P. J. Szafarzyka słowiański narodopis/Dodatki/II/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Pavel Jozef Šafárik
Tytuł P. J. Szafarzyka słowiański narodopis
Data wydania 1843
Wydawnictwo Zygmunt Schletter
Miejsce wyd. Wrocław
Tłumacz Piotr Dahlmann
Tytuł orygin. Slovanský národopis
Źródło Skany na Commons
Inne Całe dodatki
Pobierz jako: Pobierz Całe dodatki jako ePub Pobierz Całe dodatki jako PDF Pobierz Całe dodatki jako MOBI
Indeks stron


II.
WZORY SŁOWJAŃSKICH NARZECZY
I
ICH PRZEKŁAD NA POLSKIE.



I. WIELKORUSKIE.

1.

Kak na dubczikie dwa gołubczika
Cjelawali-sja, miławali-sja,
Sizy kryljami abnimali-sja.
Atkol niwzał-sja mład jasjen sakoł:
On uszib, ubił siza gołubja,
Siza gołubja, machnanogawa,
Pralił kroẃ jewo pa syru dubu,
On kidał pjerja pa czistu polju,
Pustił puch jewo pa padnjebjesju.
Kak raztużit-sja, razwarkujet-sja
Tut gałubuska pa gałubczikje,
Pa gałubczikje machnanogjeńkom.
Kak wazgaworit mład jasjen sakoł:
„Njepłacz, sizaja ty gałubuszka!
„Pa swajom sizom pa gałubczikje:
„Paleczu-li ja na sinje morje,
„Priganju k tjebje gałubiej stado;
„Wybiraj sjebje siza gołubja,
„Siza gołubja, machnanogawa.“
Kak wazgaworit tut gałubuszka:
„Njeleti, sakoł, na sinje morje,
Njegani ka mnje gałubjej stado;

„Wit’ to budjet mnje uż drugoj wjenjec,
„Małym djetuszkam njeradnoj atjec!“
(Sacharow).


2.

Na ulicje to dożd’, to snjeg,
To dożd’, to snjeg, to wjalica,
To wjalica, to mjetjelica,
Kutit, mutit, w glaza niesjot:
Mjenja mładu swjekor zawjot.
Dlja swjekruszka dlja batjuszki
Sama s mjesta njetronu-sja,
Njetronu-sja, niewarochnu-sja.
Na ulicje to dożd’, to snjeg,
To dożd’, to snjeg, to wjalica,
To wjalica, to mjetjelica,
Kutit, mutit, w glaza njesjot:
Mjenja mładu swjekrow̓ zawjot.
Dlja matuszki swjekrowuszki
Sama s mjesta njetronu-sja,
Njetronu-sja, njewarochnu-sja.
Na ulicje to dożd’, to snjeg,
To dożd’, to snjeg, to wjalica,
To wjalica, to mjetjelica.
Kutit, mutit, w głaza njesjot:
Mjenja mładu mił drug zawjot.
Dlja drużenka, dlja miławo
Idu, idu skarjeszjeńko,
Skarjeszjenko, tarapjeszjeńko.
(Sacharow).


3.
SIBIRSKA.

Iz boru, boru
Iz zelenago
Stuczała, gremjeła
Bystraja rjeczka:
Obrostała bystra rjeczka
Kalinoj, malinoj.
Na kalinowom mostoczkje
Sidjeła gołubka,
Nożeńki myła,
Peremywała,
Swoje sizo peryszko
Perebirała.
Perebrawszi sizo perje,
Sama wzworkowała:
„Zawtra, po utru
„Batjuszka budet;
„Chot′ on budet, al nebudet,
„Toski neubudet;
„W dwoje, w troje u gołubki
„Peczali pribudet.“
(Zap. o Sibiri.)





II. MAŁORUSKIE.

a. Z Rusi.

1.

Oj spaw puhacz na mohyli,
Da i kryknuw win: „puhu!“
Czy nedas′t Bih Kozaczeńkam
Chocz teper potuhu?

Szczo deń, szczo nicz, use żdemo:
Pożywy nemajem.
Dawno buła! Chmelnyczeńka
Uże nezhadajem.

Oj kołyś my wojowały;
Da bilsze nebudem!
Toho szczastja, i tiji doli
Powik nezabudem.

Da wże szabli zarżawiły,
Muszkety bez kurkiw;
A szcze serce kozackeje
Nebojić-cja Turkiw.
(Maksymowicz.)



2.

Oj chwortuno, churtowyno!
Szczo ty wyrobljajesz?
Dała na czas piznaty-sja,
Teper rozłuczajesz!


Usi sady zełenijut′,
Tilky sucha sływa:
Koho ljublju, żyt′ nemożu,
Dolja neszczasływa!

Usi sady zełenijut′
Tilky sucha wysznja:
Koho ljublju, żyt′ nemożu,
Za toho newyszła!

Ne wsi tiji sady cwitut′,
Szczo rozwywajuć-cja:
Ne wsi tiji winczajuć-cja,
Szczo żenychajuć-cja.

Połowyna sadu cwite,
Połowyna wjane:
Bilsze toho winczajeć-cja,
Szczo rodom neznae.

Och wy roky, och wy roky
Roky neprawdywy!
Wkorotite żitja myni,
Budie myłostywy!

Wkorotite żitja myni!
Pokil w smutku budu?
Łuczczeż mene umertwite;
To wsjoho zabudu.

Och wy roky, och wy roky,
Chocz neprybuwajte!
Koły wy nas rozłuczyły,
Dak żitja nedajte!


Łetiw oreł ponad morem,
Da i staw hołosyty:
„Tjażko, ważko na czużyni
„Bez miłoho żyty!

Łetiw oreł ponad morem:
„Podaj, more, pyty!
„Tjażko, ważko nam ubohym
„Bahatych ljubyty!“

Ne tak szczastje, ne tak dolja,
Jak bahaty ljude:
Jak rozłuczut′ po ljubowi,
To i szczastja nebude.

Step szyrokyj, wodu wydno,
Myłoho nebaczu:
Jak poczuju mowu joho,
Nechotja zapłaczu.

Oj mała ja, mij myłeńkyj,
Drużynoju buty:
Oj daj myni toho zilja,
Szczob tebe zabuty!“

„„Je u mene take zilja,
„„Błyzko perełazu:
„„Jak dam tobi napyty-sja,
„„Zabudesz od razu.““

„Budu pyty, wypytawy
Ta i kapli newpuszczu:
Todiż tebe ja zabudu
Jak oczi zapljuszczu!“
(Bodjanski.)



b. Z Galicyi.

1.

Koły nebuło z naszczada swita,
Tohdi nebuło neba ni zemli,
Ano łem buło syneje more,
A sered morja zełenyj jawir,
Na jaworońku try hołubońky.
Try hołubońky radońku radjat′,
Radońku radjat′, jak swit snowaty:
„Ta spustymo-sja na dno do morja,
Ta distanemo dribnoho pisku,
Dribnyj pisoczok posijemo my.
Ta nam staneć-cja czorna zemłycja
Ta distanemo zołotyj kamiń,
Zołotyj kamiń posijemo-my,
Ta nam staneć-cja jasne nebońko,
Jasne nebońko, switłe sonyńko,
Switłe sonyńko, jasen misjaczyk,
Jasen misjaczyk, jasna zirnycja,
Jasna zirnycja, dribny zwizdoczky.
(Wahylewicz.)


2.

Pojichaw Iwaseńko na polowanje,
Pokynuw swoju myłu na chorowanje;
Wyjichaw Iwaseńko w czysteje połe,
Pustyw konyka na popasanie
A sam prypaw k syrij zemli na spoczywanje.
Prysnyw-sja Iwaseńkowi dywneńkyj son,
Szczo złetiw z prawe ruczky jasneńkyj sokoł.

Pojichaw Iwaseńiko do worożenky,
Szczob odhadała dywneńkyj son.
Worożeńka holubońka son odhadała,
Mołodomu Iwasjowi źalu zawdała.
Jide, jide Iwaseńko, konyka bjuczy,
A wże swoji myłeńkoji nezastajuczy.
Pryjichaw Iwaseńko pid woritoczka,
Huknuw, puknuw konyk w kopytoczka
Wyjszła do joho najstarszaja swisť:
„Wytaj, wytaj pane zjatju, czużyj ta ne nasz!
A wże twoji myłeńkoji na switi nemasz!“
Uwijszow Iwaseńko do switłyci;
Łeżyt joho myłeńkaja na prestołnyci.
„Niżkyż moji skoropadlyji, czom nepidete?
Ruczki moji biłeńkyji, czom neprihornete?
Oczy moji czorneńkyji, czomu nehlanete?
Usta moji pryjazneńkyji, czom nepromowite?
(Gołębiowski, Zaleski.)





III. BIAŁORUSKIE.

1.

„Czamu ty, Audotka, njapłakała,
Jak cjebje maładu zaruczali,
Załatyja pjarścionky pjeremjenjali,
Horkoiu harełkaj zapiwali,
Sałodkym pjerniczkom zakusywali?
(Rybiński.)


2.

„Da sztoż ty, łosju, stoż ty, njaboże,
Tak k sjału prywykajesz?
Da czyż ty, łosju, czyż ty njaboże
Lichuju zimeńku czujesz?“
„„Oj czy lichaja, czy njelichaja,
Da njabudzić jak leteńka,
Da njabudzić jak cjopleńka!““
„Sztoż ty, Tacjańka, sztoż ty, mołada,
Tak k’ stału prypadajesz?
Czyż ty, Tacjańka, czyż ty, mołada,
Lichuju swiakrou czujesz?“
„„Oj czy lichaja, czy nielichaja
Da njabudzić jak mameńka,
Da njabudzić jak rodnjeńka!““
(Rybiński.)


3.

Tuman, tuman pry dalinje,
Szyrokyj liść na kalinie,
Szyrej taho na duboczku:
Manić hołub hałuboczku,
Daj, nja swaju, a cużuju:
„Chadzi, serce, pacałuju;
(Rybiński.)





IV. STAROBOŁGARSKIE.

(Z rękopisu z r. 1390.)

1.

Na Ągrjech slyszą jako klepat′:
Da aszte klepląt′, razwje plesztąt′,
I rykająt′ i glas izpusztająt′,
I udarająt′ i kryla potręsająt′,
Sъ stariceją lisicziceją,
Jeże pade i sъgni sę.
Priidoszę dwa mążьstwьna,
Da ją csotęt′ wъzdwignąti,
Sъ Srьbinom palicznikom,
I Alamanskym kopijem,
I sъ mьczem naosztrenom,
I sъ perom szirokim,
I sъ biczem naosztrenom:
I rycząszte rozprostirająt′,
I mir sъtręsająt′.


2.

Widech babu, gde prjeskoczi trap;
Jakoże ją widech, poczudich sę,
Kake baba prjeskacze trap,
I prjeskacze ga i mimochodit′,
I neboit′ sę, da sę padnet′,
Nъ teczet′ i mimochodit′,
I trap razwaljajet′.





V. BÓŁGARSKIE.

(Z Karadżicja.)

1.

Dewojcze mlado, jubawo!
Nemoj mi mina prez dwori,
Nezadawaj mi jadowe,
Malko le mi sa moji-te:
Ta szto da czine s twoji-te?
Dewojcze mlado, jubawo!
Ti f mene gledaj, ja f tebe,
Da ti ispiszem lice-tu
Na Turcka bela hartija:
Da nose majci, da widi
Kakwo sam ljubъf zaljubil,
Katu fidancze f gardina
Proletno wreme f maija,
Koga cwjeće-te cafte.


2.

„Stamato mome, Stamato!
Za tri godini koszule-ta neje prana.“
„„Czini dobro, operi ja!““ —
„Nemam sapun, da ja trija.“ —
Twoje lice raki-sapun;
Czini dobro, operi ja.““ —
„Nemam woda, da ja plawe.“
„„Twoji crne oczi dwa bista kladenca:
Czini dobro, operi ja.““
„„Nemam peralca, da ja pera.“
„„Twoji bjeli race dwe peralci:
Czini dobro, operi ja.““


3.

Szetnała se kadъn Mitra
Niz lozja-ta Radowiszci,
Da nabere bjelo grozde.
Dogleda ja patarcze-to,
Ta na mitra goworesze:
„Ojle Mitro, kadъn Mitro!
Neberi mi bjelo grozde,
Bjelo grozde Radowiszko;
Cje te fate, cje te wrze.“


4.

Jowane, galeno dete!
Jowana majka galila,
Presno go mleko ranila,
Rojno go wino pojila:
„Rasti mi, rasti, Jowane!
Da si te majka ożeni,
Da si se s tebe raduwa!“





VI. SERBSKIE.

(Z Karadżicza.)

1.

Djevojka sjedi kraj mora,
Pak sama sebi gowori:
„Ah, mili Boże i dragi:
Ima l’ szto szire od mora?
Ima l’ szło duże od polja?
Ima l’ szło brże od konja?
Ima l’ szto sladje od meda?
Ima l’ szto draże od brata?”
Gowori riba iz wode:
„Djewojko, luda budalo!
Szire je nebo od mora,
Duże je more od polja,
Brże su oczi od konja,
Sladji je szetjer od meda,
Drażi je dragi od brata.“


2.

„Oj djewojko, pitoma rużice!
Kad si rasla, na szto si gledala?
Il’ si rasla na bor gledajuci,
Il’ na jelu tanku ponositu,
Il’ na moga brata najmladjega?“
„„Oj junacze, moje jarko sunce!
Nit sam rasla na bor gledajuci,
Ni na jelu tanku ponositu,
Nit na twoga brata najmladjega;
Weć sam mlada prema tebi rasla.““





VII. CHORWACKIE.

1.

Sadila sem bażulek,
Sad mu ima treti den,
W skrownom mestu za gradom,
Idemo ga gledati,
Jel je zniknul i precwel?
Utergnemo kite tri:
Jedna tebi na szkerljak,
Druga meni wu ruke,
Tretju z sobum wzememo,
Kad pojdemo wu gosti
K mojoj majki na weczer.
Nesedaj ti pri meni
Da se ljndi nesete,
Da se mi dwa ljubimo.
(Srezniewskij.)


2.

Trwa zelena!\
Gdo bu tebe, trawa, kosil,
Kad ja budem puszku nosil?

Roża rumena!
Gdo bu tebe, roża, tergal,
Kad ja nebum k Maszi hodil?

Wino czerleno!
Gdo bu tebe, wince pil,
Kad ja budem w zemli gnił?


Gora wisoka!
Wsaki grozdek po boliczku,
Wsaki tersek po wedricu.
(Srezniewskij.)


3.

CHorwackie przyspiéwki.

(Z Rabskiéj diecezyi)

Kad si na placi sidila
Lipa se mi si widila:
Czernij’ oczi, biälo lice,
Tidila si kut ruożica.

Strad tju se odszjätat
Na zeljäni wrtljäc,
Tъr tju si pogljädat
Za drugu ruożicu.

Sam si nakanila
Na duge ljubiti;
Ali strada widim,
Da nemore biti

Miloga zjimala,
Ljubit ga neznala;
Dab’ ga strad jimala,
Ljubit bi ga znala.

Stopъr sam poczala
Na wiszinu rasti,
Ur morem nositi
Tuge na srdaszce.


Srce moje, srce,
Nehodi na sunce;
Ar tjesz se ususzit
Kot o lozi driwce.
(Srezniewskij.)





VIII. KORUTAŃSKO-SŁOWEŃSKIE.

1. Krajińskie.

Pljeszi, pljeszi, crni kus!
Kak bom pIjesu, ki sem bus.
Kam si soje czreulce du?
Soji lubci sem jih du.
Kam jih je lubca dejla?
W grmiczek jih je zakopala.
Kej je tisti grmiczek?
Grmiczek je pogoru.
Kej je tisti pepio?
Woda ga je wzela.
Kej je tista woda?
Golobci so jo popili.
Kej so tisti goloba?
Gospoda jih je pojejla.
Kej je tista gospoda?
Czrez prelaz je skoczila
Ritko si razpoczila.
(Wraz.)

2. Korutańskie.

a) Z Roży.

Per nas je padu welik snjeh,
Saczemi możi do koljen:
Zapadn je dewet wesi,
Dewet wesi, sedem cerkwi:
Se newidi drujeha,
Ko nowe cerkwe werh turna.
Tam hori sjedi czerni kůs,
Lepo żwiżha noj poje,
Dabi skoro wihred bua,
Dab’ se hribci prekopneli,
Dabi rasle jahodce,
Jahodce noj wjolice,
Dab’ deczle perszle terhat je,
Dabi kůs weczbarti widu je.
(Mayr.)


b) Z Zilii[1].

„Půbicz moj je szou w pûaniną
Strjelat czudną wsą zwjeriną.
Al’ ga bo zwjerina wjedûa,
Koj bôn doczûa půbcza meûa!“
Strenczata ga dwa medwjeda,
Ki sta půbicza wjedûa.
Deczûa je w potoce praûa,
Je pertekûa wôda wsa kerwawa.
Sze en maû je deczûa praûa,
Kûobczicz że pred nją perpûaûa.
Kûobczicz je pa że poznaûa,
K’ je żôjece cu djeûaûa.

Sze en maû je deczûa praûa,
Půbicz że pred nją perpûaûa.
„Oje joje moja gûawa!
Kan bôn deczûa půbcza djaûa?
W gartelcz bôn ga pokopaûa,
Rôżce bôn po njemi sjaûa;
Der bôn deczûa rôżce pleûa,
Půbcza bôn u żinji meûa.“
(Mayr.)


3. Sztyrskie.

1.

(Z Celskiego.)

„Djekle, djekle, jez tjebe praszan,
Kaj fi daelasz w warteci?
Al ti drobne rożce bjeresz?
Al ti zjelen rożmarin?
Djelde, djelde, jez tjebe praszan:
Nebi ti hotlo moje biti?
Jez bi ti kupû parstanj zlat.“
„„Kaj bi mjeni mamca rjekli,
Da bi parstani widili?““
„Djekle, djekle, neznasz lagati,
De s’ ga w warti najdilo?“
„„Kjer bi mjene ucziu lagati,
Tisti bo sowrażnik moj““ —
„Jez son biu danes w Lublanci
W sojih laepih szkornicach;
Pa son widu jaksze rożce,
Ko so w tejmo warteco.“

„„Jez son bla danes w Lublance
W sojmo laepmo gwanteco;
Pa son widla jaksze ftice,
Ko so w tojmo fogleżo.
(Wraz.)

2.

Oj sijaj, sijaj, sonce, oj sonce romeno!
Jaz nemrem ti sijati od welke żalosti.
Cze rano jaz perhajam, se dekle kregajo;
Cze pa rano zahajam, pastirci joczejo;
Cze sijam na planine, widim sirotice;
Cze sijam na doline, pa widim szterczeke.
(Wraz.)





I. WIELKORUSKIE.

1.

Jak się na dębie dwa gołąbyszki
I całowały, i miłowały,
Swémi siwémi skrzydły ściskały.
Skądsiś się młody wziął jasny sokół:
Wpadł, i siwego ubił gołębia
Ubił siwego, trzeponogiego,
Przelał krew jego po mokrym dębie,
Piérze rozcisnął po czystém polu
Puch jego puścił po podniebiesiu.
Jak się zasmuca, jakże wyrzéka
Wtedy gołąbka za gołąbeczkiém,
Za gołąbeczkiém, za trzeponogim.
Jak młody jasny sokół się ozwie:
„Oj, nie płacz, siwa ty gołębico!
„Za swojim siwym, za gołąbeczkiém:
„Jak ja polecę na sine morze,
„To ci przygonię gołębi stado;
„Weźmiesz siwego sobie gołębia,
„Weźmiesz siwego, trzeponogiego.“
„Tak wtedy ozwie się gołębica:
„Nie leć, sokole, na sine morze,
„Mnie nie przyganiaj gołębi stada:

„To dla mnie będzie już drugi wieniec,
„A drobnym dziatkom ojciec nieprawy!“



2.

Po gościńu to dészcz, to śniég
To dészcz, to śniég, krzykwa, wija,
Krzykwa, wija się uwija,
W oczy ciska, ćma do koła:
Na mnie młodą teść mój woła:
Dla teścinka dla tatynka
Ja się z miejsca nie podniosę,
Nie podniosę, ani ruszę.
Po gościńcu to dészcz, to śniég,
To dészcz, to śniég, krzykwa, wija,
Krzykwa, wija się uwija,
W oczy ciska, ćma do koła:
Na mnie młodą świekra woła.
Dla matulki, dla świekrulki
Ja się z miejsca nie podniosę,
Nie podniosę, ani ruszę.
Po gościńcu to dészcz, to śniég,
To dészcz, to śniég, krzykwa wija,
Krzykwa, wija się uwija,
W oczy ciska, ćma do koła:
Na mnie młodą miły woła.
Dla mojego kochanego
Letę, letę pręciutińko,
Pręciutińko, zarutińko.



3.
SYBIRSKA.

Oj z boru, z boru
Ze zielonego
Huczała, grzmiała
Bystra rzeczułka:
Obrosła bystra rzeczułka
Kaliną, maliną.
Na kalinowym mosteczku
Siedziała gołąbka,
Nóżeczki myła,
I przemywała,
I po siwych pióreczkach
Swych przebiérała.
Przebrawszy siwe pióreczka
Sama wyrzekała:
„Jutro, po jutrze
„Ojczulek przybędzie;
„Czy on będzie, czy nie będzie
„Żalu nie ubędzie;
„W dwoje, w troje u gołąbki
„Kłopotu przybędzie.“






II. MAŁORUSKIE.

a. Z Rusi.

1.

Oj padł puhacz na mogiłę,
I zakrzyknął: „huhu!“
Czy już nie da postać męstwu
Bóg w Kozaczym duchu?

W nadzieji wszyscy dzień i noc:
Pożywy[2] nie mamy;
I jak dawno! Chmielniczenki
Już nie doczekamy.

Oj, jakeśmy dawniéj bili,
Gromili walecznie!
Nie zapomniem tego szczęścia
Téj rozkoszy wiecznie.

Da już szable pordzewiały,
Muszkiety bez kurków;
A kozackie serce jeszcze
Nie boji się Turków.




2.

Oj, fortuno, oj wietrznico!
Cóż ty z nami broisz?
Dałaś nam się na czas poznać,
Teraz znów nas dwoisz.


Wszystkie sady się zielenią,
Tylko sucha śliwa:
Z tym, co kocham, żyć nie mogę,
Dola nieszczęśliwa!

Wszystkie sady się zielenią,
Tylko wiśnia oschła:
Z tym, co kocham, żyć nie mogę,
Za tegom nie poszła.

Oj nie wszystkie sady kwitną,
Co się rozwijają:
Oj nie wszyscy ci się żenią,
Co się zaręczają.

Połowina sadu kwitnie
A pół już zwiędniało:
Częściéj to się z sobą łączy,
Co się wprzód nie znało.

Ach wy roki, ach wy roki,
Roki nieprawdziwe!
Ukróćcież mi zycia mego,
Bądźcie litościwe.

Ukróćcież mi życia mego!
Pókiż w smutku będę?
Lepiej że mi śmierć zadacie;
Wszystkiego pozbędę.

Ach wy roki, ach wy roki,
Już nie przybywajcie!
Kiedyście nas rozłączyły,
Życia nie dawajcie!


Leciał orzeł ponad morzem
I tak zaczął głosić:
„Ciężko życie pośród obcych
„Bez miłego znosić!“

Leciał orzeł ponad morzem:
„Pić mi podaj, morze!
Darmo, biédny bogatego
Pokochać nie może.“

Nie to szczęście, nie to dola,
Jak ludzie bogaci:
Jak rozłączą po miłości
I szczęście się straci.

Step széroki, wodę widać,
Mego nie zobaczę:
Jak poczuję głos miłego
Niechcący zapłaczę.

Oj jam miała, mój mileńki,
Jam być twoją miała:
Oj dajże mi tego ziela
Bym cię zapomniała.“

„„Oj mam ci ja takie ziele,
Mam blisko przełazu,
Jak go tobie dam się napić,
Zapomnisz od razu.““

Będę piła, wypijała
Kropli nie zostawię:
Oj, jać wtedy cię zapomnę,
Jak oczy wyłzawię!"




b. Z Galicyi.

1.

Kiedy nie było z początku świata,
Wtedy nie było nieba ni ziemi,
Lecz tylko było sinawe morze,
A pośród morza zielony jawór,
Na jaworeczku trzy gołąbeczki.
Trzy gołąbeczki na radzie radzą,
Na radzie radzą, jakby świat stworzyć.
„To się spuścimy na dno do morza,
To dostaniemy drobnego piasku,
Drobny piaseczek porozsiewamy,
To się nam stanie czarna ziemica.
To dostaniemy znów złoty kamień,
Ten złoty kamień porozsiewamy
To się nam stanie jasne niebeczko,
Jasne niebeczko, światłe słoneczko,
Światłe słoneczko, jasny miesiączek,
Jasny miesiączek, świecąca zorza,
„Świecąca zorza, drobne gwiazdeczki.“



2.

Pojechał Iwasinek na polowanie,
Opuścił swoją miłą na chorowanie[3]
Wyjechał Iwasinek na czyste pole,
Puścił konika na popasanie,
Sam się rzucił na ziemię na spoczywanie,
Wyśnił się Iwasinkowi sen dziwniutki
Że zleciał z prawéj rączki sokół jaśniutki.

Pojechał Iwasinek do wróżbiareczki,
By odgadnęła sen dziwniuteczki.
Wróżbiareczka, mądra-głowa, sen zgadywała,
I młodemu Iwasiowi żalu zadała.
Jedzie, jedzie Iwasinek, a konika bije,
Już swéj miłéj nie zastaje, już ona nie żyje.
Przyjechał Iwasik pod same wroteczka,
Huknął, puknął konik w swoje kopyteczka.
Wyszła do niego stara teściowa:
„Witaj, witaj, panie zięciu, obcyś tu, nie nasz!
Oj już twojéj milutińkiéj na świecie nie masz!“
Czém prędzéj Iwasinek do izby bieży,
A jego milutińka na marach leży.
„Nóżki moje pręciutińkie, czemuż nie biegacie?
Rączki moje bielutińkie, czemuż nie witacie?
Oczki moje czarniutińkie, czemuż nie patrzycie?
Usta moje milutińkie, czemu nie mówicie?






III. BIAŁORUSKIE.

1.

„Czemuś ty, Audotko, nie płakała,
Kiedy ciebie młodą zaręczali,
Kiéj złote pierścionki przemieniali,
Gorącą wódeczkę zapijali,
Słodkim pierniczkiém zakąsywali?”



2.

„Na cóż ty, łosiu, na co, nieboże,
Tak do sioła przywykasz?
Da czy ty, łosiu, czy ty, nieboże
Lichą[4] zimkę przenikasz?“
„„Oj czy ona licha, czy nielicha,
Da nie będzieć jak lateczko,
Da nie będzieć jak ciepłeczko!““
„Na cóż, Tacjańko, na co ty, młoda,
Tak stolika pilnujesz?
Czy ty, Tacjańko, oj czy ty, młoda
Lichą świekrową czujesz?“
„Oj czy ona licha, czy nielicha
Nie będzieć mi matką ona,
Oj nie będzieć co rodzona!““



3.

Tuman, tuman przy dolinie,
Liść szeroki na kalinie,
Jeszcze szérszy na osicy:
Woła gołąb′ gołębicy,
Cudzą, nie swą, przywołuje:
„Pojdź tu, serce, pocałuję!“






IV. STAROBOŁGARSKIE.


1.

Na Węgrzech słyszę, jako klepią:
Da jak klepią, wraz pląsają,
I porykują i pokrzykują,
I przytupują i barami potrząsają
Ze starą babą lisicą.
Która pada i się zgina.
Przyszli dwaj mężczyźni,
I chcą ją dźwigać
Serbską pałką
I niemiecką kopią,
I mieczém naostrzonym,
I buzdyganem szérokim,
I biczem smagłym;
I rycząc rozciągają
I ziemię wstrząsają.


2.

Widziałem babę, jak rów przeskoczyła
Kiedym ją widział, zadziwiłem się,
Jak baba rów przeskoczyła,
I przeskoczyła go i obiega,
I nie boi się, żeby padła,
Ale biega i obiega
I rów zawala.





V. BÓŁGARSKIE.

(Z Karadżicja.)

1.

Dziéweczko młoda, kochana!
Nie mijaj mnie idąc przez dwór,
Nie zadawajże mi żalu,
Boż go mało mam własnego?
I cóż począć jeszcze z twojim?
Dziéweczko młoda, kochana!
Ty patrz we mnie, a ja w ciebie,
Odmaluję lica twoje
Na tureckiéj białéj karcie,
I dam matce, by widziała,
Jaką miłą pokochałem,
Taką jako kierz w ogrodzie
Podczas wiosny w samym maju,
Kiedy kwiciem obsypany.


2.

„Stamato chłopcze, Stamato!
Od trzech lat koszula twoja nie prana.“
„„Zrób mi łaskę, i ją opierz!““
„Nie mam mydła, by ją potrzeć.“
„„Twoje lica ostrém mydłem:
Zrób mi łaskę i ją opierz.““
„Nie mam wody do płókania.“
„„Twoje czarne oczy dwa bystre zdroje:
Zrób mi łaskę, i ją opierz.““
„Nie mam kałki do chlastania.“
„„Twoje białe ręce są dwie kałki:
Zrób mi łaskę i ją opierz.““ —


3.

Przechodziła panna Mitra
Pod winnicą Radowicza,
Żeby nabrać białych gronek.
Lecz wypatrzył ją dozórca,
Tak do mitry się odzywa:
„Ejże Mitro, panno Mitro!
Ej nie ruchaj białych gronek,
Białych gronek Radowicza,
Jak cię schwycę, to cię zwiążę.“


4.

Iwanek, dziecko kochane!
Iwanka matka pieściła,
Świéżém go mlekiém karmiła,
Winem czerwoném poiła:
„Rośnij mi, rośnij Iwanku!
By cię matka ożeniła
I pociechy się dożyła!“





VI. SERBSKIE.

(Z Karadżicza.)

1.

Dzieweczka siedzi nad morzem,
I tak sama sobie prawi:
„Ach mój miły, drogi Boże!
Czy jest co szérsze jak morze?
Czy jest co dłuższe od pola?
Czy jest co prędsze od konia?
Czy jest co słodsze od miodu?
Czy jest co dróższe od brata?“
Ryba z wody jéj odpowie:
„Dzieweczko, głupia głupico!
Szérsze jest niebo od morza,
Dłuższe jest morze od pola,
Prędsze są oczy od konia,
Słodszy jest cukier od miodu,
Droższy kochanek od brata.“


2.

Oj dziéwczyno, smagła różyco!
Kiedyś rosła, na coś spoglądała?
Czyś ty rosła na sosnę spoglądając,
Czy na jodłę cienką i wyniosłą,
Czy na mego brata najmłodszego?“
Oj ty chwacie, moje jare słońce!
Anim rosła na sosnę spoglądając,
Ni na jodłę cienką i wyniosłą,
Ni na twego brata najmłodszego,
Alem młoda prosto w ciebie rosła.





VII. CHORWACKIE.

1.

Zasadziłam baźulek[5]
Już to temu dzień trzeci,
Za ogrodem w zaciszu,
Oj pódźmyż go oglądać
Czy już zeszedł i rozkwitł?
I urwiemy trzy kistki,
Jedna tobie do czapki,
Druga dla mnie do ręki,
Trzecią z sobą weźmiemy,
Jak w gościnę pojdziemy
Do méj matki na wieczór.
Nie siadajże ty przy mnie
By się ludzie nie poznali,
Żeśmy dwaj się pokochali.



2.

Trawo zielona!
Kto cię będzie, trawo, kosił,
Gdy ja będę puszkę[6] nosił?

Różo rumiana!
Kto cię będzie, różyczko zrywał,
Gdy nie będę u Kasi bywał?

Wino czerwone!
Kto cię będzie, wino pił,
Gdy ja będę w ziemi gnił?


Goro wysoka!
Każde grono po węborze,
Każdy kierzek po gąsiorze.



3.

CHorwackie przyspiéwki.

(Z Rabskiéj diecezyi)

Kiedym na placu siedziała,
Ładnąćżem się wydawała.
Czarne oczy, białe lica,
Oj siedziałam jak różyca.

Teraz pójdę sobie
W sadek zielutińki
Patrzyć w méj żałobie
Na róż innych wdzięki,

Myślałamcić długo
Kochać, o mój Boże;
Ale teraz widzę,
Że to być nie może.

Miałamcić miłego,
Nie umiałam kochać;
Bym go teraz miała,
Umiałaćbym kochać.

Ledwo żem do góry
Wyrastać poczęła,
A już serce moje
Żałość ogarnęła.


Serce moje, niechódź,
Gdzie słońce dogrzéwa;
Bo byś ty tak uschło,
Jako w lesie drzewa.






VIII. KORUTAŃSKO-SŁOWEŃSKIE.

1. Krajińskie.

Tańczże, tańcz, czarny kosie!
Jak tańczyć, kiedym bosy.
Gdzieś trzewiki swe podział?
Swojej kochancem je dał.
Gdzie kochanka je działa?
W krzaczku zakopała.
A gdzież jest ten krzaczek?
Krzaczek już pogorzał.
Gdzież jest z niego popiół?
Woda go zabrała.
A gdzie jest ta woda?
Gołąbki wypiły.
A gdzie te gołąbki?
Gospoda je zjadła.
A gdzie ta gospoda?
Przez płot przeskoczyła.
— — — — — —


2. Korutańskie.

a) Z Roży.

U nas padał śniég okrutny,
Każdemu chłopu do kolan:
Tak że dziewięć wsi zapadał,
Dziewięć wiosek, siedem cerkwi:
Nic nie widać na około,
Jak wiérzch wieży nowéj cérkwi.
Tam kos czarny siedzi górą,
Ładnie gwiżdże, ładnie śpiéwa,
Żeby prędko wiosna była;
Żeby góry otajały,
I jagódki żeby rosły,
Da jagódki i fiołki,
By je przyszły rwać dziéwczęta,
By kos widział, jak je jedzą.



b) Z Zilii.

Szedł mój chłopiec w połoninę
Strzelać cudosną zwierzynę.
Ale jak go zje zwierzyna,
Skąd weźmie chłopca dziewczyna?“
Dwa niedźwiedzie go spotkały
I chłopczyka poszarpały.
Dziéwczyna w strumyku prała,
Woda krwawa przeciekała.
I raz jeszcze prała dziéwa,
Kapelusik przed nią pływa,
Kapelusik tuż poznała,
Bo doń taśmę przyszywała.

I raz jeszcze prała dziéwa
Przed nią chłopiec sam wypływa.
„Oje, joje, moja głowa!
I gdzież dziéwczę chłopca schowa?
Na ogrodzie go zakopie,
Róże zasieje na grobie;
Jak je będzie opélała,
Będzie chłopca w myśli miała.“



3. Sztyrskie.

1.

(Z Celskiego.)

„Dziéwczę, dziéwczę, ja cię proszę,
Co tam robisz w ogródeczku?
Czy ty drobne róże zrywasz?
Czy zielony rozmarynek?
Dziéwczę, dziéwczę, ja cię proszę:
Nie chciałabyś ty być moją?
Jak ci kupię pierścień złoty.“
„„Cóżby matka mi mówiła,
Jakby pierścień. zobaczyła?““
„Dziéwczę, czy nie możesz zełgać
Ześ go znajdła na ogrodzie?“
Ktoby łgać mnie chciał nauczyć,
Ten moj będzie nieprzyjaciel““ —
„Da byłemcić dziś w Lublańcu
W swoich ładnych nowych bótach;
I ładniejszem widział róże,
Jak są w tym tu ogrodzie.“

„„Da byłamcić dziś w Lublańcu
W swojéj pięknéj nowéj szacie;
I ładniejszem widziała ptaki,
Jak są w téj tu klateczce.


2.

„Oj świećże, świećże, słońce oj słońce rumiane!“
Ja nie mogę ci świecić od wielkiéj żałości.
Czy ja rano wychodzę, wadzą się dziéwczęta;
Czy po ranie zachodzę, leją łzy chłopczęta;
Czy świecę w połoninę, widzę li sieroty;
Czy świecę na dolinę, widzę li żebraki.






IX. POLSKIE.

(Z Wojcickiego.)

1.

Jasio konia poił, Kasia wodę brała,
Jaś sobie zaśpiéwał, Kasia zapłakała.
„Niepłacz, Kasiu, niepłacz, dosyć tego płaczu;
Pojdziesz do Jasiunia gdyby do pałacu;
Izba i komora gdyby kamienica;
Pojdziesz do Jasiunia gdyby do szlachcica.“
„Cóż mi z tego przyjdzie, lepsza dla mnie chata,
Nie będziesz mnie kochał, bo ja nie bogata.““
„Chociaż niebogata, choć masz posag mały,
Ale mi się oczki twoje spodobały.“ —


2.

Wyszła dziewczyna
Wyszła jedyna
Jako różowy kwiat:
Białe rączki załamała,
Czarne oczki zapłakała,
Zmienił jéj się świat.

„A czego płaczesz,
Czego żałujesz,
Dziewczyno moja?“
„„Jak nie mam płakać,
Nie mam załować?
Nie będę twoja!““

„Będziesz, dziewczyno,
Będziesz, jedyno!
Będziesz, dalibóg!
Ludzie mi cię rają,
I rodzice dają,
I sam sędzia bóg.“





X. CZESKIE.

(Czelakowski, Erben.)

1.

 
„Pod naszima okny
Tecze wodiczka:
Napoj mnje, ma mila
Meho koniczka!“
„„Nechci, nenapojim;
Ja se konje bojim,
Że sem maliczka.““

„Pod naszima okny
Roste oliwa:
Powjez mnje, ma mila,
Kdo k’ wam chodiwa?“
„„K’ nam żadny nechodi;
On o mne nestoji,
Że sem chudobna.““

„Pod naszima okny
Rosłe z ruże kwjet:
owjez mnje, ma mila,
Procz tje mrzi swjet?“
„„Mne swjet nic nemrzi,
Ale srdce boli:
Plakala bych hned!““


2.

Na kopeczku stromeczek,
Pod kopeczkem lauka:
Ach kdyz ja si zpomenu
Na sweho holaubka!


Ach, kdyż ja si zpomenu
We dne nebo w noci,
Tak se se mnau cely swjet
Do koleczka toczi.

Jak jest tjeżko umirat,
Kdyż bolesti neni:
Jesztje hurze milowat,
Co k’ libosti neni,

Co k’ libosti bylo,
To mne opustilo:
Co k’ libosti neni
Samo za mnau chodi.


3.

Czi sau to koniczky
Na tom naszem auhorze?
Oni se tam pasau
Od sameho poledne.

Kdybych ja wjedjela,
Że sau meho mileho,
Ja bych je zahnala
Do jetele bileho.

Kdybych ja wjedjela,
Że sau meho Jeniczka,
Ja bych je zahnala
Do pjekneho zeliczka.





XI. WĘGIERSKO-SŁOWEŃSKIE.

(Z Kollara.)

1.

Plelo djeucza, plelo lan,
Doplelo sa do Dolan;
Doplęlo sa do chrasti:
Chceu ho szuhaj ukrasti.
„Njekradni ma, szuhaj, sam;
Ale ty priď s ludmi k’ nam!“
„„Acz ja pridem s ludmi k’ wam,
Bjelu rużu potrham,
Bjelu ruźu potrham,
Po czerwenej postupam.““


2.

Pjesnje moje, pjesnje,
Wer was ja welo wjem!
Keď ja stato puojdem
Kdeże was ja podjem?
Wer was ja zakopem
Pod moj’ matki stjenu:
Keď ja stato puojdem
Slzy ma zaleju.


3.

Ja som sa nazdala, że sa pole mraczi:
A to sa milimu zaczernjeli oczi!
Ja som sa nazdala, że pole horelo:
A to sa milimu liczko czerwenjelo!
Ja som sa nazdala, że sa pole blyska:
A to si mnoj mily na pisztjalce piska.

Ja sam sa nazdala, że huska letjela:
A ta sa milimu koszelka belela!
Ja sam sa nazdala, że sa pale trasje:
A ta muoj milenky siwje wolky pasje!






XII. GÓRNO-ŁUŻYSKIE

(Z Haupta i Smolera.)

1.

„Dobry weczor, macjerka!
Dże je wasza dżowcziczka?“
„„Moja dżowka domach njej’,
Wana je mi wumrjeła.““
Hólczik zawróci konika,
Rajtowasze na keŕchow.
Tsikróć keŕchow wobrajtwa!
Na jej rówczku pozasta.
„Szta sy mi ty cziniła,
Zo sy mi ty wumrjeła?“
„„Sztoda na tym swjeci cu?
Wszitcy ludżo na mnje su.““
Hólczik zawróci konika,
Rajtowasze zasy precz.
Konik wjeslje zaskaka,
Hólczik zrudnje zaplaka.
„„Njepłacz, niepłacz, luby mój!
Szak je swjeci holcow dosć““
„Holców je drje swjeci dosć,
Ale żana, kajż ty bje!“


2.

Hołbik dwje bjełej nóżcy ma,
Hólczik dwje rjanej lubcy ma.
Dyż won z tej jenej ryczesze,
Da so ta druha ’njewasze.
„Nje’njewaj so ty, holeczo!
Szak tebe ja tejż lubo mam.“
„„Wo tajku lubosć njerodżu,
Dyż tebe sama njekrydnu.““
A ’załoj staj so za ruczku,
A wiedłoj staj so pszez łuczku.
Do pół staj łuczki njepśiszłoj,
A dwaj staj ’rodaj nadejszłoj.
„Njetk’lej mi powjez, holeczo,
Kotrymź ty ’rodżi bydlić ’cejsz?”
„„Bydlu, moj luby, kotrymż je,
Sym li jenoż pśec’ pśi tebi!““






XIII. DOLNO-ŁUŻYSKIE.

Pśejszlej stej dwa mloźenca,
Dwa bjelej, cerwjenej;
Golku, golku pśejszlej stej,
Zagrodu nadejżestej.

Na zagroźe jo jabłonjaszk,
A na nim jabłuszki;
Spod jadnym bockom zelene;
Spod drugim cerwjene.


Spod jabłonjom se sednustej,
Aż stej hobaj husnulej:
„Chtoż buźo naju gorje wołaś,
Gaż buźo źeń buwaś?“

„Nad nama sejźi syłowik,
Ten jaden drobny ptaszk;
Ten buźo naju gorje wołaś,
Gaż buźo źeń buwaś.“

Syłowik wjasele zaspiwa
Na tom gaju zelenym:
Szikjen se gajaszk rozlega,
Zelena ćawa spolega.

Swita, swita, źeń buwa,
Cerwjene zorja gorejdu:
Chto spodla swojej lubki spał,
Ten ma cas wot njeje hiś.

Ten ma cas wot lubki hiś,
Tekje wona wot njogo;
Wot rjedneje welik cas,
Wot grozneje dauno cas.
(Czelakowski.)





XIV. DREWIAŃSKIE.
(Z Ekkarda.)

Kati mes ninka bejt?
Telka mes ninka bejt.
Telka rici
Wapak ka nejmo ka dwemo;
Joz jis wilťu grizna zena;
Nemig ninka bejt,
Joz nemig ninka bejt.

Kati mes zantik bejt?
Strezik mes zantik bejt.
Strezik rici
Wapak ka nejmo ka dwemo:
Joz jis wilťe mole ťarl;
Nemig zantik bejt.
Joz nemig zantik bejt.

Kati mes trajbnik bejt?
Worno mes trajbnik bejt.
Worno rici
Wapak ka nejmo ka dwemo:
Joz jis wilťe corne ťarl;
Nemig trajbnik bejt,
Joz nemig trajbnik bejt.

Kati mes ťauchar bejt?
Waucka mes ťauchar bejt.
Waucka rici
Wapak ka nejmo ka dwemo:
Joz jis wilťe glupcit ťarl;
Nemig ťauchar bejt,
Joz nemig ťauchar bejt.


Kati mes cenkir bejt?
Zojąc mes cenkir bejt.
Zojąc rici
Wapak ka nejmo ka dwemo;
Joz jis wilťe drole ťarl;
Nemig cenkir bejt,
Joz nemig cenkir bejt.

Kati mes spelman bejt?
Buťan mes spelman bejt.
Buťan rici
Wapak ka nejmo ka dwemo:
Joz jis wilťe dauge rať;
Nemig spelman bejt,
Joz nemig spelman bejt.

Kati mes tejsko bejt?
Lejska mes tejsko bejt.
Lejska rici
Wapak ka nejmo ka dwemo:
Rizplastnejtmo mja wapejs,
Bunde wosa tejsko
Bunde wosa tejsko.



X. CZESKIE.

(Czelakowski, Erben.)

1.

 
„Pod naszémi okny
Przepływa rzéczka:
Napój mi, ma miła,
Mego koniczka!“
„„Nie chcę, nie napoję;
Ja się konia boję,
Bom maciupeczka.““

„Pod naszémi okny
Rośnie oliwa:
Powiedz mi, ma miła,
Kto u was bywa?“
Nikt tu nie zagląda;
Oj nikt mnie nie żąda,
Bom nieszczęśliwa.““

„Pod naszémi okny
Roży kwiat rozkwitł:
Powiédz mi, ma miła,
Czemu świat ci zbrzydł?“
„„Świat mi nie zawadza,
Serce ból rozsadza:
Płakałabym wnet!““


2.

Na góreczce drzéweczko,
Pod góreczką łąka:
Ach jak ja sobie wspomnę
Swojego gołąbka!


Ach, jak ja sobie wspomnę
We dnie albo w nocy,
Tak się ze mną świat cały
Do kóleczka toczy.

Jak jest ciężko umierać,
Gdy zdala choroba,
Jeszcze ciężéj to kochać,
Co się nie podoba.

Co się podobało
To mnie poniechało:
Co odrazę rodzi
Samo za mną chodzi.


3.

Czyjeż to koniki
Wśród ugoru naszego?
One się tam pasą
Od południa samego.

Gdybym ja wiedziała,
Że one są Jasine,
Jabym je zagnała
Na białą koniczynę,

Gdybym ja wiedziała,
Że drogiego Jasiczka,
Jabym je zagnała
Do pięknego zielniczka.





XI. WĘGIERSKO-SŁOWEŃSKIE.

(Z Kollara.)

1.

Pełło dziéwczę, len pełło,
Aż do Dolan dopełło;
Dopełło pod leszczynę:
Chce chłopiec kraść dziéwczynę.
„Nie kradźże mnie chłopcze, sam!
Ale przyjdź ty z ludźmi k’ nam!“
„„Jak ja przyjdę z ludźmi k’ wam,
Białą zerwię różyczkę
Białą zerwię różyczkę,
A czerwoną podepcę.


2.

Pieśnie moje, pieśnie,
Oj ja was wiele wiém!
Jak ja stąd tu pójdę,
Gdzież ja was podzieję?
Oj ja was zakopię
Pod méj matki ścianą:
Jak ja stąd tu pójdę
To mnie łzy zaleją.““


3.

Jam sobie myślała, że się pole mroczy:
A to się miłemu zaczérnialy oczy!
Jam sobie myślała, że pole gorzało:
A to się miłemu liczko czerwiéniało!
Jam sobie myślała, że się pole błyszczy;
A to sobie mój miły na piszczałce piszczy!

Jam sobie myślała, że gąska leciała:
A to się miłemu koszulka bielała;
Jam sobie myślała, ze się pole trzęsie:
A to mój mileńki siwe wołki pasie!






XII. GÓRNO-ŁUŻYSKIE.

(Z Haupta i Smolera.)

1.

„Dobry wieczór, matula!
Gdzie jest wasza dziewula?“
„„Méj dziewuchy niema doma,
Odumarła mnie juz ona.““
Chłopiec tuż konika skręci,
I na smętarz pędzi.
Trzykroć smętarz objeżdża wkoło,
Nad jéj grobem schyla czoło.
„Cóżeś mi ty uczyniła,
Żeś mi zmarła, moja miła?“
„„Cóż mi po tym życia trudzie?
Na mnie wszyscy warli ludzie.““
Chłopiec zwróci konia wstecz,
Ze smętarza jedzie precz.
Konik dziarsko zaskakał,
Chłopiec rzewnie zapłakał.
„„Nie płacz, nie płacz, moje życie!
Dziéwek dosyć jest na świecie!““
„Jestcić dziéwek w świecie siła,
Ale żadna, jak tyś była!“


2.

Gołąb’ ma dwie białe nóżki,
Chłopiec dwie raźne dziewuszki.
Jak do jednéj się odzywa,
Druga się na niego gniéwa.
„Nie gniewaj się, moje dziéwczę!
Ja i ciebie kocham przecie!“
„„Ja o taką miłość nie stoję,
Gdy twe serce nie całkiem moje.““
I pobrali się za rączkę,
Prowadzili się przez łączkę.
Do pół łączki ledwo przyszli,
Do dwóch pięknych zamków doszli.
„Powiédzże mi teraz dziéwczę,
W którym zamku miészkać chcesz?“
„„Będę, w którym chcesz, mieszkała,
Bylem ciebie oglądała!““






XIII. DOLNO-ŁUŻYSKIE.

Szło sobie dwóch kochanków,
Dwóch białych, czerwonych;
Gaik, gaik już przeszli,
Do ogródeczka weszli.

Na ogrodzie stoi jabłoń,
A na niéj jabłuszka,
Po jednéj stronie zielone
Po drugiéj czerwone.


Pod jabłonią sobie siedli,
Aż obydwaj zasnęli:
„Ale któż zawoła nas,
Jak będzie świtu czas?

Ponad nami siedzi słowik,
Ta drobna ptaszyna,
Ten zawoła wtedy nas,
Jak będzie świtu czas.

Słowik wesoło sobie śpiéwa
Po gaiku zielonym:
Cały gaik echem dzwoni,
Zielona trawa się skłoni.

Świta, świta, już dnieje,
Czerwona zorza goreje;
Kto przy kochance swojéj spał,
Temu odejść jeszcze czas.

Temu odejść jeszcze czas,
Jak i onéj od niego;
Od ładniutkiéj jeszcze czas,
A od strasznéj dawno czas.






XIV. DREWIAŃSKIE.

Któż ma narzeczoną być?
Sowa ma narzeczoną być.
Sowa rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Jam bardzo brzydką niewiastą;
Nie mogę narzeczoną być,
Ja nie mogę narzeczoną być.

Któż ma narzeczonym być?
Myszy królik ma narzeczonym być.
Myszy królik rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Jam bardzo mały chłop;
Nie mogę narzeczonym być,
Ja nie mogę narzeczonym być.

Któż ma drużbą być?
Gawron ma drużbą być.
Gawron rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Jam bardzo czarny chłop;
Nie mogę drużbą być,
Ja nie mogę drużbą być.

Któż ma kucharzem być?
Wilk ma kucharzem być.
Wilk rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Jam bardzo głupi chłop;
Nie mogę kucharzem być,
Ja nie mogę kucharzem być.


Któż ma cześnikiem być?
Zając ma cześnikiem być.
Zając rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Jam bardzo szybki chłop;
Nie mogę cześnikiem być,
Ja nie mogę cześnikiem być.

Któż ma grajkiem być?
Bocian ma grajkiem być.
Bocian rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Jam bardzo długi dziób:
Nie mogę grajkiem być,
Ja nie mogę grajkiem być.

Któż ma stołem być?
Liszka ma stołem być.
Liszka rzeknie
Na odwrót do nich do obydwóch:
Rozpłaszczcie mój ogon,
Będzie waszym stołem,
Będzie waszym stołem.



Przypisy

  1. W téj pieśni pisano û zamiast ł, które się jak mocne w wymawia.
  2. Łupu, zdobyczy.
  3. chorowan, rzeczownik rodzaju męskiego, oznaczający łóże choroby (Krankenbett).
  4. w znaczeniu zły, tęgi, dokuczliwy.
  5. kwiat basilica.
  6. karabin, flintę.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Pavel Jozef Šafárik i tłumacza: Piotr Dahlman.