Biblia Wujka (wyd. 1839-40)/Księgi Czwarte Esdraszowe/Rozdział XIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Biblia, to iest księgi Starego i Nowego Testamentu
Wydawca Bartłomiej Jabłoński i syn
Data powstania 1599
Data wydania 1839-1840
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Jakub Wujek
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron



Biblia Wujka - Stary Testament - Księgi Czwarte Esdraszowe

IIIIIIIVVVIVIIVIIIIXXXIXIIXIIIXIVXVXVI

ROZDZIAŁ XIII.

Drugie widzenie o mężu z morza wychodzącym z wykładem iego.

Y Stało się po śiedmi dniach, y śnił mi się sen w nocy.

A oto wiatr powstał z morza, że wzruszył wszytkie nawałnośći iego.

Y widźiałem a oto zmiacniał się on człowiek z tysiącami niebieskimi, a gdzie obrócił twarz swoię ku weyźrzeniu, trzęsło się wszytko co pod nim widać było.

A gdziekolwiek głos wychodził z ust iego, rozpalali się wszyscy którzy słuchali głosu iego, iako się pali żiemia gdy ogień poczuie.

Y widźiałem potym, a oto się zgromadzał wielki lud, któremu liczby nie było od czterzech wiatrów niebieskich, aby zwalczyli człowieka który był wyszedł z morza.

Y widźiałem, a ono sam sobie wykował górę wielką, y wlećiał na nię.

A iam pragnął wiedźieć krainę abo mieysce, z którego góra była wykowana, y nie mogłem.

A potymem widział, a ono wszyscy którzy się byli zebrali do niego aby go zwalczyli, bali się barzo, ale przecie walczyć śmieli.

A oto gdy uyźrzał gwałt przychodzącego mnóstwa, nie podniósł ręki swéy, ani dźierżał miecza, ani żadnéy broni woiennéy:

10 Tylko, iakom widźiał, iż wypuścił z ust swych iako parę ognistą, a z warg swoich dech płomienisty, a z ięzyka swego wypusczał iskry y burze: y pomieszało się pospołu wszytko ta para ognista y dech płomienisty, y wielkość burze:

11 Y spadło z trzaskiem na wielki lud, który był gotów walczyć, y popaliło wszytkie, tak iż natychmiast z wielkości niezliezonéy nic nie zostało iedno proch a smród dymu. Y obaczyłem, y zlękłem się.

12 Potymem widźiał człowieka onego, iż z góry zstępował, a wzywał ku sobie innéy wielkośći ludu spokoynego.

13 Y przychodżiły do niego osoby wiela ludźi, niektórych weselących się, niektórych smęcących się: a niektórzy związani, a inni wiodąc te którzy się im nagadzali. Y zachorzałem od wielkiego strachu: y ocknąłem, y rzekłem:

14 Ty od początku pokazałeś słudze twemu te dziwy, y miałeś mię za godnego, abyś przyiął modlitwę moię.

15 A teraz pokaż mi wykład iescze snu tego.

16 Bo ile ia baczę na umyśle moim, biada onym którzy na on czas pozostali, a daleko więtsza biada tym, którzy niepozostali.

17 Bo którzy niepozostali, smętni byli.

18 Teraz rozumiem które rzeczy zachowane są na ostateczne czasy, y przypadają na nie, ale y na te którzy pozostali.

19 Bo dla tego przyszli w niebespieczeństwa wielkie y w potrzeby mnogie, iako te sny pokazuią.

20 A wszakóż łatwiéy iest niebespiecznemu przyśdź na to, niźli przeminąć iako obłok z świata, a teraz przeyzrzéć co przypada na końcu. Y odpowiedział mi, y rzékł:

21 Y wykład widzenia powiem ći, y to o coś mówił otworzęć.

22 Coś mówił o tych którzy pozostali, ten iest wykład:

23 Który znośi niebespieczeństwo onego czasu, ten się strzegł: a którzy w niebespieczeństwo wpadli, ći są którzy maią uczynki y wiarę ku Namocnicyszemu.

24 A tak wiedz iż ći więcéy ubłogosławieni są którzy pozostali, niżli oni którzy pomarli.

25 Te wykłady widzenia, żeś widźiał męża wychodzącego z serca morza,

26 Tenći iest którego Nawyższy chowa od wiela czasów, który sam przez się wybawi stworzenie swoie: a on rosprawi te którzy pozostali.

27 A iżeś widział, że z ust iego pochodzi iakoby duch, y ogień, y niepogoda: a iż nie miał w ręku miecza, ani broni woiennéy.

28 Bo popędliwość iego potraćiła mnóstwo, które się było zbiegło walczyć przeciw iemu: ten iest wykład.

29 Oto dni przychodzą, gdy Nawyższy pocznie wybawiać te którzy mieszkają na źiemi:

30 A przydźie w zachwyceniu serca na te którzy mieszkają na źiemi.

31 Y będą myślić iedni drugich zwoiować, miasto drugie miasto, mieysce drugie mieysce, naród przećiw narodowi, y królestwo przećiw królestwu.

32 A gdy się to dźiać będźie, a przydą znaki któremći przed tym pokazał: na ten czas się okaże syn móy, któregoś widźiał iako męża wychodzącego.

33 Y będźie gdy usłyszą wszyscy narodowie głos iego, y opuśći każdy walkę swą w krainie swoiéy którą wiodą iedni przeciw drugim:

34 Y zbieży się w kupę lud niezliczony, iako chcący przyśdź, y zwalczyć go.

35 Ale on stanie na wierzchu góry Sion.

36 A Sion wystąpi y pokaże się wszytkim gotowy y zbudowany, iakoś widział górę wykowaną bez rąk.

37 A ten syn móy będźie karał, które wynaleźli poganie niezbożnośći ich, te które się przybliżyły do niepogody dla złych wymysłów ich, y do mąk któremi poczną bydź męczeni,

38 Które płomieniowi są podobne: a potraći ie bez prace przez zakon, który iest ogniowi podobny.

39 A iżeś widział, że ku sobie zbierał inny lud spokoyny,

40 Te są dźieśięćioro pokolenia, które zagnane są w niewolą źiemie swéy za czasów Ozeasza króla, którego Salmanasar król Assyriyski wziął w poimanie: y przeniósł ie za rzékę, y przenieśieni są do obcéy źiemie.

41 A oni tę radę wźięli przed się, aby opuśćili mnóstwo narodów y zaszli w dalszą krainę kędy nigdy rodzay człowieczy nie mieszkał:

42 Aby wżdy tam strzegli zakonu swego, którego nie chowali w swéy krainie.

43 A przeszli przez ćiasne przebićia rzéki Euphratesa.

44 Bo na ten czas okazał im cuda Nawyższy, a zastanowił źrzódła rzéki aż przeszli.

45 Bo przez onę krainę barzo długa była droga, roku iednego y pół: którą krainę zowią Arsareth.

46 Y tamże mieszkali aż do ostatecznego czasu, a teraz gdy się poczną wracać,

47 Znowu Nawyższy zastanowi źrzódła rzéki aby przebyć mogli: dla tegoś widział wielkość ludzi spokoynych.

48 Ale y którzy pozostali z ludu twego, ći są którzy się znayduią w granicach moich.

49 Stanie się tedy gdy pocznie gubić mnóstwo narodów tych które się zebrało: obroni tych którzy pozostali z ludu:

50 Tedy im okaże barzo wiele cudów:

51 Y rzekłem ia: Panuiący Panie, oznaymże mi to, przeczem widźiał człowieka wychodzącego z serca morza. Y rzekł mi:

52 Iako się nie możesz tego dowiedźieć ani wiedźieć co iest w głębokośći morskiéy: tak żaden nie może widźieć na źiemi syna mego, abo tych którzy z nim są, iedno czasu dnia.

53 Tenći iest wykład snu któryś widźiał, y dla któregoś tu sam iest oświecon.

54 Bo opuśćiłeś twóy, y bawiłeś się zakonem moim, y szukałeś.

55 Gdyżeś żywot twóy mądrze sprawował, a rozum twóy nazwałeś matką:

56 Y dla tegoż ukazałem ći zapłaty u Nawyższego: Bo będźie po drugich trzech dniach, opowiem ći drugie rzeczy, y wyłożęć y poważne y dźiwne.

57 Y odszedłem y przyszedłem na pole wysławiając y chwaląc barzo Nawyższego, dla rzeczy dźiwnych które za czasu czynił.

58 Y że go rozrządzą y te rzeczy które z czasem przychodzą, y śiedźiałem tam przez trzy dni.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: zbiorowy i tłumacza: Jakub Wujek.