Strona:PL P. J. Szafarzyka słowiański narodopis.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„„Da byłamcić dziś w Lublańcu
W swojéj pięknéj nowéj szacie;
I ładniejszem widziała ptaki,
Jak są w téj tu klateczce.


2.

„Oj świećże, świećże, słońce oj słońce rumiane!“
Ja nie mogę ci świecić od wielkiéj żałości.
Czy ja rano wychodzę, wadzą się dziéwczęta;
Czy po ranie zachodzę, leją łzy chłopczęta;
Czy świecę w połoninę, widzę li sieroty;
Czy świecę na dolinę, widzę li żebraki.






2.

Wyszła dziewczyna
Wyszła jedyna
Jako różowy kwiat:
Białe rączki załamała,
Czarne oczki zapłakała,
Zmienił jéj się świat.

„A czego płaczesz,
Czego żałujesz,
Dziewczyno moja?“
„„Jak nie mam płakać,
Nie mam załować?
Nie będę twoja!““

„Będziesz, dziewczyno,
Będziesz, jedyno!
Będziesz, dalibóg!
Ludzie mi cię rają,
I rodzice dają,
I sam sędzia bóg.“