Sonety (Romanowski, 1913)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Mieczysław Romanowski
Tytuł Sonety
Pochodzenie Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego
Redaktor Julia Dickstein-Wieleżyńska
Wydawca Tow. Akc. S. Orgelbranda S-ów
Data wydania 1913
Drukarz Tow. Akc. S. Orgelbranda S-ów
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom I
Pobierz jako: Pobierz Cały tom I jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom I jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom I jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


SONETY

I.

Dziwnie my się spotkali na żywota drodze:
Tyś już miała świat marzeń i byłaś wesoła,
Jam się zbliżył, twej krasie uchyliłem czoła,
Potem poznał, pokochał i rozbolał srodze.

Skarb twej duszy w mą duszę, jak w wnętrzu kościoła,
Złożyłaś ufna we mnie, — ja spokojny chodzę
I tobie błogosławię... i z losem się godzę,
A jak? spytaj mych nocy i mego anioła.

Jasno mi, a znam piekło, pierś go się nie zlękła;
Toż i ty się nie lękaj, jeśli czasem zbladnę,
Chwyciłem boleść w dłonie — boleść jak wosk zmiękła,

A dziś mi harfą życia, którą, jak chcę, władnę...
Siostro! — słyszałaś zgrzyt ten?... Struna żalu pękła...
Twe serce czuję w łonie... kocham, toż nie padnę.

II.

Widziałem cię w kościele! — dzwonek mszę ogłosił...
Wpatrzyłem się, — klęczałaś kornie pochylona
I tęskna jako lilia... Modlitwą natchniona
Nie widziałaś, jak anioł nad tobą się wznosił.

Lecz jam go czuł po ciszy, co weszła do łona,
Po promieniach, które mi czoło moje zrosił;...
Szedłem za tobą w niebo... o nicem nie prosił, —
Tak była tobą samą dusza przepełniona.

Chcesz? twą całą modlitwę powtórzyć jam zdolny...
Dziękowałaś za życie, jako ów u zdroju
Za garść ziemi dziękuje Panu kwiatek polny...

Potem błagałaś Boga o wielki dzień boju...
Potem — aby nagrodził twoim trud mozolny...
Modląc o szczęście... dla mnie modliłaś spokoju?!

Lwów, wspominek mszy, 31 maja 1858.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Mieczysław Romanowski.