Biblia Gdańska/Pierwsze Księgi Moyżeszowe 19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Biblia Gdańska - Stary Testament - Pierwsze Księgi Moyżeszowe

1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20 - 21 - 22 - 23 - 24 - 25
26 - 27 - 28 - 29 - 30 - 31 - 32 - 33 - 34 - 35 - 36 - 37 - 38 - 39 - 40 - 41 - 42 - 43 - 44 - 45 - 46 - 47 - 48 - 49 - 50


ROZDZIAŁ XIX.


I. Lot Anioły przyymuie 1 — 4. II. Które Sodomczycy zelżyć chcieli, i Lota z nimi 5 — 11. III. Ale go Aniołowie wyprowadzili z Sodomy 12 — 23. IV. A Sodomę z okolicznemi miasty wywrócili 24 — 25. V. Żona Lotowa oględuiąc się, w słup się obróciła 26 — 30. VI. Córki Lotowe Oyca upoiły, i do sprosnego grzechu przywiodły 31 — 38.
I przyszli dway Aniołowie do Sodomy w wieczór, a Lot siedział w bramie Sodomskiéy. Gdy ie tedy[1] uyrzał Lot, wstawszy szedł przeciwko nim, i skłonił się twarzą ku ziemi, i rzekł:
2. Oto, proszę Panowie moi, wstąpcie teraz do domu sługi swego, a bądźcie tu na noc, i umyycie nogi swe; potym rano wstawszy poydziecie w drogę waszę. Którzy odpowiedzieli: Bynaymniéy; ale na ulicy będziemy nocowali.
3. Ale on przymuszał ich bardzo, iż się skłonili do niego, i weszli w dóm iego; zaczym sprawił im ucztę, i napiekł chleba przasnego, i iedli.
4. Lecz pierwéy niż oni poszli spać, oto obywatele miasta, mężowie Sodomscy, obstąpili dóm, od młodego aż do starego, wszystek lud zewsząd.
II. 5. I wołali na Lota, i rzekli mu: Gdzie są mężowie, którzy przyszli do ciebie w nocy? wywiedź ie do nas, abyśmy ie poznali.
6. Tedy wszedł do nich Lot ze drzwi, i zamknął drzwi za sobą.
7. I rzekł: Nie czyńcie proszę bracia moi nic złego.
8. Oto teraz mam dwie córki, które nie poznały męża; wywiodę ie teraz do was, a czyńcie z nimi, co się wam podoba, tylko mężom tym nic nie czyńcie; bo dla tego weszli pod cień dachu mego.
9. A ony rzekli: Póydźże tam; i mówili: Ten sam przyszedł, aby tu gościem był, a miałby nas sądzić? przetoż gorzéy uczynimy tobie, niż onym; i czynili[2] gwałt wielki mężowi onemu Lotowi, i przystąpili, aby drzwi wyłamali.
10. Ale mężowie oni, wyciągnąwszy rękę swoię, wwiedli Lota do siebie w dóm, i zamknęli drzwi.
11. A męże one, którzy byli u drzwi domu, pozarażali ślepotą, od naymnieyszego, aż do naywiększego; tak, iż się spracowali, szukaiąc drzwi.
III. 12. Tedy rzekli mężowie oni do Lota: Maszli tu ieszcze kogo, zięcia, albo syny twe, albo córki twoie, i wszystko, co masz w mieście, wyprowadź z mieysca tego.
13. Zkazimy bowiem to mieysce, przeto, że się wzmógł krzyk ich przed Panem, i posłał nas Pan, abyśmy ie zkazili.
14. Tedy wyszedłszy Lot mówił do zięciów swoich, którzy mieli poiąć córki iego, i rzekł: Wstańcie, wynidźcie z mieysca tego, bo kazi Pan to miasto; ale się zdało w oczach zięciów iego, iakoby żartował.
15. A gdy weszła zorza, przymuszali Aniołowie Lota, mówiąc: Wstań, weźmiy żonę twoię, i dwie córki twoie, które tu są, byś snadź nie zginął w nieprawości miasta tego.
16. A gdy się ociągał, uięli mężowie oni rękę iego, i rękę żony iego, i rękę dwu córek iego, (abowiem mu Pan folgował,) i wywiedli go, i postawili go przed miastem.
17. I gdy ie wywiedli precz, rzekł ieden: Ieźli chcesz, zachoway duszę twoię, a nie ogląday się nazad, ani staway na téy wszystkiéy równinie; uchodź na górę, byś snadż nie zginął.
18. A Lot rzekł do nich: Nie tak, proszę, panowie moi;
19. Oto teraz znalazł sługa twóy łaskę w oczach twoich, i okazałeś obficie miłosierdzie twoie, któreś uczynił zemną, zachowawszy duszę moię; aleć ia nie będę mógł uyść na tę górę, by mię snadź nie zachwyciło to złe, i umarłbym.
20. Ale oto tu iest miasto nie daleko, do któregobym uciekł, małeć iest; proszę, niech tam uydę, (wszak małe iest,) a będzie żywa dusza moia.
21. Tedy rzekł do niego: Oto, i w tym wysłuchałem cię, abym nie wywrócił miasta tego, o którymeś mówił.
22. Spieszże się a uchodź tam, bo nie będę mógł nic uczynić, aż ty tam doydziesz; przeto nazwane iest imię miasta onego Zoar.
23. W tym słońce weszło na ziemię a Lot wszedł do Zoar.
IV. 24. Tedy Pan spuścił[3] iako deszcz na Sodomę i na Gomorrę siarkę i ogień, od Pana z nieba.
25. I wywrócił miasta one, i wszystkę onę[4] równinę, i wszystkie obywatele miast onych, i urodzaje onéy ziemi.
V. 26. I obeyrzała się żona iego, idąc za nim, a obróciła się w słup[5] solny.
27. Wstawszy tedy Abraham rano,[6] pośpieszył się na ono mieysce, kędy stał przed Panem.
28. I poyrzał ku Sodomie i Gomorze, i ku wszystkiéy ziemi onéy równiny, i obaczył, a oto wychodził dym z onéy ziemi, iako dym z pieca.
29. A gdy wywracał Bóg miasta onéy równiny, wspomniał Bóg na Abrahama, i wybawił Lota z pośrzodku wywrócenia, gdy wywracał one miasta, w których Lot mieszkał.
30. Potym wyszedł Lot z Zoar, i mieszkał na górze, i dwie córki iego z nim, abowiem się bał mieszkać w Zoar; ale mieszkał w iaskini, on i dwie córki iego.
VI. 31. Tedy rzekła starsza do młodszéy: oyciec nasz stary iest a niemasz męża na ziemi, któryby wszedł do nas, według zwyczaiu wszystkiéy ziemi.
32. Póydź, upóymy oyca naszego winem, a śpiymy z nim, abyśmy zachowały z oyca naszego nasienie.
33. Dały tedy pić oycu swemu wina onéy nocy. I wszedłszy starsza spała z oycem swym; ale on nie czuł ani kiedy się układła, ani kiedy wstała.
34. I stało się nazaiutrz, że rzekła starsza do młodszéy: Otom ia spała przeszłéy nocy z oycem swym, daymyż mu pić wina ieszcze téy nocy, i wnidziesz, i będziesz spała z nim, a zachowamy z oyca naszego nasienie.
35. Tedy dały pić i onéy nocy oycu swemu wina; i przyszedłszy młodsza spała z nim; ale on nie czuł, ani kiedy się układła, ani kiedy wstała.
36. A tak poczęły obie córki Lotowe z oyca swego.
37. I urodziła starsza syna, a nazwała imię iego Moab; ten iest oycem Moabytów, aż do dnia tego.
38. Młodsza téż urodziła syna, i nazwała imię iego Benammy; ten iest oycem synów Ammonowych, aż do dnia tego.



Przypisy


Arrow l.svg Pierwsze Księgi Moyżeszowe 18 Pierwsze Księgi Moyżeszowe 19 Pierwsze Księgi Moyżeszowe 20 Arrow r.svg