Elektra (Sofokles, tłum. Morawski, 1921)/Elektra
| <<< Dane tekstu | |
| Autor | |
| Tytuł | Elektra |
| Pochodzenie | Elektra |
| Wydawca | Krakowska Spółka Wydawnicza |
| Data wyd. | 1921 |
| Druk | Drukarnia Literacka w Krakowie |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Tłumacz | Kazimierz Morawski |
| Tytuł orygin. | Ἠλέκτρα |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB całe wydanie |
| Indeks stron | |
|
ELEKTRA
Rzecz dzieje się przed pałacem książęcym w Mykenach
PEDAGOG O synu tego, co kiedyś pod Troją Szalonej córy Inacha[3] siedziba; 5 To zaś, Oreście, boga wilkobójcy I krwią zbroczone Pelopidów domy[7] 10
Skąd kiedyś, w strasznym rodzica pogromie, Nuże, Oreście, i ty druhu miły, 15 Pyladzie[8], radźcie, co czynić wypada, Więc zanim z domu kto wyjdzie, rzecz całą 20 Ułóżcie dobrze, byście nie zwlekali, ORESTES
O wierny sługo, niechybne ty znaki Bo jako rumak szlachetny w złej chwili, 25 Pomimo wieku, nie pada na duchu, Ty zaś, słuchając uważnie słów moich, 30 Gdy w czem pobłądzę, nie poskąp mi rady. To rzekł Apollo, co zaraz usłyszysz: 35 Że sam bez tarczy i zbrojnych zastępów Wejdź tam do wnęttrza i zbadaj, co czynią, 40 Byś nam dokładną dał o tem wiadomość. Od Fanoteusa[10], człowieka z Focydy, 45 Co z nimi dawnem przymierzem związany. Z wartkiego wozu. Tak niechaj brzmi mowa. 50 My zaś grób ojca — jak to przykazano — Która, jak wiesz to, ukryta wśród krzewów, — 55 By w zmyślnej mowie wygłosić im chytrze W rzeczy żyć będę i sławy dostąpię? 60 Nie groźnem mniemam słowo, co zysk niesie. Więc i ja tuszę, że wbrew ludzkim głosom 65 Wrogom żyw błysnę, jak gwiazda niebiosom. Ojczysta ziemio, opiekuńcze bogi, Bom tu zesłany na pomstę twej klęski. 70 Nie dopuść na mnie hańby ni pożogi, My zaś odejdźmy, nim pora odbieży, 75 Co w każdej ludzi potrzebie ster dzierży. ELEKTRA
Biada mi, biada! PEDAGOG
Jakiś głos, synu, doleciał mych uszu ORESTES
Może Elektry nieszczęsnej: czyż czekać 80 Tu nie należy, by skargi wysłuchać? PEDAGOG
Bynajmniej. Wprzódy Loksjasa rozkazy[13] Zejdzie zwycięstwo i siła do czynu. 85 ELEKTRA(wychodzi z pałacu)
86-120 O święte słońce i wietrzne powiewy, Płaczę nad ojcem, bo krwawym zamachem (Wchodzi Chór niewiast)
CHÓR
121-250 Elektro, matki nieszczęsnej o dziecię, ELEKTRA
O miłe drużki, z pociechą w żałobie CHÓR
A przecież Hades z wszechwspólnej czeluści ELEKTRA
Głupim, kto zgon rodziców w niepamięci fali CHÓR
Nie w ciebie jedną życia gromy biją, Jeżeli spojrzysz, jak siostry twe żyją, ELEKTRA
On to, za którym wciąż myślą ja gonię, CHÓR
Odwagi, dziecię, przecież Zeus na niebie ELEKTRA
A mnie tymczasem uchodzą nadzieje, Toż pogardzonej równa służebnej CHÓR
Żałsnym był powrotny jęk, ELEKTRA
O, najstraszniejszy z wszystkich dni, CHÓR
Miarkuj, dziecko, gniewny szał
ELEKTRA
Zło mnie przemogło, wiem ja, wiem, CHÓR
A przecież ja cię jakby matka wierna ELEKTRA
Czyż złość tamtych nie bezmierna? CHÓR
My tu przyszłyśmy, o dziecię, w twej sprawie ELEKTRA
Wstyd mi, niewiasty, jeżeli zawodząc Tak bezustannie, niesforną się wydam; 255
Lecz życia groza do tego mnie zmusza. Że rosną raczej, niżliby znikały. 260 Bo naprzód matki, która mnie zrodziła, Czy mi co dadzą, czy w nędzy pogrążą; 265 A dalej, jak się wydadzą dni moje, Spełnia ofiary przy domu ognisku; 270 Aż przyszło ujrzeć mi hańbę ostatnią, Z wstydu tak ona wyzuta, iż żyjąc 275 Z nim, drżeć przestała przed kaźnią Erinij, Stroi obchody i składa ofiary, 280 Dla zbawczych bogów miesięczną podziękę. Sama ze sobą; — bo płakać dosyta, 285 Jakbym zechciała, i tego nie wolno. Zmarł rodzic? Inni czyż próżni żałoby? 290 Zgiń ty ze szczętem i niechby cię nigdy
Taki gwałt czyni, chyba, że kto szepnie, Przystąpi z krzykiem:„Nie tyś temu winna? 295 Nie twojemż dziełem, twojem, co mi z ręki Ów gach jej głośny, z pomocą gotowy, 300 Ów całą duszą niewieściuch i truteń, Bo czyn zwiastując ciągle, już zniweczył 305 On wszystkie, które żywiłam, nadzieje. CHÓR
Powiedz nam proszę, czy Egist — w pobliżu, 310 Kiedy to mówisz, czy poszedł gdzie w pole? ELEKTRA
Tak, on na polu, bo gdyby był w domu, CHÓR
Toż się odważniej wdam z tobą w rozmowę, Jeżeli rzeczy po prawdzie tak stoją. 315 ELEKTRA
Jego tu niema, więc badaj co zechcesz. CHÓR
Pytam się tedy, co mniemasz o bracie, ELEKTRA
Przyrzeka, ale nie spełnia przyrzeczeń.
CHÓR
Zwykł mąż, co wielką myśl knuje, rzecz zwlekać. 320 ELEKTRA
A ja bez zwłoki ratowałam jego. CHÓR
Ufaj, on dzielny i pomni na drugich. ELEKTRA
Ufam, inaczej już dziśbym nie żyła. CHÓR
Nie mów nic więcej, bo widzę, jak z domu Siostrzyca twoja, Chrysothemis, zdąża, 325 Dary ofiarne dźwigając w swem ręku, CHRYSOTHEMIS
Czemuż, o siostro, przed domu bramami Przecz nie pouczył cię jeszcze czas długi, 330 By próżnym gniewom nie folgować darmo? Lecz wśród tej nędzy trza zwijać nam żagle, 335 W czyn się nie stroić, co wrogom nie szkodzi. Przeto do władców we wszystkiem się nagnę. 340 ELEKTRA
Strasznem, że będąc ojca twego córą,
Więc jedno z dwojga: albo myśl twa błędna, 345 Albo nie pomnisz świadomie o drogich. Ty, miasto poprzeć, odwracasz od czynu. 350 Poucz mnie bowiem, lub ucz się odemnie, Cześć, jeśli zmarłym ta miłość co znaczy. 360 Twoja nienawiść li w słowach się iści, Ja niemi wzgardzę. Niech tobie zastawą 360 Stół błyszczy, życie dostatkiem opłynie; — Wzgardziłabyś niem. Najtęższego z ludzi 365 Zwano cię dzieckiem; dziś będziesz się zwała CHÓR
O niezbyt gniewnie, na Boga! Z mów waszych; Dla obu płynie nauka, i każda 370 Z przemowy drugiej coś zyskaćby mogła. CHRYSOTHEMIS
Ja, o niewiasty, do mów jej przywykłam Kaźń, która głośne te skargi uciszy. 375 ELEKTRA
Mów o tej grozie, bo jeśli przewyższy
CHRYSOTHEMIS
A więc ci powiem wszystko, co mnie doszło. Wtrącić, gdzie nigdy już słońca promieni 380 Nie ujrzysz; żywa, w zamkniętej ciemnicy ELEKTRA
Więc to ich wolą, tę kaźń mi wymierzyć? 385 CHRYSOTHEMIS
Tak, skoro Egist do domu powróci. ELEKTRA
Niechby dlatego się zjawił co prędzej! CHRYSOTHEMIS
Nieszczęsna, jakąż wypraszasz ty klątwę! ELEKTRA
Aby już przyszedł, jeśli to zamierza. CHRYSOTHEMIS
Czegóż pożądasz? Gdzież rozum u ciebie? 390 ELEKTRA
Tego, by od was gdzieś uciec najdalej. CHRYSOTHEMIS
I o to życie już nie dbasz zupełnie? ELEKTRA
Pięknem me życie, że podziw aż budzi. CHRYSOTHEMIS
Byłoby pięknem, gdybyć rozum służył. ELEKTRA
Nie ucz, bym względem mych drogich złą była. 395
CHRYSOTHEMIS
O nie! Chcę tylko, byś władcom uległa. ELEKTRA
Ty się tak składaj, — nie dla mnie ta droga. CHRYSOTHEMIS
A przecież pięknem, nie upaść wśród szału. ELEKTRA
Padnę, gdy trzeba, na służbie rodzica. CHRYSOTHEMIS
Lecz ojciec, wiem to, wybaczy co czynię. 400 ELEKTRA
Te słowa wniosą ci poklask złych ludzi. CHRYSOTHEMIS
A ty czyż rady nie posłuchasz mojej? ELEKTRA
Nie, jeszczem chyba przy pełnym rozumie. CHRYSOTHEMIS
Podążę tedy dokąd mnie posłano. ELEKTRA
Dokądże zmierzasz? Dlą kogóż te dary? 405 CHRYSOTHEMIS
Matka kazała mi zrosić grób ojca. ELEKTRA
Cóż mówisz? męża wrogiego nad wszystkich? CHRYSOTHEMIS
Którego sama zgładziła, — toć w myśli. ELEKTRA
Któż ją nakłonił? Skąd zamysł w niej taki?
CHRYSOTHEMIS
410 ELEKTRA Ojczyste bogi! na pomoc choć teraz! CHRYSOTHEMIS Czyż ty z tej trwogi nabierasz otuchy? ELEKTRA Rzeknę, jeżeli wyjawisz sny owe. CHRYSOTHEMIS Lecz wiedząc mało, niewiele rzec mogę. ELEKTRA
415 Zwali człowieka lub dźwignie na nowo. CHRYSOTHEMIS Mówią, że ona naszego rodzica Zatknął to berło, które sam piastował 420 Niegdyś, zaś Egist dziś dzierży; że z niego Ktoś to podsłyszał i mnie rzecz powtórzył. 425 Nic nad to nie wiem — prócz tego, że ona, Wzgardzisz mną, w klęsce wnet zwrócisz się do mnie. 430 ELEKTRA Niechby nic z tego, co w ręce masz twojej,
Dar i ofiara ojcu nie przystoi, Porzuć to wichrom, lub skryj w ziemi łonie, 435 Aby nic z tego w głąb się nie dostało, Była wśród niewiast, ofiary tej wstrętnej 440 Temu, którego zabiła, za wiano Że w jego włosach, ażby się zatarły, 445 Krwawe tej zbrodni ścierała znamiona? Ponieś i zwitek mych włosów choć drobny; 450 Czem mogę, służę nieszczęsna; weź z sobą Żeby Orestes zwycięskim pochodem 455 Stanął i wrogów podeptał żyw karki, Podżega na nią straszliwe te mary; 460 Czas jednak, siostro, byśmy wraz poparły CHÓR
465 Jeśliś rozsądna, o dziecko, posłuchasz.
CHRYSOTHEMIS Posłucham; o to przecie, co godziwem, Bo gdyby matce o tem doniesiono, 470 Gorzkoby przyszło spłacić myśl szaloną. (Chrysothemis wychodzi) CHÓR 472—515 Jeśli mój rozum te znaki przenika,
I chyba snówby już myśl nie odgadła (Klytajmestra wychodzi z pałacu) KLYTAJMESTRA Znów więc, jak widzę, bezkarnie się włóczysz, Co więcej, gadasz przed całym wręcz światem, 520 Że ja i słowem i czynem bezprawym Ojciec — to ciągle wszem wobec wywieszasz — 525
Poległ z mej ręki. Tak, — wiem ja to dobrze Bo ów twój rodzic, nad którym zawodzisz, 530 Sam wśród Hellenów śmiał twoją siostrzycę On ją poświęcił? mów — czyli Argiwom? 535 Ci praw nie mieli mojej córki zgładzić! — Którym przed moją umierać przystało, 540 Z matki[28], dla której tę wszczęto wyprawę? Nie miał dość serca, miał dla dzieci brata? 545 Czyż to nie zamysł i zły i przewrotny? Nie mam, a jeśli przyganiasz mej winie, 550 Rozważ co słusznem, potem lżyj rodzinie.
ELEKTRA Nie mów choć teraz, Że ja mą zaczepką I za mą siostrę wypowiem otwarcie. 555 KLYTAJMESTRA Wręcz ja pozwalam, a gdyby twe wstępy ELEKTRA Wręcz ci więc powiem; żeś ojca zabiła, Równo czy słusznym czyn był, lub niesłusznym? 560 Ja zaś dowiodę, że żadne cię prawo, Wstrzymała, albo ja ci dam odpowiedź, 565 Bo ona zmilknie. — Ojciec więc mój niegdyś, Stąd tedy gniewna Letojska dziewica[29] 570 Więzi Achajów, aż dałby za zwierzę A więc dla sprawy, z musu, poniewoli, 575 Ledwie dał córkę, a nie bratu gwoli. Patrz, byś ty, ludziom ten zakon zlecając, 580 Kaźni i żalu nie ściągła na siebie.
Bo jeśli za krew krwią płacić będziemy, A jeśli zechcesz, poucz nas, dlaczego 585 Tak podle sobie poczynasz, ty, która Z prawych zrodzone odtrąciwszy dzieci? 590 Mam ja to chwalić? Czy powiesz mi może, Lecz ciebie ani upomnieć nie można, 595 Bo zaraz krzyczysz, że własnej my matce Które mi matka i druh jej zadali, — 600 A on tymczasem, uszedłszy twej ręki, Tak, gdybym mogła. Dlatego wśród ludzi 605 Niechbyś mnie choćby i złą ogłosiła, To krwi nie shańbię, ni twego ja łona. 610 CHÓR Że gniewem zieje, to widzę, lecz nie wiem, KLYTAJMESTRA Jakiż ja dla tej bym jeszcze wzgląd miała,
I to w tym wieku; czyż ona w bezwstydzie 615 Wszelkiego czynu nie wyda się zdolną? ELEKTRA Wiedz ty, żem jeszcze nie wyzuta z wstydu, Lecz twa złość przecież i twoje to czyny 620 Mnie popychają do gwałtu i winy, KLYTAJMESTRA Bezczelna dziewko! ja i słowa moje ELEKTRA
625 A gdy czyn knowa, zawtórzą mu słowa. KLYTAJMESTRA Na Artemidę! wnet ciężko odpłacisz ELEKTRA Widzisz, w gniew wpadasz, choć dałaś mi wolność Mówić, co zechcę, — a słuchać nie umiesz. 630 KLYTAJMESTRA Czyż choć ofiary bez krzyków złowrogich ELEKTRA Nuże, święć, składaj, nie złorzecz mym ustom, KLYTAJMESTRA
625 Różnoowocne, bym wzniosła do Boga
Słów moich skrytych; bo nie wśród przyjaznych Mówić mi przyszło, ni można odsłonić 640 Wszystkiego światłu, gdy ta jest przytomną, Dziwaczne mary, zjawione mi w nocy 645 Wśród snu, ty obróć, o Lykejski władco, Chcą mnie ograbić niektórzy, nie dopuść, 650 Lecz zwól, bym żyła tu nadal bez szkody, Ani mi zawiść, ni gorycz nie grozi. 655 O Apollinie! ziść wszystkie błagania, A synom Zeusa wszechwiedza przystoi. 660 (Wchodzi Pedagog) PEDAGOG Niewiasty obce, pozwólcie się spytać, CHÓR Tak jest, przybyszu! Sam zgadłeś to trafnie. PEDAGOG Czyż jego żoną tę słusznie być mniemam, Bo na me oko ma wygląd królowej. 665 CHÓR O tak, najsłuszniej. To ona przed tobą.
PEDAGOG Witaj mi księżno! Przynoszę ja wieści KLYTAJMESTRA Przyjęłam wstępy. Zasię wiedzieć pragnę Przed wszystkiem, któż cię tu przysłał z orędziem. 670 PEDAGOG Fanoteus z Focys, rzecz wielką sprawując. KLYTAJMESTRA Jaką? przybyszu! Rzeknij, bo ja pewna, PEDAGOG Orest nie żyje. Masz wszystko w trzech słowach. ELEKTRA
675 KLYTAJMESTRA Co, co? przybyszu! Mów! Tamtej nie słuchaj. PEDAGOG Jak rzekłem, — mówię, że Orest nie żyje. ELEKTRA Zginęłam biedna, nie jestem już niczem. KLYTAJMESTRA Patrz-że swych rzeczy, a ty prawdę zaraz, Jaką zmarł śmiercią, opowiedz, przybyszu! 680 PEDAGOG Nato-m posłany i wszystko wypowiem. Co w pierwszym rzędzie obwieszcza wyścigi, 685 Wystąpił świetny, na podziw zebranym,
A dorównawszy biegiem przyrodzeniu[30] Nie wiem wprost, ktoby mu dorósł w przewadze; 690 Jedno zaś rzeknę: czy gier kierownicy Zdobywał chwałę, aż wszędzie to brzmiało, 695 Jako się młodzian argejski odznaczył, Człeka umniejszyć, to siły zawiodą. 700 Bo dnia innego, gdy o słońca wschodzie Dwaj sprzężnych wozów aż z Libji sternicy, 705 Piąty on stanął, tessalskie rumaki Dziewiąty z Aten bożego był grodu, 710 Wreszcie Beotczyk dopełniał dziesiątki.[33]
Stanąwszy w szyku, który im wyznaczył I trzęsąc sprzężą, raz wraz swe rumaki 715 W głos poganiali, że całe wnet pole Co prędzej osie i koni parskania; 720 Bo piana biła to w grzbiety, to w kolne Folgując, tego hamując, co w lejcu. 725 I tak do czasu szły wozy bez szwanku; Na łeb się zderzą z barcejskim zaprzęgiem.[35] 730 Potem już jeden najeżdżał drugiego Skręca w bok toru i mimo zostawi 735 Wir koni, wozów skłębionych w pośrodku; — Jeden na torze, batogiem po uszach 740 Swiśnie źrebakom. Zrównawszy tak wozy,
I z innych zwrotów wyszedłszy tak cało, Na całym wozie stał śmiało nieszczęsny. 745 Wtem, lewe lejce zbytecznie puściwszy, Ciętych rzemieni; wraz z jego upadkiem 750 Konie na środek rzucają się ślepo. Wleczon po ziemi, to znowu ramiona 755 Ku niebu wznosząc; aż wreszcie woźnice, Więc go spalili i w miedzi maleńkiej 760 Wielkie to ciało w proch nędzny rozpadłe Tym, co widzieli, tak pełna boleści, 765 Że sroższej chyba nie słyszał nikt wieści. CHÓR O biada! Cały mych panów wiekowych KLYTAJMESTRA Jak mam to nazwać, o Zeusie? czy szczęściem, Czy obok ciosu to zyskiem; choć boli 770 Na dzieci zgonach opierać swe życie. PEDAGOG Cóż teraz w słowach tak tracisz wraz ducha? KLYTAJMESTRA Jest jakaś siła w rodzeniu; bo nawet
PEDAGOG
775 KLYTAJMESTRA O, nie nadarmo! Jak możesz tak mówić Gdzieś na obczyznę, i już mnie nie ujrzał, 780 Zbiegłszy z tej ziemi, — a ojca morderstwo Wiódł mnie statecznie ku śmierci objęciom. 785 A teraz, w dniu tym, pierzchnęły gdzieś strachy Snadź na jej groźby już baczyć nie przyjdzie. 790 ELEKTRA O, ja nieszczęsna! Dziś pora opłakać KLYTAJMESTRA Nie tobie, jemu dziś dobrze z pewnością. ELEKTRA
795 KLYTAJMESTRA Co trza, słyszała, i dobrze zrządziła. ELEKTRA Szydź, bo dziś tobie uśmiecha się szczęście.
KLYTAJMESTRA Ni ty, ni Orest nie ujmą mi tego. ELEKTRA My powaleni, nie nam ciebie walić. KLYTAJMESTRA
800 Jeśliś poskromił tej krzyki natrętne. PEDAGOG Więc czas już odejść, gdy wszystko się składa. KLYTAJMESTRA O nie! bo toby ni mnie nie przystało, Lecz wstąp do wnętrza, a ta niech się dalej 805 Nad swoim, brata pogromem tu żali. (Wychodzą) ELEKTRA Czyż wam się zdaje, iż w bólu i jęku Lecz szydząc, poszła precz stąd. — O, ja biedna! 810 Oreście drogi, śmierć moja w twym zgonie. I mnie nieszczęsną. — Gdzież pójdę dziś, bracie, 815 Po twojej śmierci, po ojca utracie? O nie! ja nie chcę podzielać już domu 820 Z nimi, lecz raczej samochcąc za progiem,
Niech mnie zabije; bo życie męczarnie, CHÓR 826—870 Gdzież Zeusa groty, gdzież Heljos na niebie ELEKTRA O biada, biada! CHÓR Cóż płaczesz dziewczyno? ELEKTRA O! CHÓR Nie bluźń tylko. ELEKTRA Gubisz mnie! CHÓR I czemże? ELEKTRA Kiedy ułudne rozsiewasz pogłoski CHÓR Wiem, Że Amfjaraus[37], co w zdradne padł siecie
ELEKTRA O biada, biada! CHÓR Potężnie rządzi. ELEKTRA Biada! CHÓR Jej biada występnej! ELEKTRA Kaźń wzięła. CHÓR O pewnie! ELEKTRA Wiem ja, wiem dobrze! Bo przecież w żałobie CHÓR Klęska ci z klęski się rodzi. ELEKTRA Świadomem mi to, aż nazbyt świadomem, CHÓR Znamy twe bóle. ELEKTRA Więc mnie nie wiedźcie gdzieś w złudy krainy CHÓR Cóż powiesz?
ELEKTRA Zadna nadzieja nie wschodzi CHÓR Zgon śmiertelnych jest udziałem. ELEKTRA Czyż i to także, by w jeździe szalonej CHÓR Straszną ta klęska. ELEKTRA Strasznem, jeżeli w dalekiej ustroni, CHÓR O biada! ELEKTRA Nikt go ze swoich nie poniósł do grobu, (Chrysothemis wbiega) CHRYSOTHEMIS Radość, ma droga, tak mną poganiała, ELEKTRA
875 Pomoc, gdy na nie już niema lekarstwa? CHRYSOTHEMIS Orest się zjawił, to usłysz odemnie,
ELEKTRA Czyś bez rozumu, nieszczęsna, i z twojej Jako i z mojej natrząsasz się nędzy? 880 CHRYSOTHEMIS Klnę się na domu ognisko, że mówię ELEKTRA O ty, nieszczęsna, jakiego człowieka CHRYSOTHEMIS
885 Pewne i z nich mi zstąpiła ta wiara. ELEKTRA Jakiż masz dowód? cóżeś oglądała, CHRYSOTHEMIS Na bogów, słuchaj, aż rzeczy poznawszy Potem osądzisz, czym zdrowa, czy głupią. 890 ELEKTRA Mów więc, jeżeli to radość ci sprawia. CHRYSOTHEMIS Wszystko ci tedy powiem, com widziała. Świeżo wylana ciecz mleczna[39], a wkoło 895 Wszelkiemi kwiaty kurhan umajony.
Pomknę do grobu i nagle spostrzegam 900 Pęk młodych włosów na szczycie mogiły. W dłoń to ująwszy, ni słowa nie rzekłam, 905 Lecz łzą radosną mi zaszły źrenice. A to wiesz przecie, że ni ja sprawczynią, 910 Ani ty również; nam bowiem bezkarnie Więc od Oresta te przyszły daniny. 915 Ufaj ty przeto; dopusty raniące ELEKTRA
920 CHRYSOTHEMIS Cóż to? czyż wieść ta nie sprawia ci ulgi? ELEKTRA Nie wiesz, jak zbaczasz z rozumu i drogi. CHRYSOTHEMIS Jakoż ja wiedzieć nie mam, com widziała? ELEKTRA Zmarł on, nieszczęsna, a poszły na nice Wszelkie nadzieje; więc próżno nań liczyć. 925 CHRYSOTHEMIS O, ja nieszczęsna! skąd wzięłaś te wieści?
ELEKTRA Od świadka, który przy jego był zgonie. CHRYSOTHEMIS Gdzież on? Dziw wielki przejmuje mnie całą. ELEKTRA W pałacu matka nim teraz się cieszy. CHRYSOTHEMIS
930 Na grobie złożył te hojne ofiary? ELEKTRA Jabym mniemała, że ktoś po umarłym CHRYSOTHEMIS O srogi losie! — radośnie przybiegłam Z takiemi wieści, nie wiedząc, że na dnie 935 Byłyśmy klęski. I teraz przyszedłszy, ELEKTRA Tak rzeczy stoją. Lecz jeśli posłuchasz, CHRYSOTHEMIS
940 ELEKTRA Nie to mi w myśli, nie jestem szaloną. CHRYSOTHEMIS Jakiż więc rozkaz, któremu mam sprostać? ELEKTRA Byś śmiało moje spełniła zlecenie. CHRYSOTHEMIS Jeśli w niem korzyść, nie cofnę się przed tem.
ELEKTRA
945 CHRYSOTHEMIS Baczę i chętnie wedle sił usłużę. ELEKTRA A więc posłuchaj, co w myśli ja roję. Wiedz, żeśmy tutaj samotne zostały. 950 I pókim jeszcze słyszała o bracie, Aby poparły siostrzane mnie dłonie, 955 Gdy godzić będę w mordercę rodzica, Li tylko wolno, gdy mienie wziął zdzierca, 960 I więdnąć wolno w tej ciągłej żałobie Że dziecię z mego lub twojego łona 965 Dlań by stanęło jak zapowiedź zguby. A potem, jakoś zrodzona, tak wolną 970 Będziesz w przyszłości i zwiążesz się śluby Bo jakiż człowiek, obcy czy miejscowy, 975 Tak pochlebnemi nie uczci nas słowy:
„Patrzcie, o mili, na sióstr tych postępki, Życia nie szczędząc, śmierć dzielnie zadały. 980 Te uczcić trzeba, te wespół szanować, Skąd tutaj chwałę zyszczem i za grobem. 985 Więc, moja miła, służ, pomóż co prędzej CHÓR
990 Tego, kto mówi, kto słucha, wspomaga. CHRYSOTHEMIS Gdyby, o drużki, ona przed mówieniem Bo cóż ty widzisz, że w taką odwagę 995 Sama się zbroisz, na pomoc mnie wzywasz? A nam pierzchnęło i w nic się rozwiało. 1000 Któż więc, takiego chcąc męża pogromić, Bo nic nam z tego, że zyskawszy sławę, 1005 Przyjdzie nam potem w niesławie umierać; I ginąc całą zniszczymy rodzinę, 1010
Pohamuj gniew twój, a ja twoje słowa CHÓR
1015 Największym zawsze skarbem dla człowieka. ELEKTRA Rzekłaś to, czegom po tobie czekała; Bo nie dopuszczę, by poszło na marne. 1020 CHRYSOTHEMIS Gdyby duch taki był w tobie naówczas ELEKTRA Ducha już miałam, lecz rady nie stało. CHRYSOTHEMIS Staraj się taką pozostać przez życie. ELEKTRA
1025 CHRYSOTHEMIS Bo z czynu złego wyłoni się klęska. ELEKTRA Twój rozum podziw, trwożliwość wstręt budzi. CHRYSOTHEMIS Zniosę przyganę, jak kiedyś pochwałę. ELEKTRA Z mych ust nie doznasz ty nigdy tej drugiej.
CHRYSOTHEMIS
1030 ELEKTRA Idź, boś niezdatna do żadnej posługi. CHRYSOTHEMIS Owszem, lecz w niczem ty nie chcesz posłuchać. ELEKTRA Poszedłszy, matce twej wyjaw to wszystko. CHRYSOTHEMIS Wszakże tak bardzo nie jestem ci wrogą. ELEKTRA
1035 CHRYSOTHEMIS Nie zdrożność przecie, ostrożność ci zlecam. ELEKTRA Mam ja więc twoim dać folgę wywodom? CHRYSOTHEMIS Bo gdy zmądrzejesz, ty będziesz przewodzić. ELEKTRA Strasznem, tak pięknie przemawiać, a błądzić. CHRYSOTHEMIS
1040 ELEKTRA Cóż? czy mą mowę niesłuszną być mniemasz? CHRYSOTHEMIS Bywa, że słuszność i szkodę przyniesie. ELEKTRA Nie chcę praw takich stosować w mem życiu.
CHRYSOTHEMIS Ale po czynie wnet uznasz me słowa. ELEKTRA
1045 CHRYSOTHEMIS Więc to stanowczem i zdania nie zmienisz? ELEKTRA Nic bo wstrętniejszem nad zdanie przewrotne. CHRYSOTHEMIS Myśl twoja, zda się, przeciwną mym słowom. ELEKTRA Dawno już ona, nie teraz, powzięta. CHRYSOTHEMIS
1050 Słów nie chcesz uznać, ni ja twych zamysłów. ELEKTRA Wstępuj do wnętrza! nie pójdę za tobą, CHRYSOTHEMIS
1055 Sądź tak; niebawem, gdy zabrniesz już w progi (Chrysothemis wychodzi) CHÓR 1058—1096 Patrząc na ptaki przemyślne w błękicie,
W niebiańskiej nadto Temidzie[40], (Wchodzi Orestes z towarzyszami)
ORESTES Czyż, o niewiasty, słyszeliśmy dobrze? CHÓR Co szukasz? z jakim przybyłeś zamiarem? ORESTES
1100 CHÓR Tutaj, — i trafnie wskazano ci drogę. ORESTES Któżby obwieścił więc tym, co w pałacu, CHÓR Ta, — bo najbliższej to donieść przystoi. ORESTES
1105 Męże z Focydy z Egistem chcą mówić. ELEKTRA O, ja nieszczęsna! Czyż może nowiny, ORESTES Twej wieści nie znam; mnie Strofjos sędziwy O Orestesie nakazał tu donieść. 1110 ELEKTRA Cóż? o przybyszu! bo zbiera mnie trwoga. ORESTES Marne my szczątki w tem drobnem naczyniu ELEKTRA O, ja nieszczęsna! więc, jako się zdaje, Tuż mi oglądać już przyszło to brzemię. 1115
ORESTES Jeśli tak płaczesz nad losem Oresta, ELEKTRA Daj ją, na bogów, przybyszu, do ręki, Abym i siebie i cały ród społem 1120 Łzami oblała wraz z jego popiołem. ORESTES Ktokolwiek ona, dajcie jej, bo żąda ELEKTRA
1125 Po mym najdroższym! Zawiodłeś mnie w wierze, O, czemuż raczej wtedym nie umarła, 1130 Nim cię wysłałam ku krajom nieznanym, A dziś za domem, na obcej cię ziemi, 1135 Zdala od siostry śmierć straszna zdławiła. Lecz przez nieznane pogrzebion ty dłonie 1140 Drobnem brzemieniem w drobnym wracasz dzbanie.
I trudy słodkie, — bo przecież odemnie Ani cię matka kochała goręcej, 1145 I nikt ci w domu nie niańczył: ja tobie Rwąc przeleciałeś; i ojca już niema, 1150 Tyś mnie opuścił, jam tobie skonała, — Że przyjdziesz z zemstą; dziś twój los złowrogi, 1155 I mój zarówno, starł wszystko na nice, — O postaci marna! 1160 O drogo, tylu grozami ciężarna, Nic do niczego, bym z tobą złączona 1165 Mieszkała nadal; wszak w życiu ja tobie CHÓR
1170 I brat śmiertelnym, — więc niezbyt rozpaczaj, ORESTES O! cóż ja powiem? i jakich wybiegów ELEKTRA
1175
ORESTES Czyż ta jest słynną Elektry osobą? ELEKTRA Masz ją przed sobą — w tak nędznem przybraniu. ORESTES O jakże ciężkie to losu zrządzenie! ELEKTRA Chyba nie ja ci wyrywam te żale? ORESTES
1180 ELEKTRA A więc ty mojej litujesz się nędzy? ORESTES Biedne twe życie bez męża i szczęścia! ELEKTRA Cóż, patrząc na mnie, tak jęczysz, przybyszu? ORESTES Bo ja, zaprawdę, nie znałem mej klęski. ELEKTRA
1185 ORESTES To, żem cię ujrzał przybraną w tę nędzę. ELEKTRA A przecież widzisz li cząstkę mych bolów. ORESTES Czyż można jeszcze gorszego co widzieć? ELEKTRA To, że żyć muszę tu razem wśród zbirów...
ORESTES
1190 ELEKTRA Mego rodzica. — I służyć im muszę. ORESTES Któż ze śmiertelnych ten gwałt ci zadaje? ELEKTRA Matką się zowie, lecz z matki nic niema. ORESTES Cóż czyniąc, gwałtem czy krzywdą to zrządza? ELEKTRA
1195 ORESTES A niemasz, ktoby ci pomógł, rzecz wstrzymał? ELEKTRA Niema; był jeden, — tyś przyniósł go prochem. ORESTES O biedna! widok ten dawno mnie wzrusza. ELEKTRA Wiedz, żeś ty jeden się wzruszył mym losem. ORESTES
1200 ELEKTRA Czyżbyś był krewnym, gdzieś zdala przybyłym? ORESTES Jużcić-bym wyrzekł, jeśli te życzliwe. ELEKTRA Życzliwe one i ufać im możesz.
ORESTES Daj więc tę krużę, byś wszystko poznała. ELEKTRA
1205 ORESTES Słuchaj słów moich, a pewnie nie zbłądzisz. ELEKTRA Na twe oblicze! nie bierz, co mi drogiem. ORESTES Ja nie ustąpię. ELEKTRA Nieszczęsnam przez ciebie, Bracie, gdy prochów twych grześć mi nie dadzą. 1210 ORESTES Waż to, co mówisz; bo jęczysz niesłusznie. ELEKTRA Nad zmarłym bratem czyż jęczę niesłusznie? ORESTES Nie tem ci słowem przemawiać przystoi. ELEKTRA Czyżbym tak była niegodną zmarłego? ORESTES
1215 ELEKTRA Nie obcem, jeśli proch Oresta dzierżę. ORESTES To nie Oresta. Zmyślono to w mowie. ELEKTRA Gdzieżby więc grób miał ów biedak nieszczęsny?
ORESTES Nie ma, bo żywy nie posiada grobu. ELEKTRA
1220 ORESTES Nie zmyślam niczego. ELEKTRA Czyż więc on żyje? ORESTES Jeśli ja przy życiu. ELEKTRA Czybyś ty był nim? ORESTES Spójrz na tę obrączkę ELEKTRA O dniu najmilszy! ORESTES Najmilszy, przywtórzę. ELEKTRA Czyż głos twój słyszę? ORESTES
1225 ELEKTRA Mam cię w mej dłoni? ORESTES I oby na zawsze! ELEKTRA Najmilsze drużki, kochane rodaczki!
Otóż Orestes, co zmarł li podstępem, CHÓR
1230 Łza mi radosna wytrysła pod okiem. ELEKTRA 1232—1287 O bracie mój, o witaj nam, ORESTES Jestem, lecz teraz trwać trzeba w milczeniu. ELEKTRA Czemuż? ORESTES Trza milczeć, by nas kto z wnętrza nie słyszał. ELEKTRA Na Artemidę i na jej dziewictwo, ORESTES Bacz jednak na to, że Ares niekiedy ELEKTRA O, biada mi! Odnawiasz ślad ORESTES Wiem o tem, dziecię! Gdy pora nam skinie,
ELEKTRA O, w każdy czas i w każdy dzień ORESTES I ja przyznaję; strzeż więc nowej doli. ELEKTRA Co czyniąc? ORESTES Kiedy nie pora, nie chciej mówić długo. ELEKTRA Któżby zamienił, gdyś ty się pojavił, ORESTES Ujrzałaś ty mnie natenczas, gdy bogi ELEKTRA Wygłaszasz lepszą jeszcze wieść ORESTES Raz nie śmiem wstrzymać twej chwalby radosnej, ELEKTRA O, skoroś raczył przez najmilszą drogę ORESTES Cóż mam zaniechać?
ELEKTRA Tego mnie pozbawić, ORESTES Ktoby tak czynił, doznałby mych gniewów„ ELEKTRA Więc wolno? ORESTES Czemuż nie? ELEKTRA Bracie, wieść miałam straszną, niespodzianą, ORESTES Przemilcz, co zbytniem byłoby w twej mowie, Ani, że Egist domu ojcowiznę 1290 Niszczy i trwoni i marnie rozprasza; — Stąpiąc, swywolnych ukrócimy wrogów; 1295 Tak, aby matka snadź nie wypatrzyła Będziem radować i śmiać się dowoli. 1300 ELEKTRA Przecie, o bracie, jako tobie miłem,
Przez ciebie przyszły, nie ze mnie mi płyną, Zysk mój okupić; bo takbym niepięknie 1305 Się przysłużyła tej chwili obecnej. Twarz mą ujrzała zjaśnioną radością: 1310 Bo wstręt mi dawny aż wpił się w głąb duszy, Widziałam żywym i zmarłym — cud istny; 1315 Toć, gdyby rodzic mój żyw tutaj stanął, Z dwojga-by jedno przypadło w udziale: 1320 Albo żyć podle, lub zginąć wspaniale. ORESTES Milczeć mi teraz, — bo słyszę przy wyjściu ELEKTRA Wejdźcie, o przybysze, Ani odtrąci, ni przyjmie radośnie[43]. 1325 (Pedagog wchodzi) PEDAGOG O wy niemądrzy i próżni rozwagi, Lecz w samym złego jesteście odmęcie. 1330
I gdybym ja się nie znalazł na straży Teraz więc, długich niechając już gadań 1335 I tych wybuchów radości zbyt głośnych, ORESTES Cóż więc zastanę, wstępując do wnętrza? PEDAGOG
1340 ORESTES Rzekłeś, żem umarł, — jak rzec należało? PEDAGOG Wiedz, żeś w ich myśli Hadesu mieszkańcem. ORESTES Czyż się tem cieszą? lub jakie ich mowy? PEDAGOG Po czynie powiem; narazie tam wszystko Po myśli, nawet co mniej jest po myśli[44]. 1345 ELEKTRA Któż to, o bracie? objaśn mnie, na bogów. ORESTES Czyż nie zgadujesz? ELEKTRA O, ani mi w głowie. ORESTES Nie wiesz ty, komu oddałaś mnie kiedyś?
ELEKTRA Komu? Co mówisz? ORESTES Którego ramiona Stąd do Focydy mnie wiodły z twej rady. 1350 ELEKTRA Czyż to ów człowiek, co z wielu jedyny ORESTES Tak jest, już dzisiaj nie badaj mnie słowy. ELEKTRA Światło ty drogie, jedyny ty zbawco Atrydów domu, skąd idziesz? Ty-ż jesteś 1355 Tym, co mi jego z klęsk tylu wybawił? Miażdżąc mnie mową, gdyś prawdę niósł słodką? 1360 Witaj mi, ojcze! bo jakbym w rodzica PEDAGOG Dość tego dzisiaj. Co zaszło w tych czasach, O tem dni wielu i nocy obroty 1365 Jasno cię kiedyś pouczą, Elektro. Że razie zwłoki z tymi i z chytrością 1370 Innych, liczniejszych, potykać się przyjdzie. ORESTES Już długie mowy, Pyladzie, do rzeczy
Wstąpmy, ojczystych uczciwszy wprzód bogów, (Mężczyźni wchodzą do pałacu) ELEKTRA O Apollinie! błogosław tej parze, Błagam i proszę, o cny Apollinie, 1380 Wesprzyj nas łaską w tej ciężkiej godzinie! CHÓR 1384—1397 Patrzcie, jak runął gwałtownemi stopy ELEKTRA O, miłe drużki, niebawem mężowie
CHÓR
1400 ELEKTRA Ta urnę uwieńcza, CHÓR A pocóż wyszłaś ty z domu? ELEKTRA Dla straży, KLYTAJMESTRA Biada! o domy ELEKTRA Krzyczy ktoś w domu. Czyście nie słyszały? CHÓR Jęk niesłychany słyszałam, aż groza mną trzęsie. KLYTAJMESTRA O, ja nieszczęsna! gdzież jesteś, Egiście! ELEKTRA Ot, znów ktoś krzyczy. KLYTAJMESTRA O dziecię! me dziecię! Litość dla matki! 1410 ELEKTRA Ni on tej litości, CHÓR O miasto! nieszczęsne rodzeństwo!
KLYTAJMESTRA O srogi ciosie! ELEKTRA Tnij znów, jeśli możesz! KLYTAJMESTRA
1415 ELEKTRA Płacz siebie i jęcz nad Egistem! CHÓR 1416—1421 Spełnia się klątwa i życie wśród grobów się znaczy, (Orestes z Pyladesem wychodzą z wnętrza) CHÓR Otóż i oni, zbroczone ich dłonie ELEKTRA Jak poszło, bracie? ORESTES Tam, w domu, rzecz poszła ELEKTRA
1425 ORESTES Nie trwóż się, CHÓR Cicho, bo widzę Egista w pobliżu. ELEKTRA Ustąpcie na bok, o mili.
ORESTES Gdzież człeka Tego widzicie? 1430 ELEKTRA Tu, ku nam, z za miasta CHÓR Stańcie za bramą co prędzej, o mili, ORESTES Ufaj! sprawimy. ELEKTRA Więc raźno do dzieła! ORESTES
1435 ELEKTRA A reszta mą troską. (Orestes odchodzi) CHÓR 1436—1441 Szepnij mu słowo i wyraz łaskawy EGIST Któż z was mi powie, gdzie ludzie z Focydy, Ciebie ja pytam, ciebie, która wprzódy 1445 Tak byłaś krnąbrną, bo myślę, że ciebie ELEKTRA O, wiem! Jakoż nie? Inaczej bo chyba
EGIST
1450 ELEKTRA W domu; uprzejmą trafili tam panią. EGIST A czy prawdziwie wieścili go zmarłym? ELEKTRA Zjawili oczom, co w mowie wyrzekli. EGIST A więc mi wolno to stwierdzić naocznie? ELEKTRA
1455 EGIST Uciesznie witasz dziś mnie, wbrew zwyczajom. ELEKTRA Ciesz się, jeżelić pociechą to będzie. EGIST Milczeć więc teraz i bramy roztworzyć, A jeśli który swe płonne nadzieje 1460 Wiązał z tym mężem, niech trupa zobaczy ELEKTRA Dokonam tego, co miałam, bo czasy Mnie nauczyły, by służyć przedniejszym. 1465 (Ciało osłonięte ukazuje się na ziemi w otwartej bramie, przy niem Orestes i Pylades) EGIST O Zeusie! — widzę zjawisko zesłane
Zdejmijcie wszelką z przed oczu zasłonę, ORESTES
1470 Temu się przyjrzeć i słodko przemówić. EGIST Dobrze ty mówisz, usłucham; ty zasię, ORESTES Ona przy tobie, nie szukaj daleko. EGIST
1475 ORESTES Skąd strach? Nie poznajesz? EGIST W jakich ja mężów zasadzki i siecie ORESTES Czyż nie wiesz, że dawno EGIST Biada! Już jasnem to słowo, bo chyba To sam Orestes, co do mnie przemawia. 1480 ORESTES I wieszczkiem będąc[47], błądziłeś tak długo? EGIST Zginąłem marnie, lecz pozwól choć słówko ·
ELEKTRA Nie zezwól mu mówić, Cóżby człek zyskał dobrego na zwłoce, 1485 Gdy kto ma zginąć z przestępców skalanych? To mi jedynym za klęski okupem. 1490 ORESTES Wstępuj co prędzej do domu, bo walka EGIST Cóż w dom mnie pędzisz? Jeżeli czyn piękny, ORESTES
1495 Mego rodzica, byś w miejscu legł zbrodni. EGIST Więc dom ten musi koniecznie oglądać ORESTES Twoje z pewnością, — te jasno ci wróżę. EGIST
1500 ORESTES Zbyt ty gardłujesz, a droga się wzdłuża. EGIST Prowadź.
ORESTES Tobie iść na przedzie! EGIST Bym snadź nie uciekł? ORESTES Byś śmierci nie zaznał Doraźna śmierci kaźń powinna gromić 1505 Tego, co prawa złamie i znieważy, (Wychodzą) CHÓR 1508—1510 Atreusa siewie, z jak wielkiej ty klęski | ||
- ↑ Uwaga: Numeracja wierszy stosuje się do oryginalnego tekstu.
- ↑ w. 4 Argos albo Argolis, kraina w północno-wschodnim Peloponezie; stolicą jego było miasto Argos.
- ↑ w. 5 Inachos, najstarszy król Argolidy, zmyślony w podaniu według rzeki tego kraju, zwiącej się Inachos. Córką Inachosa była Io. Zeus zapałał do niej miłością i aby ją uchronić od gniewu zawistnego swej małżonki, Hery, zamienił ją w jałówkę. Hera mściwa zsyła na nią szał, zwany gzik; ten szał każe owej jałówce błądzić po świecie.
- ↑ w. 6 boga wilkobójcy rynek lykejski. — Apollo jako bóg światła naywał się Lykeios (por. lux, Lucius). Wilk (lykos) uchodził za zwierzę ciemności, nocy; Apollon zwalcza ciemność, a więc i wilki. Ten rynek lykejski znajdował się u stóp grodziszcza Larissa w mieście Argos. Z Myken nie był on wskutek dosyć wielkiego oddalenia widzialnym. Ale poeta swobodnie tu przedstawia mykeński widnokrąg.
- ↑ w. 8 Hery świątynia w Argolidzie, na północ od Myken leżąca, też była z Myken ledwie dostrzegalną.
- ↑ w. 9 złotem błyszczące Mykeny, bo uchodziły za miasto bardzo bogate, obfitujące w skarby.
- ↑ w. 10 krwią zbroczone Pelopidów domy. Praojcem rodu był Tantalos, który ciężko obraził bogów, ofiarując im na uczcie ciało posikanego swego syna. Bogowie nie tknęli strawy, złożyli następnie poćwiartowane ciało i tchnęli w nie życie. Pelops utopił woźnicę Myrtilosa, który mu kiedyś oddał ważne usługi, za to, że zalecał się do jego żony. Synami Pelopsa są Atreus i Thyestes, bracia zniesławieni waśnią i okropnemi zbrodniami. Synem Atreu sa jest Atryda Agamemnon.
- ↑ w. 15-16 druhu miły, Pyladzie — Z Pyladesem zawarł Orestes na wygnaniu we Focydzie przyjaźń stateczną.
- ↑ w. 32 Pytji wyrocznia w Delfach.
- ↑ w. 45 Fanoteus, zapewne zmyślony przez Sofoklesa książę z Argosu.
- ↑ w. 52 ofiarnym płynem i włosów kędziorem — Na grobach składano płynne ofiary, ażeby coś z tego przeciekało do zmarłych, żyjących jakiemś półżyciem w podziemiu i potrzebujących posilenia. — Ofiara pukli włosów zastępowała ofiarę własnej osoby, bo we włosach upatrywano symbol życia. Składano po trudach i niebezpieczeństwach przebytych tę ofiarę na grobach, aby bogom dług wobec nich, zaciągnięty spłacić.
- ↑ w. 63 Śmierć swą zmyślali — Opowiadano o takim pozornym zgonie i odżyciu Zamolksisa, który następnie wśród Traków czci boskiej używał.
- ↑ w. 82 Loksjasa rozkazy — Loksjasa przydomek nosił Apollo od dwuznacznych, krętych (loxos) wyroczni.
- ↑ ze słowikiem — król ateński Pandion dał córkę swoją Prokne za żonę królowi trackiemu, Tereusowi. Synem tego małżeństwa był Itys. Tereus zakochał się w siostrze Prokny, Filomeli, zgwałcił ją i wyrwał jej następnie język. Prokne, mszcząc się za to, zabiła swego syna Itysa, a bogowie zamienili ją w słowika, Filomelę w jaskółkę, Tereusa w dudka.
- ↑ Persefona, żona króla podziemi, Hadesa czyli Plutona.
- ↑ Hermes, pan dusz, które wiedzie do Hadesu.
- ↑ Erinje są córkami Ziemi, albo Nocy, albo Kronosa. Są to mścicielki na zbrodniarzach; zwą się: Tisiphone, Alekto, Megaera. Siedzibą ich Hades.
- ↑ Niobe miała 6 synów i 6 córek. Chełpiła się tem i wynosiła nad Latonę, która miała tylko dzieci dwoje, Apollina i Artemidę. Ta para pozabijała dzieci Nioby, a matka skamieniała z boleści.
- ↑ Ifanassa i Chrysothemida — Agamemnon miał, według podania, trzy córki: Ifianassę, zwaną także lfigenją, Elektrę i Chrysothemidę. Ale Sofokles odróżniał lfigenję od lfianassy, a więc szedł za drugiem podaniem, które cztery córki przyznawało Agamemnonowi.
- ↑ Skały kryzejskie. Krisa, miasto we Focydzie nad krizejską zatoką, metropola Delfów; dziś może Itea.
- ↑ Władcą Acheronu, panem podziemi i podziemnej rzeki Acheronu jest Hades.
- ↑ wróża Dika — Dike, bogini sprawiedliwości. Jest ona wróżą, bo zapowiada pomstę.
- ↑ Mordu narzędzie — Przy pomście krwi teoretycznym było warunkiem, aby zemstę wykonano tą samą bronią, która spełniła morderstwo; więc narzędzie mordu miało pomnieć swego przeznaczenia.
- ↑ I wielonoga, sturęka Erinis — bo ma różnorakie drogi i sposoby, aby dosięgnąć winowajców, których miażdży swemi stopami twardemi.
- ↑ Pelopsa ów nieszczęsny sprzęg i t. d. — W okolicy Olimpji mieszkał Oinomaos, syn Aresa, który posiadał wiatronogie, skrzydlate konie. Wyrocznia mu kiedyś zwieściła, że zginie z ręki zięcia, męża swej córki, Hippodamji. Więc zalotnikom jej kazał się ze sobą ścigać, zwyciężał ich, i w biegu przeszywał ich dzidą. Ale Pelops otrzymał od Posejdona konie uskrzydlone, jeszcze bardziej rącze niż Oinomaosowe. Przytem Myrtilos, woźnica Oinomaosa, tak przyrządził zdradnie wóz swego pana, że tenże musiał być pokonanym. — Tego Myrtilosa następnie Pelops w zbrodniczy sposób utopił w morzu Myrtojskiem.
- ↑ śmiał twoją siostrzycę bogom poświęcić. Mowa o Ifigenji. Flota grecka nie mogła wyruszyć pod Troję z zatoki aulidzkiej wskutek burz ustawicznych, zesłanych za karę, gdy Agamemnon zabił jelenia świętego Artemidy. Kalchas zażądał dla zażegnania gniewu bogini ofiary Ifigenji, córki Agamemnona. I, jak wiadomo ofiarę tę młodej dziewicy wykonano.
- ↑ w zastępstwie brata Menelaja — Menelaos powinien był złożyć bóstwom ofiarę, bo w jego sprawie wyprawę przedsięwzięto. Miał on pono obok słynniejszej córki Hermiony syna Megapenthesa.
- ↑ z matki — z Heleny.
- ↑ Letojska dziewica — Apollon i Artemis byli dziećmi Leto, albo Latony, i Zeusa.
- ↑ dorównawszy biegiem przyrodzeniu — równie rączym był w biegu, jak pięknym z wyglądu.
- ↑ podwójne biegi — bieg przez arenę do mety i z powrotem; zwał się diaulos
- ↑ pięciorakie zapasy (pentathlon): skakanie, bieg, rzucanie dysku, rzucanie oszczepem, mocowanie.
- ↑ Wśród dziesięciu współzawodników w wyścigach jest grupa z pięciu złożona, którą za peloponeską uważać można. Należą do niej: Achajczyk, Spartanin, dwóch Libijczyków z Barke, potomków Spartan, wreszcie Orestes. Druga grupa pochodzi ze środkowej i północnej Grecji. Składają się na nią: Etolczyk ze środkowej Grecji, mieszkaniec Magnezji, półwyspu należącego do Tessalji, Ainiańczyk z krafu Ainis nad rzeką Sperchejosem w południowej Tessalji, następnie Ateńczyk i Beotczyk.
- ↑ w. 723 słup z kraja — Dwa słupy (metae) z posągami stały na kończynach muru (spina), przedzielającego wzdłuż arenę. Jedna z tych met, niebezpieczna przy zakręcie, zwała się „koni postrachem“.
- ↑ w. 730 barcejski zaprzęg — Barka, Barce, miasto przez wychodźców z Cyreny założone w północnej Afryce (Cyrenaika).
- ↑ w. 795 Nemesis, bogini z Rhamnous, karcąca wyniosłość, szczególnie pychę wobec zmarłych.
- ↑ w. 826—870 Amfiaraos, sławny wróżbiarz, zginął przez żonę. Żona Erifyle, pozyskana złotym naszyjnikiem przez Polynikesa, namówiła męża do wyprawy Siedmiu przeciw Tebom. Amfiaraos zapadł się w ziemię wśród ucieczki. Stał się następnie bogiem podziemnym, bożym wróżbitą.
- ↑ w żałobie znalazł pamiętnych — Alkmeon, syn Amfiaraosa, na zlecenie ojca zabił matkę, Erifylę.
- ↑ w. 895 świeżo wylana ciecz mleczna — Na grobach ofiarowano jako płyny, przeznaczone dla zasilenia zmarłych, — wodę, miód lub wino, jako też i mleko.
- ↑ Temida — Themis, bogini ładu i dobrych obyczajów.
- ↑ byle zyskała dwoiste Erinje — byle ściągnęła na siebie zemstę Erinij, karzących śmierć Egista i... Klytajmestry.
- ↑ w. 1137 płynów ofiarnych — Ciało obmywano i namaszczano wonnemi olejkami.
- ↑ w. 1323—1325. Umyślnie dwuznaczne słowa Elektry mogą odnosić się zarówno do wniesienia urny z popiołami rzekomo zabitego Orestesa, jak i do wnoszenia Orestesa jako mściciela.
- ↑ w. 1344—1345. Wypowiadając te słowa, myślał chyba stary Pedagog o warunkach groźnych, w których dawna jego pani, Klytajmestra, teraz się znajduje.
- ↑ psy gończe — Erinje według fantazji poety towarzyszą Aresowi w postaci psów.
- ↑ Hermes, opiekuje się Orestesem jako wykonawcą woli Zeusa, a także jako opiekun wszelkich podstępów.
- ↑ w. 1481 wieszczkiem będąc — Orestes z ironją mówi, że Egist teraz ugodził w prawdę i prawdę wywróżył.
- ↑ w. 1500 — Agamemnon nie przewidział swej przyszłości i dlatego zginął.