Zaira (Akt piąty)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Zaira
Część Akt piąty
Pochodzenie Wiersze, fragmenty dramatyczne, uwagi
Redaktor Wilhelm Feldman
Data wydania 1910
Wydawnictwo nakładem rodziny
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Stanisław Wyspiański
Tytuł orygin. Zaïre
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
WOLTAIRE’A: ZAIRA.
AKT PIĄTY.
OSOBY:
OROSMAN, władca w Jeruzalemie
ZAIRA  niewolnice
FATIMA
KORASMIN, rycerz, powiernik Orosmana
NERESTAN, rycerz francuski
NIEWOLNIK.
Rzecz dzieje się w Jeruzalemie w pałacu Orosmana za czasów wojen krzyżowych.


SCENA I.
OROSMAN, KORASMIN, NIEWOLNIK.
OROSMAN (do Niewolnika)

Ostrzeżono ją, — wkrótce nadejdzie, niewdzięczna.
Pomnij, że w twojem ręku jest los twego pana.
Dasz jej do rąk to pismo zdradne; zdasz mi sprawę:
uważaj na nią dobrze, śledź za każdym ruchem;
może się zdradzi sama radości wybuchem

lub słowem, które rzeknie, niepomna na ciebie.
Co rzecze, mnie natychmiast donieś. — Idzie. — Ona!

(do Korasmina)

Pójdź, przyjacielu wierny.


SCENA II.
ZAIRA, FATIMA, NIEWOLNIK.
ZAIRA

Któż mnie to przyzywa?
W tej męce, w której żyję, któż chce myśl mą dźwigać?
Bramy wszędy zamknione. — Czyżby się udało? —
Czy brat mój przyszedł do mnie, wiedziony przez Boga
tajemnemi przejściami? — — Niewolnik nieznany...

NIEWOLNIK

Oto pismo, — — a mojej zawierzysz wierności.

ZAIRA

Podaj.

FATIMA (ręce składa we trwodze)
ZAIRA (do Niewolnika)

Chcę z tobą mówić.

FATIMA (do Niewolnika)

Oddal się, bądź gotów.


SCENA III.
ZAIRA, FATIMA.
ZAIRA (przeczytawszy)

Czytaj pismo; — powiadaj, co ja mam uczynić?
Chciałabym słuchać, co brat mi rozkaże...

FATIMA

Chciałabyś raczej słuchać, jaki jest głos Boga.
Bóg do ciebie przemawia; snać znaczy się droga
do stóp Jego ołtarzy; to nie brat cię wzywa.

ZAIRA

Wiem ja to, — i nie przeto jestem nieszczęśliwa.
Zaprzysięgłam, — lecz jakoż ich losu zaważę:
los tylu chrześcijan z mojem nieszczęściem związany.

FATIMA

Nie o nich tobie chodzi, — lecz on, ukochany;
Zgarnął serce ku sobie i drżysz tem kochaniem,
bo się każda myśl twoja za niem zwraca, za niem!
Czyli w nim nie poznajesz pogana krwawego?
Jego zbrodnie już dawno śćmiły dobroć jego.
Kocha cię, ale z groźbą na ustach przychodzi;
a tyś sercem przylgnęła...

ZAIRA

Cóż ja mu wymówię?
Ja rzuciłam obrazę — i to na dzień ślubu.
Widział, jako pragnienie szło za jego wolą,
ażem wszystko zniszczyła sama! — Dolo, dolo!
Tron był ci dla mnie gotów, — świątynia w ozdobie;
mój kochanek w miłości. — — Dziś gnę się w żałobie.
Stracone wszystko w chwili, — wszystko, — w jednej dobie.

FATIMA

Co inne winno zająć myśl, — gdy pora sprzyja...

ZAIRA

Rozpacz sama przedemną w otchłań myśl mą wiedzie.
Ten czyn, co ma mię zbawić, — ten czyn mnie zabija.

Wiem, że stąd wyjść nie mogę, chociaż rwie się dusza;
wiemci, że mnie tajemnie miłość zostać zmusza. —
Wprowadzisz mego brata; — — niewolnik niech wróci.

FATIMA (oddala się).


SCENA IV.
ZAIRA (chwilę sama).


SCENA V.
ZAIRA, NIEWOLNIK.
ZAIRA

Pospiesz donieść te słowa chrześcijaninowi,
który wtrop szedł za tobą, że ja go nie zwiodę, —
że Fatima wprowadzi go...


SCENA VI.
OROSMAN, KORASMIN, NIEWOLNIK.
OROSMAN

Nieszczęsna chwilo,
zbyt długo trwasz, nim pomsty nadejdzie godzina.

(do niewolnika)

Coć mówiono? — Mów prędzej, — wyszczekaj!

NIEWOLNIK

Zadrżała.
W jej oczach łzy świeciły i w głosie się chwiała.
Przyrzekła, że na tego, co przyjdzie dziś w nocy,
wprowadzon przez Fatimę, tu będzie czekała.

OROSMAN

Oddalcie się. — To starczy.

(do Korasmina)

Zostaw mnie samego.
Znienawidzony świecie. — —


SCENA VII.
OROSMAN (chwilę sam)

Wracaj Korasminie!


SCENA VIII.
OROSMAN, KORASMIN.
OROSMAN

Czemużeś mnie porzucił w straszliwej samotni?
Wracaj! — — Czyli już idzie? — — On?!

KORASMIN

Nikogo niema.

OROSMAN

Niema jeszcze nikogo. — — — O nocy okropna.
O nieszczęsna Zairo, — wolałbym w niewolę
rzucon, zachować spokój; mężnie los ów przyjąć,
chociażby na pętlicy, jak pies, wleczon siłą,
niźli być tak ohydnie zdradzonym przez miłą.

KORASMIN

Co zamierzasz uczynić, władco, w tej żałości?

OROSMAN

Słychać krzyk...?

KORASMIN

Nic nie słyszę.

OROSMAN

Słychać krzyk straszliwy...
Idą...! — —

KORASMIN

Nikt się nie zbliża. Seraj śpi spokojnie.
Milczenie rozesnuło nad pałacem skrzydła.
Wszystko śpi snem spokoju.

OROSMAN

Patrz, zbrodni straszydła
wyłażą z nor okropne, — czuwają tej nocy,
ścigają mnie. — O jakże ja kochałem ciebie!
Los mój był zawisł od twego spojrzenia
jakaś klątwa okrutna twojego imienia;
I szczęście i nieszczęście z ciebie mam jedynie,
tobą dusza się krzepi, bez cię schnie i ginie.
Litości nad szaleńcem!

KORASMIN

Wy płaczecie panie...

OROSMAN

Pierwsze to łzy w mych oczach. Kalam się we wstydzie.
Śmierć goni za takiemi łzami.

KORASMIN

Drżę na słowa...

OROSMAN

Precz ty moja miłości, — zemsta już gotowa. —
Słyszę, — — wszak się nie mylę — ?

KORASMIN

Ktoś idzie w istocie.
Popod mury pałacu zdąża...

OROSMAN

Pochwyć Nerestana!
Niech go natychmiast zwiążą. Nałóż mu żelaza.
Tak go przywlec przedemnie.


SCENA IX.
OROSMAN, ZAIRA, FATIMA
(obie kobiety idą w głębi).
ZAIRA

Pójdź, zbliż się Fatimo.

OROSMAN

Jej głos. — Niewierna. — Sądzisz o jej losie
pieśni zwodnicza, co dźwięczysz w tym głosie.

(dobywa sztyletu)

Zairo! — Boże. — Nóż wymknął się z dłoni...

ZAIRA (do Fatimy)

Oto tu tędy droga. — Co mówisz?

FATIMA

On idzie.

OROSMAN
(czołgając się po dywanach za nożem)

Zairo! — Boże. — Nóż. — Ginę we wstydzie.

ZAIRA

Drżę cała, — serce moje bije silnie bardzo.
Tyżeś to Nerestanie? — Tyżeś upragniony — — ?

OROSMAN (nagle powstając)

Ja, ja, to ja, — nieszczęsna, przez ciebie zdradzony!

(przebija Zairę)

Leż u mych nóg.

ZAIRA

Umieram, Boże! —

OROSMAN

Ja!! — — Pomszczony!!
Precz stąd. — Nie mogę. — Ach cóżem uczynił...?
Sprawiedliwość. — Zabiłem. — Zabijam kto zdradza.
Ha, ha! To jej kochanka los tutaj sprowadza,
by dopełnić uciechy mej. O pomsto, bywaj!


SCENA X.
OROSMAN, ZAIRA, KORASMIN, NERESTAN.
FATIMA, NIEWOLNICY.
OROSMAN (do Nerestana)

Zbliż się, wydzierco szczęścia, przeklęty w twym czynie;
wzgardą żyjący wrogu, zjawiłeś się ninie,
bym twą bezczelną dzielność zdrajcy miał w podziwie?!
Szedłeś, byś mnie znieważył, oszukał fałszywie.
Wraz otrzymasz nagrodę; bądź gotów ją przyjąć.
Męki przejdziesz jednakie ze mną, któreś zadał.
Niewdzięczny, za nieszczęście to, że twoją winą...

(do Korasmina)

Dan już rozkaz stracenia?

KORASMIN

Tak panie.

OROSMAN

Gadzino!
Śmierć widna w twoich oczach. To kary początek.
Żre twoje serce trwoga. Ho, patrzysz daremno
za tą, która cię kocha, — Ze czci mię odarła.
Spojrz, — oto jest!

NERESTAN

Co mówisz, straszliwy?! — Umarła!!
Oślepłeś w błędnym czynie. Siostra to jest moja!
Potworze, niech dnia jasność ciebie nie ogląda.

OROSMAN

Siostra!!?

NERESTAN

Siostra!!

OROSMAN

Twa siostra!!!

NERESTAN

Niech noc cię pochłonie!

OROSMAN

Siostra jego, — o Boże, — któż ofiary żąda? — —
Jest-li prawdą? — Czy prawdą być może? — Myśl tonie...

NERESTAN

Poganie, zbyt jest prawdą. Wyssaj z mego boku
resztę krwi nieszczęśliwej szlachetnego rodu.

Lusinian był jej ojcem; skonał na mem ręku.
Niosłem tu jego wolę, ostatnie życzenie.
Jej nazbyt słabe serce, jej serce zbyt czułe
chciałem dla naszej wiary przywołać we skrusze.
Boga lżąc, przy twym boku praw świętość kaziła;
Bóg ją skarał, że ogniem k’tobie się paliła.

OROSMAN

Kochała mnie! — Czy prawda? — Siostra jego — moja?!
Kochanka moja? — Fatimo?

FATIMA

Zabójco.
Patrz się na twoje dzieło. Tę zbrodzień morduje,
która, wbrew sobie samej trwała w tem kochaniu,
chciała Boga swych ojców przebłagać dla siebie,
za tę miłość nieszczęsną, by złączył was dwoje.
Twojem było to serce. Chwiała się nieboga,
w ramionach twych kochanka drżąc o karę Boga!

OROSMAN

Zamilcz. — Wiem. — O niebiosa, ja byłem kochany!
I cóż mam więcej wiedzieć, rzezaniec skazany?

NERESTAN

Chcesz nasycić twą zemstę? Otom jest jedyny
z tej krwi, latorośl królów. Krwi tej się napiłeś.
Złącz mnie morderstwem z siostrą. Zabij, ją zabiłeś.
Złącz mnie z ojcem — co zamarł u ciebie w więzieniu.
Czy gotowe twe noże? — Sięgłem cię w sumieniu!
A gdy zginę, to wspomnij na te chrześcijany,
Którycheś mnie poprzysiągł wypuścić z niewoli.

Lecz czyli w twej wściekłości twe serce zamarło?
Czyn nie miał być spełniony? Rzeknij. Za tę cenę
ofiaruję krew moję.

OROSMAN
(biegnąc do ciała Zairy)

Zairo!

KORASMIN

Monarcho.
Zatrzymajcie się, panie; — zbyt boleść uniosła.
Znieście to, że Nerestan...

NERESTAN

Daj rozkaz, poganie.

OROSMAN

Jakoby z okrutnego snu dusza się budzi:
Zdjąć mu więzy. — Posłuchaj Korasminie, słuchaj:
Uwolnić rozkazuję wszystkich jego ludzi.
Rozdasz im moje mienie, niechaj obdarzeni,
daleko w przystań Joppe będą zawiedzeni.

KORASMIN

Jednak panie...

OROSMAN

Posłusznym bądź! żądam po tobie.
Spiesz, zaś najwyższej mej woli bądź wierny.
Monarcha tobie każe, — przyjaciel cię błaga.
Spiesz, czas drogi upływa...

(do Nerestana)

Szczęśliwszy odemnie,

nieszczęśliwszy żołnierzu, — rzuć krwawe leżysko.
Uprowadź do ojczyzny dzieło mej wściekłości.
Niechaj król twój, niech twoi wszyscy chrześcijanie,
Słuchając twej powieści, zapłaczą nademną.
Gdy im obwieścisz zbrodnię, niech rzucą przekleństwo.
Może mię pożałują, gdy prawdę usłyszą.
Weź nóż, który krwią broczy przez moje szaleństwo.
Rzec, iżem najcnotliwszej śmierć zadał niewieście,
cnót królowej, kochance, którą niebo czciło.
Rzec, żem jej do stóp rzucił państwo i koronę.
Że tą nieszczęsną ręką nieszczęsną zabiłem,
Rzec to, że ją kochałem i że ją — pomściłem.

(przebija się)
(do swoich, wskazując Nerestana)

Szanujcie bohatera i bądźcie mu strażą.

(umiera).
NERESTAN (do Korasmina)

Prowadź mię.

(stając nad ciałem Orosmana)

Wielki Boże, — nie władam już sobą.
Szalony okrutniku, straszny twą żałobą,
trzebaż, bym ja w nieszczęściu zapłakał nad tobą.

(uklęka)


26 kwietnia 1906.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Stanisław Wyspiański.