Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman/Rozdział szósty

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ROZDZIAŁ SZÓSTY.

„Księżniczka Obeira, powiadam, obsypawszy nas podarkami, z uprzejmością godną angielskiej królowej, wyraziła chęć przyjrzenia się pewnego rana naszym anglikańskim obrządkom. Odprawiliśmy je najparadniej jakeśmy mogli. Po obiedzie, zaprosiła nas na swój: było to 14 maja 1769 r. Zastaliśmy ją otoczoną blisko tysiącem osób obojej płci ustawianych w półkole, w pełnem szacunku milczeniu. Bardzo ładna młoda dziewczyna, odziana z wdzięczną prostotą i nader lekko, spoczywała na wzniesieniu które służyło za ołtarz. Królowa Otaiti nakazała młodemu chłopcu, lat około dwudziestu, aby dopełnił ofiary. Odmówił jakąś modlitwę i wstąpił na ołtarz. Oboje ofiarnicy byli wpół nadzy. Królowa, z majestatyczną miną, pouczyła młodą pacyentkę o najwłaściwszym sposobie dopełnienia ofiary. Wszyscy Otajczycy byli tak baczni i tak przejęci szacunkiem, że żaden z naszych majtków nie odważył się nieprzystojnym śmiechem zmącić ceremonii. Oto co widziałem, powiadam; oto co widziała cała nasza załoga: zostawiam wam wyciągnięcie wniosków.
— Ta święta uroczystość nie dziwi mnie, rzekł doktor Gudman. Jestem przekonany, że to jest pierwsze święto jakie ludzie kiedykolwiek święcili, i nie widzę czemu człowiek nie miałby się modlić do Boga wówczas gdy ma sporządzić istotę na swoje podobieństwo, jak my się modlimy przed posiłkiem mającym skrzepić nasze ciało? Pracować nad spłodzeniem rozumnej istoty, jestto najszlachetniejsza i najświętsza czynność. Tak mniemali dawni Hindusi którzy czcili Lingam, symbol płodzenia; dawni Egipcyanie, którzy obnosili w procesyach Phallusa; Grecy, którzy wznosili świątynie Pryapowi. Jeżeli wolno przytaczać nędzny narodek żydowski[1], grubo naśladujący wszystkich swoich sąsiadów, powiedziane jest, w jego księgach, że ten naród ubóstwiał Pryapa, i że królowa-matka króla żydowskiego Azy była jego arcykapłanką.
„Jakbądź się rzeczy mają, wielce prawdopodobnem jest, że nigdy żaden naród nie stanowił ani nie mógł ustanowić obrzędów przez rozpustę. Wyuzdanie wkrada się w nie niekiedy z czasem; ale założenie jest zawsze niewinne i czyste. Nasze pierwsze agapy, na których chłopcy i dziewczęta całowali się skromnie w usta, wyrodziły się dopiero dość późno w schadzki i niewierności. Dałżeby Bóg, abym był mógł, w niewinności serca, ofiarować z miss Fidler przed królową Obeirą! Byłby to z pewnością najpiękniejszy uczynek w mojem życiu“.
P. Sidrac, który dotąd milczał, ponieważ pp. Gudman i Grou mówili bezustanku, przerwał wreszcie swoje milczenie i rzekł: „Wszystko com tu usłyszał, zachwyca mnie. Królowa Obeira wydaje mi się pierwszą królową półkuli południowej; nie śmiem powiedzieć obu półkul. Ale, wśród takiej czci i szczęścia, jest jeden punkt, który mnie o dreszcz przyprawia. Kochany P. Gudman wtrącił w tej kwestyi słówko, na które pan nie odpowiedział. Czy to prawda, panie Grou, że kapitan Wallis, który zawinął przed panem do tej błogosławionej wyspy, zaniósł tam dwie najstraszliwsze plagi całej ziemi: ospę i przymiot?
— Niestety! odparł p. Grou; Francuzi oskarżają o to nas, a my oskarżamy Francuzów. P. Bougainville[2] powiada, że to ci przeklęci Anglicy udarowali przymiotem królowę Obeirę; a p. Cook utrzymuje, iż królowa dostała tej choroby od samego p. Bougainville. Jakbądź się rzeczy mają, przymiot podobny jest do sztuk pięknych: nie wiemy kto był ich wynalazcą, ale, z czasem, obiegają one Europę, Azyę, Afrykę i Amerykę.
— Oddawna już uprawiam chirurgię, rzekł Sidrac, i wyznaję że temu choróbsku zawdzięczam największą część majątku; mimo to, nienawidzę go. Pani Sidrac udzieliła mi go pierwszej nocy po ślubie, ale, ponieważ jest to osoba bardzo drażliwa na wszystko co tyczy jej honoru, ogłosiła we wszystkich dziennikach londyńskich, że istotnie dotknięta jest tą szpetną chorobą, ale że wyniosła ją z żywota swej szlachetnej matki, i że to jest dawna tradycya rodzinna.
„Co zamierzała tak zwana natura, kiedy wsączyła tę truciznę w same źródła życia? Powiedziano to już, i powtarzam to raz jeszcze: jestto najpotworniejsza i najokropniejsza ze wszystkich sprzeczności. Jakto! człowiek stworzony jest — tak mówią — na obraz Boga.

Finxit in effigiem moderantum cuncta deorum[3];

i oto w naczynia nasienne tego obrazu wszczepiono ból, zarazę, śmierć! W cóż się obróci ów piękny wiersz milorda Rochestera: „Miłość kazałaby ubóstwiać Boga w krainie ateuszów?“
— Ach, rzekł dobry Gudman, trzeba mi może dziękować Opatrzności za to że nie poślubiłem mojej drogiej miss Fidler; kto wie bowiem coby mi się trafiło? Nie można być niczego pewnym na tym świecie. W każdym razie, panie Sidrac, przyrzekł pan mi pomoc we wszystkiem, co tyczy mego

Przypisy

  1. Reg. III, 15 i Paralip. II, 15. (Przyp. Woltera.)
  2. Bougainville, słynny podróżnik francuski (Por. Diderot, Przyczynek do podróży Bougainvilla w zbiorze To nie bajka (Bibl. Boya 57).
  3. (Prometeusz) ukształtował go na podobieństwo bogów rządzących światem (Ovid., Metamorph., I, 83).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.