Talmudyczna parabola

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jaroslav Vrchlický
Tytuł Talmudyczna parabola
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Bronisław Teodor Grabowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub Pobierz Cała antologia jako PDF Pobierz Cała antologia jako MOBI
Indeks stron
TALMUDYCZNA PARABOLA.
(Z JAROSŁAWA VRCHLICKIEGO.)

W południowym skwarze zasnął gwarny bazar,
Przez ulicę kroczył rabbi Eleazar,
Za swych myśli śladem w głębiach duszy goni,
Ledwie stanie czasem, by pot otrzeć z skroni
Co na srebrną brodę spływał mu potokiem;
Zamyślony kroczy w milczeniu głębokiem.
Z drogi schodzi każdy, kto go tylko zoczy;
Nagle kupczyk jakiś z bazaru wyskoczy,
Za nim bieży w pogoń, ciągnie go za szaty:
„Mężu Boży, rosę wszakże lubią kwiaty,
Spragnionemu gardłu miłą wina czasza,
Po niem się orzeźwia leniwa myśl nasza,
Po niem duch się ludzki stroi w treść bogatą.
Żona cię ujrzała, Bogu dzięki za to,
Wejdźże w nasze progi, przyjm łyk wina świeży.“
Skinął Eleazar, kupczyk naprzód bieży

I na progu domu wina czaszę złotą
Dał gościowi w dłonie. Mąż święty z ochotą
Spełnił do dna, z twarzy jasność bije błoga.
„Sam Bóg cię wymyślił, wino, darze Boga.
Dzięki, synu!“ Odejść chciał, pokrzepion winem.
Często szatan dusze chwyta dobrym czynem;
Szatan też się ozwał w sercu kupczykowem.
„Trudno mi zrozumieć, że Talmudu słowem
Eleazar gardzi w rozumie zuchwałym,
Wszak ci napisano: — chcesz być doskonałym,
Nie pij jednym łykiem pełnego kielicha.“
Rabbi Eleazar na to się uśmiécha
I na zarzut kupca wnet mu odpowiada:
„Tak ci mówi Talmud, prawda — lecz kto bada
I uczuciem bierze w serdecznej prostocie,
Lepiej go zrozumie w każdym myśli zwrocie,
Niż ten, co złośliwie szukając przykładu,
Bratu chce nim zakryć puhar pełen jadu.
Żeś na lepszy pomysł nie wpadł, wielka szkoda!
Myślisz, że w pułapkę wlezę jak mysz młoda?
Wżdyć to nie był puhar, jeno czarka mała,
Którą mi twa ręka złośliwa podała.
Czyż ta zaspokoić może żądze czyje?
Przytem i to dodam: nie piłem, jak żyje,
Tak dobrego wina. Niech wątliwość twoję:
Talmud i sumienie własne uspokoję.“

Jak tu opowiadam, tak w Talmudzie stoi;
Wziąłem treść tę żywcem do powiastki mojéj,
Wziąłem, jak miód bierze pszczoła zatrudniona,
Perłę myśli jednak włożę do jej łona;
Wziąłem, nie zapieram, choć mię wyrzut czeka,
Wszak Jehowa z gliny ulepił człowieka,
Czyż to grzechem szukać złotej rudy wszędzie?
Znajdźcież szczere złoto, pieśniarz milczeć będzie.

Bracia, którym z oczu żar zapału błyska
Ktorych ręka pieśni pełny puhar ściska,
Którym jest poezyą cały życia bazar,
Bądźmy wszyscy mądrzy jako Eleazar.
Nam w posusze życia poezya jest dana;
Pijmy całym duszkiem, co dłoń zsyła Pana.
Żywot nasz niewielki jak rabina czara,
Zawiść nam piołunem zatruć ją się stara,
Bierzmy czarę pieśni, póki depczem ziemię,
Nam nie groźna ona, my — olbrzymów plemię;
Pijmy z czary owej, aż się dno ukaże,
Bo lepszego wina życie nie da w darze.

Bronisław Grabowski.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Emil Frída i tłumacza: Bronisław Teodor Grabowski.