Strona:PL Wyspiański - Legenda.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
(Brzeg Wisły u stóp Wawelu; piachy, wikle, dalekie bory. Noc. Prom u brzegu).
MARTWICA
(wśród wiklin u brzegu)

Węże pełzną ku mnie z wód,
gady źreją ciało;
Kto mnie zwolni z mąk,
pęta u mych rąk,
Złe mnie powiązało.

Ani woda chce mnie brać,
ani ziemia nosić;
w noc wśród wichru muszę stać,
złorzeczyć a prosić.

Kto mnie zwolni z moich mąk,
bułką kto posili,
kto odwiąże słomę z rąk?
Źli mnie porzucili.

Skon tak blisko, skon tak blisko,
nie kończy się męka;
wieczneż moje tu siedlisko,
w powijaku ręka?

Węże pełzną ku mnie z wód,
gady źreją ciało,
pastwą stoję nędzarz wśród;
Złe mnie powiązało.