Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman/Rozdział piąty

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ROZDZIAŁ PIĄTY.

Nazajutrz, trzej myśliciele spożyli razem obiad; że zaś, obyczajem filozofów przy stole, stali się nieco weselsi pod koniec posiłku, zaczęli rozprawiać o wszystkich nieszczęściach, głupstwach, okropnościach, jakie trapią rodzaj zwierzęcy, od równika aż do bieguna, i od Limy aż do Meako[1]. Ta rozmaitość ohydy jest wszelako dość zabawna. Jestto przyjemność, której nie kosztują mieszczuchy-domatorzy, ani też wikaryusze, którzy znają jeno własne parafie i sądzą że cała reszta świata zupełnie podobna jest do Exchange-Alley w Londynie lub ulica de la Huchette w Paryżu.
„Zauważyłem, rzekł doktor Grou, że, mimo nieskończonej rozmaitości rozsianej na tym globie, wszyscy ludzie, których widziałem, czy to czarni i kosmaci, czy czarnowłosi, bronzowi, czerwoni, czy śniadzi którzy nazywają się białymi, mają porówni dwie nogi, dwoje oczu i jedną głowę na ramionach, cobądźby powiadał św. Augustyn, który, w swojem trzydziestem siódmem kazaniu, zapewnia, iż widział acefalów, to znaczy ludzi bez głowy; monokulów, którzy mają jedno oko; i monopedów, którzy mają jedną nogę. Co się tyczy ludożerców, przyznaję, że świat roi się od nich, i że wszyscy ludzie przez to przeszli.
„Pytano mnie często, czy mieszkańcy tego olbrzymiego kraju zwanego Nową Zelandyą, którzy są dziś największymi barbarzyńcami pod słońcem, byli ochrzczeni. Odpowiedziałem, że nic nie wiem, ale że to możliwe: Żydzi, którzy byli większymi barbarzyńcami od nich, mieli aż dwa chrzty, urzędowy i domowy.
— Tak, wiem o tem, rzekł Gudman, i spierałem się nieraz z tymi, którzy myślą że myśmy wynaleźli chrzest. Nie, panowie, niceśmy nie wynaleźli, jedynieśmy połatali. Ale, powiedz mi pan, panie Grou, z tych ośmdziesięciu czy stu religii które pan widział w drodze, która wydała się panu najprzyjemniejsza? zelandzka czy hotentocka?
— Religia wyspy Otaiti, bez najmniejszego porównania. Przebiegłem dwie półkule; nie widziałem nic takiego jak Otaiti i jego nabożna królowa. W Otaiti mieszka natura. Gdzieindziej, widziałem jedynie maski; widziałem jedynie hultajów, którzy, mamią głupców; szalbierzy, którzy wyłudzają drugim pieniądze aby mieć władzę, i wyłudzają władzę aby mieć bezkarnie pieniądze; którzy sprzedają wam pajęczynę aby zjeść wasze kuropatwy; którzy wam sprzedają bogactwa i rozkosze kiedy nie będzie już nikogo, iżbyście kręcili rożen póki oni istnieją.
„Dalipan! nie tak jest na wyspie Aiti, lub Otaiti. Wyspa ta jest o wiele bardziej cywilizowana niż Zelandya i kraje Kafrów; a również, śmiem powiedzieć, niż nasza Anglia, natura bowiem obdarzyła ją żyźniejszą glebą; dała jej drzewo chlebowe, dar równie użyteczny jak cudowny, którego udzieliła jedynie niektórym wyspom południowego Oceanu. Prócz tego, Otaiti posiada mnogość ptactwa, jarzyn i owoców. W takim kraju niema potrzeby zjadać swego bliźniego; jest natomiast potrzeba bardziej naturalna, bardziej luba, bardziej powszechna, którą religia Otaiti nakazuje zaspakajać publicznie. Jestto, ze wszystkich ceremonij religijnych, z pewnością najbardziej czcigodna; byłem jej świadkiem, zarówno jak cała nasza załoga. Nie są to bajki misyonarzy, takie jak się spotyka niekiedy w Ciekawych i budujących listach wielebnych ojców jezuitów. Doktór Hawkesworth[2] kończy obecnie drukować nasze odkrycia na południowej półkuli. Ja zawsze towarzyszyłem panu Banks, owemu dzielnemu młodemu człowiekowi, który poświęcił czas i majątek na badanie przyrody ku biegunowi południowemu, gdy pp. Dawkins i Wood[3] wracali z ruin Palmiry i Balbek, gdzie zbadali najstarsze pomniki sztuk, a gdy p. Hamilton[4] uczył zdumionych Neapolitańczyków historyi naturalnej ich ojczystego Wezuwiusza. Widziałem zatem z p. Banksem, Solandrem, Cookiem, to co panom opowiem.
„Księżniczka Obeira, królowa wyspy Otaiti“...
Tu wniesiono przybór do kawy; skoro podano ją wszystkim, p. Grou tak ciągnął opowiadanie.


Przypisy

  1. Meako, miasto w Japonii.
  2. Hawkesworth (1715—1773), pisarz angielski, spisał podróże kapitana Cooka, wsuwając w tę relacyę wiele drastycznych rysów i antyreligijnych wycieczek.
  3. Robert Wood (1717—1775), zwiedził wraz z Dawkinsem Azyę zachodnią i opisał swoje podróże.
  4. Hamilton (1730—1803) był ambasadorem w Neapolu, gdzie poczynił interesujące spostrzeżenia przyrodnicze.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.