Ale po czynie wnet uznasz me słowa.
Wręcz go dokonam, nie bojąc się ciebie.
Więc to stanowczem i zdania nie zmienisz?
Nic bo wstrętniejszem nad zdanie przewrotne.
Myśl twoja, zda się, przeciwną mym słowom.
Dawno już ona, nie teraz, powzięta.
Więc już stąd pójdę; bo ani ty moich
Słów nie chcesz uznać, ni ja twych zamysłów.
Wstępuj do wnętrza! nie pójdę za tobą,
Choćbyś pożądać mnie miała, bo znakiem
To bezrozumu, gdy mary kto ściga.
Jeślić się zdaje, że dobrą myśl twoja,
Sądź tak; niebawem, gdy zabrniesz już w progi
Nieszczęścia, uznasz te moje przestrogi.
Patrząc na ptaki przemyślne w błękicie,
Jako się troszczą, by głodu
Ci nie zaznali, co dali im życie,
Kiedyś niańczyli zamłodu, —
Czemuż ród ludzki w ich ślady nie idzie?
Lecz ma nadzieja w Zeusowym piorunie,