Hygiena polska/Rozdział VI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Teodor Tripplin
Tytuł Hygiena polska
Podtytuł Czyli Sztuka zachowania zdrowia, przedłużenia życia i uchronienia się od chorób zastosowana do użytku popularnego z szczególnym poglądem na okoliczności w naszym kraju i klimacie wpłynąć mogące na tworzenie się słabości, cierpień i chorób
Data wydania 1857
Wydawnictwo S. Orgelbrand
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons.
Inne Cały tom II
Pobierz jako: Pobierz Cały tom II jako ePub Pobierz Cały tom II jako PDF Pobierz Cały tom II jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ROZDZIAŁ VI.

STAROŚĆ.
„Peu de gens savent être vieux.”
La Rochefoucauld.

Starość (senectus) rozpoczyna się około roku 60, u niektórych później, u niektórych wcześniéj, jak u kobiét, i trwa lat dziesięć, kilkanaście, aż do nastąpienia zgrzybiałości; ale śmierć przerywa najczęściéj starcom wątek życia, i nie pozwala im umierać bez bólu, bez wiedzy swego stanu, tak jak Bóg zezwolił, żeby umierali ludzie, gdyby jednego organu przedwczesne osłabienie lub téż jedna z tysiąca przypadkowości zagrażających zdrowiu, życia znikającego nie skróciły.
Zmiany zachodzące w człowieku przy schyłku życia w odwrotnym są stosunku do zmian zachodzących przy jego rozwijaniu się. Funkcyje czyli sprawy żywotne, odbywają się z powolnością codzień wzrastającą, arteryje tracą czynność, krew stygnie, egoizm wkrada się w serce, rozum także słabnąć zaczyna, ciągle słabieje, mniéj się zaczyna zatrudniać przedmiotami ogół ludzki dotyczącemi, abstrakcyjnemi, jak przedmiotami widzialnemi; pamięć przeszłości trwa jeszcze wyraźnie, jak gdyby się w wierném odbijała zwierciadle, ale na przedmioty tyczące się teraźniejszości, lub na mniejszą odległość słabieje ciągle. Taki wiek może trwać długo. Wszystko schnie w starcu, kości, muskuły, nerwy, mózg, władze umysłowe i władze serca, ale pozostaje w nim wyraźny instynkt własnéj konserwacyi i wyraźna wiedza zwiększającéj się słabości. Są starcy, którzy pomimo tego zachowują całą jędrność serca względem swoich, ale to fenomenalne zdarzenia.
A wyjątkowo starcy czasem dochowują w bardzo podeszłym wieku umysł poetyczny, jędrne, litościwe serce, wesoły humor, zastanawiającą pamięć i najszczersze zamiłowanie do nauk. Do rzędu takich, dzisiaj bardzo wyjątkowych, a niegdyś w naszym kraju dość licznych starców, należał mój własny ojciec. W siedemdziesiątym roku życia, jeszcze się zabawiał czytaniem filozoficznych książek, pisaniem poezyj w kilku językach, mianowicie w łacińskim, polubił kwiaty, pielęgnował je z czułością, i uczył się botaniki, ale systematycznie zgłębiając tajniki życia i rozwoju roślin.
Więc i starość ma swoje uroki, można nawet powiedziéć że zdrowy, wygodnie żyć mogący i niewłaściwemi wiekowi swojemu namiętnościami nietargany starzec, żyć dopiéro zaczyna owém swobodném życiem, w którém odpoczynek jest dozwolonym, w którém rozrywki umysłowe największéj nabierają wartości. Patrzcie na owych starców pielęgnujących razem z naukami, utwierdzić ich mogącemi w religii, swe wnuczęta i prawnuczęta. Rodzina i współobywatele czczą takiego starca ogrzewającego ich przykładem i radami do wytrwania w trudnéj wędrówce życia; i nawet na młode, piękne, kwitnące kobiéty taki starzec z śnieżnym włosem, z pogodném czołem niewypowiedziany wywiera urok.
Czyż nie jeden młodzieniec, który się niczego nie nauczył i wiedzie bezbarwne, bezużyteczne życie, nie pozazdrości czasem takiemu rzeźwemu starcowi?
A zatém uczcijmy starców, tak jak niegdyś w naszym religijnym, szlachetnym kraju ich czczono, zajmujmy się niemi, nie strońmy od ich towarzystwa, i wskażmy im środki zachowania się jak najdłuższego przy życiu, aby nam mogli służyć do wskrzeszania pamięci ubiegłych czasów.
A zatem pogadzajmy starców z koniecznością życia ogołoconego z zachwyceń młodszego wieku, i przypomnijmy sobie co Wolter napisał mając lat ośmdziesiąt kilka.


Qui n’a pas l’esprit de son âge
De son âge a tous les malheurs.






HYGIENA STAROŚCI.




Życie człowieka, pod fizycznym względem zauważane, jest bezprzestanném odnowieniem i bezprzestanném zniszczeniem, nieskończoną walką, toczącą się pomiędzy siłą żywotnią, która chce tworzyć i odradzać, a siłą naturalnéj chemii, usiłującéj wszystko roztworzyć i w pierwiastki najprostsze wszystko rozłożyć. Ciało człowieka chce żyć koniecznie, opiera się pomimowolnie władzą sił swoich dowolnych grożącemu zniszczeniu, więc czerpie z całego otaczającego przyrodzenia nowe żywioły, nowe części składowe, więc je połyka, pochłania, niemi się otacza i do nich się tuli, i przez to powoływa je z martwego stanu do życia, i z najrozmaitszych obcych substancyj tworzy jednorodny płód przedstawiający wszelkie charaktery życia. I cieszy się organizm ludzki temi nowozdobytemi częściami ciała swojego dopóki mu służą, a potém gdy się zużyją, znów je z związku swego opuszcza, oddaje je naturze jako mu już niepotrzebne rzeczy, i znów chemija bierze pod władzę swoję nieożywioną część świata.
Ten zaś zbiór i rozbiór trwa jednocześnie, w każdéj chwili, od początku życia aż do jego końca.
Ale nie trwa ciągle z jednostajną siłą, tylko zmienia się w pewnych stanach życia. W zdrowiu i wieku niemówlęcym, dziecinnym, w młodzieńczym i w męzkim, siły tworzenia przemagają; w chorobie i w starości siły roztwarzające górę biorą. Z choroby ocknąć się mogą potężnie siły żywotne i najczęściéj się budzą, czasami nawet z nową, wprzódy nigdy niedoświadczoną sprężystością; w starości już te siły są osłabione, cięży na nich wyrok Boga, niepozwalający nam żyć wiecznie w tém jedném ziemskiem ciele; trzeba je więc, jeśli chcemy żeby na długo wystarczyły, pielęgnować, starannie utrzymywać, wzniecać ale roztropnie, żeby od razu lampa życia nie wygorzała.
Dobry żołądek jest najważniejszym warunkiem długiego życia: on jest bramą przez którą wszystko przechodzi, co z naszém ciałem zjednoczyć się powinno; on jest miejscem w którém odbywa się pierwsze działanie żywotne; on jest spichrzem, z którego wszystkie inne organy czerpią najważniejsze, wprawdzie nie jedyne, zasoby życia i trwałości.
Tyle tylko jeść i pić, i to tylko jeść i pić, co strawić można—powinno być główną zasadą każdego starca, bo to co się nie strawi nie tylko nie idzie na pożytek starcowi, ale nawet zatruwa część tego co się już strawiło. Zdrowy, sztucznemi środkami niewzbudzany apetyt, łatwe i doskonałe, lekarstwami nieułatwiane strawienie znamionuje dobry żołądek, a popsuć go mogą bardzo łatwo nie tylko błędy dyetetyczne, przejedzenie i przepicie, lecz także zaziębienia, gniew, umartwienia, troski, zbytni ruch i praca. Człowiek starzejący się ma daleko mniejszy zapas sił żywotnych i mniéj zdolności do odnawiania się; gdyby więc w téj epoce życia, żył z równą żywnością jak przedtém; gdyby się wystawiał płocho na wrażenia, które młodszemu wiekowi bezkarnie uchodzą, toby się siły wyczerpały daleko szybciéj, i śmierć nastąpiłaby prędzéj.

Pokarm starca powinien być łatwo strawny, w części obfitującéj, więcéj płynny jak stały, cokolwiek więcéj korzeniami zaprawny, niż pokarm młodszym stosowny. Godziny w których starzec się żywi, powinny być uregulowane. Obiad starca powinien się składać z ciepłéj przyprawnéj zupy, z kruchych mięs, z zwierzyny, z pożywnych roślin, z dobrego piwa i kilku kieliszków wina, zwłaszcza węgierskiego, które jest dla starca tém, czém dla dziecka mléko, to jest pożywieniem prosto w krew i w ciało wsiąkającém. Kwasy, marynaty i surowizny są dla starca pokarmami bardzo do strawienia trudnemi.
Starzec nie powinien podżegać apetytu swojego w dni ciepłe i pogodne, wódką ani żadnemi medykamentycznemi środkami, tylko czekać na naturalny apetyt, który się niezawodnie zjawi, jeźli nie wstanie bardzo późno, jeśli się nie zgniewa i nie zmartwi, nie wałęsa się z kąta w kąt czekając śniadania, objadu i kolacyi, tylko jeśli się czém zatrudni.
Pogoda i zadowolenie umysłu, szczęście familijne, mężny pogląd na przyszłość, wesołe przypomnienia przeszłości, przechadzki w czasie pogodnym, zatrudnienia mechaniczne i lekka literatura w czasie słotnym, są dla starca obfitemi źródłami szczęścia i zdrowia. [1]
Zimno szkodzi starcom, bo żadnéj już z nich reakcyi nie wydobywa, tylko mrozi, stępia i krew wpędza w organy wewnętrzne, dając powód do zawrotów i bardzo szkodliwych przepełnień płucnych. Starzec powinien utrzymać w sobie cieplik wszelkiemi możliwemi środkami, zwłaszcza noszeniem ciepłych, a nie zanadto ciężkich sukien, utrzymaniem stosownego stopnia ciepła w pokoju (do 14° Reaumura), i w potrzebie przejściem do cieplejszego klimatu. Kąpiele niezbyt gorące, ale zawsze przynajmniéj na 26° Reaumura ogrzane, są dobrym środkiem do pomnożenia ciepła i przyśpieszenia działalności skóry. Wcierania balsamiczne w skórę i tarcia gryzące w nogi, w razie ich zimna, okazały się nader skutecznym środkiem w Szwecyi, gdzie starcy muszą umiéć pielęgnować swe życie, kiedy nie raz do stu piędziesięciu lat żyją [2].
Porządek we wszystkich działaniach życia, nie bardzo potrzebny wiekowi młodszemu, a nawet do pewnego stopnia jemu szkodliwy, jest starcom niezbędny. Sen, wypróżnienia, ruch, jedzenie i picie, zatrudnienie, spoczynek, zabawa powinny miéć swój wyznaczony czas i swoje uregulowane następstwo; tylko podróże niedalekie a przyjemne, powinny przerywać ten porządek, — lecz nigdy nudnych, hałaśliwych, nieprzyjemnych osób odwiedziny. Nie ma dla starca nic bardziéj trującego jak towarzystwo przymusowe, nieprzyjemnych mu, natrętnych i porządek burzących osób. Starzec powinien ubiegać o towarzystwo młodszych od siebie osób, powinien odmładniać się w widoku niewinnych zabaw dzieci, [3] powinien szukać największéj przyjemności życia w udzielaniu zbawiennych rad młodzieńcom.
Nagła utrata substancyj jakiemikolwiek wypróżnieniami, krwistemi, potnemi lub nawet stolcowemi, może się stać życiu starców bardzo niebezpieczną i tylko lekarz doświadczony i z stanem zdrowia starca obznajmiony, może wtargnąć bardzo sprężystemi środkami w organizm jego.

Upuszczenie starcom krwi pozostanie zawsze środkiem bardzo heroicznym i niestety niepewnym i zaczyna wychodzić z użytku od czasu jak za pomocą nowo wynalezionych suchych baniek, opatrzonych pompką pneumatyczną, można przeciągnąć na raz wielką ilość krwi, z organu zagrożonego w skórę. Każdy starzec, zwłaszcza na wsi mieszkający i natychmiastowéj pomocy lekarskiéj uzyskać nie mogący, powinienby miéć u siebie taką pompkę, ze trzydzieści baniek opatrzonych kruczkami, do których tę pompkę przyśrubować można.

Zabawy burzliwe, etykietalne uczty i obiady, wyczerpują starcom siły, żadnéj im nie robiąc przyjemności, i wielu ginie starców w skutek officyjalnego objedzenia się i ceremonijalnych nudów. [4] Nie każdy starzec obdarzony jest żołądkiem pod obu względami tak strawnym, żeby służąc jako zabawnik całemu gronu dostojnych gości, mógł zarazem i własnemu zdrowiu służyć; i lepiéjby było żeby się starcy nie zapatrywali na owych fircykowatych dziadów, którzy żyć nie mogą bez pochlebiania, zabawiania, bassowania i nadskakiwania.






ROZWIOZŁOŚĆ.




Rozwiozłość w starości jest haniebną obrzydliwością uwłaczającą godności wieku sędziwego, niecnotą zdrowiu niesłychanie szkodliwą, a przykładem swym dla młodzieży zgubną. Bywają starcy, którzy nie tylko rozmowami rubasznemi lubią gorszyć, ale nawet wznieciwszy w sobie fałszywą żądzę, probują jeszcze w sposób nieprzyzwoity znikających sił swoich. Wielu z nich przypłaca nagłą śmiercią taki wybryk, zostawiając na tym świecie po sobie bardzo smutną a nawet zgrozą przejmującą pamiątkę. Raveillé-Parisé znał trzech starców, którzy stracili wzrok wkrótce po zaślubieniu młodych kobiét, i cztérech innych, którzy w akcie spółkowania skonali.
„Starość święta i poważna jest najuroczystszym obrazem Bóstwa na téj ziemi, wstyd i hańba niech okryje tych, którzy ją kalają w towarzystwie wszetecznic pospolitych i salonowych“ — mawiał Niemcewicz.
Sknerstwo nie jednemu starcowi skraca życie, nie jednego także zabija. Sknerstwo jest namiętnością najdziwaczniejszą i najpłonniejszą jakie tylko istnieją. Skąpy człowiek jest do wszystkiego gotowym, on poświęci swoje sumienie i swój honor, on gotów każdéj chwili poniżyć własną swę intelligencyją a nawet duszę, dla zyskania najmniéjszej korzyści materyjalnéj. Skąpiec nie wierzy w innego Boga jak w złoto, z tego téż pochodzi, że żaden skąpy nie jest w gruncie serca rzetelnym człowiekiem, ani dobrym ojcem, ani litościwym panem, że zazdrości najbliższemu przyjacielowi powodzenia, że ciągle jest dręczony pragnieniem zysku, i że się bezprzestannie dręczy wynalezieniem sposobów umieszczenia w miejscu najpewniejszém skarbów swoich.
Najświetniejszy umysł, gdy długo jest dręczony żądzą zysku, obawą utraty pieniędzy i życia, nikczemnieje, upadla się i zupełnie dziecinnieje.
Skąpiec nigdy długo nie żyje, bo się źle żywi i zawsze jest niespokojnym, zawsze w trwodze. Skąpiec nikogo nie kocha, ani żony, ani dzieci swoich; to téż przez nikogo nie jest żałowanym, gdy umrze.
Najszczerszy religijant wesołym jest na pogrzebie sknery, a dzieci nie długo noszą żałobę po skąpym ojcu, i nie często go wspominają, bo im nie wzbudza żadnych rzewnych uczuć.





GŁÓWNE CHOROBY STAROŚCI. [5]



Senectus ipse morbus est.—Cicero.


Kanał pokarmowy odmawia usług, w skutek straty zębów, w skutek wycieńczenia gruczołów ślinnych i muskułów otaczających żołądek i kiszki. Trawienie odbywa się wolniéj i trudniéj. Raz się jawią rozwolnienia, drugi raz zatwardzenia, opuchnięcia wątroby, kamienie żółciowe, krwawe womity, nawet skir żołądka.
Z powodu powolności i utrudnienia w cyrkulacyi żyłowéj brzucha, powstają zapalenia, wzdęcia, skupienia i najróżnorodniéjszych postaci hemorojdy. Zapalenie chroniczne błony śluzowéj i trzewiów, właściwe jest starcom i ztąd bardzo często owe niewypowiedzianie nieprzyjemne uczucie pełności w brzuchu.
Kanał moczowy już bardzo wcześnie się psuje zwłaszcza u pijaków; nerki wydzielają urynę źle i mało; pęcherz tracąc elastyczność nabiéra drażliwości i uczuwa bardzo często potrzebę wypróżnienia się, a często następuje to z największą trudnością, z paleniem i bólem.
Nabrzmienie prostaty, rozdęcie żył na pęcherzu, katar i paraliż tego organu, dają powód do rozlicznych utrudzeń w urynowaniu. Potém piasek wyrabiający się w nerkach i spadający do pęcherza z większą lub mniejszą trudnością, staje się powodem do boleści i kamienia.
Ściany brzuszne wycieńczając się, z łatwością przepuszczają trzewia, z czego powstają kiły; często także pęcherz i kiszka odchodowa strasznie się rozszerzają, u kobiét zaś starszych macica opada.
Cyrkulacyja. Osłabienie objawia się najwięcéj rozdęciami i innemi chorobami serca i większych naczyń, skostnieniem klapek serca i aorty, śluzami krwi żyłowéj, wezbraniami krwistemi w rozlicznych organach, z czego womity, urynowanie i stolce krwawe.
Innym starcom którzy przechowali dobry żołądek, dokucza znów zbytek krwi, owa zaś krew płynąca w słabych żyłach, nie ma już własności młodéj, szlachetnéj, tylko jest ciężką, rodzącą tłuszcz, skupiającą się w organach brzusznych i w mózgu. Podobna dyspozycyja staje się powodem do serwatkowych nabrzmiałości, do wodnéj puchliny, tém niebezpieczniéjszéj, im więcéj skóra traci z swéj działalności.
Oddychanie. Codziennie trudniejszém się staje z powodu rosnącéj słabości klatki piersiowéj i samych płuc, z powodu rozdęcia kanałów oddechowych i komórek płucowych. Starzec już nie może odetchnąć całą piersią, i kwasoród powietrza już nie działa tak silnie na odnowę krwi i siły. Zapalenie i zakatarzenie kanałów oddechowych, trwają prawie bezprzestannie u starców i wszystkie inne choroby komplikują. Astma nerwowe, astma spowodowane błędami serca, zaduszenia, ciężkość oddechu trapią starców niemiłosiernie. Krew zatrzymuje się częstokroć w żyłach płucowych, często przedziera się powietrze do samych płuc, i sprawia kaszle, wstrząsnienia serca i zawroty głowy. Katar chroniczny stać się może bardzo gwałtownym za lada najsłabszym powodem, za lada zmianą temperatury. Wezbrania krwi w płucach przychodzą częstokroć tak nagle, że następuje apopleksyja płuc czyli uduszenie.
Mózg traci siłę skupienia, mięknie, rozdziera się, zmienia się w niektórych punktach, ztąd powstają odurzenia, częściowe paraliże, utrudzenia w chodzie i w ruchu. Zresztą krążenie odbywa się z trudnością w tym organie z powodu nabrań żyłowych; zapalenie częściowe, senność, zawroty, ciężkość głowy uporczywa są skutkami tych wezbrań. Apopleksyja, ów miecz Demoklesa zawieszony nad głową gniewliwych i niewstrzemięźliwych starców, z tegoż samego pochodzi źródła. Czasami, cała massa mózgu powoli się psuje i rozum słabieje stopniowo, starzec traci związek w ideach, plecie lada co, słowem wpada w głupowatość.
Mlecza pacierzowego osłabienie objawia się najwięcéj słabością nóg, drżeniem, uczuciem jak gdyby mrówki lazły, osłabieniem pęcherza i kanału odchodowego.
Zmysły tępieją, mianowicie wzrok i słuch, zapalenia ócz chroniczne, katarakty, glaukoma i rozliczne choroby ócz tworzą się w starości; uszy zaś odmawiają usługi, tętnią, brzęczą i piszczą nieznośnie.
Kości mianowicie długie łatwo się łamią u starców, bo są przesadzone fosforanem wapna, a nie łatwo się zrastają, bo żywotności plastycznéj w nich braknie. Z postępem wieku skielet starca chyli się, skrzywia, zrastają się pomiędzy sobą kręgi i mniejsze stawy.
Muskuły słabną, czasem chorobliwie się ściągają, kurczą, wyciągają lub drżą; rumatyzm, artrytyzm bierny trapi starca.
Skóra u starców jest zimną, suchą, nie oddziaływającą potami, ztąd przyczyna wielu chorób skurnych, mianowicie liszajów, świerzbiączek, róży, ztąd także niezmierne niebezpieczeństwo z zaziębienia pochodzące.
Płciowe organa dość prędko schną i nikczemnieją u starców, jądra chudną, maleją, miękną, albo téż stają się siedliskiem skira, rozdęcia żył, wodnéj puchliny; zwęża się kanał urynowy, zapala się członek. Kobiéty zapadają często w wieku krytycznym (to jest w czasie kiedy regularność ustaje), na rozmaite choroby organów płciowych, mianowicie na opadnięcia macicy, na opuchnięcia wodniste jajeczników, na polipy, skiry, raki uścia macicznego, upławy i inne choroby zależące od zapalenia chronicznego błony śluzowéj tego organu. Słowem, przy schyłku męzkiego wieku, rozpoczyna się u nie jednego człowieka ów długi szereg słabości, cierpień, niedołęztw, męczarni, które nam potém stale aż do grobu towarzyszą, które nie raz stają się przyczyną, że wzywamy śmierci jak zbawienia.

Pociecha dla starców.


Są choroby, które starca nie dręczą nigdy, albo przynajmniéj bardzo rzadko; takiemi są: zapalenia bardzo gwałtowne, wodne puchliny mózgu, gorączka tyfoidalna, ospa, odra, szkarlatyna, krup, zapalenia gardła, koklusz, suchoty tuberkułowe, szkrofuły, abcessa, konwulsyje, robaki, artrytyzm stawów bolesny, monomanija, newrozy, hipochondryja, histeryja.
Wszystkie choroby zaraźliwe; jako to dżuma, żółta febra, wszystkie choroby epidemiczne, jako to cholera morbus, mniéj często napadają starców, jak ludzi młodszych, w kwiecie wieku pozostających.
Możemy nawet z pewnością zaręczyć, że nie jeden człowiek przebrnąwszy podczas młodości i wieku męzkiego dotkliwe cierpienia, pochodzące z usposobienia zapalnego, cieszy się na starość, kiedy zbytnia siła krwi ustaje, daleko lepszém zdrowiem i z przyjemnością znosi życie. Prawda ta jest niezaprzeczoną, i już na się zwróciła uwagę ojca medycyny z wyspy Koz, nieśmiertelnego Hippokratesa. Wyrzekł on w swych Aforyzmach (Sekcyja II, 39). „Senes ut plurimum, quidem juvenibus minus aegrotant, quicumque vero ipsis morbi fiunt diuturni, plerumque commoriuntur.“
„Starcy są zwykle mniéj chorowitemi od młodych ludzi, lecz cierpienia chroniczne wprzódy zyskane, towarzyszą im najczęściéj do grobu.“
Kto zaś w młodości i w wieku męzkim żył wstrzemięźliwie, i rozsądnie się prowadził, ten pewno i w starości wolny pozostanie od cierpień dolegliwych, a owe osłabienie fizyczne ciągle się powoli zwiększające u starców, nie jest zupełnie ogołocone ze wszelkich uroków. Często dopiéro w starości doświadczamy prawdziwéj słodyczy niezachwianego pokoju duszy.

O Lekarzu Starców.


Medicus curat, natura sanat; tak bez żadnéj wątpliwości lekarz leczy, a natura uzdrawia, ale na nieszczęście natura nie wiele dopomaga lekarzowi w leczeniu starców. Jednakże kto pozna głębiéj fizyjologiją starości, przyrodę i przebieg jéj chorób, ich charakter specyjalny, kto ze znajomością łączy cierpliwość i przytomność, kto sam sobie przypomni że będzie kiedyś starcem, i przedmiotem litości i względów młodszych od siebie ludzi, ten w zasobach natury, swéj własnéj mądrości i dobroci znajdzie zasoby odżywiające, któremi starcom udzielić może ulgę.
Medyk w leczeniu starców powinien ocenić okoliczności szczególne, towarzyszące nie tylko każdéj chorobie starca, lecz także towarzyszące zawsze konstytucyi starości, powinien rozpoznać stan sił obecnych i upewnić się jakiemi były te siły kiedyś, czy ich nie nadużywano, czy starość nie jest przedwczesną, czy nareszcie siły nie leżą gdzie ukryte lub zaczajone u starca, jak się to nieraz zdarza, i czy ich nie można do raźniejszego życia pobudzić.
U starca wiele rzeczy trzeba umiéć odgadnąć, mente diviniori, owym umysłem Boskim; bo u starca wszystko jest ciemném, sama przyroda kryje się u niego w fałdy i szczeliny.
Nawet wtenczas gdy walczyć musiemy u starca przeciw gwałtowniejszym zapaleniom miejscowym, miéjmy wzgląd na stan sił jego ogólnych, i nie wyniszczajmy organizmu, aby go nie pozbawić władzy oddziaływającéj. W tym wieku używać należy raczéj lekarstw wzmacniających niż osłabiających; pomiędzy takiemi lekarstwami wybierać należy skrupulatnie najlepsze co do smaku i działalności, a dobrą dyjetą należy wspierać czynność lekarstwa. Qui bene judicat, bene sanat, często się zdarza że osoby nie należące do uczonéj professyi, ale umiejące dobrze sądzić o rzeczy, umiejące się przejąć cierpieniami starości, lepiéj leczą starców od owych genijalnych lekarzy, którym wystarczy minuta na rozpoznanie choroby, na zbadanie jéj przyczyn, na napisanie recepty i na schowanie honorarium.

Nie zapominajmy także, że pewne choroby starości nie są do uleczenia, i że znów inne wcale się nie powinny leczyć, bo zamiast jednéj mniéj niebezpiecznéj choroby, może wybuchnąć w starcu choroba nieubłaganie zabójcza. Pomiędzy temi chorobami mieszczą się stare wrzody na nogach, liszaje, wyrosty, fistuły, apertury i wizykatoryje.

Wiele jest lekarzy poświęcających się wyjątkowo chorobom dzieci, inni znów oddają się wyłącznie chorobom młodych kobiét, czemużby medyk nie miał się zatrudniać specyjalnie leczeniem chorób starości? Choroby te napiętnowane osobliwym charakterem wymagają ze strony lekarza osobnych i nie waham się powiedziéć, wyższych zdolności; w leczeniu bowiem starców czasu tracić nie można, na siłę uzdrawiającą przyrody wiele liczyć nie powinno się, a potém w leczeniu starców nie wystarczy owa powierzchowna znajomość natury ludzkiéj i środków lekarskich, którą się zadawalniają niektórzy, bardzo szczęśliwi w leczeniu chorób kobiecych lekarze.
Są lekarze którym daleko mniéj umiera starców jak innym, a to dla tego, że znają dokładnie konstytucyją swoich pacyjentów, że szczerzéj umieją zająć się starym nudziarzem, że ich nie tylko nie mierzi stary człowiek ciągle utyskujący, lecz że lubią rozpoznawać to, co jest trudném do odkrycia, i że są przyzwyczajeni do zwalczania podstępnego nieprzyjaciela pokutującego w ciele starca. Zresztą, jeśli dobry lekarz nie jest w stanie wyleczyć starego pacyjenta swojego z choroby, to niech go przynajmniéj zachowuje od złego lekarza, który jeszcze pogorszy złe i boleści przysporzy. Szczęśliwym niech się ceni starzec, który w cierpieniach swoich doznaje pomocy lekarza znającego prawa życia, umiejącego ocenić jego odcienia, jego miarę w przybywaniu i w ubywaniu, znający choroby już przebyte, charakter, temperament i konstytucyją swego pacyjenta; taki starzec ma jakoś daleko większą pewność życia, od innego błąkającego się od lekarza do lekarza, a nieumiejącego przywiązać sobie żadnego.
„Doktora dobrego, grosza uczciwą pracą zdobytego, przyjaciela domowego wesołego mocno szukaj a będziesz i w starości szczęśliwym,“ mówi nasze przysłowie.





Przypisy

  1. Le bonheur et la santé sont, pour ainsi dire solidaires et inséparables.
    Reveillé — Parise. Traité de la vieillsse. 1853.
  2. On ne saurait croire, combien une petite sauté, bien conduite, peut aller loin.
    Reveillé — Parise.
  3. Uznała sama Medycyna, że wesołość jest zdrowsza, aniżeli Chinina.
    Kropiński.
  4. Milszy chleb własny, choć czarny, niżeli piróg cudzy.
    Rzewuski.
  5. Czytanie tego artykułu nie zalecam starcom, tylko młodym kobiétom wybierającym się zawrzeć śluby małżeńskie ze starcami.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teodor Tripplin.