy tylko uwagę, że wszystkie te cyfry w porównaniu z ogólną liczbą, zapisanych, a także i wypisywanych corocznie prostytutek są, jak widzimy, bardzo mało znaczące. P. Szaszkow zestawiając wiele cyfr i wykazów ze źródeł zagranicznych, co do powrotnego zapisywania się prostytutek dochodzi do przekonania, iż w rzeczywistości, z bardzo małym wyjątkiem, te tylko prostytutki porzucają swój przemysł na zawsze, które.... umierają. Dla ogromnéj większości prostytucja jest jakiemś zaczarowanem kołem, w którem kobieta, co weń weszła, musi się wciąż obracać. Od czasu do czasu wyrywa się z niego, lecz wraca znowu i pozostaje aż do końca pełnego cierpień żywota.
Cyfry o śmiertelności kobiet publicznych nie przedstawiają żadnéj dokładności, dla tego nie podajemy ich tutaj, to jednak pewna, że prócz ich chorób specjalnych, zdrowie prostytutek bywa rujnowane uprzednią pracą, nędzą, wycieńczeniem, nadmiernem używaniem mocnych trunków. Najczęściéj, o ile nam wiadomo, cierpią na suchoty i nieżyt oskrzeli (katar płuc). Głębokie moralne cierpienia skutkują także, stosunkowo dość częste między prostytutkami, pomieszanie zmysłów. W Paryżu od 1811—1815 r. weszło do domu obłąkanych 105 prostytutek z których ze strachu 3, zbytku rozpusty 3, po połogach 8, z nędzy 11, od leczenia merkuryuszem 3, z pijaństwa 13, z silnych moralnych cierpień 27, z przyczyn niewidomych 37.
Skłonność do samobójstwa objawia się także u prostytutek częściéj, niż u innych kobiet. W Edynburgu, jak świadczy Dr. Tait, corocznie spełnia je 1/12 prostytutek. U nas nie mamy co do tego objawu żadnych cyfr pod ręką, o ile sobie jednak przypominamy, w latach ostatnich dzienniki urzędowe w swéj kronice kryminalnéj podawały kilka przykładów usiłowanego lub spełnionego przez, prostytutki samobójstwa.
Choroba, nędza, rozpacz, śmierć przedwczesna, — oto co czeka te kobiety uliczne, z których wyciągnięto wszystkie sok] życiowe i które potem wyrzucono jak się wyrzuca nieczyste odchody do miejskiego kanału.
I nikt się nie zakłopocze co się tam robi z tą zgnilizną, byle ją tylko o tyle o ile z przed oczu usunięto.





III

Może nam kto zarzuci, że kreśląc obraz prostytutki, wystawiając jéj rzec można bezwłasnowolny upadek, i pewne dodatnie strony charakteru z pozostawieniem ujemnych na drugim planie, chcieliśmy litość dla niéj wyżebrać. Nie o ilość tu chodzi, lecz o sprawiedliwość. Prawda, pominęliśmy wiele i wiele obrazów, na które wzdryga się natura ludzka, nieprzedstawiliśmy dokładnie mniéj znanych czytającéj publice jaskiń rozpusty ostatniéj gradacji, z całym ich obrzydliwym kolorytem, miejsc gdzie np. kobieta spółkując z jednym opiłym rozpustnikiem, jednocześnie od drugiego pieniądze odbiera, gdzie szpetota moralna wyraża się w tak bezecnych formach, iż patrząc nie wiesz co silniéj w danéj chwili działa na twe nerwy; lecz cóż ztąd? Czy opis taki, którego sprawozdawczem piórem dotknąć nie mamy odwagi, zmienia w czemkolwiek samo założenie? Bynajmniéj. Im na niższy stopień szkarady spadła kobieta, tym więcéj daje dowodu, iż nie w niéj leży przyczyna tego upadku. Występki przeciwne naturze ludzkiéj spełniane bywają tylko pod silnem parciem przyczyn zewnątrz stojących. Wykazaliśmy te przyczyny odnośnie do prostytucji. Brak chleba, brak pracy, brak oświaty. Lecz jak zaradzić tym brakom? Łatwiéj tu pisać receptę, niż dać lekarstwo. Zgoda, ale raz stanąwszy na tym gruncie, będziemy przynajmniéj wiedzieli gdzie jądro złego i kogo o nie winić należy. Lekarstwo samo, to praca wieków. Być może że przyjdzie czas, w którym dzisiejsza prostytucja zniknie zupełnie z widowni cywilizowanego świata. Jeśli wolno marzyć o balonach, więcéj nadto, jeśli powaga Arystotelesa sądzącego iż niewolnictwo płynie z prawa natury, upadła bezpowrotnie, dla czegóż nie wolnoby było zamarzyć o zniesieniu i tego handlu ciałem człowieczem. Dajcie tylko chleba i światła, albo światła i chleba!
Tymczasem zaś w obecnym stanie rzeczy widzimy, że przyczyny prostytucji leżą tak głęboko, iż żaden przepis administracyjny, ani żadne kazania moralistów znieść jéj nie potrafią i dla tego możemy mówić tylko o zmniejszeniu złego i zgubnych jego skutków. Mówiliśmy na początku niniejszego studyum iż wskazywano trzy drogi, jakoby prowadzące do powyższego celu, tu wypada je bliżéj rozpatrzyć.
Krańcowi zwolennicy, a raczéj parodji ścizasady „laissez faire laissez passer“ chcą zupełnie zostawić prostytucję saméj sobie, uważając nawet za niegodne państwa i prawa, mieszanie się do występnych stosunków i regulowanie ich jakiemikolwiek administracyjnymi w ręku władzy spoczywającymi środkami. Do téj szkoły, jeśli ją tak nazwać można, przyłącza się pewna liczba pseudo-teologów i moralnych rygorzystów, którzy albo wymagając bezwględnego zakazu prostytucji[75] (widzieliśmy ile takie zakazy są skuteczne), albo po napiętnowaniu patetycznem wyklęciem zostawiając ją sobie saméj, żądają w każdym razie aby władza nie miała nic wspólnego z nieczystemi naczyniami występku. Złe zaś, którego zgubnych skutków nieprzeczą, chcą wyniszczać od korzenia, w następstwie więc wznoszą projekta oświaty ludowéj i reform ekonomicznych. Reformy jednak nie zjawiają się natychmiastowo, w praktyce nic się nie robi, a prostytucja nurtuje społeczeństwo niszcząc zdrowie i moralność całych pokoleń.
W obec tych faktów wyrobić się musiało u praktycznych myślicieli inne zupełnie zdanie: żądają oni bezwarunkowo kontroli nierządu przez państwo, kładąc szczególny nacisk na odbywanie rewizij lekarskich, celem zapobieżenia szerzeniu się zarazy wenerycznéj, jak również zobowiązują administrację do zapobiegania o ile można zgorszeniom i nadużyciom wyradzającym się łatwo wpośród prostytucyjnych stosunków.
Oba te kierunki zapatrywania sie na nierząd, znalazły swe odbicie w praktyce administracyjnej: Anglja, Austria, Hiszpanja i Państwo Kościelne, nie mają żadnych przepisów regulujących prostytucję; we Francji zaś, Belgji, Holandji, Prussach, Państwach Skandynawskich, Rossji, a od r. 1862 i w Królestwie Włoskiem istnieje mniéj lub więcéj szczegółowa kontrola nierządu. Cyfry statystyczne najlepiéj wykazują, które z tych państw na właściwéj znajdują się drodze[76].
Gdy na 100 osób dotkniętych bywa chorobą weneryczną w Paryżu 30, w Bruxelli 27,3; w Berlinie 17,8; procent ten dochodzi w Wiedniu do 43,3; w Rzymie do 52, — gdy na 100 nierządnic choruje w Paryżu 14, w Lyonie 16, w Marsylii 10, w Berlinie 13,6, w Bruxelli 12,1 w Hamburgu 18,4 w Hadze 16,2; w Londynie mamy ich 35, a w Rzymie 42.
Cyfry te są wymowniejsze od wszelkich deklamacji i argumentów, jakiemiby zwolennicy bezkontrolowéj prostytucji walczyć chcieli. Salus populi suprema lex esto! Władza państwowa starając się o zachowanie zdrowia obywateli, spełnia jeden ze swych najpierwszych obowiązków.
Z téj saméj zasady wychodzi trzeci kierunek przeciwstawienia się zgubnym skutkom prostytucji, różniąc się jednak wybitnie co do formy i stopnia udziału władzy państwowéj. Kierunek ten reprezentowany obecnie tylko w teorii[77], przeprowadzając zasadę państwowego obowiązku starania się o zdrowie ludności z najściślejszą konsekwencją, lecz zdaniem naszem przeprowadzając ja jednostronnie, żąda, aby domy publiczne były zakładami państwowymi, utrzymywanymi kosztem skarbowym i aby administracja ich złożona była w ręku nominowanych przez władzę urzędników. Zwolennicy takich urządzeń dowodzą, iż tylko tym sposobem właściwy cel osiągniętym być może, że wszelkie, jak mówią, półśrodki nie na wiele się przydadzą, gdyż jacykolwiekby byli przedsiębiercy prywatni, już przez sam swój charakter podłych wyzyskiwaczy rozpusty, żadnéj gwarancji dbania o dobro publiczne przedstawiać nie mogą, że nadto, tylko w instytutach państwowych, prócz zupełnie dokładnéj rewizji lekarskiéj dopełnianéj i na mężczyznach, zapewnioną być także może bardziéj ludzka opieka samym prostytutkom. Nie wychodząc z ram niniejszéj pracy, nie będziemy przytaczać projektowanych w tym duchu szczegółów, lecz zwrócimy uwagę na jedną okoliczność pominiętą lub bardzo powierzchownie traktowaną przez autorów powyższego kierunku. Panowie ci, uzasadniając prawo bytu państwowych prostytucyjnych instytutów, powołują się na przykład urządzeń Solona, lecz zapominają, że ten prawodawca mógł zapełniać domy publiczne i istotnie zapełniał je zakupionemi dla wygody obywateli niewolnicami. Dzisiaj państwo nie mogąc zakupić niewolnic, miałoby przed sobą dwie alternatywy: albo wejść w stosunki ze stręczycielami, albo zaludniać domy publiczne tylko kobietami złapanemi na pokątnym nierządzie. Pierwszego przypuścić nie można, a przecież łatwo da się przewidzieć, że kobiety same, bez żadnego zewnętrznego podmuchu, a przynajmniéj zachęcającéj informacji, nie zgłaszałyby się przed policyjnego administratora; co zaś do drugiego, to liczba złapanych na pokątnym nierządzie, nie wystarczyłaby na miejscowe zapotrzebowanie i skutkiem tego tenże nierząd pokątny miałby zawsze zapewniony stały pokup.
Tak wiec, pomimo pewnéj sympatji dla projektu zdającego się zaradzać wielu niedogodnościom, nie wierzymy w możliwość jego urzeczywistnienia, a nadto w obec powszechnie panujących w dzisiejszym wieku pojęć, przyznajemy, iż niepotrafilibyśmy obronić go w dziedzinie zasad prawnych. Pozostaje tedy, jako jedynie możliwy, a zarazem konieczny sposób zaradzenia złemu, państwowa kontrola nierządu prowadzonego przez osoby prywatne. Władza państwowa zastaje złe, którego nie mogąc zniszczyć, stara się je uczynić jaknajmniejszem, — i niech co chcą mówią zwolennicy bezwzględnych zakazów, tylko taka pozycja jest rozsądną przeciw każdéj sile większéj. Władza stara się zapobiedz pożarom za pomocą przepisów budowlanych, lecz gdy ogień wybuchnie, nikt jéj nie zaprzeczy prawa niesienia ratunku. Społeczeństwo winno dążyć do usunięcia przyczyn wyradzających prostytucję, lecz dopóki ona stnieje, dopóty istnieje prawo zapobiegania jéj skutkom Widzieliśmy, że wie le rządów przyjęło tę zasadę, wymieniliśmy wyżéj państwa, w których istnieje kontrola prostytucji, lecz tak pod względem sanitarnym, jak i obyczajowym pozostawia ona jeszcze bardzo wiele do życzenia. — Pomijając szczegółowe przepisy różniące się od siebie w różnych Krajach, treść tych urządzeń jest mniéj więcéj następująca:
Nierząd publiczny zostaje pod kontrolą policji, któréj urzędnik ma bezpośredni nadzór nad całą służbą policyjno-lekarską
Nierządnice dzielą się zwykle na dwie kategorje: 1sze mieszkające w domach publicznych, 2gie wolno mieszkające za kartami. W niektórych krajach istnieje tylko ta druga kategorja.
Prostytutki zaciągają się do kontroli w dwojaki sposób, t. j. albo zgłaszają się do zarządu same, lub przyprowadzone (dobrowolnie) przez utrzymujące domy publiczne, albo też zapisują się jako ujęte na pokątnym nierządzie. W każdym z tych wypadków Zarząd winien przeprowadzić właściwe śledztwo celem przekonania się, czy kandydatka nie może znaleźć dostatecznéj opieki mogącéj ją uchronię od przyszłego zajęcia.
Wypisujące się winny przedstawić deklarację co do przyszłego swego zatrudnienia, lub poręczenie wiarogodnéj osoby.
Domy publiczne, jak również prostytutki za kartami, opłacają pewien podatek.
Rewizje lekarskie odbywają się w pewnych stale oznaczonych terminach.

Przepisy te pod wielu względami nie wytrzymują krytyki. Przedewszystkiem sama organizacja zarządu nieskoncentrowanego należycie i nieprzedstawiaiącego w swym składzie dostatecznéj specjalnéj kompetencji, jest wadliwą; wyradza bowiem jednostronność i rutynę, a nadto przedstawia niekiedy otwarte pole wszelkiego rodzaju nadużyciom. Powtóre, podatek, ten zabytek dawnych wieków, w których państwo tworzyło z występków rubrykę dochodów, demoralizuje ludność i same prostytutki, przedstawiając ich zatrudnienie jako sankcjonowane na równi z wszelkiem innemi godziwemi przedsiębiorstwami[78]. Po trzecie, stale oznaczone dla całych kategoryj nierządnic termina rewizji lekarskiéj, nie odpowiadają dzisiejszym rezultatom nauki i nie zabezpieczają dostatecznie zdrowia publicznego[79].
Nie mając pretensji do zupełnego i dokładnego wyczerpania przedmiotu przedstawimy tylko ogólny szkic wraz z krótkiemi motywami ustawy, któraby zdaniem naszem mogła więcéj, niż dotychczasowe, czynić zadość wymaganiom stawianym przez naukę i doświadczenie.


Projekt organizacji kontroli nierządu.

§ I.   Ogólna kontrola nierządu ma należeć do Centralnego Zarządu Spraw Wewnętrznych (ministerjum), i tworzyć osobny Wydział złożony z lekarzy i administratorów.

Centralizacja ta jest konieczną dla równoczesnéj i zgodnéj działalności na wszystkich punktach kraju, jak również dla łatwiejszego porozumienia się z głównemi zarządami innych gałęzi administracji o ile ich pomoc byłaby potrzebną, t. j. da możność szybszego zaradzenia złemu ilekroć szkodliwy dla zdrowia publicznego wpływ nierządu nie słoi w bezpośrednim z nim związku[80] i tém samem przechodzi zakres miejscowéj zwykłéj policyjnéj kontroli.

§ II.   Szczegółowa kontrola nierządu w każdem większem mieście, porucza się Stałemu Komitetowi Policji Zdrowia i Obyczajów.

Miasta do których ma się stosować niniejszy paragraf i następne, tylko pozytywnie wyliczone być mogą. W miastach pomniejszych kontrola nierządu będzie, z porządku rzeczy należyć do właściwéj władzy policyjnéj i lekarza miasta[81].

§ III.   Stały Komitet Policji Zdrowia i Obyczajów składa się z Rady Nadzorczéj i Zarządu podzielonego na 2 sekcje: administracyjną i lekarską.

Tworząc Radę Nadzorczą mamy na uwadze, iż są kwestje, które dla swéj złożonéj natury wymagają koniecznie zbiorowego rozpatrzenia i kolegjalnego decydowania.
§ IV.   Radę Nadzorczą, składają: 1. Prezydujący: Główny naczelnik policyi w mieście (Oberpolicmajster) 2. Członkowie Rzeczywiści: Dyrektor Zarządu, Naczelnicy Sekcji tegoż Zarządu (§ VI), i Lekarz naczelny szpitala wenerycznych. 3. Członkowie Honorowi z głosem doradczym, powoływani na ten urząd z pomiędzy mieszkańców miasta. 4. W czasie postoju wojsk w mieście lub jego okolicach do Rady wchodzą: naczelny lekarz szpitala wojskowego i kommendant placu, lub delegowany przez niego oficer, obaj z głosem członków rzeczywistych.
Proponując taki skład Rady Nadzorczéj mamy na uwadze 1. iż jednolitość harmonja przepisów i rozporządzeń nie mogą być zachowane inaczéj, jak przez skoncentrowanie zarządu pod prezydencją głównego naczelnika policji; 2. iż z drugiéj strony potrzebna przewaga żywiołu lekarskiego będzie dostatecznie zapewnioną przez Dyrektora Zarządu (lekarza), Naczelnika sekcji lekarskiéj i lekarzy szpitalnych; 3. iż tylko osoby prywatne (zasiadające w charakterze członków honorowych) mogą dotrzeć do saméj treści wielu szczegółów dla urzędnika prawie niedostępnych; 4. iż tylko bezpośredni udział władz wojskowych może gwarantować ścisłą kontrolę i wykonanie odpowiednich przepisów w szeregach armji. Co do członków honorowych, najwłaściwiéj byłoby zapraszać na ten urząd niektórych przedstawicie? miejscowéj prassy, lub też inne osoby dające presumpcję gruntownéj znajomości miejscowych życiowych stosunków.

§ V.   Do decyzyi Rady Nadzorczéj należy: 1. powiększenie lub zmniejszenie liczby domów nierządu, 2. wyznaczenie ulic na których nierządnicom mieszkać wolno, 3. udzielanie pozwolenia na utrzymywanie domu nierządu, 4. uchwalanie szczegółowych do potrzeb miejsca i czasu zastosowanych środków kontroli lekarsko policyjnei, 5. mianowanie i uwalnianie ze służby urzędników zarządu, z wyjątkiem Dyrektora, którego naznacza Zarząd Centralny. Rada Nadzorcza odbywa swe posiedzenia co miesiąc, lecz może być i ad hoc zwoływaną.

Wyznaczenie ulic o ile można od centrum miasta oddalonych i ścisłe przestrzeganie, aby nierządnice na nich tylko mieszkały, ma dwa bardzo ważne cele: 1. usuwa zgorszenie publiczne z miejsc najwięcéj uczęszczanych, (np. nasza ulica Trębacka), 2. pomieszczając nierządnice na jak najszczupléjszem terytorjum ułatwia tak lekarską, jak i administracyjną ich kontrolę. Koncessje na utrzymywanie domów publicznych nie mogą być udzielane w liczbie nieograniczonej; wolna konkurencja bowiem, tak pożądana w granicach uczciwego handlu, tutaj prowadziłaby do tysiącznych nadużyć rozstrzeliwając zarazem siły kontroli. Innemi słowy: im mniéj domów publicznych i im na mniejszem mieszczą się terytorjum, tym częściéj właściwy urzędnik może być w każdym z nich obecny.

§ VI.   Zarząd Policji Zdrowia i Obyczajów, składa się z Dyrektora (lekarza), Naczelnika sekcji administracyjnéj, Naczelnika sekcji lekarskiéj (lekarza) i odpowiedniéj liczby urzędników i oficjalistów w każdéj sekcji. Przy Zarządzie znajduje się kancelarja złożona z sekretarza potrzebnéj liczby pomocników.

Projektując aby Dyrektorem Zarządu był lekarz, mamy na uwadze, iż tenże z natury swego powołania posiadając naukę i znajomość wielu tak fizycznych jak i moralnych życiowych czynników, przedstawia pewną gwarancję racjonalnego a zarazem uczciwego i delikatnego pełnienia tak trudnych i często drażliwych obowiązków. W każdym razie, gdyby obowiązki te miał spełniać urzędnik-administrator, należy od niego wymagać wszechstronnego ogólnego wykształcenia i specjalnéj naukowéj kwalifikacji. W sekcji administracyjnéj, liczniejszéj w swym składzie, prócz urzędników potrzebną jest służba niższych stopni (dozorcy i strażnicy policyjni) stanowiąca siłę wykonawczą każdego rozporządzenia.

§ VII.   Dyrektor Zarządu czuwa nad całym biegiem służby: do niego w szczególności należy ostateczne zadecydowanie co do zaciągnięcia kobiety na listę prostytutek, lub wykreślenie z takowéj, a to po odczytaniu stosownego protokułu sporządzonego przez naczelnika sekcji administracyjnéj i po osobistem rozmówieniu się z kandydatką.

Przepis ten poddający prostytutkę pod podwójny examen, ma na celu zapobieżenie wyrobieniu się machinalnéj rutyny i gwarantuje konieczną tak przy zapisie jak i wypisie ostrożność. Dyrektor będzie miał sposobność przekonać się osobiście, czy nie ma dla zapisującéj się żadnego moralnego ratunku, czy zapisuje się ona dobrowolnie i nie pod wpływem jakiéj czasowéj pobudki, również przy wypisaniu Dyrektor oceni czy jest prawdopodobieństwo, iż prostytutka rzeczywiście zamierza porzucić swe rzemiosło.

§ VIII. Do sekcji administracyjnéj należy: 1. pilnowanie aby przepisy dotyczące porządku i regulaminu obowiązującego domy publiczne i prostytutki ściśle wypełnianemi były, 2. kontrolowanie codzienne rachunków między utrzymującemu domy publiczne, a prostytutkami w tych domach zamieszkałemi; 3. szczegółowe rozpoznawanie moralnéj kwalifikacji zapisującéj się i wypisującéj prostytutki; 4. śledzenie przy pomocy policji wykonawczéj, pokątnego nierządu i stręczycielstwa.

Tylko bardzo ścisła i sumienna kontrola może położyć tamę nadużyciom, o jakich mieliśmy sposobność mówić w ciągu niniejszego studjum. Zbytecznem byłoby dodawać, iż urzędnicy którym się powierza te obowiązki, winni być przyzwoicie wykształceni i bardzo dobrze płatni.

§ IX.   Do sekcji lekarskiéj należy dopełnianie lekarskiéj rewizji w terminach dla każdéj prostytutki w szczególności na tygodniowem posiedzeniu sekcji oznaczonych.

Przypis ten bardzo ważny w swem zastosowaniu, opieramy na wynikach postępu sifilografji. Według dawnéj szkoły Ricorda zaprzeczano wszelkiéj zaraźliwości objawom wtórorzędnym choroby sifilitycznéj, ztąd też dopełnianie 2 razy na tydzień rewizji u każdéj nierządnicy z użyciem wziernika macicznego (speculum uteri) uważano za dostateczną ile być może gwarancje ustrzeżenia od zarazy. Nowsze rezultaty nauki wykazujące, iż prawie połowa chorych wenerycznych pierwotnie, zaraża się od objawów wtórorzędnych, dowodzą, że takie środki ostrożności nie są dostateczne odnośnie do kobiet które przebyły sifilis constitutionalis. (Dr Belke l. c). W skutek tego zdaje się, iż najwłaściwszem będzie, aby ocenienie jak często ta lub owa prostytutka ma podlegać rewizji, było pozostawionem ciału lekarskiemu mogącemu iść równolegle z postępem specjalnéj nauki.

§ X.   Rada Nadzorcza przedstawia corocznie Zarządowi Centralnemu projekt szczegółowych urządzeń lekarsko policyjnych, który po zatwierdzeniu zyskuje moc prawa obowiązującego na rok następny.

Widzieliśmy jak prostytucja względnie do miejsca i czasu zmienia ustawicznie swe formy, jak z saméj natury prostytucyjnych stosunków kształtują się one w swych szczegółach odpowiednio do wyradzających się potrzeb i zachcianek, widzieliśmy wreszcie jak zła wola stara się wszelkiemi sposobami obejść prawo i oszukać władzę; dla tego chcąc walczyć ze złem tak ruchoméj natury, nie można stać na nieruchomcm stanowisku raz wydanych przepisów.
Tylko często modyfikowane przepisy mogą odpowiadać potrzebom danéj chwali. Wskażą one po szczególe w jakich mianowdcie warunkach należy zapisywać i wypisywać prostytutkę, czy i do jakiéj wysokości prostytutka może zaciągać długi u swéj gospodyni; w jakich godzinach mają być otwarte domy publiczne; czy i w jaki sposób mężczyźni mają podlegać rewizjom lekarskim; czy w domach publicznych mogą być urządzane bufety, z jakiemi artykułami, jak również czy ma być dla nich taksa i jaka mianowicie; jakie kary i w jakim porządku mają być wymierzane na gwałcących przepisy i t. p., nakoniec jaki ma być etat całéj służby Policji Zdrowia i Obyczajów.
∗             ∗

Taka lub podobna organizacja kontroli prostytucji może zdaniem naszem skutecznie zapobiegać rozszerzaniu się nierządu i zgubnych jego następstw, co się tyczy przyczyn wytwarzających prostytucję, mówiliśmy wyżéj, iż nie dadzą się one usunąć natychmiastowo: tylko niekłamane, zdrowe reformy na polu ekonomicznem i pedagogicznem mogą je niszczyć u źródła.
Wychowanie tak domowe jak i publiczne pod wielu względami na fałszywych spoczywa zasadach. Rozdzielenie szkół męzkich i żeńskich mające jakoby służyć do zachowania przyzwoitości i zapewnienia dla każdéj płci odpowiedniego kierunku wykształcenia, zdaniem naszem, rozbudza przedwczesne popędy płciowe, jak to każdy z zajmujących się — wychowaniem publicznem zauważyć może. Fakt ten napozór dziwny da się z łatwością psychycznie wytłumaczyć, a iako przykład wprost przeciwnych, dodatnich rezultatów, możemy wskazać organizację szkół amerykańskich, które przy pomieszczczaniu dzieci płci obojéj w jednym zakładzie cieszą się daleko czystszemi obyczajami młodzieży:[82]
wypadki przedwczesnego spółkowania, chorobliwego rozbudzenia brudnéj imaginacji i tak pospolitego u naszych dzieci onanizmu, są tam daleko rzadsze. Wiele zapewne wpływa na to i wychowanie domowe, któremu brak u nas wszelkiéj racjonalności.
Nie zamierzamy w tém miejscu pisać pedagogicznego traktatu, zwracamy tylko uwagę, że wadliwość wychowania, częstokroć silniéj jeszcze niż brak jego zupełny, wpływa na przedwczesne rozbudzenie żądzy; a ztąd do prostytucji krok jeden tylko, krok tym łatwiejszy do przebycia, im słabiéj wyrobione u danego indywiduum pojęcie obowiązku i honoru. Prawda, iż między prostytutkami nad któremi policja ma obowiązek kontroli mało jest kobiet wykształconych, lecz w świecie utrzymanek jest bardzo wiele takich, które z chlubą pokończyły wyższe zakłady naukowe. Snać nie wyniosły ztamtąd nic prócz potrzeby komfortu za jakąbądź cenę. Uczono je języków i muzyki, gracji i estetyki, ale tak przy tych jak i innych przedmiotach nie wykształcono serca i zdrowego rozsądku. Imaginacja zostawiona saméj sobie lub zgubnym wpływom ubocznym wykołysała się w chorobliwą extazę i dziwne marzenia o przyszłych hołdach i poklaskach. Prawdziwie wzniosłe struny ducha pozostały nie naciągnięte, lub porwano je na świecące mamidełka. Słońce i prawdy i życia nie oświeciło i nie ogrzało tych sztucznych roślinek cieplarni. Szczęśliwa ta z wychowanek, która po wyjściu z zakładu znajdzie energiczną i rozumną opiekę, lub ma środki dogodzenia swym fantazjom: w pierwszym razie może się wyleczyć, w drugim pomnoży w prawdzie liczbą czczych marzycielek, burzliwych emancypatek i zalotnic, lecz w większéj liczbie wypadków, nie upadnie zbyt nisko; ale jaki los czeka wychodzącą z takiego zakładu pannę bez opieki i majątku? Życie powszednie nie zadawala jéj, sfera w któréj się obraca jest dla niéj nieznośną, cały świat jéj nie rozumie, bo nie daje jéj tego o czem sobie marzyła w dniach rekracji, o czem rozmawiała z bogatszemi koleżankami. Czuje potrzebę blasku i ruchu, lecz nie rozumie natury tych motorów: blaskiem u niéj błyszczenie, a ruchem miłosna awantura. I zyskuje jedno i drugie za cenę swéj młodości z dobroczynnéj ręki jakiego starego rozpustnika. A przecież z téj kobiety mogła być dobra żona i matka. Gdyby zamiast męczenia pamięci plątaniną Babelu dano jéj w sposób przystępny poznać prawdy ekonomiji wykazujące podział i obowiązek pracy, gdyby zamiast śmiesznych wzorów przesady i sztywności dano jéj poznać smak naturalnéj prawdy, gdyby jéj rozum skierowano do pojęcia obowiązku, a poezję serca do poczucia potrzeby poświęceń, byłaby cichą pożyteczną pracowniczką, a w danéj chwili bohaterką, dziś jest prostytutką.






Społeczeństwo ma interes i obowiązek użycia środków zapobiegających wytwarzaniu się prostytucji, jak również musi za pomocą właściwego organu, kontrolować złe istniejące, lecz co ma począć z jednostkami, które wszedłszy na drogę zepsucia i hańby, chciałyby się z niéj wycofać? Możeż obojętnie patrzyć na nieszczęśliwe szamocące się w przepaści w którą upadły, albo raczéj w którą je wepchnięto, odmawiając przebaczenia i ratunku żałującym i chcącym się poprawić? Nie, zaiste. To też od bardzo dawnych wieków, jak tylko chrystjanizm począł szczepić ideę przebaczenia i oczyszczenia przez poprawę, usiłowano, od czasu do czasu zrobić cóś dla nawracających się magdalenek, lecz środki jakich w téj mierze używano, nie zawsze odpowiadały celowi.
Już cesarzowa Teodora ex-nierządnica, wyniesiona przez Justyniana na tron bizantyński, spędziła do jednego ze swych pałaców nad Bosforem 500 nędznych prostytutek, lecz jak im tam było dobrze, możemy wnieść z tego, iż wiele z nich wołało się potopić w morzu, niż pozostawać w tém więzieniu.
W r. 1198, dwóch księży: Fulcon i Piotr de Rosciac, założyli w Paryżu z darów jałmużniczych klasztor dla pokutujących prostytutek pod wezwaniem Sgo Antoniego. Drugi dom podobny (Śgo Łazarza), powstał w 30 lat potém za staraniem biskupa paryzkiego, a Ludwik IX umieścił w nim 200 kobiet, dawszy jako fundusz rentę 400 livrów.
Na początku XV w. w Abbeville, same prostytutki zawiązały pokutnicze stowarzyszenie pod opieką Marji Magdaleny, za ich przykładem poszły kobiety publiczne w Amien (r. 1489). Stowarzyszenia te odznaczały się oddzielnym ubiorem, t. j. suknią z białego sukna, niemniéj jednak miały wyłączny charakter świeckiéj municypalnéj instytucji.
Nieznane nam są szczegóły dotyczące wszystkich tych zakładów, lecz co do istniejących w czasach ostatnich, nie zbyt zadawalające widzimy rezultaty. Do paryzkiego domu „Dobrego pasterza” od r. 1821—1833 weszło wszystkiego 245 prostytutek to po większéj części starych; z téj liczby zmarło 50, wypuszczono na skutek ich prośby 87, wydalono za nieposłuszeństwo 40, poszło do szpitala 26. W czterech londyńskich domach (Magdalen Hospital, Lock Asylum, London female Penitentiary i Guardian Society), od 1758—1843 r było przyjętych 12,601, z tych wróciło do familji i miejsca zamieszkania 7,529, zmarło 176, wydalono za nieposłuszeństwo 2,024, uciekło 49.
W Warszawie istnieje także zakład dla pokutujących magdalenek pod wezwaniem Opieki N. Marji Panny, lecz jest osłonięty taką skrupulatną tajemniczością, iż napróżno kusiliśmy się (nawet drogą protekcji), o zebranie jakichkolwiek dotyczących go szczegółów.
W ogóle-niezadawalające rezultaty podobnych schronień, są skutkiem ich wadliwéj organizacji. Wszystkie te domy z ich klasztorną atmosferą, z ich świętobliwo eleganckiemi protektorkami i dziwnym regulaminem, są dla ex-prostytutek prawdziwém więzieniem. Mówią im tam wciąż o piekle i umartwieniu ciała, przypominają poprzednie życie, tresują i karzą jak dzieci. Taki sposób postępowania nie może prowadzić do celu.
Jako pocieszający przykład prawdziwego zrozumienia i odpowiedzenia potrzebie, a zarazem jako przykład bohaterskiego poświęcenia się, możemy wskazać dom magdalenek pokutujących założony w r. 1854 w Paryżu przez pannę Chupin pod nazwą Przytułku Śéj Anny. Czcigodna założycielka znajdowała w przeprowadzeniu swego dzieła wiele przeszkód i z tego nawet względu iż była kobietą świecką; przybrała więc następnie suknię dominikanek, a przez to, jak mówi A. Dumas „dała państwu i drażliwym gwarancję legalnego Boga, gdy Bóg miłosierdzia nie wystarczał.” Mimo jednak iż zakład został klasztorem, p. Chupin potrafiła go urządzić jak należy, bo wraz z sercem i dobrą wolą łączyła gruntowną znajomość nieszczęśliwych przygarniętych do siebie: świat nędzy i występku znała nie z książki i matowanego obrazu, lecz z życia nędzarek, na które się patrzyła będąc poprzednio dozorczynią więzienia Ss° Łazarza.
Chwalebną jest zapewne protekcja zakładów tego rodzaju przez damy wielkiego świata, lecz panie te mogą dać tylko tyle ile mają, t. j. współczucie dla zacnego przedsięwzięcia i opiekę nad materialnemi jego potrzebami. — Organizacja i administracja zakładu spoczywać winna w rękach ludzi znających dobrze sferę, z którą zetknąć się im przychodzi i rozumiejących dokładnie proces upadku i podźwignięci i.
Do czynności wewnętrznego zarządu, ciągłéj obecności w zakładzie wymagających, nie potrzeba także tworzyć osobnego zakonu, nowéj reguły: znane iuż dobrze zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia, gotowe zawsze na usługi nieszczęśliwych, mogłoby dostarczyć gorliwych i pełnych poświęcenia pracowniczek, które przy stosownéj instrukcji odpowiedziałyby w zupełności przyjętym przez siebie obowiązkom.
Jakiemi mianowicie zasadami rządzić się należy w poprawczych domach o jakich mowa, wypowiedział wymownie A, Dumas, opisując w cytowanéj wyżéj broszurze, godny naśladowania zakład p. Chupin. — Oto w jakich słowach maluje go znakomity publicysta przemawiając do zmęczonéj haniebném rzemiosłem prostytutki.wiedz, że jest dom spokojny, samotny i dobroczynny, gdzie potrzebujesz tylko zastukać aby ci otworzono, tak jak ci obiecała Ewangelja, gdzie nawet nie żądają od ciebie natychmiastowego nawrócenia, gdzie potrzebują tylko żalu i odrazy do przeszłości, z którą w jednéj chwili możesz się rozłączyć. Tam nie żądają od ciebie ani pokuty, ani biczowania, ani włosienicy, ani umartwień, ani nawet obłudy. Ta co cię przyjmie, poznała Boga w nędzy i błędach bliźnich. Nie będzie ci Go więc przedstawiać ani jako straszliwego, ani jako tajemniczego. Bóg małych dzieci czeka cię na progu, bo ty jesteś dzieckiem nieszczęśliwa istoto i wiele ci przebaczyć należy, boś jeszcze nie kochała. Dla twojego nawrócenia i pokuty nie używają tam ani reguły, ani grzmiących piorunów z kazalnicy, ani cichego szmeru konfesjonału; używają tam tylko świeżego powietrza, widoku pogodnéj natury, szerokiego horyzonu, a przedewszystkiem i razem z tém liczą tam na radość, któréj doświadczysz przy pierwszem obudzeniu, żeś wreszcie odzyskała swe ciało, że należysz li-tylko do siebie, żeś odzyskała duszę która czekała na cię, gdyś była w upadku. Chwała wieczna temu który wynalazł nawrócenie i który natchnął człowieka myślą przebaczenia! ”
Kończąc niniejsze studjum, streszczamy je do następujących wymagalników: zapobiegajmy szczerze złemu u samego źródła, lecz dopóki ono istnieje, chrońmy się rozumnie jego skutków i podawajmy chętnie ratunek ofiarom własnéj naszéj winy.





Przypisy

  1. Genesis XIX, XXXVIII. Exodus XXII. Leviticus XVIII, XX.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Judicum 19 w Biblii Gdańskiej.
  3. Paralipom: V, 25.Proverb: V, 5.III Regum: XI, 1—11, Numeri XXV.
  4. Deuter. XXI, 10 — 14.
  5. Numeri XXXI, 17, 18.
  6. Deuter. XXII, 20, 29.
  7. Proverbia VI, 24 i nast. XXXI, 10 i nast.
  8. Proverbia VII.
  9. II. Regum XI.
  10. II. Regum XIII
  11. II. Regum XVI.
  12. III. Regum XI, 3.
  13. I. Ester II, 14.
  14. I. Regum VIII, 13, 16.
  15. Izajasz LVII, 5, 7.Jeremiasz III, 6Ozeasz IV, 13, 14 Ezechiel XXIII.
  16. K. W. Paterculus przekład W. Smacznińskiego Warszawa 1834 str. 161.
  17. Lex Julja et Papia popaea de maritandis ordiaibus. Obszerniéj o téj kwestji mówi Dr. W. Okęcki, Prawo familijne u Rzymian § 12 paritas honestatis str. 71, i nast.
  18. Vistilja praetorja familia genita licentiam stupri apud aediles vulgaverat, more inter veteres recepto, qui satis poenarum adversus impudicas in ipsa professione flagitii credebant. Ann: II. 85.
  19. Pozwoliliśmy sobie tego dowolnego tłomaczenia idąc za powagą Knapskiego.
  20. Przypis własny Wikiźródeł Testować – czynić zapis testamentowy.
  21. Powoływano się tu na słowa Paula Recept. Sent, III. 4, 6 Mulieri, quae luxuriose vivit, bonis interdici potest lecz jeszcze Hejneccius zbił to zdanie zwracając uwagę, iż przez kobietę która luxuriose vivit należy tu rozumieć nie meretrix lecz prodiga. Antiqu: Rom. Jurispr. lib. IV, t. XVIII, 56.
  22. Juven: Sat. 11,69. Mart. Epig. VI, 64. Horat. Sat. I. 2, 36.
  23. Czasopismo Діьло z r. 1869 № 4, 5, 6, О проституціи.
  24. Szaszkow l. c.
  25. Przypis własny Wikiźródeł Uszkodzony skan.
  26. Michał Menot kaznodzieja paryzki, ur. 1450, zm. 1519 r., zwany dla swéj wymowy: Langue d'or.
  27. Geschichte der deutschen Frauen t. II, 210.
  28. Garoni commentaria in tit. de meretricibus et lenonibus constit. Mediol. 1628. — p. 4.
  29. Mylną jest opinja, jakoby mahometanizm dawał swym wyznawcom zupełną wolność nierządu. Koran dozwalając wielożeństwa, oświadcza się wyraźnie przeciw prostytucji. W rozdziale V zwanym stół, w w. 7 czytamy; „Możecie brać za żony dziewice wolne, córki wiernych, byleście je uposażyli, lecz zabroniono wam żyć z niemi nierządnie lub mieć nałożnice.” Toż samo w roz. XXIV, zwanym światło, w. 33: „Nie zmuszaj twych niewolnic do życia nierządnego za podłą zapłatę, jeśli one chcą żyć w czystości.” Niektórzy komentatorowie koranu, utrzymywali nawet, iż żywcem zakopywano kobietę prowadzącą życie rozpustne, a to opierając się na słowach zapisanych w rozdziale LXXXI, w. 8 i 9: „Kiedy dziewicy pogrzebionéj za życia, zapytają, jaką popełniła zbrodnię.” Zdaje się jednak, iż wiersz ten inne ma znaczenie. (Koran, przekład J. M. T. Buczackiego, Warszawa 1858).
  30. Machiavel Vie de Castruccio. — Podobne wyścigi miewały także miejsce w m. Beaucaire, podczas jarmarku na S. Magdalenę, na który napływały tłumy prostytutek ze wszystkich miast południowéj Francji.
  31. Lebas Encyclopedie de la France, V. Prostitution.
  32. Beyle V0 Strozzi.
  33. Rabutaux — De la Prostitution, str. 148, 144.
  34. Isambert Lois françaises.
  35. Hefele — Goncilium geschichte — Freiburg 1855—63 t. III, 546. IV, 86, 355. V, 917.
  36. Raumer — Geschichte der Hohenstaufen t. II. str. 390.
  37. Historia occidentalis — Donai 1597. II, 7.
  38. Ave Lalemant — Das deutsche Gaunerthum t. I, str. 49.
  39. Clerus, Kirche und Staat gegenüber der Prostitution — Erlangen 1868. — Str. 12.
  40. Soval cyt. p. Rabutaux l. c. p. 38.
  41. Statuta Synodalia ecclesiae Avinionensis. Statutum editium a. D. 1441 in Synodo mercurii 12 Octobris, per Dom. Johannem Blancherii Vicarium.
  42. Konstytucja Wilhelma zawiera między innemi słowa: „miserabiles itaque mulieres, quae turpi quaestu prostitutae cernuntur nostro gaudeant beneficio.’'“
  43. Rabutaux De la Prostitution en Europe depuis l’autiquité jusqu’a la fin du XVI siècle — Paris 1865 — str. 67 i następ.
  44. Volumina legum p. 49 De Kmethone.
  45. J. Lelewel Księgi Ustaw Polsk.i Mazowiec. str. 135 137.
  46. O Litewskich i Polskich prawach, wyd. Turowskiego 1861 tom II, p. 23 w przypisku.
  47. K. Wł. Wójcicki, Niewiasty Polskie.
  48. Jan Kazimierz Waza i t d. Warszawa 1862 str. 20.
  49. „Jamais personne n’a été plus enclin alle donne que lui, et pourtant il est quasi impuissant; sa qualité les débauche toutes, et personne cependant n’est si inclin au changement.“
  50. „… bo ni o czem na świecie nie myśli, a żyje sobie jako w seraju tureckim. To tedy same metrese na to nigdy nie pozwolę“ (t. j. na abdykację) Biblioteka Ord. Myszkowskiéj t. II. p. 135 list 118.
  51. Wójcicki. Zarysy domowe t, II p. 7 i nast.
  52. Pamiętniki ks. Kitowicza wyd. 2 Petersburg i Mohylew, t. IV, roz, XVI str. 94 i 97.
  53. Pisze o nim Miechowita (Chronicorum regni poloniae lib. IV p. 373): „Anno dom. 1503 die martis quarta decima mensis martii… Illustr. ac rever. Dominus Fridericus Cardinalis Praesbiter S. R. Ecclesiae in septem collis Primasque Gniez. et Episc. Cracov. in curia Episcopali Cracoviae vitam temporalem morte consumavit et finivit. Causa fuit resolutio virtutum ex pernicioso morbo gallico cum in observatione remiginis,” — a także w Katalogu biskupów krakowskich pisze ks. bisk. Łętowski: „umarł rzeczywiście na szpetną chorobę zwaną wtedy morbus gallicus” (t. II p. 50).
  54. Patrz interesującą pracę Dra Józefa Rolle, zamieszczoną w Tygodniku lekarskim r. 1862 p. t. Notatki do historyi chorób wenerycznych w Polsce.
  55. Tygodnik Lekarski z r. 1862 № 49.
  56. La Fontaine przytacza daléj, że choroba weneryczna w porównaniu z innemi, ma się jak 6 : 10, a na 100 rekrutów (w r. 1791), znaleziono 80 dotkniętych wenerją (!).
  57. Co do prostytucji miejscowéj, Dr J. Rolle nie zamykając się w granicach wyłącznie lekarskich badań, opracowywał kwestję i pod względem społecznym. Prócz cytowanej wyżéj pracy p. t. Notatki do historyi chorób wenerycznych w Polsce, mamy dwie monografje tegoż autora, w których, w pięknym właściwym sobie języku, rozbiera formy prostytucji i jéj przyczyny, jak również przedstawia środki uprzedzające i zaradcze. W pierwszéj z tych prac (idziemy tu porządkiem ich ukazania się w druku), zamieszczonej w Pamiętniku Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego r. 1864 str. 196 i nast., prócz wiadomości historycznych i opisu nierządu miejskiego z jego kosmopolitycznemi cechami, znajdujemy wiele interesujących szczegółów o prostytucji miejskiej na Podolu; w drugiéj (Przegl. Lekarski Towarz. Nauk. Krakowskiego r. 1869 № 38, 39 i 40), poświęconéj wyłącznie stosunkom wiejskim, mamy wyczerpująco przedstawioną tę kwestję wcale przedtém nietkniętą. Gdybyśmy chcieli zaznajomić czytelnika z tém, co w ostatniéj téj pracy zasługuje na uwagę, musielibyśmy całkowicie ją przepisać. Prócz głębokiej znajomości tak przeszłych jak i obecnych naszych stosunków, czuć tam w każdym ustępie bicie obywatelskiego serca wiedzącego gdzie boli. Ostatecznie co do przeciwstawienia się prostytucji na wsiach, stawia szanowny autor następujące wymagania: 1° Postanowić lekarzy w gminach i włożyć na nich obowiązek czuwania nad hygieną wiejską i medycyną sądowo-prostytucyjną: do takiego lekarza należeć będzie spisanie kobiet oddających się nierządowi, rewizja ich cotygodniowa, w razie choroby syfilistycznéj ścisła kuracja w szpitalu gminnym. 2° Postanowić takąż służbę lekarską przy większych zakładach przemysłowych jak np. fabrykach cukrowych, sukiennych, papierniach i t. d. 3° Dla żołnierzy pobudować koszary po wioskach, jak to ma miejsce w Austrji i Francji i poddawać ich częstszemu opatrunkowi nie raz na 3 miesiące, ale 2 razy na tydzień. 4° Ludziom obowiązanym do zaciągu, nie pozwolić się żenić przed upływem lat zaciągowych. (Nie będą tym sposobem zostawiać po sobie rekrutek zwykle nierządem się trudniących). — 5° A przedewszystkiém podnieść u ludu oświatę, bo bez tego wszystkie ulepszenia, czczą tylko pozostaną formą.” Zdaniem naszem, może być tylko mowa o sposobach wprowadzenia tych urządzeń wśród danych okoliczności, lecz co się tyczy samego projektu, wyznajemy, iż nic dodać nie potrafimy.
  58. Epist. 128 ad Fabiolum,
  59. Rabutaux l. c.p. 121.
  60. Od mercor prowadzić handel, zakupić, podobnież mereor i mereo.
  61. W Petersburgu, podług urzędowego świadectwa Specjalnéj Kommissji, między r. 1847—1852, samych prostytutek-włóczęg bywało ciągle około 7,000. W Wilnie w r. b. prócz 131 zapisanych, jest jak wiemy z bardzo kompetentnego źródła, od 350—400 tajemnych. W Poznaniu w r. b. 420 jawnych, 200 tajemnych. Cóż powiedziéć o sławnym w całéj Europie Hamburgu, w którym jednak na wykazie figuruje tylko 874.
  62. Ze znanéj komedji p. t. Szwaczka Warszawska.
  63. Patrz „Die offentliche Sittenlosigkeit etc. Berlin 1869”. Jak zapewnia p. Szaszkow, jedno z podobnych ogłoszeń zamieszczone było także w „Петербургских Відомостяхь.“ Kobiety nazwane w niém były „ходкимъ товаромъ.”
  64. Usiłowania Towarzystwa doprowadziły do tego, że zamiast 57 sklepów sprzedających bezwstydne pisma i rysunki istniejących w Londynie w r. 1834, w r. 1857 było ich tylko 20. Stowarzyszenie wytoczyło do 1857 r. 159 processów kryminalnych, które z wyjątkiem 14 przypadków, pociągnęły za sobą kary, a mianowicie w przecięciu karę więzienia na 8¼ mies. Jeden kupiec londyński był dziewięć razy karany za tego rodzaju publikacje, dwóch zaś po 7 razy, co dowodzi jak zyskowną być musi ta bezecna gałęź handlu księgarskiego. (Stanisław Janikowski „O urządzeniach publicznej hygieny w Anglji” opierając się na protokóle posiedzenią Izby Lordów z dnia 13 Lipca 1857 r.).
  65. Idziemy tu zupełnie za zdaniem Prof. Budzińskiego, który w swéj pracy p. t. Myśli do ułożenia nowego prawa karnego (Warszawa 1865 r.), Przeprowadzając powyższą zasadę przez cały projekt nowej kodyfikacji, rzecz o uwiedzeniu i stręczeniu do nierządu, zamknął w dwóch artykułach (82 i 83). Korzystając z głębokiéj nauki Szanownego Professora, nie pojmujemy jednak, dla czego redakcja art. 82 mówiąc tylko o osobach mających obowiązek opieki, zdaje się tém samém ubezkarniać stręczenie do nierządu przez osoby nie mające tego obowiązku.
  66. Aleksander Dumas syn Les Madaileines repenties. Paryż 1869 r., tłómaczenie p. H.… w Przeglądzie Tygodniowym. Rok IV. Nr. 25 i nast.
  67. Архивъ Судебной медицины 1869 r. Марть. Изъ отчета о двйствіяхъ Коммисіи для разбора бродячихъ женщинъ, i t. d. str. 102 i nast.
  68. Архивъ Судебной Медицины 1869 г. № 1, str. 108—112
  69. De la prostitution dans la ville de Paris 3-me edition completée par des documents nouveaux et des notes par Trebuschet et Poirat Duval suivie d’un presis hygienique statistique et administratif etc. Paris 1857.
  70. Korrespondent gazety „Голосъ” opisując w № 226 r. 1869 jarmark w Niżnym Nowogrodzie, mówi między innemi: „..... тѣ, которыя пошикарнѣе разъѣзжаютъ въ коляскахъ около Губернаторскаго дома, гдѣ главный бульваръ: нестоль шикарныя шляются по ярмаркѣ и кишатъ, какъ черви въ буйномъ кунавинѣ. Онѣ всюду тебя преслѣдуютъ, всюду предлагаютъ свои услуги; купальни, бани, трактиры, все это обращается на ярмарочное время въ пріюты разврата. Радушные Нижегородцы не забыли даже и Армянъ съ Персіянами и когда я спросилъ содержателя гостинницы для чего въ его заведеніи толикое множество мальчиковъ, онъ усмѣхнувшись отвѣчалъ, что у него останавливается много Армянъ и Персіянъ.“
  71. Mylném jest zdanie, jakoby prostytutki nie miewały nigdy dzieci. W paryzkich szpitalach położniczych od r. 1821 do 1829 było 217 rodzących prostytutek, t. j. procent 18, 8. W Strasburgu niezależnych prostytutek rodzących dzieci, wypada 33%, w publicznych domach 22%. W Bruxelli 2,5%. W Warszawie od r. 1863 — 1868 włącznie, było prostytutek brzemiennych 36.
  72. Dr Rolle świadczy, iż w Kamieńcu Podolskim chodzą do kościoła regularnie, a nawet niektóre, z pobudek religijnych nie udzielają się w Niedzielę, lub podczas nabożeństwa. — W Warszawie jest to rzadsze, lecz zdarza się także. W każdym razie może tu być mowa tylko o niezależnych od gospodyń, które zwykle nie mają żadnych skrupułów.
  73. Do przymiotów wykazujących dodatnią stronę charakteru prostytutek, zalicza jeszcze p. Szaszkow i to, iż nigdy nie szpiegują i nie donoszą: „это тоже одно не изъ послѣднихъ нравствсиныхъ достоинствъ во многихъ современныхъ государствахъ,“ dodaje tenże autor.
  74. Musimy nadmienić, iż blisko połowę ogólnéj cyfry nierządnic, stanowią u nas żydówki. Nie komentując tego zjawiska, zaznaczam go tylko celem zwrócenia nań uwagi znających bliżéj życiowe stosunki miejscowéj izraelskiéj ludności i pracujących nad podniesieniem materjalnéj i moralnéj doli wśród uboższych klass tego wyznania.
    Podobny stosunek mamy w Wilnie, gdzie na 131 nierządnic obiętych kontrolą r. z. podług pochodzenia było: mieszczanek chrześcijanek tuziemnego pochodzenia 52, z wielko-ruskich gubernij 3, mieszczanek żydówek 51, pruskich poddanych 10, włościauek 6, szlachcianek 5, córek urzędników 3, jednodworka 1.
    W Poznaniu w ogólnéj liczbie nierządnic, przypada na narodowość polską chrześcijańską 5/8, żydowską 1/8, niemiecką 2/8.
    (Wiadomości, tak tutaj jak i powyżéj przytaczane, dotyczące Wilna i Poznania, otrzymałem od wtajemniczonych w tę kwestję tamecznych pp. lekarzy, którym serdecznie dziękuję za korrespondencje jakiemi mnie zaszczycić raczyli).
  75. De l’extinction de la prostytution D-ra Jeles Mengy. Paryż 1865.
  76. Patrz „O nierządzie publicznym” T. Belke, lekarza ordynującego w Szpitalu Śgo Łazarza, w Warszawie 1808 r.
  77. Die Bordelle ais Staatsanstalten. Lipsk 1851. — Die prostytution in sozialer, legaler und sanitiirer Beziehung etc. Dra F. W. Müller. Erlaugen 1868, tłómaczona dość niedbale na język rossyjski. Petersburg 1869.
  78. W Warszawie podług rozporządzeń Lekarsko-Policyjnych z r. 1848, pocierają się następujące podatki: 1) opłata stała (roczna) za utrzymywanie domów publicznych 1o rzędu 15 rubli, 2o rz. 12 rs., 3o rz. 10 rs., 4o rz. 6 rs., domu schadzek 45 rs. (§ 100). 2) Opłata niestała za zachowanie zdrowia kobiet, od każdéj kubiety z domu 1o rzędu 75 kop., 2o rz. 60 kop., 3o i 4o rz. 45 kop. miesięcznie (§ 111). 3) Opłata pod nazwą składki na kapitał publicznych kobiet, miesięcznie po 15 kop. od każdéj pobierana wraz z poprzednią (§ 112), 4) Kobiety oddzielnie mieszkające wnoszą opłatę niestałą (2) miesięcznie z góry po 45 kop. Poborem tej ostatniej zajmuje się Komisarz Służby Policyjno-Lekarskiej (§ 116), wnosząc ją następnie do kassy Magistratu; wymienione zaś powyżej (1, 2 i 3) pobiera wprost Kassa Ekonomiczna na mocy wykazów poświadczonych przez Urząd Lekarski.
    Wszystkie te opłaty, z wyjątkiem 1-éj, muszą być w znacznéj części umarzane z przyczyny ubóstwa, śmierci, lub co najczęściéj zbiegowstwa nierządnic.
  79. Najlepiej tego dowodzą statystyczne poszukiwania w Paryzkich szpitalach: du Midi, Saint Lazare, Lourcine, wykazujące, iż ¾ szankrów, bądź to miękkich, bądź twardych, pochodzi od nierządnic publicznych kontrolowanych. (Dr Belke l. c.).
  80. Jako przykład podobnego stanu rzeczy patrz artykuł Dra Pawlikowskiego (O zarażaniu się mamek od branych na wychowanie dzieci) zamieszczony w „Klinice“ tom 1, № 23 i statystykę tegoż podana przez Dra Dobieszewskiego. Klinika t. II, № 6 i 13. t. III № 5.
  81. Co do miast pomniejszych i wsi, z których o ile nam wiadomo przybywa bardzo wiele zarażonych skutkiem zupełnego braku lekarsko-policyjnéj kontroli, mogłaby ona być urządzona podług projektu podanego przez Dra. Rolle (patrz str. 53 w przypisku) i zostawać podzwierzchnictwem Centralnego Zarządu.
  82. Gazeta Warszawska w 3 kwartale r 1869 zamieściła w swych szpaltach interesującą i gruntowną rozprawę o szkołach amerykańskich.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Maurycy Kamiński.