Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SONETY

I.

Dziwnie my się spotkali na żywota drodze:
Tyś już miała świat marzeń i byłaś wesoła,
Jam się zbliżył, twej krasie uchyliłem czoła,
Potem poznał, pokochał i rozbolał srodze.

Skarb twej duszy w mą duszę, jak w wnętrzu kościoła,
Złożyłaś ufna we mnie, — ja spokojny chodzę
I tobie błogosławię... i z losem się godzę,
A jak? spytaj mych nocy i mego anioła.

Jasno mi, a znam piekło, pierś go się nie zlękła;
Toż i ty się nie lękaj, jeśli czasem zbladnę,
Chwyciłem boleść w dłonie — boleść jak wosk zmiękła,

A dziś mi harfą życia, którą, jak chcę, władnę...
Siostro! — słyszałaś zgrzyt ten?... Struna żalu pękła...
Twe serce czuję w łonie... kocham, toż nie padnę.