Fin de siècle/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Astarot
Tytuł Fin de siècle
Wydawca Karol Wachtl
Data wydania 1899
Miejsce wyd. Łódź
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
FIN DE SIÈCLE
NAPISAŁ
ASTAROT.
Z 19-ma rycinami
ŁÓDŹ.
NAKŁADEM AUTORA.
1899.
Дозволено Цензурою.
Лодзь 19 Іюля 1898 г.





N


Niech was nic ludzi wierzchnim pozorem
Cnota, skromnością nazwana;
Co w długiej sukni chodzi wieczorem,
W białej spódnicy od rana.

Nie zawsze biały kolor spódnicy
Jest niewinności kolorem;
Nie każdy ubiór, długi przy świécy,
Długim bez świecy ubiorem.

R. W. Berwiński, »Don Juan poznański«,
Pieśń I.


PROLOG.

Kobieta z kości powstała —
Biblia podaje to dziwo —
Lecz ja poważę się twierdzić,
Że kość ta była fałszywą:

Kompromituje ją jabłko,
Wszak wszyscy na to przysiężem,
Na węża winę złożono —
Toż sama była tym wężem.

Obrażać nie chcę nikogo,
A jednak to oczywiste:
Lecz choć jest wężem kobieta,
Jest to wąż rajski zaiste.

Przed laty tulił w ramiona
Niejeden szczęsny kochanek
Napół wężowe postacie
Rusałek i Świtezianek;


Dziś znikły one z tej ziemi,
Któż myśli o tem bez żalu;
Kobieta wskróś jest kobietą,
Więc wężem w każdym jest calu.

A to podanie o wężu
W sens najwyraźniej się kleci:
Gdy za mąż wyjdzie niewiasta,
Wnet się pojawia... ten trzeci.

Dotychczas jabłko jest tylko
Orzechem nie do zgryzienia,
Ze wszystkich kwestji kobiecych
Najstarszą ta bez wątpienia.

Nad nią swą czaszkę uczoną
Niejeden łamał już starzec,
Lecz, zbyt zajęty badaniem,
Jabłuszek musiał się zarzec.

Nie dziw, że kiepsko szła sprawa,
Gdyż zawsze z każdym tak będzie,
Co nos wsadziwszy w teorję —
Praktyki nie ma na względzie.

Ten świat jest wielkim dziennikiem,
Mężczyzna pilnie go czyta;
Osobno w dziale zagadek
Ma własny kącik kobiéta.


Często w zagadce szachowej
Napozór — niepodobieństwo,
Tymczasem się rozwiązuje
Skokiem konika w małżeństwo.

Sama zagadka nagrodę
Za rozwiązanie zamyka,
Przytem jest ona pojęciem,
Co z rozwiązaniem wraz znika.

Widzimy więc, że nie warto
Tych rozwiązywać zagadek,
Zwłaszcza zaś, gdy się przed nami
Przykry pospieszy przypadek.

Sfinks niegdyś miał rację bytu,
Dziś nie grasuje po świecie;
Dopóki żyją kobiety,
Każda zagadką jest przecie.

Ach! iluż dotąd pożarły...
Więc bacz, nieszczęsny człowieku,
Byś się nie dostał w uściski
Kobiety — na schyłku wieku.

separator poziomy
KOBIETA-MOCARSTWO.

Kobieta wielkiem jest mocarstwem,
Często rządzonem przez regentów,
Iluż dobiera się do... władzy
Niepowołanych pretendentów.

Co za czarowna to kraina
Dolin i wzgórzy, lśniąca krasą,
Los błogosławi i przeklina
Ten, czyje oczy tam się pasą.

Nieraz w niej straszne huczą burze;
Niejeden groźny bunt uśmierza,
Choć konstytucja gra w tem rolę,
Czasem potrzeba aż żołnierza.

Toż zawdzięczając konstytucji,
Niejeden atak już odparto,
Ona wyłącznie decyduje,
Czy nowy związek zawrzeć warto.


KOBIETA-MOCARSTWO.


Jej winne państwo swą potęgę
I władzę, którą wciąż rozszerza,
Żywioły przez nią podżegane
Pragną conajmniej trójprzymierza.

W sprawiedliwości ministerjum
Niejeden kryje się mankament:
Nazbyt hołduje ono... pięknu,
To i rzecz wiadoma — rodzi zamęt.

Poddani dążą do... oświaty.
Więc wyższe szkoły w kraju kwitną;
W rzeczach miłości dla każdego
Matura wielce jest zaszczytną.

Ministerjalną każdą tekę
Względy zapewnią ci łaskawsze,
Z nich najważniejszą bez wątpienia
Teka finansów jest, jak zawsze.

Budżet olbrzymich jest rozmiarów
I z... położeniem każdem rośnie,
Gorąco nad nim dyskutują,
Lecz uchwalają jednogłośnie.

Kobieta wielkiem jest mocarstwem,
Nie znosząc wszakże władzy króla,
Jest sobie rzecząpospolitą:
Niejeden w uścisk ją otula.

DZIENNIKARSTWO.

Każde urocze młode dziewczę
Jakby gazetą jest zaiste,
Wstępnymi w niej artykułami
Są jej oczy płomieniste.

Zapowiedź szczęścia z lic wyczytasz,
Kiedy rumieńców zorze płoną,
Spopielą one twoje serce,
Gdy mieszczą prawdę... niebarwioną.

Jeśli gazeta barwę zmienia,
Mówią z przekąsem: to rzecz zdrożna!
Wszakże na taką barw przemianę
Tylko z zachwytem patrzeć można.

Niepewność z serca karmin ustek
Wypłoszy nieraz bez wątpienia,
Zdarza się jednak, że, niestety,
Są to malarskie ogłoszenia.


DZIENNIKARSTWO.


Usta są miejscem najpiękniejszem,
Którego zawsze szukasz chciwie;
Słodki ten dwuwiersz zrymowany
Po stokroć czytasz... wciąż w podziwie.

Włosy uroczą są zagadką,
Najpiękniej z niemi jest niewieście,
Kiedy wzdragając się — pozwoli,
Abyś rozplątał je... nareszcie.

Rączka jest pięknym artykułem...
Niejeden też go posiąść pragnie,
Często na losy nasze wpływa —
Każdy do niego kark się nagnie.

Różowe, ostre paznokietki,
W które aniołek ten jest zbrojny,
Nieraz wieść głoszą sensacyjną —
Są to depesze z placu wojny.

Najlepsze miejsce dla reklamy,
Która odchodzi tak obficie,
Jest nóżka, co znów najponętniej
Nam prezentuje się w... peticie.

Każda gazeta ma swój romans,
Krąg czytelników wciąż się szerzy,
Najczęściej dalszy ciąg romansu
Codziennie autor pisze świeży.


Lecz kto tam wierzy tym romansom,
Na to nielada trzeba żaczka;
Nieraz dasz głowę, że to miłość,
A to najzwyczajniejsza... kaczka.

Prenumerata też jest droga,
Gdy sam ją czytać chcesz do syta;
Nikt się nie dziwi też, gdy wielu
Jednę gazetę wspólnie czyta.

EMANCYPACJA.

Ma rację bytu, czy też nie ma? —
Oto poważne pytanie —
Wielu je zgłębia, nikt wszelako
Rozwiązać go nie jest w stanie.

Niech też fachowy humorysta
Słów parę o niem Wam powie,
Że zaś subtelnie chce je ująć,
Wyrażam się w kwiatów mowie.

Czasy sielanek, niezabudek
Już przeminęły na zawsze,
Ach! Na deszcz złoty i tęczowy
Niewiasty są dziś łaskawsze.

Niejedna Danae współczesna
Pragnienia serca ucisza
I z utęsknieniem w dal wpatrzona,
Czeka na swego Jowisza.


Chętnie wyrzeknie się wszystkiego,
Nawet miłosnej pieszczoty.
Byleby na nią bez ustanku
Spadał magiczny deszcz złoty.

Namiętna miłość... wieniec z mirtu
Jej nie obchodzi nic a nic:
Precz z botaniką! Wielbi za to
Mineralogię bez granic.

Stokrotka, to wyroczni kwiecie,
Już snów nie burzy nikomu;
Ileż się Gretchen bez miłości
Dziś... odprowadza do domu.

Temu, co je z kwiatami równa,
Zbyteczny wiedzy rynsztunek,
Smutna praktyka go nauczy
Określać ściśle gatunek.

Trójlistnym bywa kwiat małżeństwa,
Tak w życiu jest oczywiście;
Lecz długo szukać nie potrzeba,
Ażeby cztery miał liście.

Z pokrzyw małżeńska jest sałata,
Nikt jej rozumny nie łaknie;
Lecz na ten frykas amatorów
Między osłami nie zbraknie.


EMANCYPACJA.


Małżeństwo jest to pieprz turecki...
Kto włada gotówki czarem,
Nie potrzebuje zostać baszą —
Bez tego będzie miał harem.

Kto śród fijołków kobiet szuka,
Ten przeklnie je nie bez racji,
W ukryciu dziś nie kwitną one —
Gdyż służą dla dekoracji.

Ot, co fachowy humorysta
Pamięci Waszej poleca:
Pytacie mnie, co winno temu?... —
Emancypacja kobieca!

MODA.

Jeśli niewiasta na czas dłuższy
Z gazetą w ręku siędzie,
Na pewno twierdzę, że jej względy
»Tygodnik Mód« zdobędzie.

We wszystkich bowiem publikacjach,
Z uwagą i rozkoszą,
Jedną rubrykę tylko czyta:
Co dzisiaj w świecie noszą.

Szpalty oczami w lot przebiega,
To tylko zauważy,
Gdy jaka wieść, przybrana w słowa,
Ciekawy fakt obnaży.

W tem kobiet streszcza się istota,
Gdyż całe ich przybranie
Polega na tem, by obnażać;
Takie jest mód zadanie.


MODA.


W tym duchu miano konferencje
Już pod rajskiemi drzewy,
Najklasyczniejszym z tych kostjumów
Był... liść figowy Ewy.

Kryjąc pozornie ów niezbędny
Piękności jej artykuł,
Kładł nacisk nań — a siedział krzepko,
Jakby go Hefajst przykuł.

To też po grzechu papa Adam
Przeklinał swoją panią,
Gdyż toaleta jej przed grzechem
Niezwykle była tanią.

Ztąd morał jeden wyprowadzę —
Każdy mi słuszność przyzna —
Choć pożądaną jest mamona,
Niema to jak... golizna.

Adam wiódł w raju błogi żywot,
Spokojny i bez troski,
Zbankrutowali-by tam pewno
I Herse i Włodkowski.

Wąż, który co rok skórę zmienia,
Pierwszą myśl poddał Ewie
Zmiany kostjumów sezonowej;
Któż o tem z mężów nie wie!


Córki z niej biorą wzór przykładnie,
Wszystkie są tej natury:
Gdy żona śni o świeżej skórze,
Wyłazi mąż ze skóry.

Ta niebezpieczna predylekcja
Do cudzych kas prowadzi,
Więc w Modach »powrót do natury«
Wszyscy przyjmują radzi.

Czekają na to z upragnieniem,
Poważny mąż i chłystek:
Kiedy nanowo wejdzie w modę
Rajski, figowy listek.

FIZYKA MIŁOŚCI.

Serce kobiety jest pryzmatem,
Promień miłości pada lontem,
Łamie się, w barw tysiąca płonie...
Ale pod jakim pada kątem?

Dla niewiast jest to bez różnicy,
Pod jakim kątem promień pada,
Wiele prób bywa generalnych,
Nim wreszcie tryśnie barw kaskada.

Że w blaskach słońca barw tysiące
Drgają, wie każde dziecię o tem,
Wszakże to białe są promienie,
Lubo na pozór błyszczą złotem.

To też z pomiędzy ko...biet żadna,
Jeżeli ceni swe... uczucie,
W dzisiejszych czasach nigdy wypłat
Nie akceptuje w tej walucie.


Wszystko ma sezon swój... więc nie dziw,
Że się w miłości mody mienią;
Kochano sercem... potem głową,
Dziś — kogo na to stać — kieszenią.

Lecz do promieni wróćmy białych...
Gdy one serce w moc zagarną,
Wnet poczną w myślach się odbijać,
A każda z nich, jak noc, jest czarną.

I kobiet serca też są czarne,
A miłość jest ich fotografią
I tam jest »camera obscura«:
Ach! i pozować też potrafią.

Odwrotny obraz tam powstaje —
Z fizyki uczą nas wspomnienia —
Właśnie też na tych praw zasadzie,
Miłość w nienawiść się zamienia.

Jednak aparat nieraz działa
Coś niezupełnie prawidłowo,
A wtedy twoja deklaracja
Z uprzejmą spotka się... odmową.

Czy się na kliszy jej serduszka
Wyraźnie obraz twój wyciska,
Jest to zależne, przyjacielu,
Głównie od twego stanowiska.


FIZYKA MIŁOŚCI.


Piękne swe strony uwydatnij
I czekaj... aż się chwila zdarzy,
Wtedy... gdy wszystko jest w porządku,
Przybierz... przyjemny wyraz twarzy.

Co do wierności fotografii,
Różne w tej kwestji bywa zdanie,
Sam się przekonasz... gdy w następstwie
Już w niej sobowtór twój powstanie.

Bywają wszakże i wyjątki,
Lecz któżby zgłębiać chciał powody,
Zawsze ci każdy powie... w oczy:
Podobni, jak dwie krople wody.

POUR PASSER LE TEMPS.

Z pewnego balu oto są
Rozmowy podsłuchane...
Uważnie podchwyciłem w lot
Ciekawą zdań wymianę:

— »Nowy stosunek hrabia ma.
— Z kim? — Zaraz ci ujawnię.
— Jak z prawą żoną żyje też...
— Ach! wcale niepoprawnie!

— Toż ich widziano tête à tête,
Gdy kładła mu na ramię
Główkę. — Dziwnego cóż w tem jest:
Czasem niewierność łamie.

Żona do chłopców... mąż do kart...
Grą w karty jest małżeństwo;
Lecz, by mąż wszystkie lewy brał,
Jest to niepodobieństwo.


POUR PASSER LE TEMPS.


— Przesadzasz! lecz to prawdą jest,
Co złe języki plotą,
Po trzech kołyskach świeże ma
W obrączce ślubnej złoto.

— Nie zdradzę męża, rzekła mi,
Za nic. — Tak gorączkowo?!
— Kobiety nie są w razie tym
Kapryśne, daję słowo!

— Dla mnie powietrzem, rzekła, są
Mężczyźni. — Znam jej życie!
Z powietrza zmiany, zdrowie jej,
Korzysta należycie!

— Gdy ją otoczy mężczyzn rój,
Patrz, jak się rozpromienia:
Kto z nią w stosunek wejdzie, nic
Już niema do życzenia.

— Mówią na mieście, że pan Iks
Był u niej w budoarze
I że ich właśnie zastał mąż,
Kiedy gruchali w parze.

— I że z uśmiechem słodkim rzekł:
»Niegdyś biblijną powieść
Słyszałem i jej prawdę mi
Napróżno chciano dowieść...


Dziś widzę zaś, że z resztek mych
Żona dla całej zgrai
Ma pokarm!... lecz się, pani, strzeż
Magnatów i lokai...

Z tego się skandal rodzi w lot...
Choć wiem, że krew nie woda,
Lecz na skandale nie waż się...
Na całą resztę — zgoda!«

Prawda! Lecz nie uwierzy nikt,
Jeśli to dodam komu,
Że pastwą świegocących dam
Jest... sama pani domu.

GIEŁDA.

Giełda dla pięknych pań nie rzadko
Zręcznych popisów bywa torem...
Miłość ma zawsze kurs wysoki...
Serce wekslarskim jest kantorem.

Manewr wachlarza... uścisk rączki...
Iskra co z pięknych oczu pada,
Tobie, co szczęścia chcesz spróbować,
Główną wygraną zapowiada.

Krótkie są jednak złudy chwile,
Wysycha złotych rojeń źródło;
Los, co się tobie zdał szczęśliwym,
Najfatalniejsze robi pudło.

Promienna szczęścia twego mara
Ulata w mroczne państwo cieni,
Bankrutem ciebie ogłaszają —
Podwójnym: serca i kieszeni.


Najboleśniejszem to jest wszakże,
Że cię los rzuca bez ogródek
I że nabywa go po tobie,
Na raty, pierwszy lepszy dudek.

Że ukochana ciebie zdradza,
Nie smuć się... znajdziesz innych wiele,
Lecz nie zapomnij o kontrminie,
Jeżeliś chwat w obrony dziele.

A choć powstałyby różnice,
Widoki wysubtelnią nos ci,
Znów pójdą w górę twoje akcje,
Znów robić będziesz mógł... w miłości.

Kursa się wzniosą i znów spadną,
Lecz ci nie zginie żaden grosz tu,
W najgorszym razie twe walory
Będziesz mógł zbyć po cenie kosztu.

Zaś przy rachunków regulacji,
Dowiedz się, kędy jest wygrana:
»Oddaję« — »Biorę« — to formuła
I na miłości giełdach znana.

Kobieta jest jak każdy walor:
Młodość i piękność strasznie w cenie
Ją podbijają — lecz na starość
Spada w wartości swej szalenie.


GIEŁDA.


Gdy się nie sprzeda w swoim czasie,
Trudno jej będzie poróść w pierze
I wpadnie w ręce hurtownika,
Co w większych partjach towar bierze.

Miłość, chociażby najgorętsza,
Amortyzuje się powoli...
W tranzakcjach zaś na giełdzie, Amor
Nie gra dziś pośrednika roli.

»Baisse« za »Hausse« zawsze następuje,
Gra więc nie mało wzruszeń da ci,
Prawy właściciel, sam małżonek —
Stale za każdym razem płaci.

ALL HEIL!

Odkąd się zjawił rumak stalowy —
Przyszłość do niego należy —
Kołowacizna istna panuje
Śród starców i śród młodzieży...

A nasze panie i pod tym względem
Gorszemi nie chcą być wcale,
I w hajdawerkach kusych, opiętych
Kołują zapamiętale.

Tłum się za niemi mężczyzn ugania
I w dzień powszedni i w święto...
Łatwo je zdobyć, gdyż pneumatykę
Jedynie mają nadętą.

Tu, przy okazji, by nie zapomnieć,
Niezbędną uwagę zrobię:
Każda niewiasta ma na rowerze
Mniej... uzupełnień na sobie.


ALL HEIL!


Gdy na stalowym siedzi rumaku,
Zawsze... oceniać ją wolę —
Niema... tej części ciała wypchanej,
A gumy — tylko na kole.

Nie jest strachliwy, więc siedząc na nim,
Uścisków twych się nie zlęknie,
Zwłaszcza, że wtedy z tych... uzupełnień
Nic się nie złamie... nie pęknie.

Lic nie zabarwi wstydu rumieniec,
Choć zakazaną jest droga:
Bez zająknienia powie z uśmiechem,
Że winien pedał... nie noga.

Zmienia rumaki i lekceważy
Grożące niebezpieczeństwa —
Aż dnia pewnego z krwią najzimniejszą
Siędzie na tandem małżeństwa.

Że zaś w miodowych miesięcy ciągu
Mąż jeździ tak niezaradnie,
Nic więc dziwnego w tem, że małżonka
W lot kierownikiem zawładnie.

I mąż i rumak przeciw jej władzy
Rzadko się kiedy narowi,
Zaś o pedałach każe mieć pieczę
Ogłupiałemu mężowi;


By mogła winę na niego złożyć
Zbolała i nieszczęśliwa,
Kiedy po krótkiej porannej jeździe
Raptownie łańcuch się zrywa.

Po tym przypadku, znów niezrażeni
Jadą — lecz każde z osobna...
Tym, co przywykną już do tandemów,
Porzucać je — niepodobna!

Lecz o małżeńskich nie chcą już słyszeć
Zobowiązaniach, frasunkach,
I na tandemach znów w świat ruszają,
Tylko... w odmiennych kierunkach.

LITERATURA.

Starą Wam prawdę powiem, ale jarą:
Od dawien dawna, jak świat stoi światem,
Dla literatów i dla czytelników
Jest ulubionym kobieta tematem...

Jak kameleon ciągle postać zmienia,
Coraz to świeżym wdzięków czarem nęci
Biednych poetów... mimo to, zostaje
Księgą zawartą na siedem pieczęci.

Bez niej poezja w bujny kwiat nie strzeli
I niczyjego serca nie zdobędzie,
Ona przywiodła miłość tu na ziemię,
Chwałę jej za to głośmy zawsze wszędzie.

Lecz ona również przywiodła nienawiść,
A w jej orszaku smutki i cierpienia;
Kiedy wspomnimy o tem — brak wyrazów
Dla przeklinania i dla złorzeczenia.


Miłość, zaiste, dziwną jest miksturą,
Napoły słodką i gorzką napoły,
Przez nią bogaczem zdaje się być nędzarz,
Zaś bogaczowi, zda się, że jest goły.

Jednych odmładza, drugich w starców zmienia,
Jednym poprawia, drugim psuje zdrowie,
Na nic tu zda się żaden medykament,
Ni ratunkowe nasze Pogotowie.

Smutek i radość — dwa olbrzymie światy!
Kobieta igra na przemiany niemi,
Jak gdyby piłką — i dla mężczyzn splata
Z łez i uśmiechów życie na tej ziemi.

Poeta, który nazwał ją koroną
Męskiego rodu — święte wyrzekł słowo...
Nieraz atoli korona dolega —
Nie dziw, gdyż bywa najczęściej cierniową.

Czy jako dziewczę, czy jako matrona,
Czy czarnobrewa, czy też złotowłosa,
W braku lepszego zajęcia — korona
Na naszej głowie stale kołki ciosa.

Nieraz biedaczka strasznie się obawia,
Ażeby nie spaść... — ach, żal mi niebogiej —
Ze względu tedy na swe bezpieczeństwo,
Mężowskiej głowie w lot przyprawia rogi.


LITERATURA.


Nie widząc w żadnem lustrze swej ozdoby,
Niejeden z mężów nigdy nie odgadnie,
Że jest rogaczem... a cóż to mu szkodzi? —
Wszakże mu z głowy korona nie spadnie.

W każdej kobiecie jest rozkoszy kielich,
Najbardziej cenny wtedy, gdy nietknięty,
Lecz radzę pić go tylko do połowy,
Gdyż dalej gorycz ukrywa i męty.

Szczególny kielich, gdyż to ma do siebie,
Że kto go dotknie raz drżącemi usty,
Ten się już zawsze będzie rwał do... picia,
Choćby mu napój jadem był Lokusty.

To ciemna strona... lecz jest tyle jasnych,
A każda blaskiem kielich opromienia;
Ach! na myśl o nim cały drżę i płonę
I słodkie w duszy budzą się pragnienia.

Będzie-li plagiat, jeśli to pragnienie
Również i strona przeciwna powzięła?...
Ach, nie! W tym razie bowiem, wyjątkowo,
Z pragnień powstaną istne arcydzieła.

NIEWINNOŚĆ.

Naszych kobiet cnota nieskalana
Jest podobną do Westy świątyni, —
Które dziewczę pragnie ją zachować,
Niech z młodości swej ofiarę czyni.

I w mogile żywcem niech pogrzebie
Uśmiechnięte oczy, czar oblicza,
Żadnych ogniów wzniecać jej nie wolno,
Prócz jednego tylko Westy znicza.

Sama się z anioła degraduje,
Sama schodzi z górnych sfer na ziemię;
Odtąd nigdy już nie będzie mogła
Chadzać w męskich zachwytów djademie.

Niewzruszony wielki kamień młyński
Nosi, zamiast serca, w piersi próżnej,
Kto ją błaga o... miłości kapkę,
Ten nie wskóra nic — nawet z jałmużny.


NIEWINNOŚĆ.


Lecz złośliwi szepcą mi oszczerce,
Iż, gdy pewną jest, że nikt nie patrzy,
Znowu z skrytki wydobywa serce
I w cichości wybranemu świadczy.

Kiedy patrzysz na jej skromną minkę,
Na dziewiczą niepozorną postać,
Czyż pomyślałbyś, że czeka chwili,
By sam na sam z tobą się pozostać.

Nikt się temu dziwić nie powinien,
Takie szare ma biedaczka życie,
Że z okazji cichej korzystając,
Gdy rozświetla je — to już obficie.

I tłómaczy ją też najzupełniej
To przysłowie, że każda świętoszka,
Jeśli tylko na... grzech zasługuje,
Zawsze znajdzie swojego pieszczoszka.

Lecz, na szczęście, Westy kult... pozorny,
Coraz bardziej już wychodzi z mody
I nie trudno wybić go na zawsze
Dla małżeństwa — zwłaszcza z główki młodej.

Że »westalka« budzi w otoczeniu
Cichy zachwyt — cóż jej po tem lichu,
Lepszy jest wielbiciel jeden — głośny,
Od tysiąca, co wielbią po cichu.


Jej dewizą jest: Nic, albo wszystko! —
Jak na wojnie, tak też i w miłości —
Bez uprzedzeń każdy też jej przyzna,
Że korzystać umie z sposobności.

Jak najchętniej upada »westalka«,
Lecz się bacznie strzeże, żeby nie »paść«;
Co innego przy rzadkiej okazji,
Kiedy leci na łeb... choćby w przepaść.

A i wtedy niezmiernie pamięta,
W subtelności podobna mimozie,
Że gdy ginąć — to już ginąć pięknie!
A gdy upaść — to w prześlicznej pozie!

NOWOŻYTNA CYRCE.

Wpływ każdej pięknej kobiety
Działa na mężczyzn szalenie,
Lecz działa w przeróżny sposób —
Jak uczy nas doświadczenie.

Jednego zmienia w bożyszcze,
Drugiego zaś — w niewolnika;
Z poczciwca uczyni łotra,
W łotra — dobroci tchem wnika.

Siłaczy przemieniać w słabych
Z łatwością każdej się zdarzy,
Zwłaszcza zaś świetnie potrafią
Bogaczy zmieniać w nędzarzy.

Co się zaś męża dotyczy —
Na nic tu zębów zgrzytanie —
Choćby baranem był tylko,
Wkrótce jeleniem zostanie.


Co gorsza, nie dość jej na tem,
Że już wyrosną mu rogi,
Jeszcze mu z każdym romansem
Świeże przyprawia odnogi.

Lubo to stara historja,
Czyż wiedzą ślepi mężowie,
Że przygód żony dyarjusz
Na własnej dźwigają głowie?

A żona? Oczy spuszczone...
Minka niewinna i słodka...
Porzuca kształty niewieście
I oto łasi się — kotka!

Stary, poważny, uczony,
Jak kot się nieraz zakocha,
Wtedy mu ostre pazurki
Zapuszcza w serce — pieszczocha.

Odkąd istnieją niewiasty,
Gorącem pragnieniem płoną,
By, jako Danae, zdobyć
Miłość na złoto zmienioną.

Niejedna znów jest Dalillą,
Wszakże za swoje fawory —
Głupim cherlakom — Samsonom
Strzyże nietylko kędziory.


NOWOŻYTNA CYRCE.


Przed laty stara Europa
Uległa amorom byka,
Że się ród cieląt rozmnożył,
Najjaśniej z tego wynika.

Ach, z mitologii mam jeszcze
Naprzykład Ledę w zapasie:
Każdy mąż śpiewa łabędzią
Miłości pieśń w naszym czasie.

A Cyrcą z żonek niejedna
Napewno mogłaby zostać,
Gdyż biednym mężom nadają
Tę samą, co ona postać!

TELEFON.

Władza kobiety na tem polu
Z dniem każdym ciągle wzrasta,
Któż bowiem lepiej się do tego
Nadaje, niż niewiasta...

Sama jest ona telefonem,
Nikt temu nie zaprzeczy —
I tu i owdzie trzeba tylko
Umieć się wziąć — do rzeczy.

Ten umie, kto ma czem... zadzwonić
I wie sam dobrze o tem,
Że pierwszy sygnał bez wątpienia
Najlepiej dawać złotem.

Lecz nie konieczny to warunek,
Gdyż równie żar rozetli
Denerwujący, luby szelest
Tęczowych bankocetli.


TELEFON.


Kiedy nastąpi... połączenie,
Wtedy w nią, jakby z mostu,
Wszystko przy lada sposobności
Da wmówić się poprostu.

Porozumienie?! Rzecz zwyczajna!
W tem leży sekret cały,
Żebyś alarmu pierwszej chwili
Zrozumiał w lot — sygnały.

Gdyż na nic zdadzą się płomienne
Twych uczuć oświadczyny,
Gdy ona każe się... rozłączyć,
Tak sobie... bez przyczyny.

Ach, wtedy już losowi swemu
Poddaj się bez hałasu —
Już bowiem ona się... złączyła
Z innym, nie tracąc czasu...

Już inny ją pogrążył w fali
Batystów i koronek,
A tobie nic już nie pomoże,
Choćbyś oberwał... dzwonek.

W porozumieniu bardzo często
Miłosny szkodzi zapał...
Ach! wtedy bacz na każde słówko,
Ażebyś się nie złapał.


Kiedy niewiasta cię pochwyci
W swą sieć niepostrzeżenie,
Jako mąż, poznasz poniewczasie,
Że... złe jest połączenie.

Iluż się potem żali, skarży,
Kiedy już głupstwo palną...
Lecz wszystko na nic, jeśli kościół
Stacją im był centralną.

To dożywotni abonament!
Nie zrywa się tak wcześnie...
Wszak znasz przysłowie: »kto nie słuchał,
Odczuje ten boleśnie!«

SPORT MIŁOŚCI.

Piękna kobieta — to pragnień cel!
W starcie tłum mężczyzn doń rwie się...
Nagrodę bierze faworyt w lot...
Tak rumak najlepszy zwie się.

Dokładnie o tem sportowiec wie,
Że handicap licznym bywa...
A zresztą jest to Amora rzecz,
Że zakochany wygrywa.

Każdy pozatem szanse tam ma —
Otwarcie mówię, bez blagi —
Tylko pod względem monety — koń
Właściwej niech będzie wagi.

W takich warunkach na torze tym
Niejeden wyścig wygrano,
Lecz i to trzeba w pamięci mieć:
»Przewaga jest pożądaną!«


Lubo nie sprawdza przewagi tej
Nigdy kontrola niczyja,
Jest to powszechnie wiadoma rzecz,
Że właśnie przewaga sprzyja.

Genealogia? — Zbyteczna rzecz!
Sprawę rozstrzyga tu kiesa!
Do startu staje zarówno żyd,
Jak książę, obok mechesa.

Nieraz pan z panów, w zapale swym,
Wytrząsa ostatki z trzosa,
A tu, w ostatniej już chwili, żyd
Zwycięża... o długość nosa.

Przy dużej stawce wygrana, ach,
Najczęściej bywa wątpliwą;
Nieraz zaś jeszcze dopłaciłbyś,
By módz wycofać się żywo.

Miłość jest sportem — wiadoma rzecz —
Gdy bowiem przyjdzie do biegu,
Jak na wyścigach, nie wie tu nikt,
Kto będzie pierwszym w szeregu.

Wielkiem jest derby małżeństwo... lecz
Tak rzadko jego wynikiem
Bywa domowe szczęście, gdy w niem
Miłość — jedynym konikiem.


SPORT MIŁOŚCI.


Rezultat zwykle zawodzi nas...
Nic nie wart jockey sangwinik,
Gdyż zwykle finish na końcu już
Nadaje pomyślny wynik.

Że bieg się kończy z małżeństwem wraz,
Zdawałoby się z pozoru,
Tymczasem, zaraz po ślubie, koń
Zwykł... wyłamywać się z toru.

Więc o... upadek nie trudno też,
Co marjaż niejeden zrywa...
A wtedy bujny obradza plon
Zarosła plotkami niwa.

REKLAMY I OGŁOSZENIA.

Co też cechuje wiek dziewiętnasty,
Jakie mu miano nadamy?
Stuleciem blagi warto go nazwać,
Albo też wiekiem reklamy.

Lubo w tem niema żadnej różnicy,
Jakiem go mianem zaszczycę,
Bowiem reklama i blaga są to
Rodzoniuteńkie siostrzyce.

Do nas ten produkt ze schyłkiem wieku
Z zachodnią kulturą ścieka;
Wszak Dyjogenes nie znał ogłoszeń,
Gdy poszukiwał... człowieka.

Wtedy to było utrudzającem,
Dziś kształt zwięźlejszy przybiera,
Mógłby ogłosić: »Szukam człowieka!
Wiadomość: kantor kasjera«.


REKLAMY I OGŁOSZENIA.


Wszak ogłoszenia historji świata
Inną nadałyby postać,
Naprzykład w gruzy zwalona Troja
Mogłaby Troją pozostać.

Heleny, chcącej drapnąć z Parysem,
Postanowienie niezłomne,
Mógłby roztkliwić anons małżonka:
»Wróć się! O wszystkiem zapomnę!«

Równie zbytecznem byłoby dzisiaj
Także porwanie Sabinek,
Choćby się nawet starzec ogłosił,
Miałby pełniutki ich rynek.

I średnich wieków dzieje podobnież
Nie znały wcale reklamy,
I dzięki temu — rodzajów prochu
Niewybuchowych nie mamy.

Dopiero odkąd papier ze starych
Gałganów jest wyrabiany,
Rozwielmożniła się i reklama,
Gdyż poszły w górę... gałgany.

Kiedy myśl druku powziął Gutenberg,
Która mu wielce się chwali,
Swe dzieło od tej rozpoczął książki,
Co to jej ludzie nie znali.


Niejedną mógłbym rzecz tu powiedzieć
Ciekawą dla czytelnika,
Lecz się wydawca za ilość wierszy
Poczyna krzywić i syka.

Jeden mi tylko jeszcze przypisek
Z pióra na papier zeskoczy,
Wszak mam naturę taką, że zawsze
Płci pięknej prawdę tnę w oczy.

Niewieścią postać... żeńską końcówkę
Reklama ma nie bez »ale«,
Gdyż tego, co jej fanfary głoszą,
W istocie nie znajdziesz wcale.

DZISIEJSZE AMAZONKI.

Tłum amazonek nasz męski ród
Już przemógł... skończona praca!
Zadowolone z podboju są,
Gdyż nie źle im się opłaca.

Kiedy wystąpi ona na bój,
Któż prawa do zwycięstw rości,
Czyż tak, jak ona, zna który z nas
Trudną strategję miłości?

Toż występując do walki tej,
Mamy wyryte na czole,
Że się najchętniej, na dany znak,
W słodką oddamy niewolę.

I tylko o to każdy z nas dba,
By wzorem Zeusa iść chciała:
Prometeuszem każdy chce być,
By go przykuła... do ciała.


Niech tylko bitwy nakreśli plan —
Przeciwnik drapnie... ni znaku...
A gdy się waży opierać jej,
Jak umie iść do ataku!

Ledwie spojrzeniem obrzuci go,
Już krew mu bije do głowy,
A ona z oczu, z tak zimną krwią,
Otwiera ogień rotowy.

Jeśli przeciwnik nie podda się,
W zapasie inne ma środki:
Naprzykład ząbków perłowych sznur
I uśmiech nadomiar słodki.

Kiedy do szczętu pragnie go zgnieść,
Nie znając w bojowym szale
Żadnej litości, dobywa broń
Ukrytą w swym arsenale.

Jej melodyjny, srebrzysty głos
Moc czarodziejskich ma sideł,
W sam środek serca wymierza cios
I z obu naciera skrzydeł.

A gdy się wreszcie na łaskę zda,
Znów innej dobywa broni
I czule daje mu coup de grâce
W najtkliwszym uścisku dłoni.


DZISIEJSZE AMAZONKI.


Oto nieborak już poddał się
I tylko drży... z pożądania,
A ona, biorąc w niewolę go,
W całusie lubym się słania.

A więc nareszcie »zawieszą broń«,
Lecz jest to króciutką chwilką,
Gdyż, jak wiadomo, zaledwie trwa
Przez narzeczeństwa czas tylko.

Z małżeństwem pokój zrywa się wnet
I z pierwszą jej fanaberją
Znowu zacięty wybucha bój,
Lecz tym już razem... na serjo.

MAŁŻEŃSTWO.

Napół na jawie, napół we śnie,
Jeszcze powozów turkot słyszy...
Złośliwie-dobrodusznych życzeń
Jeszcze rój dzwoni w nocnej ciszy...

Jeszcze gorący uścisk dłoni
Czuje — i to co on wyraża...
Jeszcze ją wyrzut spojrzeń pali:
»Z innym więc stajesz u ołtarza?«

Jeszcze bezmyślne drży na ustach:
»Tak«, które wyrzec tam musiała...
Jeszcze, jak w ogniu rozżarzona,
Obrączka na jej palcu pała...

Oto zostali »wreszcie sami« —
Nie mają nic do powiedzenia,
Po pierwszej i... ostatniej próbie —
Szukają we śnie zapomnienia.


MAŁŻEŃSTWO.


Nie miłość bowiem ich złączyła
Złotym łańcuchem — lecz konieczność;
Usposobienia mają... zgodne,
A zresztą — wszakże to nie wieczność.

Oto więc, czemu spoczywają
W iście angielską flegmę zbrojni —
Choć blizkie łączy ich sąsiedztwo —
Jak brat przy siostrze... najspokojniej!

On we śnie widzi baletnicę,
Co mu ujęła w pęta zmysły...
Znów się zabawi ze swą »małą«,
Z którą go związek łączy ścisły.

Żona mu ładny wniosła posag,
Więc »im« wesoło dni popłyną...
Zadowoleni będą wszyscy,
Trzeba nadrabiać tylko miną.

Przy jego boku śni małżonka
O tym, co »wplątał ją w ambaras«...
Którego słodkim zapewnieniom,
Naiwna, uwierzyła zaraz.

Czy będzie wierną małżonkowi?
Ach, na myśl o tem już się trwoży!
Lecz niema nad czem medytować...
Z czasem to samo się ułoży!


Im silniej trwoży nas nieznane,
Tem chcemy poznać je goręcej –
A to poznanie... tak jest słodkiem,
Że nie lękamy się już więcej.

Przed błotem umknie drobną nóżką,
Póki rumieniec twarz jej pali,
Lecz... kiedy bucik raz zaszarga,
Już najspokojniej pójdzie dalej.

Czyż ona za mąż wyjść musiała?
Czemu? – W obawie przed kołyską...
A on poświęcił się... poczciwy!
By jej dziecięciu dać nazwisko.

ŻYCIOWE CORSO.

Nasze życie jest jak Corso,
Gdyż pod losów tajnych wodzą
I mężczyzni i kobiety
Przed oczami nam przechodzą.

I nas — choć się opieramy —
Naprzód niesie życia Corso,
I płyniemy tem weselej,
Im rozgłośniej dzwonim... forsą.

A po drodze, gdzie kto może,
Odpoczynkiem się nasyca;
Gdy spódniczka zaszeleści,
Wnet zapada w głąb’ kotwica.

Niejednego nieszczęśnika
Znęci cudny śpiew syreni,
Śpiew ten póty brzmi w twem sercu,
Aż odbije się... w kieszeni.


Choć fortuna bywa ślepą,
Lecz ten, kogo łokciem bodnie,
Wnet naocznie stwierdzi: wszystko
W Corsie życia jest przechodnie.

Smutek, radość i nienawiść,
Miłość, która życie słodzi,
Szczęście, nędza i bogactwo
Wraz się zjawia i przechodzi.

Wszystko to, co trwa pod słońcem,
Jest zaledwie krótką chwilką,
A niezmienną wyjątkowo
Zmienność kobiet bywa tylko.

Corso jest też błędną drogą,
Gdy się ludzie zwalą tłuszczą,
Nic perswazja nie pomoże —
Wykroczenia się dopuszczą.

To też jest to dosyć trudnem,
Póki Corso trwa na ziemi,
Stale żyć na dobrej stopie
Z żywiołami rozlicznemi.

A więc pilnie bacz na ziemię,
Choć się nieraz rwiesz ku górze,
Bowiem nogi w lot podstawiać
W bliźnich Twoich tkwi naturze.


ŻYCIOWE CORSO.


Bacz, byś drogą szedł właściwą,
Doświadczenie miej na względzie,
Zwłaszcza wtedy, kiedy tobie
Towarzyszki trzeba będzie.

Gdy ci w Corso zajdzie miłość,
Jeśli nadmiar masz pieniędzy,
Baw się... lecz gdy o małżeństwie
Wspomną — drapnij jaknajprędzéj.

Abyś nie wpadł w zdradne sidła,
Co na ciebie czychać mogą —
Drapnij... choćby z przed ołtarza
I sam dalej idź swą drogą.

separator poziomy
EPILOG.

Już koniec wieku niedaleki,
Prawie, że puka do podwoi;
Ziemia, niewiasta płocha, nie chce
Przyznać się do starości swojéj.

Mówi, że liczy dziewiętnaście
Dopiero wieków, lecz się myli,
Toż jeszcze za Noego czasów —
Jak z biblii wiemy — ją ochrzcili.

Choć w wieku, dobra jest staruszka,
Jeszcze żar czuje w każdem tętnie;
Widzim z obrotów koło słońca,
Że w wyższych sferach krąży chętnie.

Dawny z księżycem ma stosunek,
A taka nad nim jest jej władza,
Że ją od wieków dziewiętnastu
Co noc do domu odprowadza.


EPILOG.


Wesołe gwiazdy wyśmiewają
Flirt tej okrągłej starej lali,
A ją niewiele to obchodzi —
I modny sport uprawia daléj.

Z dniem wyczerpany już kochanek
Zmyka i idzie spać do domu;
Czyż miłość, choćby najgorętsza,
Bez pauz... na dobre wyjdzie komu?

Na toalety wiele traci
Ziemia, gdyż z wiosną wstaje z łoża,
A zawsze stale ma przy sobie
Piękne, olbrzymie lustro morza.

W zimie wyprawia często bale,
Pałac ma z lodów lśniący, gładki,
Wicher balową jest muzyką,
W powietrzu białe tańczą płatki.

W maju kwiatowe znowu Corso
Olbrzymią jest dla ziemi pracą,
Nie dziw, że wtedy to najczęściej
Dziewczęta swe wianuszki tracą.

W lecie się pali do każdego,
Gdyż wierność nie jest ziemi cnotą,
Wtedy prawdziwie, jak kokietka,
Wszędzie promieni sypie złoto.


Październik świętem winobrania
Jest, więc dlań respekt winny żywi,
Gdyż dzięki winu, swą urodę
Wciąż konserwuje najszczęśliwiéj.

Taką jest ziemia, pani świata,
Co już przeżyła wieków sporo,
A piękne córki jej, niestety,
Z mamusi swojej przykład biorą.

Lecz synom ziemi los w udziale,
Zaiste, dolę dał macoszą,
Naśladowania tego skutki
Oni przez życie całe znoszą.

One flirtują, kokietują,
Tak dobrze dziś, jak też i zawsze;
Oni — dla swoich pań kaprysu —
Ponoszą trudy jaknajkrwawsze.

Ziemia wierności dla jednego
Nie zna w kobiecej swej naturze —
O tem najlepiej liczne dzieci
Świadczą... o różnobarwnej skórze.

Jej śladem idą piękne córy...
Nie zmienią się i w pozaświeciu...
Podobnież zmianie nie ulegnie
I ziemia w dwudziestem stuleciu.

separator poziomy



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Ryszard Berwiński, Karol Wachtl.