Achilleis/Scena XXVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Wyspiański
Tytuł Achilleis
Podtytuł Sceny dramatyczne
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1903
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


NAD SKEJSKĄ BRAMĄ.
PARYS
(do gromady zbrojnych)

Do broni! Nagotujcie łuki
i kamienie miejcie pogotowiu!

DEIFOBOS
(patrząc ku księżycowi)

Nie rozumiem czemu bieg się inaczy,
czemu tarcza złocista przygasa — ?

PARYS

Czekać będziemy gwiazdy,
z mieczmi dobytemi w obronie.
Wiedzcie, że jeźli tych skroni
nie uwieńczy gałązka wawrzynu,
do trupów zlecą się kruki,
do trupów zlecą się sępy.
Do walk się gotujcie, do czynu!
Ten muru kawał obronny, te strzępy
Iljonu, ten gruz ostatni;
tu ostatnie nasze schronisko
i kres abo zwycięstwo nasze,
od waszych zależne dłoni
i kres abo sława blisko!

DEIFOBOS

Tam wrzawa w uszy mi dzwoni.
Czy widzisz, jako biegą pod mury
i jako całe nad Skamandrem błonie

pełne koni,
pełne koni i strojnych rycerzy —?

PARYS

Albo ich złupim z odzieży,
abo Śmierć tu będzie władnąca.

(klęka)

O gwiazdo! O ty nieblednąca!
Znijdź ku mnie w ostatniej dobie.
Oto otoczon rycerzmi
w modły się skłaniam ku tobie,
jako modliłem się co dnia.
Zejdź ku mnie jak pochodnia,
ty, któraś miłość w mej piersi
miłością zapaliła płomienną.
Zestąp nad bramę tę, boska,
niech trud się mój złamie i troska
trud i troska o moich!
O dla tych zachwytów twoich
niezapomnij twojego pasterza!

DEIFOBOS

Łuna się pożaru rozszerza.
Oto świątynia w czarnym dymie;
w kłębach, co jej czoła sięgły.
Patrz, — na palące węgły,
ze wszech stron owite dymem pożaru.

PARYS
(klęcząc w modlitwie)

Ty mocą twojego czaru
daj moc piorunom!!

(wstaje)

Do broni! — — Stawajcie za mną!

DEIFOBOS

Bieży człowiek, — zda mi się ze dworu
mego ojca, starego rodzica.

SŁUGA
(który przybiegł od strony grodu)

Rzeź sprawili! —

(do Parysa)

Wielki, przysłoń lica.
Pasterzu nakryj twej twarze.
Słowem cię strasznym uderzę.
Skonali pod toporem, pod nożem,
klnąc twoje imię przeklęte
i zwąc karaniem bożem
moce twych czarów nieświęte,
iżeś śmiał Bóstwo gwieździste
wlec w twoje łoże człowieka,
że kara dla cię już bliska,
że klątwa już niedaleka,
co sięże ciebie — przychodnia.

PARYS

Psie! — We krwie tej, co cię opłucze
świeć mi się jak pochodnia
w pożarnej łunie.

(zabija sługę)
(do rycerzy)

Za tarcze!
Dzielnie bić! — Z wami wystarczę!

(walka)
DEIFOBOS
(tuż obok Parysa walczący)
(godzi go z tyłu oszczepem)
PARYS
(pada ugodzony oszczepem)
ATRYDZI
(na czele swoich rycerzy wkraczają)
(mordują opornych rycerzy Parysowych)
(stoją chwilę, jako zwycięzcy)
AFRODITE
(zstępuje po promieniu)
(w szacie z gwiazd)
(idzie, jak senna)
(szuka kogoś przed sobą)
(przechodzi w kierunku grodu)
JEŃCY TROJAŃSCY
(patrzą za nią)
1 CHÓR

Gdzie idzie?

2 CHÓR

Poszła w jego łożnice.

1 CHÓR

Czy widzicie, idzie jak senna —?

2 CHÓR

To ona jemu miłośne życie
czyniła, Bogini gwiazd promienna,
że nocą szła ku niemu skrycie
a gdy gwiazda zaświtała jutrzenna,

dom porzucała i łożnice,
unosząc w szatach tajemnicę
miłości.

1 CHÓR

Patrzcie, wraca.

2 CHÓR

Patrzcie, około siebie szuka.

AFRODITE
(wraca)
2 CHÓR

Czy widzicie, jak się uśmiecha —?

1 CHÓR

Pragnie; miłości snać niesyta.

2 CHÓR

Czy ona widzi?

1 CHÓR

Nie, nie widzi.

2 CHÓR

Jakaż to po za nią świta
gwiazd, — świetlana droga.

1 CHÓR

Oto widzicie przed sobą Boga,
który postać bierze człowieka
i z błękitów podniebnych ucieka.

2 CHÓR

Błąka się.

1 CHÓR

Przystaje i czeka.
Zdaje się zawiedziona.

Jakże się dziwno uśmiecha.
Snać nie wie, że kochanek jej kona.

2 CHÓR

Tu idzie, — nie widzi trupa.

1 CHÓR

Postrzegła, — ze wstrętem się cofa.

2 CHÓR

Znika za węgłem słupa.

1 CHÓR

We światłach groźna wraca.

2 CHÓR

Oczy jej błyskawice, gorą!
Zemstą dysze! — Straszliwa.
Upadajcie do ziemi twarzą.
Jej oczy piorunem rażą.

1 CHÓR

Kochanka szuka, płonie,
z szat się zdziewa nieskromnie.

AFRODITE
(porusza ustami)

Do mnie, do mnie, pójdź do mnie.

2 CHÓR

Słyszycie, jak się żali?

AFRODITE
(porusza ustami)
(szept, ledwo dosłyszalny)

Przyjdź, ciało mię pali.
Mężu przyjdź, — przeklnę Ziemię,

świat wasz cisnę w płomienie,
zabiję piorunami.
Moc moją Bożą odsłonię.
Kochanku, za jednę tę noc,
gdy duch mój ciałem płonie
przeklęty, — bierz ciało
w miłośnym czynie
bo świat ogniem zatopię,
bo wszelki żywot spalę....

WSZYSCY
(w trwodze upadają przed Boginią)
1 CHÓR

Szaty zdejmuje, — zrzuca — lwica!
Okropne oczu błyski, — porażą błyskawice.
Nie patrzcie w lica.
Bogini Afrodite!!!

AFRODITE
(wpół odsłoniona z szat)
MENELAOS

Ja was ocalę! —

(biegnie ku niej z mieczem)
(by ją ciąć)
(spojrzał)
(miecz wypada mu z dłoni)
AFRODITE
(zwrócona ku niemu twarzą)
(patrzy nań)
MENELAOS
(w przerażeniu)

Helena! Helena! Helena!

AFRODITE
(jej oblicze znów się składa do uśmiechu)
GRECY

Helena!!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Wyspiański.