Kogut Koko i Kwoczka Czarnooczka

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Elwira Korotyńska
Tytuł Kogut Koko i Kwoczka Czarnooczka
Podtytuł Baśń fantastyczna w jednym akcie
Pochodzenie Teatrzyk Milusińskich
Wydawca Wydawnictwo Księgarni Popularnej
Data wydania 1930
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
TEATRZYK MILUSIŃSKICH
pod redakcją S. NYRTYCA.


ELWIRA KOROTYŃSKA
Kogut Koko
i Kwoczka Czarnooczka
Baśń fantastyczna w jednym akcie
Elwira Korotyńska - Ach! Być cyganem! page03.jpg


WYDAWNICTWO KSIĘGARNI POPULARNEJ
W WARSZAWIE


Kogut Koko
  i Kwoczka Czarnooczka  
OSOBY:

Kogut Koko
Kwoczka Czarnooczka
Myszka Przybranka
Lis
2 Lisiątka
Żaba
Kuropatwa
Wróbel

Rzecz dzieje się w lesie. Widać z jednej strony norę lisią, z drugiej gniazdo-mieszkanie kury, domek.

SCENA I
(Spaceruje lub siedzi nastroszony i zły kogut Koko. Kurka Czarnooczka cichutko krząta się przy śniadaniu. Myszka Przybranka biega i węszy).

KWOCZKA. (zbliża się do koguta). Co ci, Koko? czegoś tak zadąsany? Powiedz, drogi mężusiu? A możeś chory? O, mój Boże! Ziółek ci naparzę... Może ci wczorajsza kolacja zaszkodziła? Ko! ko! ko! ko!
KOGUT (ostro). Dawaj śniadanie! stanowczo za dużo mówisz, tej kwoczej wady nie mogę ciebie oduczyć... Zawsze to samo... Ko! ko! ko! Czy cię więcej ponadto nie nauczono na pensji? Gdybym wiedział, żeś tak mało inteligentna, nie wziąłbym ciebie za żonę!
KWOCZKA (wzdycha). Nie gniewaj się, mój mężulku! Obiecuję ci, że będę już inteligentna... A teraz zjedz ten chlebek i popij mleczkiem (stawia przed nim miseczkę z mlekiem i chlebem). Jedz Koko, jedz!
KOGUT (dziobnął parę razy i odsuwa). Jeść tego niepodobna! Kwaśne, słone, pieprzne!
KWOCZKA Ależ, Koko! u nas w chatce ani ziarnka pieprzu...
KOGUT Zabieraj! jeść nie będę! Pójdę do restauracji! Ciekawym od czego ty tu jesteś? Żona? piękna mi żona, nawet nie potrafi ugotować śniadania! (odwraca się).
MYSZKA (piszczy). Pi — pi — pi!
KWOCZKA A ty czego? Jedz mi zaraz! Słyszysz, Przybranko?
MYSZKA. Chleb suchy, małe kożuchy! chude mleczko, słone masełeczko! Pi! pi! pi! Podśniadanek zły!
KWOCZKA (rozgniewana). Ach, ty niedobre stworzenie! Wzięłam cię z litości, gdy twą matkę skryła pułapka, przygarnęłam, zrobiłam cię dzieckiem przybranem, nie mając swego, bo Koko wypija jajeczka...
KOGUT. Kukuryku! kukuryku! Bo mi się podoba, bo lubię jajeczka! Kukuryku!
KWOCZKA (dalej mówi do myszki). A ty mi stroisz miny, grymasisz... Cicho mi być! Jeść, co ci daję! Ko! ko! ko!
MYSZKA. Ani myślę! Na złość tobie, Czarnooczko, jeść nie będę! A i Koka nie posłucham! Pi! pi! pi!
KOGUT (do myszki). Tego już zanadto! Dostaniesz za ucho! (chce się rzucić na myszkę i potrąca o dzbanek z mlekiem, mleko leje się strugą).
KWOCZKA (zrozpaczona). O, mój Boże, mój Boże! Co za feralny dzień! Koko, cóżeś ty zrobił? Chodź mi tu zaraz, Przybranko, i pomóż mi wytrzeć mleko i zmyć talerze! Słyszysz? Ko! ko! ko!
MYSZKA (chowa się pod stół). Ani myślę! rób sama! Pi! pi! pi!
KWOCZKA (do koguta). Przynieś mi wody, Koko! mój miły! Ko! ko! ko!
KOGUT. Jestem dziś zakatarzony, wychodzić nie mogę... idź sama, nic ci się nie stanie... jesteś młoda i zdrowa. Ja siądę sobie na tym taboreciku i przeczytam gazetę. Jestem panem domu, robię co mi się podoba! Kukuryku! (bierze gazetę i drzemie).
KWOCZKA (żałośnie). Biedna ja kwoczka! Wszystko na moją spada głowę... Sprzątanie, gotowanie, noszenie wody... wszystko (woła). Chodź tu zaraz, Przybranko! Bo dostaniesz! Kokoko!
MYSZKA (wysuwa się z kącika). Pi, pi, pi, pi, co dostanę? Może słoninki? Pi, pi, pi, pi, pi.
KWOCZKA (łapie ją za ogonek i daje klapsa). Ot co dostaniesz, niewdzięczne stworzenie! Masz! (chce jej dać klapsa, mysz ucieka, kwoczka goni, potrąca Koko, ten upada).
KOGUT. Kukuryku! kukuryku! A to co nowego! Siedzieć spokojnie nie dadzą. (usadawia się znowu i krzyczy). Wychodzić z mego domu! Ty, Czarnooczko, po wodę! a Przybranka pod taborecik! Słuchać pana domu! Bo się do was zabiorę! Kukuryku!
KWOCZKA (ociera oczy). Tak zawsze, nigdy się za mną nie ujmie!... A jednak ja swego Koko kocham... (bierze wiaderko na skrzydło i wychodzi).

SCENA II.
U Lisa.

LIS (paląc fajkę). Czego się tu kręcicie?
LISEK I. Jeść!
LISEK II. Umieram z głodu! Jeść!.
LIS (zrywa się). Milczeć! Ja wam tu sprawię! Widzicie, że i ja nie jem, a jednak nie krzyczę! (przedrzeźnia). Jeść! Jeść!
LISEK I. Ale tata pali fajkę...
LISEK II. I ma flaszkę wódki w kąciku... My nic! Uhu! uhu! uhu!
LIS (zły). Co to? Jak to? Jak śmiecie? Macie przecież w domu kostki na podłodze! A, wy obżartuchy! darmozjady!
LISEK I. Kostki?! Ależ one są obgryzione i oblizane. Tata! Jeść! jeść! jeść! jeść!
LISEK II. Dawaj tata jeść!
LIS (po namyśle). A no, wszak na świecie jest los zawsze taki, że trzeba żywić swe bachory... Trudno! ojcem jestem! Pójdźcie do mnie, niedołęgi!
LISEK I. Czy dasz nam co do jedzenia?
LISEK II. Naturalnie, że da... pocóżby wołał?
LIS (mruży jedno oko, łapę do góry podnosi i mówi). Słuchajcie! Tu obok mieszka kwoczka Czarnooczka i tłuściuteńki kogut Koko... Drzemie on zwykle o tej porze, podejdę i złapię kwoczkę... Nikt mi nie będzie przeszkadzał, bo dzieci nie mają — plącze się tam jakaś mysz, zdepcę łapą i koniec! Będziecie mieli wspaniałe jedzenie, huncwoty!
LISEK I. A kiedy to będzie? a kiedy?
LISEK II. Może przedtem pomrzemy? Uhu! uch! uch!
LIS. Idę w tej chwili!... Dawać mi tu worek, ten największy, bo i kwoka i kogut bardzo tłuści!
LISEK I (podając mu worek). Masz! tata!
LISEK II {niesie większy worek). Weź tato, ten worek — ja chcę dużo jeść!
LIS (bierze duży worek). A teraz przygotujcie się do dobrego obiadu! Ja zaraz wrócę! (Liski tańczą z radości).
ŻABA. Ej nie wrócisz, lisie stary, Żaby wezmą cię na mary!
LIS (rozgląda się). Co to? czy kto o mnie mówi?
ŻABA Już widzę, jak lis Niecnota, w przedzgonnych kurczach się miota.
LIS. Kto to? co to? Wyjdź ty, co to mówisz! Pożrę cię, połknę jak kluskę!
ŻABA. Idźże w drogę, lisie stary, By twe dzieci nie zdychały! Hej! ha! Hej! ha!
LIS. Tchórz jakiś nie chce iść na pojedynek! Ale mniejsza z tem! Idę po kwoczkę!
ŻABA (śmieje się). Cha! cha! cha! cha! Marna, lisie, dola twa!

SCENA III.
(U koguta i kwoczki)

KWOCZKA (idzie z wiaderkiem i śpiewa)

Ko! ko! ko! ko!
Ach cóżto to?
Koko się gniewa,
Mleko wylewa.

Myszka niecnota
Ach warta kota!
Ko! ko! ko! ko!
Ach! cóżto to?

(staje i czerpie wodę)

LIS (z workiem na plecach idzie do kurzej rodziny; nie widząc zdala kwoczki zbliża się do drzemiącego koguta).
Dzień dobry panu Koko! jak zdrowie? Bardzom rad, że widzę pana. A gdzież śliczna żonka Czarnooczka? (kłania się). Ukłony dla niej, ukłony! Panu się pewnie przykrzy, panie Koko... prawda? A więc zapraszam pana do nas, tam będzie wesoło, proszę pana do powozu, bardzo proszę!
KOKO (broni się rozpaczliwie). Kukuryku! Czarnooczka! Kukuryku!
LIS (pakuje go do worka). Cicho! cicho! Nic ci nie zrobię! Mam śliczne dzieci! pobawią się z tobą! Uhu! uhu! uhu!
MYSZKA (widząc co się dzieje, pędzi do kwoczki i dogania ją). Pi! pi! pi! Ach! ach!
KWOCZKA (przerażona). Co się stało? co się stało? Czego tak żałośnie piszczysz? Czy memu Koko się co stało! Mów prędzej Przybranko!
MYSZKA. Stało się wielkie nieszczęście! Skądś wyrwało się lisisko i zabrało żywcem naszego Koko! Włożył go na plecy do worka i kazał się tobie kłaniać! Pi! pi! pi! Ach! ach!
KWOCZKA. O dniu nieszczęśliwy! Od samego rana zło plącze się między nami! Te swary, te kłótnie nigdy do niczego dobrego nie doprowadzą! Ach ratunku! ach pomocy! W biały dzień zabrał mi mego kogucika, mego drogiego Koko! O, ja biedna kwoczka Czarnooczka, co pocznę? Do studni się rzucę! Ale cóż z tego? Jego nie wyratuję, a duszę kurzą zatracę! Ko! ko! ko!
MYSZKA. Pi! pi! pi! Nie rób tego! Nie rób tego! Ja sierotka!
KWOCZKA. Pewnie, że tego nie zrobię! Ale musimy ratować naszego Koko, ach! musimy! Biegnij, Przybranko, do piwnicy, tam leżą flaszki z winem, przyniesiemy je tutaj... Nie ujdzie mi lis stary, nie ujdzie! Jakem kwoczka Czarnooczka!
MYSZKA Chodźmy! chodźmy! Lis go zadusić może. Och! och!

(Idą i przynoszą, sunąc po drodze butelki.)

KWOCZKA (zatrzymuje się). Połóżmy tutaj, lis teraz wypoczywa, to nas nie dojrzy. (Kładą butelkę i niewidzialnie dla lisa czatują).
LIS (wlecze się z workiem). Takem dziś znużony i nie wypoczęty... dziwniem osłabł... Natura moja wymaga wzmocnienia trunkami... Gdybym miał choć kieliszek wina! Czuję, że wróciłyby mi siły... (spostrzega butelkę). Co to? czy nie czary? Mówię i mam! Czarodziejska siła dopomaga mi dzisiaj... koguta bez trudu zdobyłem, wino mam. Ale czy to wino? Może woda albo trucizna? Powącham! (wyjmuje korek i wącha) Ach! Najprzedniejsze wino! co za aromat! Ach! och! (wypija wszystko).
KWOCZKA (do Przybranki). Połóżmy mu drugą... niech się spije, a wtedy uśnie i uratujemy kogucika. Chowałam to wino na twoje wesele z kretem Ślepooczkiem, ale przecie ważniejsze życie mego Koka... Jak żyć będzie, to i drugie wino się znajdzie...
MYSZKA. O tak! tak! jestem młoda! Pi! pi! pi! (kładą drugą butelkę i ukrywają się).
LIS (idzie trochę chwiejnie). Gdyby jeszcze jedna, gdyby kieliszeczek! (potrąca o butelkę). Otóż jest życzenie moje spełnione! napiję się troszeczkę i pójdę... (wypija wszystko i chce iść dalej, ale zatacza się i zasypia, worek leży koło niego.) Chrr! Chrr! Chrr!
KWOCZKA. Leży, jak martwy! Porządnie się upił! Wino stare, wyborowe... Chodźmy do mego Koka! Ach! cicho, cichutko, żeby lis niecnota nie obudził się przed czasem... Ty, Przybranko, biegnij do nas i weź igłę i nici... Ko! ko! ko!
MYSZKA. A na co nici, a na co?
KWOCZKA. Zobaczysz! A teraz idź i przynieś! O, mój biedny Koko! (idzie do worka, dziobem odsuwa otwór i łapie koguta za skrzydła).
KOGUT (otrząsa się i chce zapiać z radości). Ku!...
KWOCZKA (łapie go za głowę). Cicho, Koko! Zbudzi się i zje! cicho! biedaku... Mam cię znowu, o mój najmilszy! Wyżalisz się, wypowiesz wszystko, ale w domu, teraz zbudziłbyś tego bandytę, (całuje go i pieści).
KOGUT. Czy uciekać?
KWOCZKA O, nie jeszcze... musimy go unieszkodliwić! Trzeba, żebyś przydźwigał duży kamień... Patrz, leży tutaj... Włożymy do worka i zaszyjemy otwór. Będzie myślał, że ciebie dźwiga...
KOGUT. Ach! kwoczko moja miła, droga, jakaś ty mądra! I ja mogłem ciebie dziś rano nazywać nieinteligentną. Zaraz idę po kamień! (przyciąga na sznurze).
KWOCZKA. Gdzież ta Przybranka? (pakuje kamień do worka).
MYSZKA. Mam nici i igłę...
KWOCZKA. Cóżeś była tak długo?
MYSZKA. Bałam się kota. Siedział za krzakiem...
KWOCZKA. Biedaczka! Daj igłę...
MYSZKA. Aha! Widzę do czego potrzebna! (pomaga).
KWOCZKA. Schowajmy się teraz i patrzmy, co się z nim stanie... (stają zdaleka).
LIS (budzi się). A! a! a! Gdzieżem to? Co tak zimno? prawda! porwałem koguta... Będą miały dzieci kolację... Obiad przespałem... Cha! cha! cha! A to mi się udało! A i jednego guza nie oberwałem i mam pieczeń! (przeciera oczy). Głowa ciężka... Prawda! Upiłem się! Ale winko było wyborne... (krzyczy). Uhu! Uhu! Uhu! Szukaj wiatru w polu! Głupi schował w trawie butelki, a mądry lis znalazł i wypił... No Koko, w drogę! Cóż on taki ciężki. Z pół puda chyba waży! Spiłem się, więc mi się zdaje tak ciężki... Dalej! Najemy się dziś, najemy! A jutro marsz po kwoczkę Czarnooczkę! (staje nad brzegiem rzeki). Tędy bliżej! Pilno mi do domu na fajkę! O! słyszę już wycia lisiątek... Marsz! (wpada i tonie). LISIĄTKA (nawpół drogi do lisa). Tato!
ŻABA. Wasz tata z żabami się brata.
LISEK I. Oj! oj! uciekajmy!
LISEK II. Sił mi brak!
LISEK I. Zapomniał o nas!
LISEK II. O, nie, przecież on nasz tata!
LISEK I. Pewnie wpadł w sidła!
LISEK II. Tato, tato! Uhu! uhu! uhu! (padają przy drodze).
ŻABA. Biedne dzieci już bez matki
I bez matki i bez tatki.
Lepiej dla was, żeście z głodu
Padły tutaj, a i z chłodu!
ŻABY (w bagnie). Beke re keks, koaks, koaks! Beke re keks, koaks, koaks!
Wpadł lis stary do wody
Kamień przywlókł na gody!
Kum! kum! kum! kum! kum! kum!
KWOCZKA (wychodzi z ukrycia). Chodźmy, Koko! już po nim! Ukarany za swą drapieżność! Widziałam, jak utonął i żaby zaśpiewały mu pożegnanie...
KOKO (spostrzega lisiątka). Ale co się tu żółci?
MYSZKA. Dwa liski! Dwa małe liski! Pi! pi! pi!
KWOCZKA. Nieżywe! Ko! ko! ko!
KOKO. Zdechły z głodu! czekały na moje mięso i nie doczekały się! Biedne dzieci!
KWOCZKA. Będziemy mieli kołderki z ich skórek. Myszka zedrze z nich ząbkami.
KOKO. Jakiż to był dzień okropny!
KWOCZKA. Widzicie, jakie są skutki niezgody! Żyjmy w jedności, trzymajmy się gromadki, a będzie dobrze...
MYSZKA. Będę posłuszna i dobra, ale dawaj mi trochę słoninki, bez słoninki zawszem zdenerwowana i zła!
KOKO. Posłuchaj Czarnooczko. Wiesz żem inteligentny i mądry, ale żem poeta i to niepośledni, nie wiesz... Otóż posłuchajcie hymn na koniec starego Lisa Dusiciela:

Zalała woda,
Lecz nic nie szkoda,
Lisa starego,
Zbója strasznego.
Broi on stale,
Wciąż łzy i żale
Były na tego
Lisa starego,
Aż mądra kwoczka
Ta Czarnooczka
Podstęp zmyśliła
I uśmierciła
Lisa starego,
Zbója srogiego...
I wpadł do wody
Z żabą na gody
Rak był mu swatem
A piskorz bratem...
Tak spoczął sobie
W błotnistym grobie!...

(zwraca się do słuchaczek). A co?
KWOCZKA i MYSZKA (klaszczą). Brawo! brawo! Ko! ko! ko! ko! ko! ko! Pi! pi! pi! pi! Niech żyje poeta Koko!
KOGUT. A teraz z radości, żem odzyskał swobodę, zapieję na cały świat: Kukuryku! Kukuryku!
Taniec Koguta, Kwoczki, Przybranki, Żaby, Kuropatwy, Wróbla.

KONIEC



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Elwira Korotyńska.