Marcowy kawaler/Scena III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Bliziński
Tytuł Marcowy kawaler
Podtytuł Krotochwila w jednym akcie
Data wydania 1873
Druk Drukarnia S. Orgelbranda Synów
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


SCENA III.

IGNACY, PAWŁOWA, HELJODOR.
Pawłowa.
Boże mocny, z panem bo już!
Ignacy.

Proszę cię moja kochana, nie wtrącaj mi się w nie swoje rzeczy... mówiłem ci już nie raz, patrz tego co do ciebie należy...

Pawłowa.

O, o, jak to już pan będzie nademną odmawiał.

Ignacy.

Dajże mi pokój.. (chodzi; p. c.) wody do mycia!

Pawłowa.

Już! panie Boże dopomóż! będzie się pan moderował gdzieś na hulsztyki!

Ignacy (nie uważając na to, przegląda się probując zarostu na brodzie; do Heljodora, który usiadł na kanapie).

Słuchajno, możeby się ogolić?

Heljodor.

Zdałoby się.

Pawłowa.

No, no, niech ino pan tak cięgiem jeździ, niech ino pan tak figuruje, to się tu będzie dobrze działo!...

Heljodor (zapisując w notysce)

Wyborna jest... (do Pawłowéj wstając) Ale widzicie, moja kobiétko, przecież pan ma rozmaite interesa, musi jeździć tu i owdzie...

Pawłowa.

To nie prawda jest; może siedziéć w domu, kiéj mu dobrze...

Heljodor.

No, ale przecie kawaler.... a gdyby się też chciał żenić?

Ignacy (ciągnąc go).

Cicho!... daj pokój... to późniéj.

Pawłowa (patrząc niespokojnie panu w oczy).

Oho! to dość, na starość rogom rość! (Heljodor spiesznie zapisuje).

Ignacy.

Co ta głupia z rogami... także wyjechała!... lepiéj cicho bądź i każ mi dać wody do umycia.

Pawłowa (ciągnąc go za rękaw, podczas gdy Heljodor jest przy biurku, z przymileniem, smutno).

Gdzie to pan jedzie?

Ignacy.
Dla czego?
Pawłowa.

A, bo może znowu do Topolina?

Ignacy.

No to i cóż z tego? .. jaka ty dziwna jesteś... (głaszcze ją ukradkiem).

Pawłowa (smutnie).

A bo tam pana zawdy coś ciągnie ... tutaj w domu co dzień, to pana ino cień, a w Topolinie to wszy­stek ....

Ignacy (rozrzewniając się).

Jaka ona do mnie przywiązana.

Pawłowa (j. w.)

Bo to może i prawda, co ten pan powiedział.... (żywiéj) Żeby pan miał tak zrobić, to bym!...

Ignacy.

Ale cicho głupia ... przecie ty wiész... (szepce jéj do ucha, głaszcząc; po chwili) no, no, idź naszykuj wody... (Pawłowa wychodzi na lewo).



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Bliziński.