Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wy, zielone konwalje cienistych zarośli,
Chrupka złota zieleni oddalonej sosny,
Jakżeż szybko się mieni
W jesieni radość wczesna gorycz wiosny,
O, jak bardzo oddawna jesteśmy dorośli!

Na ulic skrzyżowaniu drzewa fantastyczne,
Owoce tęczowane w odblaski rozliczne,
O, lśniące, jadowite i krągłe jagody,
Na szypułkach bezwstydnych i sztywnych opuchłe balony,
Wymachujące tysiącem uwięzionych rąk,
Których kolor jest z wody: modry i zielony,
W obłoki rwące okuty drąg!