Strona:PL Wyspiański - Legenda.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
RUSAŁKI

Krew będziemy pić....

DZIEWKI
(uciekają)
RUSAŁKA

Patrzcie ino, ktoś tu jest,
owity w powrósło.

RUSALNI
(otaczają Martwicę)
WIŚLANKA

Hej, to kneź!
Sam ci kneź
z wysokiego dwora.
Ten ci jest,
któregośmy na błociska
porzucili wczora.

RUSAŁKA

Hej staruszku, jak się spało
nockę całą
poza domem?

KOŹLEC

Czyli wiesz? Czyli wiesz?
Że ona tym promem
pojedzie,
po wiślanej fali popłynie
i że łeb rozbije o skały
i że zginie?