Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/300

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    I na progu domu wina czaszę złotą
    Dał gościowi w dłonie. Mąż święty z ochotą
    Spełnił do dna, z twarzy jasność bije błoga.
    „Sam Bóg cię wymyślił, wino, darze Boga.
    Dzięki, synu!“ Odejść chciał, pokrzepion winem.
    Często szatan dusze chwyta dobrym czynem;
    Szatan też się ozwał w sercu kupczykowem.
    „Trudno mi zrozumieć, że Talmudu słowem
    Eleazar gardzi w rozumie zuchwałym,
    Wszak ci napisano: — chcesz być doskonałym,
    Nie pij jednym łykiem pełnego kielicha.“
    Rabbi Eleazar na to się uśmiécha
    I na zarzut kupca wnet mu odpowiada:
    „Tak ci mówi Talmud, prawda — lecz kto bada
    I uczuciem bierze w serdecznej prostocie,
    Lepiej go zrozumie w każdym myśli zwrocie,
    Niż ten, co złośliwie szukając przykładu,
    Bratu chce nim zakryć puhar pełen jadu.
    Żeś na lepszy pomysł nie wpadł, wielka szkoda!
    Myślisz, że w pułapkę wlezę jak mysz młoda?
    Wżdyć to nie był puhar, jeno czarka mała,
    Którą mi twa ręka złośliwa podała.
    Czyż ta zaspokoić może żądze czyje?
    Przytem i to dodam: nie piłem, jak żyje,
    Tak dobrego wina. Niech wątliwość twoję:
    Talmud i sumienie własne uspokoję.“