Z życia domowego szlachty sandeckiej/Rozdział VII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Sygański
Tytuł Z życia domowego szlachty sandeckiej
Data wydania 1912
Druk Drukarnia Wł. Łozińsiego
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Jan Sygański-Z życia domowego szalchty sandeckiej 96.png
ROZDZIAŁ VII.
Z ostatniej woli. — Relacya o kollegiacie sandeckiej.

Rozporządzenie majątkiem na schyłku życia, czyli testamenta, to zarazem ostatni charakterystyczny rys życia domowego szlachty sandeckiej. Przebija się w nich żywa wiara w życie pozagrobowe i przyszłe zmartwychwstanie ciał, dlatego też, podług ówczesnego zwyczaju, pragnęli odpoczywać w grobach kościelnych, w których leżały prochy ojców i dziadów, odpoczywających w Bogu snem wiecznym. Poznajemy z nich ich stan majątkowy, kosztowności rodzinne, rzeczy zastawione, zbroje rycerskie, zapisy na kościoły, klasztory i szpitale, jak również podarunki dla wiernej czeladzi. Wreszcie zaciągnione długi, a przy tem wszystkiem wielką sumienność o zaspokojenie tychże, ażeby nic duszy nie ciążyło na sądzie Bożym. Z pomiędzy innych testamentów, pięć tylko przytoczę, dla lepszego wyjaśnienia rzeczy.
1. Ostatnia wola Jakóba Nieborskiego, wicesgerenta[1] grodu sandeckiego, spisana 20. lutego 1599 r.
Najprzód duszę zapisuje Bogu miłosiernemu, który nie gardzi sercem skruszonem; ciało ziemi, z której powstało, na pastwę robakom, polecając przyjaciołom i krewnym, aby go pogrzebali w kościele kollegiackim wedle obrządku katolickiego, któremu był wierny. Zatem wszystkie powinowate swoje, tak obecne, jak te, którzy przybydź nie mogli, a mianowicie ojca i matkę, bracią swoją wszystką i siostry, także i uczciwą Jadwigę Kotlarkę, Jagnieszkę dziewkę jej, u której on w domu przez czas niemały mieszkał, przeprosił, prosząc pilnie dla Pana Boga, jeśli w czem którego z niedobrego zdrowia swego przegniewał, aby mu to było odpuszczone.
Będąc wdzięczen dobrodziejstwa i chęci, którą zaznał mieszkając u pomienionej Jadwigi Kotlarki, pomienionej Jagnieszce Kotlarzównie dziewce jej, za posługi jej wierne srebro wszystko, którekolwiek jest z jego własnej pracy nabyte, a u jakichkolwiek osób zastawne i klejnoty t. j. pierścienie, także swoje szaty własne, od najmniejszych do największych, i sprzęty wszystkie i naczynia domowe, tak cynę jako i miedź, i krów dojnych z folwarku januszowskiego,[2] który w arendzie swojej ma, także jałowic 10 z folwarku koniuszowskiego jego dziedzicznego i klacz parę, i arendę, którą ma z Imci ks. Janem Jordanem opatem sądeckim do trzech lat, wedle umowy między nimi o tem spisanej i zapisem w księgach umocowanej, i 50 wierteli pszenicy także i chmiel, który jest w domu pomienionej Jadwigi Kotlarki, daje, daruje, zapisuje i przekazuje.
Zeznał także, iż złp. 400 tejże to pomienionej Jagnieszce, dziewce pomienionej Jadwigi Kotlarki, których mu, gdy pisarstwo tuteczne grodzkie przyjmował, gotowych i odliczonych pieniędzy, z ręki w rękę wziętych, na potrzebę jego własną pożyczała, jest winien. Tedy w długu takowym 400 złp. pomienionej Jagnieszce Kotlarzównie: dom swój własny dziedziczny, jako z dawna jest wymierzony, na ulicy polskiej między domami Wawrzyńca Chuchra i Grzegorza Trębacza, z drzewem do budowania go zgotowanem, także i z kamieniem do murowania piwnicy, od niegdy zmarłego Józefa Nieszkowskiego rajcy potomków przez kupno i zdatę nabyty, darem wiekuistym daje i daruje.
Dobra swoje dziedziczne wszystkie potomkom wcale zachowuje, z których będą powinni dać 30 złp. do fary na ozdobę kościoła.
Szlachetnemu panu Stanisławowi Pileckiemu, dla zasług jego wiernych: konia swego własnego, którego kupił u szlach. Krzysztofa Krobickiego za złp. 37, dał i darował.
Zeznał, że prócz długów, które są zapisami utwierdzone, winien Imci panu Janowi Lutosławskiemu, pisarzowi na ten czas grodzkiemu złp. 100 ręka w rękę powziętych i odliczonych, których zapłatę przed wszystkimi wierzycielami inszymi naznacza: na wolech szesnasci karmnych, które ma w Łęce w dzierżawie swojej.
Panu Zbożnemu Zaboklickiemu złp. 37, które spadkobiercy z dóbr powinni zapłacić.
Panu Zygmuntowi Łapce z Łukowicy, szlachetnego pana Jana Łapki synowi: złp. 60, które potomkowie tymże sposobem płacić mają.
Exekutorami mianuje: Wielmożnego Stanisława Lubomirskiego, starostę, i Jana Lutosławskiego, pisarza grodu sądeckiego. Sebastyana Kitlicę wójta, i Jana Wołkowskiego ławnika.[3]
2. Testament Anny Gembarzowskiej, spisany wobec ławników sandeckich 21. październ. 1626, oblatowany w grodzie sandeckim 28. lutego 1627, przez Stanisława Białowodzkiego, dzierżawcę dóbr zamku w Rożnowie.
Naprzód zeznała, że u Ichmość Panów Białowodzkich braci jej rodzonych: u Jegomości Pana Jana Białowodzkiego złotych jest 600 pożyczonych, a spłata od nich złotych 12.
Tamże u Pana Jana Białowodzkiego kord srebrem oprawny; i szkatuła, która kosztuje złotych 15; i ksiąg czworo wielkich prawnych, które księgi Jegomości Panu Staroście Sądeckiemu[4] oddała.
Tamże u Jegomości Pana Jana Białowodzkiego szabla oprawna srebrem białem, i guzy od delii srebrne, i guz od kopieniaka wielki jeden srebrny.
U Jegomości Pana Marcina Białowodzkiego jest pożyczonych pieniędzy złotych 400. Jest wprawdzie zapis na 400, ale nie winien tylko 200.
U Jegomości Pana Stanisława Białowodzkiego łańcuszek szczerozłoty, w którym ogniwek 200 i zauszniczki szczerozłote.
U Jejmości Pani Jordanowej Władzisławowej krzyżyk sam szczerozłoty, w nim kamieni 5 rubinów.
Tamże u Jejmości Pani Jordanowej Władzisławowej w zastawie jest pierścionków 5 złotych, w nich obrączka Pani Gładyszowej, co[5] podstarościm był pani, we złotych czterech. Skoro odda Pani Gładyszowa złotych 4, oddać je Jejmości Pani Jordanowej.
U Jejmości Pani Andrzejowej Jordanowej 2 pierścionki złote z kamykami: jeden z rubinem, drugi szafirem kamykiem zielonym, i manele na obiedwie ręce we złotych piąci; oddać złotych 5, a to Jejmość Pani Jordanowa oddać powinna.
U Pani Wiechowskiej pożyczonych pieniędzy, co pożyczyła nieboszczka Pani Gembarzowska złotych 30 polskich, te na kościół do Franciszkanów w Sączu Nowym oddała.
U Ługowskiego[6] w mieście Sączu pożyczonych pieniędzy złotych 40, które także oddała kościołowi Franciszkanów, gdzie ciało jej odpoczywa, aby Ojcowie za duszę jej Pana Boga prosili i msze święte 30 odprawili, a Pana Tomasza Pytlikowicza o to prosiła, żeby tego doglądał i przyzwał, żeby te pieniądze oddano. Tamże u Ługowskiego guzy od żupana srebrne, które jemuż oddała i odkazała za pracę jego, żeby się dał pochować. Są też 2 pierścionki Ługowskiego w skrzyni w grodzie, większy[7] jeden obrączka z rogiem, a drugi mniejszy z kamykiem rubinem temu kazała oddać, skoro zapłaci.
A zeznała też, że Pani Gładyszowej pierścionek jest w skrzyni w grodzie, który jest zastawny we złotych 12, i prosiła, aby jej oddano, skoro pieniądze odda złotych 12. Item tam w skrzyni w grodzie obrączek srebrnych 4 i piąta złocista i pierścionków 12.
Item także łyżek srebrnych 8 w skrzyni zeznała. Tamże zeznała, że jest talarów 5 starych, co po 3 złote, i pułtalarków 3 po 1½ złotego, i czerwony złoty dukat, co 2 czerwone złote w nim.
Item jest też tam kord w skrzyni w grodzie, który oddała Jegomości Panu Staroście Sądeckiemu.
Item buławka[8] jest w skrzyni złocista, którą Jegomości Panu Staroscicowi Sądeckiemu oddała.
Item łańcuszek plaskaty i krzyżyczek z żółtym kamykiem.
Item skrzynia w grodzie z chustami białemi, w niej prześcieradeł 19 rozmaitem szyciem. Poszew wielkich 8. Poszewek 19 i insze chusty są w niej. Tuwalń[9] 10 rozmaitem szyciem.
W drugiej skrzyni bawełnic[10] 6, giezłek[11] 6 szytych jedwabiem, tkanki 4 do giezłek samo szczerozłote, kołnierz srebrem szyty, inszych kołnierzów białych 5.
Pasamonów czerwonych łokci 15. Pasamonów czerwonych szerokich łokci 10. Fetoci czerwonej ze złotem łokci 30. Pasamonów mniejszych łokci 10.
Płutna kolońskiego 2 sztuki. Płutna lnianego łokci 60.
Szaty: Czamara aksamitna, futrem gronostajowem podszyta.
Item letnik adamaszkowy czarny, który oddała Jejmości Pani Starościnie Sądeckiej.[12]
Item letnik kanawasowy z bramami: letnik kitajkowy biały; letnik wiśniowy turecki ze złotymi pasamonami; letnik turecki żółty. Spodnica czerwona adamaszkowa, z pasamonami szerokimi. Furmanka aksamitna gładka, a druga furmanka aksamitna wzorzysta, ze złotymi guzami.
Płaszczyk aksamitny, sobolowe futro pod nim, pasamony na nim w pięcioro. Płaszczyk drugi aksamitny wzorzysty. Płaszczyk trzeci atłasowy żółty z pasamonami. Rękawów par 5. Płaszcz brunatny z pętlicami, futrem lisiem podszyty, sukienny; w drugim czarnym płaszczu schowano ją.
Cyny[13] jest sztuk 18 albo 20; pościeli na troje łoża.
Item żupan adamaszkowy czarny jest; pieprzu worek: czapki bobrowe 3; skrzyń wszystkich 6, w których te rzeczy są pochowane, siódma skrzyneczka mała.
Item w Korzennej u Pana Brata skrzynie 2 z rzeczami mojemi drugiemi i nieboszczyka mego Pana.
Item zeznała też, iże winna stróżowi temu, co jej przyglądał, Andrzejowi, złotych 3 groszy 12, które prosiła, aby mu były oddane. A przy nas dała mu 2 suknie pochodzone: delijkę starą i ferezyjkę za posługi jego, które jej czynił.
Te wszystkie rzeczy i dziatki swoje, które jeszcze są: syn i córka żywe, oddała Panu Bogu, przytem Jegomości Panu Staroście Sądeckiemu z Jejmością społecznie w opiekę. Prosząc Jegomości dla Pana Boga, aby Jegomość tego wszystkiego raczył bydź opiekunem, tak dla dziatek jako i rzeczy takowych, dochowując ich dziatkom, co tak bydź a nie inaczej zeznała. Przyczem byli: Jan Kotlarz, Wojciech Budzyn, mieszczanie sądeccy, i Andrzej Strasz grodzki. Inszych rzeczy wszystkich nie pamiętała. Thomas Pytlikowicz Proconsul.[14]
3. Testament Jana Zabokrzyckiego, spisany w Gołąbkowicach 17. stycznia 1633 r.
Duszę swoją oddał w ręce Boga Stwórcy, ciało po chrześcijańsku polecił pochować. Zeznał, że ma 3 koni pocztowych swoich własnych, jeden za 220 złp., drugi za 120 złp., trzeci za 100 złp. Kazał je przedać na pogrzeb i trycezymy, tak przy pogrzebie, jako i przy rocznicy, i na insze obsekwie i obiady dla księży i dla ubóstwa. Rządzik srebrny złocisty na taśmie jedwabnej, użdzieniczkę biało srebrną z turkusami, także na pogrzebne potrzeby i na jałmużne uczynki oddaje.
Bratu swemu rodzonemu, Kasprowi Zabokrzyckiemu, oddaje i leguje: Siodeł 3 husarskich z mituchami[15] i jedną kolibakę. Zbroi 3, szyszaków 3, karwaszów[16] 2 pary białych, trzecia para mosiądzowa złocista, pistoletów inderlandzkich 2; muszkietów 4, ładownic 4, aksamitnych 2, jedna ze srebrem, a czwarta prosta. Koncerzów[17] 3 i inszą armatę.
Do kościoła farnego sądeckiego św. Małgorzaty oddaje parę kilimów[18] nowych perskich.
Ma w zastawie u Żyda Lewka w Krakowie, w kamienicy jegomości pana wojewody ruskiego:[19] ferezyą półgranatową lazurową, atłasem podszytą, i drugą półszkarłatną bierkami podszytą. Tamże szablę litą złocistą, i 3 pierścionki: jeden z dyamentem prawdziwym, drugi z dyamentem czeskim, a trzeci z rubinkiem in summa złp. 220. Co wszystko kazał wykupić Walentemu Wargulcowi, szwagrowi swemu, a ostatek ad pia opera za duszę swoją obrócić.
Ma w zastawie u Matyasza Mularza w Wiśniczu: 10 łyżek srebrnych białych pod herbem półorła czarnego, i 3 kamienie w 30 złp., które także kazał wykupić Walentemu Wargulcowi, szwagrowi swemu. U Woleńskiego ma pierścień złoty z żabieńcem in summa 9 złp., który także kazał wykupić.
Część swoją z domu, między domami Marcina Dulankowicza a z drugiej strony Kotlarzowskiego, na polskiej ulicy leżącego, także część z folwarku na Kunowie na się przypadłą, oddaje i leguje uczciwej pani Reginie Wargulcowej, siostrze swej rodzonej. Tejże bydło wszystko, cokolwiek jest, oddaje i leguje.
Bydło, t. j. krowy, które są w folwarku na Siołkowej z cielętami, oddaje siostrze swej pani Agnieszce Augustynkowej, małżonce sławnego pana Augustynka, mieszczanina grybowskiego, okrom 10 owiec i 6 kóz własnych pana Wargulca, szwagra swego, które tam dla pastwiska dał.
Sukna łokci 18 breklestu czerwonego, który jest gotowy, kazał wydać czeladzi swej na dołomany. Także dołomanów 3: atłasowy czerwony, adamaszkowy ceglasty, trzeci karmazynowy i skórę łosią. Także dołoman czarny z guzikami srebrnymi. To wszystko oddaje i leguje w dyspozycyą panu Wargulcowi, szwagrowi swemu, którego exekutorem testamentu tego postanowił.[20]
4. Testament Felicyana Boczkowskiego.[21]
W Imię Pańskie Amen. Ja niżej podpisany wiedząc, że jestem śmiertelny, a nieznając wcale godziny śmierci, takie ostatniej mojej woli czynię rozporządzenie. Pieniędzy gotowych mam blisko 12.000, tj. 10.000 w złocie a 1.700 monetą polską, które w ten sposób mają być rozdzielone. Na anniwersarz do kollegiaty w Łęczycy leguję 3.000 złp. za dusze moich rodziców, braci i sióstr. Na potrzeby kollegiaty w Nowym Sączu 2.000 złp., z obowiązkiem odprawiania w tymże kościele mszy Św., przynajmniej dwa razy do roku za moją duszę. Życzę sobie, ażeby moje zwłoki pochowano w kościele św. Ducha u Norbertanów w Sączu; na anniwersarz leguję temu kościołowi 1.000 złp. Nie dbam o żaden wystawny pogrzeb. Nie jestem za tem, ażeby gości na mój pogrzeb spraszano, albo stypę pogrzebową im wyprawiano; ubogim jednak, ilekolwiek ich będzie, należy dać obiad, albo każdemu z nich po złotemu. Kapłanom zaś, którzy w czasie pogrzebu msze św. za duszę moją odprawią, każdemu po 3 złp., na ten cel przeznaczam 700 złp. Klasztorom i szpitalom tak sandeckim, jako też i innym, według upodobania egzekutorów testamentu, należy rozdać 1.600 złp. Na sprawienie odzieży dla 50 ubogich leguję 600 złp. Egzekutorami mojej ostatniej woli ustanawiam ks. kustosza kollegiaty, Adama Bydłoniewicza, oraz księży wikarych, Tomasza Kurowskiego i Jędrzeja Warpasowicza.
Ten testament spisałem własnoręcznie w Nowym Sączu dnia 6. grudnia R. P. 1657. Felicyan Boczkowski.[22]
5. Testament Jadwigi Wielogłowskiej.
W Imię Ojca i Syna i Ducha św. Amen. Czując się bydź w chorobie niebezpiecznej, a wiedząc też o tem, żem jest śmiertelna i umierać mam. Tedy, jeżeliby mnie miał Pan Bóg wziąć z tego świata, oddaję naprzód duszę moją Panu Bogu i Stwórcy swemu, a ciało ziemi, które proszę aby było pochowane, gdzie jest pochowane ciało nieboszczki matki a dobrodziejki mojej.[23] Za cztery lata mam zatrzymane prowizye u panów braci na Zabełczu złotych 960, których takową czynię dyspozycyę. Naprzód do kościoła farnego Nowego Sądcza oddaję 400 złp., a drugie 400 oddaję do Przemienienia albo Oblicza Pańskiego[24] u OO. Franciszkanów konwentu Nowego Sądcza. Złotych 100 na msze św. za duszę moją, jako najprędzej, proszę przez miłosierdzie Boże, aby oddane były. Dziewczynie tej, która mi za żywota służyła, oddaję 60 złp. Pana Stefana córce, Kunegundzie, oddaję łańcuchów sześć drobnych, które są przy Jegomości panu Piotrze. Różę rubinową, która też jest u Jegomości pana Piotra, oddaję na monstrancyę do fary w Nowym Sądczu, gdyż ta wola była nieboszczki matki a dobrodziejki mojej. Tedy ja proszę Ichmościów panów braci moich, aby ją oddali. Tam też do tego kościoła farnego oddaję na obraz Najśw. Panny Różańcowej perły z krzyżykiem dyamentowym i z sześcią sztuczek rubinowych. Ostatek klejnotów puszczam na dyspozycyę i podział Ichmościów panów braci. Temuż dziewczęciu, któremum oddała i naznaczyła 60 złp., oddaję spódnicę atłasową zieloną i drugą szajową starą. Tego księdza, który ten testament pisał i Pana Boga za mnie prosi i prosić się obliguje, puszczam na dyspozycyę panów braci, których proszę, aby go kontentowali. Czynię tedy egzekutorem tego testamentu i woli ostatniej mojej: Jegomościa Pana Stefana Lubowieckiego, podstarościego lubowelskiego, przy Ichmościach panach braci.
Działo się na zamku w Lubowli 13. maja R. P. 1658. Jadwiga Wielogłowska, w przytomności Stefana Lubowieckiego, Stefana Wielogłowskiego i Kaspra Śmieszkowica Minoryty.[25]


∗             ∗

W ścisłym związku z testamentami pozostają kościoły. W nich bowiem korzyła się szlachta wspólnie z mieszczaństwem przed Panem Zastępów, dla nich za życia robiła pobożne fundacye, w ich grobach wreszcie po śmierci składała swe kości. Z pomiędzy siedmiu kościołów,[26] zdobiących w XVII. wieku sandecki gród, zasługuje przedewszystkiem na wspomnienie kollegiata św. Małgorzaty. Opisał ją po łacinie, wszechstronnie i bardzo obszernie, ks. Jan Januszowski,[27] archidyakon sandecki, w czasie swej kanonicznej wizyty 1608 r., odbytej z polecenia Piotra Tylickiego, biskupa krakowskiego. Nie poprzestał bowiem na samych tylko osobistych wrażeniach i spostrzeżeniach, ale przytoczył zarazem w całej osnowie mnóstwo dokumentów, jakie miał w archiwum pod ręką. Oto krótkie streszczenie o kollegacie, wyjęte z jego obszernej wizyty.[28]
Kollegiata św. Małgorzaty w Nowym Sączu, fundowana i hojnie uposażona w r. 1448 przez kardynała Zbigniewa Oleśnickiego,[29] biskupa krakowskiego, obszerna, długa i szeroka w rozmiarach swoich. Cała murowana, wewnątrz i zewnątrz wybielona, nakryta łuskowatą dachówką, wspaniała, jasna i pełna ozdób.
Front. Przy głównem wejściu do kościoła jest krużganek (przysionek, kruchta) sklepiony dla wygody ubogich, zamykany kratami żelaznemi czerwono pomalowanemi, z zaporą żelazną i kłódką na wewnątrz. Na froncie kościoła nad krużgankiem zewnątrz stoją rzeźbione wkamieniu posągi świętych panien męczenniczek: Małgorzaty, Urszuli, Apolonii, Katarzyny i św. Maryi Magdaleny, wewnątrz zaś krużganku znajduje się na ścianie malowany obraz Chrystusa w Ogrojcu. Stąd kraciastemi żelaznemi drzwiami wchodzi się po schodach kamiennych na chór bractwa literackiego N. Maryi Panny, który jest nad krużgankiem; ma on sklepienie malowane, ściany zaś ozdobione prostemi kurtynami. W tym chórze zwykło to bractwo odprawiać swe nabożeństwa, słuchać wotywy i mszy uroczystej, w czasie której młodzieńcy szkolni popisują się śpiewem. Jest tam także pulpit do śpiewu, okryty zielonem suknem. Tu również przechowują się książki brackie do śpiewu.
Obok tego krużganku, zewnątrz od strony północnej, stoi bardzo wysoka wieża[30] przyległa do kościoła, od dołu aż do połowy zbudowana z kamienia, od połowy zaś aż do wierzchu z wypalonej cegły. Przed 20 laty wieża ta groziła ruiną, lecz potem została wzmocniona kamieniem kwadratowym ciosowym, staraniem i kosztem rajców miejskich. Na tej wieży czuwa trębacz we dnie i w nocy.
Pomiędzy tą wieżą i chórem bractwa literackiego jest izba sklepiona starannie zamykana, do której klucz i wstęp mają sami tylko rajcy. Wieść niesie, że tam przechowuje się proch armatni, saletra, siarka i kule, z największem niebezpieczeństwem miasta i kościoła, tem bardziej, że w to miejsce kilka razy uderzył piorun, przyczem zabił trębacza i stróża nocnego. Przed sześciu zaś laty od pioruna zajęła się belka na szczycie wieży, której nie można było ugasić, aż zburzono znaczną część muru. Prócz tego piorun przeleciał ze szczytu wieży do kaplicy św. Anny, znajdującej się pod samą wieżą i zeszpecił ją. Gdyby zaś był uderzył w tę izbę. w której mieszczą się owe strzelnicze materyały, łatwo odgadnąć, coby stąd wyniknąć mogło. Potrzeba się zatem bardzo obawiać, gdyż owe częste uderzenia pioruna są, jakby pewnem ostrzeżeniem Boskiem, przed nieszczęściem w przyszłości. Należy koniecznie polecić rajcom, ażeby to miejsce bezzwłocznie opróżnili, a do innej wieży, których spora jest liczba w murach warownych miejskich, przenieśli ów proch i kule.
Z drugiej strony krużganku głównego od strony południowej, stała niegdyś wysoka murowana dzwonnica,[31] lecz obecnie jest rozebrana. Dwa wielkie dzwony i dwa mniejsze umieszczono tymczasowo w wysokiej i obszernej drewnianej dzwonnicy, na cmentarzu obok kościoła. Piąty dzwon jest w osobnej wieżyczce na szczycie kościoła.
Presbiteryum na zewnątrz ma szkarpy z cegły, od dołu aż do szczytu. Pomiędzy niemi znajduje się 6 okien szklanych i bardzo jasnych, wysokich około 18 a szerokich prawie 3 łokci, sprawionych przed 10 laty. Wewnątrz presbiteryum jest sklepienie malowane, ściany zaś czysto wybielone. Przy obydwóch ścianach są stalle bardzo wytworne, wielkim kosztem sprawione przez rajców miejskich 1604 r. Do jednej ściany przymocowana jest wysoka malowana szafa, w której przechowują chorągwie. W środku presbiteryum widać ładny pulpit dla śpiewaków, nieco od posadzki podniesiony, świeżo zrobiony. Posadzka w presbiteryum i całej nawie kościelnej porządnie wyłożona kwadratowym ciosowym kamieniem. Presbiteryum od nawy, czyli środka kościoła, oddziela belka położona od jednej do drugiej ściany na poprzek, na której stoi wizerunek Ukrzyżowanego, z dwiema rzeźbionemi pomalowanemi figurami po bokach: Matką Boską i św. Janem.
Do presbiteryum od strony południowej przylega krużganek sklepiony, zaopatrzony mocnemi drzwiami, z zaporą drewnianą i kłódką na wewnątrz. W nim odprawiają się egzorcyzmy, poprzedzające chrzest. Tu także odbywa się intronizacya prałatów i kanoników.[32] Stąd prowadzą kręcone schody kamienne o 18 stopniach do kaplicy Św. Andrzeja, znajdującej się nad tym krużgankiem; z niej otwiera się widok na presbiteryum. Naprzeciw krużganku wiodą drzwi z presbiteryum do zakrystyi.
Pod oknami presbiteryum, od strony południowej pomiędzy szkarpami, jest kostnica o dwóch kwadratowych okienkach, otoczona murem; przy niej skromne mieszkanie murowane dla dzwonników, pokryte gontem.
Nawa, czyli środek kościoła, ma sklepienie oparte na 3 okrągłych kamiennych filarach. Tu znajduje się chrzcielnica, ołtarze, konfesyonały i kaplice z obydwóch stron. Są i stalle przy ścianach gustownie ustawione, sprawione niedawno przez rajców miejskich, które zaraz na wstępie do kościoła miłe czynią wrażenie. Są i liczne krzesła pomalowane dla kobiet, po obydwóch stronach kościoła. Od strony północnej jest wysoka wspaniała ambona świeżo zbudowana, na którą wchodzi się po 9 stopniach. Jest i krużganek od strony północnej, z małemi drzwiami i zamkiem, któremi wchodzą księża wikarzy na jutrznię i inne kanoniczne pacierze. Okien szklanych jest czworo, od strony południowej pod samem sklepieniem nad kaplicami, krótkich wprawdzie, lecz szerokich, jasnych i wystarczających, bo z presbiteryum i chóru literackiego wpada dużo światła do środka kościoła. W nawie od strony północnej są donośne organy o 14 głosach, przymocowane do ściany pod samem sklepieniem, lecz potrzebują naprawy. Wchód do nich z otwartej kaplicy Wszystkich Świętych, tymi samymi schodami, co i do skarbca nad zakrystyą.
1. Wielki ołtarz św. Małgorzaty, istniejący jeszcze, jak wieść niesie, od czasów kardynała Zbigniewa Oleśnickiego. Cały kamienny rzeźbiony o 3 stopniach, lecz budowy stosunkowo za niskiej do wielkości kościoła. W środku mieści się płaskorzeźba, przedstawiająca postać Matki Boskiej, a obok niej św. Małgorzaty i św. Marcina. Dwa boczne skrzydła, któremi zamyka się ta płaskorzeźba, są również rzeźbione, z wizerunkiem Zwiastowania, Nawiedzenia, Narodzenia Chrystusa i Trzech Króli.[33] Na szczycie ołtarza są dwie płaskorzeźby z wyobrażeniem historyi: Ukoronowania Matki Boskiej i jej Wniebowzięcia. Ten ołtarz nie ma osobnego uposażenia, ale według dawnego zwyczaju śpiewają przy nim sumy i inne wotywy prałaci, kanonicy i wikarzy.
2. Ołtarzyk Matki Boskiej, z lewej strony wielkiego ołtarza, również kamienny o jednym stopniu. W nim mały obraz Matki Boskiej, z dwoma bocznemi jeszcze mniejszemi obrazami: św. Katarzyny i św. Agnieszki. Na szczycie jest obraz św. Jakóba większego, sprawiony i ozdobiony przez Annę Kesypiotrkową, obywatelkę sandecką. Przy tym ołtarzyku odprawiają księża wikarzy raniutko msze św. w dni powszednie, według dawanego zwyczaju.
3. Ołtarz Bożego Ciała w nawie kościoła, po prawej stronie idąc z presbiteryum, budowy kamiennej, z menzą również kamienną, ozdobioną kwiatami różnego koloru, o dwóch stopniach. Otoczony jest zewsząd żelaznemi kratami, przed któremi jest stopień dla wygody komunikujących; w nim bowiem znajduje się obszerne tabernakulum z Najśw. Sakramentem, obite dokoła czerwonym barchanem. Ołtarz ten fundowany przez Annę Drabową 1542 r., odnowiony zaś i malowidłami przyozdobiony przez Jadwigę Fratrowiczową, obywatelkę sandecką. Wyposażył go najprzód ks. Maciej z Brzeźnicy, kustosz kollegiaty sandeckiej, czynszem rocznym 16 grzywien dla dwóch altarzystów, od kapitału 400 grzywien ubezpieczonego na dobrach miejskich, co zatwierdził 22. marca 1525 Piotr Tomicki, biskup krakowski i poznański, podkanclerzy koronny. Później znów ks. Jan pleban ze Zborowic, a prepozyt kościoła szpitalnego św. Walentego w Nowym Sączu, sumą 12 grzywien wypłacaną corocznie od kapitału 500 flor., ciążącego na dobrach miejskich. Dotacyę tę zatwierdził 18. maja 1557 ks. Stanisław Słomowski, prepozyt kaliski, archidyakon sandecki, kanonik i wikaryusz generalny krakowski.[34]
4. Ołtarz Zwiastowania Matki Boskiej, naprzeciw ołtarza Bożego Ciała, po lewej stronie z południa, z menzą kamienną o dwóch stopniach. W środku w płaskorzeźbie jest postać Matki Boskiej wraz z innemi ośmiu małemi osobami, boczne zaś skrzydła zdobią malowane obrazy Świętych. Na szczycie jest rzeźbiony Zbawiciel, a na podstawie jego Weronika z malowanemi postaciami niektórych proroków. Temu ołtarzowi legowali szlachetni małżonkowie, Bartłomiej i Anna Rabroccy, obywatele sandeccy, folwarczek z ogrodem na przedmieściu, co zatwierdził 10. września 1599 kardynał Jerzy Radziwiłł, książę na Ołyce i Nieświeżu, biskup krakowski. Przy tym ołtarzu odprawiają księża wikarzy raniutko msze bractwa Matki Boskiej, w jej uroczyste święta i niedziele.
5. Ołtarz św. Krzyża, w nawie kościoła pod pierwszym filarem od presbiteryum, z menzą kamienną, prostej i niskiej budowy o dwóch stopniach, z obrazem św. Heleny, św. Anny samotrzeciej, św. Jana Jałmużnika i bł. Szymona. Na utrzymanie tego ołtarza wypłaca corocznie magistrat miasta Brzegu (Brieg) w dyecezyi wrocławskiej na Ślązku, już od XV. wieku 12 grzywien szerokich groszy praskich.
6. Ołtarz św. Jana Chrzciciela pod drugim filarem, kamiennej pięknej budowy, z obrazem Matki Boskiej, św. Jana Chrzciciela i Ewangelisty. Wyżej zaś jest mały obraz: Chrzest Chrystusa w Jordanie. Nad nim płaskorzeźba, przedstawiająca ścięcie św. Jana Chrzciciela. Obraz w tym ołtarzu przyozdobił ks. Jan Dusza, wikary sandecki 1604 r. Sam ołtarz fundował ks. Marcin z Kurowa, doktor dekretów, kanonik lwowski, archidyakon sandecki, który zapisał czynsz roczny 12 flor. od kapitału 300 flor., legowanego na dobrach Klarysek starosandeckich w Chełmcu. Zatwierdził tę fundacyę w Radłowie 1543 r. Piotr Gamrat, biskup krakowski.
Pod trzecim filarem jest menza ołtarzowa kamienna, nad nią obrazy: Zbawiciela, Matki Boskiej, św. Stanisława i Mikołaja biskupów, lecz tu nie odprawia się msza św. Ponad temi obrazami w środku filara wisi kość zakrzywiona kilka łokci długa, znamionująca jakąś odległą starożytność.
I. Kaplica św. Jana Jałmużnika, przy ołtarzu Bożego Ciała, o sklepieniu wspaniałem lazurowo pomalowanem, z gwiazdkami złocistemi i kwiatami różnych kolorów; podobnem malowaniem przyozdobione ściany. Ołtarz kamienny o dwóch stopniach świeżo zbudowany, z obrazem na tablicy drewnianej malowanym: św. Jana Jałmużnika i dwóch biskupów, wyżej zaś obraz Matki Boskiej, a nad nim wybornie rzeźbione Imię Jezus w promieniach; skrzydła boczne w podobny sposób przyozdobione obrazami. Z prawej strony ołtarza jest krzesło ze skrzynką, świeżo zrobione i pomalowane. Z drugiej zaś strony są szafy nowe ze stolikiem drewnianym. Za szafami stoi nowy wytworny konfesyonał, dalej stalle kosztowne dokoła, sprawione świeżo przez sławetnego Stanisława Fratrowicza, obywatela i rajcę sandeckiego, osobliwszego dobrodzieja kościoła i tej kaplicy. Ta kaplica, o dwóch oknach szklanych, z posadzką kamienną, nie ma osobnego wyposażenia, lecz utrzymywaną jest hojnością wymienionego pana Fratrowicza, stąd też co niedziela i święto odprawiają się w niej ciche msze św. Zamykana jest mocnemi kratami żelaznemi z zamkiem.
II. Kaplica św. Mikołaja, obok kaplicy św. Jana Jałmużnika, nieco wprawdzie ciaśniejsza, lecz cała murowana z wybielonem sklepieniem i ścianami. W niej ołtarz mały kamienny o jednym stopniu, z płaskorzeźbą św. Mikołaja i jego cudami, a na szczycie z Męką Pańską, poświęcony w r. 1597 przez kardynała Jerzego Radziwiłła, biskupa krakowskiego. W tej kaplicy jest skrzynka z dwiema szafami, także 4 krzesła dla niewiast zielono pomalowane. Tamże epitaphium sławetnego Mikołaja Pełki, obywatela i rajcy sandeckiego († 1597). Z drugiej strony kaplicy, na całej prawie ścianie długi obraz dobrego pędzla, na tablicy drewnianej malowany, przedstawiający historyę Męki Pańskiej. Pod nim sarkofag marmurowy[35] Mikołaja Pełki, ozdobiony kratami wyzłoconemi w kwiaty. Posadzka wyłożona kwadratową wypaloną cegłą; z obydwóch stron ołtarza dwa wąskie podługowate szklane okienka, trzecie okrągłe za ołtarzem. Kaplica zamykana kratami żelaznemi czerwono pomalowanemi i zamkiem. Fundował ją sławetny Paweł Murarz, obywatel sandecki, który zapisał rajcom wieś Żeleźnikową większą i mniejszą, z obowiązkiem płacenia corocznie z dochodów tychże wsi 10 grzywien kaznodziei niemieckiemu[36] i zarazem altarzyście św. Mikołaja. Królowa Zofia zatwierdziła tę fundacyę w Krakowie 23. lipca 1453. Owe grzywny żeleźnikowskie wcielił kardynał Jerzy Radziwiłł do funduszu kaznodziejskiego (dla katechizującego po południu w kościele) i ołtarza św. Trójcy w r. 1597.
III. Kaplica św. Trójcy, przyległa do kaplicy św. Mikołaja, cała wybielona wraz ze sklepieniem. Ołtarz kamienny rzeźbiony, starożytnej budowy o jednym stopniu, z płaskorzeźbą Matki Boskiej i innych Świętych. Stalle długie przez całą kaplicę, sprawione przez prowizorów kościoła 1608 r., konfesyonał malowany. Trzy okna szklane, posadzka po części kamienna, a po części z wypalonej cegły. Kaplica zamykana dwiema mocnemi kratami żelaznemi i kłódką. Ołtarz wyposażyli dwaj obywatele sandeccy: Jakób Heynold i Mikołaj Kramarz, czynszem rocznym 8 grzywien dla altarzysty. Zatwierdził tę dotacyę 14. czerwca 1418[37] Wojciech Jastrzębiec, biskup krakowski, kanclerz koronny. Czynsz ten wcielił do funduszu kaznodziejskiego kardynał Jerzy Radziwiłł w r. 1597.
IV. Kaplica św. Jakóba Apostoła, przy samym krużganku głównego wejścia do kościoła po prawej ręce, o sklepieniu ze ścianami wybielonemi, z ołtarzykiem kamiennym o dwóch stopniach, w którym obraz przedstawiający historyę Wniebowzięcia Maryi. Stalle świeżo sprawione przez szlachetnego Krzysztofa Markowicza, okno szklane, posadzka kamienna, drzwi drewniane zielono pomalowane, któremi wchód do krużganku, zamykane zamkiem. Z tej kaplicy po lewej stronie kościoła są drzwi prowadzące na chór bractwa literackiego. Ołtarz wyposażył ks. Stanisław Paszyński, pleban w Żeleźnikowej, czynszem rocznym 12 flor. od kapitału 200 flor., legowanego na folwarku przedmiejskim Wojciecha Zaleskiego, obywatela sandeckiego, który też zobowiązał się w r. 1606 wypłacać z niego ów czynsz, wraz ze swymi spadkobiercami.
V. Kaplica św. Anny, z drugiej strony nawy kościelnej, w samym kącie pod wieżą, za stallami radzieckiemi, o sklepieniu mocnem pomalowanem, lecz zeszpeconem od uderzenia pioruna. Ołtarz w niej kamienny o dwóch stopniach, z menzą napół pękniętą, a więc naruszoną, a nie wiadomo, jakiem prawem ks. Stanisław Szczepanowski, wikary i penitencyarz niegdyś sandecki, włożył jakieś relikwie z podpisem swego nazwiska, pod pieczęć w środku płyty w miejsce wydrążone i próżne. Wieść niesie, że on częściej bez portatylu przy tym ołtarzu odprawiał mszę św., ufając swemu relikwiarzowi. Owe relikwie moją pieczęcią zaopatrzyłem, jak je zastałem, i oddałem do przechowania księdzu kustoszowi. Ołtarz malowany z obrazem św. Anny samotrzeciej, również od pioruna zeszpeconym; posiada on dwa boczne niepoślednie skrzydła z historyą św. Stanisława biskupa. Ściany zdobi malowana postać Matki Boskiej z 12 Sybillami. Stalle starożytne z drzewa fladrowego. Okno szklane, posadzka wyłożona wypaloną cegłą. Pod kaplicą jest sklep do chowania umarłych. Zamykana kratą drewnianą z zamkiem. Ołtarz z powyższemi malowidłami i stallami fundował i przyozdobił ks. Mikołaj Librant, niegdyś dziekan sandecki.
VI. Kaplica Nawiedzenia Matki Boskiej, przyległa do kaplicy św. Anny, o prostem murowanem sklepieniu. Ołtarz w niej kamienny ładnie rzeźbiony o jednym stopniu, z obrazem Nawiedzenia Maryi i dwoma bocznymi: Maryi Egipcyanki i Maryi Magdaleny. W górnej części jest św. Anna samotrzecia, a na podstawie w płaskorzeźbie pożegnanie Matki Boskiej z Chrystusem. Posadzka wyłożona ciosowym kamieniem. Okno szklane, kaplica zamykana kratami żelaznemi. Przechowuje się w niej grób Chrystusa, którego kościół używa w wielki piątek, lecz należy go stąd usunąć koniecznie. Ołtarz wyposażył w r. 1418[38] Mikołaj Kramarz, obywatel sandecki, lecz dziś nie ma altarzysty, i nie wiadomo, kto i kiedy skasował tę fundacyę.
VII. Kaplica Wniebowz. Matki Boskiej, w samym krużganku z północnej strony, gdzie się przechodzi do mieszkania księży wikarych, otoczona drewnianemi balasami zielono pomalowanemi, z drzwiami kwadratowemi zamykanemi zamkiem. Ołtarz w niej murowany o jednym stopniu, poświęcił w r. 1597 kardynał Jerzy Radziwiłł, jak świadczy zawieszona na ścianie tablica. Posadzka ceglana, okno szklane dosyć szerokie. Sama budowa tej kaplicy jest bardzo wytworna, złotem i farbami świeżo przyozdobiona, z obrazem św. Trójcy w środku, nad którym obraz Matki Boskiej. Inne ornamenta dokoła rzeźbione i wybornie pomalowane. Wystawił ją prawie od fundamentów, stallami i wszelkiemi ozdobami upiększył ks. Jan Dusza, podkustoszy kollegiaty, a pleban w Mystkowie, jako pomnik synowskiej miłości dla ojca swego, który pochowany jest w tej kaplicy.
VIII. Kaplica Wszystkich Świętych, sklepiona i największa ze wszystkich, jest jakby przedmurzem trzech wymienionych kaplic: św. Anny, Nawiedzenia i Wniebowzięcia Maryi. Cała otwarta, ma potrójne wejście z nawy kościoła, jest też w niej wchód do wspomnianych kaplic, rozciąga się bowiem wzdłuż całej nawy kościelnej, od muru chóru literackiego aż do kaplicy św. Anny. Ołtarz w niej o dwóch stopniach cały wyzłocony, z czterema piramidalnymi szczytami, przylega do muru zakrystyi. Posiada starożytne rzeźby z wizerunkiem Matki Boskiej w środku i innych Świętych po bokach, nad tą zaś płaskorzeźbą jest Męka Pańska przymocowana do muru. Wieść niesie, że całą tę starożytną rzeźbę przywieziono niegdyś z Prus, kiedy Jagiełło z Prusakami prowadził wojnę.[39] Była ona pierwotnie umieszczona w wielkim ołtarzu,[40] lecz później przeniesiono ją na to miejsce. Przy tym ołtarzu z lewej strony od północy są schody murowane z cegły, po których wchód do skarbca nad zakrystyą. Tamże w ścianie dwa okna szklane, posadzka wyłożona rozmaitym kamieniem, jest tam także konfesyonał. Z tej kaplicy po 9 stopniach wchód na ambonę.
IX. Kaplica św. Andrzeja Apostoła, nad krużgankiem obok presbiteryum naprzeciw zakrystyi, o sklepieniu nieco pomalowanem. Ołtarz kamienny płaskiej budowy, z obrazem św. Andrzeja, św. Agnieszki, św. Doroty i św. Anny samotrzeciej, zamykany dwoma bocznemi skrzydłami, na których wymalowane cztery postaci Świętych. Do ozdób kaplicy należy także mały obraz wybornego pędzla: Męczeństwo św. Erazma, prócz tego płaskorzeźba przedstawiająca miłosierdzie. Okno szerokie szklane, posadzka z wapna i stłuczonej cegły. Przed kaplicą drewniany chór o balasach zielono pomalowanych, wystający nieco na presbiteryum. Altarzystą kaplicy jest obecnie ks. Jan Dusza, podkustoszy kollegiaty. Sam zaś ołtarz fundował i wyposażył szlachetny Andrzej Trestka z Brzany, czynszem rocznym 6 grzywien dla altarzysty, od kapitału 100 grzywien legowanego na dobrach miasteczka Dembowca. Zatwierdził tę fundacyę 16. paździer. 1472 ks. Piotr z Konic, prepozyt kollegiaty, z polecenia kardynała Marka Barbusa,[41] legata papieskiego w Polsce Sykstusa IV. Dotacyę ołtarza wzbogacił jeszcze w r. 1600 Stanisław Zabłotny, obywatel sandecki, sumą 100 złp. legowaną na majątku Jana i Doroty Leszczyńskich w Nowym Sączu.
Zakrystya sklepiona, o 3 wielkich oknach opatrzonych kratami, zamykana żelaznemi drzwiami, zamkiem i kłódką. Mieści się w niej murowany ołtarz, dla wygody kapłanów ubierających się do mszy. W miejscu osobnem, nakształt szafy, przechowują się klejnoty kościelne, zamykane żelaznemi drzwiami, trzema żelaznemi zaporami, trzema kłódkami i zamkiem. Przy obydwóch ścianach stoi ośm szaf i dwie podługowate skrzynie w środku zakrystyi, jużto do przechowywania ornatów i różnych sprzętów kościelnych, jużto dla wygody księży, służby kościelnej, bractwa literackiego i prowizorów kościoła. Jest także w murze wydrążone miejsce do przechowywania monstrancyi, osobna szafka na oleje św., wreszcie umywalnia (lawaterz), czyli duże naczynie cynowe, dla kapłanów do umywania rąk. Jest też w zakrystyi drewniany chór dla dzwonników, czuwających tamże.
Nad zakrystyą jest skarbiec, o prostym drewnianym stropie z belek i desek, o trzech szklanych kwadratowych zakratowanych oknach. Tu stoją rzędem ornaty, kapy, dalmatyki, różne książki, między któremi dwa dawne mszały pisane na pergaminie,[42] z daru ks. Zygmunta ze Stężycy, kanonika krakowskiego, prepozyta kollegiaty sandeckiej (1546–1582), i inne jeszcze sprzęty. Wchód do skarbca po schodach murowanych z kaplicy Wszystkich Świętych, a byłoby daleko wygodniej, gdyby było wejście z samej zakrystyi. Zamyka się podwójnemi drzwiami, zamkami i kłódkami. Dach nad skarbcem gontowy, a powinienby być dachówkowy.


∗             ∗

O bogactwie naczyń i aparatów kollegiaty świadczy jej inwentarz, spisany w czasie tejże wizyty, w najdrobniejszych nawet szczegółach. Wymienione są tam między innemi rzeczami:

 — Monstrancya cała srebrna wyzłacana, wspaniałej roboty, przeszło 3 łokcie wysoka.
 — Puszka srebrna łokieć prawie wysoka, z 3 herbami: Rawicz, Gryf, Szeliga, i literami Z. I. przy każdym z nich zosobna.
 — Kielichów drogich szczerosrebrnych, całkowicie wyzłoconych 26, przeważnie z XV. i XVI. wieku, tyleż takich samych patyn. Między nimi jeden kielich z I. połowy XV. wieku, dar wymienionego wyżej Mikołaja Kramarza.[43] Trzy wielkie wspaniałe kielichy roboty węgierskiej, z osóbkami, kwiatami, wysadzane drogiemi kamieniami i perłami, z herbami i starożytnymi (oczywiście gockimi) napisami.[44] Trzy kielichy w stylu romańskim, z wyrytemi nazwiskami ofiarodawców: Stanisław Fratrowicz, obywatel i rajca sandecki — Małgorzata Wolska, obywatelka sandecka — szlachetna Jadwiga Chwalibogowa 1603. Inne znów z ornamentyką Imienia Jezus, z herbami szlacheckimi, z gmerkami[45] mieszczańskimi, z wizerunkiem Zbawiciela w grobie, z Imieniem Marya, z 4 Ewangelistami, z Męką Pańską, z liliami i starożytnymi

napisami. Niektóre części na tych kielichach były szmelcowane, czyli emaliowane.

 — Kielichów szczerosrebrnych, w pewnych tylko częściach wyzłacanych 13, z tyluż patynami. Między nimi jeden z r. 1527, drugi z wyrytem nazwiskiem szlachcica Jana Krynickiego. Inne wreszcie z wizerunkiem Męki Pańskiej, z Imieniem Jezus; z kwiatami, z Imieniem Marya, z osóbkami szmelcowanemi, różami i starożytnymi napisami.
 — Krzyżów srebrnych wielkich i małych 13. Między nimi jeden półtora łokcia wysoki nakształt drzewa, z wizerunkiem Męki Pańskiej, Maryi i św. Jana, przyozdobiony 7 kamieniami. Nad krzyżem 3 Aniołki, trzymające narzędzia Passionis. Cały wyzłocony kosztem Stanisława Fratrowicza. Drugi cały srebrny łokieć wysoki, z Męką Pańską i godłami 4 Ewangelistów, sprawiony przez Agnieszkę Piwniczną 1587 r. Trzeci srebrny przeszło łokieć wysoki, z wyzłoconą gałką, z 8 kamieniami i relikwiami św. Wojciecha i Teodora z jednej strony, z drugiej zaś z Męką Pańską i godłami 4 Ewangelistów. Inne podobnie z różnemi relikwiami: św. Stanisława, Bartłomieja, Mikołaja, Barbary.
 — Pacyfikałów srebrnych 8. Jeden z nich srebrny cały wyzłacany, łokieć wysoki, z relikwiami św. Stanisława i Barbary, sprawiony przez Annę Pełczynę. Drugi srebrny nakształt krzyża, dar szlachetnej Zofii Straszowej.
 — Szczerosrebrne również duże naczynie do przechowywania olejów św.; trybularz z łańcuszkami i łódką; cztery pary ampułek wyzłoconych, z których jedna para z daru ks. Zygmunta ze Stężycy († 1582). Nawet stypuła, czyli laska kantorowska, przeszło 2 łokcie długa, srebrna w części wyzłacana. Prócz tego dwie laski cynowe do użytku intonujących „pro intonantibus“, z gałkami srebrnemi. Cynowe również lichtarze ołtarzowe.
 — Chrzcielnica[46] duża w kształcie kielicha, cała spiżowa z r. 1557, wsparta na dwóch okrągłych kamiennych stopniach;
przyozdobiona nakrywą drewnianą piramidalną, z malowanemi postaciami Apostołów, a na jej szczycie gałka cynowa z krzyżem.

A cóż dopiero za przepych w rozmaitych aparatach kościelnych!

 — Ornatów kosztownych w różnych liturgicznych kolorach ogółem 40, z odpowiedniemi stułami i manipularzami. Ze złotogłowu 13, jeden z nich z haftowanym prześlicznie obrazem św. Andrzeja i godłami 4 Ewangelistów, cały naszywany perłami z herbem Gryf, sprawiony w II. połowie XV. wieku przez szlachcica Andrzeja Trestkę.[47] Ornatów z adamaszku 7, z jedwabiu 7, inne zaś z tureckiego altembasu,[48] kamchy,[49] czamlotu, atłasu i jeden ze srebrogłowu. Na wielu z nich, podobnie jak na kapach, haftowane wspaniale rozmaite obrazy,[50] jak Narodzenie Chrystusa, Trzej Królowie, Zmartwychwstanie, Modlitwa w Ogrojcu, Zdrada Judasza, Męka Pańska, Zwiastowanie Matki Boskiej, Nawiedzenie, Wniebowzięcie, Ukoronowanie, św. Trójca, św. Jan Chrzciciel, Szczepan, Paweł, Stanisław, Floryan, Jerzy, Marcin, Marya Magdalena, wraz z herbami ofiarodawców.
 — Kap kosztownych 6, z altembasu 2, z których jedna z daru szlachetnej Anny Rabrockiej, druga z daru ks. Zygmunta ze Stężycy; z kamchy 3, z adamaszku 1.
 — Dalmatyk 5 par, z adamaszku, atłasu, kamchy, jedwabiu.
 — Antependya w różnych kolorach 53, przeważnie z adamaszku,

tureckiego muchairu i kamchy; inne zaś z półatłasu, jedwabiu i 4 ze złotogłowu.[51]
Tak wyglądała kollegiata św. Małgorzaty w r. 1608, w swej zewnętrznej i wewnętrznej okazałości. W trzy lata potem (19. czerwca 1611), wśród ogólnego pożaru miasta, nie oszczędził ogień także kollegiaty, a co on wówczas oszczędził, to zniszczyły do reszty niefortunne przeróbki w II. połowie XVIII. wieku, a ostatecznie w latach 1807–1822. Z jej dawnej, okazałej gotyckiej budowy, ani ślad nie pozostał, z wyjątkiem wysokich szkarp około presbiteryum nazewnątrz, i dwóch kaplic o sklepieniach gotyckich, z profilowanem obramieniem okien, po obu stronach głównego wejścia.






Przypisy

  1. Vicesgerens — zastępca, zwłaszcza w nieobecności starosty i podstarościego. Należały do niego głównie egzekucye.
  2. Januszowa należała do dóbr Premonstratensów czyli Norbertanów w Nowym Sączu, których opatem (1586–1620) był Jan z Zakliczyna Jordan, † opatem w Hebdowie 3. marca 1627.
  3. Act. Scabin. Sandec. T. 25, p. 285–289.
  4. Sebastyanowi Lubomirskiemu, o którym wyżej w rozdz. III. jest obszerniejsza wzmianka.
  5. Której mąż był podstarościm, czyli podrzęczym dóbr pani.
  6. Stanisław Ługowski, skrzypek strarosty, Sebastyana Lubomirskiego, zob. o nim wyżej w rozdz. VI.
  7. W aktach stoi: więtszy; podobnie w dalszym ciągu tekstu stoi: szytkich, wszytkie, wszytkiego, zamiast wszystkich etc.
  8. Laska niedługa, z gałką na końcu.
  9. Tuwalnia — ręcznik szeroki.
  10. Bawełnica — tkanka z bawełny.
  11. Giezłko — koszula haftowana i wyszywana.
  12. Elżbiecie z Drohojowskich, małżonce Sebastyana Lubomirskiego.
  13. Czyli naczyń cynowych, stołowych, używanych wówczas powszechnie. Naczynia mosiężne i cynowe wykonywali sandeccy konwisarze (stannifusores), zob. Hist. Now. Sącza T. II. 153.
  14. Act. Castr. Sandec. T. 117, p. 767–770.
  15. Mituch, mituk — krótki czaprak (przykrycie) na konia.
  16. Karwasz z węgier. — nałokietnik żelazny w zbroi, służący do zabezpieczenia ręki.
  17. Koncerz — miecz długi, prosty i szeroki, który przywiązywano do kulbaki po lewej stronie.
  18. Kilim, kilimek, kobierzec, dywanik.
  19. Stanisława na Wiśniczu i Jarosławiu Lubomirskiego.
  20. Act. Scabin. Sandec. T. 54, p. 104–105.
  21. Włodarz dóbr w Świniarsku, biskupstwa krakow., brat Jana Boczkowskiego, podstarościego sandeckiego.
  22. Ingrossatio testamenti generosi olim Feliciani Boczkowski. Act. colleg. sandec.
  23. To jest w kollegiacie sandeckiej, pod kaplicami św. Anny i św. Jakóba, gdzie mieściły się groby rodziny Wielogłowskich.
  24. Starodawny ten cudowny obraz, widocznie szkoły greckiej (Vera Icon), na tablicy drewnianej malowany, znajdował się od niepamiętnych czasów w Nowym Sączu u Franciszkanów. Marcin Frankowicz, mieszczanin sandecki, sprawił w r. 1636 do tego obrazu srebrną wyzłacaną sukienkę, we floresy en relief, na której u góry przedstawione są prześlicznej roboty dwa ptaszęta, dzióbiące winogrona — u dołu zaś wyryta, klęcząca postać Frankowicza w żupanie, ze złożonemi rękoma, i następującym również wyrytym napisem: „Martinus Frankowicz, civis sandecensis, devotus erga imaginem hanc Salvatoris, pro exstruendis hisce laminis agrenteis patrimonium suum obtulit, quibus impensis maxima pars imaginis huius contecta est. Anno Domini quo et altare perfectum 1636“. Tę wytworną sukienkę wykonał jeden ze złotników sandeckich, których w tym czasie było trzech w mieście. (Hist. Now. Sącza T. II. 141–143). Po kasacie Franciszkanów, przeniesiono ten obraz cichaczem do kościoła farnego 2. września 1785 r., gdzie znajduje się w bocznym ołtarzu aż dotąd. Wierną podobiznę jego umieściłem w Szkicu Historycznym. Nowy Sącz 1892.
  25. Ingrossatio testam. gener. olim Hedvigis Wielogłowska. Act. colleg. sandec.
  26. Oprócz gotyckiej kollegiaty św. Małgorzaty, istniały jeszcze wtedy: 1. Kościół Narodzenia Matki Boskiej OO. Franciszkanów, obszerny w stylu gotyckim z drugiego dziesiątka lat XIV. wieku. 2. Kościół św. Ducha OO. Norbertanów, gotycki z r. 1400. 3. Kościół drewniany św. Krzyża na przedmieściu za rzeką Kamienicą. 4. Kościół drewniany św. Wojciecha, w którym po mszy św. w dni uroczyste śpiewano starodawną pieśń „Bogarodzica“, przypisywaną wtenczas powszechnie św. Wojciechowi. 5. Kościół św. Mikołaja, murowany pięknej budowy. 6. Kościół drewniany szpitalny św. Walentego, te 3 ostatnie na przedmieściu większem, czyli węgierskiem. — W r. 1733 przybył nowy murowany kościół wraz z kollegium OO. Pijarów. Wszystkie te kościoły istniały jeszcze pod koniec XVIII. w., obecnie pozostał tylko kościół św. Małgorzaty i św. Ducha.
  27. Jan Januszowski urodzony w Krakowie, ale roku dokładnie oznaczyć nie można. W r. 1545 widzimy go słuchaczem Uniwersytetu Jagiellońskiego, a później w Padwie 1555 r., razem z Andrzejem Nideckim i Janem Kochanowskim. (Morawski: Andrzej Patrycy Nidecki, str. 59, Kraków 1884). Był najprzód dworzaninem cesarza Maksymiliana II., następnie sekretarzem Zygmunta Augusta i pisarzem poborowym Stefana Batorego, wreszcie od r. 1577 drukarzem krakowskim. Po śmierci żony obrał sobie stan duchowny w r. 1588; otrzymał później probostwo w Solcu. Był przytem archidyakonem kollegiaty sandeckiej 1604–1613. W latach 1580–1613 napisał wzorową polszczyzną i wydał w Krakowie 24 dzieła. Podług jednych zmarł 1613, podług drugich 1623. Gdyby nawet ta ostatnia data niezawodną była, pozostaje jednak pewnikiem, że w r. 1618 nie był już archidyakonem, skoro w tymże roku ks. Mikołaj Wąsowicz wizytuje kościoły, jako archidyakon sandecki. Z rokiem 1613 znika wszelki ślad w aktach o ks. Januszowskim.
  28. Visitat. Ecclesiar, T. XXV. Księga wielka in folio, oprawna w pergamin z Antyfonarza XV. w., w archiwum kapitul. przy katedrze krakow. O samej kollegiacie str. 1–176, o innych zaś kościołach w Now. Sączu str. 177–258.
  29. O tym wielkim księciu kościoła i mężu stanu powiedział Długosz: „Zbigniew biskup, mąż niezłomnego i potężnego ducha, celujący dobrocią, słynny stałością, powinien być u Polaków na wiecznotrwałych zapisanym kartach. Był on jakoby gwiazdą jaśniejącą, nad którą niebo nasze nic nie widziało świetniejszego, ani też później nie ujrzy“. Joannis Długosz: Historia Polonica, lib. XI. p. 412; lib. XII. p. 199. Cracoviae 1878.
  30. Zbudowana w r. 1507, ma wyraźne ślady gotyki. Płaskorzeźba marmurowa, umieszczona u dołu na froncie wieży, przedstawia wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa, z dwiema osobami stojącemi obok; rok 1507 z nieznanym gmerkiem; IHS czyli imię Jezus; Orła polskiego i Pogoń; wreszcie fryzy gotyckie. (Rycina zob. Hist. Now. Sącza T. III. 263, 265).
  31. Odbudowano ją dopiero w r. 1631, jak świadczy cyfra wykuta w kamieniu na odrzwiach tejże wieży.
  32. Kollegiatę sandecką składali 4 prałaci: prepozyt, dziekan, archidyakon i kustosz; 4 kanonicy i 6 wikarych. W r. 1608 prepozytem był ks. Mikołaj Wąsowicz, pleban w Starym Sączu; dziekanem ks. Marcin Kłoczyński, kanonik skalmierski, prepozyt w Bieczu i pleban w Czchowie (później kanonik regularny lateraneński u Bożego Ciała w Krakowie 1612–1644); archidyakonem ks. Jan Januszowski, doktor obojga praw, pleban w Solcu, prepozyt w Podegrodziu. Jego jurysdykcyi i wizycie podlegał dekanat: bobowski, biecki, jasielski, nowotarski, mielecki, pilźnieński, ropczycki i sandecki. Kustoszem ks. Bartłomiej Fusorius. Kanonikiem prebendy w Chochorowicach ks. Sebastyan Nucerinus, doktor teologii, kanonik skalmierski; prebendy w Nieszkowej ks. Sebastyan Posnaniensis, doktor obojga praw, kanonik płocki, pleban w Żarnowcu; prebendy w Dąbrówce ks. Stanisław Zizenius; prebendy w Biegonicach ks. Zygmunt Rościszowski, kanonik krakowski; wicekustoszem ks. Jan Dussius, vulgo Dusza, pleban w Mystkowie. Generalną kapitułę odprawiali corocznie w lipcu przed św. Małgorzatą. Zdarzało się jednak, że niejeden z installowanych kanoników, n. p. wymieniony już Sebastyan Posnaniensis i Stanisław Zizenius, nigdy się potem nie pokazał na swej kanonii „nunquam circa ecclesiam comparuit“, jak zaznaczył ks. Januszowski w swej wizytacyi 1608 r. — W r. 1791 zniesiono kollegiatę, a kościół św. Małgorzaty stał się napowrót kościołem farnym.
  33. Był to więc niewątpliwie średniowieczny tryptyk, czyli ołtarz szafiasty, zamykany, jakie dziś po kościołach już do rzadkości należą.
  34. Późniejszy arcybiskup lwowski 1565–1575.
  35. Dziś nie ma tego pomnika, jako też i kaplic, które po r. 1807 przeistoczono w dwie boczne nawy, bez stylu i smaku. Z dawnych ołtarzy ani jeden nie dochował się do naszych czasów.
  36. Ostatni zapisek o kaznodziei niemieckim „Praedicator Theutonicorum, Almanorum“ w Nowym Sączu, znajduję w księdze wydatków miejskich pod rokiem 1562, kiedy właśnie ustały kazania niemieckie, głoszone dotąd obok kazań polskich. Regestrum percept. et distribut. 1555–1580 fol. 176.
  37. Wynika z tego, że ten ołtarz starożytnej budowy pochodził jeszcze z pierwotnego kościoła św. Małgorzaty, który już w r. 1303 stał na tem miejscu (Kod. dypl. kat. krakow. T. I. 145), gdzie później w r. 1448 wyfundował Zbigniew Oleśnicki wspaniałą kollegiatę pod temże wezwaniem.
  38. Pochodził więc z pierwotnego kościoła św. Małgorzaty, podobnie jak w kaplicy św. Trójcy.
  39. W kwietniu 1410 r. bawił król Władysław Jagiełło w Nowym Sączu, wyposażając opactwo Norbertanów i gotując się do wojny z Krzyżakami, w której pod Grunwaldem dowodził także na czele własnej chorągwi Krystyn Koziegłowski, kasztelan sandecki. Mogły więc owe starożytne rzeźby pochodzić z Prus.
  40. Rozumie się pierwotnego kościoła św. Małgorzaty.
  41. Wymieniony kardynał „Marcus Barbus“ bawił ze swoim sekretarzem w październiku 1472 w Nowym Sączu, gdzie dla niektórych kościołów okolicznych nadał przywileje odpustów.
  42. Missalia 2 manuscripta pargamenea, quae divendenda Illustris. Cardinalis Radziwiłł mandavit, valoris 14 flor. et ultra, subscripta manu R. D. Sigismundi a Stężyca, praepositi sandecensis et canonici cracoviensis. Nie sprzedano ich jednak według polecenia kardynała z r. 1597, skoro w r. 1608 istniały jeszcze w czasie wizyty ks. Januszowskiego.
  43. Hunc calicem comparavit Nicolaus Institor. Zob. o nim wyżej, gdzie opis kaplic św. Trójcy i Nawiedzenia Maryi.
  44. N. p. Calicem salutaris accipiam et nomen Domini invocabo, i inne...
  45. Od niem. Gamärcke — marka domowa, znak pieczętny, herbik mieszczański.
  46. Dochowała się aż dotąd. Widnieje na niej nieznany monogram z rokiem 1557, i z tekstem z Pisma św. samemi wielkiemi literami wokoło: „Qui Crediderit Et Baptizatus Fuerit, Salvus Erit. In Nomine Patris Et Filii Et Spiritus Sancti. Ad Honorem Dei Patris Omnipotentis Et Beatae Mariae Semper Virginis.“ (Rycina zob. Hist. Now. Sącza T. III. 269). Chrzcielnica bronzowa w Szczepanowie z r. 1534, (Spraw. kom. do bad. hist. sztuki. T. VI. str. XXXVIII.). tudzież identyczna w kościele św. Mikołaja w Krakowie z r. 1536, (Teka konserw. T. I. 67), przypomina najzupełniej swym kształtem i wykonaniem chrzcielnicę w Nowym Sączu r. 1557. Prawdopodobnie wszystkie 3 wyszły z tego samego warsztatu, lecz nazwy ludwisarza nie podobna odgadnąć dotąd. Czy to nie krakowska robota? To pewna, że odlewnictwo krakowskie kwitło w XVI. w. Zob. Piekosiński: Prawa, przywil. i stat. Krakowa. T. I. (1507–1586) vol. I.
  47. Zob. o nim wyżej, gdzie opis kaplicy św. Andrzeja.
  48. Materya jedwabna grubo tkana ze złotem.
  49. Materya jedwabna turecka tkana ze złotem.
  50. Były to więc tak zwane przez archeologów „opera historiata“ (broderie historiée, Bildstickerei), ornaty postaciowe. Stąd też ks. Januszowski nazywa postaci haftowane na ornatach „imagines acu pictae“; samo zaś dawne haftarstwo „acupictura“ zwano.
  51. Za ułatwienie mi dostępu do aktów kapitulnych, na podstawie których skreśliłem powyższą relacyę o dawnej kollegiacie sandeckiej, składam niniejszem szczerą podziękę Panu Dr. Adamowi Chmielowi, w archiwum miejskiem krakowskiem.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Sygański.