Strona:Kogut Koko i Kwoczka Czarnooczka.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niezgody! Żyjmy w jedności, trzymajmy się gromadki, a będzie dobrze...
MYSZKA. Będę posłuszna i dobra, ale dawaj mi trochę słoninki, bez słoninki zawszem zdenerwowana i zła!
KOKO. Posłuchaj Czarnooczko. Wiesz żem inteligentny i mądry, ale żem poeta i to niepośledni, nie wiesz... Otóż posłuchajcie hymn na koniec starego Lisa Dusiciela:

Zalała woda,
Lecz nic nie szkoda,
Lisa starego,
Zbója strasznego.
Broi on stale,
Wciąż łzy i żale
Były na tego
Lisa starego,
Aż mądra kwoczka
Ta Czarnooczka
Podstęp zmyśliła
I uśmierciła
Lisa starego,
Zbója srogiego...
I wpadł do wody
Z żabą na gody
Rak był mu swatem
A piskorz bratem...
Tak spoczął sobie
W błotnistym grobie!...

(zwraca się do słuchaczek). A co?
KWOCZKA i MYSZKA (klaszczą). Brawo! brawo! Ko! ko! ko! ko! ko! ko! Pi! pi! pi! pi! Niech żyje poeta Koko!
KOGUT. A teraz z radości, żem odzyskał swobodę, zapieję na cały świat: Kukuryku! Kukuryku!
Taniec Koguta, Kwoczki, Przybranki, Żaby, Kuropatwy, Wróbla.

KONIEC