Historya Nowego Sącza/Tom II/Rozdział II

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Sygański
Tytuł Ustrój mieszczaństwa.
Pochodzenie Historya Nowego Sącza
Tom II. Obraz urządzeń cywilnych oraz życia mieszczaństwa w epoce Wazów
Wydawca Nakładem autora
Data wydania 1901
Druk Drukarnia Wł. Łozińskiego
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom II
Pobierz jako: Pobierz Cały tom II jako ePub Pobierz Cały tom II jako PDF Pobierz Cały tom II jako MOBI
Indeks stron
Rozdział  II.
Ustrój mieszczaństwa.

Zaludnienie Nowego Sącza osadnikami niemieckimi przez Wacława, króla czeskiego, księcia krakowskiego i sandomierskiego 1292 r.[1], i napływa tychże kolonistów w następnych latach, nadały oczywiście miastu charakter niemiecki. Księgi radzieckie i ławnicze jeszcze w r. 1488 po niemiecku były pisane, a dopiero w r. 1501 znajdujemy ostatni zapisek niemiecki w księgach miejskich. Nazwiska najmajętniejszych mieszczan w XIV. i XV. wieku, zachowane w przywilejach i aktach, są czysto niemieckie. Nawet w kollegiacie, założonej przez Zbigniewa Oleśnickiego w r. 1448, obok kazań polskich miewano co niedziele i święta kazani niemieckie, o czem jeszcze w r. 1521 a nawet w 1562 znajduję wyraźną wzmiankę[2]. Dział się to samo w Krakowie[3] i we Lwowie[4] i innych miastach polskich. Powoli jednak potężniejący za Jagiellonów duch narodowy szlachty polskiej oddziaływać począł na niemiecki żywioł mieszczaństwa, tak że już z początkiem XVI. wieku występują w Nowym Sączu coraz liczniejsze nazwy polskie, powstałe nie rzadko z nazwisk niemieckich. I tak n. p. Niemca Mordbira nazwano Morzypiwem, tłómacząc dosłownie przezwisko (Spitzname) niemieckie pragnieniem nabyte; nazwiska Moczygardło, Moczymorda podobnie powstały. W przezwiskach tych utonęło wiele pierwotnych nazw niemieckich, bo się Niemy spolszczyli z czasem. W XVI. wieku już zrzadka się zawadzi jaki Bher, Frant, Fornagel, Hibalt, Librant, Lang, Kromer, Krosner, Milner, Passlar, Strass. Nazwy jednak rozmaitych narzędzi rzemieślniczych i sprzętów domowych przechowały swój niezatarty typ niemiecki nie tylko w XVII. i XVIII. wieku, ale w wielu wypadkach nawet po dziś dzień.
W spisie właścicieli domów z r. 1651, który mam pod ręką, występują same nazwy polskie: Cichonie, Durałki, Gądki, Jelonki, Krążle, Kopcie, Orły, Pękały, Rolki, Rozdymały, Sowy, Wydry, Widze, Zięby itp. I nie dziw! Prócz kilku kupców Węgrzynów, Włochów lub Szkotów[5], z ojczyzny wygnańców, zasiliła się ludność miejska własnem pokoleniem lub mieszkańcami mniejszych miasteczek, którzy jako majstrowie rzemiosł i mieszczanie, czy to dla lepszego zarobku, czy też uchodząc z pod rządów szlacheckich pod opiekę magdeburskiego prawa, w Nowym Sączu szukali przytułku. Mnóstwo także włościan okolicznych dawało synów do nauki rzemiosł, a wyuczeni towarzysze żenili się i osiadali w mieście, wykupując się z poddaństwa szlachty.
Przybyszami takimi między 1613—1636 r. byli: Jan Farnowski z Koźminka, Maciej Zatorski z Zatora, Jan Łykawski i Walenty Koszkowicz z Łęczycy, Walenty Wargulec, Stan. Kopeć i Wojciech Tymowski z Grybowa, Samuel Kominkowicz z Torunia, Marcin Oleksowicz z Żabna, Jan Czyrzyczka z poblizkiej Kamionki, Wojciech Bogdałowicz, Stan. Jamiński i Floryan Benedyktowicz z Czchowa, Wawrzyniec Szydłowski z Szydłowca, Wojciech Sławiński z Miechowca, Jan Zięba i Jan Obłąk z Bobowej, Krzysztof Gadowicz z Lipnicy, Wawrzyniec Kondratowicz i Wojciech Lakslarowicz z Krosna, Jan Ozdzic i Stan. Wójtowicz z Krakowa, i mnóstwo innych mieszczan, którzy tak przeważnie wpływali na dobre lub złe losy miasta, w którem się dorobili mienia i godności[6].
Przyjmując do swego grona, żądali mieszczanie: 1) listu „od urodzaju“, t. j. poświadczenia urodzenia z rodziców prawnych; 2) osiadłości i mienia nieruchomego; 3) hakownicy lub przynajmniej muszkietu i miecza dla obrony miasta; przedewszystkiem zaś przysięgi na posłuszeństwo urzędowi miejskiemu we dni i w nocy. Od Szkotów zaś i ludzi podejrzanych w wierze żądano prócz tego ślubu, iż będą żyli w wierze katolickiej i zaniechają handlu towarami zakazanymi. Lecz ich nie było, prócz Jakóba Watson i Jana Wills Skranenborgh, i to jeszcze za Zygmunta III. przyjętych w roku 1613 i 1616.
Mieszczanie bez wyjątku żyli z pracy i dzieł rąk swoich, chociaż zamożniejsi posiadali małe gospodarstwa, folwarki i wólki na przedmieściach; rzemiosło jednak było podstawą ich utrzymania i wychowania.
Rzemiosło każde stanowiło osobny ustrój towarzyski, osobne bractwo czyli cech. Jak ów owad, którego byt ściśle połączony z pewną rośliną i pewnymi warunkami, tak rzemieślnik ówczesny żył tylko w obrębie rzemiosła i bractwa swego, tam tylko czuł się w swym własnym żywiole, wiedząc, że podadzą mu rękę w niedostatku, obronią w potrzebie, uczczą dobrą chęć i zasługę. Z bractwa swego dopiero wchodził w życie publiczne: na radziectwo, ławnictwo, bo wszystkich rzemiosł bractwa były oraz szkołą obyczajów, a obyczaje podstawą praw i samorządu. Już nazwa sama i pojęcie „bractwa“ w rzemiośle kryła w sobie wielkie pojmowanie społeczności, opierając się na miłości wzajemnej, na braterstwie, którego obyczajem nie było nienawidzić bractw drugich, lecz pospołu z niemi pilnować i strzedz praw Boskich i ludzkich, pospołu czuwać nad wspólnem dobrem: „rzecząpospolitą“. Stąd też ogół mieszczaństwa, mówiąc o sobie, zwał się „pospólstwem“, niby braterstwem wspólnej doli, a miasto swe zwał rzecząpospolitą swoją, cząstką całej pospolitej, kochanej polskiej ojczyzny. Pycha dopiero późniejsza i wyniosłość wzgardziła temi pięknemi pojęciami i wyrazami i deptała je w pogardy nicość.
Wiek XVII., pomimo znacznej oświaty, nie był wolnym od tysiącznych przesądów i zabobonów, ścieśniając i tak ciasne pojęcia ogółu; czemużby biedni rzemieślnicy mieli być większymi w mądrości nad tych, którzy się mądrymi zwali? — Mądrość i zgłębianie prawd odwiecznych poruczano duchowieństwu i uczonym akademikom, mieniąc to ich rzemiosłem. Mieszczaństwo, nie zgłębiając zasad wiary i obyczajów, żyło w pokorze, przestrzegając ściśle, co słudzy Boga zakazali lub nakazali, a zresztą pamiętając i przemyśliwając nad sposobem wyżywienia, wychowania dzieci i obrony swego miasta, jako cząstki tej wspólnej ojczyzny, wsławionej rodzimymi bohaterami na ziemi, a Świętymi wyznawcami w niebie. Obrzędy kościelne i własne istnienie: to były zasadnicze pojęcia bractw rzemieślniczych. „Bogu Wszechmogącemu ku czci i chwale, a ubogiemu cechowi naszemu ku pociesze ze wszystką bracią miłą“[7] — oto godło tychże.
Kościół, dążąc do czystości obyczajów, karał dzieci nieprawej miłości, nie przypuszczając ich do stanu duchownego. Prawo niemieckie gorliwie dopełniało tego zamiaru. Karol Wielki w saksońskiem swem prawie odsądził dzieci nieślubne od czci i mienia dziedziczonego. Niemieckie bractwa rzemieślnicze, przyjmując ustrój prawie zakonny, odsądziły ich także od wszelkiej z sobą społeczności — a miasta polskie wzrosły na saksońskiem Karola Wielkiego prawie. Bractwa rzemieślnicze przyszły z Niemiec, obyczaj obcy wszedł w obyczaje rodzime, bo był cywilizacyjnym, choć zbyt surowym, a nawet może niesprawiedliwym.
Ustawy cechowe XVI. i XVII. wieku nie różnią się zasadniczo od ustaw cechowych XV. wieku, mają jednak niektóre właściwości obyczajowe, które choć w krótkości przytoczyć należy[8].
„Uczciwy mistrz“, przyjąwszy chłopca na uczenie rzemiosła i zapisując go do księgi brackiej, musiał złożyć list urodzenia jego. W braku tychże przyjmowano ustne świadectwo, lecz pod przysięgą. Stąd to w księgach cechowych często spotykamy taką formułkę: „Przyszli ludzie uczciwi N. N. i N. N., mieszczanie sandeccy, do cechu naszego sławnego... i zeznali pod przysięgą, podniosłszy dwa palce: Iż syn ich jest spłodzony dobrze, według kościoła świętego katolickiego z rodziców uczciwych: ojca N. N. i Matki N. N., mieszczan sandeckich.“
Przy zapisie składano zwykle „kopę“ czyli 2 złp. do skrzynki cechowej i kilka funtów wosku na światło brackie, czasami też jaki achtel piwa według zamożności rodziców ucznia. Odtąd przyjęty uczeń należał do bractwa, miał prawo i doznawał opieki, ale też i posłusznym być musiał cechowi swemu.
Wyuczonego „uczennika“ uczciwy mistrz czynił wolnym od nauki, poświadczając, „iż mu dosyć uczynił za rzemiosło, jako przystało na cnotliwego, i przemianek wziął“ czyli „przezwisko uczciwe“, które dawała czeladź towarzyszowi, świeżo w ich grono wstępującemu[9]. Tak n. p. w r. 1625 „Marcin, uczennik stelmacha Jana, brał przemianek przy wszystkiej braci.“ — „Wojciech Jadamczyk, uczennik czchowski, brał przemianek tu u nas, przyszedłszy do nas bez przemianku.“ — „Jan Pękała brał przemianek i tu się uczył w Sączu.“
Wyzwoleniec stawał się „towarzyszem“ rzemiosła, miał prawo do gospody wspólnej i musiał po świecie wędrować dla nabrania doświadczenia w rzemiośle i życiu, czyli „pójść na Wander“.
Wędrownemu niedoświadczonemu młodzieńcowi niejedno groziło niebezpieczeństwo po gościńcach i noclegach. Źli ludzie oszukiwali, ogrywali, okradali; zbójcy jawnie i w żywe oczy obierali biedaka ze wszystkiego mienia; a najgorsi ze wszystkich złoczyńców: Martauzy[10] przebiegle wabili niebacznych na Węgry, dalej i dalej, aż ku nieszczęsnemu Jagrowi[11], gdzie w XVI. wieku Turcy, zdobywcy środkowych Węgier[12], za taki żywy towar chętnie płacili złotem. Nie dziw więc, że wychodzącemu towarzyszowi wpajali w pamięć przepisy ostrożności, które się dziś zdają nie tylko śmiesznymi, lecz nawet nie do uwierzenia podobnymi.
Wędrowny towarzysz, nie znajdujący roboty w mieście, otrzymywał obiad i wieczerzę „glejtowną“[13]. Nawet mistrz lub towarzysz szerokiego rzemiosła, jeżeli przywędrował, według zwyczaju dostawał 12 gr. tak zwanej „powinności“.
Towarzysz podlegał sądom cechu swego. Sądzili zgromadzeni mistrze, nie bez zapytania jednak grona towarzyszów. Tak n. p. w r. 1563 czeladnik bednarski obwinił towarzysza swego o znalezienie swej zgubieli. Obwiniony wywiódł się (oczyścił się), a powód odwołał. Zły przykład jednak wymagał ukarania. Mistrzowie ugodzili ich między sobą i pytali czeladzi, czemby go chcieli karać? Towarzysze odpowiedzieli: iż trzema wochlonami[14].
Uczeń lub towarzysz, obwiniony o jakie przekroczenie, „szedł w trybówkę“ albo „był trybowan“[15] t. j. ścigany. I tak n. p. w r. 1625 „Błażej Buczeński trybowan jest od Matyasza Jawora, że mu poszedł precz, nie odrobiwszy, co mu dał na odrobienie.“ — W r. 1628 „pan starszy Jan Kozdroj dał w trybówkę towarzysza swego Masłka opatowskiego, że mu poszedł precz bez odprawy po godziech i dług wziął, co mu dał na suknie 80 gr.“ — W r. 1633 „Matyasz, bednarz, dał w trybówkę Marcina Guzowskiego, uczennika, że mu poszedł bez odprawy i wziął mu szablę i do skrzynki mu otwierał; gonił go do Tarnowa, ale go nie znalazł.“
Wyuczony i doświadczony towarzysz starał się o przyjęcie za brata w rzemiośle. Przychodził do zgromadzonego cechu z dwoma orędownikami, którzy się za nim wstawiali, prosząc o przyjęcie, okazując „listy od urodzaju“ i „listy od rzemiosła“, i składając „wstępne“ albo „nastalią“. Następnie robił „misteryjną sztukę“ (Meisterstück) i składał „sztuczne pieniądze“, a wkońcu „kolacyą sprawiał“ i składał wosk. Tak n. p. w r. 1533 „Walenty Spytkowski złożył do cechu 8 gr.; za sztukę dosyć uczynił; wosku winien 4 funty; a kolacyą ma czynić przy weselu.“ — W r. 1579 „w niedzielę przed św. Jadwigą przyjął bractwo kuśnierskie Jędrzej Kwaśny z Brzozowa. Dał sztucznych pieniędzy złp. 12, a kolacyą musi sprawić w tymże roku. Ręczyli za dośyćuczynienie cechowi naszemu: pan Stan. Rymarz, Jan Kapucyn i Sebast. Slusarz.“ — W roku 1624 „uczciwy Matyasz Jaworek, towarzysz rzemiosła bednarskiego, dał wstępne przy bytności braciej wszystkiej, chcąc z nami bydź w społeczeństwie i braterstwie; a powinien wszystkie brzemiona i powinności odbywać, jako w sobie przywilej i uchwała cechowa opiewa. O hakownicę udaje się do łaski braterskiej.“
Na tych kolacyach wielką rolę odgrywały kołacze — placki okrągłe. Stąd bardzo logicznie w księgach bednarskich pisano „kołaczya“.
Majstrowie czyli bracia rzemiosła tworzyli odrębną społeczność o właściwym sobie ustroju, naśladującym ustrój miasta i całej Rzeczypospolitej polskiej. Bractwa rzemieślnicze, jak wszystkie stowarzyszenia, pomału doskonaliły swój ustrój, co się okazuje z wyborów z koleją czasu i w miarę wzrostu swego.
W r. 1548 sześciu bednarzy w Nowym Sączu założyło bractwo; przystąpili do nich niebawem stolarze, stelmachy i kołodzieje i obrano wspólnie dwóch cechmistrzów, którzy uchwalili „schadzkę co cztery niedziele w dzień poniedziałkowy, a kiedy który mistrz za cechą[16] nie przyjdzie, albo się cechmistrzowi nie opowie, zapłaci grosz winy; kiedy kto na żałomszy nie będzie, grosz winny“[17].
Uchwała zaś z r. 1575 zastrzega: „Aby żaden nie śmiał targować i wykupować żadnej materyi, która należy do rzemiosła, pod winą 2 funtów wosku.“
„Któryby mistrz chodził do wsi kupować albo laski na obręcze albo drzewo wszelakie, będzie winien dać 2 funty wosku.“
„Któryby mistrz jeden z drugim grał w karty albo kostki, a powadzili się: winniejszy będzie winien dać 2 funty wosku, a drugi 1 funt.“
„Któryby mistrz grał z towarzyszem w karty albo kostki, będzie winien położyć 2 funty wosku, a towarzysz funt.“
„Któryby mistrz sam wynosił naczynie na rynek, albo sam nosił naczynie jakie w dom komu, winien będzie dać funt wosku.“
Wosk ten szedł na światło cechowe do kościoła.
W r. 1583 zapadła uchwała: „Któryby mistrz chłopca albo towarzysza odmówił, będzie winien półachtela piwa i 2 funty wosku.“
„Któryby nie przyszedł na schadzkę cechową, będzie winien kaźni 2 godziny.“
„Któryby przy cechowem piwie zwadę począł, powinien dać 2 funty wosku.“
W tymże roku cech kupuje smoły[18] półosma kamienia, którą odprzedaje pojedynczym bednarzom po 2 złp. za kamień.
W r. 1584 uchwalono: „Któryby brat z drugim się pokłócił i słowo mu jakie nieprzystojne powiedział, będzie winien dać półkamienia wosku i 3 dni w kabacie[19] siedzieć.“
Prócz starszych cechowych, t. j. dwóch cechmistrzów i dwóch braci stołowych, czyli „braci do skrzynki brackiej“, wybierali bednarze także po dwóch firów[20], czyli chorążych do wszelakiej służby cechowej: do zbroi, do noszenia mar, do palenia świec i gaszenia tychże przy nabożeństwach brackich, do nalewania piwa przy schadzce cechowej, do deki[21], do noszenia na cmentarz dzieci umarłych.
Król Zygmunt III., sprzyjając szczególnie wszystkim cechom sandeckim, jako instytucyi niemieckiej, zatwierdził również ustawy cechu bednarskiego (contubernium artis lignariae) 12. lipca 1604 r. w Krakowie, przez co położyłem mocną podwalinę do pomyślnego rozwoju jego[22]. Od tej doby bracia cechowi w miarę potrzeb lub wkradających się nadużyć, ustawy swe coraz to nowymi dodatkami uzupełniali i udoskonalali. I tak n. p. w r. 1606 wszyscy mistrzowie starsi społecznie tę uchwałę postanowili: „Któryby mistrz zastawiał z siebie odzienie na grę jaką w karty, winien będzie do skrzyni dać półkamienia wosku winy nieodpuszczonej i godzinę siedzieć w kaźni.“
W cechu bednarskim każdy pojedynczy majster miał swoje osobiste godło, czyli tak zwany gmerk[23] (Gemerk), który stawiał na równi z godłem herbowym rycerstwa, a również dbał o to, aby go nie splamić czynem niehonorowym. Tak n. p. w r. 1624 pan Dobrzechowski miał w swym gmerku literę M. z strzałką wystającą z pośrodka; pan Gąsior 3 strzały pochylone stojące do góry; pan Niedziela strzałę z ukośnym krzyżem; pan Gurka strzałę z podówjnyem C. z boku równolegle obok siebie; pan Bartosz strzałę z kotwicą i ukośnym krzyżem; pan Kraczek literę W. z wystającym prętem nakształt litery k. u góry[24].

Gmerki bednarzy sandeckich z roku 1624,
podług rysunku w księdze cechowej.

Ustawy cechu kuśnierskiego (contubernium artis pellionum) zatwierdził Stefan Batory na sejmie warszawskim 21. lutego 1578 r. i ponownie Zygmunt III. dnia 15. czerwca 1593 r. w Warszawie. Kuśnierze co do zasady podobnie uchwalali, jak bednarze, widać jednak różnicę rzemiosła.
I tak w r. 1605 uchwalili bracia cechowi:
„Który brat kupił skórę starą drożej nad 9 groszy, a młodą nad 7 gr., takowego będą karać sześcią funtów wosku nieodpuszczonej winy. A któryby brat kupił za broną albo w bornie, pod tąż winą.“
„Któryby brat się zmówił z chłopcem i kazał co sobie nosić, a był wyświadczon u rzeźnika albo u kijaka[25], pod taż winą.“
„Aby się żaden nie ważył przedwać marlice[26] do korzucha, tylko marlice niech będą osobno, żeby nie było oszukania w robocie, pod winą 6 funtów.“
W r. 1612 uchwalono: „Żeby się żaden czeladnik nie ważył skór swoich kłaść do kwasu więcej niż 4, kiedy półkopy skór umoczy mistrz.“
„Gdzieby się pobił brat z bratem w mieście, zapłaci półkamienia wosku; a gdyby na jarmarku, tedy kamień wosku.“
W r. 1618 „za ekscesa, które czynił w cechu Grygier kilka razy, panowie bracia postanowili: aby podczas sprawy cechowej do sieni ustąpił. A gdyby piwo cechowe było, aby na słomie siedział.“
W r. 1625 „zezwolili się bracia tak starsi jako i młodsi, żeby żaden nie ważył się wolnego poniedziałku i pod jesień gotowych serdaków dawać w podarunku.“
W r. 1626 zapadła uchwała: „Kiedy do cechu przyjdą kuśnierki, aby też nie podsiadła młodsza starszej. Niechaj powie każdej mąż doma, która podle której ma siedzieć, jako sami siadamy“[27].
„Któryby brat nie powiedział żonie swej, a przyszłaby do cechu na piwo braterskie, a nie posłali po nią, tedy mu przepada 4 funty wosku.“
„Aby żaden brat nie dozwalał robić tak partaczom, jak partaczkom, pod winą półkamienia wosku.“
„Postanawia się cena skór: czarną starą 24 gr., młodą 18 gr.; białą starą 20 gr., młodą 15 gr. Któryby się brat srożej ważył kupować, kamień wosku winy przepadnie.“
„Kiedy schadzka albo piwo braterskie, młodsi bracia aby stali przed stołem. Któryby brat odszedł od piwa, przepada mu 6 funtów wosku.“
W r. 1629 „panowie bracia upatrzywszy szkodę i utratę, którą przez nierząd cech ponosi, przychylając się do ustawy Imci pana podwojewodzego, uchwalili: Żeby żaden brat nie ważył się kupować skór na rynku, ani w ulicy, ani w bronie, ani w domu, ani na wolnicy[28] przez wszystek tydzień, krom dwóch braci na to deputowanych: Stefana Cholewicza i Wojciecha Lakslarowicza. A któryby się ważył albo żona jego, takowy winy da 10 grzywien panom rajcom spólnie z cechem, krom jarmarku.“
Skrzynia cechowa kuśnierska mieściła w sobie skarb braterski, o wiele znaczniejszy w porównaniu z innymi cechami, a to wskutek obyczaju, że nie pojedynczy brat, lecz cały cech wraz towar kupował. W r. 1598 wraz z długami u braci mieli kuśnierze w skrzynce brackiej 137 złp. 15 gr. Skarb bracki zasilały czasami zapisy pośmiertne. I tak n. p. w r. 1638 Walenty Szałwia, kuśnierz, zapisał cechowi 100 złp., „aby na każdy kwartał po kupie od nich dawszy obracali tę kopę na pia opera za jego duszę“[29].
Pojedynczym braciom pożyczano pieniędzy na mały popłatek, skąd mienie cechowe rosło. Komu nie dowierzano, musiał złożyć zastaw. I tak w r. 1593 Librant za 12 złp. zastawił nożenki srebrne z nożami i łańcuchem srebrnym. — Zabłotny za 20 złp. zastawił bramkę[30] perłową i pasek srebrny pozłocisty. — Rodzicki w roku 1595 za 4 złp. zastawił do tygodnia uzdę srebrną pozłocistą. Tegoż roku kupili bracia królików 3.688 za 70 złp.
Pożyczania pieniędzy i pokwitowanie zapisywano w rejestra cechowe pod rubryką osobną. Tak n. p. pod rokiem 1628 w księdze kuśnierskiej czytam: „My braci wszyscy zeznajemy, żeśmy winni spólnie złp. 521 za towar, tak jako który brat brał wedle rejestru. Którą sumę obligujemy się oddać, nie ociągając się nijakiemi odwłokami prawnemi, fantami; zachowawszy tę kondycyą, że Boże uchowaj na którego z nas śmierć, tedy rękojmia tego długu powinna doglądać, beż żadej odwłoki do skrzyni takową sumę oddać. A któryby brat na czas naznaczony nie oddał, takowy bez wszelakiego postępku prawnego powinien będzie ex nunc do więzienia iść, z którego więzienia nie wyjdzie dotąd, aż takowe pieniądze odda.“
Największą uroczystością cechową były wybory cechowe. Jako wojenna szlachta króla, miasta swych wójtów i burmistrzów; tak podobnie z jak największa uroczystością każdy cech obierał swą starszyznę, wezwawszy wprzód pomocy Ducha św. przy mszy wspólnej wotywnej, na której czasami skrzypkowie grali.
Po wyborach następowała „wyborowa kołaczya“. W r. 1588 wydali na nią kuśnierze: za ćwierć mięsa 23 gr., za półcielęcia 9 groszy i szeląg, kur dwie 4 gr. i szel., prosię 4 gr., jaka 1 gr., chleb 5 gr., ziele białe[31] 6 gr., pietruszka 2 szel., świece ½ gr., półachtela piwa 20 gr., faska piwa 11 gr.
W roku zaś 1630 wydano: za parę szczuk świeżych 24 gr., sandacz słony 1 złp. 3 gr., lwowska ryba[32] 1 zł., węgierska ryba 49 gr., miodownik[33] 6 gr., pieprz 3 gr., szafran 3 gr., oliwa 6 gr., chleb 12 gr., bułki 3 gr., obwarzanki 1½ gr., piwa achtel 4 złp., półachtel 2 zł., chrzan 1 gr., ocet 3 gr., cebula i pietruszka 2 gr., świece 5 szel.
Kuśnierki, jak się powiedziało wyżej, chadzały do cechu na brackie piwo i kołaczye. Miały też osobnego krajczego swego, którego wyłącznym obowiązkiem było: Przy kołaczyi krajać przed białogłowy, podczas kiedy inny był do kołaczów ogółem. Krajczy taki istniał już w 1598 r., a krajczy ogółem jeszcze wcześniej. Kuśnierki pijały piwo cienkie zielone, kuśnierze zaś gęste. Jeszcze w r. 1604 uchwalono, aby się żaden nie ważył za próg piwa wynosić, ani częstować bez dozwolenia starszego. Nalewaniem piwa trudnili się młodsi bracia, wyznaczeni do posług cechowych[34].
Nazajutrz po wyborach odbywano zwykle żałomszę za nieboszczyków braci rzemiosła. W roku 1639 dano księżom od Requiem 12 gr., kantorowi 6 gr., muzykantom 18 gr., organiście 10 gr. Poczem odbywała się schadzka czyli gromada, na której albo nowe uchwały zapadały, albo też zatwierdzano dawne. Bez półachtela piwa i pieczeni nie obeszło się nigdy. Podobne żałomsze odbywały się przed każdą gromadą. Mianowicie odbywały się żałomsze kwartalne, a panowie bracia na wzór rajców dostawali kolędę, zwykle półachtela piwa[35]. Wogóle zwyczajem Niemców i wszystkich polskich miast, rzemieślnicy sandeccy w XVII. wieku wypijali wielką ilość piwa.
Podobnie rozwijały się i urządzały się wszystkie bractwa rzemieślnicze, stosownie do właściwości rzemiosła swego. Każdy zaś cech miał swoje światło woskowe, z którem występywał na uroczystościach kościelnych. Świece te sporządzały zwykle mniszki Kletki, mieszkające obok kollegiaty, biorąc w r. 1627 od funta wosku 1 gr. Dla starszych cechowych były świece malowane, a od pary takich płacono im w r. 1633 za robotę 6 gr. Sami bednarze mieli w r. 1615 w skrzynce braterskiej świec 53.
Jaki wogóle duch wiał z tych bractw rzemieślniczych w XVII. wieku, uczą przedewszystkiem ustawy ich, spisane i stwierdzone od urzędów tak miejskich, jako i królewskich. Przytoczymy tu niektóre ustawy w dosłownem brzmieniu, by snadź nie zaginęły wraz z szczątkami spleśniałych i napół przegniłych aktów.
Artykuły cechu szewskiego, rymarskiego i siodlarskiego z 20. maja 1602 r.
1) Aby żałomsza w poniedziałek bywała, a któryby z cechmistrzów na niej nie był, zapłaci funt wosku.
2) Aby żaden z mistrzów sam jeden nie śmiał skrór tak małych, jako i wielkich u rzeźników kupować, jedno samowtór z drugim mistrzem i to za zezwoleniem drugich mistrzów starszych stołowych pod kamieniem wosku.
3) Aby się nikt nie ważył czeladzi odmawiać od mistrza, gdy pocznie robić, nim wynidą dwie niedziele, ale u tego mistrza ma robić pod funtem wosku.
4) Każdy z mistrzów, gdy misterią przyjmuje, aby miał list od urodzenia.
5) Aby żaden nie śmiał kupować dębu[36] przedtem niźli otworzą jatkę, tylko jeden worek, a w dni święte aż po mszy pod funtem wosku.
6) Żaden mistrz aby nie śmiał przed miastem skór tak wielkich, jako i małych kupować pod zakładem 2 funtów wosku.
7) Który z mistrzów nie będzie za cechą w cechu, zapłaci funt wosku.
8) Któryby z mistrzów nie był na pogrzebie, zapłaci funt wosku.
9) Któryby wynosił tajemnice cechowe, takowy przed wszystką gromadą ma stać w dzień i w nawiętszy mróz i funt wosku ma zaraz dać.
10) Gdyby mistrz targował na wozie skórę a samby ją zdjął z wozu albo niósł do domu, zapłaci 2 funty wosku.
11) Uczeń, który się chce uczyć, ma dać do cechu do skrzynki 30 groszy i 2 funty wosku.
12) Mistrzowie wszyscy zezwolili, jeśliby mistrz który grał w karty z towarzyszem, 2 funty wosku nieodpuszczenie zapłaci. A kiedy z uczniem 4 funty nieodpuszczonej winy.
13) Komu ciał każą nieść umarłego człowieka, a omieszka albo nie będzie chciał nieść, funtem wosku zaraz ma bydź karan; a tam się mają zejść przed dom zmarłego pod winą 2 funtów wosku.
14) Aby żaden z mistrzów na kutlofie zamawiać skór nie ważył się pod winą 4 funtów wosku.
15) Któryby z mistrzów nie opowiedział czeladnika swego, żeby nie robił w dzień poniedziałkowy, 2 funty wosku przepada nieodpuszczonej winy.
16) Z strony bykowego[37], któryby się takowy znalazł bez żony z mistrzów, aby achtelem piwa był karany.
17) Towary, które należą do rzemiosła, aby były kupowane i braciej przedawane; ażeby chowane były na wieży i tamże ważone przy jednym mistrzu stołowym a drugim młodym.
18) Aby żaden stary mistrz przy młodych także i gromadzie nie był karany.
19) piwa aby żaden z mistrzów, gdy jest piwo brackie, nie śmiał wynosić bez woli mistrzów stołowych, także i starych mistrzów.
20) Z strony czeladzi, u którego mistrza znalazłoby się trzech, czterech i więcej, powinien bratu drugiemu potrzebującemu użyczyć pod winą mistrzowską.
21) Z strony roboty przedawania, gdyby się znalazła zła robota u którego mistrza, takowa przy wszystkiej gromadzie ma bydź approbowana.
22) Z strony zbroi zbierania, aby było wolno mistrzom młodym służącym w niej pachołka godnego obierać, a gdy co zepsuje, powinien dać naprawić.
23) Z strony poswarków mistrzowskich, gdzieby którykolwiek z mistrzów bądź słowem uszczypliwem, bądź też czem innem jeden naprzeciw drugiemu przewinił, ma bydź karany 4 funty wosku winy nieodpuszczonej.
24) Długi wszelkie, któreby się znalazły między bracią, aby były oddawane przed wyborem pod winą mistrzowską.
25) Któryby z mistrzów zadawał na skóry gdziekolwiek, takowy mistrz półkamieniem wosku ma bydź karany winy nieodpuszczonej.
26) Któryby z młodych mistrzów świec przepomniał palić albo omieszkał, takowy funtem wosku ma bydź karany.
Te artykuły uchwalone przez mistrze stare i wszystkę gromadę, approbowane przez mistrze stołowe, mają mieć moc i wagę swej mocności przez przywilej utwierdzony od Jego Królewskiej Mości najjaśniejszego króla polskiego Stefana Batorego[38].
Cech szewski, liczebnie jeden z największych w Nowym Sączu, urządzał corocznie z niemałą wystawnością uczty cechowe i nabożeństwa brackie w kościele Norbertanów, jak świadczą przechowane dotąd zapiski. I tak pod rokiem 1604 czytam: „Daliśmy przy wyborze za 4 achtele piwa 6 złp. 12 gr., na pieczeń 2 złp. 3 gr., śrotarzom od przyniesienia piwa 8 gr., muzyce 8 gr.“ — w r. 1630 „na kolacyą wyborową dla panów braci ze wszystką gromadą, na potrzeby do kolacyi należące, wydaliśmy za 3 achtele piwa 12 złp., na żałomszę księdzu i kantorowi po tymże wyborze 18 gr.“ — W r. 1639 na podobną kolacyę wydano 36 złp. 4 gr.

Cecha mosiężna siodlarzy i rymarzy sandeckich z r. 1687.
Z Muzeum hr. Czapskiego w Krakowie.

Do stałej rubryki, powtarzającej się corocznie, należało: Od żałomszy księdzu i kantorowi 18—21 gr.; od żałomszy żakom szkolnym, co śpiewali, 2 gr.; bakałarzowi od Requiem 2 gr.; kaznodziei kwartalnie 2 złp. 8 gr.; kaznodziei od wymienienia zmarłej braci na ambonie 16 gr.; kantorowi od litanii w czasie 40 godzinnego nabożeństwa 15 gr.; za świeczki do nabożeństwa 40 godzin u św. Ducha 10—15 gr., u fary 1 złp. 6 gr.; na nabożeństwo w dzień św. Kryspina i Kryspiniana[39] Ojcom do św. Ducha z muzyką 3—4 złp; za 2 pary butów do zamku panu podwojewodzemu 4—6 złp.
Prócz tego notowano stale wydatki: na ołów, kule, lonty, robienie ładunków, na wosk, na świece łojowe do baszty cechowej, na naprawę hakownic, muszkieterów, pałaszów i innych zbroi. W r. 1616 kupiono 2 hakownice długie za 16 złp., a od naprawy dwóch innych dano ślusarzowi 4 złp. Prócz tego zapisywano wydatki na oliwę do szpikowania zbroi, na piwo armatnie dla bracie cechowej, na kadzidło przy nabożeństwie, za wycieranie zbroi na Boże Ciało; nadwo mniszkom kletkom od robienia świec woskowych i od malowania roratnych na koledę sługom miejskim i dzwonnikom. W roku zaś 1655 zanotowano: „Dzwonnikowi od zachowania prochu w kościele 1 złp. 6 gr.“ Nakoniec wydatki na chędożenie zbroi, przy nabożeństwach i pisarzowi cechowemu.
Proch do armaty cechowej sprowadzano zwykle z Grybowa i płacono zań w r. 1633 za jeden kamień; 8 złp. 20 gr.; w r. 1640 złp. 18, w r. 1656 złp. 21, a w r. 1657 złp. 25.
Przy corocznym wyborze cechmistrzów i braci stołowych zdawano sprawę z pieniędzy w skrzynce brackiej będących. Tak n. p. w r. 1629 było w skrzynce pieniędzy gotowych 40 złp., na długich zaś między bracią 36 złp. 15 gr., wosku na długach 30 , wosku gotowego 6 funtów. — W r. 1637 pieniędzy gotowych 44 złp., wosku na długach u braci 12 funtów. W r. 1637 pieniędzy gotowych 44 złp., w fantach 6 złp, na długach pieniędzy w braci 30 złp. 15 gr. wosku na długach u braci 12 funtów. — W roku 1644 gotowych pieniędzy 100 złp., na długach u braci 17 złp. 16 gr, wosku na długach u braci 9 funtów. Dodajmy do tego zapis 150 złp. Marcina Samborczyka z r. 1625, tudzież 100 złp. Doroty Pasionkowej z r. 1647, a przekonamy się, że majątek cechu szewskiego wzrastał z każdym rokiem[40].
Podobne ustawy i zwyczaje istniały w cechu krawieckim (contubernium sartorum), zatwierdzonym przez Zygmunta III. w Krakowie 14. kwietnia 1603 r. Urodzenie z katolickich rodziców było niezbędnym warunkiem przyjęcia do cechu. I tak n. p. w r. 1613 „przyszedłszy do cechu naszego krawieckiego pan Stan. Siedlecki i pan Marcin Wągiel, zeznali pod przysięgą, podniosłszy dwa palce, iż pan Majcher Librant jest spłodzony podług kościoła św. katolickiego, z ojca Majchra Libranta, mieszczanina i rajcy sandeckiego, z matki Katarzyny Ribczańskiej z Kleparza.“ Z początkiem jednak XVII. wieku przyjmowano do cechu krawieckiego także członków aryańskiego wyznania, jak o tem w rozdziale VII. tomu I. szczegółowo nadmieniłem.
Przyjęcie za brata czyli towarzysza w rzemiośle odbywało się za porozumieniem braci cechowych i wstawieniem się jednego lub dwóch z pomiędzy mieszczan. Przyjęty do cechu brat musiał złożyć 12 złp. na misteryę, czyli do skrzyni brackiej, sprawić wspólną kolacyę dla braci cechowych, dać 6 funtów wosku i spełniać posługi cechowe w baszcie i w kościele. Jeżeli towarzysz przyjmował misteryę a poprzednio pojął za żonę córkę krawiecką, płacił połowę tylko do skrzyni brackiej, t. j. 6 złp.
Przy corocznych wyborach cechowych obierano po 2 cechmistrzów, braci stołowych, pisarza cechowego, i do rozmaitej służby cechowej: do zbroi, do noszenia mar, palenia świec, nalewania piwa. Od niektórych jednak powinności cechowych można się było wykupić. I tak n. p. pod rokiem 1601 czytam: „Wojciech Głębocki, Krzysztof Ziołkowski i Jakób Rynka wykupili się od nalewania piwa, od świec palenia i mar przykrycia na żałomszę.“
Bracia stołowi wypożyczali pieniędzy z skrzyni brackiej na zastaw. Tak n. p. w r. 1632 zanotowano: „Pożyczyliśmy z skrzynki cechowej panu Janowi Złotopolskiemu 27 złp. Zastawił cyny sztuk 14, mis wielkich 3, mniejszych 4, półmisków 3, garniec 1, półkwaterek 1 sub vadio takowej sumy, która ma bydź oddana na Wielkanoc; przy oddawaniu takowej sumy powinien oddać kontentacyi 40 gr., co sam pozwolił przy bytności żony.“ W r. 1601 mieli krawcy w skrzynce brackiej pieniędzy gotowych z długami u braci złp. 40. W niedzielę zaś czarną 1603 r. pieniędzy gotowych 23 złp., na fantach złp. 33 gr. 10. Z tych to wspólnych pieniędzy kupowano towar dla całego cechu, na wzór cechu kuśnierskiego, szewskiego, czapniczego i innych.
Podobnie ścisłą kontrolę prowadzono co do innych dochodów i wydatków. I tak pod rokiem 1618 czytam: „Pan Stanisław Widz dał kolaczyowe pieniądze według powinności cechowej złotych 12, któreśmy wydali na proch i na hakownicę.“ W r. zaś 1651 „przedaliśmy parę muszkietów w czarnej oprawie z pozwoleniem wszystkiej braci, wzięliśmy za nie 16 zł.“ A w r. 1672 „na potrzebę cechową przedaliśmy zbroję za 13 złp., kupiliśmy prochu funtów 12.“
Uchwały cechowe wpisywano do księgi brackiej. I tak n. p. 26. sierpnia 1631 r.: „Z dekretu panów radziec i panów braciej wszystkiej zapadła uchwała: Aby bracia w trzewikach sukiennych nie chodzili pod winą nieodpuszczoną kamienia wosku.“
Za przebywanie w bezżeństwie płacono karę do cechu, podobnie jak u szewców, tak zwane „bykowe“. I tak n. p. 1602 r. „pan Jakób Rynka wystawił panom bratom bykowe.“ — W r. 1606 „Jan Owieczka odprawił bykowe panom bratom“[41]. Podobne jednak zapiski rzadko kiedy spotykam w księgach cechów sandeckich.
Cech kowalski (contubernium fabrorum) zatwierdził ponownie Zygmunt III. w Krakowie 27. czerwca 1603 r. Pod względem wewnętrznego ustroju nie różnił się ów cech od innych bractw rzemieślniczych, chyba samem różnorodnem rzemiosłem, które pojedynczych członków, niby jedną wielką rodzinę, jednoczyło i ożywiało. Stąd to ten sam sposób przyjęcia do cechu, podobne comiesięczne zebrania, podobne nabożeństwa kościelna, podobne nawet kary za wykroczenia spotykamy również w cechu kowalskim. I tak n. p. 1593 r. „Jakób Słowiński trybowany wielką trybówką, iż się pobił z mistrzem i niepoczciwie się odprawił od mistrza, i nie zapłacił czeladzi za piwo.“ — W r. 1596 „Tomasz Wąsecki trybowany od Wojciecha, kotlarza, że się nieuczciwie odprawił od mistrza; przyszedł jako cielę, a odszedł jako wół.“
Podobne także, jak u innych cechów, spotykamy sprawozdanie z pieniędzy w skrzynce brackiej po corocznym wyborze cechmistrzów. Tak n. p. pod rokiem 1621 zanotowano: „Przyjęliśmy na rok pański 1621 od panów przeszłych starszych złp. 53 gr. 16, na fantach złp. 19.“ Od czasu do czasu zasilały skrzynkę bracką pobożne zapisy. I tak w r. 1637 Janusz Mroczek, kowal, zapisał cechowi 100 złp.[42] — w r. 1641 Bartłomiej Gargul, sierparz, 100 złp. — w r. 1683 Błażej Wiatrowski, kowal, rówenież 100 złp.[43]. Z tej wspólnej skrzynki brackiej pożyczano pieniędzy na zastaw, niekiedy nawet wcale hojnie. Tak n. p. w r. 1702 „pan Wojciech Rusinowski w cechu naszym kowalskim pożyczył złotych 100. Zapisuje się na swoim gruncie z małżonkę swoją, a dla lepszej wiary stawia rękojmię, t. j. pana Pawła Wolaka, Jakóba Niemca i Marcina Warchoła, którzy się za tę sumę zapisują na swoich gruntach własnych, t. j. na jatkach szewskich.“
Każdy towarzysz przed przyjęciem misteryi musiał pierwej wykonać sztukę mistrzowską, a mianowicie:
Kowale naprzód podkowę wielką, w której ma bydź piętnaście funtów, a takową dwiema kiczoma[44] wygrzać przy mistrzach stołowych, a przy takowem robieniu mistrze podejmować swym kosztem; potem siekierę albo okszę kołodziejską.“
Ślusarze, którzy puszkarstwo robią, półhak i rurę odkować, i zamek z osadą piękną, a zamecznicy zamek Delle albo Tegruhlt o dwunastu refach, zamek o dwu tępych reglach[45] i z klamką, szper[46] z wierzchu a drugi u spodku polerowany, klucz z draidormem[47], Lethmacher kłódkę nielutowaną, klucz o czterech refach, pograjcarz[48], wędzidło i ostrogi.“
Miecznicy miecz sztuczny z dobrej głowni[49] sam oprawić i wybruszyć[50] z taszkami[51] sadzonemi i przez pochwy[52] trzy szwy nieznaczne wedle sztuki.“
„Innych zaś sztuk mistrze jako złotnicy, kotlarze, malarze, konwisarze, sierparze, paśnicy i kowale, co frameas albo klinie[53] kują, iż sztuki odrabiać z kosztem ich niemałym przyszłoby i podobno jako na miasteczku małem podołaćby temu nie mogli, tedy temu folgując, a jako na miasteczku pogranicznem rząd i potrzebę rynsztunku między sobą upatrując, stanowimy, iż miasto sztuki, którąby odrobić i wystawić mieli, półhak do cechu porządnie i ze wszystkiemi potrzebami naprawny oddać i 200 złotych do skrzynki odliczyć, a kolacyą na mistrze uczynić i cztery funty wosku oddać powinni będą, a już od robienia sztuk zostaną wolnymi“[54].
Podług ustaw tegoż cechu zakazaną była, zwłaszcza w niedziele i święta, gra w kostki i karty, zbytnie używanie trunków i tabaku, „z którego siła złego pochodzi“, pod winą 6 funtów wosku. Przestrzegano pilnie czystości obyczajów, stąd też „jeśliby który z mistrzów młodszych, przyjąwszy cech czyli misterią, w jednym roku nie ożenił się, beczkę albo achtel piwa dać cechowi powinien.“
Wzbronionem było złorzeczenie, używanie nieprzystojnych słów, partactwo i podkupywanie innych. Stąd to „jeśliby który towarzysz mistrza albo żonę jego słowy szkaradnemi albo nieuczciwemi zelżył, więzieniem ma bydź karany i cechowi 4 funty wosku przypadnie.“
„Któryby rzemiosła robił, nie przyjąwszy cechu, takowego nie jako mistrza, ale jako przeniewiercę albo hudlarza, na któremkolwiek miejscu miastu podległemu, z wiadomością i pomocą urzędu radzieckiego, wolno będzie wziąć: którego wziąwszy dwunastą funtów wosku ma bydź karany.“
„Aby żaden mistrz mistrza kupującego żelaza nie podkupował pod winą cechową kamieniem wosku, który nieodpuszczenie ma bydź karany.“
Z biegiem czasu i w miarę potrzeb lub nadużyć, ustanawiano różne przepisy cechowe. Tak n. p. w r. 1596 „stał się zapis między majstrami sierparskimi i między czeladzią sierparską: Jako nie ma żaden kowalczyk robić przy czeladzi sierparskiej, a gdzieby który kowalczyk robił przy czeladzi sierparskiej, ażeby czeladź sierparska zameldowała takowego kowalczyka, tedy przepada mistrzom do cechu kamień wosku winy nieodpuszczonej.“
Dnia 11. maja 1611 r. „wszyscy tak starzy, jak młodzi mistrze za jednostajnym głosem uchwalili: Iż którybykolwiek z mistrzów ważył się za miasto wyniść i kupować węgle, także też i w uliczkach, tedy ma bydź karan trzema funty wosku nieodpuszczonej winy.“ — „Gdyby który targował na rynku węgle, tedy drudzy nie mają targu psować, ale odejść na stronę, aż je ten starguje, który pocznie targować. A jeśliby drugiemu mistrzowi potrzeba było tegoż węgla, tedy ten, któryby węgle stargował, powinien drugiemu spuścić, albo się z nim podzielić, nie wyciągając z nich nic więcej, jedno jako je sam stargował i kupił, a to pod winą trzech funtów wosku.“
„Ci, co na Hamrach mieszkają, aby nie zabierali w łowy a węgla nie targowali i nie drożyli pod winą trzech funtów wosku.“
„Aby się żaden z mistrzów nie ważył w sprawie o dwanaście groszy od sentencyi cechmistrzowskiej do urzędu radzieckiego apelować, a zwłaszcza w przypadkach; taki urzędowi radzieckiemu 40 groszy, a cechowi 4 funty wosku zapłaci.“
„Także aby gromady nie bywały w dzień święty niedzielny, jedno w poniedziałkowy na godzinę piętnastą“[55]. (11 przed południem).
Księgi cechu kramarskiego (contubernium mercatorum) nie dotrwały do nowszych czasów[56], zato przechowały się ich ustawy w całości, zatwierdzone przez Zygmunta III. w Krakowie 19. lipca 1604 r., i ponownie przez Władysława IV. w Warszawie 16. sierpnia 1638 r. Oto ich treść:
W imię Pańskie Amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę. Ponieważ wszystkie sprawy, które są u ludzi, z postępem czasu odmienne i niepewne są, a iżby były albo wypisaniem albo oświadczeniem pewnem oznajmione, przetoż my wszyscy bracia cechu kramarskiego, aptekarskiego, materyalskiego i ci, którzykolwiek łokciem mierzą i funtem ważą, zgodnie się na to naradziwszy, postanawiamy wiecznymi czasy, aby w naszym cechu były takie artykuły zachowane.
1) Naprzód, któryby chciał do tego cechu należeć, powinien miejskie prawo przyjąć, potem list autentyczny od urodzenia swego pokazać, jako należy do wiary św. katolickiej. A ktoby był odszczepieńcem, nie ma bydź przyjęty do bractwa i cechu naszego.
2) Za pokazaniem listu od urodzenia i wiary katolickiej, ma położyć do cechu 10 złp., które mają być obracane na potrzebę cechową; do tego wosku funtów 4, ołowiu funtów 4, prochu ruszniczego funtów 4, i muszkiet do baszty albo wieży od urzędu bractwu temu naznaczonej. A jeżeliby takiego muszkietu nie sprawił, powinien nam dać do cechu 5 złp., a potem na wszystkę bracią kolacyą sprawić.
3) Gdy już cech przyjmie, powinien będzie zaraz posługi cechowe we wszystkiem odprawować tak długo, aż na jego miejsce inszy młodszy nastąpi. A któryby się wzbraniał takowych posług odprawować i nie chciał temu dosyćuczynić i lekko to sobie poważał, winien dać do cechu 2 funty wosku winy nieodpuszczonej za każdym razem.
4) Aby żaden, tak z braci jako i mieszczan, nie ważył się przedawać ani przed domem, ani w domu swoim towaru wszelakiego, któryby jatki kramarskiej nie trzymał i cechu nie przyjął, pod winą 6 zł., których połowica na urząd radziecki przepadnie a połowica do cechu.
5) Jednostajnieśmy postanowili, aby w jatkach kramarskich przy przedawaniu swych towarów każdy się uczciwie sprawował i zachował pod winą 2 funtów wosku nieodpuszczoną.
6) Któryby brat w tym cechu był przeciwny słowem wszetecznem, i onem się przeciwko braci targnął, taki ma bydź karan półkamieniem wosku.
7) A iż zbawienie ludzkie zawisło na jedności wiary chrześcijańskiej, tedy mają i będą wszyscy powinni bracia odprawiać z żonami swemi msze za umarłych cztery razy do roku. A któryby nie był na takowej mszy a byłby doma, takowy zapłaci 2 funty wosku do cechu.
8) Na pogrzebie wszelakim brata albo siostry cechu tego, jako też na mszy zawsze po suchych dniach odprawującej się za umarłych, wszyscy się zejść mają pod winą 2 funtów wosku.
9) Na każde suchedni oddawać powinni do cechu po jednym groszu, a co roku na Boże Ciało po funcie wosku pod winą podwójną.
10) Którybykolwiek syn z pomienionego cechu chciał bractwo z nami przyjąć, albo któryby też pojął w stan małżeński dziewkę z pomienionego bractwa, takowy ma połowicę do cechu odprawować, także posług i powinności cechowych połowicę.
11) Jeśliby się który znalazł z braci, któryby miał łokieć albo wagę niesprawiedliwą, albo rzeczy sfałszowane kramne przedawał, takowego powinni będą starsi cechmistrze i mistrze do panów radziec odnieść, a panowie rajcy według zdania swego i rozsądku prawnego karać mają; a do cechu takowy za ten występek powinien dać półkamienia wosku nieodpuszczenie.
12) Aby mieszczanie sandeccy, rzemiosłami innemi bawiący się, i inni postronni ludzie nie ważyli się na sprzedaż przywozić kramarskich rzeczy, tak jedwabnych jako i prostych na łokieć, ani funt przedawać: pieprzu, szafranu, korzenia i wszelakiego nasienia. A któryby się tego dopuścił po publikacji takiego postanowienia, takowemu towar wszystek zabrać wolno będzie za pomocą panów radziec, z którego panom rajcom obwiniony 2 grzywny zapłaci, z wyjątkiem gdyby to na kram kótemu kramarzowi miał przedać, i to tylko ma się pozwolić.
13) Któryby brat apelował do urzędu radzieckiego w sprawie od 15 groszy, takowy zapłaci urzędowi radzieckiemu winy kopę, a do bractwa albo cechu 2 funty wosku.
14) Któryby brat zaniechał cechu rok i 6 niedziel, takowy cech traci. A jeśliby zaś po wyjściu roku i 6 niedziel chciał z nami kramować, powinien znowu cech przyjąć i wszystkie posługi odprawić, chyba żeby nie z niedbalstwa swego, ale z przygody złej albo skaraniem Pańskiem nawiedzony zniszczał, a zaś pocieszony od Pana Boga znowu wkupować się nie ma.
15) Któraby wdowa szła za inszego męża, tedy onej mąż, połowicę wstępnego dawszy, ma bydź przyjęty do cechu i posługi wszystkie oddawać jako i insi.
16) Jeżeliby który z mieszczan albo postronnych przyniósł towaru kramarskiego a chciał go tu przedawać, ma najpierw do cechu naszego przyjść do panów starszych i opowiedzieć się powinien; a bez dozwolenia nie ma nic przedawać pod utratą wszystkiego towaru. Cechmistrz zaś powinien będzie obwieścić wszystkich braci i spólnie wszyscy targować mają ów towar, a jeśliby się nie stargowali, wolno mu będzie kędyindziej jechać z onym towarem.
17) Któryby się ważył z braci takowego towaru targować potajemnie, bez wiadomości starszych cechowych, taki będzie ciążon czterema funty wosku nieodpuszczenie.
18) W jarmarku wolno będzie każdemu człeku z wszelakiemi kupiami przyjeżdżać i one przedawać; lecz po skończeniu jarmarku, gdy go wydzwaniać będą, aby nazajutrz tak goście jako i insi kramarze, a mianowicie kitlarze, iglarze, nożownicy, paśnicy, mydlarze, aptekarze nie przedawali rzeczy kramarskich. A któryby się tego ważył nad wolności i prawa nasze, takowy podpadnie karze 10 złp., z których połowica przypadnie urzędowi radzieckiemu a druga połowica cechowi.
19) Któryby z tych rzemiosł wyżej mianowanych chciał tu z nami mieszkać, takowy powinien z nami cech przyjąć.
20) Ziół wszelakich na nasienia, kart, mydła, miodowników, pasów pojedynkiem przekupnych, aby żaden nie przedawał pod winą 40 złp., jedno ci, którzy z nami bractwo trzymają.
21) Kitlarze aby się nie ważyli na nas miodowników nawozić, ani przedawać nikomu potrosze pojedynkiem oprócz kramarzów pod winą wyż mianowaną.
22) A iż jest zwyczaj starodawny wyprawiać młodszych z echu na zbrojną wszelaką potrzebę miejską, a zwykli na swoje miejsce lada chłopca słać; zabiegając temu, postanawiamy, aby ten, który służbę odprawuje, nie zostawiał na swoje miejsce inszego, ale sam, jeżeliby jakiej przeszkody nie miał albo choroby, w czem ma się opowiedzieć panu starszemu, w zbroi powinność swą ma odprawować; a ktoby się tego ważył, urzędowi radzieckiemu będzie doniesion, a do cechu czterema funty wosku ciążony będzie.
23) Wdowie po zejściu małżonka swego tego bractwa, każdej będzie wolno kramować, podatki do cechu i posłuszeństwo oddawać zupełnie, w którym porządku żeby zachowanie było panowie rajcy nie mają przeszkadzać; a jeżeliby kto był przeciwny a chciałby to ich postanowienie łamać, z takowego sprawiedliwość nieodwłoczną czynić pod winą 100 złp. Jegomości panu staroście.
Dla świadectwa i wiarygodności niniejsze pismo mocą pieczęci naszej utwierdzamy. Dan w ratuszu sandeckim we środę po uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła Roku Pańskiego 1604[57].
Mniej bogate w szczegóły są zapiski cechu rzeźniczego (contubernium lanionum). Najważniejszą jest ustawa tego cechu, potwierdzona przez Zygmunta Augusta w Warszawie 19. stycznia 1559 r., i ponownie przez Zygmunta III. w Krakowie 26. marca 1609 r., której sama osnowa jest taka:
1) Aby na cześć i na chwałę Bożą w kościele św. Małgorzaty paliły się 4 świece na kijach[58] w uroczyste święta, a w niedziele 2, które młodszy brat cechu pod winą 1 funta wosku gasić powinien i pilnie tego ma przestrzegać.
2) Także dekę swoją ma sprawić młodszy brat do przykrywania mar na żałomszy, która ma bydź co kwartał w tymże kościele, do przykrywania zmarłego brata lub siostry w cechu będących.
3) Na tych zaś mszach, jako i pogrzebie mają wszyscy mistrzowie ze swymi towarzyszami i uczniami bywać pod winą 1 grosza do skrzynki brackiej.
4) Ku ozdobie miasta w dzień Bożego Ciała, skoro tylko magistrat tego zażąda, należy wyprawić 4 braci z orężem i pancerzem ozdobnie. Także i insze podatki z dawna idące tak grodowi, jako i na ratusz płacić, zaco ma ich bronić osobliwie gród od wszelkich krzywd.

Cecha płócienników sandeckich z r. 1710,
podług rysunku w księdze cechowej.

5) W pierwszy poniedziałek po suchych dniach odprawiwszy żałomszę, powinni będą mieć swoje gromady, na których wszyscy cechmistrze pod winą 1 funta wosku bywać powinni, i tam każdy z nich do skrzynki brackiej po 1 groszu dla potrzeb cechowych ma dawać, od czego żaden wolnym bydź nie może. A dla szczególnych powodów co dwa tygodnie w poniedziałkowy dzień swe schadzki cechmistrzowie i mistrzowie trzeźwo powinni miewać.
6) Każdy uczeń świadomy swej sztuki powinien dwa lata lub rok przynajmniej po swem rzemiośle po sąsiednich miastach wędrować[59], wtedy dopiero misterią będzie mógł przyjąć, którą przyjmując, powinien będzie dać 10 grzywien i 6 funtów wosku na potrzeby cechowe. Także wstępnego, kiedy przystaje, powinien dać 1 złoty cechmistrzowi. A choćby na miejscu nie terminował, lecz był przybyszem, a chciałby misterią przyjąć, powinien u mistrza rok przerobić dlatego, żeby po nim zrozumieli, czy będzie sposobnym do przyjęcia misteryi.
7) Powinien też do cechu dać półkamienia wosku i wszystkie insze powinności cechowe odprawić. Ma też kolacyą według możności, słuszności i wdzięczności dla mistrzów sprawić, a jeśliby kolacyi nie chciał sprawić, powinien będzie do skrzynki brackiej oddać 10 złp.
8) Powinien też pokazać sztukę t. j. wieprza pięknie pokrajać i insze powinności czysto wykonać; wołu wzdłuż podzielić; a jeśliby sztuki nie chciał robić, tedy powinien będzie 6 funtów prochu oddać na strzelbę i obronę miasta.
9) Syn mistrzowski od przyjęcia misteryi tylko połowicę wszystkiego ma dać, kolacyą według zwyczaju sprawić, a od dania wosku wolnym zostaje.
10) Jeśliby który mistrz chłopca chciał przyjąć, ma go opowiedzieć do cechu i dać wpisać do ksiąg cechowych we dwie niedziele, i dać od niego do skrzynki cechowej 2 złp. A jeśliby który mistrz całkowicie tego zaniechał, należy go podać do akt w przeciągu dwóch niedziel.
11) Jeśliby towarzysz zkądinąd do miasta przywędrował, powinien go zatrzymać u siebie mistrz starszy a nie młodszy, którego jednak bez listu od urodzenia, zachowania się i wyuczenia nie ma przyjmować. Jeżeliby zaś który z mistrzów odważył się na to, zapłaci winy panom rajcom 2 złp., a do cechu kamień wosku.
12) Żaden mistrz z towarzyszem wespół aby nie ważył się bydlęcia albo wołu zabijać, bo ktoby był w tem przeświadczony, tatakowy kamień wosku do cechu zapłaci, a na ratusz 5 grzywien.
13) Aby nikt nie ważył się niezdrowego bydlęcia albo wołu zabijać, a ktoby był w tem przeświadczon, kamień wosku zapłaci.
14) Jeżeliby jeden drugiemu na targach przeszkadzał tak w zakupie wołów, jako i inszem kupnie i już pewną sumę zadał, takowy od urzędu kopą grzywny, a w cechu czterema grzywny ma bydź karany. Jeżeliby zaś kupującego od kupna odwiódł, takowy funtem wosku ma bydź karany.
15) Wdowa pozostała po mężu tylko do roku i sześciu niedziel rzemiosło mężowskie będzie mogła robić. Jeżeliby zaś poszła za męża tegoż rzemiosła, tedy powinna jako insi nabyć prawo do cechu. A gdyby za inszego poszła, coby nie był tego rzemiosła, niedotrwawszy roku i sześciu niedziel, nie powinna już od tego czasu po zawarciu ślubu robić rzemiosła.
16) Cechmistrze mają rachunek z dochodów i wydatków corocznie przed wykonaniem przysięgi przy bytności wszystkich mistrzów czynić.
17) Gdyby który za cechą na wybór albo na ratusz nie przybył, lecz doma upornie pozostał, takowy ma bydź dwoma funty wosku karany.
18) Cechmistrze pieczęci do żadnego pisma, chyba za porozumieniem wszystkiego bractwa, przykładać nie mają.
19) Uchwały, które powinni będą po wybraniu cechmistrzów na każdy rok między sobą spólnie czynić, mają bydź stałe.
20) Ponieważ różne uciski i krzywdy od rzemiosła szewskiego cierpimy[60], którzy u nas skóry potargowawszy nie zaraz nam płacą, przeto stojąc mocno przy przywileju naszym, wolno nam czy to mieszczanom, czy też inszym tak wołowe jako i inszego bydła skóry przedawać; a gdyby kijakom czyli przekupniom zkądinąd przychodzącym przedawać chciano, powinni będą na 2 tygodnie cechmistrzów szewskich o tem obwieścić.
21) Ponieważ największe nieposłuszeństwo przydarza się i swary nieprzystojne na posiedzeniu cechowem zwykły bywać, iż sobie młodszy brat cechmistrza i mistrzów stołowych nieprzystojnem słowem zwykł lekceważyć, a nawet do broni się porywać; przeto któryby się do broni porywał, kamieniem wosku, a gdyby słowy uszczypliwemi jeden drugiego lżył, sześcią funty wosku za każdym razem ma bydź karany.
Dla świadectwa i wiarygodności tego wszystkiego pieczęć miasta naszego jest przyłożona.
Działo się na ratuszu Nowego Sądcza 17. października 1608 r.[61].
Na wzór innych cechów wypożyczano braciom pieniędzy z wspólnej skrzynki cechowej. Tak n. p. w r. 1667 „przyjmują panowie bracia starsi: Adam Sutkowski i Jędrzej Żychowicz długu u pana Jana Rolki 10 złp, u Jana Sutkowskiego 5 złr., u Bartosza Rolki 4 złp., u Wojciecha Ćwika i Wojc. Sowińskiego za hakownice 20 złp., które pieniądze legowali bracia na proch do baszty dla obrony.“
W tymże roku 1667 „zapadł dekret na pana Franciszka Buchowicza, który zadał przywilejowi Króla Jegomości fałsz, przeciwko któremu wyszła relacya przez braci cechowych: żeby poszedł do więzienia i z więzienia nie wynidzie, aże cech wszystek przez bracią przeprosi i wosku 6 funtów odda, a za zniewagę braci faskę piwa powinien dać.“
Za wszelkie swary, powstałe w gromadzie gajnej lub przy piwie braterskiem, karano więzieniem. Tak n. p. w r. 1667 „iż pan Stan. Duszkowicz i pan Jan Sierpowski pod gajną gromadą swar wszczęli między sobą, tedy panowie bracia nakazali pójść za kratę pod posłuszeństwem cechowem, i ztamtąd nie wynidą, aże winę oddadzą, jaką panowie bracia wynajdą. — A iż pan Bartosz Rolka i Fran. Buchowicz poswarali się i kłopotali przy braterskiem piwie, tedy panowie bracia nakazali im do więzienia, i ztamtąd nie wynidą, aże winę cechową oddadzą.“
Przestrzegano też porządku i karności w jatkach, a za wykroczenia wyznaczano kary. „Roku Pańskiego 1667 dnia 26. marca stała się uchwała w cechu naszym rzeźniczym przez wszystkę bracią tak starszą jako i młodszą uczyniona pod gajną gromadą: Któryby brat w jatkach na brata powstał i swarzyli się, na takowych winę zakładamy i sami na się kładą panom rajcom 5 grzywien winy, a do cechu 6 funtów wosku winy nieodpuszczonej. A jeżeliby się to pokazało na którego stołowego brata, sami na się zakładamy winy panom rajcom 2 grzywny, a cechowi 2 funty wosku winy nieodpuszczonej“[62].
Ciekawą była też u rzeźników sandeckich kara bezżenności. Jan Kitlica był bezżennym w r. 1632. Ponieważ zaś w przepisach cechowych był zwykły warunek ubiegającym się o przyjęcie w grono braci, „aby się ożenił i nabył mieszczaństwo“, przeto Kitlicę jako bezżennego żartobliwie napominano w cechu, żeby się żenił i dopełnił warunku. Lecz on nie miał ku temu ochoty i bał się żeniaczki, z czego się naśmiewali często cechowi bracia. Później poczęli mu się odgrażać karami cechowemi, naturalnie żartem. A że on rzecz brał poważnie, posunęli żarty dalej i na pewnej schadzce, wypiwszy beczkę piwa, powiedzieli mu, iż on je zapłaci, a to za karę, że się nie żeni.
Kitlica, którego starzy i młodzi w obroty wzięli, wpadł w zapał, począł się sprzeczać, a oni wszyscy, udając powagę, kazali płacić piwo.
Przyszło do tego, że pobiegł na ratusz ze skargą na cech. Burmistrzował właśnie Stanisław Rogalski, żartami wcale nie gardzący. poważnie wniesiony żal rozśmieszył go, więc sam zaczął przymawiać bezżenności jego i żartem pochwalać cechową karę. Kitlica zaś najusilniej obstawał za swym bezżennym stanem, i twierdząc, że wcale nie myśli się żenić, odwoływał się na uczciwe i w obyczajach nieposzlakowane życie. W końcu przystał na zapłacenie wypitej beczki piwa, jeżeli odtąd w cechu będzie miał spokój.
Rogalski chętnie zawyrokował: „Iż Jan Kitlica, który w żaden sposób małżeńskiemu jarzmu nie chcąc się poddać, w bezżenności pozostać pragnie, przyjmuje zapłacenie raz na siebie nałożonej cechowej kary; odtąd przez wszystkie dni życia swego od wszelkich w tej mierze niepokojeń wolny pozostać ma.“
Cech rzeźnicki wśród śmiechu przystał na taki wyrok, a Kitlica rad był spokojowi[63].
Księgi cechu płócienniczego (contubernium textorum) nie dochowały się do naszych czasów[64]. Na szczęście ocalały ich ustawy, potwierdzone przez Zygmunta III. w Warszawie 26. lipca 1620 r., i ponownie przez Augusta II. w Krakowie 19. grudnia 1697 roku. Rzucają one nie mało światła na ustrój wewnętrzny i organizacyę całego cechu, dlatego podajemy je w całości.
Iż wszelakie postanowienia ludzkie dla czasów odmiennie przemijających bydź wieczno trwałe nie mogą, ani do wiadomości wieków następujących przyjść, jeżeli pismem obwarowane i poważnością zwierzchności urzędowej umocnione nie będą, przeto my burmistrz i rajce miasta Jego Królewskiej Mości Nowego Sącza wszem w obec i każdemu z osobna, komu to wiedzieć należy, oznajmujemy i niniejszym listem naszym do pewnej wiadomości przywodzimy: Iż przyszedłszy oblicznie do urzędu radzieckiego sandeckiego sławny Sebastyan Mrzygłodzki, Marcin Żeglecki, Andrzej Kwiatoniowski, Józef Radłowski, cechmistrze i mieszczanie starsi cechu płócienniczego, mieszczanie sandeccy, swojem i wszystkiej braci młodszej na to się dobrowolnie i spólnie zgadzających imieniem, wnieśli do tegoż urzędu naszego pewne artykuły niżej opisane, cechowi swemu do zachowania i zatrzymania urzędu i pożytku cechowego należące, które my uważnie przeczytawszy i one bydź potrzebne przystojne i do dobra rzeczypospolitej miejskiej w niczem się nie sprzeciwiające, niniejszym przywilejem naszym na żądanie tegoż poważnością naszą urzędową jako słuszne potwierdzamy, umacniamy, za prawne i wieczno trwałe mieć chcemy, które słowo od słowa tak się w sobie zamykają i brzmią:
1) Naprzód któryby chciał do cechu naszego przystąpić i misteryą przyjąć, takowy ma naprzód miejskie prawo przyjąć, a przy przyjęciu miejskiego prawa powinien się monstrować z muszkietem dobrym swym własnym i z szablą niepożyczaną. Przytem powinien misteryą odprawować jako opisana jest w tym przywileju cechu naszego płócienniczego. Naprzód wstępnego starszym mistrzom groszy sześć a przytem powinien dać złotych sześć pieniędzy do skrzynki cechowej i wosku cztery funty, także brackiej wszystkiej achtel piwa dać powinien.
2) Któryby chciał przyjmować misteryą albo mistrzowne któryby przyjął, powinien dać połowice misteryi wszystkiej jako jest opisana, jednak od służby nie ma bydź wolen; przytem powinien kolacyą odprawić, a jeśliby nie chciał odprawić, tedy powinien za nią odłożyć złotych ośm. Przy tejże kolacyi powinien dać achtel piwa, a ta kolacya ma bydź w rok i sześć niedziel oddana. Tenże mistrz powinien mieć dwa warsztaty i naczynie wszystko co do rzemiosła naszego należy: a nie będzie powinien robić, aże pójdą i oglądają, że będzie miał zupełne naczynie. Przytem powinien wszystkę służbę odprawować jako przynależy na młodszego; także powinien przynieść list od urodzaju i od rzemiosła w rok i sześć niedziel.
3) Żaden mistrz nie będzie powinien chłopca przyjąć na uczenie, aż będzie miał list od urodzenia. Którybykolwiek mistrz chłopca przyjmie na uczenie, powinien go opowiedzieć do cechmistrza, a cechmistrz mu powinien pozwolić do dwóch niedziel na spatrzenie, a gdy przyjdą dwie niedziele, powinien go ujednać. Każdy chłopiec powinien dać do cechu półachtela piwa i dwa funty wosku. Każdy chłopiec w tym roku, kiedy się ujedna, powinien wnieść list od urodzaju. Chłopiec, kiedy się wyzwoli, powinien mu dać tenże mistrz półgrzywny, a jeśliby odszedł a nie wrócił się w sześć niedziel, takowy lata traci. A jeśliby P. Bóg raczył wziąć tego mistrza, u któregoby się ten chłopiec uczył, tedy powinni dać mistrzowie inszego mistrza, żeby się rzemiosła douczył.
4) Któryby się douczył w cechu naszym rzemiosła, powinien wędrować rok i sześć niedziel; jeśliby zaś nie chciał wędrować, a chciał misteryą przyjąć, powinien za też wędrówkę muszkiet sprawić do cechu i funt prochu.
5) Gdy wybór przyjdzie, naprzód bracia wszyscy cechowi mają obrać cechmistrzów dwu, cechmistrze zaś powinni będą do siebie obrać dwu firów, ci zaś firowie w cechu powinni przysięgać wszystkiemu cechowi. Przy każdym wyborze powinni wszyscy bracia pozwolić na garniec wina starszym.
6) Któryby się trafił a cechowy był, żeby sobie mistrzował we wsi, gdyby się do cechu naszego wprawić chciał, tedy takowy powinien zupełną misteryą odprawować; a za to że nam przeszkodnikiem był, tedy powinien hakownicę sprawić i cztery funty prochu do cechu. Także i towarzysz któryby na wsi robił, a jeśliby cechowy był, a przyszedłby do cechu naszego robić, tenże towarzysz powinien dać złoty i dwa funty wosku za tęż winę.
7) Któryby towarzysz wcząwszy postaw u mistrza swego, odszedł i nie dorobił, takowy ma bydź karany groszy 12 i dwiema funty wosku za tęż winę. Któryby mistrz odszedł a nie wrócił w rok i sześć niedziel, a nie dałby o sobie wiadomości cechowi, takowy misteryą traci. Żaden towarzysz nie powinien z roboty od mistrza swego odchodzić, aż odpuszczenie weźmie; także i na wędrówkę odpuszczenie wziąć powinien. Któryby tego towarzysz nie czynił, ma bydź karany dwiema funty wosku.
8) Któryby się ważył mistrz mistrzowi towarzysza odłudzić, takowy ma bydź karany półkamieniem wosku, także i o chłopca. Któryby mistrz ludzką robotę utracił albo przedał, takowy nie ma mieć miejsca w cechu między wszystką bracią.
9) Któryby mistrz umarł a pozostałby syn albo córka przy matce, a matka chciałaby używać rzemiosła tego, naprzód powinna się uczciwie sprawować i postępki wszystkie odprawować cechowe, temu synowi nie ma bydź rzemiosło wzbronione u matki. A córce nie wolno robić tego rzemiosła u matki, ale cechmistrzowie powinni jej dać czeladnika z cechu. A jeśliby się co na nią nalazło i pokazało nieprzystojnego, powinni jej rzemiosła zabronić.
10) Jeżeliby który podejrzany był w cudzołoztwie, do tego w wierze katolickiej, takowy żaden sposobem robić nie może w cechu naszym. Któryby brat do cechu z bronią przyszedł, takowy powinien dać sześć funtów wosku irremissibiliter. Kiedy się sprawa w cechu zacznie, któryby mistrz gadki zaczął niepotrzebne albo poswarki, takowy ma bydź karany dwiema funty wosku, także i towarzysz.
11) Któryby z braci nie przyszedł za cechą do cechu abo cechę zatrzymał, takowy ma bydź karany funtem wosku. Któryby brat brata słowy uszczypliwemi zelżył, takowy ma bydź karany sześć funtów wosku. Jeśliby obraził jeden drugiego a przyszłaby skarga do cechu, tedy ma bydź odesłany do urzędu wójtowskiego, oprócz żeby to było przy skrzynce albo przy siedzeniu braciej w cechu.

Cecha mosiężna szewców sandeckich z r. 1687.
Z Muzeum hr. Czapskiego w Krakowie.

12) Któryby brat bratu łez zadał, takowy ma bydź karany czterema funty wosku. Któryby brat brata naganił, a tego nie dowiódł, takowy ma bydź karany półkamieniem wosku. Któryby z cechu tajemnice wynosił, takowy ma bydź karany półkamieniem wosku, oprócz tych, któreby były przeciwko urzędowi i przysiędze cechmistrzowskiej a przeciwko pożytkowi rzeczypospolitej.
13) Któryby chciał sobie za młodzieńca mistrzować a nie ożeniłby się do roku, tedy powinien dać na każdy rok achtel piwa. Któryby brat apelował od dekretu cechowego, ma bydź apellacya wolna do panów radziec, a jeśliby panowie potwierdzili dekret cechowy, nie mają go panowie rajcowie wolnym czynić od cechu, jednak żeby nie wynosiło dwunastu groszy; od tego apellacya nie ma bydź dopuszczona. Któryby mistrz albo towarzysz przyszedł do cechmistrza a prosił go o cechę albo o starszych, powinien od zupełnej cechy dać groszy sześć, gdzieby nie była słuszna przyczyna, także od starszych groszy sześć; a gdyby słuszna przyczyna była, tedy nie powinien nic dać.
14) Któryby brat nieposłusznym był cechowi we wszelakich sprawach cechowych, takowy ma bydź karany czterema funty wosku. Któryby brat albo towarzysz upornie z cechu poszedł, takowy ma bydź karany sześć funtów wosku. Którybykolwiek przyszedł bądź o robotę bądź o dług skarżyć, a mianowicie o robotę, powinien takową robotę cechmistrz kazać oddać do dwóch niedziel, a gdyby we wszystkiem dekretom dość nie uczynił, takowy ma bydź karany funtem wosku.
15) Na dzień Bożego Ciała powinni bracia młodsi zbroje wycierać i wszystkę armatę cechową, a przy tej pracy powinni panowie starsi wystawić achtel piwa z skrzynki cechowej, a przy każdem piwie brackiem powinni się uczciwie zachować. A którby się nieprzystojnie zachował przy tem brackiem piwie, bądź poswarek zaczął albo szklanicę stłukł, okrom tego żeby fortuito, albo piwo rozlał albo piwo zmącił, panowie starsi powinni tę beczkę zamierzyć a ten brat powinien takowej beczki dolać.
16) Któryby towarzysz z mistrzem w domu robiąc, u niego poswarek uczynił albo się pobili, a przyszłaby skarga do cechu, a uznają panowie starsi który z nich winniejszy, takowy ma bydź karany półkamieniem wosku, tak mistrz jako i towarzysz za słusznym jednak dowodem.
17) Żałomsza ma bydź na każde suchedni, przy której mają bydź bracia wszyscy, także i towarzysze, a młodski mistrzowie powinni mary postawić, i przykryć deką i świece zapalić, a któryby tego nie uczynił albo na żałomszę zamieszkał, ma bydź karan funtem wosku, tak towarzysz jako i mistrz, któryby nie był na pogrzebie.
18) Żadnemu patraczowi robić we wsiach, a osobliwie miejskich i na przedmieściu aby nie wolno było. Takowy gdzieby się znalazł, mają go obrać z naczyniem i z robotą z pozwoleniem panów radziec, a pan burmistrz powinien pomocy dać. Żeby żadnemu partaczowi nie wolno było przędzy z miasta wynosić, ani w targu wykupować, który prawa miejskiego nie ma. Gdyby partacz robotę niósł z miasta a ujrzał go brat cechowy, ma mu przędzę wziąć i zanieść do cechu, a partacz powinien ją wyprawić z cechu jako będzie mógł.
19) Żeby były przędze sprawiedliwe w targu: naprzód ma bydź na miarę motowidło wzdłuż, a po dwadzieścia pasm w łokieć, a po dwadzieścia po cztery nici w pasmo. Powinni dwaj bracia z miarą chodzić, mierzając takową przędzę. Któraby się znalazła takowa przędza niesprawiedliwa, takową mają brać i do cechu zanieść z pozwoleniem pana burmistrza i panów radziec. Burmistrz powinien będzie dać sługi tym, którzy będą rewidować, a powinni mieć na półsiodmej ćwierci wszerz naczynie według musu starodawnego. Jeśliby jednak kto potrzebował szerszej albo węższej roboty, tedy powinien robić według rozkazania i upodobania każdego. A na któregoby się znalazło, żeby nie według ustawy cechowej robił, ma bydź karan dwiema funty wosku.
20) Które to artykuły wzwyż pomienione, tak wszystkie ogółem, jako i każdy z nich z osobna, szczególnie we wszystkich punktach, kondycyach, związkach, niniejszym przywilejem naszym i poważnością urzędu naszego umacniamy, utwierdzamy, approbujemy i za prawne i wieczne mieć chcemy, i żeby się według nich bracia cechowi zachowywali i rządzili, nakazujemy. A dla lepszej wiary i pewności pieczęć urzędu naszego przycisnęliśmy.
Dan na ratuszu sandeckim R. P. 1620 dnia 5. lutego.
Stanislaus Gorlicius (Gorlicki), protunc proconsul. Adamus Mikulski, civitatis regiae Novae Sandec notarius juratus[65].
Do kwitnących bractw rzemieślniczych w XVII. wieku należał również cech sukienników (pannifices) i czapników (pileatores), zatwierdzony przez Zygmunta III. w Krakowie 25. maja 1604 roku; tudzież cech garncarzów (lutifiguli) i piwowarów (brassatores), lecz o nich nic bliższego nadmienić nie możemy, skoro ich zapiski i ustawy nie przechowały się do naszych czasów. O innych zaś rzemieślnikach, jako to: piekarzach (pistores), młynarzach (molendianatores), murarzach (muratores), powroźnikach (funifices), miechownikach (crumenatores), grzebieniarzach (pectinistae), cyrulikach (chiturgi) i balwierzach (barbitonsores), dość rzadkie napotykamy wzmianki w aktach miejskich.
W XVIII. wieku wskutek klęsk, wyludnienia, zubożenia, ogólnego nieładu i walk stronniczych w narodzie podupadły cechy. Z rozbiorem Polski rozchwiały się ich dawne ustawy, które niby tęgi kit spajały mieszczaństwo i rzemiosła polskie, a z ich rozchwianiem znikła niespożyta siła i świetny ustrój braci cechowych jak w innych miastach, tak i w Nowym Sączu.
Po dawnych cechach sandeckich przechowały się dotąd zaledwie resztki ksiąg i szczątków zetlałych aktów, tudzież niektóre godła brackie, jak pieczęcie i tak zwana cecha. Na srebrnej pieczęci cechu szewskiego, przechowanej dotąd w muzeum hr. Czapskiego w Krakowie, znajdują się narzędzia tegoż rzemiosła, z napisem w otoku: „Pieczec Czechu Sewczego Rzemiosla Nowe-Sąca“. Na obwódce zaś nazwiska cechmistrzów: „Stanislaw Protfic — Wojciech Gargula 1628“. Na jednym akcie uchwały cechu bednarskiego z roku 1606 widziałem na pieczęci, wyciśniętej w wosku rozwarty cyrkiel, w otoku zaś jakiś niewyraźny napis. Na pieczęciach rzeźniczych bywały zwyczajnie nóż i topór, albo głowa wołu z nożem, przyłożonym do niej, a czasami sam wół. Na mosiężnej pieczęci krawieckiej przedstawione w środku nożyce otwarte, nad niemi herb miasta nowoczesny: 3 wieże obok siebie stojące, z napisem w otoku: „Schneider Zunft Neu Sandec 1828“. Na innej znów pieczęci nożyce, nad niemi oko Opatrzności Bożej w promieniach, z napisem wokoło: „Sigillum cetus sartorum Neo Sandec 1860“.
Zapomocą cechy (Zeichen) zwoływano pojedynczych członków na gromadę, czyli zebrania brackie, na których rozstrzygano bieżące sprawy pod przewodnictwem cechmistrzów. Taka jedna najdawniejsza cecha przechowuje się w muzeum hr. Czapskiego w Krakowie. Jest to gruba blacha mosiężna w kształcie serca. Na jednej stronie przedstawione są narzędzia szewskie, z napisem wokoło: „Cecha Cehu Szewskiego Nowosondeckiego. Wojciech Widłocki Cechmistrz Szewski.“ Na drugiej zaś narzędzia rymarskie i siodlarskie, z napisem: „Ceha Siedlarszka y Rimarszka. Anno Do: 1687“[66]. Okrągła cecha płócienników z r. 1710, narysowana na kartce papieru ręką pisarza cechowego, Jana Ornatowicza, nosi napis: „Insignia Et Vasa Textorum Civitatis Regalis Novae Sandeciae“, u dołu zaś warsztat i inne narzędzia tkackie. — Innego zupełnie kształtu była cecha krawiecka w obecnem stuleciu. Była to puszka mosiężna nakształt książeczki z klamerką i napisem w środku: „Cech krawiecki nowosandecki 1844“. Do tej puszki wkładano kartkę papieru z zaproszeniem na zebranie cechowe. Po innych rzemiosłach nie dochowały się pieczęcie, ani godła cechowe.


Jan Sygański - Historya Nowego Sącza ornament 121.png



Przypisy

  1. Dokum. erekcyjny Nowego Sącza podaje w całości Rzyszczewski: Codex dipl. Polon. T. III. p. 155. Warszawa 1858.
  2. Na testamencie Stan. Puczkowskiego, pisanym w Nowym Sączu 14. czerwca 1521 r., figuruje między świadkami wikary kollegiaty, ks. Jan z Kesmarku: concionator theutonicalis. Tak samo w księdze wydatków miejskich pod r. 1562 znajduję osobną rubrykę: praedicatori Alemanorum et praedicatori Polonorum.
  3. Grabowski: Starożyt. wiadom. o Krakowie str. 32.
  4. Maraczewski: Dzieje Rzpl. T. IV. str. 10.
  5. Napływ Szkotów do Polski datuje się od drugiej połowy XVI. wieku, t. j. od wystąpienia w Szkocyi Jana Knoxa (ur. 1505, † 1572) i zwycięstwa kalwinizmu w tym kraju, wskutek czego prześladowani katolicy opuszczali swoją ojczyznę, i wtedy to nie mało kupców i rzemieślników szkockich osiedliło się nawet w miasteczkach mało i wielkopolskich.
  6. Liber susceptionis in eivitatem Neosandecensem ab anno 1613—1636. — W wymienionych latach znajduje ogółem 177 najrozmaitszych rękodzielników, którzy przybyli z różnych stron Polski do Nowego Sącza i tutaj przyjęli prawo miejskie. Zważywszy jednak na to, że w wielu przypadkach miejsce urodzenia wcale nie jest podane, można bez przesady liczbę owych przybyszów przyjąć na 300 z górą.
  7. Coroczny wybór cechmistrzów szewskich w Sączu kończono powyższą formułką.
  8. Opieram się tutaj wyłącznie na zapiskach sandeckich. Kto chce poznać gruntownie organizacyę dawnych cechów polskich, niech czyta Wł. Stesłowicza: Cechy krakowskie w okresie powstania i wzrostu. Kwartal. hist. rocznik VI. str. 277—333. — Bogata treścią jest również praca dra Klem. Koehlera: Dawne cechy i bractwa strzeleckie. Roczniki Towarz. Przyj. Nauk. T. XXV. Poznań 1899.
  9. W statutach cechów krakowskich znajdujemy niewątpliwie wyjaśnienie tego zwyczaju: „novumque nomen alias przemianek indere“ — „agnomina, quae przemianek dicuntur“. Acta historica T. VIII. 414 §. 2. — 554 §. 5. — 490 §. 9. — 521 §. 9. — 607 §. 6.
  10. Marta = kupiec; uz = człowiek: po turecku. Martahuz, martauz = ludokrajca, ludokradca, ludzioprzedawca. Sebastyan Klonowicz pisze w „Worku Judaszowym“ (1600 r.): „Ludokrajce w Węgrzech martahuzami zowią“. Tacy ludokrajcy z Węgier nawiedzali w dawnych czasach Polskę, kradli małych chłopców i uwodzili dziewczęta na sprzedaż Tatarom i Turkom.
  11. Eger, Erlau.
  12. Wskutek zwycięstwa pod Mohaczem w r. 1526, większa część Węgier stała się prowincyą turecką aż do 1686 r., dopiero pokojem karłowieckim w r. 1699 zrzekła się Porta Siedmiogrodu i Węgier.
  13. Glejt od niem. Geleit — list żelazny, salvus conductus. Glejty były zabytkiem prawodawstw średniowiecznych w całej Europie. Wydawano je nie tylko przestępcom i obwinionym, ale i jako karty bezpieczeństwa podróżnym. — W księdze wydatków miejskich pod r. 1641 czytam: „Czeladzi wędrownej szewskiego rzemiosła kontentacyi według zwyczaju dało się 12 gr.“ Distributa f. 57.
  14. Z niem. Wochenlohn — zapłata tygodniowa.
  15. Trybować od niem. treiben — pędzić, gonić.
  16. Cecha z niemieckiego Zeche, Zeichen — znak, znamię, zapomocą którego zwoływano pojedynczych członków na gromadę czyli zebranie.
  17. Oto dosłowne brzmienie tej uchwały podług ówczesnych zapisków: „Za tych czechmystrzow uchfała: zchodzka we styrzy nyedzyele w ponyedzyałkowy dzyeny; kiedy ktory mystrz za czechą nye przydzye albo sye czechmystrzowy nye opowye, tedy gros winy; kiedy kto na załomszy nye bedzye, tedy gros winy.“
  18. Smoły bednarzom dostarczali z poblizkich wiosek smolarze (picariatores); węgli zaś cechowi kowalskiemu węglarze (carbonistae).
  19. Kabat — więzienie lżejsze w ratuszu.
  20. Firowie od niem. Führer, wódz.
  21. Deka — nakrycie z czarnego sukna, którem okrywano trumnę zmarłego lub katafalk na mszy żałobnej. Taka deka bywałą nieraz z drogiej materyi. I tak n. p. szewcy w r. 1599 kupili na dekę aksamitu 15 łokci za 35 złp., do tego muchairu za 6 złp. 6 gr.
  22. Act. Castr. Rel. T. 110. p. 519.
  23. Na każdem naczyniu świeżo zrobionem wybijano gmerk.
  24. Księgi cechu bednarskiego z lat 1548—1684. — Bednarze doleatores, stolarze mensifices, stelmachy currifices, kołodzieje rotifices, tokarze tornatores, snycerze sculptores, szklarze vitreatores, kopijnicy hastarii, cieśle carpentarii.
  25. Rzeźnicy z wiosek poblizkich, zwani kijakami (advenientes laniones alias kijaki), bo na kijach sprzedawali mięso.
  26. Marlice, marlina — zdechlina, skóra z zdechlaka. — W roku 1626 obwoływano w Sączu, „aby kijacy nie wozili marliny do miasta na targi, jedno żywcem wodzili, bo bydło miejscami odchodziło“ (zdychało).
  27. Po dziś dzień kuśnierki w niektórych miastach biorą czynny udział w rzemiośle, barwisto wyszywając kożuchy, lub przewłóczając barwistymi rzemykami. Za ten trud, zdaje się, miały dawniej prawo uczestniczyć w braterskich biesiadach.
  28. Wolnica (liberum forum) była na korzyść pospólstwa, czyli wolno było obcym przybywać i sprzedawać towary, zwłaszcza mięso, skóry itp. Stąd to wyrażenie: jarmark z wolnicą czyli sprzedażą przez obcych. W Krakowie dotąd miejsce takiej sprzedaży zwie się: „na wolnicy“.
  29. Act. Scabin. T. 55. p. 723.
  30. Brama, bramka — listwa u szaty, obłoga, galon.
  31. Ziele białe — czosnek.
  32. Lwowska ryba — wyzina i szczupaki.
  33. Miodownik — ciasto miodem przyprawne, piernik.
  34. Zwyczaje te cechowe kuśnierze w Starym Sączu jeszcze po dziś dzień w części zachowują, a brackie piwo każda kuśnierka przenosi nad wszelkie zabawy — taka tam wesołość i ochota.
  35. Księgi cechu kuśnierskiego z lat 1570—1697.
  36. Dąb — tak nazywano korę z drzewa, używaną do butów, wkładaną w napiętki.
  37. Bykowe — pierwotnie opłata do dworu za uwiedzenie dziewki, tu kara za przebywanie w bezżeństwie. Wzmiankę o podobnej karze napotykam także w ustawach cechów tarnowskich, kościańskich, a nawet poddanych włości tucholskiej.
  38. Laudum totius contubernii artis sutoriae die 20. maji 1602.
  39. Dzień św. Kryspina i Kryspiniana obchodzi Kościół rzymski 25. października i czci ich jako patronów szewskich.
  40. Księga cechu szewskiego z lat 1592—1693 in folio. — Szewcy sutores, rymarze corrigiatores, siodlarze sellatores.
  41. Liber actorum contubernii artis sartorum ab an. 1601—1700.
  42. Act. Scabin. T. 55. p. 453.
  43. Judicium necessario bannitum celebratum fer. II. post domin. exaudi proxima A. D. 1683.
  44. Kicz — węzeł związanych z sobą rokicin, gałązek gibkich.
  45. Regiel — zasówka w zamku.
  46. Szper — skryta sprężyna.
  47. Dreidorn — potrójne wyrznięcie, wycięcie w zębie klucza.
  48. Pograjcarz — znaczenie niewiadome tego wyrazu. Może to narzędzie, służące do odkorkowania butelek, lub pręt z żelazem do wyciągania kul ze strzelby?
  49. Głownia — szabla nieoprawna, brzeszczot, klinga.
  50. Wybruszyć — wyostrzyć.
  51. Taszka — pokrywka rękojeści miecza.
  52. Pochwa — pokrowiec czyli futerał na szpadę, szablę.
  53. Klinia z niem. Klinge — miecz, samo ostrze do szabli.
  54. Act. Castr. Rel. T. 109. p. 1860.
  55. Księgi cechu kowalskiego z lat 1576—1705. — Kowale fabri ferrarii, złotnicy aurifices, ślusarze serrifabri, kotlarze caldeatores, miecznicy gladiatores, konwisarze stannifusores, szychtarze pixidarii, sierparze falcifices, hamernicy cudifabri, zegarmistrze horologistae, paśnicy cingulatores, malarze pictores.
  56. Spłonęły w chwili pożaru w rynku 1637 r.
  57. Confirmatio contubernii mercatorum. Act. Castr. Rel. T. 110. p. 533. — Do tego cechu należeli: kramarze institores, aptekarze apothecarii, iglarze acuarii, mydlarze smigmarii, kaletnicy peratores, nożownicy cultrifabri, miodownicy mulsi venditores, korzeniarze aromatharii, materyalnicy i kitlarze.
  58. Na drewnianych lichtarzach.
  59. Jedno takie świadectwo, wydane w Tarnowie 1703 r. Marcinowi Lichoniowiczowi, wędrownemu towarzyszowi cechu rzeźniczego, znajduje się w oryginale u rzeźników w Nowym Sączu. Inicyał ozdobny, wszystkie wielkie litery malowane czerwono, całe wykonanie prawdziwie pyszne. Są tam rownież dwa podobne świadectwa tej samej osnowy, lecz drukowane: jedno wydane w Krakowie 1753 r., drugie we Lwowie 1769 r.
  60. W marcu 1607 r. cechmistrze rzeźników zaskarżyli przed starostą grodowym cechmistrzów szewskich dlatego, że skór u nich kupować nie chcieli. Urząd grodzki, pragnąc pogodzić obydwie strony, wysłał do cechu szewskiego szlachetnego Stan. Trezińskiego i Jakóba Drożdżaka z tem upomnieniem, ażeby po dawnemu kupowali skóry u miejscowych rzeźników. Przeciwko tej skardze zaprotestowali uroczyście cechmistrze szewscy, zasłaniając się tem, że według przyjętego zwyczaju od dawien dawna wykupili wszystkie skóry u rzeźników miejscowych i nadal je kupować pragną, byle tylko rzeźnicy posiadali ich dostateczny zapas, w przeciwnym razie skądinąd skóry sprowadzać muszą. (Act. Castr. Rel. T. 110. p. 1714—1715). — Podobne skargi zanosili też cechmistrze szewscy przeciwko rzeźnikom 1611, 1630 i 1646 r. Szewcy bowiem na mocy przywileju Stefana Batorego mieli monopol skór, t. j. im tylko wyłącznie rzeźnicy swe skóry sprzedawać mieli. Ale rzeźnicy, uchylając się od tego prawa, sprzedawali je od czasu do czasu komu innemu za granicę. Stąd też szewcy w obronie własnego interesu protestowali przeciwko temu jużto w grodzie, jużto w magistracie.
  61. Confirmatio ordinationis contubernii lanionum civitatis Novae Sandecz. Kopia łacińska i polska u rzeźników w Nowym Sączu.
  62. Księga cechu rzeźniczego z lat 1606—1668.
  63. Act. Consul. T. 53. p. 66.
  64. Z księgi tkackiej przechowały się zaledwie 2 wyrwane kartki z r. 1710, które na śmiecisko rzucone, dostały się do moich rąk. Na jednej z nich jest narysowana cecha i podane nazwiska 25 rękodzielników tegoż cechu.
  65. Oblata privilegii contubernii textorum neosandecensium. Actum in castro sandecensi fer. IV. in crastino Cirucumcis. Christi Domini 1641.
  66. Dwie zupełnie podobne cechy z tegoż roku przechowują się u szewców w Nowym Sączu.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Sygański.