Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

bezczelnie swoich rojeń za prawdę. Wyżej sobie cenię dobrą dyetę, która utrzymuje moje soki w równowadze i sprowadza mi lekki stołeczek i smaczny sen. Pijcie ciepłe kiedy jest mróz, pijcie chłodne w czas upałów; nic nadto, nic za mało w każdym rodzaju; trawcie, śpijcie, zażywajcie przyjemności, i drwijcie sobie z reszty“.


ROZDZIAŁ ÓSMY.

Gdy p. Sidrac wymawiał te roztropne słowa, uwiadomiono p. Gudmana, że pełnomocnik hrabiego Chesterfielda czeka u bramy w karocy i chce z nim mówić w bardzo pilnej sprawie. Gudman biegnie na wezwanie p. intendenta, który, zapraszając go do karety, rzecze: „Wie pan zapewne, co się zdarzyło państwu Sidrac pierwszej nocy po ślubie?
— Tak, właśnie p. Sidrac opowiedział mi ten wypadeczek.
— Zatem, to samo zdarzyło się pięknej pannie Fidler i X. proboszczowi, jej mężowi. Nazajutrz, pobili się; w dwa dni potem rozwiedli się, proboszczowi zaś odebrano jego probostwo. Kocham pannę Fidler, wiem, że ona pana kocha, ale i do mnie nie ma wstrętu. Jestem wyższy ponad drobną przykrość która jest przyczyną jej rozwodu; jestem zakochany i nieustraszony. Ustąp mi pan miss Fidler, a postaram się panu o to probostwo, które daje stopięćdziesiąt gwinei rocznie. Masz pan dziesięć minut czasu do namysłu.