Czyś bez rozumu, nieszczęsna, i z twojej
Jako i z mojej natrząsasz się nędzy?
Klnę się na domu ognisko, że mówię
To bez szyderstwa, iż on tu zawitał.
O ty, nieszczęsna, jakiego człowieka
Słysząc, zbyt łatwo zawierzyłaś słowom?
Od siebie mam to, bom znaki widziała
Pewne i z nich mi zstąpiła ta wiara.
Jakiż masz dowód? cóżeś oglądała,
Że aż gorejesz szalonym tym żarem?
Na bogów, słuchaj, aż rzeczy poznawszy
Potem osądzisz, czym zdrowa, czy głupią.
Mów więc, jeżeli to radość ci sprawia.
Wszystko ci tedy powiem, com widziała.
Kiedy tam przyszłam, gdzie ojca grób dawny,
Widzę, że sączy z samego wierzchołka
Świeżo wylana ciecz mleczna[1], a wkoło
Wszelkiemi kwiaty kurhan umajony.
Dziw mnie zdjął wielki, rozglądam się przeto,
Czy się nie natknę na człeka w pobliżu.
A kiedy widzę, że cisza wokoło,
- ↑ w. 895 świeżo wylana ciecz mleczna — Na grobach ofiarowano jako płyny, przeznaczone dla zasilenia zmarłych, — wodę, miód lub wino, jako też i mleko.