Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/292

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

niż pięćset porów. Możnaby przeprowadzić tysiąc igieł przez kulę armatnią, gdyby można znaleść igły dość cienkie i mocne. Cóż się tedy dzieje z człowiekiem cierpiącym na zatwardzenie? Najdrobniejsze, najdelikatniejsze cząstki jego łajna mięszają się z mleczem w żyłach Azeliusza, spieszą do żyły wrotnej i do zbiornika Pecqueta, przechodzą do żyły podobojczykowej; dostają się do serca najbardziej dwornego mężczyzny, najbardziej zalotnej kobiety. Jestto niby wysuszona rosa z nawozu obiegająca po całem ciele. Jeśli ta rosa przesiąknie tkanki, naczynia i gruczoły człowieka żółciowego, zły humor jego mieni się w okrucieństwo; białko ócz przybiera ton paląco-posępny; wargi zaciskają się i sklejają; kolor twarzy barwi się brudnym odcieniem; cała postać tchnie groźbą; nie zbliżajcie się doń. Jeżeli to minister, strzeżcie się przedłożyć mu w tej chwili jakie podanie: na wszelki papier patrzy jako na środek którym chciałby się chętnie posłużyć wedle dawnego i szpetnego obyczaju Europejczyków. Wywiedzcie się zręcznie u lokaja-faworyta, czy Ekscelencya miała stołeczek dziś rano.
„To jest ważniejsze, niżby ktoś myślał. Zaparcie stolca spowodowało niekiedy najkrwawsze sceny. Mój dziadek, który umarł mając sto lat, był aptekarzem Kromwela; opowiadał mi często, że Kromwel nie był od tygodnia na stronie, wówczas kiedy dał uciąć głowę swemu królowi.
„Wszyscy ludzie, nieco bliżej obznajmieni ze sprawami Europy, wiedzą, iż ostrzegano często księcia