Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


7. Str. 81. w. 17. — — — po skałach i darni.
Niech jako sarna mknie obów twój sarni.

Obuwie górali szkockich jest często ze skóry dzikich zwierząt, niewyprawnéj i włosami obróconéj na wierzch; z porobionemi tu i ówdzie otworami, aby przez nie woda wpływać i odpływać mogła.

8. Str. 87. w. 13. Góra Benledi ujrzała znak trwogi.

Ktoby chciał bliżéj poznać kraj, który krzyż ognisty przez Rodryka wysłany obiega, niech raczy rzucić okiem na kartę jeograficzną Szkocyi. Mianowicie na hrabstwo Pertschire, gdzie się właśnie scena poematu odbywa.

9. Str. 93. w. 2. Nie tak Baldwirze, wzdłuż zeschłych twych jarów,
Szerzy się płomień pasztuszych pożarów.

W Szkocyi wypalają zwykle zeschłe trawy i wrzosy na pastwiskach, aby na ich miejsce świeża porosła murawa. Ma to, zwłaszcza w nocy, pozór wulkanicznego wybuchu.

10. Str. 95. w. 6. Innéj przysięgi, prócz wodza imienia.

Religijne uszanowanie, jakie klany góralskie miały i mają dla swych wodzów, przysięgę na imię lub ramię wodza czyniło najuroczystszą i któréj nikt bez hańby złamać nie śmiał.

11. Str. 84. w. 2. Głośny jest wąwóz Kojr-nan-uriskinu.

Wąwóz ten, a raczéj jaskinia, któréj wierny opis znajduje się w tekście, położona jest śród skał góry Benwenu, i należy zdaniem autora do najdzikszych, lecz razem najromantyczniejszych widoków szkockich.