Marcowy kawaler

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Marcowy Kawaler
Krotochwila w jednym akcie

¤ ¤ ¤ ¤

Scena IScena IIScena IIIScena IVScena VScena VIScena VIIScena VIIIScena IXScena XScena XIScena XIIScena XIIIScena XIVScena XV



OSOBY

IGNACY, właściciel wsi
HELIODOR, literat
PANNA EULALIA, guwernantka
GRZEMPIELESKI, ekonom Ignacego
PAWŁOWA, gospodyni Ignacego


Rzecz na wsi, w domu Ignacego
Teatr wyobraża pokój kawalerski; po prawej stronie kanapa i stół, po lewej biurko i zwierciadło stojące; kilka krzeseł. Drzwi główne w głębi, boczne po obu stronach; z lewej okno.


Scena I[edytuj]

HELIODOR poważny, suchy, łysy, w okularach, siedzi przy biurku i notuje coś, wypisując z małej książeczki podręcznej, którą trzyma w ręku; IGNACY, szlachcic opiekły z wąsami, stoi za nim niecierpliwiąc się.


IGNACY
po chwili milczenia

Pisze i pisze... ani się z nim dogadać...

po chwili

Mój Heliodorku, dałbyś, duszko, pokój tej robocie... Będziesz miał dosyć czasu, powróciwszy do Warszawy, toć i tak zebrałeś sporo... Zapisałeś parę takich książeczek...

po chwili Chciałem z tobą pogadać, zasięgnąć twojej rady...


HELIODOR
pisząc

Zaraz, zaraz...


IGNACY
pochodziwszy, po chwili, stając za nim, zniecierpliwiony

Jak cię życiem kocham, nudny jesteś, jak flaki z olejem.


HELIODOR
odwracając się do niego

Flaki z olejem! Czy to przysłowie używane tu jest przez lud... nie uważałeś?


IGNACY

A dajże mi święty pokój!... Diabli wiedzą... Nie zbieram przysłów.


HELIODOR

To bardzo źle robisz... Skarby macie pod ręką i marnujecie je.


IGNACY

I ty dałbyś temu pokój... Czy ci się to opłaci?


HELIODOR

Tak jak ty rozumiesz, na gotówkę, może i nie... Ale jacyście wy materialni – pfe!


IGNACY

Wiesz, co powiedział wczoraj sędzia, gdy mu chciałem gwałtem przy preferansie wpakować bilet prenumeracyjny na twój opis naszej okolicy?


HELIODOR

Zapewne, że nie ma pieniędzy, bo wyście wszyscy tacy.


IGNACY

Tego nie mógł powiedzieć, bo należało mu się dwa razy tyle wygranej.


HELIODOR

Więc cóż?


IGNACY

Że jako urodzony w tej okolicy zna ją sto razy lepiej niż ty i nic nowego nie dowie się z twojego dzieła.


HELIODOR

Pokazuje się, że pan sędzia bywa czasem dowcipny.


IGNACY

Miał po części rację, duszeczko... jak cię życiem kocham...

po chwili, podnosząc go gwałtem

Mój drogi, przerwij to pisanie, proszę cię, i poświęć mnie kilka chwil... Przecie jesteś moim kolegą szkolnym, przyjacielem...

ciągnie go na środek


HELIODOR

O cóż chodzi?


IGNACY
obejrzawszy się, po chwili, ściskając jego ręce

Słuchaj no, powiedz mi... tak otwarcie... jak ci się zdaje... jak ty uważasz?


HELIODOR

Cóż takiego?

dobywa cygarnicy


IGNACY

Nic nie wie! Mówię o moich zamiarach matrymonialnych.


HELIODOR

Z twoją sąsiadką, tą wdówką z Topolina?


IGNACY

Ehę!


HELIODOR

Panią Klotyldą?


IGNACY

No, naturalnie.


HELIODOR
zapaliwszy papieros

Na nic się nie zdało.


IGNACY

A to dlaczego?


HELIODOR

Co ci to po tym?


IGNACY
obruszony

Jak to, co mi po tym?


HELIODOR

Za stary już jesteś, za ciężki.


IGNACY

Ale bredzisz, duszeczko, jak cię życiem kocham... przecież wiesz, że mam dopiero czterdziesty... czwarty.


HELIODOR

Czterdzieści sześć podobno.


IGNACY

Ale nie, czterdzieści cztery.


HELIODOR

Czterdzieści sześć, porachuj... Rodziłeś się w roku tysiąc...


IGNACY
prędko

No, czterdzieści pięć...


HELIODOR

Tak, czterdzieści pięć skończyłeś, więcej jak przed pół rokiem...


IGNACY

A chociażby tak było, to przyznasz, że wdowa dwudziestokilkoletnia jest nader stosowną dla mnie partią... Kilkanaście lat różnicy...


HELIODOR

Jest w sam raz... Przeciwko temu nie mam nic.


IGNACY

Więc o cóż ci chodzi?


HELIODOR

Twój sposób życia, nałogi starokawalerskie, którym się mimo woli poddałeś, sprawiły, że zestarzałeś się może nad wiek swój, ociężałeś, zgrubiałeś...


IGNACY
mierząc się

Ale co znowu...


HELIODOR

Mówię pod przenośnią... Nie to, żebyś się zaokrąglił zbytecznie... ale wzięcie się, nawyknienia, ruchy ociężałe...


IGNACY

Jak cię życiem kocham, w przeszły jeszcze karnawał prowadziłem wszystkie mazury...

robi kilka hołubców


HELIODOR
zawsze poważny

Tylko ostrożnie...


IGNACY

Nie obawiaj się... przeskoczyłbym jeszcze dziewięciu waszych warszawskich zdechlaczków.


HELIODOR

Tak ci się zdaje, a jakby przyszło do czego...


IGNACY

Mój Heliodoreczku, pomówmy, duszko, bez żartów... przecież przyszłe szczęście kolegi i przyjaciela powinno cię choć troszeczkę interesować.


HELIODOR
ściskając jego rękę z powagą

Bądź pewny!


IGNACY

Więc powiedz mi, co ty, ty masz przeciwko pani Klotyldzie?


HELIODOR

Przeciwko niej nic a nic, tylko przeciwko tobie.


IGNACY

Przeciwko mnie? Śliczny przyjaciel!...


HELIODOR

Jako przyjaciel właśnie powiadam ci: – Za późno! To już nie dla nas.


IGNACY

Proszę cię, nie mięszaj nas pod tym względem, duszeczko...


HELIODOR

No, więc nie dla ciebie... zresztą jeżeliś jeszcze dosyć młody na męża, to z pewnością za stary na konkurenta...

Ignacy chce coś mówić, ale się wstrzymuje i zamyśla

Zanadto odwykłeś od świata i towarzystw. Widziałem cię razem z twoją panią Klotyldą, i gdybym nie wiedział skądinąd, nie domyśliłbym się wcale, że się masz do niej... Zapomniałeś już, jak się brać do kobiety...


IGNACY
z lekką urazą

Dobry sobie jesteś, jak cię życiem kocham... Ja zapomniałem, jak się brać!...

tajemniczo

A gdybym ci też powiedział, że mam sprzymierzeńca w samej fortecy... Co?!... Czy jeszcze byś utrzymywał, że jej nie zdobędę?


HELIODOR

Najlepszym sprzymierzeńcem byłby sam dowódca tej fortecy; ale jakaś tam panna Eulalia, jej dawna guwernantka...


IGNACY

Zgadł!!!


HELIODOR

Czy myślisz, że nie patrzę i nie widzę?... Zrazu nawet myślałem, że się do niej bierzesz.


IGNACY

A niechże cię... To palnął!...

po chwili

Wiesz? Obiecałem jej kolczyki brylantowe w razie pomyślnego skutku i jestem pewny, że zrobi mi interes.


HELIODOR

To już najlepszy dowód, jakeś się zestarzał i ociężał...

po chwili

Zresztą, jest jeszcze jedna przeszkoda, a najważniejsza, chociaż ją może za nic rachujesz... Co na to powie Pawłowa?


IGNACY
oglądając się mimo woli

Co ten plecie! Co ten plecie!


HELIODOR

Że ona ciebie zawojowała, to rzecz pewna.


IGNACY

Ale jak cię życiem kocham... Dajże pokój.


HELIODOR

Tak mi się zdaje.


IGNACY

Trzeba ci wiedzieć, że to jest kobiecisko poczciwe z kościami, gospodyni idealna, a przywiązana do mnie, że nie idzie dalej...


HELIODOR

Tym gorzej, bo i tyś się do niej przyzwyczaił, przywiązał.


IGNACY
unosząc się

Ale bo powiadam ci, że to kobieta...


HELIODOR

Nieoszacowana, ja wiem...

dobywając książeczkę

Patrz! To wszystko od niej... Jakie przysłowia jędrne... a co pieśni!... Samej tej:

nuci

"Parobeczek do niej, ona mu się broni"... znasz?... podyktowała mi dwadzieścia wariantów.


IGNACY

Ten znowu swoje...

chodzi


HELIODOR

Co wszystko nie przeszkadza, że cię prowadzi na pasku.


IGNACY
chodząc

Ale zabawny jesteś...

po chwili zamyślenia, stając

Słuchaj no, powiadasz, że się nie umiem brać... Gdyby jej tak zrobić jaką niespodziankę, siurpryzę...


HELIODOR

Komu? Pawłowej?


IGNACY

Przestańże z tą Pawłową, proszę cię.


HELIODOR

Więc pani Klotyldzie?


IGNACY

Jak cię kocham, śliczna myśl... Gdyby tak urządzić jakąś partyjkę... coś na kształt podwieczorku...


HELIODOR

Gdzie, tu, u ciebie?


IGNACY

A naturalnie.


HELIODOR

A Pawłowa?


IGNACY

Jest!

chodzi po scenie; po chwili na stronie

Ma trochę racji...

po chwili, głośno

Mój Heliodorku, moja duszeczko... Tyś mój przyjaciel... i jesteś sprytny... O! Jesteś sprytny, nie zapieraj się!... Powiedz, jak by to zrobić?


HELIODOR

Bardzo prosta rzecz; urządzić przejażdżkę, zaprosić panią Klotyldę, zręcznie przywieźć do siebie, a Pawłowej kazać upiec kurcząt.


IGNACY

Myślałem, żeś sprytniejszy...

po chwili

To, widzisz, łatwo mówić, ale u mnie po kawalersku... Służba nie nawykła... Zaraz domysły, plotki...


HELIODOR

Jakie plotki? Cóż cię plotki mogą obchodzić... Czyż nie myślisz na serio o tym związku?


IGNACY

Ale zupełnie na serio, jak cię życiem kocham.


HELIODOR

Więc gdzież logika?


IGNACY

Ale co mi tam wyjeżdżasz z logiką! Co innego logika, a co innego moja konkurencja...


HELIODOR

Toteż właśnie!


IGNACY

Tylko proszę cię, nie łapże mnie za słówka.


HELIODOR

Więc o cóż ci chodzi?


IGNACY
obejmując go i całując

Żebyś się tym zajął, moja duszeczko, dam ci zupełne pełnomocnictwo...


HELIODOR

Względem Pawłowej?


IGNACY

Aha!...

po chwili

Urządzisz z nią wszystko, wydasz dyspozycje, żeby było dobrze i z szykiem...

oglądając się

Bo to, widzisz, z nią trzeba jak z jajkiem...


HELIODOR

Z panią Klotyldą?


IGNACY

Nie dowcipkuj, mój Heliodoreczku...


HELIODOR

Więc z Pawłową...

Ignacy rusza ramionami

Dlaczegoż z nią trzeba jak z jajkiem? Kazać i kwita.


IGNACY
żywo

Toteż każ! Upoważniam cię.


HELIODOR

A czy usłucha?


IGNACY
jak wyżej

To już twoja rzecz.


HELIODOR

Wyborny jesteś... Zbałamuciłeś ją, zepsułeś, że ci kołki po głowie ciesze.


IGNACY
obruszony

Ale jak cię życiem kocham...


HELIODOR

Jeżeli tak ci przychylna, jak powiadasz, to powinno ją cieszyć, że się żenisz z kobietą, do której masz przywiązanie...


IGNACY

Rozumie się, i ja tak sądzę... ale...

żywo

Widzisz, ja jestem prędki, łatwo się unoszę... Każę jej zrobić to i owo... Jej się to nie będzie zdawać...

poufnie

Bo rzeczywiście, z powodu innych zalet na wiele jej pozwalam... Będzie mi robić uwagi, ja się zniecierpliwię... i... pojmujesz mnie...


HELIODOR

Ale najzupełniej... Boisz jej się...


IGNACY

Idźże do diabła...

po chwili

Ja mu mówię w zaufaniu, żądam przyjacielskiej posługi, a on dowcipkuje...


HELIODOR

Więc cóż mam zrobić?


IGNACY

Urządzić wszystko tak, żeby było dobrze... moja duszeczko... Ty to potrafisz...

po chwili, z wahaniem

Zresztą, bądź co bądź... gdy się ożenię... ona tu nie będzie mogła zostać... więc, możesz jej dać do zrozumienia... tak delikatnie, że jak będzie fochy stroić, nie słuchać, co jej się każe, i wtrącać się w nie swoje rzeczy... to... jednej chwili wyleci stąd... U mnie krótko...


HELIODOR

Czyli innymi słowy, nie chcąc się sam poparzyć, moimi rękoma chcesz wyciągnąć kasztany z pieca

po chwili

Ha! Spróbuję...


IGNACY
ponuro

Zrobisz mi wielką przysługę...

zamyśla się

Scena II[edytuj]

POPRZEDZAJĄCY; PAWŁOWA, ubrana pół po wiejsku, pół z szlachecka, w chustce zawiązanej na głowie, przy fartuchu; GRZEMPIELESKI.


PAWŁOWA
we drzwiach po prawej, do Grzempieleskiego, który wchodzi za nią

To się na nic nie zdało, mógł pan Grzempieleski od razu powiedzieć tej babie, żeby sobie poszła z panem Bogiem.


GRZEMPIELESKI
ekonom nowomodny z pretensjonalnymi ruchami i wysłowieniem

Ale co się pani Pawłowa tak sierdzi, to piękności może szkodzić...

spostrzega pana i zmienia ton; głośno

Ma się rozumieć, będzie tak, jak pan dziedzic każe, i kwita...


PAWŁOWA

Jak każe, tak każe, ale trzeba opowiedzieć, jak było, bo ino każdy by go chciał w pole wywieść.


IGNACY

No, no, cóż to tam za hałasy?


GRZEMPIELESKI

To tu przyszliśmy ze sprawą, proszę łaski pana dziedzica.


IGNACY

Z jaką sprawą?


GRZEMPIELESKI

Ma się rozumieć nic wielkiego, przepraszam pana dziedzica, tylko według tego, że wczoraj...

uderzając się w usta

Co ja gadam, łżyj gębo... Onegdaj, w czasie niedobytności pana dziedzica, złapaliśmy defraudację w lesie...


IGNACY

Co takiego?


GRZEMPIELESKI

Więc to była, ma się rozumieć, za pozwoleniem pana dziedzica, taka stara baba z kulawą łapą... żebrająca... ale więc tedy, ponieważ kradła szczapy z sągów, zabrał jej gajowy fartuch, chustkę i tym podobne...


IGNACY

E, kradła, kradła... Cóż tam mogła wziąść...


PAWŁOWA

Oho! Jak to już pan będzie się litował nad każdym.


IGNACY
zimno

Nie wtrącaj się.


PAWŁOWA
do Heliodora, który pilnie uważa i ją, i Grzempieleskiego

Widzi pan, to tak zawsze... Niech wszystkie sągi rozbierą, to nic nie szkodzi.


GRZEMPIELESKI

Przepraszam pokornie pana dziedzica, więc tedy ponieważ potrzeba koniecznie dobrego przykładu, ja rekwirowałem, że się złoży te łachy do wójta.


IGNACY

Powiadacie, że to stara, uboga kobieta?

Pawłowa rusza ramionami


GRZEMPIELESKI

Tak jest... Więc tymczasowie, akuratnie kiedy chciałem, ma się rozumieć, odesłać, przychodzi ta baba z listem od pani z Topolina...


IGNACY
żywo biorąc list

Od pani z Topolina!

do Heliodora, rozpromieniony

Od niej!...

do Grzempieleskiego

A skądże to jest ta kobieta?


GRZEMPIELESKI

Akuratnie stamtąd...


IGNACY
na stronie

Co ona pisze?... Jak pachnie!

do Heliodora

Powąchaj...

przyłożywszy ukradkiem do ust, otwiera kopertę

Ciekaw jestem.

zagląda w list i krzywi się

Do diabła, po francusku... od guwernantki... Co za głupia myśl...

czyta polskim akcentem

"S i v o u s t e n e z a o b l i g e r u n e p e r s o n n e q u i v o u s e s t c h é r e"...

do siebie

Obliże? Co to znaczy? Diabli wiedzą...

do Heliodora

Przeczytaj no, moja duszeczko, proszę cię, i przetłumacz mi... bo, przyznam ci się, zapomniałem po francusku... Tyle już lat, jak... Proszę cię bardzo.


HELIODOR
przeczytawszy

Pisze, żebyś darował winę tej kobiecie i puścił ją wolno... Sprawisz tym pani Klotyldzie przyjemność, za którą będzie rada podziękować ci osobiście... podkreślone...


IGNACY
uradowany, zaglądając w list

Podkreślone "osobiście"... śliczny pretekst... Zaraz jadę... Pojedziemy obaj, moje duszeczko... Podwieczorek odłożymy na później...

do Grzempieleskiego

Kazać zaprzęgać zaraz do powozu, a tej kobiecie wydać fartuch i chustkę, i niech sobie idzie z Bogiem.


GRZEMPIELESKI

Dobrze, proszę łaski pana dziedzica... ale wszelako... według fantowego, co się należy gajowemu...


IGNACY

Dobrze, dobrze... Ja mu sam zapłacę...


GRZEMPIELESKI

Więc tedy, moim zdaniem, jest także takim, że, ma się rozumieć, oddać...


IGNACY
niecierpliwiąc się

Powiedziałem wyraźnie: tej kobiecie wszystko oddać i zaprzęgać do powozu.

Grzempieleski wychodzi na prawo

Scena III[edytuj]

IGNACY, PAWŁOWA, HELIODOR.


PAWŁOWA

Boże mocny, z panem bo już!


IGNACY

Proszę cię, moja kochana, nie wtrącaj mi się w nie swoje rzeczy... Mówiłem ci już nieraz, patrz tego, co do ciebie należy...


PAWŁOWA

O, o, jak to już pan będzie nade mną odmawiał.


IGNACY

Dajże mi pokój...

chodzi; po chwili

Wody do mycia!


PAWŁOWA

Już! Panie Boże dopomóż! Będzie się pan moderował gdzieś na hulsztyki!


IGNACY
nie uważając na to, przegląda się, probując zarostu na brodzie; do Heliodora, który usiadł na kanapie

Słuchaj no, może by się ogolić?


HELIODOR

Zdałoby się.


PAWŁOWA

No, no, niech ino pan tak cięgiem jeździ, niech ino pan tak figuruje, to się tu będzie dobrze działo!...


HELIODOR
zapisując w notysce

Wyborna jest...

do Pawłowej, wstając

Ale widzicie, moja kobietko, przecież pan ma rozmaite interesa, musi jeździć tu i owdzie...


PAWŁOWA

To nieprawda jest. Może siedzieć w domu, kiej mu dobrze...


HELIODOR

No, ale przecie kawaler... A gdyby się chciał żenić?


IGNACY
ciągnąc go

Cicho!... Daj pokój... To później.


PAWŁOWA
patrząc niespokojnie panu w oczy

Oho! To dość na starość rogom rość!

Heliodor spiesznie zapisuje


IGNACY

Co ta głupia z rogami... Także wyjechała!... Lepiej cicho bądź i każ mi dać wody do umycia.


PAWŁOWA
ciągnąc go za rękaw, podczas gdy Heliodor jest przy biurku, z przymileniem, smutno

Gdzie to pan jedzie?


IGNACY

Dlaczego?


PAWŁOWA

A, bo może znowu do Topolina?


IGNACY

No to i cóż z tego?... Jaka ty dziwna jesteś...

głaszcze ją ukradkiem


PAWŁOWA
smutnie

A bo tam pana zawdy coś ciągnie... Tutaj, w domu, co dzień, to pana

ino cień, a w Topolinie to wszystek...


IGNACY
rozrzewniając się

Jaka ona do mnie przywiązana.


PAWŁOWA
jak wyżej

Bo to może i prawda, co ten pan powiedział...

żywiej

Żeby pan miał tak zrobić, tobym!...


IGNACY

Ale cicho, głupia... przecie ty wiesz...

szepce jej do ucha, głaszcząc; po chwili No, no, idź, naszykuj wody... Pawłowa wychodzi na lewo


Scena IV[edytuj]

HELIODOR, IGNACY


HELIODOR
po chwili odwracając się do biurka i widząc, że Ignacy stoi na środku sceny zamyślony

Czy już nie jedziemy?


IGNACY
ożywiając się

Ale skądże znowu... Jedziemy, jedziemy zaraz... Bardzo jestem kontent z tego zdarzenia... Powiem, że miałem zamiar być najsurowszym i ukarać przykładnie tę kobietę... ale na jedno słowo pani moich myśli... słuchaj no, czy dobrze będzie: "pani moich myśli"?


HELIODOR

Dosyć.


IGNACY

Jak ty zimno to mówisz... Dziwna rzecz, że mój zapał nie oddziaływa nic a nic na ciebie, duszeczko...


HELIODOR

Nie oddziaływa, bo sztuczny... i powtarzam jeszcze raz, na nic się nie zda.


IGNACY

Znowu!


HELIODOR

Patrzałem dobrze na was spod oka, jakeście przed chwilą z sobą szeptali... Oj! Ta Pawłowa...


IGNACY
na stronie

Zdrajca!

głośno

Ale cóż z tego... że ma pewne prerogatywy, które zepsuły równowagę, wielkie rzeczy!... Jak cię kocham, rezonujesz, jak ktoś, co nie zna ludzi... a jesteś literat... Widzisz!


HELIODOR

Właśnie dlatego, że znam ludzi, widzę, co się dzieje; to pojmuję, że żądasz mego wmięszania się dla pozbycia się jej, bo jesteś słaby i ślamazarny... Ale dlaczego, powziąwszy to postanowienie, łudzisz ją jeszcze?


IGNACY

Jak to łudzę?


HELIODOR

O, tylko nie graj ze mną komedii, proszę cię... mam przecie oczy...


IGNACY
po chwili, miękko

Więc cóż mam zrobić?


HELIODOR

Działaj otwarcie, bez podstępów. Oddal ją natychmiast, a za wierną służbę wynagrodź, wyposaż.


IGNACY
po chwili, ponuro

Pójść, pójdzie sobie... ale pieniądze ciśnie mi pod nogi i zrobi scenę... Ja ją znam.


HELIODOR

Więc taki jest wasz stosunek? To co innego.


IGNACY

Cóż chcesz, to samo tak jakoś przyszło.


HELIODOR

Nie samo przyszło, tylko z własnej winy uwiązłeś po szyję i nie wydobędziesz się tak łatwo z fałszywego położenia... chyba że...


IGNACY

Że co?


HELIODOR

Hm! Bóg wie, jak ci radzić... Powiesz, żem wariat... Bo to my wszyscy lubimy się rządzić egoizmem...


IGNACY

Egoizmem?... Ja, egoista!... Lubię cię...


HELIODOR

Gdy nie troszczysz się o to, jak ona zniesie gwałtowne zerwanie stosunku, który sam zawiązałeś, i myślisz tylko o sobie, zdaje mi się, że to jest czysty egoizm.


IGNACY

Ale to łatwo mówić... Wiesz przecie, jakie są względy do zachowania...


HELIODOR

Więc kiedy cię to nic nie kosztuje, to zerwij... a im prędzej, tym lepiej...


IGNACY
na stronie

Diabła tam nie kosztuje... Żeby on wiedział!...

chodzi; po chwili, stając

Czy tylko tę radę miałeś przed chwilą na myśli?


HELIODOR

Owszem, wprost przeciwną: ożeń się z nią.


IGNACY

Czyś zwariował?


HELIODOR

A widzisz, żeś egoista.


IGNACY

Ale bój się Boga, palcami by mnie wytykali.


HELIODOR

Mój drogi, większe mezalianse zdarzają się co dzień; na najohydniejsze spekulacje matrymonialne patrzymy z pobłażaniem, a nawet nie odmawiamy im uznania. Twój postępek byłby po prostu uczciwym... Zresztą, gdybyś się zajął jej wykształceniem...


IGNACY

Ale literat jesteś, bujasz po obłokach.


HELIODOR

Za winą musi iść pokuta, bratku.


IGNACY

Jaka pokuta? Co za pokuta? Toć byśmy już wszyscy chyba musieli stać się pokutnikami... Gadasz, nie wiedzieć co... Cóż, u diabła, przecież jesteśmy kawalerowie, nie panienki.


HELIODOR
żartobliwie

Ha! Kiedy takie są twoje zasady, to chyba chcesz, żebym ci ją zbałamucił, i tym sposobem dał pozór do zerwania.


IGNACY
ironicznie

Dobra myśl, gdyby była do wykonania.


HELIODOR

Jak to?


IGNACY

Nic byś nie wskórał, duszeczko.


HELIODOR

Tak pewny jej jesteś?


IGNACY

Pewny czy niepewny, jest jeszcze druga kwestia.


HELIODOR

Jakaż na przykład?


IGNACY
ironicznie

Czy ty możesz być dla niej niebezpiecznym, duszko.


HELIODOR
urażony

Za cóż mnie to już masz?


IGNACY

Niby nie zgrubiałeś, jak ja... ale... przejrzyj się... jakoś tak... mając egzemplarz do porównania...

porównywa się w zwierciadle


PAWŁOWA
wchodząc z lewej strony

Ma pan już wodę.


IGNACY

Idę.


HELIODOR
jak wyżej

Zarozumialec jesteś.


IGNACY

I to do tego stopnia, że zostawiam was samych bez obawy...

na stronie

Nie może strawić pigułki...

idzie na prawo; przy drzwiach zatrzymuje się; do Heliodora

Nie przebierzesz się, duszeczko?


HELIODOR

Pojadę tak, jak jestem.


IGNACY
śmiejąc się

Więc życzę szczęścia

wychodzi na lewo

Scena V[edytuj]

HELIODOR, PAWŁOWA.


HELIODOR
na stronie

Nie chodzi mi o to, ale dałbym wiele, żebym mógł mieć prawo śmiać się z niego...

po chwili

Zawsze sprobuję... choćby dla jego dobra...

zbliża się do Pawłowej, poprawiając okularów


PAWŁOWA
śmiejąc się

Hi, hi, hi... Po kiego licha pan zawdy ma na oczach te śkiełka?

pokazuje palcem


HELIODOR

Po licha mam te śkiełka?... Żeby lepiej widzieć ciebie...


PAWŁOWA

To pan lepiej widzi bez nie?


HELIODOR

Naturalnie – po cóż bym nosił?


PAWŁOWA

Bo ja mówiłam, że kto ślepy, to i tak ślepy, choć to założy, a śkiełka to nie od tego, żeby widzieć lepiej, ino żeby się oczy nie psuły.


HELIODOR
zawsze poważnie

Słuszna uwaga... Wiesz co, moja kobietko, tak jesteś dowcipna, że mam ochotę wyściskać cię za to...

przysuwa się


PAWŁOWA
zasłaniając się

A panu skąd się wzięło?... Taki pan był dotychczas spokojny...


HELIODOR

Skąd mi się wzięło? Ja sam nie wiem... Pewno jakem ci się bliżej przypatrzył...

posuwa się ku niej


PAWŁOWA
jak wyżej

No, no... Niech się pan obędzie tymczasem...


HELIODOR

Bierze mnie ochota pocałować cię.


PAWŁOWA

Niech ino pan da pokój... To nieładnie na takiego pana.


HELIODOR

Cóż to nieładnego?


PAWŁOWA
patrząc nań z politowaniem

Boże kochany, pan też zdatny do umizgów...


HELIODOR
na stronie

Cóż u diabła we mnie takiego... Chyba się umówili...


PAWŁOWA
jak wyżej

Rychtyg jak Żyd do wiązki siana.


HELIODOR

A to porównanie oryginalne... I dlaczegoż to?


PAWŁOWA

Taki pan biedny, bledziuchny.


HELIODOR
urażony

Biedny, bledziuchny... Otóż, żeby cię przekonać...

chce ją objąć w pół


PAWŁOWA
rezolutnie

No, no, bez tego wszystkiego... Bo jeszcze pana zdyfamuję i będzie nieładnie...


HELIODOR
na stronie, tracąc odwagę

Zdyfamuje mnie!

po chwili, na stronie

Najwidoczniej więcej zyskam notując jej jędrne wyrażenia...

dobywa książeczkę

To "Żyd do wiązki siana" było kapitalne.

siada przy biurku

Więc powiadacie, moja kobietko, że to nieładnie być bladym?


PAWŁOWA

To ino po szlachecku ładnie tak blado, ale u nas to nie...


HELIODOR
zapisuje

Nie wiedziałem o tym...


PAWŁOWA

A zresztą, czy w szlacheckim stanie, czy w kujawskim, to zawdyk szykowniej, kiej człek tłusty.


HELIODOR

Czy w szlacheckim, czy w kujawskim...

zapisuje

A wasz Paweł jaki był... Czy także tłusty?


PAWŁOWA

E, gdzie tam, wyglądał jak szczypa... wypisz, wymaluj, na pana podobny...

wskazuje na niego


HELIODOR
krzywiąc się

To pochlebnie dla mnie! Widzicie, a jednakeście go kochali.


PAWŁOWA

A panu kto to powiedział? Właśnie, że nie.


HELIODOR

A poszliście za niego.


PAWŁOWA

A boć mię ludzie tak zgłupili... Miałam wej takiego chłopaka kiej malowanie, taki był szykowny, zawdyk czerwony na gębie, a takie oczy miał śmieszne... Z samej postury każdemu się podobał.


HELIODOR
zapisując śpiesznie

Postury...


PAWŁOWA

A jaki był filozof!


HELIODOR

Filozof!... Co u diabła... Jak to filozof?


PAWŁOWA

Ano filozof... Taki ucieszny, krotofilny...

Heliodor zapisuje

A jaki przyścipny do wszystkiego!


HELIODOR
jak wyżej

Przyścipny...

na stronie

A, to trzeba stenografa.


PAWŁOWA

Zapewne! I do Boga, i do ludzi... A jakem się w karczmie zeszli, to hulsztyki takie wyprawiał, że się każdy nie mógł napatrzeć... Oj! Asystował mi, oj, asystował, oj, szeptał do onego ucha... ale ojciec z matulą i wszyscy ludzie, jak mi zaczęli brechtać, kłaść w głowę: a to żeń się z Pawłem, niczego przy nim nie ułakniesz, będziesz chodzić w samych niedwabiach... tak mię też i przerobili na swoje...


HELIODOR
pisząc ciągle

Żeście usłuchali...


PAWŁOWA

Bogać to człowiek przenikniący, żeby naprzód wiedział, co źle, a co dobrze... chociaż to powiedają, że każdy wdowiec, to jak pies do owiec...


HELIODOR
jak wyżej

Więc to był wdowiec?


PAWŁOWA

A bogać co! I miał trzy córki, tyle już prawie, co ja; jedna była najstarsza, druga wej średnia, a trzecia najmłodsza.


HELIODOR
jak wyżej

Nie może być!


PAWŁOWA
płacząc

Bodaj on z piekła nie wyjrzał, śleporód, za mnie, biedną sierotę!


HELIODOR
jak wyżej

Więc nareszcie umarł?


PAWŁOWA
szlochając

Dopiero na jesieni... Będzie temu ze trzy kwartały...


HELIODOR
śmiejąc się

Dopiero!


PAWŁOWA
jak wyżej

Taki był zgęziały, że ino miał klapnąć, ledwie łaził, ady jednak żył kilka lat... Ale nie mogłam z nim wysiedzieć i dawno rozeszlim się z kupy... Jakem się żeniła, mój duch zaraz przeczuwał, że to tak będzie.


HELIODOR
pisząc

Może was bił?


PAWŁOWA

E, żeby, toby nic nie było. Toć to powiedają, że jak chłop kobiety nie bije, to w niej wątroba gnije...


HELIODOR
jak wyżej

Tego nie słyszałem...


PAWŁOWA

I że każda dopiero dobra, jak ją bez dziesięć progów przewlecze...


HELIODOR
notując pilnie

Ale on was nie włóczył?


PAWŁOWA

E, gdzie tam... On był taki nijaki... Jak przyłaził do mnie, kiej się miał żenić, to bywało, on nic nie mówi i ja nic nie mówię... siedziemy kiej dwa samsony.


HELIODOR
jak wyżej

Więc to był niezły jakiś człowieczyna...


PAWŁOWA

Toć... taki, do niczego... Ino tym jego córuchnom byłam na zawalisku... Wszystkie trzy takie tarachy, trzepaki, cud boski wyrabiały, już mi się nieraz w głowie kołowrociło – a najbardziej najstarsza, niezawarte piekło z nią miałam... silna zapieka, a nygus! za gruby koniec nie wzięła, ino letki chlebek jej pachniał... Co dzień, bywało, wybryńduje się, ustroi, dwie watówki wetknie na się, żeby była rzęsista, i dalej do karczmy – po całych dniach się wałęzgała – a na mnie bij zabij, jak to bywa, że kto sam w piecu lega, to kogo ożogiem sięga.


HELIODOR
jak wyżej, na stronie

A to skarbnica niewyczerpana.


PAWŁOWA

Cóż! Ja tam panu tak tylko z trzeciego powiedam, ale żebym tak wszystko popowiedała...


HELIODOR

Mówcie, mówcie, moja Pawłowa... Tak dobrze mówicie...


PAWŁOWA

Nie mówię, ino powiedam... Mówić, to, o co komu... jak to pan zaraz przekrętnie powie...


HELIODOR
zapisując

Wszystko jedno – powiadajcież dalej...


PAWŁOWA

E, co tam, bądź co powiedać... Pan się jeszcze wyśmieje...


HELIODOR

Ale gdzież tam, owszem, żałuję was... Więc powiadacie, że tak wam te pasierbice dokuczały...


PAWŁOWA

Bogać nie, a najbardziej najstarsza... nic, ino owe grajatyki, owe tańce, ostatni grosz czasem wyniesła do karczmy – choć ciała urznąć, a duszę posilić; a mnie nie wolno było do niczego; i co miałam chodzić w niedwabiach, to na wszystko musiałam ino patrzeć z daleka, jak ona gapa w gnat.


HELIODOR
zapisuje z admiracją

Jak gapa w gnat! Co to za dosadność!


PAWŁOWA

Ale czekajcie! Dłużej mojego ubóstwa niż czyjegoś państwa...


HELIODOR
jak wyżej

No, a cóż się zrobiło z tym waszym pierwszym, co to był czerwony na gębie...

zaglądając do notat

i przyścipny...


PAWŁOWA

I on nic potem, choć pisał się takim przywiązaniem. Świadomo Bogu i ludziom, że płakałam za nim, o on, śleporód, nie wyszło trzy miesiące, ożenił się z drugą. Te mężczyzny to nie uszły psa.


HELIODOR
jak wyżej

Wszędzie i zawsze jedna historia.


PAWŁOWA

I jeszcze wziął taką sztabę, chałdygę, że Boże zmiłuj się... Do karczmy, bywało, jak wlezie, to stoi, kiej zatyka.


HELIODOR
jak wyżej

Dlaczego?


PAWŁOWA

A bo nikt jej nie chciał wziąść w taniec; miała odbyt rychtyg kiej śledziowa główka w Wielgą Niedzielę.


HELIODOR
jak wyżej

I żyją z sobą dobrze?


PAWŁOWA

A toć jest dzieci kiej u Żyda czapek...

po chwili, z płaczem

A ja wyszłam kiej panna z tańca... ni dziewucha, ni wdowa, ino ludzka obmowa...

płacze

O mój Boże, mój Boże!


HELIODOR

No, przecie teraz już jesteście naprawdę wdowa, a przy tym trafiliście na dobrego pana, nieprawdaż?


PAWŁOWA
przestawszy płakać

Toć zapewne, że dobry.


HELIODOR

I mnie się zdaje, że wam u niego lepiej, niż żebyście byli poszli za tego swojego z czerwoną gębą.


PAWŁOWA

Jakby pan wiedział. Co się mam zapierać.


HELIODOR
wstając

A nie wywdzięczacie mu się za jego dobre... Widziałem sam nieraz, że robicie mu na złość, nie słuchając go, on każe tak, a wy siak.


PAWŁOWA
naiwnie

Ja go i tak kocham...


HELIODOR
na stronie

Masz tobie, to już widzę, dalej zaszło niż myślałem...

głośno

No, a powiedzcież mi, jak będzie, gdy się ożeni...


PAWŁOWA

A jemu co po żonie?


HELIODOR

No, jużci, nic by dziwnego nie było... kawaler, ma majątek...


PAWŁOWA

Niech pan tak nie gada, bo mi zaraz markotno...


HELIODOR

Ale widzicie, moja kobieto, musicie sobie wyperswadować, że to jednak kiedyś do tego przyjść może... i przyjdzie z pewnością... Powinniście mieć rozum i nie sprzeciwiać mu się...


PAWŁOWA
po chwili, wybuchając płaczem

To kochanie, śleporód, to gorsze kiej choroba... Na chorobę są leki, a to jak człowieka ogarnie, to rady sobie dać nie może...


HELIODOR
na stronie

U! źle... skłonna do płaczu... jeżeli z nim często używa tej broni, to padam do nóg... on taki mazgaj...

głośno

Czegoż płaczecie u licha?


PAWŁOWA

A bo mi tak jakoś matyjaśnie!


HELIODOR
biorąc notyskę

Jak to, matyjaśnie?


PAWŁOWA

A bo to pan nie rozumie?... Czy nieprzyjemnie, czy dziwacznie, czy matyjaśnie, to wszystko jedno...

płacząc znowu

Wolałabym wej zaraz śmierci pozbyć, niż cobym miała tego doczekać.

Scena VI[edytuj]

HELIODOR, PAWŁOWA;


IGNACY wystrojony z parafiańska, w tużurku, wchodzi triumfalnie z lewej strony.


IGNACY

No, jestem!...

idzie do zwierciadła i zakręca wyczernione wąsy; ogląda się i spostrzega Pawłowę

A ty czegoś znowu beczała?


PAWŁOWA
z uśmiechem zza łez, patrząc na niego z uwielbieniem

I nie mają to panny wej pana kochać!


IGNACY
zadowolony do Heliodora

Patrz, jak ona mi oddaje sprawiedliwość!

głaszcze ją po twarzy, ona tuli jego rękę do ust i całuje; do Heliodora, szyderczo

No i jakże ci poszło?


HELIODOR

Doskonale.


IGNACY

No, no gadaj!


HELIODOR

Mam pełno notat.


IGNACY

Chyba, to co innego... O! Ona jest niewyczerpana... a prawda, że dowcipna, co?

głaszcze Pawłowę


PAWŁOWA
po cichu, błagalnym tonem

Gdzie pan jedzie?


IGNACY
spotkawszy jej spojrzenie, na stronie

Żal mi jej...

głośno

Gdzie... gdzie... z wizytą...


PAWŁOWA
jak wyżej

Tak się pan wystroił, to pewno do Topolina...


IGNACY

No, chociażby tak, to cóż?


PAWŁOWA

Pan cięgiem tak jeździ, a ja tu sama ostaję, kiej utrapiona...


IGNACY

Ale dajże mi pokój.


PAWŁOWA

Jak pan wyjedzie, to przecie ani Boże daj powrócić, zaraz długo w noc siedzieć...


IGNACY
głaszcząc ją

Ale gdzież tam, powrócę wcześnie...

do Heliodora

No, jedźmy...


HELIODOR
cicho

Słuchaj, Ignacy, lepiej dajmy pokój, bo się to na nic nie zda.


IGNACY

O, nudny jesteś.


HELIODOR
jak wyżej

Przepowiadam ci, że, czy chcesz, czy nie chcesz, skończy się na tym, że zrobisz tak, jakem ci radził.


IGNACY

Sam nie wiesz, co gadasz, duszeczko... No, służę ci...

wyprawia go naprzód, oglądając się mimo woli na Pawłowę, z progu ostrożnie przesyła jej od ust pożegnanie, a widząc, że ona niby tego nie uważa, woła po cichu

Marysia, pst! Marychna!


PAWŁOWA
dąsając się

Nie potrzebuję...

po chwili, nagle podbiega i ciągnie go na przód sceny

A to kto widział, tak się żegnać z daleka...

rzuca mu się na szyję


IGNACY
zakłopotany, oglądając się na drzwi

Głupia, pognieciesz mi gors... będę wyglądał Bóg wie po jakiemu...


PAWŁOWA
namiętnie

Ja pana i tak kocham!


IGNACY
jak wyżej

Jeszcze kto zobaczy...


PAWŁOWA
z wyrzutem

Jak się to pan wej będzie wstydził!


IGNACY
jak wyżej

No, już dosyć... bądź zdrowa, bo tamten czeka...


PAWŁOWA
przymilając się

A wróci pan dzisiaj?


IGNACY

Ale wrócę, mówiłem ci... Cóż, u diabła, nie wierzysz mi...


PAWŁOWA
unosząc się

Bo pan taki faryzeusz, taki przedajbóg!... co innego pan gada, a co innego ma na myśli...


HELIODOR
we drzwiach, w okryciu i kapeluszu

No, jedziemy, czy nie?


IGNACY
zakłopotany

Krawat mi poprawiała...

wychodzą


Scena VII[edytuj]

PAWŁOWA
sama

Jak odejdzie i tak sama wej ostanę, to nie mam wskórania, tak mi jakoś tęga...

śpiewa, porządkując po pokoju

Płynie woda po kamieniach
W dolinie,
Oj, przykrzy się bez Jasieńka
Dziewczynie;
Kaj ty mi się, kochaneczku,
Obracasz,
Że tak długo do twej Maryś
Nie wracasz?
Oj, żebym ja ptasich skrzydeł
Dostała
I Jasieńka, gdzie pojechał,
Dognała,
Oj, skryć by się chciał przede mną
Daremnie.
Zobaczyłabym, czy tęskni
Beze mnie.
A jeśli on nie dba o mnie
Mój Boże,
Wrócę do dom, w zimny grób się
Położę.
Może z grobu nieszczęśliwa
Zobaczę
Że on za mną, chociaż wtedy,
Zapłacze.
Już mi mój jankluz powieda, że on tam niedarmo jeździ... Mój Boże, mój Boże, biedna ja sierota...

Scena VIII[edytuj]

PAWŁOWA, GRZEMPIELESKI.


GRZEMPIELESKI
wchodząc z prawej strony, z inną miną niż w drugiej scenie. Pojechali sobie... Pani Pawłowa teraz sama...


PAWŁOWA
zamyślona

To i cóż z tego?


GRZEMPIELESKI

Nic... tylko, że to już, ma się rozumieć, parę godzin od obiadu, więc zdałoby się pomyśleć względem podwieczorku.


PAWŁOWA
ruszając ramionami

Nie wiem, co się pan Grzempieleski tak teraz w to jadło włożył – cięgiem jeść i jeść.


GRZEMPIELESKI
siadając na kanapie

Moja pani Pawłowa... Przecież to, jak się mówi, człowiek na to je, żeby żył, czyli raczej na to, żeby jadł; więc tedy, ma się rozumieć, jak je, to żyje, a im lepiej je, tym lepiej żyje... to każdy wie...


PAWŁOWA

Ady i ja wiem, że pan aby na dobre jadła patrzy...


GRZEMPIELESKI

Ale jak dostanę kawy z gęstą śmietanką, to coś powiem.


PAWŁOWA

Zawdy pan Grzempieleski chce ino tej śmietanki gęstej... ady pan już i tak tłusty kiej lepa...


GRZEMPIELESKI

Ale coś powiem i, ma się rozumieć, ciekawego...


PAWŁOWA

Co takiego? Czemuż pan Grzempieleski nie gada?


GRZEMPIELESKI

A kawa?


PAWŁOWA

Toć się już grzeje... zaraz będzie... Ale pan cygani...


GRZEMPIELESKI

Broń Boże! Ma się rozumieć, powiem, jeśli mi będzie smakowała.


PAWŁOWA

Oj, szpekulantny pan Grzempieleski, oj, szpekulantny! Oj, mądry!

wychodzi na prawo

Scena IX[edytuj]

GRZEMPIELESKI
sam; wstaje

Zapewne, że szpekulantny i mądry... Muszę, ma się rozumieć z nią dziś skończyć... Trzeci rok tu już jest musiała coś uciułać... Trzeba kuć żelazo,

póki gorące... idzie do biurka

Warto by wypalić cygarkę... Stary może gdzieś zostawił...

szuka pomiędzy papierami

Akurat są dwie... jedną trzeba zostawić dla niepoznaki... albo nie, wezmę obie... Jak nie będzie miał na oczach, to, ma się rozumieć, sam nie przypomni... O, i papierosy są...

bierze kilka; przegląda rejestra, notatki, niektóre chowa do kieszeni


Scena X[edytuj]

GRZEMPIELESKI, PAWŁOWA.


PAWŁOWA
niosąc kawę i chleb z masłem

Co tam pan Grzempieleski grzebie na biurku, nie widzieć czego... Pan, jak pozna, to się będzie jadowił...


GRZEMPIELESKI

Nic nie szkodzi... pani Pawłowa, ma się rozumieć, go umityguje.


PAWŁOWA

Ale kiej nie potrzeba... Co tu leży, to niech sobie leży.


GRZEMPIELESKI
zasiadając do kawy, na stronie

Mrucz sobie, mrucz...

zapija i zajada łakomo


PAWŁOWA
na stronie

Ciekawość, co on ma mi powiedzieć.

kręci się


GRZEMPIELESKI
spoglądając na nią spod oka

Hm, hm!


PAWŁOWA

Co?


GRZEMPIELESKI
z pełnymi ustami

O, jak to pani Pawłowa chciałaby się prędzej dowiedzieć.


PAWŁOWA

Ja tam nie ciekawa.


GRZEMPIELESKI

Albo to prawda! Co by to za kobieta była?


PAWŁOWA

No, no, lepiej, co pan Grzempieleski ma na myśli, niech psom ciśnie.


GRZEMPIELESKI

Szkoda by było, boby się pani Pawłowa nie dowiedziała.


PAWŁOWA

To nie!


GRZEMPIELESKI

Ha, kiedy nie, to nie!


PAWŁOWA

Z panem Grzempieleskim to jakby w farynę grał... Ani raz do rychtu nie można przyjść...


GRZEMPIELESKI
skończywszy jeść i wstawszy

No, niech tam! Powiem... ale, ma się rozumieć...

kryguje się, chrząka

Hm, hm... niech pani Pawłowa zgadnie...


PAWŁOWA

Bogać to człowiek przenikniący, żeby mógł zgadnąć.


GRZEMPIELESKI

Oto mam dla pani Pawłowej kawalera.


PAWŁOWA

A mnie co po kawalirach?


GRZEMPIELESKI

Pani Pawłowa inaczej gada, a inaczej by rada... Przecie teraz, kiedy, ma się rozumieć, już prawie rok jak nieboszczyk umarł i żałoba wychodzi, toć przecie... Jak się nazywa... Com chciał mówić...

na stronie

Wcale się nie cieszy... Co to jest?


PAWŁOWA

No i co takiego?


GRZEMPIELESKI

Że kiedy ręce rozwiązane, toć tak nie zostaniecie... A kawaler, ma się rozumieć, gdyby lala...


PAWŁOWA

I jaki to kawalir?


GRZEMPIELESKI
z gracją

A to ja!


PAWŁOWA

Pan Grzempieleski!

śmieje się, patrząc na niego

To też dopiero!


GRZEMPIELESKI
na stronie

Śmieje się, to, ma się rozumieć, dobry znak...

po chwili

Widzi pani Pawłowa, ja tak sobie myślę; ożeniemy się, pani Pawłowa ma łaski u dziedzica, to ja zostanę, ma się rozumieć, rządcą, a pani Pawłowa będzie sobie panią Grzempieleską i panią rządczynią... co?


PAWŁOWA
zamyślona

Ho, ho, rożenki strugać, a ptaszki w lesie!


GRZEMPIELESKI

Cóż by to złego było?... Czy to nie mogę być rządcą?... Jestem, ma się rozumieć, piśmienny...


PAWŁOWA
jak wyżej

Wielkie rzeczy! Kto się zna na piśmie, ten się najbarzej do piekła ciśnie.


GRZEMPIELESKI

Ja wiem, że niewielka rzecz, bo pani Pawłowa, chociaż niepiśmienna, ale ma więcej rozumu w głowie niż, ma się rozumieć, niejeden w tym małym palcu... Ale jak się takich dwoje mądrych pobierze, to, ma się rozumieć, będzie mąż i żona, aż miło... czy nieprawda?


PAWŁOWA
śmiejąc się

Wie dziad i baba, że w niedzielę święto... A toć nie co, ino mąż i żona.


GRZEMPIELESKI
na stronie, ucieszony

Zgadza się!...

przysuwając się

Więc, ma się rozumieć, zgoda!


PAWŁOWA
odsuwając go

Obędzie się cygańskie wesele przez marcypanu...


GRZEMPIELESKI

Jak to! Nie chcecie?!... A to dlaczego?


PAWŁOWA

O! Dajcie mi ta pokój... Moje sumienie tego nie skazuje, i basta!


GRZEMPIELESKI

A to dlaczego?


PAWŁOWA
zniecierpliwiona

Dlaczego, dlaczego – no, dlatego, że nie!

zabiera szklankę itd. po kawie i wychodzi na prawo


GRZEMPIELESKI
sam

Niechże cię siódma skóra zaboli!... Ostatnia kompromitacja mię ogarnęła... Czekaj, babo, nie daruję ci!...

do wracającej Pawłowej

Niech się pani Pawłowa lepiej namyśli póki czas, bo jak dziedzic się ożeni i dziedziczkę do domu sprowadzi, to pani Pawłowa nie będzie długo tu popasać...


PAWŁOWA
rozirytowana

A ty skąd wiesz o tym? Widzisz go, będzie plotki znosił! Pan się żeni, to żeni, a komu to zasię do tego!


GRZEMPIELESKI
cofając się

No, no, ostrożnie, bo mi oczy wydrapiecie – a ja, ma się rozumieć, chciałbym się jeszcze przypatrzeć, jak będziecie się wynosić z manatkami...

po chwili

No więc, ostatni raz, zgoda między nami czy nie?


PAWŁOWA
na pół z płaczem

Niech pan Grzempieleski idzie sobie z Panem Bogiem i da mi święty pokój.


GRZEMPIELESKI

Nie, to nie – niech was tam pies płacze, bo ja nie będę... Ale wyjdziecie źle na tym, przepowiadam...

spojrzawszy w okno

Oho! Patrzcie państwo, jak to tu wali prosto gubernantka z Topolina... To się coś święci nie na żarty...

wychodzi spiesznie drzwiami na prawo; odwracając się z progu

Radzę się jeszcze namyśleć...

Pawłowa, która także przyszła do okna, opiera na nim głowę i płacze po cichu

Scena XI[edytuj]

PAWŁOWA, PANNA EULALIA.


EULALIA
wchodzi głębią

Korzystałam z tego, że Klotylda wyjechała na parę godzin do prezesowej i wymknęłam się niby na spacer...

gadatliwie, chodząc po scenie

Muszę się rozmówić z panem Ignacym i skończyć raz... Byle tylko zdobył się na krok stanowczy, to interes już zrobiony. Klotylda nie jest od tego.


PAWŁOWA
u okna

Co ona tu będzie tak spacerować i murgotać...

otarłszy oczy, przybliża się i przygląda jej się


EULALIA

Boże kochany, co to za nieznośne stworzenia ci starzy kawalerowie; zdawałoby się, że powinni być kuci na wszystkie cztery nogi, tyle przeszedłszy... Gdzie tam!... Ten na przykład, jak malowany, ani be ani me – ust przy Klotyldzie nie umie otworzyć, jak Bozię kocham... Co to za różnica od nas, panien dojrzałych...

spostrzega się

Bodajże cię, wymknęło mi się...

do Pawłowej

Moja dziewczyno, jest pan?


PAWŁOWA

Dziewczyno! Kto pani powiedział, że ja dziewczyna!... Ja taka dziewczyna, jak i pani...


EULALIA
z godnością

Jestem panną, rozumiesz?


PAWŁOWA

Kaduk tam wiedział!... Ja jestem sobie kobieta jak się należy... wdowa.


EULALIA

A więc moja kobiecino, jest pan?


PAWŁOWA

Nie ma.


EULALIA

Nie ma! Co za szkoda! Gdzież pojechał?


PAWŁOWA

Katać ja go patrzę, gdzie jeździ.


EULALIA
na stronie

Zaczekam... może pojechał tylko do Topolina i zminęliśmy się w drodze, bo udałam się umyślnie przez lasek...

znowu chodzi

Skoro Klotylda jest gotowa, kolczyki jakbym miała w kieszeni... A może i co więcej oberwę – może wtenczas nareszcie ten zdrajca, Anastazy, przestanie się wahać i klęknie przede mną... Głupiec!... Za błogosławieństwo boskie powinien by sobie uważać pozyskanie za żonę kobiety takiej jak ja!... Mężczyźni są ślepi, jak Bozię kocham...

do Pawłowej

Moja kobieto, czego się tak na mnie patrzysz?


PAWŁOWA

Przecie nie schowam oczu do kieszeni.


EULALIA
na stronie

Uu! Ma gębę od ucha do ucha...

głośno, obrażonym tonem

Co? Jakeś powiedziała?


PAWŁOWA

Świat nie po temu, żeby powtarzać dwa razy głuchemu.


EULALIA
na stronie

Impertynencję mi gada, chce mnie się pozbyć, jak Bozię kocham... To pewno ta, co o niej słyszałam...

przygląda się

Fe! to gust dopiero!... Jacy ci mężczyźni...


PAWŁOWA

Co mi się pani będzie tak przyglądać?


EULALIA

Samaś powiedziała, że nie można schować oczu do kieszeni.


PAWŁOWA

A to pani słyszała, a pytała się drugi raz...


EULALIA
na stronie

Jak Bozię kocham, irytuje mnie... Jednak trzeba by ją wymiarkować... a w razie potrzeby ugłaskać... Może ona tu więcej znaczy, niż ja myślę...

po chwili głośno

Moja kobieto, macie dobrego pana, prawda?


PAWŁOWA

Nie byłam tam, gdzie prawdę rozdawają.


EULALIA
na stronie

Świętej cierpliwości trzeba, jak Bozię kocham...

głośno

Musi tak być, bo wszyscy na parę mil wokoło powtarzają, że dobry...


PAWŁOWA

Jak dla kogo...


EULALIA

Kiedy dla wszystkich dobry, to tym bardziej dla was...


PAWŁOWA

Jaki jest, to jest, co komu do tego.


EULALIA

Już ja wiem, wiem, jakbym patrzała, ale też myślę, że mu za to dobrze życzycie i że chcielibyście, żeby mu było jak najlepiej.


PAWŁOWA

Albo mu to źle?


EULALIA

Zawsze, widzicie, szkoda, że taki człowiek, co ma i majątek, i jeszcze żwawy, tak najlepsze lata marnuje na kawalerstwie – ludzie powiadają, że żyje jak pustelnik i że brak mu nieraz najniezbędniejszych wygód...


PAWŁOWA

Ten głupi, co to powiedział, i ten, co powtarza.


EULALIA
na stronie

Jak Bozię kocham, nieznośna baba...

głośno

Czy to prawda, czy nie, zawsze szkoda, że się nie żeni...

po chwili, poufnie

A i wy byście lepiej na tym wyszli.


PAWŁOWA
na stronie

Widzita! Jaki to faryzeusz...

głośno

A to jakim sposobem?


EULALIA

Już ja bym w tym była.


PAWŁOWA

Ale ciekawość, co to wej pani do tego?


EULALIA

Widzicie, życzę mu dobrze i chciałabym go uszczęśliwić, łącząc z osobą, którą kocha.


PAWŁOWA
na stronie

Czekaj, zaraz ty tu zapomnisz języka w gębie... zmyślę, ale niech tam!

głośno

I komu to tak pani rajfuruje?


EULALIA
ze zgrozą

Rajfuruje!


PAWŁOWA

Może komuś z Topolina?


EULALIA

Komuś z Topolina! A wy skąd to wiecie?


PAWŁOWA

Tak sobie pomyślałam... bo jeszcze dzisiaj słyszałam, jak powiedział mój pan do tego pana, co tu siedzi, że tam jakaś gubernantka ząbki sobie na niego ostrzy.


EULALIA

Guwernantka! Kto to mówił? Kiedy mówił?


PAWŁOWA

Ady powiedam, że mój pan.


EULALIA
na stronie

On to mówił!... Co to znaczy? Jak Bozię kocham, nic nie rozumiem.


PAWŁOWA
na stronie

Widzisz, jak to ta mruczysz!


EULALIA

I cóż więcej mówił?


PAWŁOWA

A cóż? Śmiał się.


EULALIA

Śmiał się!


PAWŁOWA

Powiedział: – Czy ona myśli, że ja oczu w głowie nie mam?


EULALIA

Oczu w głowie!


PAWŁOWA

Ale nawet nie śmiem dalej powiedać.


EULALIA
chwytając ją za rękę

Mówcie, mówcie wszystko... wysłucham mężnie.


PAWŁOWA

Bo jeszcze pani powtórzy komu, abo co.


EULALIA

Nikomu, jak Bozię kocham!


PAWŁOWA

Powiedział do tego pana, co tu siedzi: – A tobym się opatrzył! Babsko stare kiej świat...


EULALIA

Kto babsko stare?


PAWŁOWA

A juścić ta gubernantka... A do mnie rzekł: – Nie bój się, abo mi to z tobą źle, żebym się miał żenić.


EULALIA

O zgrozo!


PAWŁOWA

A jakbyś zobaczyła... ino że ja jej nie znam... że ten stary klak tu jedzie, to daj mi zaraz znać, żebym się schował przed nią.


EULALIA

Stary klak!... Kto stary klak?


PAWŁOWA

A jużci ta...


EULALIA
zatykając jej usta

Nie mów!... Profanacja!...

na stronie, w poruszeniu

Stary klak!... Ja!...

spostrzegając wchodzących: Ignacego i Heliodora, mdleje

Ach! ach! ach!

Scena XII[edytuj]

HELIODOR, PAWŁOWA, IGNACY, EULALIA.


IGNACY

Panna Eulalia! Co się tu dzieje?


PAWŁOWA

Abo ja wiem?


IGNACY

Co jej się stało?... Zemdlała!


PAWŁOWA

Co jej ta będzie! Złego licho nie weźmie.


IGNACY

Musiałaś jej tu coś powiedzieć... niezawodnie! Głupstw nagadałaś... Zemdlała naprawdę!... Jeszcze mi tu zachoruje albo umrze.


PAWŁOWA

Olaboga! Nie zrobiłaby się w niebie dziura, ino na ziemi góra.


IGNACY

Trzeba ją ratować.

cuci ją

Dawaj wody... prędzej!...

Pawłowa przynosi karafkę i leje na Eulalię


EULALIA
spazmując

Ach! ach! ach!


IGNACY

Bójcie się Boga, może by rozsznurować.


EULALIA
jak wyżej

Ach! ach! ach!


PAWŁOWA

Zaraz ja ją tu roztrzyźwię...

krzyczy jej w ucho

Trrr...


EULALIA
zrywając się

Ach! Cóż za nieznośna baba!

wierci palcem w uchu


IGNACY
chcąc ją wziąść za rękę

Na Boga, co się stało?... Panno Eulalio!


EULALIA
odskakując

Idź pan sobie... Nie dotykaj się mojej ręki...

Ignacy, nie rozumiejąc, patrzy po wszystkich; gwałtownie

Jesteś pan niegodziwiec, potwór! Bałamucić dwie kobiety, a potem je obgadywać!


IGNACY
osłupiały

Dwie kobiety!


EULALIA

Co mówię dwie... trzy kobiety...

gestem dramatycznym wskazując Pawłowę, ironicznie

Bo i to, jak się przekonałam, jest przedmiot twoich westchnień i czarnych machinacyj.


IGNACY

Ale jak panią poważam...


EULALIA

Nie zaklinaj się pan!... Wiem wszystko... Stary klak!


IGNACY
oburzony

Ja, stary klak!


HELIODOR
na stronie, śmiejąc się

Uderz w stół, nożyce się odezwą.


EULALIA

O! Zemszczę się, nie daruję!... Klotylda wszystko wiedzieć będzie!... Dowie się, że o włos nie stała się ofiarą najobłudniejszego z świętoszków!... Dowie się, w kim ma szczęśliwą rywalkę...


IGNACY
zniecierpliwiony

Jaką rywalkę, do milion diabłów!


EULALIA
majestatycznie

Diabłami sadzi!... O, dobrana z was będzie para... ona także to potrafi... możecie sobie dać buzi... dalej!... przy mnie!... nie żenujcie się!... owszem! będę miała więcej co opowiadać...


IGNACY
trzęsąc się z gniewu, do Pawłowej

Gadaj mi, co się tu stało!

ta się odwraca, skubiąc fartuch z figlarną miną


EULALIA

Co się stało? To się stało, że nie potrzebuję pańskich kolczyków... Dostanę je od Klotyldy, gdy jej powiem, że mi je pan ofiarowałeś za pomaganie mu do schwycenia jej w swoje sieci... Ale wybij ją pan sobie z głowy, bo

uroczyście

jakem Eulalia Trajkotkiewiczówna... tu mi włosy na dłoni wyrosną, jeżeli pan ją dostaniesz... A d i e u! Uniżona sługa!...

wychodzi drzwiami w głębi; odwracając się z progu

Do prędkiego niewidzenia się!... Potwór!...

wychodzi


Scena XIII[edytuj]

PAWŁOWA, IGNACY, HELIODOR.


IGNACY
po chwili osłupienia, do Pawłowej

Tyś pewno jej co tu nagadała.


PAWŁOWA

Nagadałam, to nagadałam – niech pan będzie kontent, że sobie odeszła...

odchodzi ku drzwiom na prawo


IGNACY

Ale co? Ja muszę wiedzieć!


PAWŁOWA
figlarnie

Nie powiem... Niech pan jedzie do Topolina i zapyta jej się.


IGNACY

Ta kobieta do wściekłości mię przyprowadzi...

przyskakuje do niej z zaciśniętymi pięściami

Powiesz, czy nie?


PAWŁOWA

Nie powiem!

wybiega na prawo


IGNACY

Niegodziwa!...

wybiega za nią


Scena XIV[edytuj]

HELIODOR
sam; po chwili

O b s t u p u i!... Teraz widzę, że sama da sobie radę i sprowadzi rozwiązanie, jakie mu przepowiadałem...

słychać za sceną krzyki Ignacego i płacz Pawłowej: – O mój Boże! Mój Boże! Laboga, rety!

Ale tymczasem on ją tam chyba zabije!... Wyleciał za nią wściekły...

chce iść za nimi, a wtem tymi samymi drzwiami wchodzi Ignacy, ciągnąc za sobą płaczącą Pawłowę


Scena XV i ostatnia[edytuj]

PAWŁOWA, IGNACY, HELIODOR.


PAWŁOWA
zanosząc się od płaczu

O mój Jezu, mój Jezu! Laboga, rety!... Pan mię jeszcze zabije... Ratujta ludzie!


HELIODOR
odciągając Ignacego

Mój kochany, zastanów się, przekonaj się najprzód, jak było...


IGNACY

Dajże mi pokój!


PAWŁOWA
jak wyżej

O mój Boże! Mój Boże!


HELIODOR

Nie pozwolę na to.


IGNACY

Idźże do diabła, mówię ci.


HELIODOR

Gniewaj się, albo nie gniewaj...


IGNACY

Nie doprowadzaj mię do ostateczności.


HELIODOR

Nie bądź wariatem!

szarpią się


PAWŁOWA
innym tonem, bez śladu płaczu, ostro do Heliodora

Czego pan będzie nos między nas wtykał... Pogniewamy się, to się pogodziemy i kwita... A panu zasię od tego!


HELIODOR
osłupiały

A to kapitalne, wiecie państwo... tego rysu mi brakowało...

zapisy


IGNACY
na stronie

Żal mi jej... zawsze to dowodzi przywiązania...

chodzi, patrząc spod oka na Pawłowę; po chwili

No, powiesz?

głaszcze ją


PAWŁOWA
z uśmiechem, choć zadąsana

Pewnie za te siniaki, co mi pan porobił.


IGNACY

Zagoją ci się... Nie bój się...


PAWŁOWA

A juści!


IGNACY
głaszcze ją ukradkiem przed Heliodorem

No, przeproś mnie...

podaje jej rękę do pocałowania; ona odwraca się

Przeproś zaraz...

unosząc się

Co ty mi zawsze nadokuczasz!


PAWŁOWA
półgłosem

Ja i tak pana kocham.


IGNACY
spojrzawszy na Heliodora

Cicho!

Pawłowa całuje jego rękę kilkakrotnie

głupia...

głaszcze ją; po chwili

A gdybym też był, uniosłszy się naprawdę, wyrzucił cię z domu i wybił tak, żebyś się ruszyć nie była w stanie?


PAWŁOWA
patrząc na niego tkliwie

Tobym się pozbierała, jak mogła... i przywlekła chociaż pode drzwi.


IGNACY
wzruszony, na stronie

Rozbeczę się, jak mi Bóg miły...

głośno

Obmyj sobie oczy, bo ci napuchną... i nos ci się zaczerwienił... widzisz!


HELIODOR
zapaliwszy cygaro, siada przy biurku

Mój Ignacy, teraz jestem pewny, że prędzej czy później ziści się moja przepowiednia... A nawet więcej jeszcze powiem: będziesz najdoskonalszym pantoflem.


IGNACY

Zobaczymy, zobaczymy...

na stronie

Prawdę powiedziawszy, teraz to już wszystko jedno... Ta plotkarka będzie wszędzie trąbić... Nosa nie będę mógł nigdzie pokazać...

po chwili

Zadrwię ze wszystkich!

do Pawłowej półgłosem

Marychna... dobrześ zrobiła... nie pożałujesz tego!

szepce jej po cichu; ona przyklęka i obejmuje jego kolana; on kładzie rękę na jej głowie; z triumfem i ironią spoglądając na Heliodora

Ja, pantofel!!


K O N I E C