Balony

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Balony
Pochodzenie zbiór Poemat
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1924
Druk Księgarnia „Ogniwo”
Drukarnia L. Bogusławskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
BALONY

Raz jeszcze krzykiem zachwytu rozedrzeć usta:
Dojrzeć nad głową wysoko, jak balon czerwony się huśta!

W tamtych czasach, gdy jeszcze nie było jesieni,
O jakżeż miło być chłopcem,
Młoda radości źrenic
W powietrzu wiosny odległem i obcem.

Nad blade klony bezwonnych alej
Ponad gałęzi ostrych splot
W klarowne nieba coraz dalej
Ponadobłoczny lot.


Wy, zielone konwalje cienistych zarośli,
Chrupka złota zieleni oddalonej sosny,
Jakżeż szybko się mieni
W jesieni radość wczesna gorycz wiosny,
O, jak bardzo oddawna jesteśmy dorośli!

Na ulic skrzyżowaniu drzewa fantastyczne,
Owoce tęczowane w odblaski rozliczne,
O, lśniące, jadowite i krągłe jagody,
Na szypułkach bezwstydnych i sztywnych opuchłe balony,
Wymachujące tysiącem uwięzionych rąk,
Których kolor jest z wody: modry i zielony,
W obłoki rwące okuty drąg!


Zanim, jak czaszki starców, pomarszczy się błona,
O, wskok z uwięzi!
Wygnane wiatru echem i gnane nad błonia,
Ponad gołe sztachety sterczących gałęzi.

O, niechby nasze głowy,
Męczeńskie i wzdęte,
Poszybowały, jako balon kolorowy,
W horyzonty, nazawsze okrutne i święte.

Niech zamiast drzew wiosennych jesiennych wzejdzie majaków krzew,
Rozpostrze się nad miasta i ulice spali,
A ujrzycie nad głową kroplę: kraśną krew,
Niknącą w chłodnej i pogodnej dali.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.