Legenda II/Akt drugi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Wyspiański
Tytuł Legenda
Wydawca nakładem autora
Wydanie drugie
Data wydania 1904
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


LEGENDAAKT DRUGI


(Brzeg Wisły u stóp Wawelu; piachy, wikle, dalekie bory. Noc. Prom u brzegu).
MARTWICA
(wśród wiklin u brzegu)

Węże pełzną ku mnie z wód,
gady źreją ciało;
Kto mnie zwolni z mąk,
pęta u mych rąk,
Złe mnie powiązało.

Ani woda chce mnie brać,
ani ziemia nosić;
w noc wśród wichru muszę stać,
złorzeczyć a prosić.

Kto mnie zwolni z moich mąk,
bułką kto posili,
kto odwiąże słomę z rąk?
Źli mnie porzucili.

Skon tak blisko, skon tak blisko,
nie kończy się męka;
wieczneż moje tu siedlisko,
w powijaku ręka?

Węże pełzną ku mnie z wód,
gady źreją ciało,
pastwą stoję nędzarz wśród;
Złe mnie powiązało.


Noc nademną wietrzna, sina;
serce przejął chłód;
wichr mnie pieści, wichr mnie zgina;
węże pełzną z wód.

Mam ci ziarna w jednym worze,
miałem ci te ziarna siać;
alić gady ziarna żreją,
martwy muszę stać.

W ugór pójdzie moja rola,
w pustkę wielki dom;
zła to wola, zła to wola,
przekleństwo i srom.

Czasy biegą, czasy gonią,
noc nademną sina,
chłód dokucza, wiatr mnie zgina,
nad wód siną tonią.

Węże pełzną, węże, smoki,
straszydła topieli;
miałem ci ja wielkie dwory,
Źli mnie z dworca wzięli.

WILKOŁAK
(wynurza się z pod wody)
(podpełznął ku Martwicy)

Chciałbyś hajno w dworzec wrócić?
Dobrze ci tam było?
Żur się jadło, miód się piło — ?
Wszystkoś musiał rzucić.

Chcesz pod wodę?
Jeszcze twoje łoże
niegotowe.
Ścielą ci je trzy niewieście,
trzy jare królowe,
to do ranka może
uścielą;
tymczasem ty stój nad topielą.
Cha, cha, cha....
Pójdź, to cię nakryję wikliną
i ponurzę po szyję, po głowę — ....
A co woda? Smakuje?
Hej wiślane to strugi zdrojowe.

(pogrąża Martwicę we wodę)
PACHOLĘ.
(wśród wiklin)
(gra na piszczałce)
ŚPIEWKA.

1.  Hejci dudka, moja miła,
na tej dudce gram;
gałązeczką kiejsi była,
w garści ci ją mam.

2.  Hejci dudka, juści moja,
samem ci jej wziął;
zapłakało sercem drzewo,
jak-em ci ją ciął.

3.  Hejci dudko, graj do ucha,
jak ino sam chcę;
noc w około wietrzna, sina,
Wisła kajsi łce.


4.  Świetli woda, las się cieni,
tonie haj we mgle;
Czarci duszę moją wzieni,
ogień we mnie wre.

(Świta)
DZIEWKI.
(na promie)

ŚPIEW.

1.  Hajnò, hajnò —
płyń woda
wiślano woda.
Dajnò, dajnò
gębusie
dzieucho młoda.

2.  Wiślano woda
płyń faluj,
do morza falą goniący;
ty młoda
kochaj, całuj,
młodego miłujący.

3.  Hajnò, hajnò
wiślano woda
faluj.
Dajnò, dajnò,
dzieucho młoda,
całuj.
Haj la ha ho —

WILKOŁAK
(wychylił się z wody i patrzy)

Wiją wieńce,

wiją, snują,
kręcą koło pnia.

MARTWICA
(pod wodą się kołysze)

Cóż to będzie?

WILKOŁAK

Będzie tyle,
że tu przyjdzie
tłum luda za dnia,
jak się skończą bić.

MARTWICA

To się jeszcze biją?

WILKOŁAK

Biją, juści gonią
obcych het na błota.

MARTWICA

Patrz-no dobrze....?

WILKOŁAK

Ponad wodę
wysuń łeb.

MARTWICA

Słyszysz wrzawę?

(łeb wynurzył z pod wody)
WILKOŁAK

Słyszę wrzawę,
lecz daleko;

w bok pognali
nad Rudawę.

(ujrzał dziewki u promu i wabi je)
MARTWICA

Cóż tam cmokasz
łakomie;
szczerzysz zęby — ?

WILKOŁAK

Ładna dziewka,
hań u wręby,
na promie.

MARTWICA
(w igrach)

Hi, hu, ha,
płosz ją, —

WILKOŁAK

Cyt, słucha.....

(wabi:)

Pójdzino
dziewczyno
we wodę, na dno
hola hoha ho....

Będziesz miała koraliki,
będziesz miała sznur,
zdejmij ino zapaseczkę,
rzucę złota wór.

Hej pogrzejesz piersi moje,
zimno ci mnie żre;
hej całować usta twoje,
krew na ustach wre.


Będziesz miała moc kochania,
czar ci silny dam;
ino pierwszy wycałuję,
obejmę cię sam.

Będziesz chłopców do się wabić
przez miłosną chuć,
ino ku mnie zejdź na wodę,
ino giezło zruć.
Hola hoha ho.....

MARTWICA
(w igrach)

Hi, hu, ha...
ino giezło zruć......

2 DZIEWKA
na promie)

Patrzaj ino, patrzaj ino,
coś po wodzie hula, gna,
cosik woła:

WILKOŁAK

Hej dziewczyno,
kochać ci już trza.

1 DZIEWKA
(na promie)

Cosik ci mnie omamiło,
w uszach cosik gra...

WILKOŁAK

Hej dziewczyno,
hej dziewczyno,
hola hoha ho...

MARTWICA

Ino giezło zruć,....
hi, hu, ha.....

WILKOŁAK
(przepada pod wodą)
2 DZIEWKA

W wodę kajsi Złe przepadło,
ino wodą idzie śmiech,
ino z wody sterczy łeb,
słomiane powrósło.

1 DZIEWKA

Gusło ci mnie omamiło —

2 DZIEWKA

Trza uczynić gusło.

1 DZIEWKA

Coś mnie w wodę ciągnie siłą,
coś mnie z wody woła....

WILKOŁAK

Hola hoha ho....

RUSAŁKI
(wynurzają się z wody)
(skradają się ku dziewkom przez wikle).

Cyt, cyt, cyt, jest ich dwie....
Wieńce przyszły wić. — —
Nasze są....

WILKOŁAK
(z pod wody)

Ho, ha, ho...

RUSAŁKI

Krew będziemy pić....

DZIEWKI
(uciekają)
RUSAŁKA

Patrzcie ino, ktoś tu jest,
owity w powrósło.

RUSAŁKI
(otaczają Martwicę)
WIŚLANKA

Hej, to kneź!
Sam ci kneź
z wysokiego dwora.
Ten ci jest,
któregośmy na błociska
porzucili wczora.

RUSAŁKA

Hej staruszku, jak się spało
nockę całą
poza domem?

KOŹLEC

Czyli wiesz? Czyli wiesz?
Że ona tym promem
pojedzie,
po wiślanej fali popłynie
i że łeb rozbije o skały
i że zginie?

WIŚLANKA

Czyli wiesz? Czyli wiesz?
Że ona utoczy krwie
komu chce;
że na Słońcu będzie stać,
włosy z głowy będzie rwać..
Hej ha hej,
nie trza było wianka brać.

CHÓR

Hej, ha, hej,
nie trza było wianka brać!

KOŹLEC

Coś się żachnął, — dłoń kalecza,
coś po sobie szuka,
ciężki łeb z topieli dźwiga,
ręka skrzepła...

MARTWICA

Nie masz miecza.

RUSAŁKA

Za mój wianek, za mój wianek,
za tę moją kwietną nać,
nad topielą będziesz stać.
Ona z falą het popłynie. — —
Nie trza było wianka brać...

CHÓR

Nie trza było wianka brać.

MARTWICA

Byście ziarn z mej torby wzieli
i posiali w zagon haj;

zagon kiełkiem się zaścieli
na zielony maj.

Tak was proszę, weźcie w dłonie
z mojej torby ziaren garść;
wraz zakwitnie w zieleń błonie,
gad się będzie paść.

Hej, bo ziarno ze mną tonie,
hej, bo ziarno idzie w nic;
weźcie ino trochę w dłonie,
wraz zakwitnie w zieleń błonie,
będzie można siec.

W marność idą ziarna moje.
Kto wie, kto je siał — ?
Powiązany w pętach stoję
u wiślanych skał.

A kiedyż się wypłaczą łzy
i spłyną lód i kry — ?
A kiedyż przejdzie straszna noc
i wróci krew i moc?

A kiedyż się mej dłoni miecz
do ręki mojej wróci?
Hej, za moimi kiedyż biedz?
Kto moje pęto zruci?

CHÓR

Dziewannami, kalinami
kłoni wiatru wiew;
pogłos niesie śpiew...


hej polami,
ugorami,
haj w poszumie drzew.

Hej w oddali
las się pali,
słoneczna to krew.

Zeszło słonko
ponad łąką,
zeszedł plon i siew.

Słoneczny blask,
słoneczny zdrój;
już wszędy kwitnie maj.

Hej wichrze graj,
hej wichrze wiej,
hej pola w zieleń strój.

Rycerze hań stoczyli bój,
rycerze hań na polu,
krew ciecze im z podartych zbrój,
rycerze mdleją w bolu.

Hej krew ku Wiśle płynie z ran,
krew świeża, krew czerwona,
a witeź biały kona sam
a biały witeź kona.

Dziewannami, kalinami
kłoni wiatru wiew;
czuć w powietrzu krew ....


Konno jedzie
ludzi wiedzie
młody wój i król.

Trąbią rogi,
grają echa
z borów, kniej, od pól.

Hej polami,
ugorami,
hej w poszumie drzew.

Wiatr goni,
wiklina się rozwiewa;
to odsłoni
to skrywa
pobrzeże.....

To się mignie zbroica
połyskiem;
biały konia kark
trząśnie tręzlicą.....

Ponad chłopy, nad rotą
król świeci przyłbicą
złotą.

Trąby huczą,
echa grają
z borów, z pól
z wybrzeża;
tam się garną,

tam się kupią,
zweseleni,
postrojeni,
dokoła rycerza.

Dziewannami
kalinami
kłoni wiatru wiew.

Hej polami,
ugorami,
haj w poszumie drzew.

(granie rogów)
(Słońce wstało)
NARÓD
(zchodzi się na brzegu)
(otaczają Martwicę)
(ciągną słomianego Chochoła na wodę)
(i zatapiają)

ŚPIEWKA.

CHÓR

1.  Hej Martwico, Chochole,
łoże dla cię w wondole;
królowałeś światu,
daj królować latu;
Słońce weszło nad pole.

Hej lato, lato, lato;
hej lato, lato złote;
obrzucaj kłos bogato,
bedziema mieć robotę;
obrodzisz w pełne żniwo,
hej lato, lato, Żywo!


2.  Ty Martwico, Chochole,
łoże dla cię w wondole;
królowałeś zimy,
dziś cię potopimy;
Słońce weszło nad pole!

Hej lato, lato, lato,
hej lato urodziło;
obrzucaj sad bogato,
dziewięcioraką siłą;
byśwa mieli pełny raj,
daj lato, Żywo daj!

3.  Ty Martwico, Chochole,
Słońce weszło nad pole;
królowałeś męką,
ciągną cię osęką;
naści łoże w wondole!

Lato, lato,
słoneczny Boże!

WANDA
(wstępuje na prom)
CHŁOPY
(zbrojne; wstępują na prom)
ŚMIECH
(w olbrzymim wieńcu z kwiatów i kłosów)
(wystąpił przed Wandę w pokłonach)

Jako swat,
stawam rad,
mówić do cię dziewko;
błyska słońce,
idą gońce

z koroną i śpiewką;
stoją starce, stoją młodzi,
wszyćkie plemie Polan, —
a ja rad,
jako swat,
chylę się do kolan.

GRAJKOWIE
(wchodzą na prom)
ŚMIECH

1.  Na króla cię obwołują,
do grodu wiedą.
Rączki, nóżki wycałują,
i kochać bedą.

CHÓR

Hu! ha!

ŚMIECH

2.  Bedą kochać, boś kochanie
sercu niezbyte.
Miejże słodkie panowanie,
wesołą świtę.

CHÓR

Hu! ha!

ŚMIECH

3.  Ciesz się z nami weselnico
na wielkie święto;
kiedyć ciebie, krasawico,
na króla wzięto!

CHÓR

Hu! ha!

ŚMIECH

4.  Chociażeś ty ino dziewka,
ino niewiasta,
będziesz chłopom królowała
od tego miasta.

CHÓR

Król, król-dziewica!
Przy królu stanica!
Na znak króla, przyłbica na wierch!

ŚMIECH

Królu, jak zwyczaj każe, —
na wierch kopije kłobuk!
Zdejmij kłobuk i daj do prapora,
okolić w dębu maj.
Słysz ludy brzęczą jak ul.....

CHÓR

Na wierch, na wierch przyłbicę!
Niech król odsłoni lice!!

WANDA
(zdejmuje oburącz z głowy hełm złoty i podnosi oburącz do góry; na włosach jej widać wianek Rusałki)

Oto mój znak, żem król!
Zatknijcie tam u wierchu, na stanicę!
Płynąć tak na drugi brzeg!
Do grodu, wodom wprzek!

ŚMIECH
(podtyka proporzec pod hełm w rękach Wandy i hełm idzie w górę)
WANDA
(ucieszona; trzyma ręce wzniesione, —)
CHÓR
(na promie)

I  Zielony dąb, zielony dąb,
korona tobie świeża.
Mieczyskiem cztery światy rąb,
witamy cię rycerza!

II  Rycerzu, mieczem światy rąb,
korona tobie świeża.
Zielony dąb, zielony dąb,
święcony znak Przymierza.

GRAJKOWIE
(grają)
CHÓR
(na promie)

Skrzypki tną na weselisko,
hoj da dana, hó.
Dla królewny królewisko,
hoj da dana, hó.

CHÓR
(na brzegu)

Duch spomóż królu czyny!

WANDA

Do zamku przez głębiny!!

(muzyka na promie, prom rusza od brzegu)
RUSAŁKI
(z pod wody)

Krasy wianek masz u czoła,
krasy wianek z naszych wód;

nie zapomnij ty wesoła,
że ci do nas zstąpić wśród.....

WIŚLANKA
(z pod wody)

Zstąp do nas, zstąp
na wody głąb,
twój ojciec śpiący woła.
Kwiat krasy masz u czoła;
za wiankiem k’nam zejdź wśród.
Kwiecia tego w bród
na głębinie wód.....

CHÓR
(z pod wody)

Wieniec masz,
wieniec dasz.
Dziwożonko,
świeci słonko,
odkryj krasą twarz!

Dziwożona,
przysiężona,
Słońca ty się bój.
W Słońcu zcześnie twa korona,
wieniuszek nie twój!

RUSAŁKA
(z pod wody)

Na głębinie wód
kwiecia tego wbród;
łuni, błyska
z uroczyska;
zejdziesz ku nam wśród.

(Wanda stoi oniemiała, wyprostowana, sztywna i ręce powoli opuszczając, natrafia na wianek i przypomina)
RUSAŁKI
(z pod wody)

Pójdź córo kralino
we wiślany gród.
Srebrem fale płyną,
kwiecia u nas w bród.
Róż krasnych dziewczyno,
pójdź córo kralino,
kwiecia u nas w bród;
ty kwiecie masz u czoła!
W słoneczny weszłaś wschód!
Twój ojciec śpiący woła
z wiślanych głębi wód.

RUSAŁ
(pod wodą)

Łomać wiosła, trzymać prom
i tłuc o skały mętem!

WILKOŁAK
(pod wodą)

Hej mętem tłuc o skały,
pieniste wzburzać wały!
Ciągnąć prom, łomać wiosła,
ażby ława na dno poszła.

ŁOPUCH
(na promie)

Czary, czary, wiosło pęka
i ster prysł w kawały!
Drzazgi jakaś chwyta ręka

i na głąb, na Wisły dno
unosi tajemna!

(nachyla się z promu i patrzy)

Hej woda cudy zdziwia:
jakoby gdzieś w topieli
twarz jakaś się wykrzywia
wśród fal świetlanej bieli;
twarz starca z siwą brodą,
przerosłą w krzak koralu
na zimnej skał pościeli....

RUSAŁKI
(z pod wody)

Krasy wianek masz u czoła,
krasy wianek z naszych wód.
Wróć nam wianek Wisła woła....

ŁOPUCH
(na promie)

Co słyszę, co się dzieje,
fala nam niesie dźwięki.
Głąb wody to się śmieje,
to znów wydaje jęki.
Hej dźwięczy i przeklina:
o swój się dopomina
krasy wianek!

CHÓR
(na brzegu)

Krasy wianek masz u czoła,
krasy wianek z głębi wód!
Wisła cię do siebie woła!
Czarem ocaliłaś lud!

ŚMIECH
(na promie)

Rzuć ten wieniec!
Niech się wody uspokoją.
Widzisz, jak się wszyscy boją;
przerażeni w okół stoją.
Rzuć wieniec!
Jakom był rzekł,
młoda ty, urodna, —
smutny mi twój rumieniec, —
ty Żywi się sprzysięgła
a coś ty Żywi powiadała,
Żywa cię wrychle wysłuchała
i dała ci ten wieniec.
Hej nagle wielka, święta siła
w tobie dziewczynie się zbudziła,
jako w mężu się sprzęgła
i wszystko, jakeś chciała,
stało się.

ŁOPUCH
(na promie)

Królewno, królu
przebacz, daruj,
o biedna ty, kochana.
Czar cię tam ciągnie
w głębie na dno
a nas pozbawi pana.

ŚMIECH
(na promie)

O czary, w was jest straszna siła,
jakoż się z godów klątwa lągnie;

nieszczęściem kończy się wesele,
przepaść jej oczy ciągnie.
Na niedostępnych zrywany głębinach,
krasy jej wianek zdobi włosy płowe.
Snać-że jej losy dopełnione w czynach,
serce na śmierć gotowe.

(nachyla się nad wodę)

Od głębi, od topieli
twarz patrzy się surowa
wśród fal świetlanej bieli;
twarz starca z siwą brodą,
przerosłą w krzak koralu
na zimnej skał pościeli!

RUSAŁKI
(nad wodą)

Krasy wianek masz u czoła,
krasy wianek z naszych wód.
Nie zapomnij ty wesoła,
że ci do nas zstąpić wśród....

ŚMIECH
(na promie)

Uciekać z promu! Prom pod wodę spada!
Deski się luźnią, rozsuwają!
Wodne jakiesi ludziska
Kłody podrywają!
Uciekać! —

(uciekają wszyscy z promu)
WANDA
(sama zostaje na promie)
RUSAŁKI
(z pod wody)

Zejdzi ku nam wśród, —
na głębinie wód
kwiecia tego wbród.
Twój ojciec śpiący woła,
kwiat krasy masz u czoła.

ŚMIECH
(na brzegu)

Patrzajcie, wodne dziwo
świt naszych chyta ręką!
Wskazują ją szczęśliwą...
Cóż ona w tej radości — ?
Przeklęta snać w rozumie — ?
Słów-że wyrzec nie może?
Słów-że wyrzec nie umie?

ŁOPUCH
(na brzegu)

O grozo, topiel rzeki
nad prom się wznosi ławą,
za jej śmiejącej sprawą!

ŚMIECH

Ręce ku nim wyciąga
i patrzy hań zdumiała
w podwodny świt daleki.

ŁOPUCH

Przeklęta! Od niej precz!
Czy liż się opamięta!

ŚMIECH

Z wód głębin, z wód błękitu
wyłażą dziwe-twory,
martwice a upiory
do słonecznego świtu
W słońca gorącym parze
wybladłe grzeją twarze....

ŁOPUCH

Śmiejące pluszczą pary,
igrają w rąk uścisku
w wody srebrnym połysku....

RUSAŁKA
(nad wodą)

Jeno wianka strzeż,
w komorze się czesz;
niech nie ujrzy słonko,
żeś ty dziwożonką.....

CHÓR
(z pod wody)

Jeno wianka strzeż....

CHÓR
(na brzegu)

Czar! czary! czary! czary!

(Wanda się cofa ku brzegowi)
CHÓR
(na brzegu)

Ustąp! O, cofa kroku!
Zjęta mocą uroku.
Wzrok u niej obłąkany;

siła, siła w jej wzroku!
Ona nas k’sobie ciągnie.
(Głąb wody się rozwiera,
świetlaną toń rozchyla;
z podwodnych skał ścieliska
stają mury zamczyska,
ze złota a z błękitu
od spodów aż do szczytu).

WANDA

O patrzcie, patrzcie patrzcie tam!
Sława się z wody lągnie!
Zwycięstwo mam!
Ach ojcze, ojcze mój,
Wawel dobyłam twój!
O patrzcie, patrzcie hań,
Rusalni niosą dań!
Tam dla was święty kraj!
Wesele dla mnie graj!
Tam moje drużby młodzi,
tam druchny moje młode!
O patrzcie tam pod wodę,
orszak po falach brodzi.
O patrzcie, moje sokolniki,
chodowie moi zamkowi,
jak służyli królowi
zbrojni.
O, z nimi weselnice,
we wieńcach róż i kłosów,
w świergocie ptasich głosów,
pląsają przy ojcowskiej stanice,

rojni!
Ach ojciec, ojciec król!!!

ŁOPUCH

Co mówi, co, przeklęta — ?
Upiory wywołała.
W oczach jej łuna święta;
snać się zapamiętała,
że widzi zjawę kłamną — !?

WANDA

Zwycięscy! Chodźcie za mną!!

ŁOPUCH

Rzuć wieniec! Rzucaj wion!

WANDA

Pójdź precz! — Mój żywy plon!
Zwycięstwo moje!!

ŁOPUCH

Wieniec jej weźcie z głowy!

WANDA

Precz, kto mnie tknie się dłonią!

ŁOPUCH

Na prom, na prom ją wgonią!
Rzuć wieniec, wieniec bierzcie!
Na prom, na prom ją pędzą!

WANDA

Królestwo moje gędzą!
Tam, tam królestwo moje!
O wasze łzy nie stoję!

ŁOPUCH

Przeklęta!! Chyćcie ją!
Zedrzyjcie wieniec z czoła!!
Obstąpcie ją do koła!

WANDA

Królowa ja wesoła!!
Precz wy odemnie, precz!!

ŚMIECH

Dobyła miecz!

CHÓR

Broni się, mocą broni!

ŁOPUCH

Na prom, na prom ją gnają!!

WANDA

Królestwo mi śpiewają!!!
(dobytym mieczem wieńca broni,
nie zwoli wieńca zdzierać;
ku wodzie lud ją własny goni,
ona się mieczem ostrym broni;
na prom wskoczyła.)

ŁOPUCH

Na śmierć, na śmierć ją pędzą!

WANDA

Królestwo moje gędzą!!
O wasze łzy nie stoję;
tam, tam królestwo moje!

(gra w róg)
CHÓR
(na brzegu)

Wody na brzeg wstępują!
Groble, groble się topią!
Rzuć wieniec! ludzie toną,
prom się pod tobą pada!

WANDA

Sława przezemnie woła!
Sława przezemnie gada!
Zwycięstwo wzięłam mocą!
Duchy mi są z pomocą!
Rycerze w głębi wód!!

CHÓR

Czary rzuca na lud!
Uroki! Czarownica!!
Belki się pod nią łamią!
Wieniec, wieniec przeklęty!
Rzuć wieniec!!

WANDA

W wieńcu żyję!!
Sława mój wieniec wije!
O waszy gniew nie stoję!
Tam, tam królestwo moje!!!

RUSAŁKI

Krasy wianek masz u czoła,
krasy wianek z naszych wód.
Nie zapomnij ty wesoła,
że ci do nas wstąpić wśród

(przepadają pod wodą)
(prąd porywa prom)
CHÓR
(na brzegu)

Prom woda porywa, poniosła,
druzgoce i kije i wiosła!
Prom woda porwała ponosi!
Tam zbroja sie łyska do słońca!
Na promie, na promie szalona!
Widzicie gońca!!!
Strugami, wodami niesiona,
z mieczem we wieńcu!!! — — —
Miecz ponad głowę dźwiga!
Śmierć, Śmierć ją ściga!!!

To Martwica się dźwiga na wodę
i dziewkę-rycerza ściga.
Prom pędzi szaloną siłą,
woda go prędka porywa.
A chochoł słomiany hula
na Słońcu, falą niesiony
i goni dziewczynę-króla.
Aż haj na rzecznym zakręcie
straszliwym się trzaskiem rozbija.
Prom woda chłonie w odmęcie.

Lud długo, długo stał na brzegu,
patrzając, czy choć ciało wróci....
A Wisła szemrze wartka w biegu,
szemrze, że dziewy trup nie wróci.
A Wisła wartka w szemrach nuci
a lud żałobny trwa na brzegu
i patrzy smętny hań za skałą,
gdzie Złe ją niosło i strzaskało;

patrzy ku borom, hań ku wieżom,
jak się we słońcu pyszne jeżą,
w wyniosłym grodzie ponad rzeką
a woda niesie hań daleko
trupa, daleko woda niesie
a wichry żalą się po lesie,
jodły się w wodę zwisłe chylą
a wierzby warkocz rzucą płowy
na Wisłę, w żalu za królową
i jakby ludzką gwarzą mową.

Hej woda wartko bieży, leci
o skały bije żółtą pianą.
Byłaś królowo dzisiaj rano;
jeszcze to Słońce złotem świeci,
w któreś patrzyła zweselona —
a już cię topiel wodna więzi
i Wisła rwie szalona.

A tam gdzie ciało twe wyrzuca
na brzeg, na kwietną darń u brzegu,
tam lud mogiłę twą usypie,
obrzęd w żałobnej sprawi stypie;
żeś z hańby była ocalona
i żeś zwycięska przed nim stała,
wieczystą pamięć będziesz miała.

Żegnaj królowo, żegnaj dziewo,
we złotym dyademie,
Wisła ci śpiewkę śpiewa śpiewną
przez Polską płynąc ziemię.

Żegnaj królowo dawnych wieków,
hej dawnych lat wesele,
bywajcie bory czarnych smreków,
królewscy przyjaciele.
Tej dawnej wiary trza nam leków,
w prastarych puszcz kościele.

Hej wróćcie z pieśnią,
niech się prześnią
wasi bohaterowie!
Niech szczęście wróci,
czekać długo,
zanim się przerwie nić żywota,
zanim kwiat zwiędnie, co rozkwita,
zanim to ptaszę, co dziś buja
po onym górnym hań przestworze,
opadnie ze złamanem skrzydłem,
nim pieśń mą skończę...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Wyspiański.