Pohamuj gniew twój, a ja twoje słowa
Tak skryję, jakbyś ich nigdy nie rzekła.
Przejrzyj to wreszcie, o siostro, że teraz
Bezsilnej trzeba się ugiąć przed siłą.
Słuchaj, bo rozum przecież i rozwaga
Największym zawsze skarbem dla człowieka.
Rzekłaś to, czegom po tobie czekała;
Wiedziałam dobrze, iż myśl mą odtrącisz.
A więc ja sama przystąpię do dzieła,
Bo nie dopuszczę, by poszło na marne.
Gdyby duch taki był w tobie naówczas
Gdy legł nasz ojciec, byłabyś nam zbawcą.
Ducha już miałam, lecz rady nie stało.
Staraj się taką pozostać przez życie.
Nie chcąc współdziałać, tak mnie upominasz?
Bo z czynu złego wyłoni się klęska.
Twój rozum podziw, trwożliwość wstręt budzi.
Zniosę przyganę, jak kiedyś pochwałę.
Z mych ust nie doznasz ty nigdy tej drugiej.