Tukaj/Część III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Tukaj
Podtytuł Część III
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
TUKAJ

ALBO

PRÓBY PRZYJAŹNI.

(Dokończenie Ballady A. Mickiewicza[1]).




CZĘŚĆ TRZECIA




Tukaj przeżył lat czterdzieście,
Zdrowia, złota nie żałował,
Hulał, szalał — aż nareście
Przesycił się i zmordował.
Kochanki się postarzały,
Młode młodszych wybierały.
Mógł odmłodnieć — po cóż zwlekać?
Z przyjaciół — miał ich nie mało —
Trzech się tylko pozostało,
Którymby się dał posiekać —

Ma się rozumieć, po próbie.
Rzekł więc naprzód najstarszemu;
„Przyjacielu! ufam tobie.
„Nie pytaj na co i czemu?
„Lecz weź ten słój, pójdź do zdroju,
„I cokolwiek będzie w słoju,
„Proszę, byś do wody wrzucił.“ —

Przyrzekł, poszedł, nie powrócił. —
Tukaj się mocno zasmucił.
Szczęściem, że przyjaciel drugi
Stanął gotów do posługi.

Wrócił — lecz dziwem przejęty:
„Tukaju! to dyamenty!
„Co za kaprys lub powody,
„Taki skarb rzucać do wody?“ —
—„Będziemy dość mieli oba,
„Weźmiesz, ile się podoba.“ —

—,,Mniejsza o to! Powiédz raczéj,
„Co to? na co? co się znaczy?
„Nikomu nie powiem o tém.“ —
— „Jeszcze nie czas! — potém, potém! —
„Masz słój drugi, wrzuć do zdroju,
„Ale nie patrz co jest w słoju!“ —

Wziął słój — ale nic nie mówi.
Patrzy w oczy Tukajowi.
„Idź, idźl resztę czas wyświeci.“ —
On odszedł, milcząc ponuro.

Alić ledwie znikł za górą,
Z za góry czarny kruk leci.
„Cóż? Tukaju! wracam suchy! —
„Cha, cha! lecz nie trać otuchy.
„Idzie twój przyjaciel trzeci!“ —

Tukaj się uderzył w skronie,
Z rozpaczą załamał dłonie,
I wzrokiem tocząc po niebie,
Klął ludzi, djabłów, i siebie. —

„Tukaju! co się to znaczy?
„Wyjaw mi powód rozpaczy:
„Jeśli osłodzić nie zdoła,
„Przyjaźń twój smutek podzieli!“ —
—,,Ha! przyjaźń! — Tukaj zawoła —
„Wszak wiész, miałem przyjacieli,
„Gdzież są po najpiérwszéj probie? —
„Lecz znana mi dusza twoja.
„Mów, mogęż zaufać tobie?“ —
— „Doświadcz! to odpowiedź moja.“ —

Wziął słój — skarb do wody wrzucił.
Wziął drugi — kruk nie powrócił.
On wraca. — Skoro go zoczył,
Tukaj na spotkanie skoczył.
Już są blisko, już wzajemnie
Wyciągają uścisk tkliwy...
Tukaj szepnął coś tajemnie,
Skinął — i wtém, dziw nad dziwy!

Potwór — lew, gryf, smok straszliwy,
Z dymem w paszczy, z ogniem w oku,
Na Tukaja wypadł z boku.
„Ratuj, bracie!“ — Tukaj krzyknął.
On zapomniał że bezbronny,
Skoczył śmiało — zapęd płonny!
Zwierz jak wypadł, tak i zniknął.
Głos tyko z śmiechem zmieszany
Zabrzmiał: „Winszuję wygranéj!
Ale jeszcze, jeszcze proba!“

Ci się uścisnęli oba.
Tukaj już się nic nic trwożył,
Odkrył sekret, rzecz wyłożył;
Dał przepisy, dał przestrogi,
Jak ściąć głowę, siekać nogi;
Lecz nadewszystko powtórzył:
Jak pocięte skleić członki,
Jakie zioła i korzonki
Rwać na nowiu lub pod pełnię;
Po ile brać szczypt i łotów. —
To skończywszy, był zupełnie
Do operacyi gotów.

Jednak żal mu się zrobiło.
Słońce pięknie zachodziło,
Księżyc wznosił się od wschodu.
Tukaj poszedł do ogrodu.
Kwiaty kwitły na około,
Wonny wietrzyk chłodził czoło,
Słowik śpiewał gdzieś wesoło. —

Tukaj stanął po nad strugą.
Myślał, patrzał — długo, długo.
Wtém łzą błysnął wzrok ponury,
Oczy, ręce, wzniósł do góry:
„Niebo! słońce! bądźcie zdrowe!“ —
Wtém przyjaciel ściął mu głowę.

1829 r. w Wejmarze.





Przypisy

  1. Któż nie zna dwóch piérwszych części Tukaja? Autor ich, w 1829 r., polecił mi ich dokończenie, i sam do ułożenia treści trzeciéj części dopomógł.(P. A.)


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.