Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman/Rozdział siódmy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ROZDZIAŁ SIÓDMY.

Nazajutrz, trzej filozofowie roztrząsali wielkie zagadnienie: „Jaka jest pierwsza pobudka wszystkich czynów człowieka?“ Gudman, który miał zawsze na sercu stratę swego probostwa i narzeczonej, powiadał że pobudką wszystkiego jest miłość i ambicya. Grou, który widział więcej świata, rzekł że pieniądz; wielki zaś anatom Sidrac zaręczał że stołeczek[1]. Dwaj biesiadnicy zdumieli się; i oto jak uczony Sidrac dowiódł swego twierdzenia:
„Zawsze to uważałem, że wszystkie sprawy świata zależą od mniemań i woli jakiejś głównej osobistości, czy króla, czy kanclerza czy jego sekretarza; owóż te mniemania i wola są bezpośrednim skutkiem sposobu w jaki duchy żywotne filtrują się w móżdżku a następnie w rdzeniu przedłużonym: te duchy żywotne bowiem zależą od krążenia krwi; ta krew zależy od tworzenia się mleczu; ten mlecz wytwarza się w sieci krezki; ta krezka przymocowana jest do jelit zapomocą bardzo cienkiej siatki; te jelita, jeśli wolno się tak wyrazić, są pełne łajna; owóż, mimo trzech silnych opon któremi każde jelito jest pokryte, jest ono dziurkowane jak sito; wszystko bowiem jest przeźroczyste w naturze, i niema tak drobnego ziarnka piasku, któreby nie miało więcej niż pięćset porów. Możnaby przeprowadzić tysiąc igieł przez kulę armatnią, gdyby można znaleść igły dość cienkie i mocne. Cóż się tedy dzieje z człowiekiem cierpiącym na zatwardzenie? Najdrobniejsze, najdelikatniejsze cząstki jego łajna mięszają się z mleczem w żyłach Azeliusza, spieszą do żyły wrotnej i do zbiornika Pecqueta, przechodzą do żyły podobojczykowej; dostają się do serca najbardziej dwornego mężczyzny, najbardziej zalotnej kobiety. Jestto niby wysuszona rosa z nawozu obiegająca po całem ciele. Jeśli ta rosa przesiąknie tkanki, naczynia i gruczoły człowieka żółciowego, zły humor jego mieni się w okrucieństwo; białko ócz przybiera ton paląco-posępny; wargi zaciskają się i sklejają; kolor twarzy barwi się brudnym odcieniem; cała postać tchnie groźbą; nie zbliżajcie się doń. Jeżeli to minister, strzeżcie się przedłożyć mu w tej chwili jakie podanie: na wszelki papier patrzy jako na środek którym chciałby się chętnie posłużyć wedle dawnego i szpetnego obyczaju Europejczyków. Wywiedzcie się zręcznie u lokaja-faworyta, czy Ekscelencya miała stołeczek dziś rano.
„To jest ważniejsze, niżby ktoś myślał. Zaparcie stolca spowodowało niekiedy najkrwawsze sceny. Mój dziadek, który umarł mając sto lat, był aptekarzem Kromwela; opowiadał mi często, że Kromwel nie był od tygodnia na stronie, wówczas kiedy dał uciąć głowę swemu królowi.
„Wszyscy ludzie, nieco bliżej obznajmieni ze sprawami Europy, wiedzą, iż ostrzegano często księcia de Guise aby nie drażnił Henryka III w zimie, w czasie północno wschodniego wiatru. Monarcha ten niezmiernie ciężko wówczas chodził na stronę. Odchody uderzały mu do głowy, zdolny był, w owym czasie, do wszelkiego gwałtu. Książę de Guise nie usłuchał tak mądrej rady: co z tego wynikło? on i jego brat padli zamordowani.
„Karol IX, jego poprzednik, był największym ciężko ....em w całem królestwie. Przewody jego jelita grubego i kiszki odchodowej były tak zatkane, że w końcu krew tryskała mu przez pory. Aż nadto wiadomo, że te zapieczone humory były jedną z głównych przyczyn nocy św. Bartłomieja.
„Przeciwnie, osoby zażywne, które mają jelita soczyste, kanały żółciowe spławne, ruchy robaczkowe swobodne i regularne; ludzie, którzy załatwiają się co rano, zaraz po śniadaniu, którzy mają stołeczek lekki, ot, jakby kto splunął, tacy pieszczochowie natury są łagodni, mili, uprzejmi, dobrotliwi, współczujący, uczynni. W ich ustach nie ma więcej wdzięku, niż tak w ustach ciężko ....a.
„Stołeczek ma taki wpływ, iż biegunka czyni często człowieka tchórzem. Dysenterya odbiera odwagę. Nie mówcie człowiekowi osłabionemu bezsennością, trawionemu gorączką i pięćdziesięcioma gnilnymi odchodami na godzinę, aby w biały dzień rzucał się na nieprzyjaciela. Dlatego nie mogę uwierzyć, aby cała nasza armia miała dysenteryę w czasie bitwy pod Azincourt, jak to podają i aby odniosła zwycięstwo ze spuszczonymi portkami. Paru żołnierzy dostało biegunki, opchawszy się zepsutemi winogronami, a historycy opowiedzieli, że cała armia chora biła się z gołym zadkiem, i że, aby go nie pokazać paniczom francuskim, zbili ich na kwaśne jabłko, wedle wyrażenia jezuity Daniela.

I oto jak zazwyczaj historyę się pisze.[2]

„Podobnie, Francuzi powtórzyli wszyscy, jedni za drugimi, że nasz wielki Edward III kazał sobie wydać sześciu mieszczan z Calais, z postronkiem na szyi, aby ich powiesić za to iż się ośmielili dzielnie bronić w czasie oblężenia, i że żona jego uzyskała wreszcie łaskę dla nich swojemi łzami. Ci bajarze nie wiedzą, że to był zwyczaj owych barbarzyńskich czasów, iż mieszkańcy twierdzy stawali przed swoim zwycięscą z postronkiem na szyi, jeśli go zatrzymali zbyt długo przy swojej forteczce. Ale z pewnością szlachetny Edward nie miał żadnej ochoty wieszać tych sześciu zakładników, których obsypał darami i zaszczytami. Mam już po uszy tych bredni, którymi tylu rzekomych historyków szpikowało swoje kroniki, i tych wszystkich bitew, które tak licho opisali. Wolę już wierzyć, że Gedeon odniósł walne zwycięstwo przy pomocy trzystu garnków. Czytuję już tylko, Bogu dzięki, historyę naturalną, byleby jakiś Burnet, i Wiston i Woodward nie nudzili mnie swymi przeklętymi systemami; byle jakiś Maillet nie opowiadał mi że morze irlandzkie wydało góry kaukaskie i że nasz glob jest ze szkła; byleby mi nie przedstawiano wodorostów morskich jako żarłocznych zwierząt, i korali jako owadów; byle szarlatani nie podawali mi bezczelnie swoich rojeń za prawdę. Wyżej sobie cenię dobrą dyetę, która utrzymuje moje soki w równowadze i sprowadza mi lekki stołeczek i smaczny sen. Pijcie ciepłe kiedy jest mróz, pijcie chłodne w czas upałów; nic nadto, nic za mało w każdym rodzaju; trawcie, śpijcie, zażywajcie przyjemności, i drwijcie sobie z reszty“.


Przypisy

  1. Cały ten wywód przypomina apoteozę Brzucha jako władcy świata, u Rabelego.
  2. Wiersz Woltera (Charlot, I, 7), cytowany już w innej powiastce.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.