Przejdź do zawartości

Mazeppa (Byron, tł. Morawski, 1895)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor George Gordon Byron
Tytuł Mazeppa
Pochodzenie Poemata
Wydawca S. Lewental
Data wyd. 1895
Druk S. Lewental
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Franciszek Dzierżykraj Morawski
Tytuł orygin. Mazeppa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron



Przypiski do Mazeppy.

 Celui qui remplissait alors cette place, était un gentilhomme polonais, nomme Mazeppa, né dans le palatinat de Podolie; il avait été élévé page de Jean Casimir, et avait pris à sa cour quelque teinture des belles lettres.
 Une intrigue, qu’il eut dans sa jeunesse avec la femme d’un gentilhomme polonais ayant été découverte, le mari le fit lier tout nu sur un cheval farouche, et le laissa aller dans cet état. Le cheval, qui était du pays de l’Ukraïne, y retourna et y porta Mazeppa demi-mort de fatigue et de faim. Quelques paysans le secoururent; il resta long tems parmi eux, et se signala dans plusieurs courses contre les Tartares. La supériorité de ses lumières lui donna une grande considération parmi les Cosaques; sa reputation s’augmentant de jour, obligea le czar à le faire prince de l’Ukraïne.


 Le roi fuyant et poursuivi, eut son cheval tué sous lui; le colonel Giéta blessé et perdant tout son saug, lui donna le sien. Ainsi on avait remit deux fois à cheval, dans sa fuite, ce conquérant, qui n’avait pu y monter pendant la bataille.


 Le roi allait par un autre chemin avec quelques cavaliers. Le Carrosse ou it était, rompit dans sa marche; on le remit à cheval, Pour comble de disgrace, il s’égara pendant la nuit dans un bois: là, son courage ne pouvant plus suppléer à ses forces épuisées, les douleurs de sa blessure devenues plus insupportables par la fatigue, son cheval étant tombé de lassitude, il se coucha quelques heures au pied d’un arbre, en danger d’être surpris à tout moment par les vainqueurs qui le cherchaient de tous cotés.
 Voltaire, Histoire de Charles XII. p. 191, 220, 221.


 „Mazeppa z konfuzyą wyszedł z Polski, a to z téj przyczyny. Na Wołyniu miał wioskę w sąsiedztwie z Falibowskim, któremu znęcił się był do domu, nie wiem po co; że zaś tam przebywał często, kiedy Falibowski wyjechał, dopowiedzieli o tém panu domownicy, ci osobliwie, co karty zapraszające nosili i byli świadomi owych konwersacyj. Pewnego czasu założył sobie Falibowski drogę jakąś daleką, pożegnał się z żoną i wyjechał. Stanął zaś na tym trakcie, którędy Mazeppa przejeżdżał, aż tu bieży z kartą ten, co zawsze zwykł bywać posłańcem i sam o tém panu powiedział. Falibowski wziąwszy kartę, przeczytał, jako się tam zapraszają na ochotę, obznajmując zarazem, że jegomość wyjechał w drogę. Oddawszy Falibowski tę kartę owemu tajnemu sekretarzowi, rzekł: „jedź, a proś go o odpis, mówiąc, że jejmość prędko kazała“. Tak uczynił, a pan go czekał, póki nie powrócił z odpowiedzią, bo dwie mile było biegać. Skoro go tam tedy wyekspedyowano, skoczył przodem i oddał panu kartę, w któréj Mazeppa deklaruje swoję gotowość do usług i obiecuje się zaraz stawić. Jakoż po chwili jedzie Mazeppa, spotkawszy się czoło z czołem, pyta pan Falibowski: „dokąd jedziesz?“ Powiedział, że gdzieindziéj. Falibowski: „proszę na ustęp“. Wymawia się Mazeppa, że pilną ma drogę, i pyta: WPan„WPan téż widzę gdzieś jedziesz?“ Falibowski: „o, nie może być“, a wtem cap go za kark, pytając: „a to co za karta?!“ Mazeppa zdechł ze strachu; nuż prosić, że to pierwszy raz dopiéro jedzie i że tam nigdy nie postał. Falibowski woła owego sekretarza, i pyta: „chłopie! siła razy tam był w mojéj niebytności?“ Odpowiada: „ile włosów na méj głowie“. Dopiéro Falibowski kazał Mazeppę wziąć, a jadąc mówił do niego: „obieraj śmierć“. Prosił, żeby go nie zabijać, i przyznał się do wszystkiego. Takci Falibowski nacudował się nad nim i namęczył, a rozebrawszy go do naga, przywiązał go na własnym jego koniu, zdjąwszy kulbakę i obrócił twarzą do ogona, a tyłem do głowy, ręce opak związał, nogi koniowi pod brzuch przywiązał, a potém bachmata, dosyć z przyrodzenia bystrego, potężnie zhukano, kańczugami osieczono, a jeszcze mu nagłówek ze łba zerwawszy, kilka razy nad nim strzelono. Tak tedy ów bachmat jak szalony skoczył ku domowi, dokąd trzeba było jechać chróstami, przez głóg, leszczynę, gruszczynę i ciernie, a nie drogą przestronną, lecz ścieżkami, którędy koń drogę do domu pamiętał, bo często tamtędy chodził, jak to zwyczajnie na czaty nie gościńcem, ale manowcami jażdżą, i trzeba się tam bardzo często uchylać, choć cugle w ręku trzymając, mijać złe i gęste miejsca, a po staremu czasem i po głowie gałąź dała i suknie rozdarła, a tu dopiéro nagiemu, tyłem do głowy siedzącemu, na tak bystrym i zhukanym koniu, który od strachu na oślep jechał, gdzie go nogi niosły; ileż się tam nie dostało specyałów, dopóki owych szerokich chróstów nie przejechał, snadnie domyślić się można; a do tego miał i asystencyę z dwóch czy trzech ludzi, aby go nie puszczono i żeby się kto nad nim nie zlitował. Przypadłszy przeto przed swoje wrota ledwie żyw, woła stróża; stróż poznał głos i otwiera, lecz obaczywszy straszydło, co tchu zamknął i uciekł. Wywołał wszystkich ze dworu, ci zaglądają drzwiami i żegnają się; on się zwierza, że ich pan prawdziwy, oni nie wierzą; gdy już jednak mało co rzec mógł, będąc zbity i zziębły, puścili go. Falibowski zaś przyjechawszy do żony, wiedział już wszystkie sposoby, zakołatał więc w to okno, którędy Mazeppa wchodził. Otworzono i przyjęto jako wdzięcznego gościa, ale co za to ucierpiała, tego nie godzi się tu opisywać. Mazeppa téż ledwie nie zdechł, a wysmarowawszy się należycie, z samego wstydu wyjechał z Polski“.
 Pamiętniki Paska, wydanie Raczyńskiego; p. 178—171.


 Karol widząc, że bitwa już zupełnie przegrana, i że nadzieja ocalenia w najśpieszniejszém cofnięciu się mu pozostała, mimo boleści z ran pochodzącéj, siadł na konia, i z ostatkiem swego wojska uszedł do miejsca, zwanego Perewolochna, leżącego przy samém ajściuujściu Worskli do Borystenu. Tam w towarzystwie Mazeppy i kilkuset zbrojnych przepłynął szeroką rzekę, a uchodząc krajem pustym i zniszczonym, ciągle przytém śmiercią głodu zagrożony, dostał się wreszcie do rzeki Bohu, gdzie uprzejmie przez tureckiego baszę przyjętym został. Piotr Wielki żądał od Turcyi wydania Mazeppy, ale nagła choroba hetmana, która jego skończyła się zgonem, uwolniła go od wściekłości straszliwego wroga. Barrow’s Peter the Great. p. 190—203.


 Oprócz Woltera i Byrona, Puszkin w poemacie „Pułtawa“, Zaleski w dumie, Słowacki w dramacie, a Bułharyn w romansie, starali się imię Mazeppy rozsławić. Najwięcéj o nim i jego głośnych a tak licznych miłostkach wieści zebrał Aleksander Przezdziecki, i te w I tomie Athenaeum przez wydawcę Kraszewskiego umieszczone zostały. Znajdzie tam czytelnik oprócz Falibowskiéj ciekawe szczegóły tyczące się karlicy Naryszkin, Motrony Koczubejownéj i księżnéj Dolskiéj. Rozprawka ta Przezdzieckiego przyozdobiona jest ryciną wystawiającą Mazeppę i fac simile podpisu hetmańskiego.


 Tłómacz uznał za potrzebne sprostowanie kilku rysów w obrazie Jana Kazimierza.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: George Gordon Byron i tłumacza: Franciszek Dzierżykraj Morawski.