Lilla Weneda/Prolog

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Juliusz Słowacki
Tytuł Lilla Weneda
Rozdział Prolog
Pochodzenie Dzieła Juliusza Słowackiego tom III
Redaktor Henryk Biegeleisen
Data wydania 1894
Wydawnictwo Księgarnia Polska
Drukarz Drukarnia i litografia Pillera i Spółki
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI

Cały tom III
Indeks stron
PROLOG.

Obszerna grota Wróżki wykopana w ziemi; w ścianach okrągłe dziury przez które widać rozległe pola i daleki krajobraz — światło zachodzącego słońca.
ROZA WENEDA — i LILLA WENEDA.
LILLA WENEDA.

O siostro moja jak ty zadumana!
Idź, spójrz na walkę, zaczaruj zwycięstwo.

ROZA WENEDA.

Na nic nie przyda się tu czar szatana.
Przekleństwo! przekleństwo! przekleństwo!
Ojczyzna nasza kona i na wieki,       5
Widzę umarłą...
I ty umarła... ja ci zamknę powieki,
Zimnego piasku w usta nasypię, a w gardło
Przekleństw, które ty z sobą poniesiesz w daleki
Kraj — na tamten świat — o! nieszczęśliwa!       10

LILLA WENEDA.

Mówisz i wicher się zrywa
I płacze nademną biedną.
Więc ja mam umrzeć — o! Boże?

ROZA WENEDA.

Cicho! czy Bóg ciebie jedną
Stworzył? Czemu trudzisz Boga?       15
Tam krew nasza i krew wroga
Zrobiła strumień i łoże
I Gopło zaczerwieniła
Będziesz ty jak płaczka wyła
Nad sobą gdy rycerze konają?       20

(Słychać dźwięk harf).

O! cyt — harfy nasze grają.
Słyszysz ich głosy ponure,
Płaczące i rozstrojone?
Harfiarze wchodzą na górę...
Wszystko stracone!       25

LILLA WENEDA.

Za harfiarzami tu wejdą rycerze
I nas zabiją, i wytną harfiarzy.

ROZA WENEDA.

Co? a z chmurami przymierze?
A piorun posępny, złoty,
Co stoi jakby na straży       30
U wejścia groty?
Co? a szatański mój głos
Podobny zimnym sztyletom?
A zmartwychwstanie dane przezemnie szkieletom.
A mój smutek! a mój los!       35
I ty nie ufasz w tę straż?
I ty się lękasz o! kraśna.

LILLA WENEDA.

Ty mówisz — lecz twoja twarz
Jak xiężyc smutna choć jasna,
Jak xiężyc umarłych słońce.       40
Gdzie nasi bracia obrońce,
Czy wiesz co z niemi się stało?

ROZA WENEDA.

Wnętrze groty zajęczało,
Słyszałaś odpowiedź skał. —
Wyjdź i wprowadź harfiarzy, ja ogień rozpalę.       45

(Wchodzi DWUNASTU STARCÓW ze złotemi harfami.)

Proszę was, przy ciemnéj skale
Postawcie te harfy rzędem
I powiedźcie co stało się z Wenedów ludem.

LILLA WENEDA.

Czy mój ojciec i bracia moi jakim cudem
Wyrwali się od śmierci?

HARFIARZ.

Starce, z takim pędem       50
Szliśmy na górę że nam w piersiach głos zamiera.

LILLA WENEDA.

O! wy nie chcecie mówić.

HARFIARZ.

Niestety! Niestety!

LILLA WENEDA.

O! bracia moi — O! mój drogi ojcze gdzie ty?
Ci ludzie milczą — mój ojciec umiera!
O! wy nie macie litości.

HARFIARZ.

Jak żądasz,       55
Abyśmy z trwogi już przyszli do siebie.

LILLA WENEDA.

Starcze! Ty na mnie, starcze, tak spoglądasz
Jak na sierotę.

HARFIARZ.

Na ziemi i w niebie
Lud nasz przeklęty! — o! biada nam! biada!
Twój ojciec wzięty — rycerzy gromada       60
Otoczyła go, z harfą jego złotą.
Widzieliśmy to i bladzi zgryzotą
Rwaliśmy włosy. — Bracia twoi wzięci.

LILLA WENEDA.

Więc nie umarli? — o! mówcie mi jeszcze!
Więc nie umarli?...

ROZA WENEDA.

Nie — ale przeklęci!       65

LILLA WENEDA.

O! nie mów tego! o! nie mów przez litość!
Ja braci moich, ojca mego zbawię.
O! pobłogosław ty mi siostro moja,
Ty smutna byłaś mi wesołéj matką.

I wy mi starzy ludzie błogosławcie,       70
Ale nie proście Boga o nic dla mnie
Tylko o rozum i przebiegłe serce,
Abym zbawiła tych co są w kajdanach.
O! bądźcie zdrowi! nie troszczcie się o mnie;
Za mną jest każdy kwiat i każdy gołąb       75
Co biały jak ja, swą mnie siostrą mniema,
I ten jest za mną, co nad gołębiami
W nieba błękicie jeszcze wyżéj lata:
A gdy mię nazbyt przyciśnie nieszczęście,
Gotów odebrać gołębiowi skrzydła       80
I mnie dać skrzydła bym od ludzi poszła.
Jeśli nie zbawię ojca, umrę młodą —
A wtenczas płaczcie wy biednéj dziewczyny.

(wychodzi).
ROZA WENEDA.

Nie czas żałować róż gdy płoną lasy. —
Cóż wy myślicie Harfiarze?       85

HARFIARZE.

Wszystko stracone!

ROZA WENEDA.

Na jad węża co w téj czarze
Karmi płomienie czerwone:
Zaklinam się wam o! starzy
Że kości z pobojowiska       90
Wstaną i będą walczyć w takt pieśniom harfiarzy.

HARFIARZE.

Wstaną i zginą raz drugi...

ROZA WENEDA.

I trzeci raz jeszcze zginą
I przejdą po nich zapomnienia pługi,
I stokrocie się rozwiną       95
Na krwawym umarłych stepie;
I cóż! — czy płakać?!

HARFIARZ.

Słuchaj tam wrony zaczynają krakać,
I wilcy gryzą śpiące na oszczepie
Ciała rycerzy.       100

ROZA WENEDA.

Za trzy dni sto piorunów uderzy,
Tysiące się podniesie prawic;
Będzie okropna walka przy świetle błyskawic.
Żywi się pomieszają z umarłemi,
I nikt ich nie rozbroni.       105
Wy umarłych poznacie po zapachu ziemi,
Po ognistym śladzie koni;
Lecz ci co oko w oko spójrzą nie poznają.

HARFIARZ.

O! cud! — Harfy nasze grają
Rycerski śpiew.       110

ROZA WENEDA.

Te harfy uczuły krew
I drżą...

HARFIARZ.

O! chodźmy tą pieśnią jak skrą
Ożywić ludy po siołach.

ROZA WENEDA.

Dębowe wieńce na czołach,       115
A w ręku harfy złociste;
W piersiach serca bursztynowe,
Jak słońca złote i czyste;
A w ustach pieśni grobowe
Co budzą narodów lwy:
To są harfiarze! to wy!

HARFIARZ.

Wlałaś nam ogień do łez...

ROZA WENEDA.

Ogień nim we łzach ostygnie
Dwanaście ludów podźwignie;
Za trzy dni wszystkiemu kres,       125
Walka i zgon!

HARFIARZ.

Nasze harfy tobie w ton
Odgrały smutnie.

ROZA WENEDA.

Uciszcie wy rękami rozpłakane lutnie,
Brońcie by między ludzi ta pieśń nie wybiegła,       130
Brońcie by grobu dusza ludu nie spostrzegła,
Brońcie by lud nad sobą nie usłyszał płaczu:
Jeśli nie obronicie tego — potępieni!

HARFIARZ.

Więc za trzy dni noc płomieni?...

ROZA WENEDA.

I noc okropności mściwa,       135
I wiek haraczu...
Pół rycerzy od piorunów zginie, pół od miecza.
Wódz dwie głowy mieć będzie, jedna człowiecza,
Drugą głowę trupią wódz mieć będzie.
Ja ostatnia zostanę żywa;       140
Ostatnia z czerwoną pochodnią:
I zakocham się w rycerzy popiołach,
I popioły mnie zapłodnią,
A swatami będą dęby z płomieniem na czołach,
A łożem ślubném będzie stos rycerzy.       145
Kto konając we mnie uwierzy
Skona spokojny:
Ja go zemszczę lepiéj od ognia i wojny,
Lepiéj niż sto tysięcy wroga,
Lepiéj od Boga...       150

HARFIARZ.

Idźmy: wróżkę szał porywa.

(wychodzą).
ROZA WENEDA.

O! wróżka! wróżka! ludu nieszczęśliwa!
Ona ma serce. — Lecz noc już — już ciemno!
Chodźmy umarłych palić... Duchy! ze mną. —

(wychodzi).


Słowacki tom III page12a.jpg



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Juliusz Słowacki.