Śpiewnik kościelny/Pieśni przygodne I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Pieśni przygodne I
Pochodzenie Śpiewnik kościelny
Redaktor Michał Marcin Mioduszewski
Data wydania 1838
Druk Stanisław Gieszkowski
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Indeks stron

PIEŚNI
PRZYGODNE.
Page007b Pastorałki.jpg


PIEŚŃ I.
O Opatrzności Boskiej.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.


Pełna mądrości Opatrzność Boska,
O dobro ludzkie zawsze się troska:
Czy nas pieszczonym kocha sposobem,
Czy w utrapieniu doświadcza z Jobem.

Jedna to ręka co rózgą bije,
I perły dziecku kładzie na szyję;
Godna wdzięcznego uszanowania,
Bo mu szkodliwych rzeczy zabrania.

Wszak ludziom kazał wołać do siebie
Bóg sam, Ojcze nasz któryś jest w niebie:
Do tego Ojca niech się syn spieszy
Choć marnotrawny, on go pocieszy.

Nie gardźże synu Ojca rozkazem,
Pomniąc że jesteś boskim obrazem:
Krwawemi łzami niechaj ten ślocha,
Kto Boga jako Ojca nie kocha.

Skrusz Ojcze serca twardego skałę,
Wzbudź większą twego imienia chwałę:
O Boże święty! w Trójcy jedyny,
Pragnę cię kochać i żyć bez winy.


PIEŚŃ II.
O Opatrzności Boskiej.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.


Co się zamyślasz sieroto stroskana,
Wznieś w górę oczy o pomoc do Pan:
Oto Bóg w niebie, patrzy na ciebie,
Ztamtąd spogląda, kto czego żąda.

Opatrzność jego, ni wszelkie stworzenie
Oka swojego ma pilne baczenie:
A ręka święta, same zwierzęta,
Mnoży i żywi, któż się nie zdziwi?


Każe stworzenie świadkiem jego pieczy,
Żadną nie gardzi które stworzył rzeczy:
Kwiecia na polach, zboża na rolach,
Zkądże to mają, że tak wzrastają?

W polnej lilii zkąd ta barwna szumna,
Ptastwo kto żywi choć nie mają gumna,
Któż to te dziwy czyni, że niwy
Okrywa trawa, czyjaż to sprawa?

Któż to rybami pozasadzał wody,
Deszcze kto daje, rosę, mróz, pogody;
Słowem kto wszelkich, sprawcą tak wielkich
Odmian na świecie, w zimie i w lecie?

A gdy na wszelkie rzeczy jest wzglą Boski,
Czemuż brnie człowiek w ciężkie o się troski:
Bóg wszystkiem władnie, i włos nie spadnie
Z głowy żadnego, bez woli jego.

Przeto postrzeż się troskami strapiony,
Wszakżeś na obraz Boski jest stworzony:
Bóg niech ci będzie zawsze i wszędzie,
Celem ufności w każdej przykrości.

Cóż cię odraża od ufania temu,
Który jest i chce być Ojcem każdemu:
Wszystkich on zgoła wspiera, kto woła
By się zmiłował, w nędzy ratował.

Masz błagające ołtarza ofiary,
Nad które Bogu nie są milsze dary:
Ofiaruj siebie, w każdej potrzebie,
A o zbawienie miej wprzód baczenie.

Jeśli cię mnóstwo grzechów twoich trwoży,
Oto masz takich którzy ci gniew Boży
Ubłagać mogą, prośbą swą drogą
W każdej potrzebie, masz takich w niebie.

Masz tam Maryję Matkę Jezusową,
Znajdziesz w potrzebach pomoc jej gotową:
Gdyż tej dziewicy, Bogarodzicy,
Ważna przyczyna u Boga Syna.

W sidłach czartowskich Michał cię obroni,
W szkodzie dóbr ziemskich pocieszy Antoni:
W błędach Wincenty, w bólach Walenty,
Józef w złej dobie przybędzie tobie.

Franciszka prośba uskramia powodzi,
Floryjan w pomoc od ognia przychodzi:
Przez Izydora mocna podpora,
W polnej robocie przy jego cnocie.

Idzi bydełka gospodarzom strzeże,
Iwo sieroty sprawę na się bierze:
Panienek w cnocie, Mikołaj w złocie
Posag wystawia, za mąż wyprawia.

Z Nepomucena w niesławie obrona,
W powietrznym morze Rocha masz Patrona:
Nawet na mary, pomoc Barbary
Świętym cię włoży, i cóż cię trwoży?

Jan Kanty patron nauk jest wyborem,
Kazimierz królewicz czystej drogi torem.
Gdy tyle w niebie widzisz dla siebie
Wsparcia, ratunku, przestań frasunku.


PIEŚŃ III.
O Opatrzności Boskiej.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.

Ach nieskończony litościwy Boże!
Któż mnie w nieszczęściu mojem zapomoże?
Opatrzność Boga mojego,
Tylko się udam do niego.

Ktokolwiek w ludziach nadzieję pokłada,
Lub kto w dostatkach szczęście swe zakłada,
Jak jedno, drugie zawiedzie,
Pozna w nieszczęściu lub biedzie.

Ale kto ufa Boskiej opatrzności,
Bóg wszystkiem władny dla swej łaskawości,
Prędko pocieszy w kłopocie,
I poda rękę sierocie.

Każdy i zawsze w Bogu ufność miewaj,
Litości jego na swą pomoc wzywaj:
Choćby w największym frasunku,
Doda ci swego ratunku.

Mam tę nadzieję w miłosierdziu Boga,
Że choć nastąpi na mnie jaka trwoga,
Opatrzność Boska to sprawi,
Że mnie z nieszczęścia wybawi.

Tobie się tedy polecam o Boże,
Twoja mnie łaska zawsze wspomódz może:
Nie wypuszczaj mnie na wieki,
Z twojej najświętszej opieki.

PIEŚŃ IV.
O ufności w Panu Bogu.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.


Wszystka moja nadzieja u Boga mojego,
Nie boję się nieszczęścia i smutku żadnego:
Bóg zasmuci, Bóg pocieszy,
Bo jest Panem wszelkiej rzeczy,
Także i moim.

Bóg ma o mnie staranie i wie co mi trzeba,
Bóg się mną opiekuje z wysokiego nieba:
Ufam w miłosierdziu jego,
Że mnie pocieszy grzesznego,
Mam w nim nadzieję.

Ucierpiał za nas rany Zbawiciel kochany,
Na krzyżu był rozpięty, ach mój Jezus święty:
Przez niewinną mękę twoję,
Odpuść Jezu grzechy moje,
Pokornie proszę.

Jam stworzenie wyrodne, mój najświętszy Panie,
Niech twoje miłosierdzie dziś się ze mną stanie:
Odpuść Jezu moją winę,
Dodaj łaski niech nie ginę,
Grzesznik, niegodny.

PIEŚŃ V.
O Opatrzności Boskiej.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.
MELODYJA
DRUGA
na 4 wiersze
Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.


Sierota ja mocny Boże bez twojej opieki,
Jeśli mnie ta nie wspomoże, sierotam na wieki.
W twojej ręce wszechmogącej szczęścia mego losy,
Który spuszczasz dla pragnącej ziemi deszcz i rosy.

Dajesz na dzień jasność słońca i jego promienie,
I oświecasz przez miesiąca świetność, nocne cienie.
Ty sam poskramiasz żywioły przeciwne na świecie,
Niebieskiemi rządzisz koły i w zimie i w lecie.
Choć przysypiesz ziemię śniegiem i zamrozisz wody,
Pomkniesz słońca szypkim biegiem, zginie śnieg i lody.
Ciepłej wiosny wracasz przyjście odmianą widoczną,
Polom trawę, drzewom liście, sprawiasz barwę roczną.
Wydajesz korzyść niezmierną w życiu człowiekowi,
Z kwiatów owoc, z kłosów ziarno, plenność oraczowi.
Płynie lato mlekiem, miodem, jesień w obfitości,
O! jak jawnym są dowodem twojej Opatrzności.
Szczodrobliwą ty otwierasz rękę dla stworzenia,
I nigdy jej nie zawierasz nam dla pocieszenia.
Sypiesz manny, mnożysz chleby, dajesz wody w suszy,
Opatrujesz nam potrzeby dla ciała i duszy.
Choć poglądasz z tak daleka z wysokiego nieba,
Przecie patrząc na człowieka, wiesz czego mu trzeba.
Karmisz, poisz, przyodziewasz i sam jesteś wszędzie,
Czego człeku nie dostaje, od ciebie nabędzie.
Twoje dary są w tym skutku które myśl pożąda,
Człowiek pociechy w swym smutku od ciebie wygląda.
Ty po wojnie pokój złoty kiedy chcesz przywracasz,
Ty uśmierzasz przykre słoty, w pogody obracasz.
Wodne ryby, leśne zwierze i powietrzne ptastwo,
Z twojej ręki żer swój bierze twoją żyje pastwą.
Cokolwiek się tylko rusza i co w ziemi kryje,
Wczemkolwiek jest żywa dusza, twoją łaską żyje.
Boże! który wszystkie rzeczy rządzisz i sprawujesz,
Co mizerny stan człowieczy żywisz, opatrujesz:
I o mnie też o mój Panie! wiedz z twojej litości,
Miej opatrzność i staranie w życiu i w wieczności.

PIEŚŃ VI.
O zgadzaniu się z wolą Bożą.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.


Niech się mną co chce stanie,
Wszystko chętnie ja przyjmuję,
Co chcesz to czyń ze mną Panie,
Na wszystko się ofiaruję.
Mam to z wiary żem twe dziecie,
Tyś mój Ojciec ukochany
Co chcesz rozkaż na tym świecie,
Chcę na rozkaz być poddany.

Niech mnie krzyż, strapienie truje,
Niech mnie ścisną wsze przygody,
Ja twą rękę ucałuję,
Która nie chce mojej szkody:
Owszem pożytku, którego
Potrzebuje dusza moja,
I ja skłaniam się do tego,
Bądź o Boże! wola twoja.

Niech mnie ścisną bole, męki,
Wszak to zsyła dobroć święta
Twoja? której składam dzięki
Za to, że o mnie pamięta.
Choćby największe boleści,
Miała znosić siła moja;
Miłe będą w tej powieści:
Bądź o Boże! wola twoja.

Z burzy deszcze niech spadają,
Grzmoty, grady i błyskanie,
Niech mi ludzie urągają,
Tylko ty błogosław Panie.
I lubo się tem koniecznie
Brzydzi zła natura moja,
Rzeknę westchnąwszy serdecznie:
Bądź o Boże! wola twoja.

Niech mnie obmowisk niedola
Spotka, ja o to nie stoję:
Kiedy taka twoja wola,
Gotów jestem, ni się boję.
Gorzki to napój lecz zdrowy,
Wypije go dusza moja;
Osłodziwszy temi słowy:
Bądź o Boże! wola twoja.

Sprobuj nędzą, doświadcz głodem,
I z tego się nie wymawiam;
Wszystko mi się staje miodem,
Dobroć twą i w tem wysławiam:
Tylko stań przy moim boku,
Który jesteś żywność moja,
Nie ustąpię ani kroku.
Bądź o Boże! wola twoja.

Niech źli ludzie moją sławę
Czernią, i szydzą z stąpienia:
Twojej woli zdam tę sprawę,
Dosyć dla mnie pocieszenia:
Byleś ty był przyjacielem,
Który jesteś ufność moja;
Westchnę z płaczem i weselem,
Bądź o Boże! wola twoja.



Chcesz abym był zapomniony,
Póki żyję w nikczemności,
Bylebym mógł być zbawiony,
Dosyć dla mnie szczęśliwości:
Wiem, że zasłużyły na to,
Grzechy i nikczemność moja,
Westchnę, dziękując ci za to,
Bądź o Boże! wola twoja.

Choć napełnisz serce smutkiem,
Bojaźnią, strachem, goryczą;
Twojej to jest woli skutkiem,
Gorycz staje się słodyczą.
Sprawisz w sumieniu trwożenie?
Kwiląca się tkliwość moja,
Przyjmie to za napomnienie,
Bądź o Boże! wola twoja.

Niech mi krewni umierają,
Rodzice i przyjaciele,
Dobrodzieje opuszczają,
Ja i o to nie dbam wiele:
Tyś sam Ojcem, siostrą, bratem,
Ty pociecha jesteś moja;
Ty chcesz tak, więc dosyć na tem,
Bądź o Boże! wola twoja.

Czy mnie dotkniesz rózgą gniewu,
W ostatniej życia godzinie;
Siecz choćby do krwi wylewu,
Niech mnie tylko piekło minie.
Aż do grobowej mogiły,
Nie ustanie dusza moja
Wołać, wzdychać z wszystkiej siły,
Bądź o Boże! wola twoja.



Wiara mi cierpliwość daje,
W obietnicy twojej Boże:
Ta mi zaręczeniem staje,
Ta mnie omylić nie może.
Wszystko razem niech zniszczeje,
Nie ustanie ufność moja;
Co chcesz niech się ze mną dzieje,
Bądź o Boże! wola twoja.

Krzyża mierzyć wiem nie trzeba,
Tylko jaki ześlesz przyjąć;
Krzyż twój kluczem jest do nieba,
Którego ja nie chcę minąć.
Sił pod krzyżem gdy zbrakuje,
Medycyna będzie moja;
Spojrzę w niebo, krzyż całuję,
Bądź o Boże! wola twoja.

Bym się poddał twojej woli,
Wszystkobym sobie osłodził;
Ciesząc się rzekłbym w niedoli:
Szczęśliwym żem się narodził.
Rzucę ziarno cnót co żywo,
Które zbierze dusza moja,
Przez obfite w niebie żniwo,
Bądź o Boże! wola twoja.

Jużem gotów, więc o Panie!
Mojej woli dodał mocy;
Chcę na twoje rozkazanie,
Cierpieć krzyże we dnie w nocy.
Ty wprzód idziesz z krzyżem twoim,
Zapatrując się na ciebie,
Wślad za tobą pójdę z moim,
Odpoczniemy razem w niebie.



PIEŚŃ VII.
O zgadzaniu się z wolą Boską.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.


O bezdenna miłości, Jezu mój kochany!
Podjąłeś śmierć zelżywą i okrutne rany,
Wisząc za grzechy nasze na tym krzyżu srogim,
Ubłagałeś nam Ojca, okupem swym drogim.

Stałeś mu się posłusznym do śmierci krzyżowej,
W nadgrodę nieposłusznej woli Adamowej:
Nie mam ci czem odwdzięczyć tak wielkiej miłości,
Darujęć wolę moją teraz i w wieczności.

Chcę tobie być we wszystkim posłuszne stworzenie,
Odrzucam moje własne chcenie i niechcenie:
Wola twoja najświętsza niech we mnie panuje,
W miłych, w przeciwnych rzeczach zawsze kontentuje.

Chcesz ażebym chorował, albo też był zdrowy,
Ja z miłości ku tobie na wszystko gotowy:
Chcesz wrzodami obsypać jak Joba drugiego,
Proszę cię o cierpliwość jaka była jego.

Dopuścisz wnętrzny ucisk, na serce oschłości,
Utrapienia, pokusy, zewsząd przeciwności;
A w tem nie dasz pociechy, ni z ziemi ni z nieba,
Wyznam: żem nie jest godzien Ojcowskiego chleba.


Wsadzisz na stół albo też wrzucisz mnie pod ławę,
W oczach ludzkich poniżysz i odbierzesz sławę;
Chwała tobie za wszystko wiekuisty Panie,
I co jeszcze więcej chcesz, niech się ze mną stanie.

Wszak ty jeśli zasmucisz, to też i pocieszysz,
Ty każdemu w nieszczęściu na ratunek spieszysz:
Ty dajesz, ty odbierasz, wolno ci jak Panu,
Ty znasz co komu trzeba podług jego stanu.

Nic mnie złego nie potka, ani spotkać może,
Z woli twojej najświętszej dobrotliwy Boże:
Rzucajże mną jako chcesz, ja jak strzała lecę,
Oddając się na wieki twej świętej opiece.

Kiedy każesz umierać, śmierci się nie boję,
W bok twój dla mnie otwarty, skryję duszę moję:
Podziejże ją kędy chcesz o Boska mądrości!
Bylem cię zawsze kochał, teraz i w wieczności.


PIEŚŃ VIII.
O marności świata.
Śpiewana bywa powracając z Cmentarza.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.

Postrzeż się z rozumu obrany,
Coć się twemu oku podoba?
Temperuj zatopiony umysł,
Boć ta prędko zniknie ozdoba:
Dziś jednych dekret Boski grzebie,
A jutro wypadnie na ciebie,
Niechybnie, strzeż się z tej przyczyny,
Bo nie wiesz dnia ani godziny.

Dziś twój dzień i szczęśliwe żniwo,
Pracuj przy zbawiennej pogodzie;
Niepewne jutrzejsze zbawienie,
Cóż ci żal pomoże po szkodzie?
Masz jutro piekło zalać łzami,
Lepiej dziś kilką kropelkami,
Które są w tej u Boga cenie,
Żeć mogą przywrócić zbawienie.

Posłuchaj innych narzekania,
Którzy tutaj rozwięźle żyli;
Wiek długi obiecując sobie,
Tej nadziei co i ty byli:
Bezpieczność w tej mierze zawodna,
Wielkiego użalenia godna;
Bo znagła ta przypadła trwoga,
Że nie przyszło wspomnieć na Boga.



Ej! gdyby jeden z twych kompanów
Który z łaski Boskiej wyzuty,
Mógł jeszcze powrócić do życia,
Jakiejby nie czynił pokuty!
Pewnieby zaszedłszy w pustynie,
Dni jego w krwawej dyscyplinie,
I postach były przepędzone,
Nadgradzając czasy stracone.

Niechże te piekielne pożary,
Które ci w wieczności dogrzeją,
Strumienie serdecznego żalu
Łez gorzkiego z oczu twych wyleją:
Niechaj krew sędziego i Pana,
Na krzyżu za ciebie wylana,
Przy zgonie szacunku dodaje,
Czego ci z twych zasług nie staje.

Nie trwóż się, ani też desperuj,
Że w grzechowej jesteś malignie;
Oddaj się w opiekę Maryi,
Ona cię z tej toni wydźwignie.
Wiesz dobrze że jej nie nowina,
Za nami błagać swego Syna:
Najwięksi grzesznicy doznali,
Którzy jej na pomoc wzywali.


PIEŚŃ IX.
O Wieczności.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.

Brzmi w sercu trwoga, myślę i truchleję,
Gdy wieczne lata uważam drętwieję:
O Boże wieczny! wspomóż mnie łaskawie,
W tak ważnej sprawie.

Gdziekolwiek rzucam ciekawością oka,
W piekło czy w niebo, ach! wieczność szeroka
Zewsząd mnie trwoży, zbliża się i goni,
Któż mnie obroni.

Dni ulatują, z życiem czas upływa,
Dzień po dniu bieży, momentów ubywa:
Codzień jest bliżej, straszna wieczność czeka,
Nędznego człeka.

Wiem że źle żyłem, nie wiem jak śmierć padnie,
Po tak złem życiu zginąć mogę snadnie:
A gdy raz zginę, już nie odżałuję,
Nie powetuję.

I cóż się bawię w grzechach i marności,
Już już dochodząc przed bramę wieczności:
Ach źle! zbłądziłem, poprawię koniecznie,
Bo zginę wiecznie.

Dziś albo jutro przenosić się trzeba,
Nie wiem czy w piekło, czyli też do nieba:
A cóż po wszystkiem jeśli nieba minę
I wiecznie zginę

Cóż mi świat cały Boże mój bez ciebie,
Jeśli nie będę oglądał cię w niebie,
I jeśli zgubię, cóż po dobrach świata,
Na wieczne lata.



Na cóż mi wyjdą rozkoszy, urody,
Na co przyjaźni i wszystkie wygody:
Wiecznem jęczeniem nie nadgrodzę tego,
Co czynię, złego.

Przyjdzie mi płakać za marne swawole,
Krwawemi łzami, w piekielnym padole;
Żem wiecznie stracił Boga tak dobrego,
Dla grzechu mego.

Więc teraz, teraz, we łzy płyńcie oczy,
Póki was z śmiercią wieczność nie zaskoczy;
Tam już nie rychło serce krajać w żale,
W wiecznym upale.

Ach! podaj rękę Boże miłosierny,
W twe miłosierdzie rzucam się mizerny:
Wyrwij mnie z piekła a niech kocham ciebie,
Na wieki w niebie.


PIEŚŃ X.
Hymnus S. Hilarii Piclav.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.

Lucis largitor candide,
Cujus sereno lumine,
Post lapsa noctis tempora,
Dies refusus panditur.

Tu verus mundi Lucifer,
Non is, qui parvi sideris
Venturæ lucis nuntius,
Angusto fulget lumine.

Sed toto cœlo clarior,
Lux ipse totus et dies,
Interna nostri pectoris
Illuminans præcordia.

Adesto rerum Conditor,
Paternæ lucis gloria,
Cujus admota gratia,
Nostra patescunt pectora.

Tuoque plena spiritu
Secum Deum gestantia,
Ne repientis perfidi
Diris patescant fraudibus.

Ut inter actus seculi
Vitæ quod usus exigat,
Omni carentes crimine,
Tuis vivamus legibus.

Probrosas mentis castitas
Carnis vincat libidines,
Sanctumque puri corporis
Delubrum servet spiritus.

Hæc spes precantis animæ,
Hæc sunt votiva munera,
Ut matutina nobis sit
Lux in noctis custodiam.

PIEŚŃ XI.
Actus Virtutum Theologicarum.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Auctoratus ego Christo,
Credo totum et admitto,
Quidquid proponit credendum,
Vera fides ad tenendum.
In hac fide, isthac in spe
Et amore, firma me.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Unum Deum Trinitate,
Trinitatem unitate
Comprehensam, sanctè colo,
In hoc cultu mori volo.
In hac fide etc.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Æquus vindex es malorum,
Remunerator bonorum,
Omnipotens, omniscius,
Cuncta librans, verè pius.
In hac fide etc.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Humi natum, incarnatum,
Credo pro me morti datum,
Ut me infirmum sanares,
Dirè vinctum liberares.
In hac fide etc.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Ope tua confirmatum,
Spero me fore beatum:
Potes enim et vis verè
Quidquid promittis implere.
In hac fide etc.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Amo te ut summum bonum,
Amo super omne donum:

O si possem sat effari,
Quod te amem, sat testari.
In hac fide etc.

Credo in te, spero in te,
O mi Deus! amo te.
Doleo ob te offensum;
En contriti cordis sensum:
Malo more quam peccare,
Aut te posthac irritare.
In hac fide etc.


PIEŚŃ XII.
Ojcze nasz.


Zapis nutowy jest tymczasowo wyłączony.

Wszystko co oko człowieka pod słońcem,
Dzisiaj czy jutro, czy przed lat tysiącem,
Istnącem widzi, wszystko jest od ciebie,
Ojcze nasz Boże który jesteś w niebie.
Istnącem widzi, wszystko jest od ciebie,
Ojcze nasz Boże który jesteś w niebie.

Człowiek śmiertelny twej potęgi Panie,
Ni piórem skreślić, ni wymówić w stanie;
Czemże nadgrodzi nieudolność swoję?
Oto wołając: Święć się Imie twoje.

Widzisz o Panie, jak przez żywot cały
Dążę do ciebie, tęschnię do twej chwały,
I codzień stwierdzam to pragnienie moje,
Owemi słowy: Przyjdź królestwo twoje.

Choć mię dotyka twa prawica w życiu,
Na zdrowiu, sławie, fortunie i byciu;
Słodko mi wyrzec ze sprawiedliwemi:
Bądź wola twoja w niebie i na ziemi.

Hojną twą rękę uznajemy Panie,
Z której gdy sypiesz, wszystko się dostanie;
Z ufnością tylko wołać nam potrzeba:
Dajże nam dzisiaj powszedniego chleba.

Ciężarem grzechów jęczym przywaleni,
Nie prędzej wszakże będziem uwolnieni,
Aż wejrzyć raczysz Panie na twe syny,
Odpuścić jak my odpuszczamy winy.

Świat, czart i ciało, swojemi ponęty,
Wtrącić nas pragną w piekielne odmęty:
Miej litość Boże na twoje stworzenie,
A odwiedź od nas złego pokuszenie.



Służyć ci wiernie pragniem dobry Panie,
Lecz ciało słabe, duszy sił nie stanie:
Wskaż więc nam drogę przykazania twego,
Wzmacniaj w nas cnotę, a zbaw odezłego.

Zdrowaś Maryja.

Matko wszechwładcy i niebian Królowa,
Kiedy twój obraz myśli się nawija,
Z słodkiem uczuciem powtarzamy słowa,
Posłańca niebios: Zdrowaś bądź Maryja.

Do ciebie Pani udawać się mamy,
W tobie pociecha i ufność zupełna,
Słusznie Królową i Matką cię znamy,
Bo wszystko możesz będąc łaski pełna.

Ojciec cię zowie Córą ukochaną,
Syn Boski matką i panien ozdobą,
Oblubienicą Duch niepokalaną,
Słowem, ty z Bogiem, a Pan Bóg jest z tobą.

Drogiemiś Pani dary zbogacona,
Podobnej nie ma między ziemianami,
I nad Cheruby jesteś wywyższona,
Błogosławionaś między niewiastami.

Źródło łask wszelkich, Panno uwielbiona!
Wydałaś światu, bo Syna Boskiego;
Świętą też jesteś od narodów czczona,
Świętym jest owoc żywota twojego.

Gdy mnie nędznego tułacza tej ziemi,
Dręczy frasunek, albo miesza trwoga;
Wspieraj mnie silnie modłami twojemi,
Święta Maryja Matko mego Boga.

Potomki słabej natury Adama,
Ubodzy w cnoty, w złość obfitujemy,

Ty z synów gniewu wyłączona sama,
Módl się za nami o Pani! grzesznemi.

Módl się za nami w życiu Pani święta,
Byśmy w niem strzegli Chrystusa zakonu,
Ale najbardziej litością przejęta,
Módl się w godzinę ostatniego zgonu.



Page007a Pastorałki.jpg



Zobacz też[edytuj]


Znak domeny publicznej
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).