Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


HARFIARZ.

Starce, z takim pędem       50
Szliśmy na górę że nam w piersiach głos zamiera.

LILLA WENEDA.

O! wy nie chcecie mówić.

HARFIARZ.

Niestety! Niestety!

LILLA WENEDA.

O! bracia moi — O! mój drogi ojcze gdzie ty?
Ci ludzie milczą — mój ojciec umiera!
O! wy nie macie litości.

HARFIARZ.

Jak żądasz,       55
Abyśmy z trwogi już przyszli do siebie.

LILLA WENEDA.

Starcze! Ty na mnie, starcze, tak spoglądasz
Jak na sierotę.

HARFIARZ.

Na ziemi i w niebie
Lud nasz przeklęty! — o! biada nam! biada!
Twój ojciec wzięty — rycerzy gromada       60
Otoczyła go, z harfą jego złotą.
Widzieliśmy to i bladzi zgryzotą
Rwaliśmy włosy. — Bracia twoi wzięci.

LILLA WENEDA.

Więc nie umarli? — o! mówcie mi jeszcze!
Więc nie umarli?...

ROZA WENEDA.

Nie — ale przeklęci!       65

LILLA WENEDA.

O! nie mów tego! o! nie mów przez litość!
Ja braci moich, ojca mego zbawię.
O! pobłogosław ty mi siostro moja,
Ty smutna byłaś mi wesołéj matką.