Pastorałki i kolędy/Pastorałka góralska
Wszystkim wobec kolędy najprzód winszujemy,
Zanim wielką nowinę Państwu opowiemy;
Naszem będzie staraniem by niedługo bawić,
Raczcie tylko łaskawie ucha nam nadstawić.
Przez cztery lat tysiące od grzechu Adama,
Wszystkim ludziom zamknięta była niebios brama.
Pod ciężarem przestępstwa jęczał naród cały,
Śmierć, grzech, mocy piekielne nad nim panowały.
A co większa, że ludzie i wszystkie stworzenia,
Nie byli w stanie zgładzić tego przewinienia.
Lecz się Ojciec niebieski zlitował nad światem,
Zesłał Syna swojego by się nam stał bratem.
Otóż ten się dziś dla nas z czystej Panny rodzi,
Pokój światu przynosi, ciężar życia słodzi.
Ten nas z Ojcem pojedna, ten z piekła wybawi,
Ten nam nieo otworzy, i wiecznie nas zbawi.
Wystawimy tu Państwu, w jakim przyszedł stanie,
Kogo wezwał na pierwsze siebie powitanie,
Co pasterze robili zanim ich wezwano,
Jako się sposobli gdy im iść kazano,
Na jakie się ofiary dla Pana zdobyli,
Zgoła wszystko ujrzycie, jakbyście tam byli.
Kuba pierwszy pastucha zaczyna wyganiać bydło w pole, i wywijając pałką woła: a che! a che! a na owce: by! byr! byr, byr! a drudzy stojąc za drzwiami ryczą i beczą udając bydło i owce — potem śpiewa jak następuje:
![<<
\new Voice = "melodia" {
\relative c' { \clef tenor
\key f \major
\time 2/2
\autoBeamOff
\tempo 4 = 120
\once \omit Score.MetronomeMark
c2 4 4 | b c d c | c c b c | a2 \grace {g8[ f e]} f2 \bar "|."
f4 g a b | d8[ c] c2. | c4 c b c a2 \grace {g8[ f e]} f2 \bar "|."
}
}
\new Lyrics \lyricsto "melodia" { \small
Hej! by -- de -- łec -- ko w_po -- le, hej o -- wiec -- ki mo -- je,
Pa -- ściez mi się pa -- ście, a w_ku -- pie o -- bo -- je.
}
>>](http://upload.wikimedia.org/score/t/b/tbscwp8kyg719l1mtb4mmrsotzepnc8/tbscwp8k.png)
Hej! bydełecko w pole, hej owiecki moje,
Paściez mi się paście, a w kupie oboje.
Hej, paściez mi się paście, a ja se usiędę,
Wezmę swe skzypecki, grać wam pięknie będę.
Wej, nie tam owce nie tam, wej kędy się mają,
Do boru tak skacą , chociaz im nie grają.
Oj zagram ja wam zagram bydełko piescone,
Lec nie chcą grać me skzypki, bo nie nastrojone.

Paściez się owiecki około górecki:
Z onej strony pola, zieleni się rola.
A kto tu gra?
toć Kuba, siedzący gra sobie.
Jako widzę na świecie sama rozkos tobie:
Ty tu siedzis, próznujes, nam cię sukać tzeba.
Takci mi to dał Pan Bóg próznowanie z nieba.
A wies-ze ty gdzie teraz tzoda się twa pasie?
Ujzys wkrótce ze będzies we wielkim hałasie.
Ty nigdy nie pilnujes jak nalezy tzody,
Bodajze ci tę pascę zawaliły wzody.
Myślis ze ja choć stary bydła nie pilnuję,
A któz lepsy nademnie? Wsak ja tu pzodkuję.
Znom ja ciebie znom dobze, nie chwal ty sam siebie,
Pzecieć ja tez musę być coś lepsy od ciebie.
Ojciec z dziada ja z ojca jest zawse pastucha,
Matka kozy pasała i z nią siostra głucha.
Bywałem tez u ludzi, nie w domum się schował,
I z kuchtami dworskiemi za pan brat obcował.
Oj jak widzę toś ty to wysokiego łoza!
Kiej twój ojciec pasł świnie, a matka kierrrnoza.
Jakze się zwał twój ojciec?
dyć Sowula Kwietko,
Co mnie kijem chędozył, cęsto a nie letko.
A kiedy mnie do dworu paść owce wyprawił,
To mi kozuch dał nowy, jesce błogosławił.
Dobze mi się tam działo, bom i w kuchni bywał,
Kuchazowi językiem rądelkim pomywał.
Dworscy mnie tez lubili zem grywał na lize,
To mi cęsto dawali oblizać talize,
Pijołek tez i wino, konfitury zjodał,
Co mi hajduk Kozera dawał jak naskradał.
Niedarmoć się jak widzę gęba wykrzywiła,
Pewnie temu ześ dworskich kąsków jodał siła.
A gdy zgniłe flacyska kuchaze płókali,
Tyś rozumiał zeć wina małmazyi dali.
Konfitury co hajduk z pokoju wynosił,
Wsyscy nos zatykali, tyś się o nie prosił.
A cóz dopiero mówić jak cię sanowano,
Gdy Pan kazał rozciągnąć, niskoć się kłaniano.
Ej Panci to był dobry, zdrajca Podstarości,
Ten mi nieraz, ba cęsto porachował kości.
Gdym raz do mościwego posed skar-zyć Pana,
Cęstowałci mnie za to jak złego hamana.
I jak mnie zacął łechtać po bokach a sceze,
Tom obiema końcami grał jakby na lize.
Dosłuzyłem się wrescie nie najgozej potem,
Aze skóra dr-zy na mnie gdy se wspomnę o tem.
Bom wziąn był na sukmanę bitych bardzo wiele,
Iz mam dotąd floresy po mem gzesnem ciele.
Takać to jest zapłata u Wielmoznych Panów,
Lepiej, lepiej mój bracie słuzyć u Plebanów.
Kto słuzy u dobrego mościwego Xiędza,
To pedają ze temu nie dokucy nędza.
Prawdę mówis mój bracie, ja ci pzyznam tego,
Bom tez słuzył półroku u Xiędza jednego:
To się cłowiek wylezał, nigdy nie nagłodził,
Nadewsystko zem cęsto w nocy smykać chodził.
Takto u dobrych ludzi, to wsystko uchodzi,
A w tych dworach niescęsnych wsystko się nie godzi.
Raz mię zem był skrad skóry jakoś posądzili,
I za to postronkami djable plecy zbili.
Co prawda to i nie gzech zem raz kuchazowi
Smyknął kawał pieceni i chleb safazowi.
Ba.. zastalić mnie tez raz, kiedym był w piwnicy,
Drugi raz kejm otwierał do skzynki woźnicy.
Sadzawkim tez nawiedzał pańskie za górami,
Wtencos bracie kejm chodził do miasta z rybami.
Oj jakiz z ciebie błozen! ja to znamienity
Pastucha, bo swą tzodę zawse w las obfity
Pozenę, i nikomu nie ucynię skody,
Bezpiecnie podziękuję, kiedy pzyjdą gody.
Jazto błozen od ciebie mam być mianowany!
Wsak me słuzby są zawse ez wselkiej nagany,
Prawda ze tu lepsego nad cię nie znajdziewa,
Pzeto zdrowia twojego wsyscy sanujewa.
Jednak ześ mię tak grubo teraz pocęstował,
Błoznem niejakim nazwał, będzies ty załował.
Pójdźwa Furgoł od niego, niechaj tu sam lezy,
Oj widzis ty Maścibzuch, ono hań wilk biezy.
Pójdźwa, pójdźwa cemprędzej, prosić on się będzie,
Skoro mu wilk barana lub owcę nasiędzie.
Hej, hej, słyście! wróćcie się, moi bracia mili,
Hano wilcy i do mych owiec się zblizyli.
Juz was prosę, pzeprosom, wróćcie się do zgody,
A pomózcie mi wilków odegnać od tzody.
A wej widzis jak się ty teraz pięknie prosił,
Coś się to nadewsystkich najbardziej wynosił.
Myślis ześ juz najlepsy, ze na skzypkach grajes,
A nam wsystkim podściwym błazeństwo zadajes.
Zapomnijze juz o tem Maścibzuch kochany,
Wsakem ci jednem słowem nie ucynił rany.
Pzybliz się, podaj rękę, byśmy się zgodzili,
A napotem w pzyjaźni niepzerwanej zyli.
A gdzie są nasi drudzy?
Ot jezów sukają,
Bo z nich Panom swym skórki na futra dać mają.
Inni za jaząbkami smykają po lesie,
Co kto złapi to skrycie do miasta wyniesie.
A wies bracie, ze jak się Panowie dowiedzą,
Zabiorą im jaząbki, za ich zadrowie zjedzą.
Albozto nie ma leśnych zeby pilnowali,
A zwizyny po lesie łowić nie dawali?
Sąć i oni ale tez i sami zjadają,
Zeby lepiej kraść mogli, chłopów namawiają.
Dobra sroka na chłopa, dobra nawet wrona,
A Panu dać nalezy gęś albo kapłona.
Bo chłop chociaz kapustą bzusysko natłocy,
Napiwsy się i wody, zdrów sobie podskocy.
A ty godos lada co, a nie mówis o tem,
Coby było z pozytkiem nam wszystkim na potem.
Cyś to ślachcic co się tak za Panów ujmujes,
A nom i drugim chłopom jenteresa psujes.
A cózto ty rozumies, zem ja Pański sługa?
A wej! jakiś mi ślachcic, wej chłopeś do pługa.
Pzestańciez juz tych kłótni, swarów zaniechajcie,
Siądźcie sobie na ziemię, insą zacynajcie.
Gdzie się tez ta obraca Cedzimlek z kozłami>
Tuła się gdzieś po lesie, Boze rac być z nami!
Boć to nie bez pzycyny, ze nie widać jego,
Lęka się serce moje — oto cegóś złego...
Ba... broń Boze zeby nas skoda popaść miała,
A niedawnoć się tutaj bestyja tułała,
Com mu ledwie z pascęki wyrwał kozła mego,
Któz wie, cy ten lichotnik, nie pzysed na niego.
Więc pójdźwa,
ba.. i prędzej , bez wsego mieskania.
Otoli saw na łąkach stare kozły zgania.
Chwałaz Bogu kiedy się razem tu znajdziewa,
A nim do nas nadejdzie na ziemi siądziewa.
A witajze Cedzimlek! kęześ się to bawił?
Cyś barana którego lichocie zostawił.
O bodaj was kośnica srodze udeptała,
Dyć mi się to nadzwycaj tzoda rozbiezała:
A potem mi we tzodzie nie stało barana,
Któregom prózno sukał od samego rana.
Boć mi się byli wilcy do tzody pzymknęli,
A wpadsy między owce, barana mi wzięli.
Jakiz to był ten baran?
kędziezawy, biały,
Zawse on pzodem chodził, łaskawy i śmiały.
Jakto widzę śmiałego psi kąsają potem,
Juz wos prosę ani mi wspominajcie o tem.
A jakzeto mój bracie, tzebać coś wilkowie,
Bo nie sieje, nie oze, dać nieborakowi.
Ej cóz mi ta juz o tem godać bardzo wiele,
Lepiej dobądź ty Furgoł butelki z kobiele,
Albo ty Maścibzuchu olejku zytniego
Posukaj, a pocęstuj mnie sturbowanego.
Prowdę mówis mój bracie, jo ci pzyznam tego,
Ze się warto jest napić trunku tak dobrego.
Dobywajze Maścibzuch z torby gozalicę,
|}
gdy już wszyscy śpią, śpiewa Gloria. Cy tyto śpiewas Furgoł? cy mi się tak zdaje. Spałbyć sobie bajdura, cyć figlów nie staje. |
Hej! pod pzysięgą mówię, scerą prawdę zgoła, Chyba ze ci kto pięścią szesał ognia z nosa, Zaświeć mu tą palicą dobze między ocy, Anioł
Pzysłuchajcie się bracia, co to jest takiego, Chybaby na choinie słowiki śpiewały, Moze tez to być ze kurzy teraz po wsi pieją, Dziwy! dziwy! bratkowie, przebóg! powstawajcie, Uciekajmy! — uciekajmy! — uciekajmy! Cekajcie! — cekajcie! — cekajcie! Nie chodźcie, ja zawołam, wy pilnie słuchajcie, Hej!..ozwijno się ozwij, powiedz coć potzeba? przytłumionym głosem odpowiada: ............Z nieba. A po coś tu zlozł z nieba? — jakieś mi poniątko. ............Dzieciątko. A gdziez to jest dzieciątko, powiadaj nom chłopie. ............W szopie. Powiedzze w której sopie, to z nas kto pobiezy. ............Leży. A godojze dokładniej, bo weźmies tym kołem ............Z wołem. Uciekajmy! — uciekajmy! — uciekajmy! Pastuszkowie! postójcie, .. co powiem słuchajcie, Bóg ci zapłać Janiele iześ nom powiedział, Och!...och!...och!...och! Sufla! Sufla! powiedzze co ci to? co ci to? Niesłychana mnie jasność zewsąd otocyła, A dyćto głupi duda, Pan Bóg się narodził, A kędyzto bratkowie? Janioł nom powiedział: Ha.. toćby dobze było, wziąść tez co dla niego. I cóz weźmiem, chyba to co w kobiałkach mamy, Jakze sobie postąpim, bo my proste chłopy, Ot pokłonim się najpzód, padniem na kolana, Idźwa juz więc w Bozydar, scęśliwą godzinę, Ja będę grał na skzypcach, wy idźcie po paze, Wszyscy idą śpiewając i grając.
![]() Hola! hola! pasterze z pola: CZEDZIMLEK. A cy znajdziem tę Sopę i w niej lezącego? MAŚCIBRZUCH.
Wskazując kijem na szopę. Ot ją widzis, a nawet i światło u niego. CZEDZIMLEK. A dyćto juz Betleem, dalibógci pono. FURGOŁ. O jak piękna tam stoi pzy nim Panienecka, KUBA.
uszyskowawszy pastuszków w szopie, i gdy już padli na kolana, każe im mówić za sobą:
O witajze nas Ponie! a cóz się to stało, Tu Kuba składa ofiary i mówi: Neści za to odemnie ten masła gornusek, MAŚCIBRZUCH. Jabym ci dał ten serek, lec suchy nieboze, FURGOŁ. Ja zaś nie mam ci co dać, bom Furgoł ubogi, Ale co mam to pzyjmij, kozią gomółeckę, CZEDZIMLEK. Ja ci zaś ofiaruję to małe jagniątko, SZUFLA. A ja tez Sufla stay cóz wam podaruję, KUBA. Cas juz teraz do domu powracać kazdemu, Pastuchy odchodząc śpiewają i grają. Hola chłopy! dalej z tej sopy: Potem przedstawiają jasełka.
|
![<<
\new Voice = "melodia" {
\relative c' { \clef tenor
\key f \major
\time 4/4
\autoBeamOff
\tempo 4 = 120
\once \omit Score.MetronomeMark
c4 a8[ f] g[ e] f4 | c' a8 f g[ e] f4 \bar "|."
a8 c c c c c d4 | g,8 bes bes bes bes bes c4 |
f,8 a a a a a bes4 | g8 g g ces a e f4 | \break
\repeat volta 2 { c8 f e f a e f4 | c8 f e f a e f4 }
\bar ":|." \break
\repeat volta 2 { bes4 a8 g bes4 a8 g | a[ bes] c[ d] g,2 | bes4 a8 g bes4 a8 g | a8[ f] e[ g] f2 }
\bar ":|."
}
}
\new Lyrics \lyricsto "melodia" { \small
Ho -- la! ho -- la! pa -- ste -- rze z_po -- la:
Idź -- cie Pa -- na wi -- taj -- cie, a co ma -- cie to daj -- cie,
Wo -- ła -- ją A -- nio -- ło -- wie, pójdź -- cie mi -- li brat -- ko -- wie:
Pójdźc -- ie je -- no w_tym ca -- sie, tzo -- dę za -- wzeć w_sa -- ła -- sie,
Za -- graj -- ze Ma -- ści -- bzuch na li -- ze,
Ce -- dzi -- mlek w_fu -- ja -- rę, a scy -- ze.
}
\new Lyrics \lyricsto "melodia" { \small
_ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Pój -- dźmy, pój -- dźmy do so -- py, weź -- my ser -- ków pół -- ko -- py,
}
\new Lyrics \lyricsto "melodia" { \small
_ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Daj -- my Pa -- nu we zło -- bie co nas wa -- bi ku so -- bie,
}
\new Lyrics \lyricsto "melodia" { \small
_ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Pójdź -- my wsys -- cy z_we -- se -- lem, do te -- go to Be -- tle -- em,
}
\new Lyrics \lyricsto "melodia" { \small
_ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Pójdź -- cie i wy skzyp -- ko -- wie, pójdź -- cie i wy dud -- ko -- wie.
}
>>](http://upload.wikimedia.org/score/t/2/t238lsxloacto30n8igtt9vl58qg6j0/t238lsxl.png)