Duet z przedwieków

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jaroslav Vrchlický
Tytuł Duet z przedwieków
Pochodzenie Przekłady
z poetów obcych
Wydawca „Gazeta Polska”
Data wydania 1899
Druk J. Sikorski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Duet z przedwieków.
TUBALKAIN.

Ja w ognia płomieniu złotym
Potężnie walę mym młotem —
Jam kruszec wyjął z gór łona,
Jam piorun porwał w ramiona —
Jam stworzył ludzkie istnienie!
Cóż ziemię w przepych ubiera?
Toż młot i drąg i siekiera —
Najpierwsze życia zadrgnienie!


JUBAL.

Jam nad strumieniem w trzcinie siadł,
Jam słuchał pośród ptaków stad
Pieśni, co im się marzy!
A dźwięk strumienia, lasów szum
I ptaków śpiew — śród moich dum

Do dziś w mej duszy gwarzy.
W wieczorny cień — i w jasny dzień
Mój duch napełnia, spływa weń —
I ogień w nim wciąż żarzy.


TUBALKAIN.

By spocząć pod cieniem klona,
Z namiotu wyszła ma żona
Światło jej pada na czoło —
U nagiej piersi wesoło
Zawisło lube me dziecię —
Ta iskra promienna, żywa
Młode mu oczy odkrywa
Na brzask poranku o świcie..,


JUBAL.

Gdym siedział cichy śród mych mar
Nad wodą — życia mego czar,
Ma łania przyszła miła —
Przyszła ma córa — wietrzyk kniej
I z ust mych wzięły usta jej
Wszystko, co dusza ma śniła.
I odblask wszystkich moich żądz
I moja pieśń, com tworzył drżąc
W jej oczu niebie lśniła


TUBALKAIN.

Że żyję, czczę za to słońce!
Naokół cudów tysiące

Powstają dla mnie jak w lesie,
Gdy przez noc pączki przyniesie
Maj — ziemi władca serdeczny.
Coś ty jest? Rydel ty? Piła
Ty? klucz! Ty? łańcuchów siła
Oto jest pracy czar wieczny


JUBAL.

Zapał i śpiew — i czarów tan!
Mą pieśnią dźwięczy cały łan
I rzeka pieśń mą śpiewa.
I szumi trzcina, dzwoni kłos —
Do ilwy koron — srebrnych brzóz
Do gardła ptaka spływa.
Co śpiewasz ty? nadziei kwiat!
Przez ciebie spłynąć musi w świat
Era pokoju szczęśliwa.


TUBALKAIN.

Mój topór lasy wypleni,
A gdy mi zbraknie przestrzeni
Wyorzę o rannej porze
Brózdy na pustym ugorze —
Zbuduję miasto kamienne
Lew, orzeł, tygrys pobladły
Ranne mą strzałą upadły,
Łowy mam łupem brzemienne.


JUBAL.

Wszystko, com w duszy swojej miał,
Tom w duszę dziecka mego wlał —
Me wszystkie wlałem mary.
I cały żywot mój w tem tkwił,
Bym tylko pokój błogi pił,
Bym pił z wszechświata czary —
I w dzień i w nocy brzmiał mój śpiew
I jak do ojca tygrys, lew
Szły do mnie, pełne wiary.


FINAŁ POETY.

Ten w rytmie pieśni, a ten w młotów ruchu
Dwa skrzydłu tworzą ci, o ludzki duchu!
Gdybyś obojgiem równie władać umiał,
Możebyś lepiej hymn świata zrozumiał,
Co brzmi w światłości i w bezładzie ciemnic
Śród dziejów biegu i życia tajemnic.
O, ślepe fatum! Tylko pieśniarz czuje
Że jego lube mary rozdźwięk truje!
Że nigdy oba skrzydła ducha w zgodzie
Nie wzlecą wraz ku myśli i swobodzie
Że ludzki czyn — napróżno szczęście goni,
A ludzka myśl — jest echem jego woni!






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Emil Frída i tłumacza: Antoni Lange.