Biblia Wujka (wyd. 1839-40)/Księgi Czwarte Esdraszowe/Rozdział V

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Biblia, to iest księgi Starego i Nowego Testamentu
Wydawca Bartłomiej Jabłoński i syn
Data powstania 1599
Data wydania 1839-1840
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Jakub Wujek
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron



Biblia Wujka - Stary Testament - Księgi Czwarte Esdraszowe

IIIIIIIVVVIVIIVIIIIXXXIXIIXIIIXIVXVXVI

ROZDZIAŁ V.

Rozmaite znaki o przyszłych rzeczach Esdraszowi pokazane bywaią przez Anioła do nadźieie, y pociechy w niewoli będących.

A Strony znaków: Oto prziydą dni, w których będą poimani którzy mieszkaią na źiemi w wielkich bogactwach, y będźie zakryta droga prawdy: a kraina będźie niepłodna w wierze.

Y rozmnoży się niesprawiedliwość więcéy niźli ta którą ty sam widźisz, a niźliś kiedy słychał.

Y będźie na pierwszym wstępie ta kraina którą teraz widźisz że króluie, że ią uyźrzą spustoszoną.

A ieśli Nawyższy da żyć, uyźrzysz po trzećiéy trąbie, iż się słońce roziaśni znagła w nocy, a księżyc trzykroć przez dzień.

A krew będzie kapać z drzewa, y kamień wyda głos swóy, y wzruszą się narodowie.

Y będzie królował którego się nie źiewają ći co mieszkaią na źiemi, a ptacy przeprowadzą się:

Y morze wyrzući ryby, y wyda głos w nocy, iakiego wiele ich nie znali, a wszyscy usłyszą głos iego.

Y przepaśći będą na wielu mieyscach, y ogień często spusczony będzie, bestyie dźikie przeniosą się, niewiasty mieśięczne dźiwy rodźić będą:

Y w wodach słodkich naydą się słoni, Y przyiaćiele wszyscy sami się wybiiać będą: A tedy się zataią smysły, a rozum ustąpi do zamknienia swego:

10 Y wiele ich szukać go będą: ale niennydą: y rozmnoży się niesprawiedliwość y niepowśćiągliwość na źiemi.

11 Y spyta kraina sąśiady swoiéy, y rzecze: Izali przez ćię przeszła sprawiedliwość czyniąca sprawiedliwego? y na to rzecze, Że nie.

12 A będźie czasu onego, że się ludźie spodźiéwać będą, a nie otrzymaią: będą pracować, a nie zdarzą się drogi ich.

13 Te znaki dopusczono mi opowiedźiéć tobie: a ieśli się powtóre modlić y płakać będziesz tak iako y teraz, a będziesz się pośćić przez śiedm dni, znowu usłyszysz więtsze niż te.

14 Y ocućiłem się, a ćiało na mnie barzo drżało: y dusza moia pracowała, że ustała.

15 Y uiął mię Aniół który przyszedł, y który mówił we mnie, y pokrzepił mię, y postawił mię na nogi.

16 Y stało się nocy wtóréy, y przyszedł do mnie Salathiel hetman ludu, y rzékł mi: Gdźieżeś był: a czemu smutna twarz twoia?

17 Izaż nie wiész że tobie zwierzony iest Izrael, w krainie przeprowadzenia ich?

18 A przetóż wstań, a skosztuy chleba, a nieopusczay nas, iako pasterz trzody swéy w ręku wilków złośliwych.

19 Y rzekłem mu ia: Idźże odemnie, a nie przystępuy się blisko do mnie. Y usłuchał iakom rzékł: y odszedł odemnie.

20 A iam się pośćił przez śiedm dni narzekając y płacząc, iako mi roskazał Uriel Aniół.

21 Y stało się po śiedmiu dni, a znowu myśli serca mego barzo mi przykre były.

22 Y wźięła zaśię dusza moia ducha rozumienia: y począłem zaś mówić mowy przed Nawyższym,

23 Y rzekłem: Panuiący Panie, ze wszytkieh lasów źiemie, y ze wszytkieh drzew iéy obrałeś iednę winnicę:

24 A ze wszego okręgu źiemie obrałeś sobie ieden dół: a ze wszytkich kwiatów świata, obrałeś sobie iednę lilią:

25 A ze wszytkieh głębokośći morskich, napełniłeś sobie ieden strumień: a ze wszytkieh miast pobudowanych, poświęciłeś samemu sobie Sion:

26 A ze wszytkieh ptaków stworzonych, mianowałeś sobie iednę gołębicę: a ze wszytkiego bydła stworzonego, upatrzyłeś sobie iednę owieczkę:

27 A ze wszytkieh rozmnożonych narodów, dostałeś sobie ludu iednego, a zakon od wszytkich pochwalony darowałeś ludowi temu, któregoś pragnął.

28 Ale teraz Panie, przecześ iednego wielóm podał? a nad iednym korzeniem nagotowałeś drugie, y rozprószyłeś iedynaczka twego między wiele:

29 Y podeptali go ći którzy się sprzećiwiali obietnicom twoim, y którzy nie wierzyli przymierzom twoim.

30 A ieśli nienawidząc nienawidźisz lud twóy, twymi rękoma ma bydź karany.

31 Y stało się gdym wymówił mowy, y posłan iest do mnie Aniół który przedtym przyszedł był do mnie przeszłéy nocy,

32 Y rzékł mi: Słuchay mię, a nauczę ćię: pilnuy mię, a przydam ći.

33 Y rzékłem: Powiaday móy Panie. Y rzékł do mnie: Barzoś się ty myślą wyniósł za Izraelem: izaliś go ty więcéy umiłował, niźli który go stworzył?

34 Y rzekłem do niego: Nie Panie, ale żałuiąc mówiłem. Bo nérki moie trapią mię na każdą godźinę, gdy się staram poiąć ściéżkę Nawyższego, y doścignąć częśći sądu iego.

35 Y rzekł do mnie: Nie możesz. Y rzekłem: Czemu Panie? Na cóżem się narodził, abo przecz żywot matki moiéy nie stał mi się grobem, abych był nie widział utrapienia Jakob, y spracowania narodu Izrael?

36 Y rzékł do mnie: Obrachuy mi co iescze nie było, a zbierz mi krople rozpierzchnione, a uczyń mi z zwiędłych kwiatków zielone,

37 Y otwórz mi zawarte iamy, a wypuść wiatry w nich zamknione: ukaż mi obraz głosu: a tedyć ukażę przyczynę utrapienia, które pragniesz widźiéć.

38 Y rzekłem: Panuiący Panie, a któż iest który to może wiedzieć, iedno który z ludźmi mieszkania nie ma?

39 A iam głupi, a iakoż o tym mówić będę mogł, o coś mię pytał?

40 Y rzékł do mnie: Iako nie możesz uczynić iednéy rzeczy z tych którem powiedźiał, tak nie możesz naleść sądów moich, ani miłośći na końcu którąm obiecał ludowi.

41 Y rzekłem: Ale oto Panie tyś bliski iest tym którzy na końcu będą: a cóż czynic będą ktorzy przedemną byli, abo my, abo ći którzy po nas?

42 Y rzekł do mnie: Do korony przyrównam sąd móy, iako nie ostatecznych leniwość, tak ani piérwszych prędkość.

43 Y odpowiedźiałem, y rzekłem: Nie mógłżeś tych którzy byli, y którzy są, y którzy bydź maią pospołu stworzyć, abyś tym rychléy sąd twóy pokazał?

44 Y odpowiedźiał mi, y rzékł: Nie może stworzenie piokwapić się nad stworzyćiela, ani świat razem zdźierżeć tych którzy na nim maią bydź stworzeni:

45 Y rzekłem: Iakoś powiedźiał słudze swemu, żeś ożywiaiąc ożywił pospołu stworzenie któreś stworzył, a zniosło stworzenie: będźie mogło y teraz zniéść ninieysze pospołu.

46 Y rzékł do mnie: Spytay macice nicwieśćiéy y rzeczesz do niéy: Ieśli rodźisz, czemu za czasem? Prośże iey aby razem dźiesięć dała.

47 Y rzekłem: Iśćie nie będźie mogła, iedno za czasem.

48 Y rzékł do mnie: y iam dał macicę źiemi, tym którzy na niéy są posłani za czasem.

49 Bo iako dźiećiątko nie rodźi tego co starym należy: takem ia rozrządźił świat odemnie stworzony.

50 Y spytałem, y rzekłem: Gdyżeś mi iuż podał drogę, przed tobą mówić będę: bo matka nasza o któréyeś mi powiedział, że iescze iest młoda, iuż iest bliska starośći.

51 Y odpowiedźiał mi, y rzékł: Pytay się téy która rodźi: y powie tobie.

52 Bo rzeczesz iéy: Czemu ći któreś porodziła teraz, nie są podobni onym którzy przed tobą, ale mnieyszego wzrostu?

53 Y rzeczeć y ona: ledni są, którzy się zrodźili w czérstwéy młodości, a drudzy którzy się rodźili pod czas starości, gdy ustawa macica.

54 A przetóż y ty obacz, iżeśćie wy są niższego wzrostu, a niźli ći co przed wami.

55 A którzy po was mnieyszego niźli wy, iakoby iuż ostarzałe stworzenia, y przemiiaiące czérstwość młodośći. Y rzekłem: Proszę Panie, ieślim nalazł łaskę przed oczyma twemi, pokaż słudze twemu, przez kogo nawiédzasz stworzenie twoie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: zbiorowy i tłumacza: Jakub Wujek.