Balet powojów (cykl)/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tytuł Balet powojów
Pochodzenie tomik Balet powojów
Wydawca J. Mortkowicz
Data wydania 1935
Drukarz Drukarnia Narodowa T-wa Wydawniczego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały tomik
Pobierz jako: Pobierz Cały tomik jako ePub Pobierz Cały tomik jako PDF Pobierz Cały tomik jako MOBI
Indeks stron
BALET POWOJÓW



BALET POWOJÓW

Zachód dogasa...
Już się stroją,
Już się bielą
Powoje,
Balet z czasów Degasa...
Kręgi sukien,
Wstrzymany pęd —
Stoją nieruchome
Sur les pointes...




ŚWIAT MÓWI

Świat mówi, blady od wzruszeń:
«Chcesz skrzydeł?
czy wolisz płetwy?
Żywioł wybierasz czy duszę?
Grzmot ryku?
Głos ptasiej fletni?
Motylej pragniesz swobody?
Miłosnych toków na wiosnę?
Chcesz drobnym być a złowrogim,
Jak bakcyl, smok bezlitosny?
Chcesz cennym być?
— Oto diament.
Chcesz w groźnych zjeżyć się linjach
I w leśnej czatować jamie?
Niewinność wolisz?
— Jest lilja.

Chcesz wzrostu i pychy drzewa?
Poziomu fiołków niebieskich?
Zwinności?
Piękna?
Groteski?
Ach, tylko nie gardź, nie ziewaj!»




DUSZE RÓŻANE

Kwitnąć chciałyby wszystkie!
Walczą zapamiętale
O miejsce, słodki udział
W majowym szale!

Lecz miejsca — zawsze mało!
Więc jedne — kobietami,
A te, co nie zdołały,
Zakwitają różami.

I raz ręce dziewczyny
Różę z płatków odarły,
A raz róża rozkwita
Przy dziewczynie umarłej...




SŁONECZNIK

Dorastamy do twojej wiedzy,
Wysokiej wiedzy solarnej,
Kwiecie, który Słońce za wzór bierzesz!
Zdawna już, kręgiem nasion
Chóralnie szeptałeś
O ciemnem jądrze słonecznem,
A koroną złocistych płatków,
O fotosferze.
Dzikie, korzenne tchnienie
Zbliska cię osnuwa:
Może to zapach Słońca,
Który ty przeczuwasz?




POKRZYWA WIDZIANA ZBLISKA

Z nasępionych krużganków,
Z galeryj obronnych,
Skąd zieleń, ogniem prażąc
Wrogów upomina,
Wychylają się kwietne, półcalowe donny,
W mantylach fioletowych,
W różowych dominach —
I namiętnością gorsząc
Surową fortecę
Otwierają ramiona,
Tęskne i kobiece...




MUZYKA GWIAZD

Przełożono na muzykę światło Vegi...
Był to jakby Szymanowski,
Zaświatowo dziki.
Miłość nasza, gwiazda nasza już odbiegła
W niebios manowce,
O miljony lat muzyki czy światła!
W mlecznej drogi zaszyła się atłas,
Zdążyła się już oprzeć o Kosmosu brzegi...
— Ach, ach, kiedy to było!
Zagrajcie najpierw gwiazdy,
A potem
Naszą miłość...




MUCHY JESIENNE

Dla jesiennej tęsknoty,
Czekającej smutnie,
Muchy szyją i szyją
Niewidzialne suknie.
Okrągłym ruchem ręki
Którą włada nicość,
Wznoszą się
Wdół i wgórę
Za słoneczną nicią...




ZAWÓD W MIŁOŚCI

Okrucieństwo Natury, ten zarzut surowy,
Lecz słuszny, choć go serce z rozpaczą odgania,
Ten błąd wieczny, tyrański, wyrodnej urody,
Niepokoi mnie nocą, aż się gwiazdy mącą,
Zmieniając konstelacje w znaki zapytania.

I nie cieszy mnie więcej róża, winogrono,
Rzewna zieleń majowa, czy jesienne złoto.
Smutna jestem jak córka, której dowiedziono,
Że jej matka, rodzona, kochana gorąco,
Jest czarnym charakterem, okrutną istotą.




DŻINNISTAN

Jest w Astralu kraj dżinnów, zwany Dżinnistanem,
Gdzie spotkasz czarodzieja i skrzydlatą wieszczkę
I szperających w kwiatach znachorów na łące...
Wiatr śmierci, ostry Sarfar, nigdy tam nie wieje,
Obce są tej krainie pogrzeby i deszcze...
W stolicy Dżinnistanu, pięknym Szadu-Kiamie
Wieczny jarmark szaleje w sklepów labiryntach.
Pachnie tam wonnościami jak wewnątrz hjacynta,
Klejnot leży pod nogą, a miłość nie kłamie
I wszystkie są tam dobra, wszystkie, prócz nadziei...




PORTRET

Oto portret, wiszący na gwieździe, nie gwoździu:
Ręce jej — białe słońca, promienistopalce.
Rzęsy — gwiazdy złociste. Łzy — uczuć planety,
Po elipsie policzków toczące się srebrnie...
Jest na ziemi jak promień,
Gdy przez wieczność przebrnie,
A myśli jej — najszybszych meteorów gwizdy!
Widać się urodziła z nocy, nie z kobiety,
Pod wielkiem morskiem niebem,
Rozpryskanem w gwiazdy...




FALA TROPIKALNA W MAJU

Płynie wicher
Falą letnią, obcą,
Szarpie drzewa, które liśćmi kopcą
I kierunek wskazują,
Migocąc.

Zalew obcych zwyczajów i pojęć
Topi wszystko co znane i swoje,
Transportując nam oddal
Przemocą.

W mieście zgrzebne łopocą markizy:
Cudzoziemcy przybyli bez wizy!
Pachnie jaśmin,
Egzaltacja rośnie.


Już Polacy patrzą w oczy kobiet,
Od hiszpanów w namiętnej Kordobie
Od nomadów pustyni
Radośniej...

Już obłoki,
Podobne wielbłądom,
Biegną kłusem
I nad miastem błądzą,
Już się bieli mur
Jak w Casablance...

Już miłosne, tajne termometry
Do czerwonej doskoczyły mety
I powrócił kochanek kochance.
A PIM wieści:
«Tropikalne zwały
Przeciągają nad Polską.
Upały.
Dmucha na nas
Zamorska przygoda.

Sny naogół — nieumiarkowane.
Przewidziane,


W powietrzu,
Nad ranem,
Silne glosy słowików w ogrodach.

Naszą aurę,
Nasze emanacje,
Nasze chłody, skrupuły i racje,
Wiatr przegania,
Polem czy ulicą!

Z szumem łanów
W obce niesie kraje,
Aż je zimnem obdarzy nawzajem
I Zadumą Polną,
Osmętnicą... »




DJAMENTOWE SKRZYPIENIE

Czwarta rano. Świst mglisty i bury.
Ogród w mleku wykąpany białem.
Wkoło uszu drobne ptasie chóry,
Jak poduszka wypchana djamentowym miałem.

Za oknem, jak z naturą zgodnie, jak pokornie
Śpi kilka domostw!
Bliżej, kark słonecznika patrzącego w orjent,
Rysuje się nieruchomo...




FRAGMENT

Szybo, szybo zielona i o róże wsparta!
Pamiętasz, jak to w zimie
Kwiaty szyb na srebrzystych ślizgają się nartach?




MIŁOSNY UŚCISK

Patrz! jedna z gwiazd
Leci jak głaz
W przestwór głęboki i miękki...

Złocisty kwiat
W ciemności spadł
Z mojej otwartej ręki...

Pięć ramion gwiazdy,
Zmysłów pięć
I pięć kwiatowych płatków,

Miłosny smęt —
I wspólna chęć
Nieskończonego upadku...


Złamać się, klęknąć,
To nie dość,
Za wielki sen i żal,

My chcemy paść,
Bezwładnie paść,
W skroś czarnej ziemi —
W dal...

Jak przelot gwiazd
Co w łukach zgasł
I białe smugi miecie,

Spadnijmy wdół,
Objęci wpół,
Niżej niż wszystko w świecie...




FIOŁEK TO SŁOWIK

Serdecznym liściem ogrzane,
Chcąc miłości aksamit wysłowić —
Skromne fiołki
Śpiewają wonności sopranem.
W świecie kwiatów
Fiołek — to słowik...




BRAMA

Brama, zabita gwoździem,
Nie służy już więcej.
W rdzawych wiszą zawiasach
Gałganki pajęcze.
W ciemni szmatek, łzy rosy bieleją matowo.
................
Ta brama,
Choć zabita,
Lecz tęskni za tobą.




MODLITWY ORGANICZNE

Pajączek wodny prosił o dzwon,
By w stawie gniazdo umościć —
Klon o wiropłat dla swoich ziarn —
Róża — o broń dla piękności.

A więc istniejesz, o łasko łask,
Skoro cię wszyscy wzywają!
Lecz trzeba umieć poprosić — tak,
Jak róża, czy klon, czy pająk...




NA ZADUSZKI

Zardzewiały pąk róży, fiolek purpurowy,
Ziarna maku z uciętej, niegdyś szumnej głowy,
Liść zatrzymany w biegu
I płaczu pokusę
Zalejmy jak łza czystym, mocnym spirytusem.
Jeszcze garść pocałunków —
Zwarzonych jarzębin
I niech butlę na słońcu wiatr jesienny ziębi,
Byśmy mieli, na tydzień krzyżami pocięty
«Zaduszkówkę»
Bo innej nie widzę pociechy...




WIĘDNĄCA KAMPANULA

Jedwabny, rozdęty dzwon
Klęśnie, tęchnie...

Liście zwisają
Niechętnie,
Tęsknie...




SŁOWO «CRÉPUSCULE»

Na wieży, upiory dzwonią w kampanulę,
Chcąc wydzwonić smutek,
Nim mrok zapanuje...

Dzwonią, ciągną we dwóch —
Kwiat się rozmiotał!
Choć powiewny jak puch,
Ma serce ze złota.

Lecz nic nie słychać jeszcze
Nad łąk mglistą bielą,
Tylko grające świerszcze
Kumkaniem żabieją...

Śpieszą się upiory,
Migają na wieży,

Wypłoszyły z niej sforę
Nietoperzy.

Lecz już dzwonnica zwiędłą chwieje kampanulą,
I «Crépuscule»
Krepową opada półkulą...




NAMIĘTNA ZIEMIO!

Namiętna ziemio!
Gdy wiosną, miljony
Zalotnych kształtów
Rozrodczej tęsknoty
W słońcu ujawniasz —
Świat, kłamstwem szalony,
Zwie je «kwiatkami»
I stroi w nie trumny,
Lub wieńczy niemi
Swoje smętne cnoty...
Rozgrzeszająca zmysły symboliko
Kwietnych organów,
Słupków i pylników!
Najodważniejsza
Płci apoteozo,
W różach, storczykach,

Liljach, tuberozach!
Bóg hołd z was składa
Kochankom i matkom —
Człowiek — «niewinnym»
Dziwuje się «kwiatkom»
I czar poezji
W skrzętne wziąwszy ręce,
Umniejsza, święci,
Ośmiesza, przekręca...
— Namiętna ziemio...




FINAŁ

Czytelniku, żegnam cię z żalem!
Jeszcze chwila: — mnie z tobą — a miłość zapłonie!
Rozpostarte powoje
Przyklękły jak balet,
Biały balet w dziękczynnym pokłonie...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.